flora.bakteryjna
11.06.12, 09:07
Witam,
Czy możecie dać jakieś sensowne rady jak poradzić sobie z kompletnym brakiem asertywności? Zdałam sobie sprawę, że w życiu wściekam się na wszystkich dookoła, winiąc ich za całe zło, a prawda jest taka, że to ja nie radzę sobie z odpowiednim walczeniem o swoje, że jeśli ktokolwiek ma się zmienić to nie teściowa, szwagierka czy brat, a JA. To ja powinnam umieć wyartykułować swoje zdanie tak, żeby nikogo nie zranić, ale osiągnąć swoje. Kompletnie tego nie potrafię. To samo wobec obcych - przykład z wczoraj, który mnie dobił. Weszłam do apteki, kupowałam lekarstwo dla dziecka, przy okazji mąż poprosił o coś na ból gardła. Pan farmaceuta daje mi opakowanie, z którego wyjęty jest jeden listek tabletek. Mówię więc, że ja w takim razie nie chcę pozostałego opakowania tylko też jeden listek, na co farmaceuta że nie, że muszę kupić oba listki. I kupiłam!!!! D.pa wołowa, kupiłam a potem mało się nie porzygałam na własną mamejowatość. Praktycznie po wyjściu z apteki miałam 20 odpowiedzi farmaceucie, ale w oczy - jak zbity pies. Ja wiem, że to taka mało istotna sprawa, ale jak takich mało istotnych spraw jest sporo, wtedy można się zdolować. A już najgorzej jak ktoś mnie zaskoczy, wtedy kompletnie nie umiem się postawić, i robię to co ktoś chce.
Pomóżcie mi wyjśc z tego impasu, polećcie jakieś książki, dajcie cenne rady praktyczne. Jestem załamana sobą...