kora3
04.06.12, 22:49
Natchnął mnie trochę watek o nogach z widocznymi żyłami, ale nie tylko. Taką tendencję obserwuję na forum od chyba zaszwsze. Chodzi mianowicie o to, że jesli ktoś napisze o sobie "mam niezłą figurę", "jestem w miarę atrakcyjna" - dodam, ze w temacie (jak osoba piszaca o nogach) to zwykle wywołuje to komenty w stylu "tu wszystkie mają idealną figurę hehe", "tu same piekne" itd.
Jednoczesnie wiekszosc deklaruje, ze za ludźmi w tym kobietami skrajnie zakompleksionymi nie przepada. Jesli tak, to skąd takie złosliwe komentarze? Przecież stwierdzenie "mam niezłą figurę", czy "jestem w miare atrakcyjna" to nie jakies przechwałki w stylu "jestem najpiekniejsza", "mam najepszą figure w województwie":) "Nieźle" czy "w miare" to raczej dośc zdystansowane okreslenia, ze tak powiem- oczywiscie też mogą obiektywnie mijać się z prawdą zarówno in plus, jak i in minus ale nie swiadczą raczej o przechwalaniu się czy samozachwycie. Czy tu akceptowane jest tylko stwierdzenie typu "jestem beznadziejna, mam 30 kg nadwagi, krzywy nos i kaprawe oczka"? Tylko taka osoba, wczesniej się zdeklarowawszy w taki sposób moze liczyć na to, ze nie jest samochwałą? Przecież kazdy i kazda z nas ma wady i zalety wyglądu, plusy i minusy. Dlaczego ocena samego siebie z samokrytycyzmem i nawet b. ostroznym okazaniem wzglednej aprobaty dl swego wyglądu spotyka sie z nieprzyjemnymi uwagami?
Sama nie przepadam za ludźmi fałszywie skromnymi, albo krytykującymi siebie bez potrzeby i powodu. Poza nielicznymi wyjątkami, u których wiem, ze wynika to z autentycznych, acz nieuzasadnionych kompleksów, ludzie tacy sprawiają na mnie wrazenie domagających sie komplementów w postaci zaprzeczania oczywistym bzdurom, jakie mówią. Za samochwałami też nie przepapad - fakt, ale zdecydowanie ich mniej niż krytykujacych sie na pokaz.