Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybrać?

05.04.12, 12:46
Mam 38 lat, dwójkę dzieci (6 lat i 2,5 roku) i męża. Pobraliśmy się 9 lat temu. Dla mnie nie była to wielka miłość, raczej małżeństwo z rozsądku. Chciałam zdążyć mieć dzieci a po wcześniejszych toksycznych związkach mąż dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Niestety nigdy nie pociągał mnie fizycznie. Myślałam, że z tym da się żyć, że problem Tkwi we mnie a pożądanie, miłość przyjdą z czasem. Po dwóch latach pobraliśmy się. Nie było między nami wielkich uniesień, ale stabilizacja, poczucie bezpieczeństwa. Mąż jest dobrym człowiekiem. Dużo pracuje, żeby nam się lepiej żyło. Rzadko bywa w domu. Kocha dzieci. Dba o nie, choć jak jest już w domu, to chce zwykle odpoczywać i nie ma siły na zabawy z dziećmi. W domu nie wykazuje inicjatywy. Jeśli chcę, żeby było coś zrobione, muszę przygotować mu listę prac. Nie docenia mnie jako kobiety, jako matki jego dzieci, nie mówi komplementów. Zresztą mnie można zarzucić to samo. Ale tak sobie żyłam, pogodzona z losem, że tak ma być. Seksu między nami w sumie nie ma. Nie mogę się przemóc, nie mam na niego ochoty, zawsze tak było. On już też raczej zrezygnował.
A teraz poznałam mężczyznę totalnie innego od mojego męża. Spotykamy się od trzech miesięcy. Przy nim jestem szczęśliwa. On dba o mnie jako o kobietę, docenia, komplementuje, wyczuwa zmiany nastroju i reaguje na nie. Kocha mnie i chce być ze mną. Zna moją sytuację rodzinną. Poznał młodszego synka. Chce być ze mną i z dziećmi. Mówi, że będzie na mnie czekał, na moją decyzję. Zawsze podkreśla, że ja i dzieci to dla niego naczynia połączone. Myślę, ze ja też go kocham. Rozmawiamy ze sobą o rzeczach, o których z nikim innym wcześniej nie rozmawiałam. On mnie otworzył na takie rozmowy, o moich uczuciach, emocjach. Uwielbiam seks z nim. Okazuje się, że nie jestem oziębła, jak myślałam, że czerpię radość z seksu i mogę mieć orgazm. Będąc z nim jestem po prostu szczęśliwa.
Teraz jestem rozdarta, czy tkwić w małżeństwie z dobrym człowiekiem dla dobra dzieci, ale nie być szczęśliwą, czy walczyć o MOJE prawo do szczęścia i rozstać się z mężem? Czy jeśli odejdę (z dziećmi), to będę egoistką, która zniszczyła rodzinę?
Żal mi męża, bo wiem, że jak go opuszczę, to straci wszystko co ma: żonę, którą kocha i poniekąd dzieci, swoje dotychczasowe spokojne życie. Zostanie bez niczego. Ale czy to jest powód, dla którego mam zostać w tym małżeństwie?
Czy może powinnam się jeszcze wstrzymać z decyzją? Zobaczyć, co przyniesie życie? Ale jak długo ja tak jeszcze wytrzymam? Oszukując męża i cierpiąc, że nie mogę się spotykać z moim nowym partnerem częściej?
Jeśli byłyście w takiej sytuacji i możecie mi coś doradzić, będę wdzięczna.
    • gulcia77 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:50
      Jeśli nie jesteś trollem, to dam ci jedną, jedyną możliwą odpowiedź. NIE MAM POJĘCIA!!!
      Ale tak to jest, jak się zamiast układać normalnie, czasem pod górę swoje własne życie (nawet na przekór utartym schematom) wybiera stereotyp, że trzeba wyjść za mąż i mieć dzieci. No i się wybiera kogoś, kogo się nie kocha.
      • magmajew Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:56
        Przeszłości już nie zmienię. Piszesz, że nie masz pojęcia, co mam zrobić, nie masz dla mnie rady (bo jak rozumiem nie byłaś w takiej sytuacji). Po co więc piszesz? Żeby mi moralizować? Może właśnie teraz nie chcę wybierać stereotypu "dla dobra dzieci" i iść, jak piszesz, na przekór utartym schematom... Proszę nie piszcie, żeby mi nawtykać, ale poradzić, jeśli potraficie.
        • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:58
          magmajew napisała:

          > Przeszłości już nie zmienię. Piszesz, że nie masz pojęcia, co mam zrobić, nie m
          > asz dla mnie rady (bo jak rozumiem nie byłaś w takiej sytuacji). Po co więc pis
          > zesz? Żeby mi moralizować? Może właśnie teraz nie chcę wybierać stereotypu "dla
          > dobra dzieci" i iść, jak piszesz, na przekór utartym schematom... Proszę nie p
          > iszcie, żeby mi nawtykać, ale poradzić, jeśli potraficie.


          Zrób ankietę.
          A potem się zastanów jaką głupotę robisz pytając o tak ważne rzeczy na jakimś forum.
        • gulcia77 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:09
          Moja droga, w tej sytuacji jedyną dobrą radą jest nie korzystać z żadnych rad. Sama się w ten kanał wpakowałaś, to sama się z niego wygrzeb. Może wbrew utartym schematom, a może zgodnie z nimi. Na forum nikt cię znie zna i będziesz miała tylko stek bzdur, zamiast czegoś konstruktywnego i pozytywnego. Od tego są specjaliści i przyjaciele (no, w odwrotnej kolejności), a nie forum, w którym jedne nawiedzone zaraz pogryzą się z drugimi...
    • wicehrabia.julian Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:52
      magmajew napisała:

      > Jeśli byłyście w takiej sytuacji i możecie mi coś doradzić, będę wdzięczna.

      doradzić? ciebie powinno się ukamienować

      ps. żal mi twojego ciężko pracującego męża, to się chłopaczyna wkopał
      • magmajew Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:02
        Napisał facet stawiając się w sytuacji faceta- z tego punktu widzenia owszem, ale czy to jedyny punkt widzenia?
        • wicehrabia.julian Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:06
          magmajew napisała:

          > Napisał facet stawiając się w sytuacji faceta- z tego punktu widzenia owszem, a
          > le czy to jedyny punkt widzenia?

          niezależnie od płci jesteś po prostu głupia i egoistyczna
          • koham.mihnika.copyright przede wszystkim jest i byla 05.04.12, 13:20
            NIEUCZCIWA.
      • lena.nocna Obłuda 05.04.12, 20:24
        Hehehe dobre, ciekawe co byś napisał facetowi chcącemu odejść od żony, która go nie pociąga, do młodszej lepszej kobiety.
    • vandikia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:54
      magmajew napisała:

      > Czy jeśli odejdę (z dziećmi), to będę egoistką, która zniszczyła rodzinę?


      tak.
    • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:55
      Ale wiesz, że za 9 lat z tym panem co to go znasz całe 3 miesiące może być podobnie jak teraz z mężem?
      • magmajew Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:00
        Znam go 2 lata, ale 3 m-ce jesteśmy w związku. Nie wydaje mi się, żeby było z nim tak, jak z mężem. Oni są bardzo różni. Ale dziękuję za sugestię.
        • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:02
          magmajew napisała:

          > Znam go 2 lata, ale 3 m-ce jesteśmy w związku. Nie wydaje mi się, żeby było z n
          > im tak, jak z mężem. Oni są bardzo różni. Ale dziękuję za sugestię.

          Rozumiem. A od jak dawna mieszkasz z kochankiem?
          • alpepe Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:06
            pewnie wcale, on ją tylko świetnie pos.uwa.
            • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:09
              Ej no, niemożliwe! Ona go świetnie zna, muszą mieszkać razem już jakiś czas. Przecież nie rzuca takich tekstów tylko na podstawie obserwacji poczynionych na ukradkowych randkach.
              • alpepe Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:12
                ta, oczywiście. Zresztą to nieważne. Uczciwe byłoby odejście od męża. Dzieci szkoda, bo miłość się skończy pewnie szybciej niż się zaczęła. Znajomy męża dmuchał mężatki, ale tylko te z co najmniej dwojgiem dzieci, by mieć pewność, że kochanki od mężów nie odejdą.
                • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:14
                  alpepe napisała:

                  > ta, oczywiście. Zresztą to nieważne. Uczciwe byłoby odejście od męża.

                  Ale zostawić dzieci z nim.
                  • alpepe Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:18
                    to też, ale w Polsce matka musiałaby być kryminalistką, by dzieci były przy ojcu.
    • timetotime Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:56
      magmajew napisała:

      > Czy jeśli odejdę (z dziećmi), to będę egoistką, która zniszczyła r
      > odzinę?

      No a niby czym innym?
    • berta-death Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:57
      A co będzie jak cię kochanek kantem puści? Np pobawi się, poseksi, pogada czułe słówka i znudzi się? Wrócisz do męża z podkulonym ogonem i będziesz tkwić w nudnym małżeństwie do czasu poznania następnego kochanka?
      Pomyślałaś jak będzie wyglądać proza życia z nowym facetem w momencie jak jednak zdecydujesz się odejść od męża a ten drugi jednak się nie rozmyśli? Bo czym innym są seksspotkania na neutralnym gruncie a czym innym wspólne życie.
    • marzeka1 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 12:57
      Ależ idź się bzykać z nowym, narobicie sobie nowych dzieci- te, które masz , zostaw mężowi, nie zasłużył ,aby zostać bez rodziny, dzieci- z idiotycznego powodu wyszłaś za mąż- bo trafiałaś po toksycznych związkach na porządnego, który dał ci bezpieczeństwo, ba- od początku nie pociągał cię fizycznie, potrzebny był ci tylko jako reproduktor- abyś zdążyła mieć dzieci- idź sobie narób dzieci z nowym.
      Jeśli nie jesteś trolle, jesteś obrzydliwą osobą, obrzydliwą.
      • bagietka4 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:01
        Szłabym za ciosem! Lata ci mijają, co moze stac sie złego. Człowieka nie zabijasz!
    • alpepe Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:01
      wyrazy współczucia dla małżonka.
      Nigdy nie będę w takiej sytuacji, bo każdego dnia plułabym sobie w lustro, gdybym była wyrachowaną sz. deptającą uczucia innych w imię własnych priorytetów. Wyjść za mąż za niewinnego człowieka, bo się dzieci zachciało i stabilizacji, a teraz to i amorów się zachciało. Friß,Vogel, oder stirb!
      Uważam, że jak najszybciej powinnaś odejść od męża. On nie zasługuje na to, by robić z niego rogacza i obgadywać za plecami.
      I ślubuję ci UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ, to pewnie mówiłaś, więc tego się trzymaj.
    • varia1 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:02
      jeśli zależy ci na twoim szczęściu osobistym, to po prostu spakuj się i odejdź do nowego pana, dzieci zostaw mężowi, po co chcesz im przewrócić życie do góry nogami?

      uważasz że możesz być szczęśliwa kosztem szczęścia swoich dzieci?

      w jaki sposób tówj kochanek poznał twoje dziecko? jestem dość tolerancyjna, ale to mi trudno pojąć i o ile nie była to sytuacja typu np. pan jest lekarzem i ratował dziecku życie, to już mogę od razu powiedzieć że chyba nieco nie po kolei w głowie masz

      • wez_sie Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:30
        > w jaki sposób tówj kochanek poznał twoje dziecko?
        oswoic chciala z wujkiem
    • wez_sie Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:03
      a orgaz mialas pochwowy?
      bo byla tu taka jedna, co jak miala pochwowy, to odeszla od tamtego mmżeta, wierz?
      • bagietka4 wieszszszszszszsz przez SZ 05.04.12, 13:08
        wez_sie napisał:

        > a orgaz mialas pochwowy?
        > bo byla tu taka jedna, co jak miala pochwowy, to odeszla od tamtego mmżeta, wie
        > rz?
        • timetotime błyskotliwość = 0 05.04.12, 13:10

          • wez_sie albo 05.04.12, 13:17
            blyskotliwosc 8==o
            • alpepe Re: albo 05.04.12, 13:19
              weź się, obiad już jadłeś?
              • wez_sie Re: albo 05.04.12, 13:22
                nie, a co?
    • mmagi Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:11
      jestes obrzydliwa,chciałas miec dzieco trzeba było dac sie zapłodnic
      nawet mi sie pisac nie chce
      • wez_sie Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:18
        zaplodnienie to bzydkie slowo
      • marzeka1 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:20
        Facet posuwa cię regularnie 3 miesiące, a chcesz dzieciom nowy dom i nowego "tatusia" fundować, bo ci dogodził sprawnym kutasem???
        Przecież nie znasz go dobrze, bo nie jesteś z nim na co dzień, nie znają go dzieci, nie wiesz, jak one przyjmą, że teraz mamusia się wyprowadzi? Czy też masz zamiar być taką cwaną gapą i z mieszkania męża wysiudać???
    • mozambique Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:18
      odejdz do kochanka
      oczywsicie rozwód z twoje calkowietej winy , dzieci zostaw męzowi sądownie, płac alimenty widuj sie z nimi ran na 2 tygodnie i dalej przżywaj orgazmy z kochankiem ale dzieci niech mają kochajacego rodzica w domu
      • bagietka4 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:19
        Ile tu jadu.
        Realizuj sie, dzieci wiecznie nie beda male!
        • marzeka1 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:21
          Bagieta, a czemu ty się nie realizujesz, tylko żerujesz jak sęp na rodzicach???
          • alpepe Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:22
            chłe, chłe 10/10
          • pani_frig Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:35
            Podejrzewam, że jeszcze nie znalazła dobrze sytuowanego sponsora ;)
            • bagietka4 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:02
              biore twojego:)

              pani_frig napisała:

              > Podejrzewam, że jeszcze nie znalazła dobrze sytuowanego sponsora ;)
              • pani_frig Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:22
                Tak myślałam, że lubisz chodzić na skróty.
          • bagietka4 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:02
            Chyba dlatego, ze nie spłacam kredytu:)

            marzeka1 napisała:

            > Bagieta, a czemu ty się nie realizujesz, tylko żerujesz jak sęp na rodzicach???
    • yoko0202 i tak to się dzieje 05.04.12, 13:22
      gdy po długim okresie posuchy człowiekowi wreszcie trafia się dobre r*żnięcie....
      • marzeka1 Re: i tak to się dzieje 05.04.12, 13:25
        No ale panna na rżnięciu związek i miłość buduje- a to tylko dobre rżnięcie- nie umie odróżnić, stąd macica nią rządzi.
        Jak mąż będzie mądry, w życiu dzieci nie dostanie pod opiekę, ba- to ona będzie bulić alimenty.
        • bagietka4 Re: i tak to się dzieje 05.04.12, 14:04
          Oj Marzenka, zazdroscisz pani, bo sama ani rznięcia ani stabilizacji://

          marzeka1 napisała:

          > No ale panna na rżnięciu związek i miłość buduje- a to tylko dobre rżnięcie- ni
          > e umie odróżnić, stąd macica nią rządzi.
          > Jak mąż będzie mądry, w życiu dzieci nie dostanie pod opiekę, ba- to ona będzie
          > bulić alimenty.
          • marzeka1 Re: i tak to się dzieje 05.04.12, 14:11
            Kochanie, jest i stabilizacja , i świetnie mieszkanie od lat; jest tez przyzwoicie płatna praca; mnie w twoim wieku nie muszą w 100% utrzymywać rodzice; a synowie mają to, czego potrzebują, w tym wakacje.
            • simply_z Re: i tak to się dzieje 05.04.12, 14:44
              > Kochanie, jest i stabilizacja , i świetnie mieszkanie od lat; jest tez przyzwoi
              > cie płatna praca; mnie w twoim wieku nie muszą w 100% utrzymywać rodzice; a syn
              > owie mają to, czego potrzebują, w tym wakacje.
              taa maz wyglada jak clooney i ma sprzet kunta kinte
            • bagietka4 Re: i tak to się dzieje 11.04.12, 15:15
              Kochanie to ty do starego mów. Nie łubie spoufalania sie z miernotą forumową:(

              marzeka1 napisała:

              > Kochanie, jest i stabilizacja , i świetnie mieszkanie od lat; jest tez przyzwoi
              > cie płatna praca; mnie w twoim wieku nie muszą w 100% utrzymywać rodzice; a syn
              > owie mają to, czego potrzebują, w tym wakacje.
    • sofitell Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:31
      Czas jest najlepszym doradcą. Poczekaj, być może za kilka miesięcy spojrzysz na swoje namiętne uczucie bardziej racjonalnie i na trzeźwo.
      • anka_cyganka35 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:42
        ochłoń. 3 miesiace to za krótko zeby kogoś poznać
      • magmajew Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 06.04.12, 09:21
        Dziękuję. Wreszcie jakaś rozsądna rada a nie sam jad;)
        • vandikia Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 07.04.12, 22:23
          a czego oczekujesz? na ołtarze się za qrestwo nie wynosi
    • sweet_pink Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 13:59
      Ja radziłabym odczekać trochę. Po okresie "głodówki" udany seks dość mocno upośledza rozsądek i zdolności obiektywnej oceny sytuacji. Odłożyłabym decyzje na bok i zadała sobie to pytanie za jakiś czas (ze 2-3 miesiące).
    • lonely.stoner Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:01
      ja pierdziele.... glupia d.pu zanim dzieci narobilas bylo uzyc mozgu!
    • last_unearthly Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:32
      magmajew napisała:
      > Żal mi męża, bo wiem, że jak go opuszczę, to straci wszystko co ma: żonę, którą
      > kocha i poniekąd dzieci, swoje dotychczasowe spokojne życie.

      A skąd wiesz, że Cię kocha i Twoje odejście będzie stratą wszystkiego? A może jest nieco inaczej, może on też kogoś ma na boku, może też jest zakochany? A z Tobą jest tylko ze względu na dzieci, może uważa, że bez niego sobie nie poradzisz?
      Normalny facet bez seksu nie wytrzyma w nieskończoność, skoro dał sobie spokój z próbowaniem to może gdzie indziej go znalazł.
      Nie rozumiem Twojego żalu, że Cię nie adoruje, nie komplementuje itd. Niby po co? Żebyś mu obiad podała, uprała brudy? Skoro nie sypiacie ze sobą to pewnie nie okazujecie sobie żadnych czułości (przytulanie, głaskanie itp.). Niestety jedno z drugim się wiąże.
      Zostaw go w cho.lerę i pozwól mu żyć, a nie perfidnie go oszukujesz i jeszcze śmiesz czuć się "niedopieszczona" i pokrzywdzona w tym związku.
    • lucerka78 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:35
      Zapewne bedzie inaczej niz z mezem.
      Napisalas, ze maz jest dobry dla was. Duzo pracuje, troszczy sie o dzieci.
      Nowego partnera nie znasz od tej strony, bo po prostu ze soba nigdy nie mieszkaliscie.

      Oczywiscie, ze mozesz zaryzykowac zmiane partnera. Jestem zdania, ze matka, doceniona i spelniona rowniez jako kobieta, potrafi zadbac o dzieci o wiele lepiej niz matka zredukowana przez meza tylko do tej roli.

      Kto mowi, ze musisz teraz decydowac? Poczekaj moze i miej oczy szeroko otwarte. Moze porozmawiaj z mezem o tym, ze chcialabys byc bardziej zauwazona jako kobieta.
      • last_unearthly Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 14:40
        lucerka78 napisała:
        > Kto mowi, ze musisz teraz decydowac? Poczekaj moze i miej oczy szeroko otwarte.
        > Moze porozmawiaj z mezem o tym, ze chcialabys byc bardziej zauwazona jako kobi
        > eta.

        Co da taka rozmowa? magmajew zakochała się w innym, wiec ratowanie niezbyt udanego małżeństwa raczej nie ma sensu. Ona po prostu sama przed sobą szuka usprawiedliwienia dla swojego zachowania - nieuczciwego względem męża.
    • shayah Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 15:00
      Tego typu pytania na forum to spore ryzyko, jak już z resztą zauważyłaś. Publicznie wszyscy to wzorowi mężowie, żony i wzory moralności. A prawda jest taka, moi drodzy, że to samo życie. Różnie się w nim układa i niestety nie ma jednego właściwego sposobu na jego przeżycie. Drażnią mnie opinie "nie pije, nie bije, zarabia - ideał". Czasami to nie wystarcza. Autorko, rób tak, jak uważasz za stosowne, nie pytaj, nie radź się. I pamiętaj, że życie masz jedno i nikt za ciebie decyzji nie podejmie. Pamiętaj też, że niezależnie od tego jak zdecydujesz, możesz tego w przyszłości żałować. Moim zdaniem, życie "byle jak" nie ma sensu i warto realizować swoje pragnienia, bo koniec końców, i tak przyjdzie Ci rozliczyć się samej z sobą. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • princess_yo_yo Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 15:41
      aaaaa, wzruszajace wynurzenia podstarzalej pensjonarki, i na dodatek niezbyt rozgarnietej, dawno tego nie mielismy.

      skoro malzenstwo to fikcja a inaczej przeciez byc nie moze z tego co piszesz, to r*znij sie na zdrowie, chociaz gdybym to ja byla mezem to bym wymagala dyskrecji bo on zdaje sie jest dyskretny i nie ma dziwnych pomyslow zeby sie razem z dziecmi wyprowadzac do swoich kochanek. nie rozumiem po co te wywody o tym ze maz sie nie udziela w domu, za duzo pracuje zeby utrzymac zone i dzieci (z czego wynika ze ty nie pracujesz) i nie ma seksu - takich rzeczy sie przeciez od malzenstwa z rozsadku nie wymaga.
      • last_unearthly Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 15:44
        Ciekawa jestem, czy mąż był świadom tego, że zawiera małżeństwo z rozsądku?
        • princess_yo_yo Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 15:49
          moze i nie byl ale jesli nie jest ciezkim idiota to po tylu latach chyba sie domyslil i skoro spedza duzo czasu poza domem najwyrazniej nawet cos robi z tym faktem.
          • last_unearthly Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:07
            Na to wygląda, więc nieco dziwi mnie założenie magmajew, że zawali mu się cały świat jak odejdzie od niego;)
            No chyba, że uważa, że tylko ona ma prawo do bycia szczęśliwą i zakochaną;p
            • princess_yo_yo Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:27
              ale ona tez uwaza ze jest w tym malzenstwie pokrzywdzona mimo ze dostaje dokladnie to czego chciala i nikt od niej nie wymaga zeby robila tego czego nie chce (np. seks) wiec wyglada na to z rzeczywistocia ma ogolnie sredni kontakt :D
              • last_unearthly Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 17:06
                Ona dostawała to, czego chciała - owszem, ale teraz chce, czego innego, bo poznała smak prawdziwego związku. Teraz chce, żeby jej potrzeby (przynajmniej emocjonalne i cielesne) spełniał ktoś inny niż mąż.
                Mi się wydaje, że nie traci ona kontaktu z rzeczywistością tylko ma wyrzuty sumienia i próbuje je zagłuszyć usprawiedliwiając się, tym, że nie była traktowana przez męża jak prawdziwa kobieta itd.
    • georgia241 Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:13
      Rób, co uważasz. Nie będzie u ciebie dobrze. Zrobiłaś sobie z życia śmietnik, którego się nie da posprzątać.
    • kochanic.a.francuza Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:23
      Wspolczuje. Brak czulosci w zwiazku i kochanek, ktory zapewnia to, czego brakuje.
      Staram sie wczuc w Twoja sytuacje. Spotykasz sie z nim. Gdzie, na ile czasu? Skoro chce czekac na Ciebie to masz ta komfortowa sytuacje, ze mozesz sie mu jeszcze poprzygadac krytycznie. Nie ma idealnych mezczyzn. Zbajdz jego minusy i pomysl czy jestes w stanie je zaakceptowac. Trzy miesiace to smiech zeby myslec o rozwodzie.
      Druga sprawa, przyjrzyj sie mezowi, bi jak ktos sugeruje, on moze tez jakos z przyzwoitosci dyskretnie prowadzi drugie zycie i rozstanie byloby dla Was obojga ulga.
      A na koniec: jak juz go rzucisz to daj namiary na niego. Ja mam cztery kobiety, ktore go wezma z pocalowaniem reki. Nie to, ze chce Cie pograzyc, tylko musisz miec pojecie jak wyglada zycie wokol, zanim podejmiesz decyzje.
    • turysta_amator Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:30
      może zabrzmi to głupio ale chyba pora na szczerość. Skoro sama nie wiesz co zrobić to zapytaj męża, razem zdecydujecie czy walczycie o rodzinę czy masz wyp.. -rowadzić się do kochanka.
    • samuela_vimes Re: Moje szczęście czy szczęście rodziny? Co wybr 05.04.12, 16:57
      Skoro wyszłaś za niego bez namysłu, to teraz siedź i nie narzekaj. Jak można założyć rodzinę z kimś kogo się nie kocha?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja