nie rozumiem go...prosze o rade!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 14:41
Pol roku temu poznalam pewnego mezczyzne. Zaczelismy sie spotykac. Deklarowal
mi ze jest zakochany, rozpieszczal prezentami, czulam sie doslownie jak
ksiezniczka. Mowil, ze nigdy mnie nie opusci. Potem drobna sprzeczka, rozmowa
na temat przyszlosci i TRACH, uwierzcie ze nawet nie walczyl zeby uratowac
zwiazek. na 100 % nie zdradzil mnie. Czy jak chlopak nie walczy zeby wyjasnic
nieporozumienie to znaczy ze nie kochal prawdziwie?? Czy moga byc inne
przyczyny? Strach, niedojrzalosc..Gdy mnie widzi to nawet nie rozmawia. Co ja
mu zlego zrobilam? rankiem jego slowa ze jest stasznie zakochany a po
poludniu totalny odwrot! czy w ciagu paru minut mozna sie od kogos
odwrocic??....
zasmucona..
    • lena_zienkiewicz Re: żeby go zrozumieć 22.06.04, 14:43
      powinnaś z nim porozmawiać.Każdy jest inny, więc uzyskasz sto różnych
      odpowiedzi i nie będziesz mieć pewności, że chociaż jedna jest trafna.
    • nat.ka Re: nie rozumiem go...prosze o rade! 22.06.04, 14:44
      niedojrzały gnojek.
      a jak długo byliście razem?
    • Gość: Marlena Re: nie rozumiem go...prosze o rade! IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 22.06.04, 14:58
      Moj chlopak tez ma takie zapedy, bylo juz pare sprzeczek i mowil, ze nie chce
      mnie ranic, skoro na poczatku sa nieporozumienia to niedobrze, ze mnie
      kocha,ale to i tamto. Musze mu tluc do glowy, ze nieporozumien sie nie uniknie
      i trzeba je rozwiazac, a nie brac nogi za pas. Tez mnie rozpieszcza, jak Twoj,
      ale czasem czuje, ze grunt pod nogami sie porusza i nie czuje sie tak pewnie.
      Gdy jestem z niego niezadowolona i mowie o tym, on to odbiera jak chec
      opuszczenia i sam tak reaguje.
      Moze Twoj chlopak tez jest takim marzycielem?
      Skad wyniklo to nieporozumienie?
      Ile macie lat?
      • Gość: aleksa25 Re: nie rozumiem go...prosze o rade! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 15:16
        Mamy po 25 lat. On jest tez chyba marzycielem. Sprzeczka zaczela sie od tego ze
        zaczelam mowic o przyszlosci naszego zwiazku itp. Najgorsze jest to, ze on nie
        daje szansy zeby wyjasnic nieporozumienie, a nawet jak sie zle wyrazilam
        podczas sprzeczki i go przeprosilam to on uwaza za: "niemozliwe ze mozna sie
        tak zmienic". u niego jest wiec: albo tak lub nie, nie ma nic posredniego.
        Okropne...jak mozna byc tak stanowczym i nie dac komus choiaz jednej szansy.
        Stwierdzil tez po tej klotni,ze do tej pory kierowal sie sercem a teraz zacznie
        myslec rozumem...coz..co to moze znaczyc?
        • Gość: Marlena Re: nie rozumiem go...prosze o rade! IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 22.06.04, 15:36
          Mysle, ze Twoj chlopak bardzo Cie idealizowal. Byc moze ma sklonnosci do
          przesady, wczesniej bylas cudowna i pewnie wydawalas mu sie ksiezniczka, a
          teraz przesadza w druga strone.. Jesli uwazasz, ze jest tego wart napisz do
          niego list. Mysle, ze ten zwiazek byl powazny, skoro musleliscie o
          przeszlosci..
          Napisz, ze go kochasz i jestes prawdziwa wobec niego, nikogo nie udajesz, ale
          masz wady jak kazdy normalny czlowiek, tak jak i on. Ze nie chcesz go stracic i
          boli cie, ze sie tak zachowuje, bo wydaje ci sie, ze cie nie kocha. Zapytaj,
          czego oczekuje, popros o szczera rozmowe, bo obaj zaslugujecie przynajmniej na
          to.
          Powiedz, ze jesli cos zrobilas nie tak, czy powiedzialas cos co go zaboloalo,
          to niech Ci to powie, nawet jak sie dobrze rozumiecie, to nie wiesz, co on
          mysli na kazdy temat.
          Staram sie postawic w Twojej sytuacji, wcale nie jest to trudne, przypominam
          sobie moja rozmowe z chlopakiem sprzed miesiaca... Wiem, jak takie zachowanie
          wyprowadza z rownowagi.
          Kiedy z nim ostatnio rozmawialas? O co sie obrazil?
    • Gość: lenka Re: nie rozumiem go...prosze o rade! IP: *.ci.uw.edu.pl 22.06.04, 15:08
      Przykro mi to pisac ale tak się zdaża,życie jest brutalne...może mu zależy,a
      moze naprawdę nie jest dojrzały i tak mu jest wygodniej-zerwać kontakt:)
      Uwierz,nie tylko Tobie się coś takiego przytrafiło,mnie facet zostawił po 1,5
      roku(też na 100% mnie nie zdradził),mówiąc,że na mnie nie zasługuje i że
      przeprasza za to,że tak mnie zawiódł...i to był koniec znajomości,po prostu
      przestał sie odzywać:)czy mam teraz rozpaczać za facetem,który jest takim
      frajerem?!Odpowiedź chyba sama się narzuca:)Nie chcę Cię zniechęcać,może on
      przeżywa chwilowy kryzys i tylko sie przestraszył:)mam nadzije,że tak jest i że
      nadal będzie Cie rozpieszczał:)
      • Gość: złośnica kurde flak, czy ja jestem w Truman Show?! 8-| IP: *.acn.pl 22.06.04, 15:16
        na którego posta nie wchodzę, to mi mój ex staje przed oczami :|

        do autorki: moje rozstanie z w.w. panem przebiegło na bardzo podobnej zasadzie.
        nie rozumiem tego. przestałam analizować, gdyż w moją miłość własną godzi myśl,
        że mógł nie kochać mnie tak bardzo, jak sądziłam.

        generalnie, z moich wielo-wielo-wieelogodzinnych przemyśleń na ten temat nie
        wyniknęło nic :/
        • Gość: aleksa25 do zlosnicy od aleksy: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.04, 15:20
          z moich wielogodzinnych przemyslen tez nic nie wynika! jako ze lubie analizowac
          to korci mnie ze musze poznac odpowiedz dlaczego on tak zrobil, po prosu nie
          daje mi to spokoju!
    • mrufka_z Re: nie rozumiem go...prosze o rade! 22.06.04, 15:28
      Hm, a może on się po prostu przestraszył tej rozmowy? Bo napisałaś, że
      rozmawialiście o Waszej przyszłości. Faceci czasem tak reagują. Długo ze sobą
      jesteście? (sorry, jeśli było, a ja się nie doczytałam). Masz w ogóle szansę z
      nim porozmawiać czy odciął się zupełnie?
    • dyson Re: nie rozumiem go...prosze o rade! 22.06.04, 15:40
      A ja postawie taka hipoteze: On cie bardzo kochal, rozpieszczal Cie, okazywal
      jak mogl swoje uczucie ale w zamian nie dostawal tego samego i przez pewien
      okres czasu rosla w nim frustracja ze on tyle daje a od ciebie nic lub prawie
      nic nie ma. I nie mowie tu o prezentach ale o jakis przytuleniu go,
      pocalowaniu, paru miloych slowach na codzien a nie od swieta. No i przyszla
      sprzeczka, gosc pekl bo mial tego dosc i poszedl w diably. Ale nie martw sie on
      to przeboleje i potem poszuka innej.
      Moze historia jes bardziej trywialna: byl zakochany ale jak poznal cie blizej
      to okazalo sie ze jego wyobrazenie nie pasuje do rzeczywistosci a sprzeczka mu
      ulatwila odejscie.
      • mrufka_z Re: nie rozumiem go...prosze o rade! 22.06.04, 15:45
        Jakikolwiek był powód jego odejścia - powinien jej powiedzieć. A jeśli taka
        sprzeczka jest dla niego "wygodną wymówką" to znaczy, że jest niedojrzałym
        gówniarzem.
    • Gość: dolores Re: nie rozumiem go...prosze o rade! IP: *.pl / *.enterpol.pl 22.06.04, 19:06
      ja mialam to samo. nie dorosl, nie chce mnie ranic, nie chce myslec o
      przyszlosci ( czyt. wspolnych wakacjach, a nie slubie), nie chce o tym
      rozmawiac, bo go to meczy. do tego ciagle tylko on on on on i jego praca. ja
      jak znalazl chwile lub jak wyprosilam, wtedy byl cudowny.
      rozstalismy sie miesiac temu. nie moge zyc uwazajac na kazde slowo i gest, bo
      on przy kazdym problemie mniejszym czy wiekszym zabiera zabawki i sie wynosi.
      zastanow sie czy ty mozesz ( no chyba ze to zupelnie inny przypadek)
      oczekuje oparcia i partnerstwa i nie chce sie troszczyc o niedojrzalego
      chlopaczka.
      zwiazek dwojga ludzi to nie sielanka, ale przede wszystkim praca. jak
      zamierzasz byc z kims komu sie nie chce wysilac lub go to przerasta?
      trafnych wyborow zycze.
    • losiu4 Re: nie rozumiem go...prosze o rade! 22.06.04, 20:51
      Gość portalu: Aleksa25 napisał(a):

      > Pol roku temu poznalam pewnego mezczyzne. Zaczelismy sie spotykac. Deklarowal
      > mi ze jest zakochany, rozpieszczal prezentami, czulam sie doslownie jak
      > ksiezniczka. Mowil, ze nigdy mnie nie opusci.

      ech, te wzloty serca :))

      > Potem drobna sprzeczka, rozmowa
      > na temat przyszlosci i TRACH, uwierzcie ze nawet nie walczyl zeby uratowac
      > zwiazek. na 100 % nie zdradzil mnie. Czy jak chlopak nie walczy zeby wyjasnic
      > nieporozumienie to znaczy ze nie kochal prawdziwie??

      no to teraz od wzlotów serca wracamy do prozy życia... powiedz tak uczciwie, o
      co poszło, bo z tego i nastepnego Twojego postu nic nie wynika. Ty uwazasz, że
      właściwie nic się nie zdarzyło. On najwyraźniej uważa inaczej. A nam zostało
      tylko rozważanie Twoich niezbyt precyzyjnych zdań.

      > Czy moga byc inne
      > przyczyny? Strach, niedojrzalosc..

      tez, ale nie tylko... bo może się okazać, ze wręcz przeciwnie, dojrzałość i
      odpowiedzialność z jego strony... by nie wikłać się w coś, co przyszłości nie
      ma (nie zrozum mnie źle, ale to, co napisałas ma tak szerokie pole do
      interpretcji, że dopóki nie napiszesz o co tak naprawdę chodziło, nie dziw sie,
      że wątpliwości wielkie mogą być)

      > Gdy mnie widzi to nawet nie rozmawia. Co ja
      > mu zlego zrobilam?

      nie wiemy, boś konkretów nie przedstawiła... jeno swoje subiektywne odczucia.

      > rankiem jego slowa ze jest stasznie zakochany a po
      > poludniu totalny odwrot! czy w ciagu paru minut mozna sie od kogos
      > odwrocic??....

      owszem, można, jesli daje sie po temu podstawy.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • mijaczek Aleksa... 22.06.04, 21:19
      ... a co ty mu powiedziałaś w tej rozmowie? Bo to jest ważne... Bo na praykład
      jeśli facet mysli o przyszłości, małżeństwie, dzieciach, a ty mu
      odpowiedziałaś, że nie ma mowy to ja się nie dziwię. Jak chcesz analizy to trza
      się zastanowić, w którym momencie go ubodło i co!
      Mia
      • Gość: złośnica jeszcze jedno IP: *.acn.pl 22.06.04, 23:54
        mój były nie umiał rozmawiać o tym, co jest nie tak (o tym co było dobrze
        również nie). to jedyny wniosek, właśnie sobie przypomniałam. ja uważałam (i
        uważam nadal), że bez rozmów nie można zwalczyć problemów. on je omijał.
        przyparty do muru podwinął ogonek.

        nie zdradził, nawet teraz twierdzi, że kochał bardzo mocno.

        niedojrzały? nie wiem, szitfak, nie wiem no :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja