kora3
13.05.12, 11:11
już kolejny raz na wiosnę gwałtownie tracę apetyt. W zasadzie jesc mi sie nie chce niemal wcale. Dziś usiłowałam zjeśc śiadanie. Wyszło pół pomidora, kromka ciemnego chleba i dwie łyżki pasty serowo-tuńczykowej. Czuję się wiecej niż pełna w żołądku.
Niby powinnam się cieszyć, bo bez wysiłku chudnę po zimie, ale rzecz w tym, że ja niespecjanie mam z czego (zimą przybieram na wadze ok. 2 kg jedzac naprawdę sporo, jak na mnie). Kupiłam w kwietniu fajną sukienkę na zatygodniową imprezę, teraz zmierzyłąm, trzeba zwęzić.
Od zawsze jestem szczupła, ale to wiosenne chudniecie ostatnimi czasy przybiera jakieś dziwne formy. W piątek zorientowałam się ok. godz. 16, ze ja nie jadłam nic, literalnie nic, wypiłam szklankę soku z grejfruta około południa przed wyjściem. Czuję się ogólnie dobrze, nie łamią mi się włosy, ani paznokcie, nie mam jakiś szczególnych stresów teraz, spę dobrze. Tylko nie chce mi się jesć. W tym roku naprawdę ekstremalnie. Kolezanka poczestowałą mnie jakimś specyfikiem swego dzieciątka - niejadka pt. apetizer, czy tak jakoś, ale nic nie dało. Nie kuszą mnie w zasadzie zadne zapachy potraw, które normalnie lubię. Ma ktoś jakieś pomysły na pobudzenie apetytu? Acha - wysiłek foizyczny nie pomaga - sprawdziłam...