Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.....

IP: *.cu.com.pl / 193.24.24.* 21.06.04, 13:33
Tak sobie od czasu do czasu czytam co odpisujecie pytającym i postanowiłam
przedstawić wam swój problem z nadzieją, że ktoś uzna, że warto udzielić mi
konkretnej podpowiedzi (liczę na tych, którzy zazwyczaj umieją bardzo życiowo
podejść do tematu). Tak sobie myślę, że konstruktywna (!) krytyka też się
przyda.
Miałam 20 lat jak poznałam jego (on 3 lata starszy ode mnie). Ja ogień
gaduła, ciekawa świata i ludzi, po domowo-rodzinnych przejściach, nerwowa
choleryczka, wiecznie wierząca, że czyjeś potrzeby są ważniejsze, z dużą
ilością kompleksów, jednakże spełniająca się zawodowo i naukowo - on silny
psychicznie, zaradny życiowo, towarzyski, spokojny, samolubny (walka o
wszystko wyniesiona z domu rodzinnego), praca ważniejsza niż wszystko inne.
Nie jest typem romantyka, mi się zdarza być.
Jeszcze jedno nie umiem za bardzo zdystansować się do siebie, do żartów na
swój temat, uwag i komplementów czy krytyki, podobno wszystkim się przejmuję
i niepotrzebnie roztrząsam.
Byliśmy ze sobą ponad 5 lat – generalnie były to bardzo, bardzo dobre lata.
Znalazłoby się kilka mankamentów: zawsze to ja mówiłam kocham... w odpowiedzi
otrzymywałam ja też (wiedziałam, ze tak jest z czasem przestawałam być już
tego taka pewna). To ja potrzebowałam ciepła, kontaktu, okazywania uczuć
zainteresowania – on zdystansowany, stawiający swoje potrzeby przed naszymi
potrzebami, jednocześnie bardzo lubiany przez wszystkich. Mawiał, że przecież
nie byłby ze mną gdyby mnie nie kochał.
Wiedziałam, że mu się podobam fizycznie ... ale nigdy nie powiedział mi tego.
To ja zazwyczaj jeździłam do niego (nie mieszkaliśmy razem), ja dzwoniłam- on
nie miał potrzeby – chyba, że trzeba było coś załatwić.
Mimo moich feministycznych zapędów ... wyraźnie dał mi do zrozumienia, że
jeżeli mamy zjeść razem śniadanie, obiad czy tylko wypić herbatę to czy
jesteśmy u mnie czy u niego to mój obowiązek. On nie będzie sprzątał (nawet
po sobie, gotował) itp. bo to mój obowiązek.
Ja mu dogadzałam we wszystkim on był z tego powodu bardzo zadowolony.
Niestety nie mogłam się też doprosić że w zamian np. zajął się bez gadania
przeglądami w moim samochodzie – to bybyła męska funkcja.
Z czasem wychodziły coraz większe różnice w potrzebach miedzy nami – na
wakacjach ja chciałam zwiedzać on zapracowany odpoczywać, w domu ja chciałam
spacerować, jeździć na rowerze itp. po pracy w biurze, on pracował na dworze
więc miał dość itp. itd.
W końcu wymarzyłam sobie wspólne mieszkanie – nie ślub, nie dzieci, ale
mieszkanie – tak, żeby móc się budzić rano koło nie go.
Dodam, że publicznie uchodziliśmy za bardzo dobrany tandem – byli bardzo
zdziwieni naszym rozstaniem.
Tak mędziłam, mędziłam, on na to, że nie mamy kasy itp. itd. (oboje
zarabiamy, on nawet bardzo dobrze), że za wcześnie, że za młody, że z mamusią
dobrze.
W końcu on nie wytrzymał kolejnej awantury z płaczem (nagle ja silna kobieta
na wszystko reagowałam płaczem) –ja nie wytrzymałam obojętności - on
oczywiście spokój, zero nerwów na zewnątrz. Oboje podjęliśmy decyzję o
rozstaniu.... to było bardzo romantyczne rozstanie:))
To było ponad pół roku temu.
Ja nagle odkryłam z powrotem przyjaciół, swoje zainteresowania, zamiłowania –
to jest wspaniałe.
Poznałam kilku mężczyzn, ale wszystkich porównywałam z nim ... czasem
rozmawialiśmy ze sobą – mamy wspólnych przyjaciół, generalnie żyliśmy własnym
życiem. Żartowaliśmy z poszukiwań drugich połowek.
Ostatnio spotkaliśmy się z dala od domów – u przyjaciół i było dobrze jak za
dawnych czasów (łącznie z jednym łóżkiem i upojnym seksem).

No dobra a teraz do rzeczy nagle ze zdziwieniem dla samej siebie odkryłam,
że mimo jego mankamentów chcę z nim spędzić całe życie ...pewnie jeszcze nie
raz będę uważać że to beznadziejny wybór, ale...
Jego nie umiem rozgryźć jest bardzo skryty .... może to przyzwyczajenie,
wygoda, ktoś pewnie powie, że miał darmowy seks (ja też miałam) ...
Nic już nie wiem...
    • charlie_x Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:36
      ..powiem tylko tak -jesteście na siebie "skazani" z takich osób jak wy są
      najlepsze małżeństwa.
      • owca Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:49

        w moim przypadku sprawdziło się to, co napisał Charlie :-)
        mieliśmy bardzo podobny związek, ja szalona i ciekawa świata, on spokojny,
        skryty i skierowany do wewnątrz

        po kilku latach bycia ze sobą rozstaliśmy się, potem był huczny powrót
        w tej chwili po kilku latach intensywnego docierania się i wzajemnej adaptacji
        tworzymy naprawdę udane małżeństwo

        czy tak będzie w Waszym przypadku trudno stwierdzić, zbyt wiele elementów
        składowych jest niewiadomych
        jednak wszystko tylko od Was zależy
        nam się udało :-)

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
        • capa_negra Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:57
          U mnie to się niestety nie sprawdziło...
          2 lata związku, huczne rozstanie na 3 lata i równie huczny powrót na 7 lat....
          Odeszłam ciągle kochając.
          W marcu mineło 2 lata - juz nie kocham, ale mimo wszystko miło wspominam
          Od kwietnia jestem zona innego.
          Wygrały spokój, bezpieczeństwo i zaufanie z szaleństwem i fajerwerkami.
          • owca Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:22

            bo tak naprawdę to nigdy nic nie wiadomo...
            jednym wychodzi innym nie
            wszelkie podobieństwa z naszego życia z czasem przeradzają się w stereotypy,
            które niby pomagają klasyfikować, poznawać ale jednocześnie mocno upraszają i
            wypaczają niepowtarzalność sytuacji czy jednostki
            dlatego te nasze rady w sumie mało przydatne są
            każdy musi żyć ucząc się na swoich błędach i doświadczeniach

            pozdrawiam
            owca

            _,,,٢ة إ ة٦,,,_
            • capa_negra Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:48
              Fakt rady sa tu mało przydatne, ale sądzę że czytanie przeróznych wypowiedzi w
              innych w danym temacie pomaga nam jakoś sklasyfikowac swój problem.
              Czasami ktos musi cos napisać, aby nasza swiadomośc dopuściła gorzka prawde do
              naszej głowy.
              Jeśli kochamy to niestety czesto działa syndrom wyparcia tego co normalnie by
              nas poważnie zaniepokoiło.
              Chyba troche sie zamotałam :-) ale chyba wiadomo o co mi chodzi.
              Dyskusja na forum nie załatwi sprawy , ale może pozwoli na to że cos dotrze do
              zainteresowanego
      • Gość: obierzyna Karolu, jak zwykle trafnie prognozujesz :) n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 13:56
    • chooligan Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:42
      Skoro jestes choleryczka z kompleksami to ten milczek szybko wykituje na zawał,
      biologia was tylko scala, pewnie na jego głos juz cie ściska w pindzie, ale czy
      tez cie sciska jak masz zmywac i sprzatac po nim? Nie bardzo to widze.
    • blanchet Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:45
      dużo można znieść, ja osiem lat wojuję z moim "Heatclifem", mogę znieść jego
      paranoje na temat istoty świata ale chyba byśmy się zagryźli jeśli chodzi o
      taki tradycyjny podział obowiązków.
      • lukrecja8 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:47
        kto to jest Heatclif????
        • mrufka_z Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:49
          Naprawdę nie czytałaś nigdy "Wichrowych Wzgórz"?
          • lukrecja8 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:13
            aaa, nie czytałam, powinnam? co mnie ominęło?
            • blanchet Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:25
              książka książką-milutka- ale film jaki - mniam.
            • mrufka_z Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:31
              Przeczytaj koniecznie! I to przed obejrzeniem filmu, bo inaczej Heatcliffe
              będzie miał dla Ciebie jedną twarz, a czytając sama go sobie najlepiej
              wyobrazisz. Emilly Bronte to spłodziła...
              • lukrecja8 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:53
                ok, obiecuję, ale w kolejce mam 3 książki, to zaraz po nich rzucę się na te
                wzgórza wichrem smagane!!
                • mrufka_z Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 15:05
                  W zasadzie to jest książka na długie zimowe wieczory, do czytania w
                  towarzystwie ciepłego kocyka i gorącej herbatki, ale pogoda mało letnia...
                • blanchet Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 15:06
                  a co jest w tej kolejce ciekawego ? Pochwal się:))
                  • mrufka_z Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 15:16
                    Bo może też nie czytałyśmy :-)
                    • lukrecja8 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 15:25
                      eee... nie ma się czym chwalić, żadne wyszukane lektury
                      właśnie czytam:
                      1. Forresta Gumpa, bo mój mąż i teściowa czytali, zarykiwali się śmiechem i
                      cały czas mnie nakłaniali, to się w końcu wzięłam, chociaż uważam, że taka
                      książka to troszkę strata czasu, ale co mi tam, czytam w tramwaju
                      2. Peter Wollf - szachy dla żółtodziobów..... no comments :)
                      ale ja po prostu muszę się tego gówna nauczyć, ryczeć mi się chce jak
                      przegrywam. bo ja niedawno, nieopatrznie, kupiłam mężowi szachy, w krakowskich
                      sukiennicach, taki bibelot bardziej to miał być, drewniane, rzeźbione, wiadomo.
                      on gra od dzieciństwa, i teraz mnie męczy, żebym sie nauczyła. no to pokazał mi
                      co i jak, niby umiem ale ciągle robi mnie jak dziecko, więc się wzięłam za
                      profesjonalną lekturę i zamierzam go zetrzeć na proch!!!!
                      a w kolejce czeka "miasto utrpienia" Pilcha i "kod leonarda da vinci" no i ....
                      wichrowe wzgórza :))
        • Gość: kohol Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.crowley.pl 21.06.04, 13:49
          Kojarzę dwóch: jeden jest kotem z kreskówki, drugi bohaterem Wichrowych wzgórz.
          • blanchet Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:02
            mój jest ten drugi a nasza love ma dramatyczne szaleństwo z wichrowych wzgórz
      • lukrecja8 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:48
        trudno ci cokolwiek doradzić. ja bym na twoim miejscu nie wracała do niego,
        zresztą generalnie uważam, że takie "odgrzewane" związki to nic dobrego (są
        wyjątki ale minimalna ilość). A ty - zdecydujesz co ci serce podpowie.
    • mrufka_z Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 13:53
      Tak naprawdę to każda z rad, których możemy Ci tu udzielić, może się okazać
      zupełnie chybiona. Mogę mówić tylko za siebie i wiem, że nie zniosłabym
      sytuacji, w której facet oczekuje ode mnie obsługi na każdym kroku.
      Wiesz, byłam w podobnej sytuacji. Mieszkaliśmy razem trzy lata, cały związek
      trwał pięć. I stwierdziłam, że nie zamierzam być we własnym domu na etacie
      sprzątaczki i kucharki.
    • Gość: obierzyna "Prawdziwa milosc nie oczekuje niczego w zamian" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 13:55
      a ty sie uczepilas najmniej istotnych w prawdziwym związku szczegolow, jak: kto
      pozmywa, kto posprzata, kto porobi przy samochodzie itp. dwoej ludzi, ktorzy
      chca byc z soba tylko dlatego, ze sie kochaja, czesto musi sie "docierac" cale
      zycie. ale czy to nie o to wlasnie chodzi, zeby "gonic kroliczka", a nie zlapac
      go?
      • mrufka_z Re: "Prawdziwa milosc nie oczekuje niczego w zami 21.06.04, 14:00
        Naprawdę uważasz, że to są zupełne drobiazgi? Obsługiwać zdrowego jak byk
        faceta tylko dlatego, że jemu się nie chce? To niestety własnie
        takie "drobizagi" najczęściej są powodem rozstań. Jakoś mało się słyzy, żeby
        ludzie odchodzili od siebie z powodu różnić w poglądach politycznych.
      • Gość: Zuzka Re: "Prawdziwa milosc nie oczekuje niczego w zami IP: *.cu.com.pl / 193.24.24.* 21.06.04, 14:16
        dziękuje, za wasze odpowiedzi bałam się, że nie doczekam się konkretów...wiesz
        obierzyno, prawdą jest, że prawdziwa miłość dużo zniesie, ale tylko wtedy, gdy
        ma pewność (okazywaną chociaż czasami), że ta druga strona także czuje podobnie
        i umie się poświęcić na innym polu skoro ja poświęcam się na tym (wcale nie
        ulubionym) polu - zreszta to tylko przykład
    • losiu4 Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:39
      cóż... przedstawiasz to ze swojej strony. Biore Twój opis za dobrą monete (mimo
      iż chłopem jest i wiem, że fajnie jest sobie poleniuchowac, gdy kobieta krząta
      sie wokół;))) oczywiście mam swoje męskie prace. Nigdy by mi do głowy nie
      wpadło, by do noszenia worków z cementem czy przerycia łopatą ogródka kobietę
      zagonić. Pichcić od czasu do czasu tez lubię, by nie było, żem męska
      szowinistyczna świnia. A w ogóle co rozumiesz przez: "samolubny (walka o
      wszystko wyniesiona z domu rodzinnego)" ?
      i co znaczą "feministyczne zapedy" ? Co do spędzania wolneo czasu, to różnie
      może być. Jeden woli słodkie leniuchowanie, iny skoki bez spadochronu ze 100
      m ;)
      A tu mi pachnie tym, żeś nim zafascynowana i zakochana. Radzić ciężko, ale
      spomiędzy Twoich zdań widać, że opisywany przesz Ciebie mężczyzna jest ciekawy.
      W tym dobrym sensie, bo opisywny przez Ciebie egoizm tego człeka wcale nie jest
      taki oczywisty (no chyba że konkretne przykłady przytoczyłabyś). Powiem tak:
      jeśliś pewna, ze on gotów poświecić Cię dla kariery, to daj se z nim spokój
      (chociaż znam kilka małżeństw, które funkcjonują w sposób taki, że jedna albo
      druga strona dominuje w sposób absolutny). A z mamusią uwazaj... Co do tego, że
      nie wiesz, to nikt, kto nie zna tej sytuacji nie pomoże

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: Zuzka Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.cu.com.pl / 193.24.24.* 21.06.04, 15:32
        :)) na szczęście przekopytać ogródka też nie musiałam...jezeli chodzi o
        pichcenie to zawsze słyszałam że mój luby umie wszystko zrobić, ale po co jak
        ma mnie...samolubny oznacza, że zawsze jest on i jego potrzeby na pierwszym
        miejscu, a z domu wyniósł różne dziwne zasady np.schowam pod łózko colę to mi
        jej nikt nie wypije bo nie zauważy, że ją mam.
        Feministyczne zapędy sprowadzają się do potrzeby dzielenia obowiązków nie tylko
        domowych, kiedyś usłyszałam, że dziecko byłoby moje wtedy, gdy trzeba było np.
        wstawać do niego w nocy, lub usypiać:((
        Egoizm to może za dużo powiedziane - męczące jet poprostu to że to ja w końcu
        się uginam i ustępuję w każdej sytuacji to jest stresujące.
        dziękuję za opinię - wiem, że na forum nikt nie podejmie za mnie decyzji to
        jasne, ale dzięki wam widze to z większego dystansu.
    • an_ni Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. 21.06.04, 14:47
      jestes jeszcze taka mloda, nie marnuj zycia na leniwego, egoistycznego samca
      ktorego bedziesz zale zycie obslugiwac nie otrzymujac nic w zamian
    • Gość: X Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: 172.16.* / 217.153.79.* 21.06.04, 14:56
      Zwroce uwage na jeszcze jeden element. Pisalas, ze potrzebujesz ciepla,
      zainteresowania, kontaktu (jak wiekszosc kobiet), a on jest zdystansowany,
      zamkniety, nie ma potrzeby dzwonic, itp. Pytanie czy poradzisz sobie z tym na
      dluzsza mete, wiem, ze moze byc to jednak w pewnym momencie frustrujace. Milo
      jest uslyszec dobre slowo od ukochanej osoby, czuc sie w zwiazku bezpiecznie i
      docenionym - takie masz chyba potrzeby, a czy on stara sie zrobic cos w tym
      kierunku? Moze mu wygodnie miec kogos takiego jak Ty. Nie wiem, sama powinnas
      przemyslec te sprawe. A i zrzucenie obowiazkow w domu na Ciebie tez nie wrozy
      zbyt dobrze, moim zdaniem. Pozdrawiam.
      • Gość: vesna Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.torun.mm.pl 21.06.04, 17:21
        Byłam w podobnym związku. On praktyczny, pragmatyczny, zamknięty w sobie,
        egoistyczny. Nie okazywał uczuc zbyt wylewnie bo po co. Wierzyłam, że dla
        miłości trzeba i warto się poświęcać. Dużo mu z siebie dałam.
        Postanowiłam odejść w końcu, choć bolało. Pewnie bym wróciła, ale poznałam
        kogoś innego, męskiego, czułego, oddanego, chcącego dzielić ze mną życie na
        dwie równe połowy ;)
        Jest mi cudownie. Jestem kochana, rozpieszczana, szczęśliwa, dużo wkładam w ten
        związek i dużo dostaję :)
        Nie wiem, jak jest u Ciebie. Zastanów się, co dostajesz od niego? Czy masz
        wsparcie, opiekę, czy czujesz się naprawdę kochana?
        Czasem kusi by wrócić do starego związku, bo łatwiej wykorzystać już istniejące
        fundamenty niż budować coś od początku...
    • Gość: złośnica czytając Twojego posta IP: *.acn.pl 21.06.04, 21:42
      zauważyłam masę podobieństw między Twoim ex/obecnym, a moim ex.
      owiem tak: gdyby nie fakt, że bardzo szybko i zupełnie przypadkiem po naszym
      rozstaniu poznałam mojego Obecnego :)pewnie jeszcze dłuuugo myślałabym o ex'ie
      i szybko padła w jego ramiona (do czego on również pokrętnie dążył, nie wnikam,
      czy w celach seksualnych, czy kryło się za tym coś więcej)

      będąc z exem wydawało mi się, że jestem szczęśliwa, ale tak samo jak Ty nagle z
      twardej babki zrobiłam się płaczliwa, okazywało się, że 'znowu się czepiam' etc
      etc.

      dopiero Obecny pokazał mi, jak powinien wyglądać związek. dał mi to, czego
      zawsze chciałam od exa, a co wg. szanownego exa, było najróżniejszego rodzaju
      fochami/fanaberiami etc.
      teraz nie wierzę, jak mogliśmy być razem tak długo.

      przepraszam, za to co napiszę, bo pewnie wolałabyś przeczytać, że wszystko
      będzie dobrze, będziecie żyli długo i szczęśliwie itp. itd.... Być może tak się
      stanie i życzę Ci tego z całego serca, ale wg. mnie Twoja fascynacja nim wynika
      tylko z faktu, że nie trafiłaś od Waszego poprzedniego rozstania na kogo
      lepszego.

      zastanów się, jak długo będziesz w stanie znosić usługowanie mu i naginanie się
      do niego i czy chcesz 'stracić' kolejne 5 lat, zanim stwierdzisz, że to jednak
      nie to?

      jeśli jednak postanowisz być z nim dalej - jedna rada. więcej egoizmu. obojgu
      Wam dobrze to zrobi, jeśli on odkryje,że nie jest pępkiem świata.

      pozdrawiam :)
    • Gość: Amika żebys potem nie żałowała IP: 198.176.19.* 22.06.04, 09:05
      no rozwalił mnie ten tekst. z tego wynika że nie lubisz być ofiarą.czy nie
      warto sie jeszcze raz zastanowić jak to było w złych chwilach?chyba lubisz byc
      maltretowana psychicznie. kto wie co będzie później. to typowy maminsynek! nie
      potrafi sobie ugotować czy zrobic herbaty, boi sie zamieszkać na próbe z
      dziewczyną. jemu poprostu odpowiada wygodne życie- w przyszłości wszystko
      będziesz musiała za niego robić - a po jakims czasie kiedy cie poprosi o
      rękę ,nie zrobi tego dlatego że cie kocha tylko dla siebie- bo będzie juz miał
      swoje lata a po drugie znajdzie sobie druga mamusie czyli ciebie która mu
      wszystko zrobi, upierze, podstawi pod nos jedzenie, przy dzieciach tez będziesz
      musiała robić sama. pozatym masz dopiero 20 lat więc naprawde sie zastanów czy
      warto sie męćzyć i zażynać dla kogos takiego. pomyśl sobie - albo pisz gdzieś
      wszystkie chwile miłe i te niemiłe, porównaj- zobaczysz co ci wyjdzie.
      zastanawiam sie też czy nie lepiej poczekac z tym "darmowym sexem" na kogos
      normalnego. wydaje mi sie że facet szuka dziwki i mamusi w jednym. zastanów sie
      zanim znowu będziesz płakać.
    • Gość: Zuzka Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.cu.com.pl / 193.24.24.* 22.06.04, 09:35
      Złośnico i Amiko wasze opinie też są dla mnie bardzo ważne ...właśnie dlatego,
      że jestem silna i uparta wiem, że możecie mieć rację i musze to takze wziąć
      pod uwagę.
      Wszystkie wasze opinie są dla mnie ważne bo jakoś spokojniej mogę sporzeć na
      ten temat
    • Gość: Marlena Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 22.06.04, 11:10
      Zuzka, powiedz, co tak na prawde Cie w nim pociaga?
      Czy jest dla Ciebie dobry, dba o Ciebie, robi cos dla Ciebie?
      Pisalas tylko o jego wadach i o tym czego nie robi, zastanawiam sie wiec co Cie
      w nim tak pociaga...
    • Gość: Andzia Re: Długie, ale może ktoś skusi się i przeczyta.. IP: *.lot.pl 22.06.04, 13:47
      Odpuść dziewczyno - masz dopiero 25 lat i kupę czasu na poznanie kogoś kto
      będzie Cię naprawdę kochał i szanował. Stracisz kolejne 2, 3 lata. Byłam w
      podobnym związku przez prawie 5 lat. Dzięki Bogu to już historia. Teraz mam
      cudownego, ciepłego, troskliwego faceta, przy którym nie muszę się niczego
      domyślać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja