Gość: Alina
IP: *.zetosa.com.pl
17.06.04, 23:05
Nigdy nie prosiłam o publiczną debatę w sprawach osobistych, wolałam czytać,
ale tym razem chyba przydadzą mi się Wasze opinie.
Waham sie nad zamieszkaniem z moim partnerem. Jesteśmy ze sobą niecałe 2
lata. Pewnie nie miałabym żadnego dylematu gdyby nie moją 4 letnia córeczka.
Wychowuję ją sama i tu właśnie pojawia się lawina pytań.
Nie umiem/nie chcę związać się na razie małżeństwem czy narzeczeństwem z moim
partnerem. Z poprzednim, ojcem córki byłam wiele lat i zostało wiele
niezabliźnionych jeszcze blizn, strachów. Nie ma go zupełnie w naszym życiu,
nie odwiedza córki i dla niej całym światem jest mój obecny partner.
Mam wiele obaw czy mieszkanie bez ślubu jest dobre dla dziecka. Czy mogę
zaryzykować? Co się stanie gdy znów coś nie wyjdzie i zostanie bez męskiego
opiekuna (mówi do niego po imieniu, ale traktuje jak "prawie tatę"). Z
drugiej strony, chciałabym już zaryzykować. Potrzebuje ciepła, nieco opieki i
sama już czuję się coraz bardziej gotowa by się otworzyć na dawanie.
Mieszkamy w innych miastach, w mieście w którym on mieszka właśnie znalazłam
nową pracę co stało się impulsem do przemyślenia sytuacji.
Mój partner bardzo chciałby już się związać formalnie. Rozmawialiśmy o tym
wielokrotnie, ale wydaje się ze choć rozumie to ma wielką nadzieję, ze w
najbliższych miesiącach się choćby zaręczymy. A ja zupełnie to odrzucam.
Wewnętrznie nie mogę teraz (choc liczę, że się to zmieni) nic nikomu obiecać.
Nie chcę dodatkowo mieszać córce w głowie, ale i chętnie zrobiłabym ten krok…
Pozdrawiam serdecznie,
Alina