Dodaj do ulubionych

koleżanki mężów/partnerów z pracy

10.05.12, 17:06
powiedźcie mi proszę, gdzyż sama nie wiem jak to jest, może jestem przewrażliwiona.
Mi w pracy nigdy na myśl nie przyszło by zapraszać kolege z pracy na basen, kino, tańce itp. , który wiedziałam że ma żone bądź partnerke.
... no tak jakoś nie wypada po prostu, jak już była jakaś propozycja to w stylu -wpadnij z żoną/dziewczyną...
A mój chłopak ma koleżankę z pracy, która jego (ale ponoć nie tylko jego) ciągle gdzieś wyciąga, a to na basen, a to na tańce, a to na siłownie... Oczywiście nic o mnie nie wspominając, a wie o moim istnieniu...
Ostatnio się do siebie zbliżyli, ona mu się zwierza z jakiś problemów (obiecał, że nikomu nie powie) więc nie wiem z jakich i zresztą nie wymagam by mi powiedział, on opowiada jej o swoich problemach np, z rodziną, o rzeczach, o których kiedyś tylko ze mną rozmawiał.
Mówi, że nie ma tak fajnie jak ja, że mam siostrę z którą mogę pogadać, rodzinę, i że po prostu widocznie tego potrzebuje,żeby z kimś pogadać, a ona dużo mu mówi o sobie, jak pyta co u niego to on czuje, że musi jej opowiadać, no bo ona mu tyle mówi...
Czy każdy facet potrzebuje przyjaciółki? i to normalne, i nie ma czego się obawiać i czego zabraniać? czy ona jest w porządku wiedząc, że on jest ze mną i nawet nie zaprosi nas razem tylko jego samego. Trochę mnie to dziwi, ale wyprowadźcie mnie z błędu.
Obserwuj wątek
    • male_pytanie Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 17:10
      przerabiałam.
      jemu powinnas ufac, jej niekoniecznie :)
      powiedz mu zeby ja przyprowadził na zapoznawcza kolacje i zobacz jego reakcje, jak wszystko bedzie ok i intencje jego w stosunku do niej bez podtekstow to powinien sie ucieszyc. Powiedz jeszcze zeby przyszła razem z chłopakiem to sie przynajmniej dowiesz czy jakiegos posiada :)
      nie wierć mu dziury w brzuchu, naprawde to nie działa, a moze wywołac reakcje na zasadzie "na zlość schorseneer odmroze sobie uszy".
      powiedz ze chetnie pojdziesz razem z nimi na basen, siłownie itp,
      ale zawsze z usmiechem i bez pretensji.
      • schorseneer Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 17:18
        ona nie ma nikogo i usilnie szuka, ale to jest tylko koleżanka i on nie ma sobie nic do zarzucenia, ona nic z nim nie chce, ani on z nią, nie za bardzo chce mnie z nią zapoznać, bo mówi, że odwale szopke, że coś jej powiem, mówi że jak chce ją poznać to da mi telefon i żebym do niej zadzwoniła. :/
        ostatnio nam się nie układa, trochę jazd już było na jej temat, dlatego on się boi że chce na złość ją spotkać i jej coś wygarnąć, ale nie mam takich planów, chciałam po prostu poznać koleżankę ulubioną mojego chłopaka. Mówił, że spotkam ją i zobaczę jaka jest fajna i jeszcze bardziej się zdołuje i po co mi to.... ahhh
        Ciągle jej odmawia, ale widzę że mu żal i chętnie jakby mnie nie było by zaczął z nią łazić, ale na razie widzi, że chyba nie wypada... póki jestem.
        Ale z jej strony to też chyba nie fair.
        • greedex5 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 18:28
          > ona nie ma nikogo i usilnie szuka, ale to jest tylko koleżanka i on nie ma sobi
          > e nic do zarzucenia, ona nic z nim nie chce, ani on z nią, nie za bardzo chce m
          > nie z nią zapoznać, bo mówi, że odwale szopke, że coś jej powiem, mówi że jak c
          > hce ją poznać to da mi telefon i żebym do niej zadzwoniła. :/
          Dziwne ma podejście. Coś kręci. Ta rada powyżej była dobra. Wie że nie zadzwonisz do niej bo to by była sztuczna sytuacja. Nie wiem dlaczego nie możecie pójść gdzieś razem? Jest już taka intymna więź miedzy nimi? Muszą być sami? Niesparowanych "przyjaciółek" bym się obawiała. Bardzo możliwe że oplata ofiarę - Twojego faceta. Ja czasami umawiam się gdzieś na kawę, z którymś z kolegów albo na spacer. Ale raz na kilka miesięcy z danym osobnikiem. Przeważnie przez telefon się gada. Tak na basen albo kręgle to trochę dziwnie.... Gdyby mąż tak chciał z jakąś koleżanką, nie zaakceptowałabym.
        • mumia_ramzesa Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 19:26
          > Mówił, że spotkam ją i zobaczę jaka jest fajna i jeszcze bardziej się zdołuje i po co mi to....

          Dlaczego masz sie zdolowac? Czyzby uwazal ja za fajniejsza od Ciebie?
          Kolezanka, taaaaaaaaaa...
          On sie powinien tak zachowywac, zebys nie miala podstaw do jakichkolwiek pretensji, podejrzen itp. Jesli jest inaczej to znaczy, ze ma Cie gdzies.
        • best.yjka Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 19:40

          > Mówił, że spotkam ją i zobaczę jaka jest fajna i jeszcze bardziej się zdołuje i po co mi to....

          Słodki Miś!
          Zamiast pytać o koleżankę, znajdź sobie kolegę. Opowiadaj jaki jest cudowny i wspaniały. Na pytanie o pytanie, kiedy go wreszcie pozna odpowiedz: "Wiesz, nie chcę żebyś go poznał. On jest taki cudowny. Zdołujesz się tylko. Na co ci to?"
          P.S. Kolega nie musi być realny, tylko trzeba kłamać z wyczuciem, żeby się za szybko nie kapnął.
      • nelamela Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 17:19
        Tak się składa że pracuję z samymi panami.Jesteśmy 6 osobowym zespołem.I nie nie wyobrażam sobie wyciągać któregoś na basen,kręgle czy coś innego wiedząc że ma żonę,partnerkę...Owszem rozmawiamy w pracy,znamy niektóre swoje problemy,czasami oni radzą się mnie czasami ja ich w sprawach damsko-męskich ale to wszystko.Po prostu szanujemy się i swoich partnerów.Co do przyjaciółki partnera lub męża-przerabiałam i powiem tylko że już nie jesteśmy razem.Nie wierzę w coś takiego...Pozdrawiam.
    • triismegistos Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 17:48
      Może ja jestem jakaś dziwna, ale uważam, że ludzie, nawet sparowani, nie są tylko połówką zrośniętej całości, ale oddzielnymi ludzmi. Zatem jak mam chęć wyjść na piwo z kumplem, albo z kumpelą z pracy nie czuję się zobowiązana wszędzie ciągnąć jego życiowego partnera.
      Ba, mam tak ze wszystkimi ludźmi, których znam, nie dotyczy to tylko pracy, chociaż pracy tym bardziej, bo relacje pracowe są specyficzne.
      • pani_frig Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 18:48
        Nie, dziwna nie jesteś tylko masz czyste relacje kumpelskie i podejrzewam, że znasz się ze swoim towarzystwem dość dobrze i już jakiś czas. :) Natomiast sytuacja opisana w starterze ewidentnie wskazuje na laskę, która zarzuca sidła na kolesia i jego to ewidentnie bierze taka adoracja, bo mu pompuje samcze ego, ot i cała filozofia.
        • anten_ka Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 11:14
          Każdy związek rządzi się innymi prawami. Jeżeli tobie nie odpowiada ta sytuacja, jeżeli niepokoi cię takie zachowanie to znaczy, że coś jest jednak nie tak.
          Dziwi mnie także to, że mimo, że jesteście w związku, zapewne jesteście przyjaciółmi, on woli się zwierzać koleżance a nie rozmawiać z tobą.

          Relacje w związkach są różne i na różne rzeczy ludzie się godzą. Jednak granica jest zawsze tam gdzie zaczyna się ranienie drugiej osoby. Nie pytaj więc o to ludzi na forach tylko zapytaj sama siebie czy pasuje ci taka sytuacja. Ludzie mają różne doświadczenia i jedni uznają że jesteś przewrażliwiona i się czepiasz faceta a inni uznają że masz rzucić drania bo cię zapewne zdradza. Powodzenia :-)
        • klarisson84 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 12.05.12, 07:42
          Ja też myślę, że to dziwne. Ja mam faceta-przyjaciela i zdarzało się nam spędzać dużo czasu razem (ale nie basen i tańce, raczej spacery i krótkie wycieczki). Ale ZAWSZE jak mój chłopak lub jego dziewczyna zaczynali mieć o to pretensje, to rozluźnialiśmy "relację", bo od początku był między nami układ (wypowiedziany wprost, więc bez niedomówień), że nasze drugie połówki są dla nas najważniejsze.
          I spotykamy się czasem we czwórkę, czasem w trójkę, bo jest dla mnie oczywiste, że jego dziewczyna chce się czuć bezpiecznie i dobrze mieć możliwość "doglądania" sytuacji. Jako kobieta mogę się dość łatwo wczuć w jej sytuację, więc tym bardziej nie robię z tego problemu. Dzięki temu, że czasem spotykamy się w grupie, nie ma problemów ze spotkaniami we dwójkę.
          Na Twoim miejscu nalegałabym na spotkanie albo ograniczenie ich wspólnych wyjść. Tylko wyjaśnij, o co dokładnie Ci chodzi, co jest dla Ciebie największym problemem, bo może razem znajdziecie jakieś rozwiązanie :)
    • lonely.stoner Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 19:27
      tak tak, to tylko kolezanka, z jednym moim eksem sie rozstalam wlasnie przez taka dobra przyjaciolke- bo koniec koncow ona sie w nim zakochala a on nie potrafil jej odmowic. Z drugim natomiast juz bedac madrzejsza zerwalam jak tylko spostrzeglam pierwsze objawy ze cos tej przyjaciolki zabyt duzo... cos tam tlumaczyl ze z nia nic, i ze to tylko kolezanka i ze schizuje - ale wolalam jednak sie nie przekonac kolejny raz ze tak nie jest :) bylo ciezko ale uwazam ze to najlepsza decyzja w moim zyciu.
    • gram.w.zielone Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 22:40
      Mysle, ze ona go adoruje, a jemu to odpowiada, nawet jesli nie ma zadnych zamiarow. To nie jest normalne IMHO. Na pewno bym sie zdziwila jakby moj maz chcial wychodzic na basen, do kina i na tance.
      Posiadanie przyjaciol plci przeciwnej to nic zlego, ale sa granice, a na pewno nieprzedstawianie ich partnerce/partnerowi jest podejrzane. Sama mam przyjaciela, z ktorym czasem widujemy sie z mezem wspolnie, a czasem wychodze sama - na przyklad idziemy razem na sushi, ktorego moj maz nie lubi.
      Ponadto zastanow sie, w jakim tkwisz zwiazku skoro Twoj facet jest w stanie Ci powiedziec, ze nie chce Cie komus przestawic w obawie, ze zrobisz scene. WTF?
      • schorseneer Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 10.05.12, 22:57
        no wlasnie... miał obawy ze zrobie scene, ze chce zrobić na złość, i mnie nie zapozna bo nie lubi sztucznych gierek....a ja tylko chciałam zobaczyć, pogadać przy piwku, na luzie, była ku temu okazja, tylko nie poprosiłam go grzecznie tylko przy okazji mojego focha, że teraz z nią jeszcze na jakieś dodatkowe zajęcia będzie chodził.
        On mówi, że ona taka jest, po prostu ,na ludzie wszędzie jej pełno, ale dlaczego mnie nie zapozna, żebym się uspokoiła i to zobaczyła na własne oczy.
        Nie rozumiem, dla świętego spokoju,
        Po prostu mu nie zależy na moim zdaniu i moim spokoju.
        albo się przed nią mnie wstydzi
        • klawiatura_zablokowana Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 22:16
          Skoro się bał, że zrobisz scenę, to widocznie podświadomie albo świadomie wie, że jest o co. Znaczy - albo dąży do romansu albo już w nim jest.

          Jeśli zależy ci na tym związku, jest dosłownie ostatni dzwonek, abyś z nim poważnie porozmawiała. Jeśli pan zrobi z ciebie histeryczkę i zacznie wmawiać ci, że to nic takiego, to czas pakować walizki, swoje albo jego, jak ci wygodniej.
    • kora3 Hmm no powiem tak 11.05.12, 07:28
      zasadniczo nic złego w kontaktach kolega-kolezanka także z pracy nie widzę. Sama mam wielu kolegów i sama się z nimi spotykam bez udziału ich zon/partnerek. Niektórych z tych zon/partnerek nawet nie znam - jesli kolezeńśtwo nie jest zbyt bliskie i nie było okazji. Mam też kilku meskich przyjaciół, którym czasem się zwierzam z różnych spraw i nie byłabym zachwycona, gdyby o tytm mówili swoim zonom/partnerkom, nie dlatego, ze tychże nie lubię, tylko zwyczajnie nie jestem z nimi na tyle blisko, żeby się im zwierzać, a z ich mezami/partnerami - jestem. Dokładnie tak samo nie chciałabym, zeby moja przyjaciółka o moich poufnych sprawach mówiła swemu mezowi.

      Nic z tego poza kolezeństwem nie wynika, wiec trudno mi kolezeznkę Twojego faceta zaraz postrzegać jako jakieś zagrozenie i potepiać, ale ...

      No ale jest, bo nie znam dziewczyny i trudno mi reczyc, czy jej intencje są czysto kolezeńskie. Być moze tak (i wiem z doswiadczenia, ze takie mogą być), być moze nie. Myślę, ze to sprawa do obgadania z Twoim chłopakiem po prostu. Bez kłotni, wrzasku i płaczu (nie twierdze ze tak robisz, tylko ogólnie mówię) powiedz mu na spokojno, że taka sytuacja ci się nie podoba i niepokoi Cię. Nie chodzi bynajmniej o zdradzanie ci sekretów kolezanki, a o te wypady na baseny itp. Mów o sobie, nie o nim, a szczególnie nie o niej. Jesli zaczniesz ją oskarżać Twój chłopak zacznie jej bronić:) ZNie mów więc "ona cię wyciąga, a ty idziesz" tylko "mnie jest smutno, kiedy spedzasz czas z kimś inym, a ja jestem sama" np.
      Nie panikuj, bo to moze być zwyczajna kolezanka, ale nie bede Ci wmawiac, ze tak jest na pewno, bo nie wiem
      • schorseneer Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 08:30
        kiedyś już miał dobrą koleżankę, którą mówił, że potrzebuje, bo mu się fajnie gada, ona potrzebuje jego pomocy itp itd, i sprawy poszły o wiele za daleko...
        i teraz go w tej sytuacji nowej, prosiłam, żeby nie doprowadzał do tego co poprzednio, do przyjaźni, bo pamięta jak to wtedy się skończyło, a miało być niewinnie.
        Kiedyś był zazdrosny o mojego kolegę i zabronił mi się z nim spotykać, bez podstawnie, jak mu teraz o tym przypominam to mówi, że to było bez sensu i nie powinien był mi zabraniać, żę teraz to rozumie...
        Mi po prostu ta znajomość nie odpowiada, on to wie, ale mu szczególnie ona odpowiada jako koleżanka więc ma w dupie moje uczucia.
        • schorseneer Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 08:31
          jeszcze gdyby miał chęć zapoznania mnie na jakimś neutralnym gruncie to może bym inaczej to traktowała, a on mi proponuje żę da mi jej telefon, żebym sama do niej dzwoniła, bo on nie będzie częścią tej szopki...
          • kora3 No to jest w tym coś nienormalnego 11.05.12, 08:45
            to raczej naturalne, ze dziewczyna/chłopak, żona/mąż, partnerka/partner poznają kolegów/kolezanki/przyjaciół swoich połowek. Żadna to szopka. Jasne, ze nie musi chodzić o jakies "zapoznanie" specjalnie aranżowane, ale są setki okazji całkiem naturalnych po temu.
            Z całym szacunkiem, ale dzwonienie do nieznajomej dziewczyny przez Ciebie to dopiero idiotyczny pomysł i szopa na całego! Gosc albo jest idiotą, albo jest coś na rzeczy moim zdaniem
        • kora3 Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 08:40
          Wiesz, jesli sytuacja miała już miejsce, mam na mysli te ze sprawami idącymi za daleko, to wcale się nie dziwię, że tak reagujesz. Jak wspominałam, wiem, ze czysta przyjaźń dasmsko-meska istnieje, bo sama jej doswiadczam, wiem też ze istnieje czyste kolezeństwo, bo jak wyzej, ale uwazam też, ze facio powinien liczyć się z Twymi uczuciami, tym bardziej, ze juz pokazał, iż u niego nie było tak niewinnie.
          Skoro rozmowa nic nie dała :) - postaw na stare sprawdzone metody ... Jasne, jasne to niskie i nie wolno tak robić :) Ale tak hipotetycznie :) :
          1. stań się tajemnicza - wychodź sama nie mówiac dokąd
          2. kup sobie coś szałowqego
          3. Zacznij dostawać smysy od kolegi o róznych porach
          4. Nie miej czasu na spotkanie, bo umówiłaś się z kolegą
          5. Miej znacznie mniej ochoty na seks :)

          Wiem, zaraz mi babki zmyją głowę, ale wiem co mówię :) Jak się poczuje niepewnie na waszym wspólnym gruncie, to odpusci kolezankę o ile mu na tobie zalezy. Ale nie kłoc się pod żadnym pozorem, nie rób za smutasa, przeciownie - bądź wesoła wyluzowana i ...zajęta :)
        • greedex5 Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 08:42
          > Kiedyś był zazdrosny o mojego kolegę i zabronił mi się z nim spotykać, bez pods
          > tawnie, jak mu teraz o tym przypominam to mówi, że to było bez sensu i nie powi
          > nien był mi zabraniać, żę teraz to rozumie.
          Akurat.... Po prostu na mentalność Kalego. Teraz tego kolegi już nie ma więc może sobie gadać.
          Nie dojdziemy jak jest. Na pewno im kobieta ładniejsza tym facetowi trudnij się z nią przyjaźnić. Swoją drogą nie wiem czy naprawdę atrakcyjnej kobiecie chciałoby mi się tak bawić w podchody typu wspólne zajęcia (basen żeby sobie obejrzał sylwetkę, taniec co by się podotykać) i kumplowanie, czy raczej by wyartykułowała wprost o jej chodzi chodzi. To Wasz związek reguły muza dotyczyć oby stron tak samo. Są też związki otwarte, różne są. Ważne co ty akceptujesz i w czym czujesz się bezpiecznie. Z kobiet musisz być najważniejsza Ty i Twoje samopoczucie. Nie panikujesz i naprawdę masz powody do niepokoju.
          • kora3 A z facetem jak jest?:) 11.05.12, 08:53
            Im atrakcyjniejszy tym trudniej? No nie opowiadaj. Mój "najstarszy" przyjaciel - 25 lat znajomosci nam stuknie we wrześniu jest naprawdę megaprzystojnym gosciem obiektywnie. A ja nigdy tego tak nie widziałam, dla mnie jak brat jest. Dwaj nieci "młodsi" przyjaciele - znamy sie 20 lat - też niczego sobie:) i taki "najmłodszy" - 6 lat znajomosci - też raczej przystojniaczek i jest to PRZYJACIEL,a nie obiekt westchnień i poznbaliśmy się w czassie, kiedy rozstawałam sie z byłym partnerem, bez podtekstów, od razu zaiskrzyło w kierunku kumplostwa. Moze ja tak mam - wyedukowałam sie wśród samych facetów,. 10 lat nie miałam w szkole i na studiach kolezanek. Dla mnie odkrycie kontaktów przyjkacielskich z kobietami, to była Ameryka:) Ale do dzoś mam wiecej kolegów, niż kolezanek, choć zaczyna sie wyrównywać. Acha - uchodze za atrakcyjną, flirtuję (nie z przyjaciółmi), jestem w udanym zwiazku kilka lat.
            Nie ma reguł - ważne są INTENCJE jesli są czyste, to są , w przypadku opisywanym przrez autoprkę watku gosc coś na mój gust kreci
            • greedex5 Re: A z facetem jak jest?:) 11.05.12, 09:15
              > Im atrakcyjniejszy tym trudniej? No nie opowiadaj.
              A Ty nie dopowiadaj czego nie napisałam. W drugą stronę tak nie jest. Mogłam się czysto przyjaźnić z megaprzystojnym facetami, a zakochać szaleńczo w takim znacznie poniżej przeciętnej. W drugą stronę (czyli ze strony mężczyzn) to rzadko te relacje były naprawdę czyste, jak brat z siostrą. Zresztą gdzieś na GW był artykuł na ten temat. Kobiety i ich wybory są bardziej skomplikowane, niż tylko najprzystojniejszy w stadzie. Dla facetów najważniejsza jest uroda kobiety. Oczywiście sama nie wystarczy. Takie są moje doświadczenia, każdy może mieć inne zdanie.
              • kora3 Re: A z facetem jak jest?:) 11.05.12, 09:20
                no fakt, o facetach nie napisałaś - sorry :)

                A z urodą kobiet - wiesz, trochę stereotyp też to jest. Znam kilka par typu b. atrakcyjny facet - przecietna kobieta (w gre nie wchodzi kasa) i to facet jest bardziej zaangazowaną emocjonalnie stroną. Faceci nie są skomplikowani, fakt, ale nie są az tak nieskomplikowani, jak piszesz.:)
                Tak czy owak - wierze w czyste ukłądy kolezeńskie d-m, ale w tym przypadku mam wrazenie, ze coś jest na rzeczy
                • greedex5 Re: A z facetem jak jest?:) 11.05.12, 09:34
                  > Faceci nie są skomplikowani, fakt, a
                  > le nie są az tak nieskomplikowani, jak piszesz.:)
                  Nie uważam że wszyscy są nieskomplikowani. Ale znasz kobietę która będzie długo przeżywała że zobaczyła kawałek nogi faceta? :)

                  > Tak czy owak - wierze w czyste ukłądy kolezeńskie d-m, ale w tym przypadku mam
                  > wrazenie, ze coś jest na rzeczy
                  Zgadza się :)
                  • kora3 Re: A z facetem jak jest?:) 11.05.12, 10:48
                    greedex5 napisała:

                    > Nie uważam że wszyscy są nieskomplikowani. Ale znasz kobietę która będzie długo
                    > przeżywała że zobaczyła kawałek nogi faceta? :)

                    no nie, ale facetów powyżej 20-stki normalnych podkrewslam też takich nie znam. Za to znam kobitki powyżej 25-tki umiejące z "dzień dobry" zrobić zalązek romansu :)

                    > Zgadza się :)
                    no niestety
          • mumia_ramzesa Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 12:00
            > Swoją drogą nie wiem czy naprawdę atrakcyjnej kobiecie chciałoby mi się tak bawić
            > w podchody typu wspólne zajęcia (basen żeby sobie obejrzał sylwetkę, taniec
            > co by się podotykać) i kumplowanie, czy raczej by wyartykułowała wprost o jej chodzi.

            Ona niekoniecznie jest nim zainteresowana na serio - wszystko wskazuje na to, ze raczej nie. Chwilowo nie ma partnera a taki uklad jej odpowiada, bo pompuje jej ego. Chodzi o wykazanie, ze jest lepsza od jego partnerki i sie jej to udaje.
            Tak czy inaczej, skoro jest to juz druga sytuacja tego rodzaju, to facet IMO do odstrzalu.
            • greedex5 Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 12:16
              > Ona niekoniecznie jest nim zainteresowana na serio - wszystko wskazuje na to, z
              > e raczej nie.
              Też myślę że to on chyba jest obecnie bardziej zainteresowany i spełnia rolę dyżurną do wspólnych wyjść, z braku laku.
              Najlepsze w tym chłopaku jest to, że zawsze na końcu są winne kobiety. Ta zła manipulantka co go kiedyś uwiodła. Kiedyś tez na pewno była niewinną, chodzącą dobrocią. Aktualna partnerka ma "problemy psychiczne" i wszystko robi nie tak.
            • pani_frig Re: Hmm no powiem tak 11.05.12, 12:31
              Ona niekoniecznie jest nim zainteresowana na serio - wszystko wskazuje na to, z
              > e raczej nie. Chwilowo nie ma partnera a taki uklad jej odpowiada, bo pompuje j
              > ej ego. Chodzi o wykazanie, ze jest lepsza od jego partnerki i sie jej to udaje
              > .
              > Tak czy inaczej, skoro jest to juz druga sytuacja tego rodzaju, to facet IMO do
              > odstrzału

              Bardzo słuszna diagnoza stanu rzeczy, nic dodać nic ująć, no może poza tym, że facet autorki też sobie pompuje ego.
              • mumia_ramzesa Re: Hmm no powiem tak 12.05.12, 09:52
                Na pewno, jego ego lata pod sufitem, bo 2 kobiety o niego zabiegaja i co najmniej 1 jest zazdrosna. Bedzie to ciagnal na 2 fronty dopoki sie da i na tak glebokim poziomie na jakim sie uda.
      • schorseneer Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 08:58
        podobno nie rwie, bo gustuje w innych...
        a mi pozostaje mu uwierzyc i oczywiście jej, bo to dobra dziewczyna, nie taka jak poprzednia jego koleżanka, nie manipulantka.

        On jest bardzo zdenerwowany, ze my mamy inne poważne problemy, a ja się zajmuje jego koleżanką, a nie innymi naszymi problemami...

        tylko jak sie skupić na innych problemach, jak on w jawny sposób nie szanuje moich uczuć i zdania
        • indifferentattitude Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 09:03
          schorseneer napisała:

          > podobno nie rwie, bo gustuje w innych...
          > a mi pozostaje mu uwierzyc i oczywiście jej, bo to dobra dziewczyna, nie taka j
          > ak poprzednia jego koleżanka, nie manipulantka.
          >
          > On jest bardzo zdenerwowany, ze my mamy inne poważne problemy, a ja się zajmuje
          > jego koleżanką, a nie innymi naszymi problemami...

