Gość: Aleksa25
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
22.06.04, 14:41
Pol roku temu poznalam pewnego mezczyzne. Zaczelismy sie spotykac. Deklarowal
mi ze jest zakochany, rozpieszczal prezentami, czulam sie doslownie jak
ksiezniczka. Mowil, ze nigdy mnie nie opusci. Potem drobna sprzeczka, rozmowa
na temat przyszlosci i TRACH, uwierzcie ze nawet nie walczyl zeby uratowac
zwiazek. na 100 % nie zdradzil mnie. Czy jak chlopak nie walczy zeby wyjasnic
nieporozumienie to znaczy ze nie kochal prawdziwie?? Czy moga byc inne
przyczyny? Strach, niedojrzalosc..Gdy mnie widzi to nawet nie rozmawia. Co ja
mu zlego zrobilam? rankiem jego slowa ze jest stasznie zakochany a po
poludniu totalny odwrot! czy w ciagu paru minut mozna sie od kogos
odwrocic??....
zasmucona..