Dodaj do ulubionych

powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat to po

08.06.12, 00:16
wód do wstydu

Nigdy nie pracowałam. Aplikowałam od 3-4 lat na różne stanowiska, ale albo trafiałam na wykorzystywaczy, albo tez na darmowe pracowanie w ramach praktyk :P W pon. zaproponowano mi prace w zawodzie i nie umiem sie zdecydować. Straaasznie marne pieniądze, ale z umową na czas okrelsony do lutego 2013r., i nie wiem, nie wiem. Po tych stażach i praktykach spadła strasznie moja samoocena no i mam inne zajęcia, niz praca, z ktorych bede musiała na jej rzecz zrezygnować (pon-pt, 8-16) :(
Ogólnie to nie za bardzo chce isc do pracy. Dlatego, ze zabierze mi duzo czasu i nigdy tez nie pracowalam i specjalnie ise nie garnęłam:(
Obserwuj wątek
    • facettt nie :) 08.06.12, 00:20
      bezrobocie w Hiszpanii w tym przedziale wiekowym siega 40 %

      powod do wstydu - to niechec do pracy - a nie jej brak.

      PS. jak dlugo rodzice beda cie jeszcze mogli utrzymywac ?
      • duczes Re: nie :) 08.06.12, 00:27
        facettt napisał:

        >
        > PS. jak dlugo rodzice beda cie jeszcze mogli utrzymywac ?


        dłuuugo, ale to nie problem
        Mam po prostu inne nastawienie niz moi rówieśnicy:(
        • facettt To sie nie przejmuj :) 08.06.12, 00:45
          duczes napisała:
          > dłuuugo, ale to nie problem
          > Mam po prostu inne nastawienie niz moi rówieśnicy:(

          Nie jestem Twoim rowiesnikiem, ale nastawienie mam podobne.
          Dopiero gdy mi sie pojawia debet na koncie i bank wzywa mnie do wyrownania
          - biore sie za robote.
          Cale szczescie dziecie nie spieszy mi sie z zeniaczka wiec i na prezenta dla wnukow
          nie potrzebuje :)))
        • anaisanais96 Re: nie :) 08.06.12, 13:22
          Szczerze to dobrze cie rozumiem.Jednak radze ci pójść do tej roboty bo zapewniam cię że im dłużej sie siedzi w domu tym gorzej dla ciebie bo za dwa lata będziesz już w takim stanie że nigdy nie pode3jmiesz pracy. tZn. będziesz tak rozleniwiona. Wiem że dobra sytuacja materialna powoduje że nie czuje się takiej presji, ale jeśli to sie kiedys skończy to będziesz mieć przeje***
          • duczes0 Re: nie :) 08.06.12, 14:44
            Nie ukrywam , ze o to mi chodzi-zasiedzenie się jest czyms czego sie obawiam. Do tego mam to samo, co maja inni bez wysiłku. Cierpię tez na chorobliwą oszczędność, wiec jestem w stanie duzo sobie odmówić, by ten status quo utrzymać.
            Najgorsze jest to, że nie wiem co robić. Co ja mam robić?


            anaisanais96 napisała:

            > Szczerze to dobrze cie rozumiem.Jednak radze ci pójść do tej roboty bo zapewnia
            > m cię że im dłużej sie siedzi w domu tym gorzej dla ciebie bo za dwa lata będzi
            > esz już w takim stanie że nigdy nie pode3jmiesz pracy. tZn. będziesz tak rozlen
            > iwiona. Wiem że dobra sytuacja materialna powoduje że nie czuje się takiej pres
            > ji, ale jeśli to sie kiedys skończy to będziesz mieć przeje***
            • facettt lew_ 08.06.12, 14:57
              duczes0 napisała:
              > Najgorsze jest to, że nie wiem co robić. Co ja mam robić?

              lew_ (gdzies tu sie peta) poszukuje wlasnie dziewczyny na wspolna podroz po Europie
              to juz znajdziesz przyjemne zajecie.
              A ze ma wlasna firme, to gdy podroz sie uda, moze i Cie zatrudni na specjalnych warunkach ?
        • tonik777 Re: nie :) 11.06.12, 15:00
          > > PS. jak dlugo rodzice beda cie jeszcze mogli utrzymywac ?
          > dłuuugo, ale to nie problem
          Nie problem dla Ciebie. A dla nich? Może Ci o tym nie mówią, ale może też być tak, że rodzice mają już dość utrzymywania Ciebie, tylko o tym nie mówią, aby nie sprawiać Ci przykrości. Nie znam Twojej sytuacji, więc oceniać nie będę.
          Musisz zadać sobie pytanie czy naprawdę chcesz pracować na swoje utrzymanie czy wolisz, aby inni robili, a Ty tylko korzystała. Pamiętaj też, że jeśli jesteś na czyimś utrzymaniu (czy to rodziców, czy męża lub chłopaka/narzeczonego/...) to może się to kiedyś skończyć i zostaniesz bez niczego.
    • berta-death Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 00:21
      To nie kwestia wstydu tylko tego, że trzeba z czegoś żyć. Jak nie teraz to w przyszłości. Z czystym cv, które nie zawiera informacji o doświadczeniu zawodowym to w miarę upływu czasu coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek pracę, nie mówiąc o jakiejś sensownej. No i lata lecą a ty ciągle nie płacisz składek emerytalnych, z czego będziesz żyć na stare lata?
      • duczes Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 00:28
        Składki mnie nie interesują, bo mam juz 2 nieruchomości:)

        berta-death napisała:

        > To nie kwestia wstydu tylko tego, że trzeba z czegoś żyć. Jak nie teraz to w pr
        > zyszłości. Z czystym cv, które nie zawiera informacji o doświadczeniu zawodowym
        > to w miarę upływu czasu coraz trudniej znaleźć jakąkolwiek pracę, nie mówiąc o
        > jakiejś sensownej. No i lata lecą a ty ciągle nie płacisz składek emerytalnych
        > , z czego będziesz żyć na stare lata?
          • duczes Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 00:35
            nie. Jest m i tak dobrze i plączę od 2 dni od kiedy ta propozycja sie pojawiła. Po prostu nie wiem, co mam robic. Jest m i dobrze, tak jajk jest. Rozwijam swoje zainteresowania, nie chce iść do pracy, w razie czego sprzedam mieszkania, pójdę gdzieś.. nie wiem.. po prostu chce zyc jak zyje.. nie wiem, co jest w tym zlego. Planowałam w tym roku podróż do Chin:(

            Jutro mam kolejna rozmowę o prace, juz na nie nie chodzę i nie iwme czy isc, bo sie boje, że mnie zatrudnią:(

            skrytapiromanka napisała:

            > masz, bo ktoś ci je sprezentował. nie masz większych ambicji? ja naprawdę bez z
            > łośliwości pytam.
              • simply_z Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 10:13
                to już jest faktycznie jest smutne. kiedy nasi rodzice zaproponowali, że nam ku
                > pią w W-wie mieszkanie, grzecznie podziękowaliśmy i tymi ręcami zapracowaliśmy
                > na pierwszą w życiu kawalerkę. życzę Ci, żebyś też kiedyś mogła poczuć coś taki
                > ego;)
                mnie chcieli kupic porshe ale unioslam sie honorem ,phi.
                    • simply_z Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:40
                      z rodzicami lacza mnie wiezy krwi ,a facet to dla mnie obca osoba.Jesli mialabym bogatych rodzicow albo byloby ich absolutnie nie wzbranialabym sie przed prezentem w postaci kawalerki.
                      na szczescie nie mam tego dylematu ,bo nie byloby ich stac.Podobnie jest ze spadkiem ,jesli ktos przepisuje mi kawalek gruntu ,mam sie unosic honorem ,bo wole zapracowac na to sama?
                      pogielo was?
                      • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:51
                        mąż też jest obcą osobą? bo kury domowe są w niektórych środowiskach traktowane jak pomioty, jeśli nie zarabiają (nawet jeśli ustaliły tak wspólnie z mężami).

                        ale ja tu nic nie pisałam o unoszeniu się honorem, nie wiem, czy zauważyłaś:) moi rodzice mają oszczędności całego życia, które wystarczyłyby na pokrycie blisko 1/3 kawalerki, blisko centrum miasta (nie jest to powalająca kwota, jeśli wziąć pod uwagę, że oszczędzają 15 lat), rodzice męża chcieli wziąć dla nas trochę większy kredyt i w ten oto sposób wspólnie kupiliby nam niewielkie mieszkanie. zgodnie stwierdziliśmy, że skoro jesteśmy młodzi, to nie możemy przyjąć takiego prezentu, bo:
                        - rodzice w okolicach 50 powinni być zabezpieczeni
                        - i mąż i ja mamy młodsze rodzeństwo, mój brat za dwa lata idzie na studia i na pewno, przynajmniej na początku, będzie potrzebował pomocy finansowej bardziej niż ja.

                        nadal uważasz, że jestem pogięta? a spadek to już zupełnie inna bajka, fajnie byłoby dostać, na szczęście ja o spadkach jeszcze nie myślę, bo i rodzice i dziadkowie dzięki bogu czują się dobrze.
                        • duczes0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 14:56
                          a chodziliście wcześniej na oazy i dzieci boże???


                          skrytapiromanka napisała:

                          > ale ja tu nic nie pisałam o unoszeniu się honorem, nie wiem, czy zauważyłaś:) m
                          > oi rodzice mają oszczędności całego życia, które wystarczyłyby na pokrycie blis
                          > ko 1/3 kawalerki, blisko centrum miasta (nie jest to powalająca kwota, jeśli wz
                          > iąć pod uwagę, że oszczędzają 15 lat), rodzice męża chcieli wziąć dla nas troch
                          > ę większy kredyt i w ten oto sposób wspólnie kupiliby nam niewielkie mieszkanie
                          > . zgodnie stwierdziliśmy, że skoro jesteśmy młodzi, to nie możemy przyjąć takie
                          > go prezentu, bo:
                          > - rodzice w okolicach 50 powinni być zabezpieczeni
                          > - i mąż i ja mamy młodsze rodzeństwo, mój brat za dwa lata idzie na studia i na
                          > pewno, przynajmniej na początku, będzie potrzebował pomocy finansowej bardziej
                          > niż ja.
                          >
                          > nadal uważasz, że jestem pogięta? a spadek to już zupełnie inna bajka, fajnie b
                          > yłoby dostać, na szczęście ja o spadkach jeszcze nie myślę, bo i rodzice i dzia
                          > dkowie dzięki bogu czują się dobrze.
                      • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 14:17
                        i jeszcze na marginesie: gdybyśmy jednak przyjęli to mieszkanie, nie ustawiłoby nas to na całe życie. podobnie jak dwie nieruchomości założycielki wątku - jeśli mądrze z nich skorzysta, przez pewien czas, możliwe nawet, że długo, może jej się żyć fajnie, ale też nie zapewni jej to godnego całego życia.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 11:49
                Brawo;>

                Masz złudzenie, że jesteście "samowystarczalni". Skoro rodziców stać na kupno wam mieszkania, wnioskuję, że dali wam już dużo i tak (piękne ciuchy, inwestycja w edukację, wakacje, hobby, może nawet kupno czegoś do kawalerki, kto wie;>)

                Nie osądzaj wszystkich przez pryzmat siebie. Ty i Twój mąż decydujecie się na bycie niewolnikami systemu konsumpcjonistycznego - ok. Ale nie każdy musi. Ktoś ma możliwość realizować hobby zamiast być w kieracie 8-16.00 - tym lepiej dla tej osoby.
                • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:48
                  > Masz złudzenie, że jesteście "samowystarczalni". Skoro rodziców stać na kupno w
                  > am mieszkania, wnioskuję, że dali wam już dużo i tak (piękne ciuchy, inwestycja
                  > w edukację, wakacje, hobby, może nawet kupno czegoś do kawalerki, kto wie;>
                  > ;)

                  dali mi tyle, ile innym dzieciakom dali rodzice z tzw. niższej klasy średniej. źle nie było, ale też nie opływałam w luksusy. a na pierwszą zagraniczną wycieczkę pojechałam, jak miałam 20 lat i za swoją kasę. do kawalerki i kupili nam pościel, obrus i ręczniki;))

                  > Nie osądzaj wszystkich przez pryzmat siebie.

                  ja nikogo nie osądzam...

                  Ty i Twój mąż decydujecie się na b
                  > ycie niewolnikami systemu konsumpcjonistycznego - ok. Ale nie każdy musi. Ktoś
                  > ma możliwość realizować hobby zamiast być w kieracie 8-16.00 - tym lepiej dla t
                  > ej osoby.

                  bycie niewolnikami? bo pracujemy na siebie? hmm, specyficzne myślenie. rozumiem, że Tobie nie zależy na tym, czy masz gdzie mieszkać, co jeść itepe? zależy?
                  ja nie mówię, że to źle, że ktoś realizuje hobby, ale hobby to nie jest całe życie. za dwie nieruchomości nie utrzyma się do końca życia, bo przed nią jeszcze kilkadziesiąt lat.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:17
                    Praca jest konieczna, żeby zarobić na życie, jak się nie ma innej opcji, albo jako wartość autoteliczna. To drugie, chyba tylko w wypadku, gdy lubimy naszą pracę - inaczej nas odczłowiecza i przekształca w niewolników. Ja akurat lubię swoją pracę, ale nie powiem, również czuję niewolę przymusu.

                    No ale wątek nie jest o mnie;) Ja nie mam, jak autorka, dwóch nieruchomości.

                    A co do życia, fajnie, jak jest hobby, jednak. Moja praca jest moich hobbym, zawsze chciałam to robić, ale zbyt duże natężenie męczy mnie. Więc staram się przekwalifikować i znowu iść w stronę kolejnego hobby.



                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 11:15
                        Hmm;P)
                        Naprawdę niewolę związaną z pracą trzeba tłumaczyć?
                        Bardziej wolny jest człowiek, który budzi się o 9.00 rano wyspany, potem kocha się z ukochanym/ą, idzie pobiegać, coś przekąsza, potem zajmuje się hobby, czyta, je obiad, może poobiednia drzemka itd. niż człowiek, który wziął kredyt na mieszkanie, musi pracować, żeby spłacać ten kredyt, zrywa się z łóżka zazwyczaj niewyspany, może w nocy męczą go koszmary, że co, jak go zwolnią, kto spłaci kredyt itd. Rytm dnia wyznacza praca, czasem trzeba zostać dłużej, jak szef poprosi. No i lepiej nie podskakiwać, bo jeszcze się pracę straci, i jak wtedy spłacać kredyt.

                        Nie widzisz elementu niewoli?:)
                        • fuks0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:30
                          > Bardziej wolny jest człowiek, który budzi się o 9.00 rano wyspany, potem kocha
                          > się z ukochanym/ą, idzie pobiegać, coś przekąsza, potem zajmuje się hobby, czyt
                          > a, je obiad, może poobiednia drzemka itd. niż człowiek, który wziął kredyt na m
                          > ieszkanie, musi pracować, żeby spłacać ten kredyt, zrywa się z łóżka zazwyczaj
                          > niewyspany, może w nocy męczą go koszmary, że co, jak go zwolnią, kto spłaci kr
                          > edyt itd. Rytm dnia wyznacza praca, czasem trzeba zostać dłużej, jak szef popro
                          > si. No i lepiej nie podskakiwać, bo jeszcze się pracę straci, i jak wtedy spłac
                          > ać kredyt.

                          To co opisałaś nie ma nic wspólnego z wolnością czy też jej brakiem, to jet kwestia wyboru. Jak Ci taki model życia nie pasuje, to się wyprowadzasz gdzieś do amazońskiej dżungli albo na czarny ląd i żyjesz ze zbieractwa itp.
                        • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:46
                          >Naprawdę niewolę związaną z pracą trzeba tłumaczyć?
                          >Bardziej wolny jest człowiek, który budzi się o 9.00 rano wyspany,

                          no chyba trzeba, szczególnie jak w jednym poście pochwala się lenistwo jako wolność, a w drugim zachwala ewolucję jako wynik systematycznej pracy tudzież poleca komuś robienie doktoratu, tak jakby doktorat nie wymagał ani pracy, ani dyscypliny.

                          trochę się zapędziłaś chyba? w dwa przeciwległe kąty;)
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:05
                            Są różne rozwiązania dla różnych ludzi. Zauważ, że nie piszę o sobie, ale staram się wczuć w tok rozumowania autorki.

                            Poza tym, nie widzę paradoksu. Ja nie uważam, że wszystko co nie jest pracą zarobkową jest tożsame z lenistwem. Np. doktorat nie jest pracą zarobkową (szczególnie w Pl, gdzie stypendia i granty na badania są minimalne). To, że ktoś nie widzi siebie w pracy na etat, nie oznacza, że nie może pracować naukowo.
                            • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:15
                              > Są różne rozwiązania dla różnych ludzi.
                              no może, ale akurat tutaj doradzamy autorce postu, a nie różnym ludziom.

                              >To, że ktoś nie widzi siebie w pracy na etat, nie oznacza, że nie może pracować naukowo.
                              praca naukowa nie jest pracą na etat i nie narzuca ograniczeń, które autorka widzi w każdej innej pracy naukowej?

                              nie mówiąc już o tym, że o chęci robienia doktoratu jakoś się nie wypowiadała albo coś przegapiłam.

                              poza tym to wszystko nie jest clou, clou jest takie, że oprócz tych mieszkań z opcją sprzedaży jak rodzice przestaną dawać, nie ma nic. czyli ktoś na nią pracuje. rozumiesz? na dorosłą osobę, której się nie chce, bo ona "siebie nie widzi w pracy zarobkowej".

                              nie rozmawiamy najwyraźniej o osobie, która może sobie pozwolić, bo ciągnie zyski z inwestycji, wynajmu itepe. tylko o takiej, którą wszyscy gnają do roboty, a ona się zastanawia, jak tu jednak dalej żyć kosztem innych. i żeby było śmieszniej, nazywa siebie mądrą i zaradną :P
                              • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:52
                                Możliwość doktoratu ja doradziłam. Czasem ludzie potrzebują pomysłów. Choć nie mam żadnej pewności, że to autorkę wątku by pociągało.

                                Praca naukowa nie jest typową pracą na etat. Autorka napisała, że lubi studiować. Nie widzisz żadnego związku? Żeby pracować naukowo, dobrze jest lubić rozwijać się naukowo;>
                                • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 16:20
                                  > Praca naukowa nie jest typową pracą na etat.
                                  ależ jest, zwłaszcza, że składa się na nią także dydaktyka. i wątpię, by dało się tak dopasować zajęcia, żeby nigdy rano nie trzeba się było zrywać. co więcej na początku takiej kariery jest zapieprz jak ta lala. masz chyba nieco wyidealizowane pojęcie o pracy naukowej. chyba że myślisz o takiej w wydaniu profesorskim. to może tak. ale do tego etapu to dzisiejszej studentce chyba trochę daleko, prawda?


                                  >Autorka napisała, że lubi studiować. Nie widzisz żadnego związku?
                                  no nie widzę związku między wiecznym studentem a chęcią doktoryzowania się. jakoś nie bardzo. myślę, że to byłby zbyt wielki wysiłek:)

                                  >Żeby pracować naukowo, dobrze jest lubić rozwijać się naukowo;>
                                  to też na razie nie wynika z jej postów, ale przecież można uwierzyć, że tak jest;)
                                  • dystansownik Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 11:32
                                    > ależ jest, zwłaszcza, że składa się na nią także dydaktyka. i wątpię, by dało s
                                    > ię tak dopasować zajęcia, żeby nigdy rano nie trzeba się było zrywać. co więcej
                                    > na początku takiej kariery jest zapieprz jak ta lala. masz chyba nieco wyideal
                                    > izowane pojęcie o pracy naukowej. chyba że myślisz o takiej w wydaniu profesors
                                    > kim. to może tak. ale do tego etapu to dzisiejszej studentce chyba trochę dalek
                                    > o, prawda?

                                    Dodałbym tylko, że praca naukowa (a mam znajomych, którzy poszli w tym kierunku) nawet w oderwaniu od dydaktyki nie jest tylko i wyłącznie "realizowaniem własnych pasji". Doktoranci niejednokrotnie są wyrobnikami dla profesorów i wcale nie mają swobody, żeby robić co im się podoba. Żeby zrobić karierę naukową, trzeba być publikowanym, zauważanym, itd. Najlepiej, gdy jest się "namaszczonym" przez jakiegoś profesora, przez którego będzie się w swoim środowisku promowanym.
                            • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:26
                              tylko widzisz, mnie się wydaje (żeby nie było niedomówień, podkreślam: wydaje), że autorce nie chodzi o etat, ale w ogóle o pracę, czyli jakąś regularność, aktywność, wysiłek (!) włożony w coś, zarobkowość jest jakby na drugim miejscu (czemu nie dziwimy się, bo już ustaliliśmy, że kasę ma - nieważne już w sumie skąd). żeby robić doktorat, jak w pracy, trzeba postawić na regularność, przykładność, godziny spędzone na uczelni i bibliotece, to przecież równie żmudna praca. dziewczyna pisze, że lubi studiować. tylko ciekawe, co przez to rozumie, bo nie zaprzeczysz, że można to odebrać w dwójnasób:
                              a) lubię studiować, bo przychodzę na uczelnię na 11, nie mam innych obowiązków, nie muszę się martwić gotowaniem i sprzątaniem, bo przecież się uczę, posiedzę, posłucham, na pauzach pogadam z koleżankami, napiszę sobie referat, bo przy okazji spotkam się z kimś na kawie w BUWie, nawet jak nie wstanę na kilka zajęć, to przecież nadrobię na konsultacjach bo babka od "tego a tego" jest całkiem w porządku, po zajęciach pójdziemy na piwo, a na ferie pojadę w Alpy, w nagrodę za zaliczony semestr, który dał mi w kość, ale dałam sobie radę
                              b) lubię studiować, bo lubię zdobywać wiedzę, poszerzać horyzonty, chcę się temu poświęcić, czuję, że to moja droga

                              tu nie chodzi o pracę, zarabianie, tylko o przywiązanie do tego, że w 100% rozporządzam czasem tak, jak mi wygodnie. i ok, w sumie jeśli chodzi o regułę, to mi to nie przeszkadza i zasadniczo nie widzę w tym nic złego, jeśli ma się takie możliwości;) tylko, na światowida, jeśli patrzymy w ten sposób, to doktorat absolutnie nie jest tu żadnym wyjściem:) bo równie, o ile nie bardziej niż praca od do, zabiera ten cenny wolny czas pożytkowany na przyjemności.

                              na ewentualny zarzut, że robienie doktoratu z wymarzonej dziedziny może być dla autorki właśnie tą przyjemnością - może nią być również praca w ulubionej dziedzinie. a jako bonus jest jeszcze kasa;)
                              • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:57
                                Podpisuję się pod Twoim postem, generalnie;)
                                Ale (oczywiście musi być ale;>), choć regularność jest konieczna, to jednak doktorant sam wyznacza sobie dziedzinę, książki, które przeczyta, badania, które zrobi, artykuły, które napisze, konferencje na które pojedzie itd. Można także nad tym pracować w nienormowanym czasie pracy, a do tego, nie przestawać jak się do tych Chin pojedzie.
                                • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 16:19
                                  a pracownik, zwłaszcza taki wykwalifikowany w dziedzinie i lubiący tę dziedzinę, to co - na złość sobie idzie pracować do lodziarni, jeśli jest po medycynie?;)
                                  oczywiście, mam świadomość, że tu upraszczam, bo niestety b. często się zdarza, że trzeba brać pracę taką, jaka jest, bo innej nie ma. ale przecież autorka napisała wprost, że zaproponowano jej pracę w zawodzie!

                                  PS nie chcę Cię urazić, ale Ty chyba nie robiłaś doktoratu. owszem, dziedzinę sobie doktorant wybiera, ale "książki, które przeczyta, badania, które zrobi, artykuły, które napisze, konferencje na które pojedzie itd." już średnio. ma bibliografię, którą musi przerobić, bo jest program (oczywiście może - i jest to mile widziane - przeczytać milion książek, które sobie wybierze, ale to dodatkowo), artykuły często, choć faktycznie nie zawsze, są zlecane, na konferencje wysyła cię wydział, a jak sobie wybierzesz coś fajnego, to jeśli wydział nie ma tego zaplanowanego, często musisz sobie przejazd/nocleg zorganizować na własną rękę. można pracować w trybie nienormowanym, co w niektórych (znów podkreślam) przypadkach oznacza zapieprzanie od świtu do nocy, w moim przypadku to podróże na własną rękę do Rosji i przekopywanie zakurzonych bibliotek, użeranie się z ludźmi, którzy cię tam nie chcą, i choć nie mogą cię wywalić, to na pewno w niczym ci nie pomogą (nie marudzę, sama sobie wybrałam, ale pokazuję, że nienormowany nie zawsze oznacza lepszy). w dodatku doktorant również pracuje na rzecz uczelni, a nie tylko zajmuje się sobą i swoimi zainteresowaniami. w praktyce oznacza to, że musi organizować konferencje, nawet jeśli go nie interesują, prowadzić zajęcia, przyjmować studentów, siedzieć nad papierkami. chociaż może na płatnych jest inaczej i można robić tylko to, co się chce - nie wiem. ale na płatne studia trzeba mieć kasę. i wracamy do punktu wyjścia - czy mamy kasę, skąd mamy kasę i co jeśli kasy zabraknie.
                                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 17:04
                                    Nie uraziłaś mnie;) Dyskusja jest po to, żeby wymieniać poglądy, argumenty, a nie żeby się złościć, że ktoś ma inne zdanie. Dyskutujesz kulturalnie, więc nie czuję się urażona.

                                    Co do pracy naukowej, może na różnych uczelniach jest różnie, ale ja wybrałam dziedzinę i temat, sama też zgłaszam się na konferencję z tematami, jakie mnie interesują (dofinansowanie uniwerku minimalnie- niestety;>) Zdecydowanie chciałabym móc nie pracować i zająć się jedynie studiowaniem. Gdyby rodzice mogliby mnie utrzymać, nie wahałabym się. Już przeszłam swój zachwyt pt: "sama się utrzymuję i od nikogo niczego nie przyjmę" w wieku lat 20-21;> Obecnie daję i przyjmuję bez zażenowania.
                                    • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 17:32
                                      no to skoro już wiem, że robisz ten doktorat, to teraz napisz, czy faktycznie uważasz, że jest dużo lżej, niż na "etacie"? i czy tak zupełnie sama ustalasz sobie co i kiedy zrobisz? nie masz zajęć ze studentami zgodnie z planem? nie grzebiesz w papierkach? nikt Ci nigdy nie zlecił przygotowania konferencji, czuwania nad jej zapleczem (ulotki, plakaty, zaproszenia, przygotowanie sali, szukanie firmy cateringowej), nie zlecił napisania rozdziału do monografii? promotor nie poprosił o zastępstwo, w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy już sobie coś zaplanowałaś? zebranie nie przypadło w terminie długo wyczekiwanego spotkania/randki/filmu, który chciałaś obejrzeć? a Twoje zajęcia? przecież też masz jakiś plan i musisz się do niego dostosować. przecież robienie doktoratu to nie tylko zagłębianie wiedzy w dziedzinie, którą kochasz, w czasie, który uważasz za odpowiedni.
                                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 18:14
                                        Oj, cóż za pobłażanie;>

                                        No mam zdecydowanie trudniej, bo muszę pracować na cały etat, oprócz hobby zwanego uczelnią. Gdybym nie musiała pracować zarobkowo, czułabym się bardziej wolna.

                                        A odpowiadając na Twoje poprzednie pytanie: sytuacja, kiedy trzeba pracować z powodu konieczności ekonomicznej nie ma nic wspólnego z wolnością. Wręcz przeciwnie - to niewoli.
                                        • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 18:53
                                          > Oj, cóż za pobłażanie;>
                                          >
                                          zupełnie niepotrzebnie dopatrujesz się w moich wypowiedziach czegoś, czego nie ma.


                                          > No mam zdecydowanie trudniej, bo muszę pracować na cały etat, oprócz hobby zwan
                                          > ego uczelnią. Gdybym nie musiała pracować zarobkowo, czułabym się bardziej woln
                                          > a.
                                          >
                                          zauważ, że nie o to pytałam. ani o to, czy ty masz trudniej. pytałam o to, co uważasz za trudniejsze i bardziej angażujące - doktorat, etat - czy może uważasz je za równoważne pod tym względem. i czy na studiach masz jakieś obowiązki, które zleca ci ktoś, kto jest wyżej (jak szef w pracy), czy robisz tylko to, na co masz ochotę i wtedy, kiedy masz ochotę. i czy nie obowiązuje cię żaden plan zajęć.

                                          dla pokrzepienia, również pracuję i studiuję równocześnie, więc wiem, jak to jest.

                                          > A odpowiadając na Twoje poprzednie pytanie: sytuacja, kiedy trzeba pracować z p
                                          > owodu konieczności ekonomicznej nie ma nic wspólnego z wolnością. Wręcz przeciw
                                          > nie - to niewoli.

                                          znów wracamy do punktu wyjścia. czyli wszyscy bezrobotni z wyboru i żuleria, której się nie chce pracować, są wolni. my, lud pracujący - zniewoleni. to już ustaliliśmy.

                                          dziękuję za rozwijającą dyskusję, ale ja już nie mam innych argumentów:) co chwilę powielamy swoje wypowiedzi, więc z mojej strony to już koniec. oczywiście, jeśli będziesz jeszcze chciała pogadać, zapraszam.
                                  • dystansownik Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 12:21
                                    > PS nie chcę Cię urazić, ale Ty chyba nie robiłaś doktoratu. owszem, dziedzinę s
                                    > obie doktorant wybiera, ale "książki, które przeczyta, badania, które zrobi, ar
                                    > tykuły, które napisze, konferencje na które pojedzie itd." już średnio. ma bibl
                                    > iografię, którą musi przerobić, bo jest program (oczywiście może - i jest to mi
                                    > le widziane - przeczytać milion książek, które sobie wybierze, ale to dodatkowo
                                    > ), artykuły często, choć faktycznie nie zawsze, są zlecane, na konferencje wysy
                                    > ła cię wydział, a jak sobie wybierzesz coś fajnego, to jeśli wydział nie ma teg
                                    > o zaplanowanego, często musisz sobie przejazd/nocleg zorganizować na własną ręk
                                    > ę.

                                    Z przypadków które ja znam, jeśli chodzi o badania, artykuły i konferencje, to bez zgody "góry" niewiele da się zdziałać. Chyba, że ktoś naprawdę ma tak świetne kierownictwo katedry w której pisze doktorat, tak że zostawiają mu wolną rękę w tym co robi, albo wręcz wspierają całkowicie indywidualne i samodzielne działania.

                                    W kwestii badań, to zależy co przez nie rozumiemy. Ja znam przypadki wyłącznie z branż technicznych, a tam zazwyczaj wiąże się to z wykorzystaniem sprzętu, oprogramowania, a czasem i ludzi z uczelni, czyli bez zgody "władzy" nic się nie zrobi. Nie trzeba też dodawać, że zazwyczaj są też "badania" o większym "priorytecie", np. prowadzone przez profesorów i trzeba zaczekać na swoją kolej, a potem zebrać opieprz, że tak długo się robiło własne.

                                    Artykuły, które się pisze? Niby pisać każdy może, a w praktyce też zależy od "władzy". Znam przypadek, gdzie pewna osoba napisała samodzielnie artykuł nie informując o tym zamiarze swojego przełożonego, a tym bardziej nie przedstawiając mu do weryfikacji pod kątem "poprawności politycznej". Podobno nieciekawie się skończyło.

                                    W przypadku konferencji ponoć standardem jest ciągły brak kasy i jeśli tylko ktoś nie chce sam sobie fundować z własnej kieszeni, to też musi mieć zgodę na udział. Sam udział też nic nie daje, bo najlepiej jeśli przez kogoś znanego w środowisku zostanie się przedstawionym komu trzeba. W innym wypadku można się co najwyżej przejechać i pooglądać prezentacje, które zazwyczaj nie wnoszą nic nowego do nauki, a chyba nikt nie ma złudzeń, że w konferencjach naukowych tak naprawdę chodzi o znajomości.
                        • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 15:58
                          > Hmm;P)
                          > Naprawdę niewolę związaną z pracą trzeba tłumaczyć?
                          > Bardziej wolny jest człowiek, który budzi się o 9.00 rano wyspany, potem kocha
                          > się z ukochanym/ą, idzie pobiegać, coś przekąsza, potem zajmuje się hobby, czyt
                          > a, je obiad, może poobiednia drzemka itd. niż człowiek, który wziął kredyt na m
                          > ieszkanie, musi pracować, żeby spłacać ten kredyt, zrywa się z łóżka zazwyczaj
                          > niewyspany, może w nocy męczą go koszmary, że co, jak go zwolnią, kto spłaci kr
                          > edyt itd. Rytm dnia wyznacza praca, czasem trzeba zostać dłużej, jak szef popro
                          > si. No i lepiej nie podskakiwać, bo jeszcze się pracę straci, i jak wtedy spłac
                          > ać kredyt.
                          >
                          > Nie widzisz elementu niewoli?:)

                          zapytam przewrotnie, ale skoro dyskutujemy, proszę o odpowiedź:)
                          czy wolnym może czuć się człowiek, którego życie jest zależne od "źródełka" i "łaski pańskiej", która być może nie jest anielsko cierpliwa, a na pewno nie jest nieskończona? czy wolnym może czuć się człowiek, który zawsze jest zależny od kogoś? a może, jeśli nawet czuje się wolnym, to się nie wysypia, bo po nocach śnią mu się koszmary, co to będzie, jak "źródełko wyschnie" albo skończy mu się cierpliwość? co będzie, jeśli pewnego dnia obudzę się na tym świecie sama, może i z jakąś wiedzą, której jednak w żaden sposób nie potrafię wykorzystać, bo nigdy tego nie robiłam, nie mam doświadczenia, jak ja sobie w życiu poradzę? czy wolnym może czuć się ktoś, kto nie panuje nad własnym życiem?


