Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło

13.05.12, 11:11
już kolejny raz na wiosnę gwałtownie tracę apetyt. W zasadzie jesc mi sie nie chce niemal wcale. Dziś usiłowałam zjeśc śiadanie. Wyszło pół pomidora, kromka ciemnego chleba i dwie łyżki pasty serowo-tuńczykowej. Czuję się wiecej niż pełna w żołądku.
Niby powinnam się cieszyć, bo bez wysiłku chudnę po zimie, ale rzecz w tym, że ja niespecjanie mam z czego (zimą przybieram na wadze ok. 2 kg jedzac naprawdę sporo, jak na mnie). Kupiłam w kwietniu fajną sukienkę na zatygodniową imprezę, teraz zmierzyłąm, trzeba zwęzić.
Od zawsze jestem szczupła, ale to wiosenne chudniecie ostatnimi czasy przybiera jakieś dziwne formy. W piątek zorientowałam się ok. godz. 16, ze ja nie jadłam nic, literalnie nic, wypiłam szklankę soku z grejfruta około południa przed wyjściem. Czuję się ogólnie dobrze, nie łamią mi się włosy, ani paznokcie, nie mam jakiś szczególnych stresów teraz, spę dobrze. Tylko nie chce mi się jesć. W tym roku naprawdę ekstremalnie. Kolezanka poczestowałą mnie jakimś specyfikiem swego dzieciątka - niejadka pt. apetizer, czy tak jakoś, ale nic nie dało. Nie kuszą mnie w zasadzie zadne zapachy potraw, które normalnie lubię. Ma ktoś jakieś pomysły na pobudzenie apetytu? Acha - wysiłek foizyczny nie pomaga - sprawdziłam...
    • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 11:23
      >Wyszło pół pomidora, kromka ciemnego chleba i dwie łyżki pasty serowo-tuńczykowej. Czuję się wiecej niż pełna w żołądku.

      przecież to jest normalne śniadanie, pierwsze czy tam drugie.
      a "normalnie" co zjadałaś? indyka w całości?
      ;)

      > Ma ktoś jakieś pomysły na pobudzenie apetytu?
      tak, jeść mimo wszystko. małe porcje, ale jeść. wtedy organizm się przyzwyczaja i sam prosi. najgorsza jest nieregularność. długie przerwy, nicniejedzenie od rana do popołudnia, ale za to kolacja z pięcioma dokładkami i tak dalej.
      • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 11:56
        wiesz, ja jestem wegetarianką, wiec indyka nie jem wcale:), ale jadałam wiecej na sniadanie (pierwsze i jedyne) - z dwie kromki z serem np. i cały pomidor. Po takim śniadaniu zwykle nie chciało mi się jest do ok. 16-17. Wtedy jadłąm obiad - przeważnie coś zrobionego na parze - ryba z warzywami, pesto. Poza tym jadłam owoce, piłam soki owocowe, albo warzywne, wiec wychodziło mi te 5 posiłków dziennie. Kolacji nie jadam w zasadzie od dzieciństwa, wieczorem nie chce mi się jesć.
        W tej chwili nie odczuwam głodu w zasadzie wcale i to mnie niepokoi.
        • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 12:06
          ale czemu Cię to niepokoi, skoro sama twierdzisz, że masz tak zawsze na wiosnę?
          jeśli dochodzą do tego jakieś inne objawy typu pogorszenie stanu włosów, paznokci, nienormalnie duży zjazd wagi, to idź do lekarza. ale poza tym, to chyba należy się cieszyć, że po zimowym napychaniu masz wiosenny reset?

          poza tym z wiekiem, o ile nie pracujesz ciężko fizycznie, jedzenia potrzebujesz mniej, a nie więcej, więc to, że dawniej jadałaś dwie kromki i cały pomidor, a teraz jedną za to z dwiema łychami sera/tuńczyka i połówką pomidora, to sorry, ale raz naprawdę żaden powód do zmartwienia, dwa: na moje oko różnica nieznacząca;)
        • georgia241 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:33
          Ale wegetarianka, co wpieprza tuńczyka! Jesteś niedouczona.
      • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 12:43
        To jest normalne śniadanie, ale dla sześcioletniej córki mojej koleżanki:) Dla dorosłej kobiety chyba niespecjalnie
        • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 12:50
          no nie wiem, 6 lat już skończyłam.
          tylko że ja mam pierwsze i drugie śniadanie, a nie śniadanie x 3, żeby mi do 17 starczyło.

          ludzie się zapychają za dużymi porcjami, bo tak są przyzwyczajeni. rano bomba i to szybko pochłonięta, bo do roboty się spóźnią albo zero śniadania, bo są na diecie;), potem dopiero obiad i kolacja o 21 i/albo paka czipsów przed telewizorem. mają rozepchane żołądki, to nic dziwnego, że połówka bułki z pastą ser/tuńczyk i pomidorem to dla nich żadne jedzenie. kwestia nawyków raczej niż faktycznego zapotrzebowania.
          • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 12:52
            + akurat dzieci to powinny jeść więcej, bo rosną i potrzebują więcej energii niż siedzący przez 8 godzin na dupie dorosły + kolejne kilka godzin na kanapie w domu;)
          • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:07
            Ja po jednej kanapce to bym chyba zasłabła:) Na pierwsze śniadanie zjadam trzy kromki chleba najczęściej z serem i dodatkami. Albo duży talerz owsianki, omlet lub coś w tym stylu. Potem za mniej więcej dwie godziny czas się budzić na dobre czyli kawa i kawałek ciasta, albo rogalik - coś słodkiego. Później drugie śniadanie czyli bułka z dodatkami i jakiś owoc. Na obiad fura warzyw i ryba, albo jakieś mięso. No i jakaś skromna kolacja. Z kolacji zdarza mi się zrezygnować, ale rano muszę zjeść solidnie.
            • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:44
              > Ja po jednej kanapce to bym chyba zasłabła:)
              na pewno. trup na miejscu w ogóle;) ale próbowałaś kiedyś? bo z perspektywy nawyku nie ma co dyskutować. z perspektywy planowanego dużego wysiłku też nie ma co dyskutować.

              powinno się jeść wg potrzeb + regularnie. większość jada niestety wg zwyczaju. jak się nauczyła pełnej michy owsianki w wieku lat 8, tak ciągnie do 80;)
              • kseniainc Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:54
                Błyskotliwie rzucasz w tym wątku racjami;-)
                Jestem podobnego zdania sixa;-)
              • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 14:06
                Próbowałam. Ja po prostu przy śniadaniach w rodzaju jogurt i łyżka otrąb, do tego jabłko wysiadam.Po jednej kanapce też. Po godzinie kręci mi się w głowie, czuję się strasznie słabo. I wkurzona jestem tak, że lepiej się nie zbliżać.
                Poza tym jeśli powinno się jeść według potrzeb to ja właśnie tak jem. Najczęściej jem też regularnie.
                • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 14:48
                  no nie wiem, ja tam nie jadam łyżki otrąb z jogurtem - to się sprawdza przy dietach odchudzających, gdzie trzeba trochę oszukiwać głód.

                  a chwilowo jesteśmy przy śniadaniu pół bułki czy tam kromka chleba z dość kaloryczną pastą serowo-tuńczykową + pół pomidora + pewnie coś do popicia. po takim śniadaniu masz kopa z węglowodanów w pieczywie i siłę z białek + witaminy/minerały pomidora. do drugiego śniadania (za 2 h) przy pracy typu biurowa powinno wystarczyć. jeśli kolejny posiłek ma być za 6 godzin, to oczywiście nie wystarczy, więc trzeba się napchać na zapas, żeby wytrzymać. siła by gadać, dlaczego napchanie się na zapas jest niedobre i dlaczego lepiej jeść częściej, a mniej. wystarczy spróbować się przebiec z pełnym żołądkiem do autobusu. wtedy widać, że taki posiłek nie dodaje energii, lecz obciąża. podobnie jest z wysiłkiem intelektualnym - z pełnym żołądkiem ciężej się myśli - stara i jara prawda.

                  >jeść według potrzeb to ja właśnie tak jem
                  tak, według potrzeb energetycznych:)
                  jeżeli jesteś w stanie zużyć swoje posiłki podczas wysiłku czy to w pracy czy gdziekolwiek indziej, wszystko jest OK. jeśli nie, dostarczasz za dużo energii, ale do czegoś jest Ci potrzebna. no najczęściej takim nadmiarem karmi się psychikę, uzależniając się po jakimś czasie od jedzenia.
                  • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 14:58
                    Nie wyliczam sobie zapotrzebowania na podstawie tabelek. Po prostu słucham swojego organizmu i dostosowuję się do niego. Jak nie mam apetytu to jem mniej. Jak czuję, że mam ochotę na więcej to zjadam więcej. Jak mi się zbliża miesiączka i marzę o czekoladzie to jem czekoladę. I jak już pisałam, ja jem często, więc nie napycham się na zapas. I nie jem tyle, żeby czuć, że mam wyładowany po brzegi żołądek. Zdecydowanie jestem uzależniona od jedzenia, z tym sie zgadzam. Ale to podobno dość powszechne zjawisko w przyrodzie...;)
                    • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 15:09
                      >Ale to podobno dość powszechne zjawisko w przyrodzie...;)
                      serio? w przyrodzie nie ma jedzenia na wyciągnięcie ręki ani chętki na czekoladę przed cieczką:), nie ma też zwierzyny z problemem otyłości;) a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
                      o czym innym, zdaje się, mówimy. no trudno.
                      • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 15:12
                        Po prostu dla mnie określenie "uzależnienie od jedzenia" jest śmieszne. Tak, wszystkie istoty żywe są od pokarmu uzależnione. Jeszcze nie wymyślono na to recepty. I nie rozumiem co złego jest w kierowaniu się własnym organizmem zamiast standardowymi tabelkami.
                        • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 15:44
                          >"uzależnienie od jedzenia"
                          dlaczego? a uzależnienie od alkoholu też jest śmieszne?
                          przecież nie mówię o zależności, czyli o konieczności dostarczania pożywienia/płynów, tylko o tym do czego są zużywane nadwyżki jedzenia - i to też trochę na marginesie, a nie w formie zarzutów.

                          >co złego jest w kierowaniu się własnym organizmem zamiast standardowymi
                          nie ma nic złego. w tabelkach też nie ma nic złego, w końcu wynikają z wiedzy o żywieniu.

                          zwierzęta nie zaspokajają głodu czekoladą ani michą spaghetti. więc sama rozumiesz, że odwoływanie się do natury trochę kulą w płot. my mamy żywność przetworzoną, naćkaną bukwiczym i wiedza o składnikach/kaloriach jest wbrew pozorom bardzo przydatna.

                          zwierzę je żywność nieprzetworzoną + jak się naje to przestaje. nie ma obiadu pięciodaniowego, nie pija alkoholu okazjonalnie, nie słodzi herbatki i tak dalej - to są wszystko nawyki, które dawno odjechały od traktowania jedzenia wyłącznie jako zaspokajania zapotrzebowania na energię.

                          jakbyś zaspokajała napady głodu przedmiesiączkowego marchewką czy ziemniakami to można uznać za kierowanie się potrzebami organizmu. ale przy słodyczach to trochę nadużycie. organizm nie potrzebuje czekolady. potrzebuje z tej czekolady tylko węglowodanów, reszta to tłuszcz i zbędne kalorie. a że tak kojąco działają, to kwestia uzależnienia psychicznego od cukru, na tym zresztą jedzie reklama słodyczy w ogóle - na wspaniałym samopoczuciu po zjedzeniu batonika takiego czy innego. smacznego:)

                          dobrydietetyk.pl/czytelnia/79/znpm-czyli-kilka-trudnych-dni-w-zyciu-kobiety/
                          • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 15:51
                            Ja też przestaję, jak się najem. Nie słodzę, nie piję sztucznych soków, nie jadam hamburgerów.
                            W sumie jem dość zdrowo. Nie rozumiem tylko, dlaczego miałabym próbować przestawić się za wszelką cenę na porcje, po których jest mi słabo z głodu. W imię czego to robić?
                            • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 16:10
                              ale kto każe Ci się w ogóle przestawiać, nie rozumiem?
                              napisałam przecież, że jeśli taki pobór energii odpowiada wydatkowi, to jest OK i nic nie trzeba zmieniać.

                              z drugiej strony objaw typu słabo z głodu i takie siadanie nastroju, że bez kija nie podchodź, po godzinie od zjedzenia kanapki z tłustą pastą i połową pomidora, wg mnie niczym dobrym ani typowym nie jest. i może być wynikiem jedzenia nawykowego (bez trzech pajd chleba rano ani rusz) lub choroby.
                            • emikko Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 21:31
                              Jaki masz BMI Leniwy_Pierogu? Ilosci jedzenia jakie pochlaniasz sa imponujace!
                              • hermina5 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 14.05.12, 14:00
                                Tak, dla osób zyjących na sałacie na pewno :P Na kobiety, które nie jedza jak papugi od zawsze patrzy sie jak na dziwadło...
                          • kochanic.a.francuza Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 16.05.12, 16:41
                            organizm nie potrzebuje czekolady. potrzebuje z tej czekolady tylko węglowodanów, reszta to tłuszcz i zbędne kalorie. a że tak kojąco działają, to kwestia uzależnienia psychicznego od cukru,

                            Nie od cukru. Czekolada ma jakies substancje, ktorew niewiekich ilosciach wspomagaja wydzielanie dopaminy "hormonu dobrego samopoczucia". Flawonidy czy jakos tak. Ale na mnie to nie dziala.
            • ognista.potwora Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 16:44
              leniwy_pierog napisała:
              > Na pierwsze śniadanie zjadam trzy
              > kromki chleba najczęściej z serem i dodatkami. Albo duży talerz owsianki, omlet
              > lub coś w tym stylu. Potem za mniej więcej dwie godziny czas się budzić na do
              > bre czyli kawa i kawałek ciasta, albo rogalik - coś słodkiego. Później drugie ś
              > niadanie czyli bułka z dodatkami i jakiś owoc.

              To drugie śniadanie to już w sumie trzecie, słodkie do kawy to nie jest mały pikuś tylko solidna dawka kalorii i trudno tego nie liczyć. Jesz naprawdę dużo, jeśli przy tym nie masz nadwagi to musisz mieć kosmiczną przemianę materii albo dziko ćwiczysz i spalasz to wszystko.

              >Na obiad fura warzyw i ryba, albo jakieś mięso.

              A ryba to co jak nie mięso, gatunek banana?
              • leniwy_pierog Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 16:51
                Mam BMI ok 18, co według niektórych tabel oznacza wręcz za niską wagę. Może to kwestia metabolizmu, może trybu życia. Od marca do listopada poruszam się niemal wyłącznie na rowerze, trzy razy w tygodniu biegam, poza tym jeżdżę konno i chodzę na basen. Ale nie ma żadnych ścisłych treningów, chyba że zimą na siłowni trener mnie przymusi do jakiegoś programu;)

                Tak, wiem że z biologicznego punktu widzenia ryba to mięso. Ale z semantycznego nie.
                • emikko Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 21:33
                  Wow, gratuluje. Masz swietna przemiane materii!
              • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 17:29
                no wiesz, ryba generalnie uznawana jest w wiekszosci religii np. za danie postne:) Nie robię teraz jakiejś religijnej reklamy, tylko podaje fakty.
                Wiadomo, ze ryba to też mieso - konkretnie mieso ryby i rybę też trza zabić, zeby ją zjesc, wiec ideolo wege tu odpada.
                • ognista.potwora Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 17:43
                  kora3 napisała:
                  > no wiesz, ryba generalnie uznawana jest w wiekszosci religii np. za danie postn
                  > e:)

                  Ne mieszam religii do jedzenia i gucio mnie obchodzi, co ktoś sobie wymyślił w tym zakresie parę tysięcy lat temu. I wcale nie drwię. Po prostu jak sobie przypomnę, że UE uznała marchewkę za owoc, a ślimaka za rybę (i to lądową) to już człowiek niczego nie może być pewien ;)
                  • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 17:49
                    nie no jasne:) Wyjasniłam jak jest i tyle:)
          • kora3 No nie wiem Sixo, jak inni 13.05.12, 14:03
            ale o mnie naprawde trudno powiedzieć, zebym miała rozepchany żołądek i bjadała się. Naprawdę. Czesto zdarza mi się jesc w towarzystwie innych ludzi, w tym kobitek i chyba jem najmniej. Nie dlatego, ze się jakoś ograniczam, tylko tak mam. Chyba w życiu nie zdarzyło mi się zjesc całej porcji w restauracji, zwykle, o ile to mozliwe zamawiam pół tejże.
            Zwykle jest tak, ze ludzie mnie nie znający widzac ile jem dziwią się i zapewniają mnie, ze nie mam się z czego odchudzać, bo taka ilosc żarcia przywodzi im na myśl włąsnie dietę. a ja po prostu wiecej nie potrzebuję - mowa o normalnym jedzeniu, bo teraz jak wspomniałam - w zasadzie mogłąbym nie jesc nic. I własnie to mnie zaniepokoiło nieco.
            • six_a Re: No nie wiem Sixo, jak inni 13.05.12, 16:20
              kora, ja rozumiem, że w każdym Twoim wątku musisz szczegółowo o sobie opowiedzieć, ale ja naprawdę nigdzie nie pisałam, że masz rozepchany żołądek i się objadasz, więc nie musisz dementować.
              • kora3 Ale to jest wątek o mnie :) 13.05.12, 17:03
                konkretnie o moich obawach zwiazanych z brakiem apetytu, a ty któryś raz z rzedu piszesz o ludziach, którzy obzerają sie z przyzwyczajenia i potem dziwią się, ze im się nie chce jesc.
                Rozumiuem, ze nie przepadasz za mną, nic strssznego, ale trzymajmy sie faktów.
                Zapewne są ludzie obżerający się, nie przeczę.Niemniej ja do nich nie nalezę i nie chodzi o to, że się tłumaczę, tylko to zaciemnia obraz problemu.
                Od momentu napisania tego wątku a napisałam go jakieś pół godziny po tym posiłku nie jadłam nic, wypiłąm dwie szklanki wody niegazowanej. Nadal nie odczuwam głodu i myslę, ze już dziś nie odczuję. Uwazasz to za normalne, bo nie pracuję na kopalni?
                • six_a Re: Ale to jest wątek o mnie :) 13.05.12, 17:37
                  dżizas to raz oraz
                  >o ludziach, którzy obzerają sie z przyzwyczajenia i potem dziwią się,
                  > ze im się nie chce jesc.
                  słuuuuuuuuuuuucham? a w którym miejscu w ogóle taki związek kosmiczny wykryłam, bo nie zauważyłam?

                  no i sory, że nie trzymałam się tematu, czyli Ciebie, tylko jakieś dygresje o ludziach. no wstyd mi strasznie.


                  > Uwazasz to za normalne, bo nie pracuję na kopalni?
                  uważam, że na siłę szukasz problemów.
                  no chyba że jest to wątek, w którym należy zacząć od: chwalisz się czy żalisz?
                  • kora3 Re: Ale to jest wątek o mnie :) 13.05.12, 17:47
                    Sixo - wyraźnie napisałaś, ze JA zjadłam normalne śniadanie 1 czy 2. Jak widzisz, wielu ludzi nie uważa tyle za normę, ale ok. Następnie piszesz, ze ktoś je z przyzwyczajenia dużo, a nie potrzebuje. No ok, wiec pozwoliłam sobie zauważyć, ze ja nigdy dożo nie jem, bo nie mogę.
                    Ani chwalić się obecnym stanem, ani żalić nań nie ma powodu, zwyczajnie trochę mnie to niepokoi. Jasne, ze jeśli zaniepokoi bardziej - pójdę do lekarza. ale czy naprawdę na tym forum można pitolić tylko o poznanych w necie facetach , którzy po pierwszej randce nie dzwonią, albo o romansie z żonatym? No tak mam i się trochę obawiam. Jest za 10 szósta, a mnie się nadal po tym obfitym sniadaniu z megatłustą pastą z chudego twarogu i tuńczyka w sosie własnym nie chce jeść. Wczoraj byłam na kreglach 2 godziny, dziś znów bedę. Uważasz to za normalne? Ok. Uważasz to za bzdurę -ok.
                    • six_a Re: Ale to jest wątek o mnie :) 13.05.12, 18:05
                      przepraszam, ale piszesz kompletnie niespójnie.
                      raz że nie jadłaś nic LITERALNIE od rana do 16, potem, że jadasz bardzo regularnie, bo owoce w międzyczasie no i te pięć posiłków Ci wychodzi, więc zdrowo.

                      piszesz że usiłowałaś zjeść śniadanie, ale nie wyszło bo zjadłaś tylko kromkę/pastę/pół pomidora i byłaś pełna. dla mnie oznacza to tyle, że Twoje normalne śniadania bywały większe. następnie piszesz, że nigdy się nie przejadasz i jesz mało, bo więcej nie możesz.

                      niepokoi Cię coś, co występuje regularnie co roku, ale innych objawów do niepokoju brak. niepokoi Cię, ale jakoś nie na tyle, by coś z tym zrobić.

                      zasadniczo to ja nie wiem, o czym jest ten wątek. może o tym, że ryby to rośliny (warto by rozwinąć w tym kierunku, bo będzie przynajmniej śmiesznie). więc tak: kup sobie tran. tran pobudza apetyt. ale przecież po co pobudzać, skoro "ja nigdy dożo nie jem, bo nie mogę."

                      dobranoc:)
                      • kora3 Re: Ale to jest wątek o mnie :) 14.05.12, 13:11
                        six_a napisała:

                        > przepraszam, ale piszesz kompletnie niespójnie.

                        A moze Ty czytasz nieuważnie?:)

                        > raz że nie jadłaś nic LITERALNIE od rana do 16, potem, że jadasz bardzo regular
                        > nie, bo owoce w międzyczasie no i te pięć posiłków Ci wychodzi, więc zdrowo.


                        Owszem, pisałam, ze właśnie tak jadłąm dotyczas zanim dopadł mnie kompletny brak apetytu.
                        >
                        > piszesz że usiłowałaś zjeść śniadanie, ale nie wyszło bo zjadłaś tylko kromkę/p
                        > astę/pół pomidora i byłaś pełna. dla mnie oznacza to tyle, że Twoje normalne śn
                        > iadania bywały większe. następnie piszesz, że nigdy się nie przejadasz i jesz m
                        > ało, bo więcej nie możesz.


                        No dokładnie normalnie jem mało - wiecej nie mogę, ale nie aż tak ektremalnie mało
                        >
                        > niepokoi Cię coś, co występuje regularnie co roku, ale innych objawów do niepok
                        > oju brak. niepokoi Cię, ale jakoś nie na tyle, by coś z tym zrobić


                        Występuje co roku, ale nie w tak ekstremalnej formie. Czytasz nieuważnie - toż napisałam, ze jesli sytuacja się nie zmieni w najbliższych dniach to pójde do lekarza
                        >
                        . ale przecież po co pobudzać, skoro "ja
                        > nigdy dożo nie jem, bo nie mogę."
                        >


                        Wiesz, wiekszosc ludzi jest w stanie pojąc róznicę pomiędzy "jeśc mało", a "nie jesć prawie nic" :)
                        • six_a Re: Ale to jest wątek o mnie :) 14.05.12, 14:12
                          > Owszem, pisałam, ze właśnie tak jadłąm dotyczas zanim dopadł mnie kompl
                          > etny brak apetytu.

                          sorry, ale na czym w takim razie zimą przytyłaś 2-3 kilo jedząc solidnie, bo już absolutnie nic nie rozumiem. na braku apetytu czy na miniporcjach rano i po południu?

                          "jeśc mało", a "nie
                          > jesć prawie nic" :)
                          już Ci napisałam z dziesięć razy, że Twoje prawie nic to jest normalne pierwsze śniadanie dla niektórych, na dodatek niewiele się różni od Twoich poprzednich "normalnych" śniadań, które były jedynymi do godziny 16 czy 17.

                          przestań pisać sprzecznościami, to nie będzie problemu ze zrozumieniem.

                          nie da się jeść regularnie i zdrowo, a jednocześnie mieć przerwy od rana do popołudnia w jedzeniu, aaale jeść pięć posiłków, czyli cztery przypadają na godziny od 16 wzwyż. aaaale jednocześnie nie jadać kolacji, bo wieczorami w ogóle nie jadasz, bo jesteś wegetarianką jedzącą białko zwierzęce. więc w którym momencie jadłaś regularnie i zdrowo? podpowiadam: w żadnym.

                          fejspalm bym wstawiła, ale nie chce mi się szukać.
                          • kora3 Chyba nerwy Cie zaślepija Sixo 14.05.12, 14:35
                            Ale ok :)
                            Wyjaśnię Ci - ja np. owoc, czy jogurt w ciągu dnia traktuję jako posiłek. Wiec skoro rano np. zjadam pół grejfruta, około południa 2 kromki założmy z serem i pomidor, ok 14 powiedzmy kubek jogurtu, ok 16. rybę z warzywami i ok 18 wypijam szklankę soku warzywnego, czy zjem jabłko - to traktuję to jako 5 posiłków. Nieuwaznie czytasz.

                            Zimą przytyję zwykle 2-3 kg, bo po pierwsze wiecej jeżdze samochodem i mniej się ruszam w zwiazku z tym, a po drugie jem rzeczy bardziej kaloryczne, bo wtedy mam na nie ochotę. Wiec np. jem pierogi, naleśniki itd., a jak pewnie wiesz te potrawy bardziej tuczą. Ilościowo niewiel się zmienia w posiłku głownym, natomiast kalorycznie - na pewno zimą jest bardziej na plus. Wiosną, latem i wczesną jesienią nie mam na takie rzeczy apetytu, wiec jem rzeczy znacznie lżejsze.

                            Ozcywiscie mozesz się upierać, że jabłko czy jogurt to nie jest posiłek, ale z drugiej strony ilu znasz ludzi jedzacych 5 obiadów dziennie?:)
                            • six_a Re: Chyba nerwy Cie zaślepija Sixo 14.05.12, 14:46
                              nerwy zaślepiają tego, kto nie trafia w klawisze, korciu. a reszta to nie wiem o czym jest.

                              doradziłam dwie proste sprawy: regularność i pobudzacz apetytu.

                              smacznego i powodzenia.
    • akle2 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 12:51
      Może spróbuj łykać jakieś multiwitaminy. Nie na pobudzenie łaknienia, ale na skutki uboczne jego braku, bo cera i włosy nie buntują się z dnia na dzień.
    • szironna Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:17
      mam identycznie, tez jestem wege.
      przywykłam już że jak się ciepło robi, to głód mi zanika ;)
      • georgia241 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:35
        Czy wy czytacie? Jaka wege jak je pastę serowo-tuńczykową i pewnie firmy lisner? Jaja sobie robi tutaj.
        • six_a Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:45
          tuńczyk sojowy pewnie;)
        • kora3 Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 13:47
          Od weganizmu, w którym nie je się żadnego miesa, żadnych ryb, żadnych białek pochodzenia zwierzecego (serów, jaj, mleka), poprzez mniej restrykcyjne odmiany. Jestem wege nie z ideologii, a ze smaku - mieso mi od dzieciństwa nigdy nie smakowało. Tak czy owak, ok - mozesz uwazać, zem nie wege, nie ma sprawy. Faktem jest, ze nie jadam miesa ssaków, ani ptaków - czy tak moze być?:)
          • ognista.potwora Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 16:57
            Tak, są różne odmiany wege, ale każda zakłada niejedzenie mięsa. Nawet, jeśli ktoś wcina inne produkty pochodzenia zwierzęcego typu sery czy jajka to przynajmniej nie je mięsa. Ty mięso jesz, więc nie jesteś wegetarianką, za którą się uważasz. Nieistotne, że jesz tylko ryby. Jak ktoś napisze, że ze wszystkich rodzajów mięs jada tylko drób, a innego nie tyka to może się nazwać wegetarianinem? Po prostu nie przepadasz za mięsem, lubisz tylko jakiś jego rodzaj. Nie ma co mieszać do tego wegetarianizmu.
            • leniwy_pierog Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:06
              pl.wikipedia.org/wiki/Semiwegetarianizm
              • ognista.potwora Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:35
                leniwy_pierog napisała:
                > pl.wikipedia.org/wiki/Semiwegetarianizm

                Cytat z tej definicji:
                "Przez niektóre źródła semiwegetarianizm określany jest jako rodzaj diety wegetariańskiej, jednak jest to zasadniczy błąd, gdyż zgodnie z logiką nie można być półwegetarianinem - bo albo się spożywa mięso, albo nie. Termin semiwegetarianizm został wymyślony przez dietetyków, jednak z wegetarianizmem jako sposobem odżywiania i życia (filozofia wegetariańska) ma niewiele wspólnego".

                Tak jak nie można być trochę w ciąży, tak nie da się być wegetarianinem jedzącym mięso.
                • leniwy_pierog Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:36
                  Ale to jest właśnie typowo nieideologiczne, czyli tak jak pisze autorka wątku.
                  • kora3 Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:40
                    tak, u mnie jest nieideologiczne. Po prostu nie lubię mięsa, mam tak od dzieciństwa. W sumie fajnie, ze nie przyczyniam się do zabijania zwierzaków stałocieplnych w zwiazku z dietą, ale ideologicznie nie czuje się jakoś lepsza:), bo rybe też trza zabić, by ją zjeśc, czy krewetkę. Niefortunnie faktycznie uzyłam okreslania "wegetarianka", choć uzywa go wielu ludzi w stosunku do ludzi niejedzacych miesa ssaków i ptaków. Chodziło mi o to, ze nie jadam tego rodzaju białka i tyle:)
                    • six_a Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:53
                      > Chodziło mi o to, ze nie jadam tego rodzaju białka i tyle:)
                      to znaczy, którego rodzaju? jadasz białko zwierzęce.
                      co za różnica czy w rybie, kurze czy w serze żółtym.
                      • kora3 Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 17:58
                        no wiesz, podobno w zywieniu ma to znaczenie, czy zjesz schabowego, czy wypijesz jogurt, czy usmażysz na oliwie, czy na słoninie, ale moze ja sie nie za bardzo znam ...,
                        • six_a Re: Georgio są różne odmioany wege 13.05.12, 18:07
                          pytałam, którego rodzaju białka nie jesz w rybie. odpowiesz?
      • kora3 U mnie to samo 13.05.12, 13:48
        Tyle ze w tym roku zanikł mi prawie całkiem - serio
        • headvig Re: U mnie to samo 14.05.12, 14:26
          zazdroszczę ci, u mnie odwrotnie :D
    • siostra.bronte Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 13:37
      Poszukaj info o produktach pobudzających apetyt, są to np. chrzan, mięta, czosnek, itd. Ja bym braku apetytu nie bagatelizowała, po jakimś czasie może się to odbić na Twoim samopoczuciu i zdrowiu.
    • sumire Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 15:55
      ja też tak mam co roku. chyba organizm potrzebuje? ja wierzę w to, że on sam się reguluje, więc może daj mu chwilę, to zatęskni do jedzenia ;)
      • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 17:56
        dzięki, podniosłaś mnie na duchu.:) Gorzej z tym, ze lece z wagi, a nie za bardzo mam z czego:(ale moze się polepszy
        • sumire Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 18:19
          ja mam niedowagę od urodzenia. zimą tyję, wiosną chudnę i tracę apetyt. badałam się w tę i nazad, czuję się dobrze, więc chyba tak ma być :)
    • moonogamistka Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 17:53
      Twoje sniadanie- to moja norma;-)
      Pol dnia bez zarcia-to spadek metabolizmu. Teraz ok, za chwile bedziesz plakac, ze cwiczysz, jesz zdrowo- a tyjesz:-D
      • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 18:00
        nie cwicze, bo mi się nie chce:) przyznaję. Gram w kregle i jeżdze konno (to drugie nieregularnie), ale tylko bo lubię. Przez całe zycie najwiecej ile przytyłam mając już w miare stałą wagę top 2-3 kg. Wiec nie za bardzo wierze, ale mozliwe
        • moonogamistka Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 18:12
          Pogadamy za pare lat:-)))
          Metabolizm jest taki, szczegolnie u kobiet, ze z biegiem czasu- odzywiajac sie zdrowo, cwiczac i dbajac i tak w ciagu kolejnych lat- przybierasz na wadze.
          Nie dojadanie, glodzenie sie, nei jedzenie sniadan-obniza metabolizm. Poki jestes smarkata-oki. Ale to nie dziala na dluzszy odcinek czasu:-)
          Jedz zdrowo, czesto, male posilki, lekko- warzywa plus bialko, to sie zje nawet jak "sie nie chce".
          • kora3 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 14.05.12, 13:15
            dobra, możemy pogadać :) Nie wiem, czy 40-latka to smarkata - zależy pewnie dla kogo.

            Nie neguję, ze metabolizm zwalnia z latami, ale tak prawdę mówiąc, to zdaje mi się to też cechą osobniczą. Moja mama np. je całkiem sporo wg mnie, a była zawsze i jest szczupła, ma 63 lata.
            JA ogólnie zawsze jadłam niewiele, lekkie rzeczy, bo mi ciezkie nie smakują. Rzecz w tym, ze teraz nie mogą przełknąć nawet kawałka łososia z pary i fasolką szparagową (czyli normalnego posiłku mojego), jesli zjem połowę to już jest "sukces"
    • swiete.jeze Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 18:02
      Może jest cieplej, więc potrzebujesz mniej energii na ogrzanie ciała i tyle?
      • moonogamistka Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 18:20
        Wiec moze zjesc lekko i zdrowo:-)
    • myaka Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 13.05.12, 20:42
      kora3 napisała:

      > już kolejny raz na wiosnę gwałtownie tracę apetyt. W zasadzie jesc mi sie nie c
      > hce niemal wcale. Dziś usiłowałam zjeśc śiadanie. Wyszło pół pomidora, kromka c
      > iemnego chleba i dwie łyżki pasty serowo-tuńczykowej. Czuję się wiecej niż pełn
      > a w żołądku.

      Gdyby tyle udało mi się wcisnąć w siebie na śniadanie, byłabym dumna z siebie. I to jak!
      U mnie śniadanie wygląda, tak, iż nie jem nic... lub gdy mocno się zmuszę wypiję pół kubka jogurtu pitnego [koniecznie pitnego bo normalnego nie uda mi się przełknąć]. Kanapka na śniadanie zupełnie odpada. Nie przejdzie mi przez gardło.
      Około 12 - w pracy - jem, raczej zmuszam się, by zjeść muesli z owoców i 2-3 łyżek jogurtu.

      I to by mi tak naprawdę wystarczyło. Bo głodu nie czuję. Ale rozum podpowiada, że trzeba w siebie jeszcze coś wrzucić. Dziś np. na "obiado-kolację" zjadłam kilka liści sałaty z rzodkiewką...

      U mnie okresy jedzenia i niejedzenia nie są związane z porami roku. Po prostu przychodzą i odchodzą - bez większej reguły. I już nawet wielce się nimi nie przejmuję.
    • hermina5 Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 14.05.12, 14:21
      Jak człowiek czyta ten watek, to naprawdę mozna sie załamać...Problem jest w tym, ze tu 80% się odchudza, więc uwazają, że twoje "przypadłości" to dar od Boga, a tak wcale nie jest - pamiętam moment w swoim zyciu, kiedy ze smutku zaczęłam lecieć w dól z 50 kg przy 164 cm wzrostu - efekt koszmarny...I każdy kęs pozywienia stający w gardle...

      Jak długo taki okres trwa? Robiłaś badania? Masz dobre wyniki? Są takie rzeczy, na które masz ogromną ochotę - typu lody, pomarańcze itp?
      • kora3 czesc siostro 14.05.12, 14:41
        Ten okres trwa niezadługo, powiedzmy około 1,5 miesiąca, ale ze jestem tak w ogóle szczupła, to już widać, ze "zleciałam". Badań jeszcze nie robiłam od czasu tej utraty apetytu, robiłam w marcu, wszystko było ok.
        Lodów nie lubię, pomarańcze ujdą, ale bez ciśnienia. Bardzo lubię ogórki małosolne i arbuz, jadam, ale też w śladowych ilościach, mimo, ze to moje ulubione warzywo i owoc nie ciągnie mnie. Też kiedyś drastycznie spadłąm na wadze "ze smutku", wiec wiem co to znaczy. Tyle, ze wtedy czułam się źle fizycznie i psychicznie. Teraz - nie. Zarówno psychicznie, jak i fizycznie ok. Wczoraj wieczorem byłam na kreglach i nie czułąm żadnego osłabienia kondycji.
        Jesli sytuacja się nie poprawi - pójde do lekqarza. Na razie kupiłam zestaw multiwitaminowy :)
        • hermina5 Re: czesc siostro 14.05.12, 14:57
          Jeśli czujesz się ogólnie dobrze, nie masz jakichs strasznych spadków energetycznych to ok, choć taki stan niejedzenia nie powinien trwać za długo, bo to się odbija na wygladzie, jak człowiek nie ma 20 lat ;).
          Wydaje mi się, że warto byłoby mocno wzbogadzić posiłki w zioła - one zazwyczaj dobrze robią na apetyt: bazylia, oregano, majeranek,kminek, papryka ostra, pieprz ziołowy, chrzan - to wszystko zaostrza apetyt. No i trochę wiecej ciepłych, które pobudzają szybsze trawienie - np. leczo z dużą ilością czosnku i papryki ostrej.
          • kora3 Re: czesc siostro 14.05.12, 15:05
            Przypraw używam sporo tak ogólnie. Ale wiesz co? Wzmianka o leczo wprawiła mnie (a raczej moj organizm) w :) hehe zyczliwe zainteresowanie, wiec moze poproszę mojego faceta, zeby dziś zrobił:) dzięki :)
      • siostra.bronte Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 14.05.12, 14:48
        Dokładnie, przecież autorka nie chce chudnąć!
        Komentarze, że tak dużo jadła na śniadanie są zabawne. Jem cztery kromki chleba razowego+masło+polędwica, moje BMI na dolnej granicy normy :)
        • siostra.bronte Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 14.05.12, 14:49
          A, zapomniałam wkleić linka. Nie żebym straszyła, ale warto przeczytać:
          vitalia.pl/index.php/mid/3/fid/2/diety/dieta/article_id/1056/offsetk/0
          • kora3 Dzięki 14.05.12, 14:56
            Wykluczam póki co zaparcia, anoreksję, naduzywanie alkoholu, leki (nie biorę) i stres jakiś szczególny - bo aktualnie nie mam:) poza takimi normalnymi "wałkami" dnia codziennego. Kiedyś miałam czas, że nie mogłam jesc ze stresu, a nawet jak jadłam normalnie, to mimo tyo chudłam. Teraz jednak nie ma takiej sytuacji, wszystko się uklada (odpukać) nawet lepiej jest (w perspektywie) wiec
        • kora3 Przyznam się ze mnie też te uwagi zdziwiły 14.05.12, 14:51
          a głownie dlatego, ze widze ile jadają inni ludzie (w tym kobiety), którzy dodam wcale nie są otyli, a nawet nie mają nadwagi. Jedzą zwykle znacznie wiecej ode mnie i zwykle wywołuję zdziwienie małą ilością zarcia, jakiej potrzebuję
          • coffie77 Re: Przyznam się ze mnie też te uwagi zdziwiły 24.05.12, 12:16
            może masz zbyt wolny metabolizm? polecam ten artykuł, ciekawe rzeczy piszą:
            kobieta.wp.pl/gid,14505999,img,14506028,kat,119634,title,10-super-produktow-ktore-pomoga-ci-schudnac-Jagody,galeriazdjecie.html
            • kora3 ale ja nie chcę schudnąć:) 24.05.12, 12:19
              Byłam u lekarza, wyniki badań wszystko w normie. JEsc mi sie nadal nie chce:) ale już to olałam - widocznie mój organizm nie potrzebuje tyle, co zimą :)
              • yoko0202 Re: ale ja nie chcę schudnąć:) 24.05.12, 12:46
                kora3 napisała:

                > Byłam u lekarza, wyniki badań wszystko w normie. JEsc mi sie nadal nie chce:) a
                > le już to olałam - widocznie mój organizm nie potrzebuje tyle, co zimą :)

                no i ok, ale witaminy to koniecznie
                i jak już najdzie Cię na jedzenie, to wpierniczaj węglowodany głównie
    • condessa Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 24.05.12, 13:45
      w aptekach mozna kupic preparaty na pobudzenie apetytu.
      kupilam ostatnio taki w plynie i dziala! caly dzien myslalam o jedzeniu :)
      • kseniainc Re: Wiosenne "niejedzenie" mnie dopadło 24.05.12, 13:48
        Ha, ja na brak apetytu nie narzekam, ale czasowo nie wydalam i nie mam gotować, a co za tym idzie co jeść;-p Marzę o domowym obiedzie;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja