datelek
25.04.12, 23:47
nie wiem skąd mi się to wzięło... miałam ostatnio poważne problemy ze zdrowiem. moj facet się mną zajął... woził po lekarzach, pomagał chodzić, podawał wszystko, jeździł po leki, zajmował dzieckiem, przytulał jak ryczałam, że mam dosyć. a ja nagle zaczęłam czuć, że... na niego nie zasluguje. że nie jestem wystarczająco dobra. dzisiaj prosto po pracy pojechał do warsztatu do znajomego i naprawiał swój samochód, wrócił poźno, a ja przez ten czas słałam mu smsy z nerwami, że wciąż go nie ma, bo a to samochód a to jakies interesy... a on przecież nie robił nic złego... zrobiło mi się przykro, że jestem taka beznadziejna. ze on o nas dba, stara się, troszczy a ja...? jestem do dupy. dzisiaj siedziałam z mamą i przysnęło mi się, obudził mnie telewizor, który włączyła. i zdenerwowałam się(ja tak przysypiam po chorobie jeszcze) bo chciałam się zdrzemnąć, a ona wstała z nerwami i poskarżyła się przez telefon swojej siostrze, że ją źle traktuje i byłam zła o ten telewizor. no i znowu poczułam się podle i do niczego. zauważyłam, że mam wyrzuty sumienia jak ktoś coś robi, a ja leże(nawet jeśli jestem zmęczona), bo jestem bezużyteczna...