Jak zostałam prostytutką...

08.05.12, 07:40
Witam. Jeszszcze raz o eksie, ale to ostatni raz, obiecuję.
Postanowiłam definitywnie uciąć znajomość. Na co eksio się ubruszył i zarządał zwrotu prezentów. Uznałam to za żałosne posunięcie i stanowczo odmówiłam, mówiąc, że to były prezenty, a nie pożyczka.
Co się ozazało dowodem na to, że jestem prostytutką, która zarobiła d... na te fanty.
Wybacz<cie, ze zwalam wam to na łeb z rana, ale czuję tak ogromny niesmak do samej siebie, że coś widziałam w takim człowieku, że aż odczułam potrzebę ekspiacji.
    • swiete.jeze Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 07:48
      O kurde:/

      Chociaż z drugiej strony on mógł się dopiero teraz poczuć porzucony, a jakie głupie pomysły porzuconym ludziom przychodzą do głowy, to sobie w wątku o zemście możesz zobaczyć.
      • triismegistos Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 07:59
        Jeśli się poczuł odrzucony to bezzasadnie. Bardzo starannie zapracował sobie na to, żeby zabić we mnie resztki uczuć, szacunku jaki do niego miałam i tak dalej.
    • annajustyna Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 07:49
      Chyba ekspresji?! Widac zes w porzadnym szoku, bo jeszcze "zarzadal". Az ide sie czegos napic, a eksowi kij w oko!
      • triismegistos Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 07:57
        Ekspiacja to właściwe słowo. A przynajmniej zamierzone...
    • wez_sie prawda najbardziej boli 08.05.12, 07:56
      prawda najbardziej boli
    • kitek_maly Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:01
      Taaaaa, to na pewno ON ma obsesję na Twoim punkcie.
      • triismegistos Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:04
        Jak wiadomo niechęć do oddawania prezentów jest nie tylko dowodem na prostytuowanie się kobiety, ale i na jej obsesje.
        Może dam ci jego numer? Mam przeczucie, że się dogadacie :D
        • kitek_maly Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:10
          Taaaa i sam sobie odpisuje z Twojego telefonu tudzież sam ze sobą rozmawia przez Twój telefon.
          • wez_sie Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:13
            tez bys miala obsesje, gdyby to byl jedyny facet, ktory cie zechcial :)
          • triismegistos Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:15
            Nie, sam wparowuje mi do dom i robi awanturę na cztery fajerki, a co? Z czym masz problem?
            • kitek_maly Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:22
              Hłe hłe. Sama widzisz.
              • triismegistos Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:25
                Nie widzę.
                • kitek_maly Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 08:29
                  Drzwi można zamknąć na klucz. A jak ktoś nieproszony się dobija to trzeba wezwać policję.
                  • wez_sie Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 09:20
                    ty tez nie badz taka madra, bo jak cie nażeczony wyeksmituje, to sie chyba zaplaczesz
            • kalllka Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 13:15
              a prezent to telefon byl, trys?

              jesli taki nowy- 'android'
              to wszystko jasne)
              • triismegistos Re: Ależ kiktku drogi... 08.05.12, 14:16
                Nie, nie telefon, skąd ten pomysł?
    • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:04
      Wyluzuj kicia.... w każdej kobiecie jest coś z qrwy... tak samo jak w każdym ekciu coś z alfonsa...
      Normalka....
    • paco_lopez Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:15
      kocha sie raz , a potem drugi i trzeci i znów. gdzie ty się uchowałaś taka własnie ? znów widzę przesunięcie. zachowania ferajny z "cudownych lat" u pokolenia dekady lat osiemdziesiątych.
    • piwi77.0 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:26
      Łączenie się w pary to jest forma prostytucji (jak zresztą wszystko w życiu), bo przypomina umowę handlową, w której każda ze stron coś sprzedaje i coś kupuje i nie ma co uciekać przed uświadamianiem sobie tego faktu. Twój były doszedł do wniosku, że zainwestował więcej niż wyniosły jego profity, a jego oczekiwania nie spełniły się. Niczego, co nie było opatrzone etykietą - pożyczka - oczywiście nie oddawaj, były niefortunnie zainwestował, ryzyko handlowe. (Mam nadzieję, że dary były wartościowe).
    • alpepe Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:29
      Jak ja kiedyś z takim jednym byłam, to zażądał nawet zwrotu wspólnych zdjęć. Wszystko mu oddałam. Nie rozumiem cię, szczerze mówiąc.
      • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:37
        a ja rozumię
        zostala by bez nokii 6310 :/
        • alpepe Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:40
          taka nokia to chyba teraz 20 zł kosztuje.
          Ona chce mieć kontakt, bo inaczej oddałaby ładnie prezenty, zmieniła nr telefonu i maila i nie odpowiadałaby na zaczepki.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:52
            alpepe napisała:

            > taka nokia to chyba teraz 20 zł kosztuje.
            > Ona chce mieć kontakt, bo inaczej oddałaby ładnie prezenty, zmieniła nr telefon
            > u i maila i nie odpowiadałaby na zaczepki.

            Nie przesadzajmy.
            Zazwyczaj spodziewamy się po innych osobach w miarę rozsądnego zachowania, nawet kiedy rozstajemy się w konflikcie. W końcu gdy np. pracę opuszczamy/wyrzucają nas to nie kończymy tego strzelaniną czy zniszczeniem zawartości serwera.

            A kiedy mówimy byłym partnerom że nie mamy się ochoty dalej spotykać to liczymy się co najwyżej z smsem "co słychać" raz na jakiś czas.

            Zachowania typu zmiany telefonu i maila to działania stanowiące obronę przez zachowaniami ekstremalnymi.
            A co do tych prezentów - to było życzenie przekaczające prawdopodobnie to czego się tris po byłym spodziewała i dlatego takie zaskoczenie. Zresztą podejrzewam że gdyby zaczęła mu oddawać to jemu zrobiłoby się bardziej głupio niż się spodziewa...
            No, chyba że by się okazało że po oddaniu prezentów triss zostanie z niczym... :D
            • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:57
              jest to wiecej niz prawdopodobne
            • alpepe Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:59
              chyba czytaliśmy inne bajki, bo to, co opisuje tris, never-ending-story hardkorem jest. Nie każdą znajomość da się zerwać bezboleśnie, ale to nie znaczy, że nie powinno się tego robić.
              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:05
                alpepe napisała:

                > chyba czytaliśmy inne bajki, bo to, co opisuje tris, never-ending-story hardkor
                > em jest. Nie każdą znajomość da się zerwać bezboleśnie, ale to nie znaczy, że n
                > ie powinno się tego robić.

                Ja tylko na tym ostatnim poście się skoncentrowałem.
                Zdecydowanie nie mam czasu ani głowy aby śledzić życie prywatne innych forumowiczów. Nawet jak jest tak melodramatyczne :)
                • alpepe Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:14
                  klasyczne odkontekstowienie :)
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:35
                    alpepe napisała:

                    > klasyczne odkontekstowienie :)

                    Zapewne masz rację.
          • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:09
            no jak ona nie ma nawet ubezpieczenia...
          • m-kow A skąd! 08.05.12, 16:49
            Pincet złotych! Pincet złotych kosztuje mało używany! Jest o co walczyć! Najlepszy telefon Nokii!
        • senseiek Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 08:52
          > a ja rozumię
          > zostala by bez nokii 6310 :/

          Nie zapominaj o apartamencie w Warszawie i porsche w garazu ;)
          • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:14
            i szalowym plaszczu
            • senseiek Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:16
              i zestaw sado-maso z pejczykiem
      • senseiek Tak prawde mowiac ona popelnia przestepstwo. 08.05.12, 20:28
        > Jak ja kiedyś z takim jednym byłam, to zażądał nawet zwrotu wspólnych zdjęć. Ws
        > zystko mu oddałam. Nie rozumiem cię, szczerze mówiąc.

        Tak prawde mowiac ona popelnia przestepstwo.
        W kazdej umowie darowizny jest wzmianka o tym, ze jesli ktos wykaze sie wyjatkowa podloscia w stosunku do darczyncy, darczynca ma prawo domagac sie zwrotu darowizny.
        Gosc moze ja po prostu oskarzyc o kradziez, jak jest inteligentny to ma wszystkie rachunki do rzeczy jakie kupil, i moze po prostu pojsc na policje i zglosic kradziez, moze udowodnic, ze dana rzecz jest jego wlasnoscia, bo ma do niej paragon i/lub gwarancje na jego nazwisko, a ona nic nie bedzie mogla udowodnic..
        • senseiek Re: Tak prawde mowiac ona popelnia przestepstwo. 08.05.12, 23:59
          darowizny.wieszjak.pl/podatek-od-darowizn/263200,Czy-trzeba-zaplacic-podatek-od-prezentu-pod-choinke.html
    • senseiek Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:48

      • senseiek Pokaz profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:48

        • kitek_maly Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:53
          Tradycyjnie suchar aż zęby bolą. :)
          Te Twoje wszystkie dzieci to wpadki, prawda?
          • senseiek Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:56
            > Te Twoje wszystkie dzieci to wpadki, prawda?

            Oczywiscie. gumka pekla. Pokazac film? Naprawde ;)
            • six_a Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 08.05.12, 10:01
              no poka.
              pewnie że tak:)
              • senseiek Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 08.05.12, 20:20
                > pewnie że tak:)

                Nie jestes za mloda na takie hardkoksy? :D
                • six_a Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 09.05.12, 09:46
                  nie, właśnie już za stara jestem.
                  tera se mogę tylko pooglądać
                  i powspominać;)
                  • senseiek Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 09.05.12, 10:40
                    > nie, właśnie już za stara jestem.
                    > tera se mogę tylko pooglądać
                    > i powspominać;)

                    No to mialbym Cie na sumieniu jakbys mi zeszla na zawal serca.. :P

                    www.wykop.pl/link/1125779/babcie-ogladaja-seks-tasme-kim-kardashian/
                    • six_a Re: Pokaz profil na roksie.. ;) 09.05.12, 10:46
                      no zawał to chyba nie, mooooże udar?
                      żyłka czaśnie i po ptokach:)

                      fajowe starsze panie, brałabym;)
      • wez_sie Re: Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:56
        no nie wiem, czy bys chcial.
        nie ten "typ urody", zeby nie byc niemilym :)
        • senseiek Re: Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 08:59
          > no nie wiem, czy bys chcial.
          > nie ten "typ urody", zeby nie byc niemilym :)

          Co masz na mysli? BMI >= 40?
          • wez_sie Re: Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 09:05
            szczupla, ale paszcza fatalna :/
        • senseiek Re: Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 09:03
          > no nie wiem, czy bys chcial.
          > nie ten "typ urody", zeby nie byc niemilym :)

          ejj, to czemu mariuszg2 mowi do niej per "kicia"? :D
          • wez_sie Re: Pokaz jej profil na roksie.. ;) 08.05.12, 09:06
            bo jej nie widzial? :)
    • raduch Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:24
      triismegistos napisała:

      > Witam. Jeszszcze raz o eksie, ale to ostatni raz, obiecuję.
      > Postanowiłam definitywnie uciąć znajomość. Na co eksio się ubruszył i zarządał
      > zwrotu prezentów. Uznałam to za żałosne posunięcie i stanowczo odmówiłam, mówią
      > c, że to były prezenty, a nie pożyczka.
      > Co się ozazało dowodem na to, że jestem prostytutką, która zarobiła d... na te
      > fanty.
      > Wybacz<cie, ze zwalam wam to na łeb z rana, ale czuję tak ogromny niesmak d
      > o samej siebie, że coś widziałam w takim człowieku, że aż odczułam potrzebę eks
      > piacji.

      Eeeetam. Z prostytucją to coś podobnie jak z łapownictwem. O ile pójście do łóżka nie zależało od wręczenia prezentu to występku nie było. Zarzut oddalamy. :)
      • solaris_1971 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:32
        A nie mozesz dla swietego spokoju oddac mu tych wszystkich prezentow ? Ale oczywiscie nie musisz.
    • male_pytanie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:37
      triis, jakby mi moj ostatno eks którym Was katuję od jakiegoś czasu powiedział mi cos takiego to byłabym mu dozgonnie wdzieczna. jestem pewna ze odkochalabym sie w ciagu 3 sekund i miałabym problem z glowy...
    • gobi05 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:52
      > (...) czuję tak ogromny niesmak do samej siebie, że coś widziałam
      > w takim człowieku, że aż odczułam potrzebę ekspiacji.

      Tak mi coś zaświtało w głowie, że wyście musieli stosunki pozamałżeńskie uprawiać (oraz akty nierządne, oczywiście). I przy tym takie nieśmiałe (i bezczelne zarazem) przypuszczenie mi się nasunęło: tyś ślubu nie chciała, bo wiedziałaś, że on intercyzy by zażądał? Czy od razu było widać, że głupi i chamowaty amant ci się trafił, i zmarnowaniem życia ryzykować nie chciałaś?
      • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 10:00
        pomylilo ci sie z kiira kopri, ale mialas prawo, bo podobne historie
    • six_a Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 09:58
      a ile on ma lat ten gościu, że takie jazdy odstawia?
      • solaris_1971 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 10:15
        Pisala, ze 31.
        • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 10:23
          > Pisala, ze 31.
          chyba w latach 90tych tyle mial :D
        • triismegistos Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:19
          O matko, gdzie pisałam coś takiego? Nie ma tylu lat...
    • josef_to_ja Nie ma co płakać za dupkiem 08.05.12, 10:32
      Nie ma co płakać za dupkiem. On sobie wystawił świadectwo, a nie Tobie, olej kretyna, z takimi jak on się nie polemizuje, takich jak on się ignoruje. Mam nadzieję, że szybko o tym zapomnisz i będziesz szczęśliwa :*
    • znana.jako.ggigus nie kop sie z koniem, oddaj 08.05.12, 10:42
      grzecznie wszystko i zmien nr telefonu.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: nie kop sie z koniem, oddaj 08.05.12, 10:44
        znana.jako.ggigus napisała:

        > grzecznie wszystko i zmien nr telefonu.

        Przez jednego głupka ma upośledzać kontakt ze wszystkimi którzy ten numer znają?
        • sabrilla Re: nie kop sie z koniem, oddaj 08.05.12, 12:56
          Ale będzie miała spokój od palanta, a ludziom może wysłać nowy numer.
    • jemi-ola O jejuniu... 08.05.12, 11:46
      Ale frajerzyna :D
    • sabrilla Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 12:55
      A weź mu spakuj te prezenty i wyślij, albo wywal do kosza. Żeby już śladu po nim nie było. I może się wreszcie odczepi. Palant niemiłosierny.
      Trzeba mu było powiedzieć, ze skoro Ty dooopą zarabiałaś na prezenty (BTW od tego tekstu szczęka opada) to gorzej jest z nim, bo jest taki ach i och, że za dooopę musiał płacić. I dodaj, że udawałaś wszystkie orgazmy :-)
      • koham.mihnika.copyright Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:06
        I dodaj, że udawałaś wszystkie orgazmy :-)

        okrutna :(
        • sabrilla Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:22
          No wiesz, powiedział jej, że zarabiała na dobra doczesne. Praca to nie przyjemność :-)
    • chcesztomasz Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:35
      ojeju jeju jakie gorzkie żale no przecież dobrze rżnął...co sie rzucasz a to chyba najważniejsze nie?
      • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:40
        > ojeju jeju jakie gorzkie żale no przecież dobrze rżnął...co sie rzucasz a to ch
        > yba najważniejsze nie?

        i prezenty dawal!
        • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:45
          a wiesz_co?
          wez sie- zabierz do pracy
          (miast silnie sekundowac) sabrinie i chlopcom.
          • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:49
            mlodziez szkolna nie moze tyle pracowac :/
            • chcesztomasz Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:53
              młodzież szkolna musi chodzić do szkoły a nie do pracy - dość się do 67 narobić trzeba he he
              • wez_sie Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:56
                no wlasnie! dzieki ciociu.
                chcesz byc w gronie moich przyjaciol?
                postawisz mi kropke?
    • chcesztomasz Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 13:51
      Ale jakie to były te no prezenty bo to ważne. Bo jak skarpety, wibrator to wiadomo ale jak to był ulubiony pies, abo ulubiony murzyński kolega albo dzban od prababci to co się dziwisz?
      • wez_sie moje 3 typy: 08.05.12, 13:57
        koperty z $, laptok z internetem, oplacony czynsz
        ubezpieczenie na pewno nie, bo ona woli bes
      • triismegistos Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:15
        Kilka książek, parę ciuchów i ekhm... zabawki.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:21
          triismegistos napisała:

          > Kilka książek, parę ciuchów i ekhm... zabawki.

          Wyślij na taki adres żeby niekoniecznie od odebrał :P
        • baba67 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:28
          ciuchow? Chce Twoje uzywane bluzki?Albo majtki? zamierza je na allegro wystawic?
    • princess_yo_yo Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:18
      ucielas znajomosc wiec po co roztrzasasz to co ma do powiedzenia osoba chora psychicznie? prezenty oddaj albo nie, bez slowa. przestan na niego reagowac.
      ale to by bylo za proste przeciez ty juz od jakiegos czasu upajasz sie faktem ze twoj ex ktorego sama sie trzymasz jak rzep psiego ogona, nadal sie do ciebie odzywa w niewybredny sposob.
    • saraisa Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:44
      no jeśli rzeczywiście wartościowe te prezenty, czyli np telewizo lcd czy wieża stereo :), to też bym oddała dla świętego spokoju :P a najlepiej przy świadkach - heh, np wparowałabym do jego firmy i głośno ogłosiłabym, że tak, jak żądał, zwracam wszystkie jego prezenty ;D taki mi się załączył pomysł, rodem z filmów hamerykanskich ;)
      ale jeśli tylko d... Ci zawraca, bo to o jakieś drobnostki chodzi, to powiedziałabym, że bardzo Ci przykro, ale już wszystko oddałaś potrzebującym/do domów dziecka i w razie, czego możesz mu dać adres, żeby żądał zwrotu.
      z chamami trzeba krótko.
      • saraisa Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:46
        szczerze mówiąc, jak były chciał zwrotu klapek, które sobie nabył specjalnie do mnie do domu - bo brzydził się chodzić w "gościnnych" :O, to obwieściłam mu, że wszystko już wyrzuciłam do śmieci. więcej się nie pojawił.
      • triismegistos Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:58
        Zawraca mi d... bo go skręca, że używam tych rzeczy i mam z nich pożytek (jak pisałam, są w tym "zabawki").
        A nie chcę mu ich oddać, bo w imię czego mam się pozbywać rzeczy, których od dłuższego czasu używam, do których przywykłam i które ogólnie są moje. Nie mam zamiaru się dososować bo jaśniepanu się coś poprzestawiało w głowie.
        • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 15:19
          widac bardzo mu zalezy
          (na zabawkach)

          w jakiej polskiej produkcji o sferach wyzszych (nie pamietam tytulu) jeden z bohaterow zapytany w wywiadzie o swoje motto zyciowe , inspiracje itd,, odrzekl: ' toystory'

        • wez_sie pytanie - blagam odpowiedz, to dla mnie b. warzne 08.05.12, 15:23
          zwiazalas sie jakas szczegolna wiezia emocjonalna z kulkami analnymi?
        • saraisa Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 18:03
          no, ja rozumiem, myślę, ale o to chodzi, żeby oddać panu te rzeczy, żeby właśnie uzmysłowić mu miałkość jego postulatów! =]
          doskonale rozumiem, że jak coś się komuś daje w prezencie, to jak ktoś wcześniej napisał, dający wpisuje sobie w ryzyko, fakt, że inwestycja może się nie zwrócić. =] polecę teraz schematem - ale każdy normalny człowiek o tym wie.
          jak widać pan tego nie wie, więc może jak zobaczy na swoim biurko pudło zużytych "zabawek" (:) ok, to słowo pobudza również moją wyobraźnię ;)), to się trochę ocknie.
          chyba że Ci się nie chce bawić w nauczanie pana, wtedy po prostu mówisz mu wyżej wspomniane zdanie o ryzyku inwestycji i nie się buja. i ty go bujaj też!
          • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 18:39
            panie zdaje sie nie wiedza do czego sluza "zabawki".

            otoz zabawka typu telefon komorkowy sluzy mlodziezy, do odtworzenia -listy kontaktow np zapisanych na karcie pamieci, z ktorej da sie pozniej 'wycisnac' pare zlotych
            (switow na kanarach)
    • moonogamistka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 14:49
      Bosz...oddaj mu, co Ci dal i bedziesz czysta i nieskalana jak dziewica- wg jego wersji.
      Czasem wolnosc kosztuje:-)
      Ja oddalam dom i odetchnelam, i sobie chwale kolejny rok, na wieki wiekow, niezaleznosc- kosztuje :-D
      • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 15:55
        znaczy co? bezdomna jesteś? w której noclegowni urzędujesz... może zrobimy grilla...jakież to bby mogło być romantyczne...wyobraź sobie! kartony, Ty, Ja, cuchnący psim i ludzkim moczem odrapany murek z uroczym graffiti po drugiej stonie i ksiezyc niczym z avatara khadromy ....ach...rozmażyłem się!....
        • moonogamistka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 15:58
          Zonk;_) Ale fajnie, ze o mnie myslisz;-))
    • facettt Mam dobra opinie o prostytutkach... 08.05.12, 15:15
      Bo przyjaznilem sie kilka lat z taka jedna.
      Mila elegancka kobieta, nauczycielka w szkole.
      A w wakacje - dorabiala (w miescie odddalonym o 200 km) jako prostytutka.
      Mowila mi, ze chlop ja rzucil i nie miala pieniedzy na utrzymanie siebie , mieszkania i dziecka.

      - Tak, ze nie martw sie. w zyciu rozne rzeczy moga czlowieka spotkac. :)
      • moonogamistka Re: Mam dobra opinie o prostytutkach... 08.05.12, 15:59
        Przykre, ale zadna praca nie hanbi.
    • headvig Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 15:51
      co się przejmujesz :) do mojej koleżanki raz eksiu przyjechał z obstawą karków, bo bał się, że mu zegarka i złotego łańcuszka nie odda. oddała, bo nie chciała mieć z typem nic wspólnego
      • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 15:57
        kiedy to było? chyba znam tego gościa...to mój najlepszy kumpel.....zajechał taką złota beemką z wygiętą blachą od wewnątrz na skutek drgań głośników?
        • headvig Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:12
          mariuszg2 napisał:

          > kiedy to było? chyba znam tego gościa...to mój najlepszy kumpel.....zajechał ta
          > ką złota beemką z wygiętą blachą od wewnątrz na skutek drgań głośników?

          dawno temu, z jakieś 6-7 lat. a czy ten twój kumpel mieszka wioskę dalej ode mnie?
          • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:27
            headvig napisała:

            > mariuszg2 napisał:
            >
            > > kiedy to było? chyba znam tego gościa...to mój najlepszy kumpel.....zajec
            > hał ta
            > > ką złota beemką z wygiętą blachą od wewnątrz na skutek drgań głośników?
            >
            > dawno temu, z jakieś 6-7 lat. a czy ten twój kumpel mieszka wioskę dalej ode mn
            > ie?
            >
            nie wykluczony.... a Ty mieszkasz za dąbkową parową?
            • headvig Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 17:42
              mariuszg2 napisał:

              > nie wykluczony.... a Ty mieszkasz za dąbkową parową?
              >

              nie :) uf... dobrze, że to nie twój kumpel :P
      • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:02
        a Ty jadziu z przykladami zastraszania to moze na policje zglosisz?
        • headvig Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:11
          kalllka napisała:

          > a Ty jadziu z przykladami zastraszania to moze na policje zglosisz?

          Reniu
          • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:31
            Renato co Ty na to, by zglosic na policje proby zastraszania kolezanki ?
            ( i przestac tolerowac 'mafijne reguly': nie przygladaj sie komu, bo ci przyjda do domu)


            • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 16:45
              ale taki przestepca jak wtargnie do domu, silny, opalony, wygolony, sportowo ubrany i zdecydowany, z sylwetką apolla bądź innego mitycznego herosa....pachnący i do tego biorący bez słowa silnym ramieniem z wytatułowanym orłem w koronie tu i ówdzie....... gdybym bym kobieta nie opierałbym się ani sekundy..... a gdzież tam dzwonić na policję..... niech popełnia zbrodnie...najsłodsą zbrodnię na świecie.... zbrodnie miłosnej rozkoszy.....oddałbym wszystkie klejnoty (co ja pisze....) skarb znaczy się....:)))
              • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 17:09
                orle (sokole)

                to ,ze se przyjemnie kojarzysz -przemoc- udowadnia tylko, ze przyczna ukrywania (takze seksualnych upodoban) jest strach przed prawnymi "konsekwencjami"
                wiec propagowanie infatylnego odbioru ugruntowuje lekcewazaca postawe doroslych umozliwiajac rozpoznawac teren i kontynuowac 'dzialalnosc gospodarcza' przede wszystkim mlodocianym przestepcom.
                • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 17:20
                  Droga Pani,
                  co do fantazji skrywanych z młodocianymi przestępcami....pozwolisz iż moja fantazja pozostanie w ryzach co by nie zachęcać doroslych do wyjscia z szarej strefy....śiwatło dzienne mogłoby obnażyć całun ich niecnych żądz pod którymi kryję się......aż się boje pomyśleć....
                  • kalllka Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 18:19
                    jeszcze raz przypomne-
                    'droga pani' dla srodowisk gry_ pserskich jest tytulem otwierajacym (w siec.pl) - obejscie: traffic_comp/ "
                    uzywaj wiec 'podobnych sformulowan' z wieksza rozwaga -mariuszugg.
                    co do merytorycznych' awansow' ktore z dwuznacznie:skrywanych fantazji z mlodocianymi,
                    (z racji uzycia mlodocianych)jednoznacznie moga sprowadzic anonimowego do autora,a
                    z propozycji do pozycji-siedzacej.
                    dzialasz w sieci nieograniczonej przestrzennie wiec nie od rzeczy jesli uprzytomnisz,
                    ze jezyk w sieci to narzedzie zamieniajace przestrzen w,,, prace.
                    ( wzor na prace w podreczniku fizyki kl v)
                    narzedzie zwlaszcza braciom slowianom znane coraz lepiej i od tzw 'bozej podszewki' moze wiec zostac uzyte w celach malo humanitarnych- human traffic
                    czego widac nomen -omenem, watek dotyczy.

                    blizej o zagadnieniu dowiesz z www.unodc.org/unodc/en/topics.html?ref=menuside
                    dzieki z gory za zapoznanie sie
                    pozdrowienia

                    • mariuszg2 Re: Jak zostałam prostytutką... 09.05.12, 00:32
                      Pani K
                      dziekuje za przypomnienie ale juz nie pamietam o czym to mialem pamietac a nikomu w pracy nei przeszkadzam i niech mu im jej tam na zdrowie i ku zlotym aby wiecej i za co dla pozytku swojego tudziez spolecznego....nie przeszkadza mi to kosztem i nei zapoznam sie z tym co mam sie zapoznac i nei ma za co i owszem bo i poco....zastanawiam sie po co mi sluchawki na uszach skoro pisze a nie sluchammmm....dobranoc czy rez dobrywieczor dziendobry
            • headvig Re: Jak zostałam prostytutką... 08.05.12, 17:45
              kalllka napisała:

              > Renato co Ty na to, by zglosic na policje proby zastraszania kolezanki ?
              > ( i przestac tolerowac 'mafijne reguly': nie przygladaj sie komu, bo ci przyjda
              > do domu)
              >
              Kalllko, to było z 6-7 lat temu, dowiedziałam się o tym sporo po fakcie, poza tym, jak pan odebrał swój zegarek za 100zł, to dziewczyny już nie nachodził. Nic jej złego nie zrobił. Jeśli sama się nie zdecydowała na zgłoszenie policji, tym bardziej ja po miesiącach czy latach nie miałam do tego prawa.
Pełna wersja