                          piszesz o pracy, koszmarach, stresem związanym z kredytem - to jest życie, to jest odpowiedzialność i ja tego nie gloryfikuję w żaden sposób, bo szczerze muszę stwierdzić, że wolałabym się o to nie martwić. ale polecę banałem: nawet najbogatszy może z dnia na dzień splajtować, najzdrowszy umrzeć niespodziewanie, średniozamożny spokojnie i w miarę bezstresowo pożyć bez większych problemów i zabezpieczyć dzieci, a biedny nagle się wzbogacić. tu nie ma reguł i wszystko nam się może przydarzyć. gdybyśmy zakładali z góry wszystko, co najgorsze, musielibyśmy zbudować sobie schron, zamknąć się tam, nie pracować, nie uprawiać seksu, nie korzystać z przyjemności, tylko czekać na koniec. można też wierzyć, że wszystko nam się uda, i nic nie robić w tym kierunku, tylko korzystać z życia i nie martwić się o jutro. można też to wypośrodkować i nawet mając świadomość, że podejmuje się jakieś tam ryzyko, podjąć je i ponosić odpowiedzialność, (uwaga: skróty myślowe) być sumiennym, kredyty brać mądrze i tak samo rodzić dzieci - bez wiary w to, że skoro bóg dał dzieci, to da i na dzieci. a że mam szefa? dla mnie to nie jest niewola. niewola to była za komuny, kiedy wszyscy byli "równi".
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 16:09
                            Człowiek nigdy nie jest wolny (banał za banał:>) Wiara, że teraz jesteśmy wolni, a kiedyś nie byliśmy, to też element fałszywej świadomości. Ja bym nie chciała być zależna od "pańskiej" łaski jak piszesz, ale autorka tak tego nie widzi. Ograniczona wolność Twoja, czy właścicielki leży w tym wyborze - Ty wolisz sama zarobić na swoją kawalerkę pracując, (choć może lubisz swoją pracę, i wtedy jest przyjemniej zdecydowanie), a autorka woli nie pracując, ale być trochę na łasce/niełasce rodziców.

                            Nie wiem jednak, czy można ocenić, kto dysponuje większą wolnością. Społecznie przyjęło się, że ci co pracują, co się "uniezależniają" od rodziców są wolni i postępują dobrze. Nic dziwnego, że taką właśnie propagandę "wolności" rozpowszechnia się. Z ekonomicznego punktu widzenia to bardzo opłacalne, jak każdy chce mieć swój dom, swoje graty, swoich kilka aut i na nie tyrać. Ale to nie jest jedyne kryterium. Może autorka od rodziców dostaje kasę, ale za to ma czas spędzać z nimi więcej czasu niż inne dzieci, które są zajęte swoją karierą? Ma czas na miłość z chłopakiem, a inne pracowite pary piszą na forach dramatyczne rzeczy, że ich życie seksualne umarło, że tylko praca i telewizor?
                            Są inne wartości niż "samodzielność" rozumiana ekonomicznie - tylko tyle.
                            • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 16:30
                              nie miałam zamiaru licytować się, kto z nas jest wolny bardziej. mogę mówić tylko o wrażeniach - ja może i nie jestem zupełnie wolna (kto z nas jest?), ale pani od źródełka nie jest w żaden sposób bardziej wolna ode mnie;)

                              zauważ, że nasza autorka dość szczerze napisała na temat intencji, dlaczego nie chce się jej iść do pracy: podróż do Chin, seks z chłopakiem, coś tam jeszcze było. o spędzaniu tego wolnego czasu z rodzicami nawet się nie zająknęła:D i ja jej w tę niedomówioną szczerość wierzę;)
                    • my_favourite_axe Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:40
                      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                      > Praca jest konieczna, żeby zarobić na życie, jak się nie ma innej opcji, albo j
                      > ako wartość autoteliczna. To drugie, chyba tylko w wypadku, gdy lubimy naszą pr
                      > acę - inaczej nas odczłowiecza i przekształca w niewolników. Ja akurat lubię sw
                      > oją pracę, ale nie powiem, również czuję niewolę przymusu.

                      Nie tylko do tego, praca to higiena umysłu, kontakt z ludźmi i swoje miejsce w społeczeństwie. Jednostki niepracujące są zagrożone rozmemłaniem życiowym i brakiem podstawowych umiejętności takich jak podejmowanie decyzji. Vide: kreacja forumowa wątkodawczyni.
                        • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 16:47
                          rozważmy dwie sytuacje:
                          a) nie lubię mojej pracy, ale w tym momencie nie mam widoku na zmianę. trudno, wolę się 8 godzin pomęczyć, ale mieć co jeść, gdzie mieszkać, zapewnić w miarę godne życie rodzinie i wyjechać na urlop. w międzyczasie będę się oglądać za czymś, co będzie mnie satysfakcjonowało bardziej. a może dostanę awans?
                          b) nie lubię mojej pracy, ale w tym momencie nie mam widoku na zmianę. nie będę czekać na okazję, rzucam to w cholerę, trudno, może nie umrę z głodu, dzieci najwyżej będą chodzić w za małych butach, może i nigdzie nie wyjedziemy, ale przynajmniej przeczytam sobie książki (z biblioteki) i pochodzę na wystawy (oczywiście w dni bezbiletowe), zacznę też grać na gitarze, zawsze o tym marzyłam. zachowam higienę i spokój umysłu, rodzina jakoś sobie poradzi

                          rozumiem, że Ty wybierzesz opcję b? jakoś nie wierzę. choć raz spróbuj pomyśleć, co Ty być zrobiła, a nie co zrobiłaby autorka (bo to jasne, że sytuacje jej nie dotyczą. jej obiad, wakacje, książki i bilety zapewnią rodzice)
                        • my_favourite_axe Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 17:09
                          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                          > Zgodzę się, jeżeli uważa się swoją pracę za wartość. Jeżeli robi się coś, czego
                          > się nie znosi, jest się jedynie nieszczęśliwym, i tego rodzaju praca szkodzi,
                          > w zamian zapewniać higienę umysłu.

                          Skąd ona może wiedzieć czy lubi tę pracę (w studiowanym zawodzie zresztą, a nie na taśmie w fabryce żyletek)? Przecież nie przepracowała ani dnia w swoim dość długim życiu.
            • po-trafie Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:11
              tak jak pisza poprzednicy - zyjesz w zludzeniu.

              Masz 2 nieruchomosci i jakies 60 lat zycia przed soba. Czy nieruchomosci utrzymaja cie przez caly ten czas? Jesli cos pojdzie zle i bedziesz musiala sprzedac jedna, to czy druga was utrzyma? A co gdybys kiedys chciala miec dzieci - na ile osob i na ile lat rozciaga sie twoje bezpieczenstwo finansowe?

              A cojesli twoi rodzice zachoruja, beda juz niedolezni i trzeba bedzie utrzymac nie tylko siebie, ale tez ich, opiekowac sie nimi (i ponosic koszta tej opieki). Co kiedy umra oni i/lub zostawi cie maz?
              W te nieruchomosci tez trzeba bedzie inwestowac - nie pozostana sliczne przez kolejne dziesiatki lat. I male i duze remonty, wymiany mebli, sporo kosztuja.

              Myslisz o czasie 'teraz'. Teraz jestes mloda, chcesz podrozowac, zyjesz milo i jest fajnie.
              Za 30 lat moze byc zupelnie inaczej i bez umiejetnosci zarobienia na siebie, podstawowego zabezpieczenia ktore daje jakas umiejetnosc, fach, doswiadczenie w czyms.
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:17
                A co jeśli Ty przepracujesz całe życie i dostaniesz emeryturę równowartą 500zł obecnie?
                A co jeśli, stracisz mieszkanie, które wzięłaś na kredyt, bo będzie kryzys i hiperinflacja?
                A co jeśli stracisz pracę i nikt Cię już nie zatrudni (z tej samej, co linijka wyżej przyczyny?)

                Lepiej jest móc o siebie samodzielnie zadbać, niż nie. Ale nie zawsze oznacza to, że trzeba za marne grosze pracować i że ma się te same priorytety, co inni (dobra doczesne). Wiesz, można żyć bez wymiany mebli. Można zawsze sprzedać mieszkanie i kupić mniejsze. Autorka wątku pisała, że ma nieruchomości, może to wille, nie mieszkania? Nie znamy jej sytuacji majątkowej - ona chyba ją zna i wie, czy musi pracować, czy nie.
                • po-trafie Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 14:58
                  > A co jeśli Ty przepracujesz całe życie i dostaniesz emeryturę równowartą 500zł
                  > obecnie?

                  Nie licze na emeryture od panstwa.

                  > A co jeśli, stracisz mieszkanie, które wzięłaś na kredyt, bo będzie kryzys i hi
                  > perinflacja?

                  Nie wezme mieszkania na kretyd.

                  > A co jeśli stracisz pracę i nikt Cię już nie zatrudni (z tej samej, co linijka
                  > wyżej przyczyny?)

                  W czasie konca swiata i kryzysu totalnego, zawsze osoba z jakimis umiejetnosciami i fachem ma wieksze szanse na przetrwanie, niz osoba, ktora nigdy nie skalal sie praca. Niech to bedzie umiejetnosc wbijania gwozdzi, obcianania wlosow czy hodowania marchewki. Praca daje nie tylko srodki finansowe w reku, ale rowniez pewne konkretne doswiadczenia, ktore mozna pozniej wykorzystac na wiele sposobow, nie tyko przez 'bycie zatrudniana'.

                  > Ale nie zawsze oznacza t
                  > o, że trzeba za marne grosze pracować i że ma się te same priorytety, co inni (
                  > dobra doczesne). Wiesz, można żyć bez wymiany mebli. Można zawsze sprzedać mies
                  > zkanie i kupić mniejsze.

                  Mozna, ale nie da sie zalozyc przezycia 60 lat zycia ze sprzedazy dwoch mieszkan czy willi. Moze daloby sie zyc z ich podnajmowania, ale wtedy trzeba w nie inwestowac. Nie z fanaberii, tylko po to, zeby nadal mogly na wlasciciela zarabiac.

                  Nie wiem, skad pomysl priorytetow dobr doczesnych. Nigdzie nie pisalam, ze uwazam prace za sluszny wybor, ze wzgledu na mozliwosc zakupienia samochodu czy domku letniskowego.
                  Pisalam natomiast o dzieciach, rodzinie, zdrowiu i starosci. Sa elementy zycia, ktorych nie da sie uniknac (jak jedzenie, zazwyczaj takze mieszkanie gdzies, edukowanie dzieci, dbanie o zdrowie czy godna i bezpieczna jesien zycia swojego i bliskich).

                  > Nie znamy jej sytuacji majątkowej - ona chyba ją zna i wie,
                  > czy musi pracować, czy nie.

                  Autorka nas pyta o opinie nt tego, dlaczego powinna pracowac. Wie jedynie, z tego co widze, ze aktualnie pracowac nie musi. Co do tego jak bedzie za lat 10, 20 czy 50 wiedziec nie moze, tak jak nie wiem ja czy ty. Wiem natomiast, ze na osobe, ktora nigdy rak praca nie skalala, czeka wiecej zagrozen i niezpieczenstw, niz na osobe ktora te 10 czy 20 lat doswiadczenai w czyms ma.
                  Sama jestem w wieku autorki i bardzo sobie cenie to, co zawodowo osiagnelam i jakie perspektywy na teraz i najblizsza przyszlosc mi to daje.
                • fuks0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:42
                  > A co jeśli, stracisz mieszkanie, które wzięłaś na kredyt, bo będzie kryzys i hi
                  > perinflacja?

                  Hiperinflacja w długim okresie to jest akurat cudowne wydarzenie dla "kredyciarza". Oczywiście o ile przeczeka najcięższy okres (czyli hiper-wzrost cen, który jeszcze nie spowodował hiper-wzrostu wynagrodzeń)
                  • my_favourite_axe Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:45
                    fuks0 napisał:

                    > > A co jeśli, stracisz mieszkanie, które wzięłaś na kredyt, bo będzie kryzy
                    > s i hi
                    > > perinflacja?
                    >
                    > Hiperinflacja w długim okresie to jest akurat cudowne wydarzenie dla "kredyciar
                    > za". Oczywiście o ile przeczeka najcięższy okres (czyli hiper-wzrost cen, który
                    > jeszcze nie spowodował hiper-wzrostu wynagrodzeń)

                    o, właśnie. hiperinflacja to większe zagrożenie dla panny z kasą na koncie niż dla kogoś z kredytem w PLN.
        • kochanic.a.francuza Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:00
          Za malo wiesz o rynku nieruchomosci, zeby sie tym pocieszac.
          Nawet w centrach duzych miast, dobry punkt jest dobry co najwyzej 10 lat. Tu tez jest konkurencja, powstaja nowsze, ladniejsze, wygodniejsze i...tansze. Zeby z tego zyc cale zycie, trzeba umiec tymi nieruchomosciami zongowac: sprzedac kiedy hossa na dany teren sie konczy, i kupic w "modniejszym" miejscu nawet ze strata, zeby sie potem odkuc.
        • berta-death Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:40
          I planujesz z tych 2 nieruchomości utrzymywać się przez całe życie? Z wynajmu, czy ze sprzedaży i życia z tego co na koncie? To nie jest pewny kawałek chleba. Wynajmiesz albo nie wynajmiesz albo wynajmiesz za grosze, wszystko zależy od koniunktury. Podobnie ze sprzedażą, sprzedasz, nie sprzedasz albo sprzedasz za grosze. I co potem zrobisz z kasą. Dasz na konto, to się zdewaluuje. I każde pieniądze, które leżą na koncie w końcu się skończą. A możesz żyć jeszcze 60, 70 lat, albo i dłużej.

          Co innego jakbyś z tych nieruchomości zrobiła biznes. Czyli zajęła się obrotem nieruchomościami, dobrze poznała rynek, wiedziała kiedy sprzedać, kiedy i co kupić, kiedy, za ile i komu wynająć, itp. Z tym, że to też jest praca, wymagająca pewnych kwalifikacji, predyspozycji i przede wszystkim zaangażowania.
          • duczes0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:11
            Boje sie tego ruszać, nie jestem dobra w te klocki:(


            berta-death napisała:

            > I planujesz z tych 2 nieruchomości utrzymywać się przez całe życie? Z wynajmu,
            > czy ze sprzedaży i życia z tego co na koncie? To nie jest pewny kawałek chleba.
            > Wynajmiesz albo nie wynajmiesz albo wynajmiesz za grosze, wszystko zależy od k
            > oniunktury. Podobnie ze sprzedażą, sprzedasz, nie sprzedasz albo sprzedasz za g
            > rosze. I co potem zrobisz z kasą. Dasz na konto, to się zdewaluuje. I każde pie
            > niądze, które leżą na koncie w końcu się skończą. A możesz żyć jeszcze 60, 70 l
            > at, albo i dłużej.
            >
            > Co innego jakbyś z tych nieruchomości zrobiła biznes. Czyli zajęła się obrotem
            > nieruchomościami, dobrze poznała rynek, wiedziała kiedy sprzedać, kiedy i co ku
            > pić, kiedy, za ile i komu wynająć, itp. Z tym, że to też jest praca, wymagająca
            > pewnych kwalifikacji, predyspozycji i przede wszystkim zaangażowania.
    • fuks0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 00:21
      > powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat wód do wstydu

      Brak pracy nie, każdemu może sie przydarzyć, ale brak doświadczenia, jeżeli nie spowodowany chorobą itp. już raczej tak.

      > Straaasznie
      > marne pieniądze, ale z umową na czas okrelsony do lutego 2013r., i nie wiem, ni
      > e wiem. Po tych stażach i praktykach spadła strasznie moja samoocena no i mam i
      > nne zajęcia, niz praca, z ktorych bede musiała na jej rzecz zrezygnować (pon-pt
      > , 8-16) :(
      > Ogólnie to nie za bardzo chce isc do pracy. Dlatego, ze zabierze mi duzo czasu
      > i nigdy tez nie pracowalam i specjalnie ise nie garnęłam:(

      Chcesz pasożytować na rodzicach/partnerze całe życie? A że zarobki marne? Cóż... od czegoś trzeba zacząć.
        • fuks0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 17:48
          Dlaczego pasożytować? Dlatego, że ma 26 lat a dalej ją utrzymują rodzice, ponieważ jej się nie chce ruszyć tyłka do pracy? Rodzice, którzy jak sama napisała do bogatych nie należą i raczej im pieniądze nie spadają jak manna z nieba.

          >Można wynająć nieruchomość i mieć "swoje" pieniądze.

          Wynajem jednej nieruchomości (o ile nie jest np. 200-metowym apartamentowcem w centrum Warszawy) nie wystarczy na codzienne życie + egzotyczne wycieczki. Do tego jak się dziecko pojawi... A dlaczego jednej? Gdzieś w końcu trzeba mieszkać, nie?

          > Poza tym, może rodzice nie postrzegają tego w ten sposób.

          Nigdzie nie napisała, że rodzice nie chcą by pracowała, ani nie napisała że nie mają nic przeciwko temu. Napisała natomiast, że nie chce pracować. Skoro jednak szukała i chodził na rk, to zapewne z powodu czyichś oczekiwań/nacisku. Myślisz, że z powodu czyich oczekiwań mogło to się zdarzyć?

          Sądzą, że jej rodzice chcą dać córce jak najlepszy start, starali się o to cały czas i zrobili jej krzywdę tą swoją nadmierną opiekuńczością i chęcią ułatwienia życia. Wątpię jednak by chcieli, żeby ich córusia zamiast zacząć pracować, to żeby się leniła w domu i systematycznie przejadała ich dorobek życia, dorobek, na który zapewne musieli się mocno napracować.
            • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 11:33
              >a jest więcej możliwości.
              możliwości to akurat wynikają z tego, co napisała. rozsyła aplikacje i chodzi na rozmowy kwalifikacyjne i męczy ją sama myśl, że ktoś ją będzie chciał zatrudnić. przy takim nastawieniu jak jej bankowo nie robi tego z własnej i nieprzymuszonej woli.

              co jest w tym trudnego?
            • fuks0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 12:25
              > Dlaczego niby zakładasz, że się leni - studiuje, ma hobby;)

              Bo się leni, nie zarabia na własne utrzymanie, tylko inni to robią. Hobby mniejsze czy większe ma większość osób, to nic nie zmienia. Studiuje także nie na własny koszt, tylko na koszt rodziców i podatników.

              > I może wcale
              > nie chce dzieci?

              Nigdzie tego nie napisała, poza tym nawet jeżeli nie chce teraz, to nie znaczy, że mieć nie będzie. Choć lepiej żeby nie miała, mentalnie sama jest dzieciakiem.

              > Może rodzicom przyj
              > emnie, że córka może żyć, a nie harować bez sensu za marne grosze.

              A może rodzicom jest nieprzyjemnie, że muszą harować bez sensu za marne grosze? Może córka by się poczuła nieco do odciążenia ich?

              > Każdy tu osądza z własnej perspektywy i zakłada ją za jedyną słuszną, a jest wi
              > ęcej możliwości.

              No tak, jest też możliwość, że wygra w lotka w następnym tygodniu. Widzę, że lubisz wymyślać mnóstwo nierealistycznych (czy też skrajnie mało-realnych) scenariuszy...
    • 83kimi Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 09:51
      Jeżeli masz tak bogatych rodziców, że mogą Cię utrzymywać i że kiedyś zostawią Ci duży majątek, to nie pracuj. Ale jeśli Twoi rodzice nie są milionerami, to jednak poszłabym do pracy. Nie każdy pracuje w swoim wymarzonym zawodzie, ale większość osób musi pracować, żeby mieć pieniądze na życie.
      Co ma podróż do Chin z pracą? Przecież w pracy mamy prawo do urlopu, można jeździć na wakacje. Ja Chiny planuję w przyszłym roku, w tym jadę do Australii. Ok, nie pojadę na 2 miesiące, tylko na 3 tygodnie, ale pojadę.
      Ja po studiach robiłam różne rzeczy, nie pracowałam przez cały czas na pełen etat, byłam na stypendium zagranicznym i praktykach (dorabiałam wtedy pilnowaniem dzieci, korkami), ale przez cały czas coś robiłam. Teraz np. mam dwie prace - jedną nie w zawodzie, żeby mieć na rachunki, jedzenie i drugą w zawodzie, która nie przynosi mi wielkich dochodów, ale daje dużo satysfakcji. Chętnie poświęciłabym się tylko tej drugiej pracy, ale ponieważ na razie nie mam możliwości pracować tam na pełen etat, więc pracuję też w innym miejscu. I dzięki temu jestem niezależna.
      Dla mnie ważne jest, aby zarabiać tyle, aby w razie czego (rozstania z partnerem itp.) być w stanie samemu przeżyć. Wiadomo, że jeśli mamy bogatego partnera czy rodziców, to nasz standard życia może być lepszy i nie uważam, że to coś złego (np. jeśli ja ze swojej pensji nie mogłabym pozwolić sobie na podróż do Chin, a mój mąż mógłby za mnie zapłacić, to nie widzę powodu, dla ktorego miałabym do Chin nie pojechać), natomiast ważne jest, żeby w razie czego być w stanie utrzymać się samemu.

      Może zastanów się, co będzie np. za 20 lat, czy Twoi rodzice w dalszym ciągu bedą Cię mogli utrzymywać. Czy chciałabyś zamieszkać sama? Kto płaciłby rachunki? Co byłoby, gdybyś np. zaszła w ciążę? Odpowiedz sobie na te pytania i będziesz wiedziała, czy musisz pracować, czy nie. Jeśli musisz, to idź do tej pracy, od czegoś trzeba zacząć, rzadko kto od razu zarabia miliony. Jak zdobędziesz trochę doświadczenia, to potem będziesz mogła poszukać lepiej płatnej pracy.
      • simply_z Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 10:10
        Co ma podróż do Chin z pracą? Przecież w pracy mamy prawo do urlopu, można jeźd
        > zić na wakacje. Ja Chiny planuję w przyszłym roku, w tym jadę do Australii. Ok,
        > nie pojadę na 2 miesiące, tylko na 3 tygodnie, ale pojadę.
        TO jest ten bol ,kurde za malo dni wakacji!
    • magnusg Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 10:05
      Rozlazla,rozpieszczona ksiezniczka.Do kibla sama chodzisz czy ktos chodzi z toba i ci tylek podciera,bo ci sie tez nie chce samej tego robic?
      Rodzice popelnili powazne bledy wychowawcze u ciebie.Jestes zbytecznym czlonkiem spoleczenstwa.
        • magnusg Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 11:09
          Od rodzicow nalezy oczekiwac beztroskiego dziecinstwa i sfinasowania edukacji.Pozniej mozna od nich pomocy finasowej oczekiwac tylko w ekstremalnych przypadkach(choroba,wypadek),ale napewno nie zycia na ich koszt z lenistwa.To zalosne.
            • magnusg Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 13:00
              Nie odrozniasz dezaprobaty od zawisci?Co jej mam zazdroscic?Nieporadnosci zyciowej?Braku pomyslu na dorosle zycie?Braku odpowiedzialnosci?Pasozytniczego trybu zycia?traktowania rodzicow jak bankomatow?
              • duczes0 Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 13:11
                :P


                magnusg napisał:

                > Nie odrozniasz dezaprobaty od zawisci?Co jej mam zazdroscic?Nieporadnosci zycio
                > wej?Braku pomyslu na dorosle zycie?Braku odpowiedzialnosci?Pasozytniczego trybu
                > zycia?traktowania rodzicow jak bankomatow?
                >
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 13:21
                Nie mam pojęcia, ale nie rozumiem tak emocjonalnej reakcji. Ja tam pracuję, ale nie mam nic przeciwko dziewczynie, która pracować nie chce, bo może sobie na to pozwolić.

                Pasożyt? Tylko, jeśli oceniasz ludzi z ekonomicznej perspektywy: ile pieniędzy potrafią zarobić.
                Są też inne kryteria oceny człowieka: sprawia przyjemność innym, jest dobrym przyjacielem, zabawia ciekawą rozmową, wspiera duchowo itd.
                Dla mnie większymi pasożytami są ludzie, którzy owszem, zarabiają pieniądze, ale robią to w sposób niemoralny - np. banki, gra na giełdzie itd. Zarabiają miliony kosztem maluczkich.

                • six_a Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 13:35
                  >Pasożyt? Tylko, jeśli oceniasz ludzi z ekonomicznej perspektywy:
                  no niekoniecznie tylko. bo o ile nie pochodzi z rodziny królewskiej, to na te jej nieruchomości też ktoś zapracował. stąd zapewne pytanie: czy to wstyd. no jednak wstyd.

                  bo z opisu nie wygląda, żeby te mieszkania dochód przynosiły, raczej są traktowane jak rezerwa typu kasa w skarpecie.
                  • highly.sceptical Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 13:51
                    > bo z opisu nie wygląda, żeby te mieszkania dochód przynosiły, raczej są traktowane
                    > jak rezerwa typu kasa w skarpecie.

                    Raczej tak. Cytuję autorkę: "z drugiej strony, jak kazdy potrzebuje regularnych wpływów, ktore teraz niby mam, ale np. moi rodzice maja juz po 60 lat:(((".

                    Czyli po prostu nasza rozkoszna amatorka porannego seksu bez większej żenady ciągnie szmalceson od rodziców (w dodatku martwi się ich wiekiem: nic nie wskazuje na to, by nieboszczyki mogły dokonywać przelewów) – a mieszkanka zostawia sobie na później, od przybytku wszak głowa nie boli, prawda?

                    A najgorsze jest to, że omal nie całe moje pokolenie taki właśnie ma stosunek do życia. Nie wszyscy mają może po temu możliwości, by go realizować, niemniej stosunek taki właśnie mają: mieć, a nie robić. No i, a jakże, studiować! Studia wyższe, zaoczne, a nawet podyplomowe czy doktoranckie – byle tylko broń Boże przypadkiem pół godziny nie przepracować, bo świat się jeszcze przestanie kręcić od tego, i co wtedy.
                    • simply_z Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 15:05
                      A najgorsze jest to, że omal nie całe moje pokolenie taki właśnie ma stosunek d
                      > o życia. Nie wszyscy mają może po temu możliwości, by go realizować, niemniej s
                      > tosunek taki właśnie mają: mieć, a nie robić. No i, a jakże, studiować! Studia
                      > wyższe, zaoczne, a nawet podyplomowe czy doktoranckie – byle tylko broń B
                      > oże przypadkiem pół go
                      pokolenie??? a przepraszam bardzo ,kto zepsul system edukacji ,wprowadzajac chore gimnazjum? czy to bylo pkolenie lat 80'tych czy raczej 40latkowie i 50'latkowie z AWS?
                      kto w latach 90'tych zaczal masowo tworzyc prywatne uczelnie? kto chalturzyl na kilku etatach? pokolenie autorki?
                      moze zacznijmy winic gore ,a nie od razu pokolenie. Nie wspominajac o tym ,ze kiedys skonczenie dobrej uczelni cos znaczylo ,dzis nie znaczy nic.
                      • highly.sceptical Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 15:25
                        > przepraszam bardzo ,kto zepsul system edukacji ,wprowadzajac chore gimnazjum?

                        Pewien uroczy specjalista od fizykochemii krzemianów, i twierdzę niezmiennie od lat, że należy mu się za ten numer Trybunał Stanu.

                        > kto w latach 90'tych zaczal masowo tworzyc prywatne uczelnie?

                        Jednym z pierwszych, o ile nie pierwszym, był pewien jegomość o wdzięcznym imieniu Makary. Człowiek najprawdopodobniej psychicznie chory, za to z olbrzymim zamiłowaniem do gronostajów i tytułów (sam sobie je zresztą wymyśla). Również powinien być sądzony.

                        > moze zacznijmy winic gore ,a nie od razu pokolenie.

                        Pokolenie też ma swoje za uszami. Ja oczywiście rozumiem, że jest ono narażone na niezwykle nachalną i doskonałą z punktu widzenia teoretycznego propagandę, urabianie niemalże od kołyski, ale jednak pewną odpowiedzialność za stan rzeczy ponosi. Idą przedstawiciele pokolenia do tych szkół jak owieczki i spijają akademikom z ust marketingowy bełkot, wierzą w treść billboardów i ulotek, łykają to wszystko jak młode pelikany – za to zawsze trzeba płacić, niestety.

                        > Nie wspominajac o tym ,ze kiedys skonczenie dobrej uczelni cos znaczylo
                        > ,dzis nie znaczy nic

                        No na tym właśnie polega główny problem obecnego szkolnictwa "wyższego". Ale normalność powróci, bo musi powrócić. Uniwersytety będą elitarne, a Wyższe Szkoły Tego i Owego przestaną istnieć – nie same z siebie, to pod przymusem; zresztą większość zostanie niebawem wykończona przez demografię.
                        • simply_z Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 15:33
                          rabianie niemalże od kołyski, ale jednak pewną odpowiedzialność za stan rzeczy
                          > ponosi. Idą przedstawiciele pokolenia do tych szkół jak owieczki i spijają akad
                          > emikom z ust marketingowy bełkot, wierzą w treść billboardów i ulotek, łykają t
                          > o wszystko jak młode pelikany – za to zawsze trzeba płacić, niestety.
                          >
                          mozemy to rowniez odniesc do kierunkow zamawianych,czyli wszelkiego rodzaju budownictwa ,inzynierie srodowiska czy chemia.Gdzie czesto brak szans na prace w zawodzie . Prof.H. nalezy sie rowniez lanie ,za likwidacje szkol zawodowych ,specjalistycznych technikow .efekt-nie ma kto uczyc mlodych ludzi zawodu .
                          • highly.sceptical Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 15:44
                            > mozemy to rowniez odniesc do kierunkow zamawianych,czyli wszelkiego rodzaju
                            > budownictwa ,inzynierie srodowiska czy chemia.Gdzie czesto brak szans na prace w
                            > zawodzie

                            Kierunki zamawiane to absurd i inżynieria społeczna. I tak nie da się przewidzieć, na co będzie zapotrzebowanie po pięciu latach. A ministra edukacji niech sobie raczej pizzę zamówi – póki może, bo z celi już to takie łatwe nie będzie.

                            > Prof.H. nalezy sie rowniez lanie ,za likwidacje szkol zawodowych,
                            > specjalistycznych technikow .efekt-nie ma kto uczyc mlodych ludzi zawodu .

                            Ogólnie za całą tę reformę. Chociaż nie wiem, czy lanie jest odpowiednią karą w warunkach demokracji... sam kiedyś uważałem, że najlepsza byłaby chłosta, ale chyba nie tędy droga. Zresztą, nie jestem sędzią, żeby ferować wyroki. Niech po prostu ci ludzie staną przed sądem, mają niezbywalne prawo do uczciwego procesu. Ale osądzeni muszą zostać. W niecałe 20 lat zniszczyli do szczętu całe szkolnictwo, teraz trzeba je budować od nowa – z tego trzeba wyciągnąć konsekwencje.
                            • simply_z Re: Jestes leniem i pasozytem. 08.06.12, 15:54
                              hyba nie tędy droga. Zresztą, nie jestem sędzią, żeby ferować wyroki. Niech po
                              > prostu ci ludzie staną przed sądem, mają niezbywalne prawo do uczciwego proces
                              > u. Ale osądzeni muszą zostać. W niecałe 20 lat zniszczyli do szczętu całe szkol
                              > nictwo, teraz trzeba je budować od nowa – z tego trzeba wyciągnąć konsekw
                              > encje.
                              co minister edukacji to nowe dziwaczne pomysly.Szkoly nalezalo dofinansowac w tym okresie ,nie zas tworzyc jakies dziwaczne twory .Niestety na pewne rzeczy nie mamy wplywu.
    • fomica Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 11:17
      Do pracy chodzi sie głownie po to, żeby miec środki do utrzymania. Jesli rodzice nie sa bardzo zamożni, a tylko "średnio", to jestes przede wszystkim nie fair wobec nich. W ich wieku - zakadam że sa ok. 50+ - powinni skupić sie na swojej emeryturze, zaoszczędzić coś na starość, a nie przeznaczać wszelkie nadwyżki na niesamodzielne (leniwe?) "dziecko". Poza tym rodzice nie sa wieczni, co zrobisz za 20 lat gdy ich zabraknie?
      Ale jeżeli twoi rodzice godzą sie na to, że maja cie utrzymywać, mogą sobie na to pozwolic i wiesz, że pieniądze nigdy się nie skończą to nie widze problemu.
    • kora3 Nie dostrzegam problemu szczerze mówiąc 08.06.12, 11:32
      skoro nie chcesz iśc do pracy - to nie idź. Z tego co piszesz nikt Cię do tego nie zmusza, ani tego od Ciebie nie oczekuje. Wygląda na to wszelako, ze mimo swych deklaracji, jednak uwazasz jakoś tam swoją niechęc do pracy za powód do czucia się niezrecznie.

      Przyznaję, ze Twoja postawa jest mi obca, bo praca jest dla mnie po prostu wartoscią (typowe zresztą dla regionu, z którego pochodzę), ale jesli uwazasz, ze nie muisz pracować, to nie pracuj.
      Inna sparwa, ze dwa mieszkania to nie az taki majątek. Bywają sytuacje w zyciu rózne, w tym niestety takie, w których oszczednosci, czy kasa ze sprzedaży czegoś wartosciowego, nawet bardzo, topnieją w szybkim tempie. Nie życzę ci absolutnie, ale pamietać o tym chyba warto.
    • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:20
      a z czego się utrzymujesz?
      jeśli z tych nieruchomości, to możesz to uznać za pracę. ale jeśli utrzymują Cię rodzice, a nieruchomości oznaczają przyszły spadek, który planujesz w razie czego spieniężyć, to sorry, ale lecz się na krótkowzroczność i brak wyobraźni.
      • duczes0 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:27
        Nie jestem majętna. Po prostu przez jakieś 20 lat mogłabym zyc sobie spokojnie, a potem to nie iwem. Moze wreszcie pojde do tej pracy. W tej chwili szkoda mi zycia na prace, zwlaszcza pelnoetatowa, a innej nie moge znalezc. Byalm dzisiaj w ZUSie na kolejnej rozmowie i czekam co z tego wyniknie. W tej chwili czekam na 3 odpowiedzi, jendak jest juz pozytywna, dwie, w tym dzisiejsza w oczekiwaniu.
        Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale nie czuje, żebym chciała isc do pracy. Nie chce zima, lato, swiatek, piątek tam chodzić. Lubie swoje zycie, lubie swoje kolejne studia, lubie wstawać późno, lubie kochac sie z moim chłopakiem, gdy przychodzi do mnie rano. Nie chce tego stracic:(
        • six_a Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:36
          czyli z czego się teraz utrzymujesz?

          > Lubie swoje zycie, lubie swoje kolej
          > ne studia, lubie wstawać późno, lubie kochac sie z moim chłopakiem, gdy przycho
          > dzi do mnie rano. Nie chce tego stracic:(
          jak dla mnie, możesz studiować całe życie, jeśli Cię na to stać.
        • skrytapiromanka Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:59
          > Nie jestem majętna. Po prostu przez jakieś 20 lat mogłabym zyc sobie spokojnie,
          > a potem to nie iwem.
          no właśnie, nie wiesz. już dziś, niestety, osoby w okolicach 50., z dużym doświadczeniem, mają problem ze znalezieniem pracy. a Ty w tych okolicach zaczęłabyś szukać pierwszej roboty? no pomyśl sama, to nie jest fajna wizja.
          jak nie chcesz pracować na etacie, to może załóż jakąś własną działalność? chociaż tak, żeby zobaczyć, jak działa rynek, jak się robi biznesy i co trzeba zrobić, żeby kaska spływała na konto.
          wtedy zawsze masz punkt w cv, że prowadziłaś coś takiego. i pociągnij to kilka lat, nawet gdybyś miała na tym wychodzić na zero. poświęcisz na to tylko tyle czasu, żeby nie stracić, a resztę przeznaczysz na te swoje hobby, podróże i seks z chłopakiem rano (swoją drogą, gdybyście razem zamieszkali, to ten ten seks rano mógłby być codziennie;p)
        • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:13
          > Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale nie czuje, żebym chciała isc do pracy. Nie chce
          > zima, lato, swiatek, piątek tam chodzić. Lubie swoje zycie, lubie swoje kolejne
          > studia, lubie wstawać późno, lubie kochac sie z moim chłopakiem, gdy przychodzi
          > do mnie rano. Nie chce tego stracic:(

          Strasznie zjebane jest to moje pokolenie. Studiować chcą wszyscy, pracować nikt. Ale co do Ciebie, księżniczko, to spiesz się lepiej z tymi kolejnymi studiami, bo przyjdzie czas, że już nie będzie studiów dla każdego. System edukacji zostanie unicestwiony prędzej niż wam się wszystkim zdaje. He he. :) I skończą się niemal 30-letni wieczni studenci. :) A jeśli masz zamiar iść za radą którejś tam forumowej gwiazdy na dole i robić "doktorat", to odradzam: nie zdążysz; zanim go skończysz, system edukacji w obecnej formie przestanie istnieć. :)

          Ach, jak słodko będzie patrzeć na jego upadek! Czuję, że to już niedługo. Czuję, że coś się zaczyna dziać. :)
            • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 13:58
              > > Ach, jak słodko będzie patrzeć na jego upadek!
              > tylko widzisz ,upadek systemu pociagnie rowniez ciebie.

              Tak, wiem, co masz na myśli: że wówczas nie będę miał już z czym walczyć. Ale widzisz, ja nie robię tego dla przyjemności, nie jest to też mój zawód. Robię to dla idei. Skoro tylko szkolnictwo "wyższe" upadnie, a na jego gruzach powstanie coś sensownego, szkolnictwo ogólne zaś zostanie gruntownie zreformowane - wówczas wycofam się i zajmę się swoimi zajęciami, mam co robić, mam pracę, liczne zainteresowania. Kto wie? Może nawet zacznę prowadzić życie towarzyskie, na które obecnie nie mam czasu?

              W każdym razie upadek systemu edukacji nie będzie moim problemem, będzie problemem jego cholernych beneficjentów, którzy zostaną bez środków do życia - i dobrze im tak! Niech się wówczas jeden z drugim modli, by to była jedyna konsekwencja, bo za kpiny, które obecnie uprawia to szemrane towarzystwo, powinno się stosować dotkliwe kary, i to z chłostą włącznie. A zresztą, kary można im darować, z zemsty nie wynika nic dobrego.

              Ważne, by doprowadzić do upadku systemu edukacji w jego obecnym kształcie, i na tym się skupmy.
                • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 14:08
                  > pełna zgoda, obecny system edukacji to ściema. wyższe szkoły polskie produkują
                  > sfrustrowanych pracowników fizycznych dla zachodnich gospodarek.

                  A Ty jesteś jakimś narodowcem, nacjonalistą albo kimś takim? Kurczę, nie lubię takich... Ale kto wie, z kim przyjdzie mi zawierać taktyczne sojusze, zwłaszcza teraz, gdy wciąż każdy mający krytyczne spojrzenie na system edukacji jest na wagę złota.
                    • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 14:17
                      > kimkolwiek jestem, mam pragmatyczny sposób myślenia. dlatego mogę się sprzymierzyć
                      > nawet z materialistą, jeśli ten pomoże podpalić lont.

                      Masz rację, nie trzeba zanadto wnikać w umotywowania ideowe. Historia pokazuje jednoznacznie, że podejście pragmatyczne wygrywa. Niech każdy sobie wyznaje to, w co wierzy, prawda? Najważniejsze teraz to, by - jak piszesz - podpalić lont, zgadzam się z tym.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 11:44
                    W Polsce, kogo nie spytasz ma krytyczne nastawienie do systemu edukacji. Nie jesteś żadnym indywidualistą, raczej powtarzasz bezmyślnie zdanie tłumu.

                    W polskim systemie, tak jak i w tych poza granicami naszego kraju, są dobre i złe strony.
                    Najważniejsze to pamiętać, że system tworzą ludzie. Choć jest wiele negatywów, ja zauważyłam poprawę na moim uniwerku - odnowę kadry. Obecnie mam zajęcia z pełnymi werwy i bardzo mądrymi młodymi profesorami, a jeszcze kilka lat temu wykładali starzy rutyniarze, pewni swoich posadek.

                    Zresztą, niestety, zasada jest taka, że tym bardziej krytyczne są jednostki, które same nie do końca dają radę. Jak byłam kiepską studentką, też krytykowałam wszystko i wszystkich obarczając instytucję winą za moje niedociągnięcia. Ale potem zmieniłam nastawienie, i okazało się, że i uczelnia ma swoje plusy.

                    Nie mówię, że polski system jest idealny; wręcz przeciwnie, wiele można by zmienić. Ale zdecydowanie, nie wierzę w propozycje naiwnych, niekompetentnych małolatów, że coś upadnie i odrodzi się jak feniks z popiołów. Znajomość historii by pomogła przy analizie.
                    • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 13:29
                      > Nie jesteś żadnym indywidualistą, raczej powtarzasz bezmyślnie zdanie tłumu. (...) Zresztą,
                      > niestety, zasada jest taka, że tym bardziej krytyczne są jednostki, które same nie do końca
                      > dają radę. (...) Znajomość historii by pomogła przy analizie.

                      Proponowałbym na przyszłość powstrzymać się od tego rodzaju wycieczek osobistych. I tak jest raczej mało prawdopodobne, że uda Ci się zmienić moje nastawienie do systemu edukacji, natomiast już na pewno Ci się to nie uda przy użyciu argumentów ad personam.

                      Ale też poniekąd Cię rozumiem, wiem, że to może być szok: od dziecka byłaś, jak każdy z nas, narażona na propagandę edukacyjną, więc teraz niejako automatycznie buntujesz się, gdy ktoś zaneguje bądź poda w wątpliwość tezy ogłaszane przez wzmiankowaną propagandę.

                      Wmawiając sobie, że nie znam historii, że nie daję rady, że jestem naiwnym małolatem, w dodatku niekompetentnym itd. itd. usiłujesz złagodzić dysonans poznawczy, ot co. Ale prędzej czy później niestety będziesz musiała przyjąć prawdę o systemie edukacji – im wcześniej, tym lepiej dla Ciebie.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 18:32
                        Ale Ty nie mówisz niczego nowego - system edukacyjny jest poddany nieustannej krytyce ze wszystkich stron - obywateli, mediów, samych nauczycieli. Taka to nasza narodowa mentalność - świetna dekonstrukcja, wzniosłe idee, brak chęci do codziennej żmudnej pracy.

                        Zmiana może wyjść (i powinna, od dołu) - takie grassroots, praca u podstaw, czy jak to sobie życzysz nazwać. Np. rodzice, którzy są krytyczni, mogą wiele zmienić, przez współpracę ze szkołą. Ale niestety, ci często się boją decyzji, aktywizmu i odpowiedzialności. Nie sam system jest winny - system tworzą ludzie. Dam Ci prosty przykład: w ramach tego samego systemu dyrektor szkoły może bez sensu mnożyć biurokracje, blokować możliwość rozwoju nauczycielom, ale może też ograniczać biurokrację, zachęcać nauczycieli do rozwoju, pozwalać na wyjazdy w ramach comeniusa (nauczycieli i uczniów), umożliwiać współpracę międzynarodową, dostosować plan, by nauczyciele chcący się dokształcać, np. na studiach doktoranckich, robili to itd.

                        Tak samo sam proces uczenia - można nauczać pod testy, albo nauczać. Wszystko zależy od nauczyciela. (Oczywiście są pewne wymogi, podstawa, którą trzeba zrealizować itd., ale to już od ludzi zależy, jak to będzie wyglądać.)

                        Wątek jednak jest zupełnie nie o tym.
                        • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 18:50
                          > Ale Ty nie mówisz niczego nowego - system edukacyjny jest poddany nieustannej
                          > krytyce ze wszystkich stron - obywateli, mediów, samych nauczycieli.

                          Tak, tylko że to jest niestety nieprawda. Owszem, media od pewnego czasu (ale jest to dosłownie kwestia miesięcy) rzeczywiście, zresztą ku mojej ogromnej satysfakcji, zaczęły krytykować system edukacji, również wyższej, wcześniej jednak raczej głównie podniecano się tym, że mamy największy odsetek studentów w całej Europie i "świetnie wykształconych młodych ludzi".

                          Nie wiem, może trudno mi to ocenić jakoś obiektywnie, ale naprawdę nie widzę tej wszechobecnej krytyki systemu edukacji. Widzę raczej propagandowe billboardy, zadowolonych z siebie i zachwyconych swoją uczelnią studentów, dumnych z dyplomów swoich pociech rodziców itd. W najlepszym (najgorszym?) wypadku po prostu przyznawanie, że może rzeczywiście szkoła niewiele daje, ale przecież trzeba mieć papierek, bo to, bo tamto, bo siamto.

                          > Nie sam system jest winny - system tworzą ludzie.

                          Oczywiście, że do pewnego stopnia tak jest, ale system ma również wiele wad wbudowanych. A doprowadzona do granic absurdu biurokracja, o której mówisz, w dużej mierze jest narzucana przez procedury unijne, na które byle dyrektor niestety większego wpływu nie ma.

                          > Tak samo sam proces uczenia - można nauczać pod testy, albo nauczać. Wszystko
                          > zależy od nauczyciela.

                          Nie do końca. Uczniowie zdają obecnie standaryzowane egzaminy (gimnazjalny, tzw. maturę i tak dalej), w których obowiązują klucze. Nauczyciel zwyczajnie nie może inaczej nauczać, bo jego uczniowie nie poradzą sobie z egzaminami, musi uczyć obowiązujących schematów, czy tego chce, czy nie. Niestety.

                          W szkołach wyższych nie jest lepiej. Pomijając już np. odgórne naciski na obniżanie poziomu (system, nie ludzie - system, jest tak skonstruowany, że premiuje finansowo dużą ilość studentów, więc wyrzucanie kogokolwiek z uczelni jest brew jej interesowi), są też - jak pisałem - dyrektywy unijne. Polecam zainteresować się instytucją o wdzięcznej nazwie Krajowe Ramy Kwalifikacji, zobaczysz, o co w tym chodzi.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 20:47
                            Zrzucanie winy na "NICH" to takie ludzkie;) Odkąd wstąpiliśmy do Unii mamy kolejnego winnego, kozła ofiarnego, na którego zawsze można zepchnąć odpowiedzialność. Zawsze jak pojawia się idiotyczna regulacja, winimy unię, błędy systemu edukacji, też itd.

                            Czy zatem uważasz, że kiedyś (w sumie kiedy?) system był lepszy? Za komuny (ah ten reżim, ta propaganda;>), przed wojną? (ten analfabetyzm), w XIX w? (ci zaborcy). Jak widać, zawsze można obwinić kogoś innego, nie nas samych.

                            Akurat mówię z perspektywy praktyczki. Tak, sam dyrektor szkoły jest w stanie namnożyć niepotrzebnej biurokracji, nie dlatego, że spełnia wymogi unijne, ale dlatego, że sam uważa to za konieczne. Porównując moje doświadczenia w pracy nauczycielki i doświadczenia koleżanek po fachu, które pracują w innych szkołach, widzę, jak duża jest rola dyrekcji, kadry, w konkretnym miejscu. U mnie w szkole, gdzie dyrekcja jest naprawdę w porządku i, o dziwo, dba o jakość nauczania, choć to zwykłe rejonowe gimnazjum, pracuje się przyjemnie i nie trzeba wypisywać stert papierków (oprócz tych wymaganych przez ministerstwo). Dyrekcji zależy na dobrych nauczycielkach, są organizowany wymiany dla młodzieży, warsztaty różnego rodzaju, wyjścia ze szkoły itd.

                            Sama też, wcale nie poddaję się terrorowi testów. Uczę przedmiotu i myślenia krytycznego, a jak uczniowie opanują materiał, to testy nie będą dla nich problemem. Testy są prostsze niż ćwiczenia, jakie wykonujemy na zajęciach. Choć oczywiście można marnować czas na testy - znowu wszystko zależy od człowieka. Np. w jakim celu robi się testy z języka, skoro egzamin jest na poziomie A2, skoro poziom klasy to B2? System nie ma tu nic do rzeczy, raczej rutyna nauczyciela, który woli, gdy uczniowie w ciszy rozwiązują idiotyczne zadania zamiast np. podyskutować o czymś ciekawym w tym czasie.
                            • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 21:09
                              > Zrzucanie winy na "NICH" to takie ludzkie;) Odkąd wstąpiliśmy do Unii mamy kolejnego
                              > winnego, kozła ofiarnego, na którego zawsze można zepchnąć odpowiedzialność

                              To nie jest szukanie winnych na siłę, tylko stwierdzenie faktów: Unia narzuca wiele biurokratycznych rozwiązań, np. Krajowe Ramy Kompetencji, od których się robi niedobrze, to pomysł unijny. Zdaje się, że te cyrki z przemianowywaniem byle podrzędnej akademii na "uniwersytet" również.

                              Unia Europejska nie jest natomiast winna ogólnemu poziomowi polskich szkół, zresztą w ogóle znakomita większość problemów polskiego szkolnictwa nie ma z UE nic wspólnego.

                              > Czy zatem uważasz, że kiedyś (w sumie kiedy?) system był lepszy? Za komuny
                              > (ah ten reżim, ta propaganda;>), przed wojną? (ten analfabetyzm)

                              Nie wiem, ale na pewno poziom uniwersytetów i politechnik był wówczas wyższy, przede wszystkim z racji elitarności (do której dobrze byłoby moim zdaniem powrócić). Co do szkół niższych szczebli, trudno powiedzieć.

                              Jedno jest natomiast pewne: poziom maturzystów, zwłaszcza w zakresie przedmiotów ścisłych, obniża się z roku na rok, wykładowcy w wyższych uczelniach biją na alarm, że np. matematyki muszą właściwie uczyć od nowa.

                              > Porównując moje doświadczenia w pracy nauczycielki (...)

                              No dobrze, a miałaś już np. przyjemność kompletować tzw. teczkę awansu zawodowego? Tu są ścisłe kryteria formalne i mentalność dyrektora wiele raczej do rzeczy nie ma.

                              Natomiast masz rację, że nauczyciele i dyrektorzy są różni: jedni lepsi, drudzy gorsi. To zresztą dość oczywiste stwierdzenie. I jest też prawdą, że szkoła miałaby więcej sensu, gdyby zatrudniano sensownych nauczycieli – to też raczej oczywiste. Pytanie, jak takich przyciągnąć do zawodu: trudnego, męczącego, stresującego i przede wszystkim słabo płatnego.

                              Poza tym akurat problemy o których mówiłem, czyli biurokracja, nauczanie pod testy itd., bardziej dopieką nauczycielom z misją i pasją, mogą zniweczyć ich pracę. Nauczyciel kiepski z hydrą biurokratyczną sobie poradzi doskonale, bo hydra biurokratyczna to żywioł miernot.

                              > Sama też, wcale nie poddaję się terrorowi testów. Uczę przedmiotu i myślenia
                              > krytycznego, a jak uczniowie opanują materiał, to testy nie będą dla nich problemem.

                              Chwała Ci za to. Natomiast pytanie, czy rzeczywiście znajomość materiału jest warunkiem wystarczającym zaliczenia tych testów, miałbym tu pewne wątpliwości.

                              PS Z ciekawości, jeśli to nie zbytnia wścibskość: czego nauczasz i w szkole którego szczebla?
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 09.06.12, 11:35
                Widać, że jesteś niedojrzały - pełen młodzieńczej werwy i wiary w rewolucję. Ale wiesz, ewolucja jest drogą do sukcesu - stopniowy, codzienny, długotrwały wysiłek. To co proponujesz - destrukcję i odnowienie, to właśnie nie nic innego, jak tego samego rodzaju fantazja, jak te ministerialne, które tak surowo krytykujesz.

                A co do doktoratu - nie rozumiem, co złego w takim rozwiązaniu dla autorki? Skoro lubi studiować, w przeciwieństwie do większości, którzy studia traktują instrumentalnie - zaliczyć, ściągnąć, dostać papier z kiepskiej uczelni, zaocznie, za kasę, ale papier, to właśnie nadaje się na studia doktoranckie.
                • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 13:15
                  > Widać, że jesteś niedojrzały - pełen młodzieńczej werwy i wiary w rewolucję.

                  Lenin robił rewolucję w wieku bez mała 50 lat, więc niekoniecznie jest to wyłącznie domena młodości.

                  > A co do doktoratu - nie rozumiem, co złego w takim rozwiązaniu dla autorki? Skoro
                  > lubi studiować, w przeciwieństwie do większości, którzy studia traktują
                  > instrumentalnie - zaliczyć, ściągnąć, dostać papier z kiepskiej uczelni, zaocznie,
                  > za kasę, ale papier, to właśnie nadaje się na studia doktoranckie.

                  Studia doktoranckie z prawdziwego zdarzenia (nie mówię o tym, jak jest obecnie) służą tworzeniu kadry naukowej, a nie temu, by zadowalać panieneczki lubiące studiowanie. I tak też koniec końców będzie: dobrze rokujesz, jesteś wybitnie zdolny, można mieć nadzieję, że osiągniesz coś w nauce - rób doktorat; jesteś przeciętny, wiadomo z góry, że niczego oryginalnego nie stworzysz - cóż, chęci to trochę za mało, nie każdy musi koniecznie mieć doktorat.

                  Przypomnę może, bo chyba nie zdajesz sobie z tego do końca sprawy, że takie studia doktoranckie wiążą się z kosztami, i niekoniecznie nas stać na opłacanie kolejnych studenckich wakacji zagubionym księżniczkom, które nie bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić. Ja mawiał tow. Lenin: lepiej mniej, ale lepiej; lepiej wydać pieniądze na pięciu wybitnych, niż na dziesięciu przeciętnych.

                  To zresztą podstawowy problem szkolnictwa wyższego: kładzie się nacisk na ilość zamiast na jakość. To pierwsza rzecz, którą należy zmienić.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 18:40
                    No ciągle trwa debata dotycząca funkcji uniwersytetu. Obecna sytuacja ma na celu przede wszystkim rentowność, instrumentalizm i wydajność.

                    Jednak nie to w założeniu było celem uniwersytetu. Chodziło o generalne kształcenie, rozwój, dążenie do Prawdy.

                    Mylisz się też, co do :"wybitnych". Często to właśnie te zagubione jednostki, niepotrafiące odnaleźć się w brutalnym świecie ekonomii tworzyły dzieła, które weszły do kanonu.

                    To, że ktoś nie chce iść do pracy zarobkowej, nie oznacza, że będzie kiepskim pracownikiem naukowym. Przyznaję, nie wiem, jaki jest potencjał intelektualny autorki wątku, ale nie rozumiem tak zajadłej krytyki tego pomysłu.
                    Dla uspokojenia Ciebie, dodam, że studia doktoranckie też można podjąć w trybie niestacjonarnym i są wtedy płatne.
                    • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 18:55
                      > No ciągle trwa debata dotycząca funkcji uniwersytetu. Obecna sytuacja ma na celu
                      > przede wszystkim rentowność, instrumentalizm i wydajność.

                      Tylko że z tych debat niewiele wynika. I to z prostego powodu: obecna sytuacja jest bardzo korzystna dla uczelni, które zarabiają dużą kasę przy niewielkim nakładzie pracy. Chociażby sprzedając doktoraty, bo to, że

                      > studia doktoranckie też można podjąć w trybie niestacjonarnym i są wtedy płatne.

                      trudno inaczej nazwać niż handlem doktoratami.
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 21:01
                        Hmm, miałam do czynienia z kiepskimi wykładowcami (i jak sądzę naukowcami), ale miałam też szczęście poznać bardzo wielu mądrych doktorów/profesorów, którzy byli stypendystami uczelni amerykańskich i renomowanych europejskich. Chyba jednak miałam szczęście zapamiętać tych, którzy mi imponowali swoją wiedzą i pracą badawczą i zainspirowali. Najwyraźniej byłam bardziej szczęśliwa od Ciebie, bo może trafiłam na lepszą uczelnię, albo może byłam mniej krytyczna, jako że dysponuję mniejszą wiedzą/doświadczeniem/potencjałem myślenia krytycznego.


                        Jaki system edukacji jest dla Ciebie modelem? Z jakiego kraju? Czy może masz swoją wizję, bo wszystkie istniejące systemy mają wady?
                        • highly.sceptical Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 10.06.12, 21:33
                          > Najwyraźniej byłam bardziej szczęśliwa od Ciebie, bo może trafiłam na lepszą uczelnię, albo
                          > może byłam mniej krytyczna, jako że dysponuję mniejszą wiedzą/doświadczeniem
                          > /potencjałem myślenia krytycznego.

                          No ja trochę tych uczelni zwiedziłem, lepszych i gorszych, ponieważ gdybym nie "studiował", to wcielono by mnie do armii, a już z dwojga złego wolałem być pseudostudentem niż pseudożołnierzem. A wcale nie miałem większej ochoty studiować, czy w ogóle chodzić do szkoły, zostałem do tego poniekąd zmuszony. Ale to opowieść na osobny wieczór.

                          W każdym razie moje poglądy na system edukacji wyklarowały się w ostatniej uczelni w mojej karierze, szkole pedagogicznej zresztą. To wówczas zrozumiałem, że ten system należy zniszczyć, że żadne reformy już mu nie pomogą. O tym, co tam się działo, można by napisać książkę: zaliczanie egzaminów ludziom, którzy nie mieli bladego pojęcia o przedmiocie; przymykanie oka na ordynarne ściąganie (raz nawet byłem świadkiem wyjścia prowadzącego z sali na czas trwania kolokwium), rozdawanie licencjatów za wypracowania na poziomie gimnazjum itd. itd., dużo by można o tym pisać...

                          > Jaki system edukacji jest dla Ciebie modelem? Z jakiego kraju? Czy może masz
                          > swoją wizję, bo wszystkie istniejące systemy mają wady?

                          Nie studiowałem nigdy sytuacji w innych krajach, nie wiem, jak tam jest. Ale pisałem już mniej więcej, jak to widzę: powrót do elitarności szkół wyższych (koniec z ideą masowego wykształcenia wyższego) i gruntowne reformy w szkołach niższych szczebli, odświeżenie tego skostniałego systemu, większy nacisk na przedmioty ścisłe, mniej faktów, więcej myślenia itd. Taki bym widział ogólny kierunek, natomiast oczywiście nie mam zamiaru silić się na wymyślanie szczegółowych programów nauczania, bo tym powinni się zająć zawodowcy. Ale zawodowcy, a nie ministerialni biurokraci.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: powiedzcie mi, czy brak pracy w wieku 26 lat 08.06.12, 12:29
        Każdemu z nas grozi bezrobocie i nędza. Szczególnie w Pl. Mamy bardzo niskie pensje, zero oszczędności i skłonność do irracjonalnych wydatków dyktowanych wschodnim przepychem - kredyty komercyjne na święta, za drogi samochód na raty, za drogie mieszkania/domy, zmiany mebli i remonty zbyt częste w stosunku do zarobków itd.
        Sama praca nas nie uchroni przed wizjami zguby, które przewidują tu forumowicze dla autorki.