kropidlo5
02.05.12, 02:57
Uznalem, ze asertywnosc to jedna z moich glownych bolaczek (to znaczy konretnie jej brak, i formy zastepcze, tzn uleglosc, maniuplacja i moja ulubiona- pasywna agresja). Nie o tym jednek, o ile wiekszosc sytuacji w ktorych nalezy wykazac sie asertywnoscia jest trudna emocjonalnie, ale prosta 'dowodowo', to jest taki jeden typ sytuacji gdzie zawsze jestem bezradny, bo nie mam tak naprawde 1005owego argumentu.
Chodzi o sytuacje, kiedy nie chce czegos zrobic (czy najczesciej dac/pozyczyc) w imie tzw. zasad, a nie z powodu konretnej wymiernej straty czy problemu.
Przyklady (z zycia):
a/ mialem komputer i internet a wspolokator zaczal korzystac 'goscinnie', korzystal tylko wtedy, gdy ja nie korzystalem, teoretycznie co mi szkodzi, ale irytuje mnie to to,no i argument sie pojawia ' a co ci zalezy', no wlasnie- co mi zalezy? No kontrargumentu konretnego nie ma, moge sie powolywac na 'zasady', fair play, przyzwotisc- ale to wszystko abstrakcyjen pojecia, jak ktos nie rozumie to nie jest to 'namacalny' dowod, np w porownaniu do podarowania butelki piwa
b/ inna sytuacja- placilem za mieszkanie abonament TV (w Angliii dosyc spora suma, 150 funtow roznie) i w pewnym momencie wspolokatorka odmowila skladania sie a inni lokator od poaczatku nie chcial sie skladac. W tej sytuacji zadzwonilem do centrali i przemedlowalem licencje tak, zeby byla tylko na moj pokoj, a nie cale mieszkanie.
Znajoma kobieta powiedziala, ze jestem zlosliwym ch... bo przeciez skoro i tak juz place cala kwote, to co mi zalezy zeby to pokrylo cale mieszkanie- ja nic nie trace a oni zyskuje, wiec moje zgloszenie jst wg niej czysta zlosliwoscia. I znowu- nie mam rgumentu na to, no bo co- formalnie ona ma racje, i tak place, nic mi od ego zgloszenia nie przychodzi.
W takich sytuacjach, przyklady moznaby mnozyc, nie chodzi o wymierna strate, konkretny problem czy takze nie o potencjalna korzysc (bo jak np odmowie koledze uzyczania komputera to na tym nie zyskam i jak lokatorzy zaplaca za telewizje to tez na tym nie zyskam).
Pomijajc elementy prawno- legalne, jaka moze byc inna kontrargumentacja? Bo przeciez chyba wiekszosc z nas intuicyjnie czuje, ze w takich sytuacjach dochodzi do naduzycia, kiedy ktos 'slizga sie' na plecach- no ale to 'a co ci szkodzi' powala mnie.