          Kurczę, jakbym oglądała kadr z własnego życia:) Teraz śmiać mi sie chce z własnej naiwności, ale nie ukrywam, było ciężko. Dlatego radzę, jak radzę.
          >
          > tylko jak sie skupić na innych problemach, jak on w jawny sposób nie szanuje mo
          > ich uczuć i zdania
        • greedex5 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 09:37
          nie taka j
          > ak poprzednia jego koleżanka, nie manipulantka.
          > On jest bardzo zdenerwowany, ze my mamy inne poważne problemy, a ja się zajmuje
          > jego koleżanką, a nie innymi naszymi problemami...
          Błagam Cię. To ON manipuluje TOBĄ. A jakie to macie inne problemy? Może takie, że nagle wszystko robisz nie tak? Ile razy w tygodniu spotyka się/kontaktuje z tą "dobrą dziewczyną"?
      • kora3 wiesz, jak przeczytałam tutuł wątku 11.05.12, 09:03
        to pomysłałam : nastepna nawiedzona, której facetowi nie wolno znać i lubić innych kobitek. Bo co i rusz czytam tutaj i widze w realu takie, co to ich mezowi/facetowi nie wolno mieć kolezanek. Ale to, co dzieje sie u autorki wątku jest na serio niepokojące i nie widze w tym normalnego kolezeństwa. Samo to, że gosc nie chce zapoznać jakoś neutralnie pań, tylko proponuje autorce zeby dzwoniła do nieznajomej dziewczyny jest anormalne.
        Moj facet szczególnie okolezankowany nie jest. Jego przyjaciółka z dzieciństwa zmarłą kilka lat temu :( ma kolezanki z pracy, sekretarkę - większosc z nam, jakieś kumpele ze szkoły, ze studiów - tych znam mniej. Bardzie "okolegowana" ale do głowy by mi nie przyszło powiedzieć mojemu facetowi, ze nie zapoznam go z kolegą tylko ma sobie doń zadzwonić, to jakiś absurd.
            • schorseneer Re: wiesz, jak przeczytałam tutuł wątku 11.05.12, 09:36
              jeszcze mówi ze specjalnie szukam powodów by siebie unieszczęśliwić,
              ze mam coś z głową jak uważam, że on z nią kręci (tego nie uważam, wierze mu, ale jej nie)
              On nie rozumie i ma pretensje, że ja robię mu o nią wojnę, skoro mu ufam.
              i ze jak chce go dobić, to żebym mu zabroniła z nią kontaktów.

              czyli zakaz będzie dobiciem, no nie rozumiem, a wystarczyło mnie zapoznać, a nie bronić się nogami i rękami z niezrozumiałych dla mnie powodów.
              • lonely.stoner Re: wiesz, jak przeczytałam tutuł wątku 11.05.12, 09:43
                aaaa, tyyypoooweee!!!! zwiewaj dziewczyno czym predzej, tym bardziej ze juz raz ci koles pokazal jaki jest. On sie nie zmieni. A kolezanka zawsze jakas bedzie, nie ta to inna. Ja zerwalam chociaz mialam tez jakies watpliwosci, ale dzis sobie mysle ze wtedy to jakas paranoja byla- zeby sie meczyc z kims takim :)
              • kora3 Musisz pojąc jedną rzecz 11.05.12, 10:56
                mianowicie to, że to nie obca kobieta, niezaleznie od jej intencji, ma być wobec ciebie lojalna i dbać o twe odczucia, tylko twój facet. To nie ona jest tu ważna, tylko wasze relacje, a te są jak dla mnie - dziwne. Jej nie musisz ufać i dziwne byłoby, jakbyś ufała obcej babce, bo i dlaczego miałabyś. Ale z tym zaugfaniem do niego, to nie sciemniaj - nie ufasz i masz racje: raz ze w podobnej sytuacji już zawiódł twe zaufanie, dwa, ze robi problem z zapozmaniem cię z babką.

                Moim zdaniem powinnaś przestac o tym non stop klepać, bo to guzik daje i jeszcze czyni te panią coraz wazniejszą w waszym życiu. Zagraj jego kartami: też miej swoje sprawy, kolegów, smysy i zwierzania, mniej czasu dlań i w ogóle, ale bez fochowania, z uśmiechem mów: a dziś nie, bo umówiłam się z kolegą, jakim? a taki, nie znasz...:)
    • fajnajozia Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 09:40
      Pogonić oboje. Koleżanka koleżanką, ale z tego co piszesz jasno wynika, że wylądują w łóżku, jeśli już nie wylądowali. Jeśli Cię kocha, wróci, jeśli nie - wygrałaś i tak. Nie macie dzieci i ślubu. Na pewno spotkasz kogoś, kto będzie wolał z Tobą spędzać wolny czas, niż z koleżanką. Z kolegami to inna para kaloszy, należy im się wytchnienie we własnym gronie. Koleżanki won!
    • 10iwonka10 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 09:50
      ja bym jej nie ufala....Z angielska takie kobiety nazywa sie 'man-eater' i 'needy'

      Jesli jestescie para to ty powinnas byc jego najblizsza osoba to tobie powinien sie zwierzac z klopotow ....

      Ona go tak omota no bo go rozumie i slucha ...a wam sie nie uklada....

        • greedex5 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 10:40
          Mogę Ci powiedzieć jak jest z moim kolegą, bardzo bliskim, wspaniałym i w ogóle, który jednak wypytuje mnie zazdrośnie o innych kolegów i proponuje siebie jako ewentualnego kochanka. On mnie traktuje jak kobietę, ja jego też jak kobietę :) Do tej pory nie przedstawił mi swojej dziewczyny bo "byłoby jej przykro jakby mnie poznała". Chciał iść ze mną do restauracji w ramach rekompensaty z pomoc mi w pewnej sprawie. Spytałam dlaczego nie możemy pójść we trójkę z jego dziewczyną (dla mnie to by było ciekawsze, bo jej nie znam). Powiedział że dla niego to by było za dużo. Jak dałam mu do zrozumienia żeby nie liczył na romantyczne spotkanie, w ogóle zrezygnował. Przemyśl to.
    • anna_sla Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 10:11
      nie wiem czy potrzebuje ale ja się takiej boję.. Mój mąż pokazał, że nie potrafi się tylko przyjaźnić z kobietą, czego nigdy nie doświadczył z mojej strony. Ja mam/miałam dużo przyjaciół mężczyzn i jakoś do głowy mi nie przyszło nawet rozważać sex z nimi czy nawet niewinny flirt, bo przyjaźń to przyjaźń. A mój ślubny kiedyś ze swą przyjaciółką o mało małżeństwa naszego nie rozwalili. Dlatego teraz jak widzę, że mąż za bardzo zbliża się emocjonalnie do jakiejś kobiety to mi się czerwona lampka zapala i ew. czekam na moment kiedy muszę to przystopować.
    • mirtillo25 Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 12:54
      Jeśli Twój facet faktycznie potrzebuje koleżanki do pogaduszek, to z niego jest dupa wołowa a nie facet. Prawdziwy facet potrzebuje kumpli, piwa i nieograniczonego dostępu do kanałów sportowych.

      Z tego, co piszesz, wychodzi, że Twojemu facetowi bardziej zależy na lepszych relacjach z tamtą koleżanką niż z Tobą. Wie, że kłócicie się o nią, a nic z tym nie robi. Skoro to TYLKO koleżanka, to chyba można ją olać dla UKOCHANEJ, nieprawdaż?
      Ale pretensje i kłótnie nic nie zmienią. Najlepiej będzie jak ją poznasz. Na spokojnie poproś faceta o wspólne wyjście. Myślę, że szybko zorientujesz się, czy "coś" między nimi jest.

      Jeśli chodzi o mnie, to byłabym cholernie zazdrosna o to, że mój facet ma jakieś tajemnice z inną kobietą. Dlatego też bardzo dobrze Cię rozumiem.
      • triismegistos Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 12.05.12, 11:32
        mirtillo25 napisała:

        > Jeśli Twój facet faktycznie potrzebuje koleżanki do pogaduszek, to z niego jes
        > t dupa wołowa a nie facet. Prawdziwy facet potrzebuje kumpli, piwa i nieogranic
        > zonego dostępu do kanałów sportowych.
        >
        O jejuniu, na jakiej planecie żyjesz?
    • kama.net Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 11.05.12, 14:08
      Gdyby owa koleżanka miała kogoś to można by przypuszczać, że poprzez takie bliskie kolegowanie się z kolegą z pracy chce się na swoim facecie odegrać albo jej się lekko lub bardziej znudził czy też ten nowy kolega posiada zalety, których ten jej nie ma, ale jeżeli dziewczę jest singielką i to 'poszukującą' to z jej strony przynajmniej wygląda to na chęć wejścia w głębszą relację damsko-męską wykraczającą poza zwykłe koleżeństwo, może żadnych singli nie ma już w zasięgu ręki więc wyłapała taką ofiarę, która się poddaje jej zabiegom, trafiła na podatny grunt i prawdopodobnie liczy, że coś może z tego wyniknąć, ale to oczywiście tylko przypuszczenia ;)
      • schorseneer Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 12.05.12, 11:20
        właśnie to co mnie boli to to, że obiecał, że nie będzie się z nią zbliżał, że służbowo tylko, kiedyś już dawno, tylko jak mu o tym przypomniałam to on nie pamięta tej rozmowy,
        mówiłam mu, przypomnij sobie jak się skończyła twoja poprzednia przyjaźń z "dobrą dziewczyną". Teraz się broni , że tamta to manipulantka była, a ta to dobra dziewczyna...
        że nie ma obaw, bo ona gustuje w innych facetach-sama mu powiedziała w jakich.
        kręci niby z innym kolegą, ale już z kolejnym jej nie wychodzi.

        I to co mnie boli najbardziej a on za cholere tego nie rozumie, że zbliża się emocjonalnie z tą koleżanką, i dla niego to jest ok.. tak mają swoje tajemnice...ma tajemnice z inna kobietą...
        Mamy bardzo poważny kryzys, a jemu zależy na dobrych relacjach z nią a nie ze mną, jak to ktoś napisał wie, że się o nią kłocimy, a NIC , kompletnie NIC z tym nie robi.

        "Skoro to TYLKO koleżanka, to chyba można ją olać dla UKOCHANEJ, nieprawdaż?"
        do tej pory widocznie nie mógł, bo najwyraźniej moje odczucia się nie liczą....widocznie już nie jestem jego ukochaną.

        a teraz jak z nią nawet spróbuje ukrócić kontakt to pewnie łągodnie, po mału, żeby czasem jej nie zranić, nie odepchnąć zbyt nagle, żeby koleżanki czasem nie urazić, nie skrzywdzić...

        A, że ja czułam się pokrzywdzona, zraniona do bólu, odepchnięta, skrzywdzona, że ciągle o nią się kłócimy, że tego nie akceptuje to miał w dupie....

    • kapselodtymbarka Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 12.05.12, 12:25
      >Mówił, że spotkam ją i zobaczę jaka jest fajna i jeszcze bardziej się zdołuje i po co mi to.... ahhh

      Jeśli to nie żart lub jakieś przejęzyczenie, no to widać jak na dłoni, że już się tobą znudził. Tak to już jest, że ludzie się sobą po jakimś czasie nudzą. Jedyne wyjście to wzbudzić zainteresowanie, w tym wypadku chyba na początek faktycznie poprzez wzbudzenie zazdrości, tak jak radzą inni.
    • brak.slow ??? 13.05.12, 03:17
      on Ci robi wymówki, że "nie zajmujesz się innymi problemami jakie mamy tylko koleżanką"
      a on czym się zajmuje? relaksem z tą koleżanką po godzinach pracy!. Kiedy on w ogóle ma czas dla Ciebie?
      Moim zdaniem coś jest na rzeczy, z relacjami koleżeńskimi jest tak, że często i chętnie spotykamy się z osobami, które nas w jakiś sposób pociągają, nie mówię tu tylko o fizyczności/seksualności. Wystarczy, że jedno intryguje drugie i problem gotowy.
      Wyraźnie unika waszego kontaktu, a to oznacza, że czuje się winny, bo jest między nimi przynajmniej flirt. Najlepiej byś zrobiła gdybyś nie robiła o nią awantur. Stawiasz siebie wtedy w bardzo złym świetle-pokazujesz jak niepewnie czujesz się w tej relacji. Takie sprawy załatwia się inaczej: obserwuje, odgrywa scenki, dokladnie takie jak Ci ktos wyżej podał -udajesz, że z kimś wychodzisz, wysylasz sobie smsy, cieszysz się na ich widok, itd.
      nie walcz o niego i nie dopraszaj się o uwagę, po prostu się tym poniżasz, zwlaszcza jesli on angażuje się już emocjonalnie gdzie indziej.
      Przeczytaj sobie fajną pozycję "dlaczego męzczyźni kochają zołzy"
      • leniwy_pierog Re: Czy każdy facet potrzebuje przyjaciółki? 13.05.12, 14:30
        Tak, najlepiej ograniczyć cały swój świat do partnera/partnerki. A potem wielkie ups, jak się związek rozpada i człowiek zostaje sam w pustej przestrzeni. Ja np. nie chciałabym, żeby mój facet był moim jedynym przyjacielem. Mam jednego przyjaciela od piaskownicy, bo w takim uroczym miejscu się poznaliśmy. W dodatku na przystojniaka wyrósł, więc się ludzie dziwią, że ja tak mogę bez podtekstów. A my się znamy tyle lat, że to byłoby wręcz obrzydliwe dla każdej ze stron. Mam też bardzo dobrego kumpla, którego znam od podstawówki. I cieszę się, że oni są. Tak samo jak cieszę się z moich kobiecych przyjaźni. I nie zamierzam na każde spotkanie ciągać swojego faceta lub ich dziewczyn. Choć spotykamy się też nieraz w większym gronie. Tylko raz mój przyjaciel znalazł taka dziewczynę, której się znieść nie dało, poza tym ok:)
            • greedex5 Re: Czy każdy facet potrzebuje przyjaciółki? 13.05.12, 19:18

              > Ale z wypowiedzi niektórych wynika, że partnerka ma być jedyną przyjaciółką i k
              > oniec. Poza tym przyjaźń buduje się latami. Jeśli związek jest świeży to jest p
              > rzede wszystkim namiętność, a na przyjaźń później przychodzi czas.
              Hej, proszę Cię, przeczytaj uważnie wątek. Może jego tytuł jest nietrafiony, bo odpowiedź byłaby krótka "nie, nie każdy potrzebuje". Mój np. na szczęście nie. Chodzi o charakter tej konkretnej znajomości, teksty partnera Autorki, przedkładanie uczuć obcej baby nad swojej kobiety itd. Na zaufanie w związku też przychodzi czas i tez się je buduje latami. A tak na 100% chyba nie można mieć zaufania ani do siebie ani do tej drugiej strony bo to też zwodnicze. Nie wiadomo kogo się pozna prze kilkadziesiąt lat życia, jak silne emocje ta druga strona może wzbudzić itd.
            • pani_frig Re: Czy każdy facet potrzebuje przyjaciółki? 13.05.12, 19:29
              > Ale z wypowiedzi niektórych wynika, że partnerka ma być jedyną przyjaciółką i k
              > oniec. Poza tym przyjaźń buduje się latami. Jeśli związek jest świeży to jest p
              > rzede wszystkim namiętność, a na przyjaźń później przychodzi czas.

              Z niektórych wypowiedzi nic takiego nie wynika jak próbujesz tu sugerować, ale jak chcesz to możesz szukać tego mitycznego drugiego dna, a nawet trzeciego.
      • stary.dziadyga Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 13.05.12, 14:21
        Jakież błyskotliwe przysłowia się w tym wątku sypią.

        Do autorki wątku: przyjaźń damsko-męska jak najbardziej, ale jeżeli przyjaciółki pojawiają się dopiero w trakcie związku i on broni ich wspólnej intymności to na 100% to nie są pożądane dla Ciebie relacje przyjacielskie. Jak ma taką potrzebę pomagania dobrym ludziom to niech sie zaciągnie na jakis wolontariat. A tekst, że jak ją zobaczysz to się zdolujesz to cios poniżej pasa, a takich ciosów nie można ignorować
    • magda.7.magdalena Re: koleżanki mężów/partnerów z pracy 02.03.21, 19:21
      Mój mąż ma taką "koleżankę" w pracy co wysyła mu smsy z podtekstem. Moja Teściowa to od razu go zapytała "po co kurwa pisze", a moja Mama stwierdziła, że coś jest nie tak w jej związku. Już od dobrego roku miauczy o spotkania, chce spędzać czas. Rozwaliła mnie jak zapytała o postanowienia noworoczne w sylwestra. Musiałam zareagować i zaczęła mnie straszyć policją, a śmieszna jest do tego stopnia, że napisała, że mam jad w sobie, że jestem tępą dzidą i stracę męża, a jemu wysłała zdjęcie z informacją o groźbach, a ja jej nie groziłam tylko napisałam, żeby się odpierdoliła:-) Na początku pisała, że moje smsy ją bawią, a do mojego męża pisała, że ją irytują. Jak napisał, że nie ma na to wpływu to się zdziwiła, że nie ma wpływu na żonę. Ciekawa byłam czy jej mąż miał wpływ jak pisała do mojego, że szybciej znajdzie małego, specjalnie kupiła wino czy pytała czy idzie na siłownię, bo ona jest w saunie i myślała, że pogadają:-) Kolegi nie szukała, a doruchacza i zdemaskowana. W sumie ją rozumiem, bo mąż lubi żartować, a ona ma męża policjanta, więc jest nie dopieszczona i mąż mówił, że się nią nie interesuje jej mąż.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka