powrot do normalnej rozmowy po klotni

24.05.12, 03:43
Czy macie z tym problem? Jesli mam jakies zastrzezenia do postawy kolegi, znajomego czy kogos z rodziny, to z gory sie obawiam, ze to zepsuje atmosfere 'na zawsze'. Oczywiscie, to odpowiedzialnosc drugiej osoby jak przyjmie krytyke, ale wiadomo, ze ludzie sa rozni.
Spotkalem sie juz kilka razy z taka postawa, gdzie powiedzmy przedstawilem do kogos pretensje o jakies zachowanie (nie w ogole, tylko gdzie mnie to bezposrednio dotyczy) i potem ktos po paru miesiacach wypomnial to albo przywolal przy innej okazji, czasem w dosyc perfidny sposob.

To jest taka dosyc podla acz skuteczna taktyka, w ramach ktorej przedstawienie jakichs wymagan wiaze sie z obowiazkiem bycia bezblednym samemu. To znaczy, jak powiem kolezance, zeby sciszyla radio bo jest 2 w nocy, to automatycznie musze sam byc perfekcyjnym wspollokatorem, bo inaczej bedzie 'tak uwage na radio zwraca a sam przez telefon glosno gada'.

Druga rzecz to ze ludzie potrafia sie 'obrazic' za cos i potem sie foszyc. Jak mowie, odrzucam sytuacje, gdzie ktos wsciubia nos w nieswoje sprawy albo krytykuje arogancko, a raczej chodzi o kwestie wzajemnych relacji i obrony przed naduzyciami, agresja itp.

Z kolei pewni ludie zachowuja sie zupelnie odwrotnie, tzn zwracaja uwage na pierdoly a sami przegiaja pod wieloma wzgledami.
    • amancjuszka Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 08:34
      A po co Ty sie jakimis duperalami przejmujesz...niech sobie przypomina i wyciaga. Jak chcesz zeby nie wyciagali, to im przytakuj, sprawy nie bedzie.
      • kropidlo5 Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 11:15
        wista wio latwo powiedziec:)

        Mi nie chodzilo o to, co ktos zrobi alurat za bardzo, tylko o odczucia wlasne, o to czy jest jakis dyskomfort wewnetrzny w takich sytuacjach, kiedy kogos 'opieprzysz' a za 2 dni z tym kims bawisz sie i relaksujesz, zartujesz itp.
        Wlasciwie to ze on tam coos wyciagnie czy nie to juz sprawa drugorzedna, ale chodzi o wlasne nastawienie. J ana przyklad tak mam, ze jak mam z kims jakis konflikt (niekoiecznie jakis wiekszy, ale powiedzmy znaczacy) i nie ma porozumienia, to potem jest skwaszona atmosfera i ja z taka osoba nie mam ochoty zartowac, posmiac sie itp bo zaraz mi sie wydaje, ze patrzy wilkiem (to juz jest nieco oczywiscie wyobraznia wlasna)




        Powiedzmy
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 11:38
          Po pierwsze.
          Jeśli takie detale jak ściszenie radia powoduje kwasy czy uraz u którejś ze stron, to znaczy że źródło konfliktu jest poważniejsze. Bo zazwyczaj ludzie nie przywiązują do takich detali wagi.

          A poza tym pamiętaj o podstawie "wchodzenia w spór"(kłótnie) z innymi osobami. NIE mów o tym co oni źle zrobili. MÓW o tym jak się czujesz. Aha - to nie musi działać w ramach związku/małżeństwa. Tam w zależności od charakteru osób niezbędne jest wyładowanie emocji w postacji kłótni która nie jest racjonalna :)

          btw. Muszę przyznać że nie pamiętam kiedy ostatnio się z kimś kłóciłem. To dobre parę lat temu musiało być...
          • kropidlo5 Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 12:34
            hehe az taki klotliwy to ja tez nie jestem, tak podaje przyklady tylko. Tak, to racja ze czesto konflikt ma glebsze podloze, tak czy owak to nie musi byc tylko klotnia, ale nawet po prostu brak zgody w zwiazku z pewnymi rzeczami albo jakies nieporozumienie.

            Dobry przyklad moze byc taki: jestes w pracy i twoj wspolpracownik obija sie. Irytuje cie to bo masz na przyklad przez niego zrobic wiecej, wiec mu delikatnie sugerujesz 'sluchaj, moze bys mogl zrobic wiecej bo ja sie nie wyrabiam' i taki ktos dzien pozniej zobaczy cie gadajacego z kims albo na przerwie i powie 'tak, taki zajety jestes, a masz czas na pogaduszki'.

            To jest oczywiscie kwestia mowienia o wlasnych odczuciach i asertywnosci, zarazem to problem tej 'drugiej osoby' jesli tak nadreaguje, ale nie oszukujmy sie, ludzie tak czesto wlasnie reaguja.

            Mialem kkiedys takich znajomych (malzenstwo, o ktorym pisalem tu kiedys) oni uwielbiali urzadzac takie plotkarsko- potepiencze sesje, jak im ktos 'podpadl' to potem obrabiali dupe przez 3 godziny i juz do konca zycia mieli na takiej osobie oko, niechby cos sprobowal 'odpierdzielic' t juz oni mieli zaraz liste uwag.


            Zarazem kazdy czlowiek ma to do pewnego stpnia, wszyscy jestesmy nieco hipokrytami
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 12:40
              > i tak
              > i ktos dzien pozniej zobaczy cie gadajacego z kims albo na przerwie i powie 'ta
              > k, taki zajety jestes, a masz czas na pogaduszki'.

              To nie ma znaczenia. Pytanie czy wziął sie do roboty?
    • po-trafie Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 12:46
      Mowisz o dwoch roznych rzeczach:
      - powrot do rozmowy po klotni - jest roznie. Czasem sie wraca do rozmowy od razu, czasem trzeba wziac na przeczekanie, godzine dwie, lub tydzien, az emocje opadna. Zdarza sie ze czlowiek po fakcie zaluje, niekoniecznie tresci, ale formy (za glosno, za agresywnie itp), wtedy dobrze zaczac od przeprosin i dalej jakos idzie.
      Jesli nie idzie, bo np druga osoba jest bardzo obrazalska albo foszasta, to daje jej czas zeby sama wrocila. Jesli nigdy nie wroci, albo bedzie wymagala cudow na kiju zeby przejsc nad zwroceniem uwagi do porzadku dziennego, to raczej nie chcialabym utrzymywac takiej znajomosci.

      - reagowanie agresja czy wytykanie pozniej wymagan. Wymagania nie dzialaja na zasadzie sprawiedliwosci - mi moze przeszkadzac zapach smazonej cebuli, a tobie nie. Tobie moze przeszkadzac palenie w domu, a mi nie. Podobnie z muzyka w nocy lub rozmowami przez telefon, wzajemnosc nie polega na egzekwowaniu od siebie lustrzanych zachowan i postepowan, tylko zyciu tak, zeby i twoje wymagania byly spelnione i czyjes, akceptujac to ze jako ludzie jestesmy rozni.
      Zyj i daj zyc innym. Wszyscy mamy prawo miec jakies wymagania czy potrzeby, nie musimy do tego byc 'idealni' bo cos takiego nie istnieje.

      Jesli ktos nie umie tego zrozumiec, to jak wyzej - nie chcialabym z nim utrzymywac znajomosci.
    • mariuszg2 Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 12:51
      ale skad ..nie ma zadnego problemu.... ja swojego klotliwego rozmowce obezwladniam, zwiazuje, knebluje usta i wtedy spokojnie mozna przejsc do normalnej rozmowy ...o
    • alienka20 Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 24.05.12, 13:20
      W odniesieniu do mojej współlokatorki mam. Wcześniej miałam tak z mamą. Przeszło mi w końcu, teraz czas na nią.
    • maggpie Re: powrot do normalnej rozmowy po klotni 25.05.12, 12:35
      Dobrze napisałeś, że większość ludzi jest hipokrytami, i to nawet nie troche ;]
      To w zasadzie wyczerpuje temat. Siebie się 'nie widzi' lub sobie się po prostu (prawie) wszystko wybacza. Innym zaś nawet drobnostki - niekoniecznie ;] Dlatego tak ciężko się między ludźmi żyje.
      Trzeba się nauczyć nie brać do głowy i robić swoje, brać to co daje los.
    • maly.jasio Smecisz jak Panienka z Inernatu. 25.05.12, 15:07
      Jezeli ktos narusza zasady wspolzycia, to zwraca mu sie uwage.

      A jezeli masz potem poczucie dyskomfortu i obawe o "zemste", to przypomnij sobie co bylo przedtem: tez dyskomfort sytuacji.

      Jedyna rozsadna postawa : to Rachunek strat i zyskow.
      Co sie bardziej oplaca?
      Cierpiec dyskomfort przed, czy ten po ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja