miszmasz18
21.05.12, 10:35
niedawno mieliśmy z mężem bardzo ciężkie chwile w małżeństwie. Podejrzenia o zdradę, brak zaufania, zazdrość, brak zrozumienia... prawie doszło do jego wyprowadzki z domu. Tak było jeszcze niedawno, teraz wszystko jakby wróciło od normy. Były wyjaśnienia i przeprosiny. Do zdrady nigdy nie doszło, więc nie było czego wybaczać. Ale zadra pozostała, na pewno we mnie, ale myślę, ze i on mimo wszystko nie czuje się najlepiej. Nie wiem, czy jeszcze kiedyś będzie tak jak dawniej, ale chcę nad tym pracować. Kocham męża, jestem pewna, że i on mnie kocha. Jeszcze przed tym kryzysem rozmawialiśmy o drugim dziecku, przestałam brać pigułki. Mamy 5 letnie dziecko, już naprawdę czas na kolejne, ale... zaczęłam się bać. Mąż mimo wszystko chce mieć teraz drugie, powiedział, że i tak przecież w końcu będzie, to po co to odkładać. No niby tak... ale to przez co ostatnio przeszłam, to był koszmar... i boję się, że chociaż teraz jest naprawdę ok, to później to wróci, a ja albo będę w ciąży, albo z dwójką małych dzieci.
Zawsze byłam przeciwniczką ratowania związku dzieckiem. Niby u mnie nie ma czego ratować, bo jak na razie nic się nie zepsuło, ale przez chwilę moja rodzina wisiała na włosku.
Kocham męża, chcę mieć z nim drugie dziecko, ale boję się. I nawet nie umiem dokładnie nazwać swojego strachu.