stokrotka_anna
14.04.12, 19:34
Poznałam go zaledwie miesiąc po zakończeniu burzliwego półtorarocznego związku. Człowiek o wspaniałym charakterze i dobrym, ciepłym sercu. Czuły, inteligenty, zabawny- ideał.
Spotykaliśmy się cztery miesiące. Mieliśmy masę wspólnych tematów, dużo czasu spędzaliśmy razem.
Bardzo się zaangażował ja bardzo chciałam ale coś się we mnie zablokowało i nie mogłam otworzyć się bardziej. Niezwykle go szanuję i uwielbiam dlatego wolałam powiedzieć mu prawdę, nie chciałam być nie fair wobec niego. Dało się odczuć, że momentami zachowuje się jak królowa lodu- nie dlatego, że chciałam... tak się broniłam i bałam się, że znów będę cierpieć.
Nie chciałam go krzywdzić i zabierać czasu - on ma 30 lat. Wiem, że chciałby już założyć rodzinę. Powiedziałam mu jak sprawa wygląda i nasza znajomość się skończyła.
Myślę, że spotkaliśmy się w złym momencie mojego życia. Nie byłam gotowa aby się w pełni zaangażować i moje emocje nie były uspokojone po poprzednim toksycznym związku.
Teraz zaczęłam bardzo tęsknić i zdałam sobie sprawę, że zaprzepaściłam możliwość rozwinięcia się pięknej miłości. Takiej z niesamowitym szacunkiem i podziwem dla drugiej strony- tak jest z mojej strony.
Bardzo chciałbym to naprawić - tylko pytanie czy mam prawo prosić o szansę osobę, którą zraniłam ? Nie wiem też jak jest na dzień dzisiejszy z jego uczuciami w stosunku do mnie.
Czy warto zawalczyć o miłość ?