Do kobiet ktore nie chca miec dzieci

    • mahadeva Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 13:18
      ja sie nie obawiam, ze moze byc za pozno - mam 32 lata i wiem, ze w cywilizowanym swiecie dzieci mozna rodzic tez pozniej lub adoptowac. wazne, zeby nie robic niczego na sile. na razie jestem dumna, ze nie powiekszam przeludnienia na matce ziemi. natomiast czuje, ze mam potencjal, jestem aktywna osoba i musze znalezc ciekawe zastosowanie dla swojej energii :)
      co do partnera, to trudno bylo znalezc takiego, ktory nie chce miec dzieci (ten juz ma i jest bardzo elestyczny, jesli chodzi o moje checi)
    • twojabogini Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 14:58
      Nie daj się zwariować Oriano. Aktualnie nie chcesz mieć dzieci i nie masz. Jeśli kiedyś poczujesz, że chcesz mieć dzieci, to będziesz je mieć. Jeśli natomiast nie mając dzieci dojdziesz do wieku w którym z przyczyn naturalnych nie będziesz mogła mieć dzieci - to instynkt macierzyński na pewno się nie pojawi.
      Owszem znam bajkę o "spóźnionym" instynkcie macierzyńskim, ale to bzdura! Jeśli kobieta nie może już mieć dzieci ponieważ przestała być płodna, to nie ma mowy o tym, aby obudził się u niej naturalny instynkt macierzyński. taki instynkt wywoływany jest przez hormony.
      Owszem spotkałam w życiu starsze kobiety, które żałowały, że nie zdecydowały się na dziecko, ale były to kobiety, które chciały mieć dzieci, czuły instynkt, tylko bały się macierzyństwa, albo kochały mężczyznę, który nie chciał mieć dzieci i kategorycznie odmawiał bycia ojcem. Oczywiście przyjmowały one oficjalną postawę - "nie chcę dzieci". I u nich, kiedy czas na dziecko przeminął pojawiał się żal.
      Znam też kobiety, które nie miały dzieci, ale dlatego, że naprawdę ich nie chciały mieć, bo nie czuły się gotowe zrezygnować ze swoich pasji, nie chciały poświęcić paru lat życia na opiekę nad maluchem. Takich kobiet jest bardzo mało, ale jeśli się naprawdę realizują w życiu - to nie odchodzą z przekonaniem, że nic nie osiągnęły, zmarnowały życie, nic po nich nie zostaje.

      Czy jest czego żałować, kiedy już się nie może urodzić dziecka? A czego? Że nie zdecydowałaś się na dziecko wbrew sobie? To byłaby jakaś bzdura. Myślę, że warto tylko znać dokładnie swoją motywację - dlaczego nie chcę mieć dzieci, gdzie angażuję swoją energię życiową? Wyborów świadomych i dobrowolnych raczej się nie żałuje. A że każdy wybór oznacza rezygnację z innej opcji ? Tak jest ze wszystkim. Kiedy kupujesz dom, to rezygnujesz z dziesięciu innych. Kiedy decydujesz się na związek, tracisz szanse na inne, może nawet lepsze związki. Bez sensu tak się motać. Kiedy świadomie podejmujesz decyzje, wiesz że to ten dom, ten partner - i nawet kiedy coś idzie nie tak - nie żałujesz. Z dziećmi jest tak samo.
      • berta-death Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 15:37
        To żałowanie na stare lata to jest wynik konsumpcyjnego stosunku do własnych dzieci a potem wnuków. Zwłaszcza, że większość starszych osób staje się nieziemsko roszczeniowa. Dorosłe dziecko seniora, to ma nierzadko dopust boży, bo senior uważa, że ma być jego chłopcem a częściej dziewczyną na posyłki. W najlepszym wypadku damą do towarzystwa na żądanie. Synów się bardziej szanuje pod tym względem. W związku z tym nic dziwnego, że osoby, które nie mają nikogo takiego czują się sfrustrowane a te, które mają czują się od nich lepsze.

        Dodatkowo większość osób jest bardzo przeciętna i nie ma jakiś szczególnych osiągnięć, którymi mogłaby się pochwalić. W związku z tym chwalą się dziećmi i wnukami. W oczach rodziców i dziadków to każda pierdółka w wykonaniu potomstwa urasta do rangi otrzymania nagrody nobla. Marysia dostała nagrodę w konkursie na ładne czytanie, Adaś dostał się do szkoły muzycznej a Kazio to się szybciej nauczył chodzić niż rówieśnicy. Syn dorwał się do kierowniczego stanowiska, córka wyszła bogato za mąż a wnuczka jest najładniejsza w klasie. A ktoś kto nie ma dzieci i wnuków to nawet nie ma o kim opowiadać ani czym się chwalić. Wystarczający powód do frustracji.
        • simply_z Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 17:27
          a najciekawsze jest argument z zusem>)
          nawet nie wiadomo czy za 30 lat bedzie istniec planeta ziemia.
      • lacido Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 19:08
        > Owszem znam bajkę o "spóźnionym" instynkcie macierzyńskim, ale to bzdura! Jeśli
        > kobieta nie może już mieć dzieci ponieważ przestała być płodna, to nie ma mowy
        > o tym, aby obudził się u niej naturalny instynkt macierzyński. taki instynkt w
        > ywoływany jest przez hormony.

        znaczy kobiety które urodziły a nie chcą być matkami nie miały tych hormonów (znaczy wystarczy im je podać by instynkt się pojawił?) i analogicznie kobiety adoptujące dzieci tez instynktu nie mają?
    • astrofan Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 11.05.12, 19:24
      kobiety dzieciofoby, jesteście dla mnie po prostu żałosne, uwarunkowane współczesną kulturą socjalu i infantylnej samorealizacji,

      "nie chcę mieć dzieci bo nie znoszę pieluch" jakby dziecko całe życie je nosiło,

      nie lubieć dzieci to po prostu nie lubieć ludzi, po czterdziestce szybko się zestarzejecie i zbrzydniecie, tak dotyczy to głównie bezdzietnych,

      ale ch..j z wami, w sumie jest mi to obojętne, wasz gen zejdzie razem z wami z tego świata i dobrze :)

      wara tylko od oczekiwań o utrzymanie w przyszłości od moich dzieci

      • 0riana Re: Do kobiet ktore nie chca miec dzieci 12.05.12, 15:08
        A wlasnie, oto kolejny powod ktory czasem sprawia ze mysle ze dzieci miec powinnam. Aby moje dzieci stanowily w miare wychowana i obyta przeciwwage do dzieci takich chamow jak ty.
    • mala_gorzka przede wszytskim swiadomy wybor 12.05.12, 01:06
      rozważam różne opcje, nie zarzekam się, ani nie palę się do pieluch

      jedno jest pewne:
      decydując się na dziecko, nie ma już odwrotu,
      więc jeżeli ktoś się poważnie waha, to lepiej niech swoich niepewnych uczuć nie testuje na dziecku.

      czasami myślę, ile to radości być rodzicem, duma (z byle gówna), poczucie bycia KIMŚ najważniejszym dla tego jednego, małego człowieka, część mnie i mojego partnera, może przyszły sportowec lub naukowiec?

      a z drugiej strony,
      jak ja widzę obecną smarkaterię z gimanzjum, to się zastanawiam, czy moje dziecko też takie będzie? czy będzie mną manipulować? czy będę robić za pralnie, stołówkę i bankomat?

      oczywiście - jak sobie wychowasz,
      ale ja też, mimo starań mojej matki, aniołkiem nie byłam

      i coś jeszcze
      kilka miesięcy z brzuchem, poród, nieprzespane noce, kilogramy, rozstępy, luźna pochwa, płacz, kolki, biegunki, szczepienia, kasa, ogranicziony czas, podporzadkowanie dnia maleństwu, itd.
      czy warto?
      czy na pewno będę kochać to dziecko?
      (btw, widziałam film na podobny temat - POROZMAWIAJMY O KEVINIE - polecam)
      z tego co jakiś czas wyczytałam na W.O. zdarza się, że czasami matka dba o dziecko z obowiązku, ale nie potrafi go pokochać - o tym się nie mów, ale są takie przypadki

      czuje się dziwna, ale i spełniona bez dziecka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja