afazjologia
22.05.12, 13:10
Jestem nowo narodzoną singielką (mam dwoje dzieci). Swoją drogę opisałam w wątku Intercyza mnie gryzie.
Rozstaliśmy się z niedoszłym mężem.
Mija drugi tydzień. Znalazłam dodatkową pracę, kolejna już się czai na horyzoncie. Emocjonalnie jeszcze się nie pozbierałam, ale gdzieś w głowie postanowiłam już zawsze być sama, wolna i niezależna. Uznałam, że skoro drugi związek się posypał przez moje lęki przed zaleznością to może się do związków zwyczajnie nie nadaję. Teraz z ex zaczęliśmy ze sobą pisać. I on chciałby być ze mną, ale slub może kiedyś, nie wyklucza go. Takie rozwiązanie nawet by mi pasowało.
Ale: te dwa tygodnie nawet nie były złe. (pomijając że były okropne) I zastanawiam się czy nadal być z nim w takim związku bez może przyszłości. Problemy które nas poróżniły nie znikną magicznie. Mogłabym kiedyś gdzieś związać się z kimś nowym, ale po co powtarzać traumę rozstania i złamanego serca. Brrr
I pytanie do osób żyjących samodzielnie (nie koniecznie samotnie). Jak to jest? Z czym bywa trudno? Co jest dobre? Czy budzi was czasami lęk przed samotnoscią? starością? Brakiem przynalezności? A co z potrzebą bycia kochanym adorowanym? Co z weekendami? Jak spędzacie czas? Czy ktoś z was wybrał samotność? Tak świadomie i intencjonalnie?