poczucie wlasnej wartosci-paradox

07.06.12, 12:31
Zdalem sobie z tego sprawe juz dawno, i pewnie Ameryki nie odkrylem, ze osoby z niskim poczuciem wartosci szukaja jako partnerow/przyjaciol osob z podobnie niskim poczuciem wartosci, i odpowiednio wysokie idzie z wysokim a srednie ze srednim. Przeczytalem teraz jedna ksiazke o tym i zglebilem konsekwencje tego, co jest ciekawe dosyc i paradoksalne. Otoz znajomosc z osoba o podobnym poczuciu wartosci wydaje sie 'bezpieczniejsza', ale tak naprawde jest bardziej niebezpieczna (dla obu stron).

Osoby z niskim poczuciem wartosci moga byc nieufne, krytyczne, czesto tez zazdrosne i zlosliwe. Jest to z reguly efekt kontaktu z osobami o niskim poczucie wlasnej wartosci (rodzice, rowiesnicy na wczesnym etapie zycia) ktore 'zarazily' kolejna osobe, i ta idzie i zaraza dalej.

Ostatnia rzecza, ktorej potrzebuje taka osoba, sa podobne zachowania ze strony innych- ale wlasnie takich osob taki ktos szuka! Jest nieufny, podejrzliwy, zazdrosny i boi sie odrzucenia- i szuka osob, ktore sa takie same- i powstaje dziwna symbioza, gdzie dwie osoby o niskim poczuciu wartosci nawzajem sie spychaja w dol (choc czasem jedna osoba moze byc bardziej aktywna a druga pasywna- zalezy od rodzaju znajomosci i roli).

Odpowiednio tak samo dzieje sie miedzy ludzmi o wysokim poczuciu wartosci wlasnej- oni zadajac sie z innymi osobami, ktore sa pewne siebie, optymistyczne i zyczliwe, utwierdzaja jeszcze bardziej swoje wysokie poczucie wartosci.


Ja, jako osoba z niskim poczuciem wartosci przez cale zycie, wyjatkowo niskim, niemal 'pod poziomem morza, zawsze wyszukiwalem sobie takie osoby do towarzystwa, zdalem sobie z tego sprawe jakis czas temu, ale nie zdawalem sobie sprawe, ze przez ten fakt jeszcze zanizalem to poczucie!

Zawsze postrzegalem takie osoby jako bardziej 'bezpieczne' i balem sie osob pewnych siebie, a statnio jestem autentycznie zmeczony takimi niedowartosciowanymi, zakompleksionymi ludzmi, choc sam z tym walcze u siebie i wiem, ze moge tak sie zachowywac czasem jak sam bym potepil u innych, ale nad tym pracuje.

Moje litosc i poczucie sympatii dla osob z mala wartoscia wlasna zamienilo sie na rodzaj irytacji i bezsilnej zlosci, chyba to dobry znak, aczklowiek zamiast zlosci i irytacji lepsza bylaby wyrozumialosc, ale polaczana z dystansem.


Pytanie za 100 puntkwo wszakze jest- jak ludzie szukaja osob z podobnym poczuciem wartosci, i jako ze dziala ten mechanizm, aby wyjsc z cienia 'niskiej wartosci' najlepiej sie 'zakumplowac' z osobami ktore maja wysokie poczucie wartosci i od nich sie uczyc. Problem jest w tym, ze te osoby same nie szukaja kontaktu z nisko-wartosciujacymi sie, nawet gdy sa na etepie zmian.

Dochodzi do paradoksu, ze zeby sie zadac z kims kto ma wysokie poczucie wartosci i moze podbudowac poczucie wartosci jako partner, ctrzeba najpierw podbudowac je samemu, bo zeby wejsc w te spolke trzeba miec jakis kapital.
    • minasz Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 12:41
      jak ma ktos duzo nizsze poczucie wartosci niz srednia w grupie to sie go niszczy psychicznie -wiec twoje dobory były własciwe
      • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 12:57
        minasz napisał:

        > jak ma ktos duzo nizsze poczucie wartosci niz srednia w grupie to sie go niszcz
        > y psychicznie -wiec twoje dobory były własciwe

        Wlasnie nie, paradoks polega na tym, ze im ktos ma wyzsze poczucie wartosci, tym mniejsza potrzebe niszczenia innych. To jest odwrotnie proporcjonalne. Osoby z niskim poczuciem wartosci maja silna potrzebe 'zrownania sie' z innymi.

        Owszem, gdy widza, ze partner im malo zagraza, wtedy zatrzymaja sie tylko na 'upewnianiu sie' ze zostaje w dole, nizej. Ale rzadko kiedy jest tak, ze dwie osoby sa takie same- zawsze jedna bedzie nieco wyzej, albo bedzie chciala wyzej- i wtedy klops.

        Jesli jest grupa ludzi o 'srednim' poczuciu wartosci i jedna o niskim, to oczywiscie istnieje potencjal do jak to okresliles 'zniszczenia', ale duzo mniejszy niz kiedy grupa ma niskie a ktos w niej bardzo niskie.

        Oczywiscie, to jest jak jako i kura- czy bycie miedzy 'sredniakami' skutkuje byciem srednim, czy najpierw trzeba byc srednim- ale mysle, ze przy odpowiedniej ilosci dobrej woli i pracy nad soba, lepiej jest szukac oczko wyzej. Dlatego moje wybory byly niewlasciwie, bo szukalem zakompleksionych i zahukanych, ktorzy widzieli we mnie zagrozenie i mi dowalali.
        • kseniainc Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:02
          Niskie poczucie własnej wartości się leczy, a nie dobiera znajomych na niższym poziomie(że tak ujmę) by sobie samopoczucie poprawiać. Ci z kompleksami są leniami, zamiast się zająć sobą oglądają się na innych , a potem cierpią jeszcze.Phi
          sami się wpędzają w te stany niejako.
          • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 15:31
            kseniainc napisała:

            > Niskie poczucie własnej wartości się leczy, a nie dobiera znajomych na niższym
            > poziomie(że tak ujmę) by sobie samopoczucie poprawiać. Ci z kompleksami są leni
            > ami, zamiast się zająć sobą oglądają się na innych , a potem cierpią jeszcze.Ph
            > i
            > sami się wpędzają w te stany niejako.


            No wlasnie. Niestety, istnieja bariery, jesli nei jest sie ich swiadomym, to one blokuja. Przede wszystkim lek i strach i zludne przekonanie, ze wsrod 'gorszych' jest bezpieczniej, a tak naprawde ci gorsi czesciej zaszkodza niz pomoga.

            Czlowiek moze dac, jak sam ma, a jak nie ma, to musi brac, a jak mu nie daja, to kradnie. Pogodny czlowiek z normalna samoocena wesprze bezinteresownie, bo nie musi nic udowadniac, nie podlozy nogi- bo sie nie boi, nie obrobi za plecami- bo nie ma powodu.

            Maly karzel, ktory ma nierozwiazane problemy, bedzie knul, obgadywal, rzucal klody, zeby ktos nie mial lepiej niz on. Destrukcja jest latwiejsza niz dzialanie.
    • anaisanais96 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:10
      Zawsze gdy zaczynałam nową szkołę, studia itp. wypatrywałam osób siedzących samotnie albo wyglądających w jakiś sposób żałośnie i do nich sie przyłączałam. wiedziałam ze ci mnie przyjmą z otwartymi ramionami.
      • mr.man Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:16
        a to ma sens. najpierw budujesz sobie bezpieczną bazę, a potem wyruszasz na wspinaczkę.
        • kseniainc Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:17
          no, albo pniesz się do góry, albo Cię ściągną do parteru;-p
          • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 15:35
            kseniainc napisała:

            > no, albo pniesz się do góry, albo Cię ściągną do parteru;-p


            Ci na dole i ci na gorze maja ego i chronia pozycje. Ale zeby nadepnac na odcisk temu z giry to trzeba naprawde duzo wysilku, zeby poczul sie zagrozony. A miernota z parteru bedzie zazdrosna nawet o pare lepszych butow i bedzie gryzc i kopac.

        • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 15:33
          mr.man napisał:

          > a to ma sens. najpierw budujesz sobie bezpieczną bazę, a potem wyruszasz na wsp
          > inaczkę.


          No wlasnie to jest mit. Przebywanie z zawistnymi, zle zyczacymi, atakujacymi ludzmi to nie jest bezpieczna baza, a raczej kula u nogi. Tacy predzej cie zniszcza niz dadza trampoline a jedynie tym sie udaje, ktorzy potrafia taka 'baze' zniszczyc albo z niej sie wyrwac.
      • 10iwonka10 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:24
        A ja zawsze szukalam osob z takim zdrowym (posrodku) poczuciem wlasnej wlasnosci. Nie glosnych i przebojowych ale tez nie ostatnie sieroty. Ja zawsze bylam raczej niesmiala i szukalam kolezanek pewniejszych siebie z taka nutka opiekunczosci ..... :-)
    • facettt wez_ze ten problem wyrzuc na smietnik :) 07.06.12, 13:25
      lata mi i powiewa co mysla o mnie inni
      (wyjawszy szefostwo w pracy - no ale tam bierze sie pieniondze)

      wez_ze ten problem wyrzuc na smietnik :)
      i bedziesz mial spokoj.
    • 10iwonka10 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:26
      Chyba nie zawsze to tak dziala. Zuwaz ze np czesto gosc przebojowy np majacy wlasna firme czy na jakims wysokim stanowisku...zarzadzajacy duza grupa ludzi ma zone taka cicha myszke.
      • kseniainc Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 13:30
        cichą myszkę, bo łatwiej zdominować;-p
        Niektórzy faktycznie dla równowagi........
      • facettt poczucie sensu pisania na forum. 07.06.12, 13:37
        10iwonka10 napisała:

        > Chyba nie zawsze to tak dziala. Zuwaz ze np czesto gosc przebojowy np majacy wl
        > asna firme czy na jakims wysokim stanowisku...zarzadzajacy duza grupa ludzi ma
        > zone taka cicha myszke.

        a czesto wrecz przeciwnie.

        jakies wnioski ? :)
      • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 15:29
        Przebojowosc i eskpansywnosc nie rowna sie wysokiej samoocenie, czasem przeciwnie- ludzie nadaktywni to sa ludzie ktorzy rekompensuja jakies braki. czlowiek z wysoka (albo adekwatna lepiej) samoocena jest pogodny i spokojny, a nie agresywny i zyczliwy.

    • light_in_august Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 16:10
      > Pytanie za 100 puntkwo wszakze jest- jak ludzie szukaja osob z podobnym poczuci
      > em wartosci, i jako ze dziala ten mechanizm, aby wyjsc z cienia 'niskiej wartos
      > ci' najlepiej sie 'zakumplowac' z osobami ktore maja wysokie poczucie wartosci
      > i od nich sie uczyc.

      Wydaje mi sie oczywiste, że osoby z niskim poczuciem wartości szukają partnerów z wysokim po to właśnie, żeby się dowartościować. Działa to tak: o, mam faceta pewnego siebie, fajnego, dobrze postrzeganego przez samego siebie i otoczenie (bo to przecież tak to działa), to znaczy, że i ja sama jestem więcej warta, skoro on wybrał właśnie mnie.
      Partnerowi o wysokim poczuciu wartości osoba z niskim nie przeszkadza, a wręcz również podbudowuje - jestem wspaniały, a tu jeszcze obok jest ktoś wpatrzony we mnie jak w obraz.
      Obopólne korzyści.
      Jako młoda, niepewna siebie dziewczyna zawsze podświadomie wybierałam pewnych siebie, przebojowych facetów, a oni jakoś podświadomie lgnęli do mnie.
      • kseniainc Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 16:22
        no tak light, tylko po pewnym czasie stajemy się cieniem, dekoracją partnera;-/ I wtedy dopiero dochodzimy do wniosku, ze jesteśmy w czarnej D;-p
        Że nasi znajomi, to tak naprawdę jego znajomi, ze wszystko nasze jest bardziej jego ...........................
        • light_in_august Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:14
          Owszem, istnieje takie niebezpieczeństwo po dłuższym czasie. Rzecz w tym, żeby je uprzedzić. Należy przyjąć, że niskie poczucie własnej wartości to jest stan przejściowy, coś, z czym należy walczyć, coś, co należy naprawić. I w sprzyjających okolicznościach przyrody, pt. niezakompleksione otoczenie, budować sobie nowy obraz siebie. Mnie się w bardzo dużym stopniu udało (bo nie chcę pisać, że w 100%). Między innymi dzięki wyluzowanym ludziom, którzy na mnie swoich kompleksów dodatkowo nie wyładowywali, tylko "świecili" mi dobrym przykładem ;)
          • kseniainc Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:20
            mądrze napisane, ale w teorii bywa łatwiej niż w praktyce;-)
            • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:38
              Tak. Samoocene trzeba budowac samemu, z zewnatrz nie przyjdzie i pochwaly jej nie spowoduja- ale dobrze jest, jak towarzystwo nie przeszkadza. Jak to mowia 'boze, strzez mnie przed wrogami, z przyjaciolmi sobie poradze'- ysle, ze to motto napisal ktos wlasnie, kto wybral sobie na przyjaciol osoby o malym poczuciu wartosci (bo pewnie sam takie mial, inaczej nie przejmowalby sie tym nawet)
              • fuks0 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 19:23
                >'b
                > oze, strzez mnie przed wrogami, z przyjaciolmi sobie poradze'-

                Chyba na odwrót...
                • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 20:14
                  fuks0 napisał:

                  > >'b
                  > > oze, strzez mnie przed wrogami, z przyjaciolmi sobie poradze'-
                  >
                  > Chyba na odwrót...


                  Tak, oczywiscie, na odwrot. Myslalem jedno napisalem drugie.
    • moonogamistka Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:37
      Zgadzam sie, ze draznia osoby o zanizonym poczuciu wartosci, bo zwykle sa totalnymi egocentrykami, skupionymi 24h na dobe na tym- jak postrzega ich swiat. A wszyscy wkolo maja zwykle w d..uszy taka osobe .
      Mln ida na marketing "by zaistniec" To jest ciezka praca.
      A zakompleksione twory i tak wierza, ze wszyscy patrza na ich pryszcze, okulary, czy 4 kg wydumane w biodrach.
      Smieszy mnie to u obcych mi osob, ale u znajomych- juz drazni w cholere...
      • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:43
        moonogamistka napisała:

        > Zgadzam sie, ze draznia osoby o zanizonym poczuciu wartosci, bo zwykle sa total
        > nymi egocentrykami, skupionymi 24h na dobe na tym- jak postrzega ich swiat. A
        > wszyscy wkolo maja zwykle w d..uszy taka osobe .
        > Mln ida na marketing "by zaistniec" To jest ciezka praca.
        > A zakompleksione twory i tak wierza, ze wszyscy patrza na ich pryszcze, okular
        > y, czy 4 kg wydumane w biodrach.
        > Smieszy mnie to u obcych mi osob, ale u znajomych- juz drazni w cholere...
        >


        Dkladnie, a jak sie trafi w otoczeniu drugi z niskim poczuciem, bedzie temu pierwszemu dodagywal, krytykowal nawet drobnostki- i ten sie utwierdzi w tym, ze faktycznie, wszyscy go obserwuja i krytykuja.
        W zemscie on bedzie krytykowal tego pierwszego, na co tamten odpowie tym samym i bledne kolo sie wytwarza. Jedyna metoda to ignorowac albo odejsc. Ignorowac moze ktos, kto ma wysokie poczucie wartosci, wiec kto ma niskie musi zwiewac.

        Wiem, bo przepracowalem to sam. Co prawda, mimo pewnych sklonnosci do egocentryzmu, nauczony bylem skromnosci, ale krytyke bralem do siebie i potem sie gryzlem albo 'mscilem', a to studnia bez dna, bo ten ktos nie pomysli 'oh moze przesadzilem' tylko racze' rzuca sie to musze go jeszcze bardziej usadzic'.

        • 10iwonka10 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 18:51
          Wydaje mi sie ze osoby z niskim poczuciem wartosci niekoniecznie sa zawsze zgryzliwo-krytykujaco-dogadujace. To tylko pewna grupa. Sa tez osoby sympatyczne, interesujace ale rownoczesnie bojace sie wszelkich zmian, wyzwan,troche niesmiale.
          Tej perwszey grupy unikam jak ognia. Mialam okazje spotkac kogos takiego, a dokladnie 2 takie osoby w Anglii. Takie osoby oprocz zgryzliwosci lubia patrzec na ciebie z gory aby siebie podbudowac . Masakra.
          • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 19:09
            10iwonka10 napisała:

            > Wydaje mi sie ze osoby z niskim poczuciem wartosci niekoniecznie sa zawsze zgry
            > zliwo-krytykujaco-dogadujace. To tylko pewna grupa. Sa tez osoby sympatyczne,
            > interesujace ale rownoczesnie bojace sie wszelkich zmian, wyzwan,troche niesmia
            > le.
            > Tej perwszey grupy unikam jak ognia. Mialam okazje spotkac kogos takiego, a do
            > kladnie 2 takie osoby w Anglii. Takie osoby oprocz zgryzliwosci lubia patrzec
            > na ciebie z gory aby siebie podbudowac . Masakra.



            Tak, tak, oczywiscie, to jest poza dyskusja- nie kazdy ma takie metody. Kazdy z niskim poczuciem wartosci ma taki potencjal- i moze miec przejawy takich zachowan- ale u wielu bedzie to zahamowane albo rzadkie (przeciez sam jestem najlepszym przykladem haha).

            Ale to akurat nie jest paradoks, no bo tego nalezy oczekiwac- ktos z mala wiara w siebie, malo sie eksponujacy, skryty i ostrozny. Paradoks jest w przypadku osob, ktore sa agresywne i wredne.

            Z reguly to sa osobe, ktore nie potrafia zaakceptowac swego niskiego poczucia wartosci- bo wiedza o nim- i wybieraja najgorsze mozliwa droge jego 'budowania' . Najgorsza nie tylko bo z krzywda dla innych, ale tez bo nieskuteczna, studnia bez dna. Pisalem tu wiele razy kiedys o pewnym znajomym malzenstwie- oni na przyklad by spelniali te kryteria idealnie, dwie rwredne, zlosliwe, wiecznie krytykujace mordy bez talentu i osiagniec i z uplywem lat stawali sie coraz bardziej zlosliwi, zgorzkniali i krytykujacy i sklocili sie niemal z kazdym.
    • kombinerki.pinocheta Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 20:25
      Jako osoba z niskim poczuciem wartosci przyznaje, ze jestem inny, poniewaz unikam zarowno tych przebojowych, jak i spokojnych.

      W przeszlosci trafialem na normalnych gosci i z nimi mialem dobre relacje. Czesc z nich byla towarzyska, inni byli zamknieci w sobie.

      Natomiast nigdy nie dogadywalem sie z typami, ktorzy byli singlami i mieli spore powodzenie u babek.
      • kropidlo5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 20:37
        kombinerki.pinocheta napisał:

        > Jako osoba z niskim poczuciem wartosci przyznaje, ze jestem inny, poniewaz unik
        > am zarowno tych przebojowych, jak i spokojnych.
        >
        > W przeszlosci trafialem na normalnych gosci i z nimi mialem dobre relacje. Czes
        > c z nich byla towarzyska, inni byli zamknieci w sobie.
        >
        > Natomiast nigdy nie dogadywalem sie z typami, ktorzy byli singlami i mieli spor
        > e powodzenie u babek.


        Wiekszosc ludzi ma przecietne poczucie wartosci, zwane tez adekwatnym. Zanizone poczucie ma pewnie jakas 1/3. Z tej 1/3 pewnei kolejna 1/3 to sa tacy ludzi-pijawki. Tak oceniam 'na oko';)






    • anna_sla Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 07.06.12, 23:57
      to się u nas nie sprawdziło. Ja mam bardzo niskie poczucie wartości a mój mąż bardzo wysokie. Zakochał się we mnie kiedy mało mówiłam i nie zdążył mnie poznać ;).
    • greedex5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 10.06.12, 13:49
      > Pytanie za 100 puntkwo wszakze jest- jak ludzie szukaja osob z podobnym poczuci
      > em wartosci, i jako ze dziala ten mechanizm, aby wyjsc z cienia 'niskiej wartos
      > ci' najlepiej sie 'zakumplowac' z osobami ktore maja wysokie poczucie wartosci
      > i od nich sie uczyc. Problem jest w tym, ze te osoby same nie szukaja kontaktu
      > z nisko-wartosciujacymi sie, nawet gdy sa na etepie zmian.
      Po prostu nie próbować nas obniżyć do własnego poziomu, nie wykorzystywać nas. Osoba o wysokim poczuciu wartości sobie na to zazwyczaj nie pozwoli i tym różni się od takiej, która ma niskie. Kiedyś miałam masę kompleksów, ale to było dawno temu. Teraz lubię kontakty z innymi osobami które mają bardzo wysokie poczucie wartości, ponieważ wiem, że jeśli się ze mną kontaktują to dla mnie. Nie mają ukrytych zamiarów, nie chcą się dowartościować moim kosztem. Poczucie wartości wcale nie jest bardzo związane z wyglądem ani statusem społecznym czy bogactwem. Nie chodzi o wywyższanie się, wbrew przeciwnie. takie osoby nie muszą a kontakty z nimi wywołują pozytywne doznania. Nie mają dużych problemów ze swoim wnętrzem wiec mogą koncentrować się na innych. Jak podwyższyć? Na pewno na początek warto jednak zadbać o fajny wygląd, usportowienie itd, bo spojrzenia ludzi tez ładują pozytywnie.
    • tymczasowa_2012 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 10.06.12, 21:55
      Interesujący wątek...
      Odkryłam niedawno, że źle się czuję wśród osób o zaniżonym, nieadekwatnym poczuciu własnej wartości, a ponieważ sama (po kilku latach spotkań z psychoterapeutą) mam wysokie poczucie własnej wartości, czy raczej tzw. adekwatne (świadomość swoich mocnych stron, sukcesów, ale i świadomość tych rzeczy, które chciałabym zmienić :) ) więc grupa z niższym poczuciem własnej wartości próbuje (pewnie nie do końca świadomie) ściągnąć mnie do ich poziomu, wciągać w rozmowy o narzekaniu na innych, wynajdowaniu problemów tam gdzie ich nie ma, i ogólnie rozmów o - ich zdaniem - beznadziei życiowej... Brrr...
      A ja się "nie daję". I zaczynają się konflikty pod byle pretekstem.
      W polemiki nie wchodzę, zwłaszcza gdy widzę, że pretensje kogoś tam o coś tam są pretekstem, przykrywką, dla własnych kompleksów... Próbowałam ciągnąć w górę, motywować, wskazywać pozytywne aspekty życia, pokazywać, że szklanka nie zawsze jest do połowy pusta...
      Wszelkie wysiłki na nic.
      Świat jest zły, ludzie podli, jak ktoś ma dobrą pracę to na pewno kombinuje i oszukuje, no bo przecież "uczciwi ludzie muszą być biedni". Jak ktoś jest w miarę fajny i atrakcyjny fizycznie, no to jest wcieleniem zła, bo niemożliwe, żeby ktoś był po prostu normalny...
      Ręce opadają po spędzeniu rozmowy z taką osobą. Nie jestem psychoterapeutą więc czuję się wypalona po iluś tam nieudanych próbach wyciągnięcia jednej czy drugiej z jej kompleksów i zamykających życiowych przekonań.... Żal zrywać znajomość, ale dlaczego mam to ciągnąć swoim kosztem? :(
      • greedex5 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 11.06.12, 08:27
        czy raczej tzw. adekwatne (świadomość
        > swoich mocnych stron, sukcesów, ale i świadomość tych rzeczy, które chciałabym
        > zmienić :) )
        Też tak mam choć nie zastanawiałam się z czym to jest związane. Otwarcie mówię w czym jestem bardzo dobra, a w czym beznadziejna, ale mam nadzieję że nad tymi drugimi aspektami popracuję:) Jest w ogóle taka świetna książka "jak się dogadać". Tam użyte są pojęcia "wielkiego kota" i "kociaka". Kociak musi być zawsze w centrum uwagi i pokazywać jaki jest ważny bo zwyczajnie ma kompleksy. Wielki kot jest wspaniałomyślny bo jest wewnętrznie pewny siebie. A co do spraw sercowych i łączenia się w pary. Powiedzmy kociak stara się zawrócić w głowie pewnej siebie, bardzo atrakcyjnej laseczce. Zacznie stosować metody z netu "olewaj ja to rzuci Ci się na szyję i będzie błagała o seks". Dziewczyna przez jakiś czas może będzie zaintrygowana, przy odrobinie szczęścia będzie starała być może dojść do jakiegoś porozumienia z "kociakiem". Potem trafi się pewny siebie samiec, który będzie ją otwarcie adorował i okazywał jej względy,. pozytywnie wpływał na samopoczucie itd. A kociak zostanie niczym i będzie narzekał jakie to ładne dziewczyny są wredne, lecą na kasę itd. Albo że to dlatego ze jest zbyt mało przystojny.
    • kora3 Ciekawy watek 11.06.12, 08:28
      Prawde mówiąc, to ludzi o niskim poczuciu wartosci mozna podzielić na 2 grupy. Pierwsza to tzw. "mękoły" - ludzie wiecznie narzekający na wszystko wokół siebioe, swoje życie (obiektywnie wcale nie tak złe), nie kryjący, ze najcetniej zamieniliby sie z innymi itd. Mam jedną taką znajomą, na szczescie dosc rzadko ją spotyakam, a po kazdym spotkaniu jestem psychicznie wykończona.

      Takim osobom imponują ludzie w ich mniemaniu bez kompleksów, ale raczej od nich stronią, bo sie ich boją.
      Druga grupa to ludzie o niskim poczuciu wartosci, którzy starają sobie je zrekompensować popisując się. Tacy ludzie szukają na ogół towarzystwa ludzi z normalnym mniemaniem o o sbie i starają się sprawiac wrazenie przebojowych, czesto bywają nadaktywne. Cały zcas chcą być w centrum uwagi. Dosć szybko mozna je rozszyfrować po tym, ze jesli udawanie nie wychodzi wpadają w złosc, nbie umieją sie wyciszyć, ani przejsc do poprzadku nad tym, ze w centrum uwagi nie są. Są to ludzie bardzo meczący :(
    • zu77 Re: poczucie wlasnej wartosci-paradox 12.06.12, 15:03
      Podobni ciągną ku podobnym - to zrozumiały mechanizm opierający się na poczuciu bezpieczeństwa wynikającej z poczucia wiedzy i znajomości (lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel itd). Podobna "wartość" towarzystwa pozwala też zminimalizować odrzucenie. Ja jestem piątką, ty jesteś szóstką, więc jest szansa, że się dogadamy, ale jak czwórka chce się przyjaźnić z dziewiątką to już może być problem...
      W jakimś poradniku rozwoju osobistego przeczytałam, że jak chcesz lepiej zarabiać - zachowuj się, jakbyś lepiej zarabiał/a. Chcesz być lepiej postrzegany/a? Tak się kreuj i... uwierz w tę kreację. Dbaj o strój (szata jednak zdobi człowieka, a przynajmniej pozwala wyrabiać pierwsze wrażenie), o wygląd, o zachowanie. Nie oznacza to oczywiście nowobogackiego paradowania w futrach na plaży itp, ale po prostu dbanie o siebie. Z drugiej strony mam osobiste doświadczenia, że osoby ciche (takie szare myszki) często okazują się mieć właśnie ugruntowane poczucie własnej wartości a ich zalety odkrywa się z czasem. Nie skreślam nikogo dlatego, że jest cichy, tylko przyglądam się, czy wtedy kiedy już się odzywa albo coś robi - ma to sens.
      Myślę też, że niekoniecznie osoby o niskim poczuciu wartości są irytujące, ciągną w dół itd... wręcz przeciwnie, moim zdaniem to są często osoby bardzo pomocne, życzliwe, skromne. Raczej osoby z przerośniętym ego i postawą roszczeniową są tymi co marudzą, żądają jakiś przysług, próbują manipulować otoczeniem itd - ale nie utożsamiam tego z niskim poczuciem wartości, chyba jednak wręcz przeciwnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja