"zdrada" internetowa - co robić??

IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 13:16
Dowiedziałam się, że mój chłopak (mieszkamy razem) miał(ma ?) internetowo -
komórkowo-sms'ową dziewczynę. Od roku pisywali do siebie, bo "atmosfera w
doomu była ciężka, my się ciągle kłocilismy, chciałem mieć jaką odskocznię".
NIe wiem jaki charakter miał ta znajomość, o której dowiedziałam sie
przypadkiem tydzień temu. Ale jeżeli ktoś pisze do Twojego chłopaka "Całuję,
Mój najdroższy, kochany, tesknię za Tobą, myśl o mnie gorąco", to cięzko w to
uwierzyc, że to nic, tylko przelotna (ROK) mailowa znajomość. Boli to, że on
się komus obcemu zwierzał z naszych probelmów (że jest w związku stałym,a el
to się chyba wypala"), ktos inny był dla niego oparciem, dla kogos innego był
ciepły i miły. Przyznaję, ten rok był nienejlepszy, ale ja się starałam to
ratować, ale ciagle czułam, że ktoś jest obok. Teraz, po pięciu latach bycia
razem, niczego nie jestem pewna. Jak mam mu uwierzyc, że on o niej nie mysli
(rok o kims myślał, a teraz po prostu ten ktos przestał istnieć?), nie
kontaktuje się z nią. Teraz nie jestem pewna co bedzie z nami. Zdrada
psychiczna też boli. Przeszłyscie cos takiego? jak sobie poradziłyście?
Dzięki. Baśka
    • photoart rada faceta 18.06.04, 14:17
      potrzebował kogoś, kto go zrozumie. Bez względu na to co było, jeżeli
      deklaruje, że ta znajomość to historia, nie wnikaj. Być może obojgu Wam był
      potrzebny ten czas na przekonanie się o sile więzi i uczuć.
      Większość z nas dzisiaj w razie jakiegokolwiek problemu szuka zrozumienia w
      necie.
      Jeżeli Twój wybrany deklaruje miłość, spróbuj zaufać. Jeżeli zdradził -
      zastanów się, czego oczekujesz w przyszłości?
      trzymam kciuki
      • Gość: BAŚKA do mr. photoart IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 14:44
        Bardzo dziękuję. Bardzo to dojrzałe i bardzo w stylu kobiecych poradników. Ale
        zachodzę w głowę, jak trzydziestoparoletni facet może szukac zrouzmienia u
        studentki (?). No halo. Studentki to raczej obchodzi bezbolesna depilacja
        bikini, przeceny butów i kserówki z wykładów. A nie smutne wynurzenia facia,
        który przechodzi kryzys wieku sredniego. No dobrze - ok, trochę żółci wylałam.
        Widocznie musiałam. Panie photoart, a gdyby takie coś przytrafiło się Tobie.
        Oczywiscie odstukać, splunąc przez ramię i inne zabobony takie. Bo nie zycze
        tego nikomu. No dobrze (2X) - a jesli on raz deklaruje, że mnie kocha, ze chce
        mnie odzyskac, by nastepnego dnia równie zapalczywie dowodzic, że nic nas juz
        nie łączy, as a matter fact, nigdy nie łączyło. Że nie wie, czy mnie kocha, że
        nie wie czego chce od zycia. Że to juz koniec i bye. Jak ja mam się w tym
        odnależć. Może powinnam poszukac sobie jakiegoś mailowego studenta, co to by mi
        dał, tego czego mi również zabrakło w tym związku. NIgdy nie myslałam, że będę
        pisać takie banały... Co za czasy... Pozdrawiam mr. photoart
        • photoart Re: od photoart 18.06.04, 19:20
          Niepotrzebnie się irytujesz. Dodajesz nowe elementy, widać, że Tobie zależy na
          zwiazku, on nie jest pewien. Łatwo tłumaczyć, bagatelizować to co doprowadziło
          do Waszego kryzysu. "Panie photoart, a gdyby takie coś przytrafiło się Tobie."
          Przytrafiło się. Dokładnie to samo. W moim przypadku wydaje się, że nie ma
          powrotu. Mimo wszystko dalej kocham moją partnerkę. Paradoks, bo myślę, że
          będąc razem, mimo, że przeżyliśmy fantastyczne chwile, nie moglibyśmy być już
          szczęśliwi. Ale każdy zwiazek to inna historia...
          Nawiasem mówiąc, mylisz się, uogólniając opinię o studentkach. Rozumiem,
          rozżalenie, Jak mógł? Moja "studentka" byłą mądrą, odpowiedzialną, bardzo
          wrażliwą kobietą.
          Nie jestem z nią ale też nie chcę wracać do kobiety, którą naprawdę kocham,
          która jednak swoim egoizmem doprowadziła do całej sytuacji.
          Niewesołe to co piszę, prawda?
          Pozdrowienia przyjęte i odwzajemnione
    • Gość: Obiektywna Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.futuro.pl 18.06.04, 14:53
      Musisz to jakoś przezyc nie ma innej rady. Ale obserwuj go, niech czyny o nim
      swiadczą. I sama zdecydujesz co robić. Każdy ma chwile słabości, a mężczyzni to
      słabe istoty odrazu szukają sobie odskoczni. Wiem to jest przykre i bolesne.
    • Gość: internautka Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: 217.153.49.* 18.06.04, 14:56
      Ja jestem właśnie na etapie takiej internetowej znajomości. Ale mnie chłopak
      nie karmi opowieściami,że jest w stałym związku i się wypala. Gdybym wiedziała,
      że ma dziewczynę z którą się spotyka czy mieszka to bym natychmiast to
      przerwała.
      • honeybeam toż to jakaś plaga 18.06.04, 15:01
        z tym internetem!!! Przekleństwo cybreboga??? A tak, na półserio BAŚKO - to z
        tym studentem to całkiem niezły pomysł ;).
    • Gość: BAŚKA Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 15:33
      A wiecie co mnie w tej sprawie wkuirytuje najbardziej. To, ze przez ten rok
      gotowałam obiadki, prasowalam koszule, depilowałam bikini (swoje :)). Prałam i
      sprzątałam i składałam do pary skarpetki. BYło mi przykro, ale zrozumiałam,ze
      on nie ma ochoty na seks (tak, tak) bo jest zestresowany i przepracowany, więc
      go moje mruczenie do ucha i samonośne pończochy nie kręcą. Powroty do domu koło
      21,22 - no praca, praca - Ok, rozumiem, że szybkie odpisywanie na GG to też
      praca, no ale..., halo. Zapytacie, może potrzbował kogos do wygadania? Alez ja
      wysłuchiwałam jego żali o szefie i kontrahentach sumiennie. Odmiana? Znudzenie?
      Wiecie, to strasznie poczuć, że ktos sie wami znudził. To taka emocjonalna
      emerytura. I co teraz? Kurcze, jaie to wszystko było proste, dziesięc lat temu -
      powiedziałabym "Zrywam z tobą". A teraz?
    • Gość: internautka Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: 217.153.49.* 18.06.04, 15:41
      znaczy rada na przyszłośc: nie prać koszul... facet potzrebował cię do "czarnej
      roboty" a do czego innego miał drugą... typowe
      • Gość: BAŚKA do internautki IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 16:00
        No tak. Teraz to ja mądra jestem. Ale to, ze przestane prać koszule nie sprawi,
        że przestane mysleć jak zostałam zrobiona w bambuko. Jezu - i jak tu do Europy
        z takimi toksycznymi związkami...:-)
      • Gość: Finestra Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.06.04, 16:03
        A dlaczego dziesięć lat temu powiedziałabyś "zrywam" a teraz nie?
        Zrywa się chyba nie ze względu na wiek, ani też bez względu na to co było razem
        (może to już przeszłość) Zrywa się, bo coś jest nie tak.
        • Gość: BAŚKA finestra IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 16:10
          Ale Finestra, no nie wiem, ile masz lat, ale chyba zgodzisz sie ze mną, że
          łatwiej było konczyć związke, gdy się miało osiemnascie lat, a na podoredziu
          nastepnego "narzeczonego". Kiedy nie łaczyło was wspólne mieszkanie, samochód,
          kredyt i własnie przeszłość. Prwada? To wszystko bardzo obciąża. Wołałabym nie
          miec tego bagażu, poczucia , że 30-stka tuż, tuż i kwestii samotności do
          rozpracowania. Ciągle też nie wiem, co to było co ich łaczyło. A dałabym duzo,
          zeby wiedzieć. Ech, zycie...
          • Gość: Finestra Re: finestra IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.06.04, 16:14
            Mam 32 lata i rok temu rozstałam się po 12 letnim związku (nie małżeństwie, ale
            związku partnerskim)
            Jesteś z kimś innym, jestem szczęśliwa i cieszę się, że podjęłam taką decyzję,
            która, jak podejrzewasz, łatwa nie była.
            Mój przykład nie musi niczego dowodzić, ale ja dzięki temu wierzę, że można się
            przynajmniej starać dla siebie i kogoś jak najlepiej.
            Więc wszystko uzależnione jest od tego, jak bardzo (nie) kochasz tego
            człowieka, po tym co zrobił, i czy właśnie po tym nadal jest tym samym
            człowiekiem, którego kochałaś i którego chcesz/potrafisz kochać.
            • Gość: BAŚKA Re: finestra IP: *.netglob.com.pl 18.06.04, 16:36
              Ale, finestra, łatwo nie było? Prawda, szczególnie na początku? Nie wiem, co
              było powodem rozpadu związku w Twoim przypadku i zdaję sobie sprawe, ze każde
              rozstanie jest inne i bardzo indywidulane i osobiste. Ale co zrobić, zeby
              przetrwac te pierwsze chwile i jak sobie dać radę. CAłe zycie myślałam, ze mam
              jaja i że takie kwestie nigdy mnie nie pokonają. a Tu - pyk i proszę...
              • Gość: Finestra Re: finestra IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.04, 16:44
                Powodem rozpadu mojego związku był... romans komórkowo-internetowy, bez
                konsumpcji fizycznej, jednak nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nadal być z
                kimś, komu ufałam, z kim, jak sądziłam, będę całe życie i kto napisał do innej:
                jesteś fascynująca, TĘSKNIĘ ZA TOBĄ OGROMNIE (tak, capslockiem) itd.
                Ale długie zdanie.
                No i co z tego.
                Zlikwidowaliśmy wspólne konto. Podzieliliśmy płyty i książki. To tylko rzeczy.
                To nie jest ważne. Ważne, czy można komuś zaufać PO czymś. Ja nie mogłam, nie
                potrafiłam i nie chciałam już.
                • photoart Re: finestra 18.06.04, 19:31
                  Gość portalu: Finestra napisał(a):

                  Powodem rozpadu mojego związku był... romans komórkowo-internetowy, (...)
                  napisał do innej: jesteś fascynująca, TĘSKNIĘ ZA TOBĄ OGROMNIE (tak,
                  capslockiem) itd.

                  Co Ty za głupoty opowiadasz kobieto? Dla jakiegoś potknięcia człowieka z którym
                  byłaś szmat czasu, bez wnikania w przyczynę bierzesz zabawki i opuszczasz
                  piaskownicę?
                  Coś mi się wydaję, że potrzebowałaś pretekstu i wcale dobrze Wam nawzajem w tym
                  zwiazku nie było.
                  Kurna, jak teraz wszyscy łatwo rozchodzą się... Nie pasi, to
                  spadanko... "Smutne, żałosne, ostateczne"
                  • aankaa Re: finestra 18.06.04, 19:46
                    photoart napisał:

                    > Kurna, jak teraz wszyscy łatwo rozchodzą się... Nie pasi, to
                    > spadanko... "Smutne, żałosne, ostateczne"

                    no i jeszcze]

                    > Kurcze, jaie to wszystko było proste, dziesięc lat temu -
                    > powiedziałabym "Zrywam z tobą". A teraz?

                    eh, ludkowie
                    jaki piękny był świat bez netu i komórek ...
                    • Gość: Cocta Re: finestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 22:01
                      Oj był piekny świat dla miłości bez komórek, internetu
                      teraz internet i komórki przodują w wyścigu do szybkiego lub też powolnego
                      czasami rozpadu związków, niestety
                      Ale moze te zdrady internetowo-komórkowe to znak czasu coś co nadeszło wraz z
                      rozwojem techniki i trzeba to zaakceptować ?!?!?! :-))))))
                      Niestety zjawisko to będzie narastać - jak powiedzieliby socjologowie
                      • aankaa Re: finestra 18.06.04, 22:46
                        Gość portalu: Cocta napisał(a):

                        > Ale moze te zdrady internetowo-komórkowe to znak czasu coś co nadeszło wraz z
                        > rozwojem techniki i trzeba to zaakceptować ?!?!?! :-))))))
                        > Niestety zjawisko to będzie narastać - jak powiedzieliby socjologowie

                        a panny/partnerki/żony/pozostające w związkach będą "zaglądać" w archiwum SMS-
                        ów i GG, ew. historię odwiedzanych stron

                        o tempora, o mores
                      • Gość: daisy a ja rozumiem finestre IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.04, 20:29
                        Nie chodzi przeciez o wymiar zdrady, ale o sam fakt. Jesli przyjaciel oszuka
                        mnie na 10 czy na 100 zl - nie bedzie przyjacielem bo mnie oszukal. Podobnie
                        widze to w partnetstwie. Nie chcialabym zyc pod jednym dachem z kims, komu nie
                        potrafie zaufac i w niego wierzyc, a jesli sie nie chce i nie potrafi, bez
                        sensu ciagnac zwiazek.
                  • Gość: Finestra Re: finestra IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.06.04, 22:59
                    Potknięcie.
                    Ładnych słów można użyć dla nieładnych czynów.
                    Skoro tak uważasz.
            • Gość: nebbia Re: finestra IP: *.net / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 23:02
              długo dochodziłas do siebie po tym rozstaniu?
              • Gość: Finestra Re: finestra IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.06.04, 13:38
                Gość portalu: nebbia napisał(a):

                > długo dochodziłas do siebie po tym rozstaniu?

                Nie potrafię rozłożyć tego na czas rzeczywisty. Bywały ciężkie chwile - może
                należałoby je policzyć podwójnie lub potrójnie?.. ale poznałam kogoś innego.
                Objawienie mojego życia. Nie spodziewałam się. Jak gdyby los zrobił mi
                niespodziankę.
          • Gość: jack Re: finestra IP: *.biz.rr.com 21.06.04, 19:02
            Mam identyczna sytuacje do Twojej tylko ja jestem facetem. Uwierz mi jak nie
            otworzy sie druga strona w swoich wyznaniach bedzie ciezko. Stalo sie to rok
            temu i do dzisiaj czuje jak uczucie zaczyna wygasac do mojej zony. Wygasa tylko
            dlatego, ze stracilo sie zaufanie. Brakuje mi tez wyjasnienia calej tej
            sytuacji. Problem polega na zamknieciu sie partnera, chociaz Tobie wydaje sie,
            ze wszystko robisz dobrze. Swiat jest dziwny o tyle, ze dobierajac sie w pary
            po pewnym czasie jedna strona zaczyna brac , a druga dawac.
            • Gość: balbinka to samo IP: *.bredband.comhem.se 21.06.04, 19:42
              Spotkalao mnie to samo co Was i chyba to zaczyna byc nagminne. Takze przez rok
              moj narzeczony siedzial na Gg z kobieta, gdy go nakrylam pytala sie wlasnie jak
              tam z tym bolem glowki??? Jej sie wiec zwierzal ale to ja mu parzylam ziolka
              na te cholerne bole. Ona nic nie musiala robic tylko sobie nawzajem prawili
              komplementy i wysylali czerwone usteczka , te juz gotowe , narysowane...
              Zaufanie pryslo , zginal tez nasz zwiazek, tak mi sie wydawalo ladny oparty na
              zaufaniu...ha ha ha !
              Siedze teraz na GG , bo mam kontakt z rodzinka i poderwal mnie facet , mily,
              kulturalny, coz po paru tazach okazalo sie ze ma zone...i chce ze mna miec
              dalszy kontakt. Ja nic nie trace , ale ONA?
              I coz kolko sie zamyka, tylko ze teraz to ja jestem ta inna strona w tej
              internetowej grze.
              • Gość: magda zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 01:37
                to samo mnie spotkało
    • Gość: internautka Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: 217.153.49.* 22.06.04, 08:11
      Ale internet to tylko po prostu dodatkowa możliwość zdrady. Zanim powstała
      ludzie też robili sobie takie rzeczy.... tylko technologia się zmieniła.
      Wszystko zależy od człowieka.....
      • Gość: magda Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 13:45
      • Gość: magda Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.04, 13:45
        zgadza się masz racje
    • Gość: pep5 Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.man.poznan.pl 22.06.04, 15:27
      Ehhhhhh.Ja przechodze to samo. Bardzo ciężko:(((((((Ale czy potrafiłabym żyć z
      kimś kto opowiada innej to samo co mi,wyznaje wielką miłość, tym bardziej że ze
      mną jest od lat!!!!!NIE!!!!!Mimo, że strasznie KOCHAM!!!!!I to jeszcze
      przepraszam, żałuję, więcej nie bedę, a potem powtórka z rozrywki!!!!!!!Co
      za ........!!!!!!!
    • Gość: BAŚKA I CO DALEJ? IP: *.sieci.netglob.com.pl 24.06.04, 19:27
      Od pamietnego popołudnia kiedy jego roczny romansik wyszedł na jaw minęły 2
      tygodnie. Teoretycznie recz biorąc, na chłopski łeb, etc, facet, który
      zdeklarował się, ze bedzie mnie sie starał odzyskać wszelkimi sposobami tak mu
      dopomóz Bóg, bedzie robił wszystko co w jego mocy (inc. noszenie na rekach,
      mycie wanny i tachanie zakupów). Ale nie - skąd - kłotnie takie same,
      wychodzenie z domu, po kłotni - bez zmian. Uszczypliwe uwagi - as always. Byłam
      ciekawa, co stanie sie dzisiaj. Otóz dzisiaj sa moje urodziny. Fajnie, co?
      UWAGA UWAGA - "No wiesz, twoje urodziny wypadają pod koniec miesiąca, więs
      sorry, ale nie miałem kasy, no." " 3 różuczki z ogródka mamusi. NO dobra
      przemawia przeze mnie pustak. Ale palec do budki - czy nie oczekiwalibyscie
      więcej? Trochę wiecej zaangażowania. Pisze, a on oczywiście wyszedł z domu, bo
      nie mógł znieść tej atmosfery, że ja ciagle mam o cos pretensję. I wiecie co -
      cos tam bym se dała uciąć, że własnie w tej chwili wymienia sms'y ze swoją
      beloved from net, jak to ma kiepsko w życiu. No dobrze - żółć z siebie
      wyplułam. Lepiej mi. HAppy birthday to me! Serpetyny, confetti. No to na koniec
      pytanie retoryczne. Jeśli ktoś (tzn facet) przez rok był zaangazowany w związek
      internetowo-sms'owy, to jak to może byc mozliwe, że "...Ja juz o niej nie
      myślę, skończyłem to, nie kontaktuje się z nią". Bo skoro przez rok zasciesniał
      znajomość z kimś, to jak mozna od tak pac, pac wyrzucić kogos z głowy? No
      powiedzcie? Przeciez przez rok się tworza związki (he, he), przyjaźnie. No to
      jak to tak można, że szast, prast - skończone? Jesli ktos zrozumiał mój
      przyciężkawy wywód to zapraszam na wirtualne urodziny, wódkę i tort i wspólne
      obrabianie tyłków toksycznym popaprańcom obu płci. BAŚKA
      • Gość: jack Re: HaPPy BirthDay !!! IP: *.biz.rr.com 24.06.04, 19:45
        Wszystkiego Najlepszego !!! Ten sam problem i tez nie wierze, ze tak sie
        skonczylo po prostu z dnia na dzien. Porabany swiat.
        • Gość: BAŚKA Re: HaPPy BirthDay !!! IP: *.sieci.netglob.com.pl 24.06.04, 19:50
          Kelner - duża wódka dla pana Jacka. Albo piwo, albo wino, albo tabun
          rozchichotanych studentek pierwszego roku dla poprawy nastroju. Jack -
          proponuje toast za złamasów takich jak my (bez urazy). Ja mysle, ze jeszcze
          kiedyś sie nam uda, co?
          • Gość: jack Re: HaPPy BirthDay !!! IP: *.biz.rr.com 24.06.04, 19:57
            Dzieki za piwo. Zlamani , ale nieprzelamani. Uda sie co ma sie nie udac, malo
            ludzi jest dookola? Pozdrawiam.
      • Gość: nina Re: I CO DALEJ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 20:17
        wszystkiego naaaaaaaaaj :)

        ja mam 32. też się boję. może powiemy trzy-cztery i skończymy razem z "naszymi"
        dupkami/popaprańcami/itp :), to będzie raźniej :)
      • Gość: żona? Re: I CO DALEJ? IP: *.broker.com.pl 24.06.04, 20:20
        Witaj :) Uszy do góry. Mój - jeszcze mój(?) - nawet smieci internetowe
        wyrzucał bo się w dom bawili, a w naszum domu nie miał kto, bo śmietnik za
        daleko. Duże 40-letnie dziecię. A jakie piekne ma imię - CZARNA PERŁA. Aha i
        nawet córeczke netową ma. Przysłał mi godzine temu SMS - i czeka na mą
        odpowiedź - bo źle mu. Mnie też było i jest. No to sobie jeszcze poczeka -
        trzymaj sie :)
        • Gość: daisy ejj babki ! IP: *.dip.t-dialin.net 24.06.04, 20:44
          Nie dawajcie sie. Szkoda tracic zycie u boku kogos, kto nie jest wart Waszej
          milosci i zaangazowania. Bez sensu na sile cos ciagnac, nawet jak sa kredyty,
          dom i wspolna przeszlosc. Zycie mamy tylko jedno, nie ma nic piekniejszego niz
          spedzic je w milosci. Zadne meble, zaden samochod tego nie wynagrodzi. Trzymam
          za Was kciuki, i pamietajcie:

          "Kiedy pan Bog zamyka drzwi, otwiera okno".
          • Gość: jack Re: hej, a ja??? IP: *.biz.rr.com 24.06.04, 20:50
            Ja jestem facetem :)
            Zgadzam sie. Czas mija szybko i naprawde szkoda utraconych chwil.
      • Gość: anek cmoki, buziaki i co tam jeszce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:02
        trzymac sie razem musimy.. u mnie to trwalo krocej, bo jakos krecic nie
        potrafil i sie wydalo, ale lomatkoboska jak to szybko i gleboko szlo.. boli jak
        cholera mimo ze troche minelo.. mamy uklad, ze zero kontaktu.. i co? pinda
        netowa kiedy on sie nie odzywa to sama inicjuje, jakies durne spamy na maila,
        jakies dziendobry na gg, choc inteligentna sie zdala, to nie dociera to
        tlumoka, ze nikt jej tu nie prosi! choc byla wspolczujaco-rozumiejaca, ze nie
        wiedziala, ze to moze tak zrobic zle komus.. ale czy ja pomyslalam (sic!) o jej
        uczuciach itp, itd..
        a wezcie wszyscy czarowacze z netu wpier..jacy sie w cudze zwiazki na odleglosc
        niech was pieklo pochlonie i niech pokrzywami na starosc wszystkie drogi
        zarosna wam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! zabierzcie sie za przezycie swojejgo zycia,
        PRECZ WAM MOWIE!!!!!!!!
        • Gość: wiolka Re: cmoki, buziaki i co tam jeszce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:20
          ludzie kochani...kobiety....chwytajcie chwile ,a nie podniecajcie się
          tak...złośćpiekności szkodzi:))..pinda i te inne nazwy cholera po co
          to....zlewajcie z góry facetow :)
          pozdrawiqam...wszyscy jednakowi:)
          • Gość: anek zobaczym Madralo:) jak Cie krew zaleje, co powiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 21:23
        • Gość: BAŚKA KROJĘ TORT - KOMU, KOMU IP: *.sieci.netglob.com.pl 24.06.04, 23:04
          Jack, Anek, Daisy, Żona, Nina, Wiola - no dzięki wam. Gdybym była Michełm
          Wisniewskim to bym powiedziała; "Kocham was, jesteście wspaniali". A wiesz
          Anek, tak btw, że ja do tej panienki to zadzwoniłam, no normalnie chciałam
          usłyszec jej gloś. Oczywiście, tchórz, nie odebrała, ale ale korespondowałysmy
          sobie sms'owo milutko cały wtorek. Normalnie po 10 smsie ona chciała sie ze mna
          zaprzyjaźniać: "Widze, ze jestes fajna i inteligentna babka, na prawde, uważam,
          że powiniscie porozmaiwac, ale nie wiem czy warto marnować zycie dla kogos, kto
          zawiódł Twoje zaufanie i robił to tak długo" NO normalnie dacie wiarę?! Tak do
          mnie pisała. No i ja Anek sie przyłaczam do Twoich zyczeń, wedle kochanków
          netowych:"Co by wam nietoperze przysysały sie do dróg moczowych i urynę spijały
          po wsze czasy". Kochani, bedzie dobrze, bo mamy jaja jak skały i wogóle
          jesteśmy zajefajni, nie? Bedziemy sobie to powtarzać. No dobrze, to prosze
          podawać talerzyki i szykować kieliszki: otwieramy szampana.
          • Gość: anek mniami! :)))))))) mi jeszcze jeden.. plizzzaa! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 23:14
            no zesz myslalam, ze ja sesje na gg z owa p..n.. to tak wyjatkowo ucielam.. ale
            widze, ze nie bylam taka nowatorska :) i toz samo pomyslalam - fajna,
            inteligentna panna, szkoda, ze to sie tak potoczylo.. (teraz wprawdzie tak
            cieplo juz o niej nie mysle, na ale zycie to nie je bajka i krwi mi napsuto!)

            to moze apel! jak juz sie kogos fajnego poznaje w necie, Droga Polowko, to moze
            warto sie czasem znaleziskiem podzielic! a nie tak pod korcem trzymac. wiecej
            pozytku, mniej zgryzoty

            a teraz babelki w gore i nasze zdrowie :))
      • agas71 Re: I CO DALEJ? 25.06.04, 11:45
        Baius odejdź. Nie mecz się. Nie jest wart Ciebie ten facet...Jesteś młoda, masz
        szansę na prawdziwy związek, uwierz mi.
    • carduus Re: "zdrada" internetowa - co robić?? 25.06.04, 11:26
      Zdrada psychiczna boli bardziej niż fizyczna. Fizyczna to tylko ciało,
      psychiczna to dusza. Fizyczna oznaczać może tylko szał zmysłów. Psychiczna
      oznacza jedno: nie kocha Cię. A skoro tak... A dieu!

      carduus
      z wyrazami wielkiej sympatii
    • agas71 Re: "zdrada" internetowa - co robić?? 25.06.04, 11:59
      POnieważ miałam podobną historię, zadziałałam szybko. Zadzwoniłam do pani i
      powiedziałam jej, żeby sie odczepiła. Zadziałało dopiero moje stanowcze Do
      widzenia w stosunku do meża! Mimo wspólnego mieszkania, półrocznego synka,
      kredytu.... Dwa tygodnie refleksji wystarczyłu mu. Potem oczywiście w chwili
      słabości, po alkoholu, odnowił swój netowy romans. A ja znowu telefon do pani
      (wiem wiem, ponizej godności i te sprawy, ale ja w d... mam godność, gdy chodzi
      o moją rodzinę)! Tym razem byłam mniej uprzejma, powiedziałam, żeby przestała
      narzucać się mojemu M, bo narobię jej kłopotów. Wiem wiem, to on się jej raczej
      narzucił... ale tamta poczuła sie urażona, hehehe. Ale moj M naprawdę się
      postarał od tamtego czasu. Chodził koło mnie na paluszkach. Dzisiaj nie musze
      nic sprawdzać, nie jestem podejrzliwa. Czuję, że jest OK. Często zapewnia mnie
      o uczuciu i mam wrażenie, ze wstydzi się tamtej historii. Wtedy po prostu
      czułam pismo nosem, teraz wiem, ze tamta sprawa to przeszłość, idiotyczne
      oszołomienie czymś nowym... Tamta historia była trudna, ale dała mi jedno:
      utwardziła mnie, uodporniła. Już nie jestem potulną zonką, już potrafię stawiać
      na swoim i wiem, ze w razie czego... bedę potrafiła nie dać się traktować jak
      NIKT, tj. ktoś, z kim nie trzeba się liczyć. Poza tym zmieniłam swój wizerunekL
      scięłam włosy, zakupiłam kupę nowych ciuchów, zaczęłąm malowac paznokcie...to
      tyle in plus. Blizna kiedyć się zagoi. U Ciebie - też tak może być, pod
      warunkiem, ze pokażesz pazurki i to, że to TY jesteś prawdziwą kobietą, o którą
      trzeba się starać.
      • Gość: BAŚKA Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: *.sieci.netglob.com.pl 28.06.04, 15:42
        Ja wiem, że teraz to powinnam wziąść sie w garść, zapisac się na siłownie i
        chodzic na nią (!), i do kosmetyczki i do fryzjera i wychodzic i wogóle,
        wogóle. Ale nie mogę. Straszny marazm mnie opanował mnie od tamtego wydarzenia.
        Wiem, dupa wołowa ze mnie. Ale tak sobie mysle, ze skoro przez ostatni rok,
        własnie to robiłam (Manicurzystka, fryzjer, kosmetyki +no i obiadki, skarpetki
        i wysłuchiwanie o szefie-idiocie, kiedy on się zabawiał z panienka z netu, To
        może nie o to chodzi. Ech. BAŚKA
        • Gość: anek hej lepek do gory! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 17:08
          bo to chodzi o to zeby w swoich oczach byc warta, niezalezna.. wtedy wszystkie
          decyzje beda prostsze :) czy zostac i budowac dalej, czy nowa piaskownica, w
          garsc sie trzeba koniecznie wziac, ale w takim stopniu w jakim jestes w stanie
          bo inaczej to nowe zrodlo frustracji! to chodzi o relacje jaka macie!, musicie
          sie szukac od nowa RAZEM i jesli on tego nie bedzie chcial, umial to wybacz ale
          zwiazku sama nie zbudujesz :( z marazmu sie w koncu wychodzi choc to moze
          trwac, pamietaj nic na sile, bo tylko krzywde sobie zrobisz. a on coz jak na
          odwyku.. zadnych smsow, zadnego gg, zadnych pozegnan, wyjasniania, nozem ucial,
          rane wypalil i juz.. bo inaczej paprac sie bedzie... cmoki wielkie
    • Gość: ZZ ale to glupie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 17:44
      ZZ
    • Gość: chryzokola Re: "zdrada" internetowa - co robić?? IP: 217.173.200.* 28.06.04, 20:25
      Ja jestem w takiej sytuacji.Jesteśmy małżeństwem od 12 lat, mamy dwoje dzieci,
      budujemy dom i mamy duuuuży kredyt. 2 miesiace temu mąż oznajmił mi, ze nie
      chce byc ze mną, chce rozwodu, zebym się od niego odczepiła itd. Szarpalismy
      sie, obiecałam ze zrobie wszystko, by ratować nasz związek (zadna tam duma). I
      tak co dwa dni godzilismy sie i rozwodzilismy sie (tzn, on ze mną). W końcu
      podjął ostateczna decyzję o rozwodzie, gdy stałam sie bardziej uległa spuścił z
      tonu, powiedział, ze chce ratować, za dwa dni chciał odejść. Koszmar. Tydzień
      temu dogadaliśmy sie wreszcie, ja zaczęłam się starać, on też, było miło i
      wspaniale uwierzyłam, ze mamy szansę. W czwartek wrócił o 1-ej w nocy,
      nieswój.Ale nic.Na drugi dzień dowiedziałam się,ze spotkał się wieczorem z
      dziewczyną, z która rozmawia od jakiegoś czau na gg. Poczułam się jak uderzona
      kijem w głowę. Straciłam do niego zaufanie. Przez cztery dni ciagle o tym
      mówiliśmy, okazało się, ze gada z nią już od roku, od dwóch miesięcy spotyka
      się z nia i rozmawiaja o swoich kłopotach , bo ona bardzo nieszczęsliwa w
      małżeństwie jest. Próbowałam rozmawiać, ale nie chciał nic mówić, potem troche
      opowiedział mi o tych rozmowach, ale za cholere nie chciał bysmy sie poznały,
      bał sie i ona też, że aż śmierdziało. I wczoraj dowiedziałam się ze owa pani to
      jego dawna dziewczyna, która zreszta wiele mi krwi napsuwła i dużo łez przez
      nią wylałam. To nastepny był cios. Ale gdy przeczytałam jakie intymne rozmowy
      prowadzili, jak sie podniecali przy komputerze opowiadając sprosne historie,
      jak wspoinali tęsknie przeszłość i załowali, ze nie wyszło,jak przeczytałam, ze
      rozważali mozliwość przespania sie ze sobą, jak opowiadał jej o naszym
      małżeństwie, o naszych kłopotach, jak jej zwierzał się, gdy ze mną prawie nie
      rozmawiał itd. to nie mogłam wytzrymać.Dziś powiedziałam mu ze wszystko wiem,
      to zmusiło go wreszcie do zaprzestania wypierania sie wszystkiego w żywe oczy i
      opowiedział mi o wszystkim. Twierdzi, ze to tylko niewinne rozmowy, ze nic do
      niej nie czuje, ze nawet próbowała dać mu coś do zrozumienia ale odmówił itd Od
      dziś odbudowywujemy nasz związek (dał mi szansę)ale nie umiem mu ufać.
      Spróbuję,ae boję się, ze ona będzie dalej mącić. Przyrzekł, ze nie bedzie sie z
      nią na razie spotykał dopóki nie naprawimy naszego związku, ale ja sie boje, ze
      nie dotzryma obitenicy i co wtedy, boję se zostac sama. Nie spotykał się z nią
      od tygodnia, ale po wczorajszej kłótni zaraz do niej zadzwonił i umówili sie na
      dzisiaj. Po dzisiejszej rozmowie miał jej powiedzieć, ze wyjaśniliśmy sobie
      wszystko, ze ja o wszystkim wiem i nie będą się na razie spoytkać. Tylko czy to
      prawda to sie okaze. Bardzo się boję, bardzo. A najlepsze jest to, ze podobno
      jej mąż też ją zdradzał jakiś rok temu. Niech zyje solidarnośc jajników!

      Sorry za długi post, ale musiałam wygadać, bo tak mnie boli, ze aż dusi.A jest
      tego o wiele więcej:(
      Jak ktoś ma ochote niech napisze do mnie. Chciałabym z kimś porozmawiać, kto
      był/jest w podobnej sytuacji, bo zwariuję, nie wiem co robić.
      chryzokola(małpa)gazeta.pl

      dzięki za przeczytanie
      chryzokola
      • anek2004 chryzokola masz @ trzymaj sie :) 29.06.04, 10:21
Inne wątki na temat:
Pełna wersja