"okradłam przyjaciółkę"

12.06.12, 14:54
koleżanka wyznała mi jak w tytule wątku tego. No okradła przyjaciółkę. Spokojnie: reputacja złodziejki, proces karny ani pobyt w więzieniu jej nie grożą. :) Przyjaciółka wcześniej jej nie okradła, ani w żaden poważny sposób nie skrzywdziła. Zwyczajnie - ta koleżanka miała ochotę na coś, co znalazła w mieszkaniu swojej przyjaciółki pod jej nieobecność, o owa rzecz nie była w żaden sposób zabezpieczona przed kradzieżą. Niczego nie ma na swoje usprawiedliwienie, bo dwóch lampek czerwonego wina za takowe uznać nie można :)
Możecie na mnie rzucić gromami, ale nie rzuciłam ja na nią. Raz się żyje :)
    • gocha033 Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:02
      stephanie.plum napisała:
      Możecie na mnie rzucić gromami, ale nie rzuciłam ja na nią. Raz się żyje :)

      Po cco mielibysmy ?
      Wiemy, ze dzis czasy takie, ze Panie, zlodziej na zlodzieju zlodziejem pogania :)
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:08
        tak, pani, tak.
        prawie każdy kradnie.
        niektórzy mówią, że nigdy nie ukradli, ale skąd ja mam wiedzieć, czy to prawda? pewnie się nakradli, ale udają świętszych od papieża.
        a jeżeli ktoś naprawdę nie ukradł, to pewnikiem ze strachu albo z braku okazji.

        ci, którzy oburzają się na kradzież, to po prostu, droga pani, życia nie znają.
        • princessjobaggy Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:17
          Zgadzam sie, i tak wszyscy kradna, wiec nie ma co sie oburzac.

          Druga sprawa - jezeli przyjaciolka kolezanki sie nie zorientuje, to przeciez tak naprawde nic nie traci. Kto wie, moze w rezultacie bedzie szczesliwsza.

          A ten przedmiot, ktory ukradla to z tych, ktore i tak sie nie wymydla?
          • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:20
            No właśnie, koleżanka może i tak chciała się tego przedmiotu pozbyć, tylko nie mogła się przełamać. Całkiem możliwe, że przyjaciółka jej przysługę zrobiła! ;-D
    • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:15
      Przyznaj się, że to ty jesteś tą koleżanką! ;-D
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:21
        nienienie, pod własnym nickiem w zyciu się nie przyznam!!!
        ja jestem święta i nigdy nie zrobiłam nic złego.
        :~)
        • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:25
          To wspaniale!!! Uwielbiam zadawać się ze świętymi. Już jedną świętą tu znalazłam, ateraz znam już dwie. ;-D
          • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:31
            relikwiarze szykuj, za parę lat będą jak znalazł.
            • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:33
              Przekażesz mi swoje doczesne szczątki? Będą warte majątek, gdy cię kanonizują! ;-D
        • koham.mihnika.copyright do niczego sie nie przyznawaj, powiedz tylko 12.06.12, 16:12
          tak czy nie?
    • kbjsht Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:24
      przykre.
    • good_morning Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:28
      wedlug najnowszych teorii o moralnosci dopoki kolezanka ta okradziona nie zauwazy, to sie nie liczy
      bo w zasadzie to niby jej ukradziono, ale poniewaz ona o tym nie wie, wiec jakby jej nie ukradziono=nie poniosla straty, bo o tym nie wie
      a nawet, jak sie dowie, to moze tez wcale nie poczucje sie skrzywdzona, zacznie za to rozwazac;
      a) swoj nadmiernie konsumpcyjny styl zycia
      b) swoja wredote (=zostawianie przedmiotow w miejscach, gdzie sa widoczne, czyli wystawianie znajomych na pokuszenie oj nieladnie nieladnie)
      c) swoj egoizm
      etc
      • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:38
        Słusznie prawisz! A ja dodam jeszcze, że należy znieść wszelką własność prywatną jako źródło wszelkich kradzieży. Wszystko powinno należeć do wszystkich! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się! ;-D
        • good_morning laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 15:42
          nieproletariusze tez moga
          • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 16:20
            To wbrew rewolucyjnym zasadom! ;-D
            • good_morning Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 17:49
              to jest rewolucja rewolucji
              • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 17:52
                Nie można rewolucjonizować rewolucji. To tak jakby rozpalać palący się ogień. ;-)
                • good_morning Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 17:56
                  nie znasz sie
                  wszystko mozna
                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 17:58
                    No to rozpal płonący ogień. Dostaniesz nobla! ;-)
                    • good_morning Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 17:59
                      eee, nobla, juz mam
                      • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 18:02
                        pożycz! nie bądź wiśnia!
                    • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 18:04
                      stokrotka_a napisała:

                      > No to rozpal płonący ogień. Dostaniesz nobla! ;-)
                      *
                      sjp.pwn.pl/szukaj/p%C5%82on%C4%85%C4%87 i znaczenie drugie. Co za problem zatem? Definicja świecenia, bo się nie obejdzie sjp.pwn.pl/szukaj/%C5%9Bwieci%C4%87 et voila. Ogień źródłem silnego światła=płonący.
                      • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 19:07
                        raohszana napisał:

                        > sjp.pwn.pl/szukaj/p%C5%82on%C4%85%C4%87 i znaczenie drugie. Co za problem zatem? Definicja świecenia, bo się nie obejdzie sjp.pwn.pl/szukaj/%C5%9Bwieci%C4%87 et voila. Ogień źródłem silnego światła=płonący.

                        Wszystko ładne i piękne, tylko jeśli ogień już płonie to nie można go rozpalić. Jeśli szklanka jest już pełna wody, to nie można jej napełnić, bez uprzedniego odlania jej zawartości. ;-)
                        • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 19:14
                          Rozpal płonący ogień znaczy "rozpal ogień, który będzie płonął", sytuacja jwyjściowa - nie ma płonącego ognia, trzeba go rozpalić. A to jest do zrobienia.
                          • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 19:15
                            Inna kwestia, że do pełnej szklanki można nalać. A i drugi ogień rozpalić. Co się stanie dalej z tym - inna kwestia.
                            • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:03
                              raohszana napisał:

                              > Inna kwestia, że do pełnej szklanki można nalać. A i drugi ogień rozpalić. Co s
                              > ię stanie dalej z tym - inna kwestia.

                              Nalać można, ale ja napisałam o napełnieniu pełnej szklanki. ;-)
                              • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:09
                                stokrotka_a napisała:

                                > Nalać można, ale ja napisałam o napełnieniu pełnej szklanki. ;-)
                                *
                                Ależ można - czym innym, wypierając wcześniej nalaną/nasypaną substancję.
                                • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:14
                                  raohszana napisał:

                                  > Ależ można - czym innym, wypierając wcześniej nalaną/nasypaną substancję.

                                  Ale ona wtedy będzie tak samo pełna jak przed wyparciem wody. Nie stanie się bardziej pełna. ;-)
                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:45
                                    A dlaczego miałaby być bardziej pełna? Po prostu będzie napełniona i nadal spełni to warunki zadania "napełnij pełną szklankę".
                                    • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 08:35
                                      raohszana napisał:

                                      > A dlaczego miałaby być bardziej pełna? Po prostu będzie napełniona i nadal speł
                                      > ni to warunki zadania "napełnij pełną szklankę".

                                      Ale przecież ta szklanka jest już napełniona. Nie można więc jej napełnić, ponieważ napełniać można tylko rzeczy puste lub nie do końca wypełnione. ;-) Możesz wsypać piasek do szklanki z wodą, ale nie napełnisz jej w ten sposób. Zastąpisz tylko jedną substancję wypełniającą inną. ;-)
                                      • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 08:55
                                        No to co, że jest już pełna? Można ją napełnić czym innym. A na poziomie kwantowym załatwiamy to Schrodingerem.
                                        • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:04
                                          raohszana napisał:

                                          > No to co, że jest już pełna? Można ją napełnić czym innym.

                                          Zgodnie z tym, co piszą uczeni w piśmie:

                                          napełnić — napełniać
                                          «uczynić coś pełnym»

                                          No to uczyń szklankę, która jest pełna pełną. ;-)

                                          > A na poziomie kwantowym załatwiamy to Schrodingerem.

                                          No to załatw. ;-)
                                          • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:10
                                            stokrotka_a napisała:

                                            > Zgodnie z tym, co piszą uczeni w piśmie:
                                            >
                                            > napełnić — napełniać
                                            > «uczynić coś pełnym»
                                            >
                                            > No to uczyń szklankę, która jest pełna pełną. ;-)
                                            *
                                            Dostałaś wyżej - a) napełnić czym innym[ prosta wykładnia językowa - brak warunku "coś pustego pełnym" i brak warunku "coś niepełnego pełnym" i brak warunku "nie może być pełnym czegoś innego" ] b) Schrodinger, wszyscy wiedzą co i jak, wykładać fizyki nie trza :)
                                            Done.
                                            • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:31
                                              raohszana napisał:

                                              > Dostałaś wyżej - a) napełnić czym innym[ prosta wykładnia językowa - brak warun
                                              > ku "coś pustego pełnym" i brak warunku "coś niepełnego pełnym" i brak warunku "
                                              > nie może być pełnym czegoś innego" ]

                                              Czy jeśli szklanka jest pełna, to można ją uczynić ponownie pełną bez uprzedniego "odpełnienia? Czy jeśli silnik pracuje, to można go uruchomić bez uprzedniego wyłączenia? Czy jeśli ognisko płonie, to można je rozpalić bez uprzedniego zgaszenia? ;-)

                                              > b) Schrodinger, wszyscy wiedzą co i jak, wykładać fizyki nie trza :)

                                              Ja nie wiem. Wytłumacz albo uczyń. ;-)

                                              • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:37
                                                stokrotka_a napisała:

                                                > Czy jeśli szklanka jest pełna, to można ją uczynić ponownie pełną bez uprzednie
                                                > go "odpełnienia? Czy jeśli silnik pracuje, to można go uruchomić bez uprzednieg
                                                > o wyłączenia? Czy jeśli ognisko płonie, to można je rozpalić bez uprzedniego zg
                                                > aszenia? ;-)
                                                *
                                                Ze szklanką najprościej - wypełniamy czym innym, substancja wypiera poprzednią, szklanka czyni się pełna czego innego, np. mieszanki, ale jest np. do wypełniona do połowy substancją X i dopełniona substancją Y.
                                                Z ogniem relatywnie prosto - definicja "płonięcia" jako silnego świecenia pozwala wyprowadzić konstrukcję, w której ogień, który nie daje silnego światła, nie jest płonącym. Zabawa dopuszczalnymi pojęciami i relatywizm.
                                                A na silnikach się nie znam za specjalnie. Silnik Schrodingerem.

                                                > Ja nie wiem. Wytłumacz albo uczyń. ;-)
                                                *
                                                Czynię. I cu?
                                                Co do nauki - wybacz, ale nie płacą mi za uczenie ludzi podstaw. Polecam - Resnick i Halliday, "Podstawy fizyki", bardzo dobry podręcznik.
                                                • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:43
                                                  raohszana napisał:

                                                  > Ze szklanką najprościej - wypełniamy czym innym, substancja wypiera poprzednią,
                                                  > szklanka czyni się pełna czego innego, np. mieszanki, ale jest np. do wypełnio
                                                  > na do połowy substancją X i dopełniona substancją Y.
                                                  > Z ogniem relatywnie prosto - definicja "płonięcia" jako silnego świecenia pozwa
                                                  > la wyprowadzić konstrukcję, w której ogień, który nie daje silnego światła, nie
                                                  > jest płonącym. Zabawa dopuszczalnymi pojęciami i relatywizm.
                                                  > A na silnikach się nie znam za specjalnie. Silnik Schrodingerem.

                                                  Nieźle kombinujesz, ale na silniku poległaś. ;-D

                                                  > Czynię. I cu?

                                                  I nic. Ni ma! ;-)

                                                  > Co do nauki - wybacz, ale nie płacą mi za uczenie ludzi podstaw. Polecam - Res
                                                  > nick i Halliday, "Podstawy fizyki", bardzo dobry podręcznik.

                                                  Ach, dziekuję ci bardzo! ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:50
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Nieźle kombinujesz, ale na silniku poległaś. ;-D
                                                    *
                                                    Oh jej, i co teraz?

                                                    > Ach, dziekuję ci bardzo! ;-)
                                                    *
                                                    Ależ proszę.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:54
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Oh jej, i co teraz?

                                                    Nic. Ogólnej teorii wszystkiego nie odkryłaś, więc tabuny fizyków nadal mają co robić. ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:01
                                                    Teorię wszystkiego to wydumano już dawno, niejaki Einstein nawet się tym zajmował. Z powodzeniem stosuje się ją jako ogólną teorię wszystkiego.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:09
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Teorię wszystkiego to wydumano już dawno, niejaki Einstein nawet się tym zajmow
                                                    > ał. Z powodzeniem stosuje się ją jako ogólną teorię wszystkiego.

                                                    Naprawdę? To powiedz i tym m.in. Stephen'owi Hawking'owi, bo on nadal szuka. Pewnie nie wie, biedak. ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:14
                                                    Hawking to kiepski przykład. To astrofizyk bardziej, który duma nad teorią wszechświata.
                                                    Poza tym bazuje na Einsteinowej do tego, z modyfikacjami. No i teoria to teoria, a on to próbuje zweryfikować, bawiąc się np. czarnymi dziurami i paradoksem informacyjnym.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:18
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Hawking to kiepski przykład. To astrofizyk bardziej, który duma nad teorią wsze
                                                    > chświata.
                                                    > Poza tym bazuje na Einsteinowej do tego, z modyfikacjami. No i teoria to teoria
                                                    > , a on to próbuje zweryfikować, bawiąc się np. czarnymi dziurami i paradoksem i
                                                    > nformacyjnym.

                                                    Hawking jest tak dobrym przykładem jak wielu i nnych fizyków, którym marzy się sformułowne teorii wszystkiego. Ale niech ci będzie. Uświadom więc tych niewiedzących, żeby nie wyważali otwartych drzwi. ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:22
                                                    Erm, ależ niech sobie opracowują. To, że Einstein odwalił jedną nie znaczy, że nie można obalić innej. Nie ma potwierdzonej eksperymentalnie teorii wszystkiego, więc można podważać Einsteinową, kolegi z katedry trzy uniwerki dalej i opracowywać multum innych.
                                                    Nie zmienia to faktu, że jakaś teoria wszystkiego już jest.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:28
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Erm, ależ niech sobie opracowują. To, że Einstein odwalił jedną nie znaczy, że
                                                    > nie można obalić innej. Nie ma potwierdzonej eksperymentalnie teorii wszystkieg
                                                    > o, więc można podważać Einsteinową, kolegi z katedry trzy uniwerki dalej i opra
                                                    > cowywać multum innych.
                                                    > Nie zmienia to faktu, że jakaś teoria wszystkiego już jest.

                                                    Myslisz się i to bardzo! ;-) Ogólna teoria względności nie jest teorią wszystkiego. ;-)
                                              • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:38
                                                stokrotka_a napisała:

                                                > Ja nie wiem. Wytłumacz albo uczyń. ;-)
                                                *
                                                Wróć. Właściwie samo się czyni. W każdym momencie, przy czym niekoniecznie da się oznaczyć moment, to jak z pędem elektronu.
                                                • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:44
                                                  raohszana napisał:

                                                  > Wróć. Właściwie samo się czyni. W każdym momencie, przy czym niekoniecznie da s
                                                  > ię oznaczyć moment, to jak z pędem elektronu.

                                                  Nie czyni się samo. Na łatwiznę idziesz. ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:48
                                                    stokrotka_a napisała:

                                                    > Nie czyni się samo. Na łatwiznę idziesz. ;-)
                                                    *
                                                    Czyni. To właściwość fizyczna. To tak jak z niemożnością oznaczenia momentu pędu elektronów.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:53
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Czyni. To właściwość fizyczna. To tak jak z niemożnością oznaczenia momentu pęd
                                                    > u elektronów.

                                                    Nieprawda. Myślę, że błędnie pojmujesz ideę kota Schroedingera. Powtórzę, kot nie jest jednocześnie żywy i martwy, tylko jego stan jest nieokreślony przed dokonaniem obserwacji. ;-) Ale równania Schroedingera dotyczą tak naprawdę zjawisk kwantowych, a nie kota. ;-)
                                                  • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:06
                                                    Ahem... Wiesz na czym polega superpozycja i jak się ma do tego eksperymentu?
                                                    Nie, naprawdę nie chodzi w tym eksperymencie o taki banał jak to, że nie wiemy co jest w pudełku zanim nie sprawdzimy.
                                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:23
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Ahem... Wiesz na czym polega superpozycja i jak się ma do tego eksperymentu?
                                                    > Nie, naprawdę nie chodzi w tym eksperymencie o taki banał jak to, że nie wiemy
                                                    > co jest w pudełku zanim nie sprawdzimy.

                                                    Superpozycja do eksperymentu z kotem? Akto i kiedy przeprowadził ten eksperyment? ;-)
                                                  • six_a Re: a wiecie, co jeszcze wynaleziono? 13.06.12, 10:23
                                                    czad i mejl
                                                    :D
                                                  • raohszana Re: a wiecie, co jeszcze wynaleziono? 13.06.12, 10:26
                                                    A internety to te chamy z CERNa wydumali, a potem Amerykany im ukradli, wiedziałaś?! :D

                                                    Six_a, nie masz tam czego ku pokrzepieniu serc? ;)
                                                  • six_a Re: a wiecie, co jeszcze wynaleziono? 13.06.12, 10:29
                                                    właśnie się załamałam, że nic nie wiem, chyba wyciągnę podręcznik do fizy z pierszej gimnazjum i coś doczytam chociaż:)
                                                  • raohszana Re: a wiecie, co jeszcze wynaleziono? 13.06.12, 10:32
                                                    Kcesz ściongem? Abo nie, bo ja tesz nic njewjem :< I co teraz zrobimy?
                                                  • stokrotka_a Re: a wiecie, co jeszcze wynaleziono? 13.06.12, 10:29
                                                    raohszana napisał:

                                                    > A internety to te chamy z CERNa wydumali, a potem Amerykany im ukradli, wiedzia
                                                    > łaś?! :D

                                                    Ale co mają CERN i zjawiska kwantowe do zachowań obiektów makroskopowych? ;-)
                                                  • stokrotka_a Rao... 13.06.12, 10:24
                                                    raohszana napisał:

                                                    > Czyni. To właściwość fizyczna. To tak jak z niemożnością oznaczenia momentu pęd
                                                    > u elektronów.

                                                    Twierdzisz, że nie można oznaczyć momentu pędu elektronu?
                                                  • stokrotka_a Re: Rao... 13.06.12, 10:51
                                                    > raohszana napisał:
                                                    >
                                                    > Czyni. To właściwość fizyczna. To tak jak z niemożnością oznaczenia momen
                                                    > tu pędu elektronów.

                                                    Wyjaśnię sama, żeby ci zachodu oszczędzić. ;-) Nie ma czegoś takiego jak niemożność oznaczenia momentu pędu elektronów. Nie można z dowolną dokładnością wyznaczyć jednocześnie położenia i pędu cząstki. Tzn. że jeśli oznaczymy pęd, to nie ustalimy położenia elektronu i odwrotnie. ;-)
                          • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:02
                            raohszana napisał:

                            > Rozpal płonący ogień znaczy "rozpal ogień, który będzie płonął", sytuacja jwyjś
                            > ciowa - nie ma płonącego ognia, trzeba go rozpalić. A to jest do zrobienia.

                            Uściślam więc - miałam na myśli ogień już płonący. ;-)
                            • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:12
                              stokrotka_a napisała:

                              > Uściślam więc - miałam na myśli ogień już płonący. ;-)
                              *
                              Ne capisci - w jakim sensie rozpalić już rozpalony ogień? Tak jak zrobić zrobione już mydło? Trochę bez sensu, czego to ma dowodzić?
                              • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:16
                                raohszana napisał:

                                > Ne capisci - w jakim sensie rozpalić już rozpalony ogień?

                                Jeśli przeczytasz ten post, do którego się odniosłam, to zrozumiesz. Chodzi właśnie o niemożliwość rozpalenia ognia, który już płonie. ;-)
                                • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 12.06.12, 22:49
                                  Nie o to pytam. Pytam o wyjaśnienie polecenia. Chodzi Ci o stan faktyczny, w którym ma się stać coś, co się już dzieje - dokładnie to samo?
                                  Wiesz, że generalnie rozpalanie już płonącego ognia można to załatwić Schroedingerem i fizyką kwantową?
                                  • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 08:38
                                    raohszana napisał:

                                    > Nie o to pytam. Pytam o wyjaśnienie polecenia. Chodzi Ci o stan faktyczny, w kt
                                    > órym ma się stać coś, co się już dzieje - dokładnie to samo?

                                    Tak, o to mi chodzi. Jeśli silnik pracuje, to nie można go uruchomić bez uprzedniego wyłączenia zapłonu. ;-)

                                    > Wiesz, że generalnie rozpalanie już płonącego ognia można to załatwić Schroedin
                                    > gerem i fizyką kwantową?

                                    Fizyka kwantowa jest dobra do opisu zjawisk na poziomie mikro a nie makro. ;-)
                                    • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:05
                                      stokrotka_a napisała:

                                      > Fizyka kwantowa jest dobra do opisu zjawisk na poziomie mikro a nie makro. ;-)
                                      *
                                      Co nie zmienia faktu, że z punktu fizycznego opis na poziomie kwantowym nadal spełnia założenia. Upraszczając - fizyka to fizyka, nie Ty ani nie ja ją ustalamy. Jeśli chcesz zawęzić jeszcze bardziej swoje przykłady i wyłączyć konkretne kwestie fizyczne - prą uprzejmie, ale w formie w jakiej postawiłaś zadanie na początku - fizyka kwantowa pozwala je spełnić bez specjalnego wysiłku kombinatoryjnego.

                                      Inna kwestia, że tak postawione pytanie, jak na początku, bez wyłączenia opcji "zgaś i zapal ponownie", spełnia opcja "zgaś i zapal".
                                      • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:41
                                        raohszana napisał:

                                        > Co nie zmienia faktu, że z punktu fizycznego opis na poziomie kwantowym nadal s
                                        > pełnia założenia. Upraszczając - fizyka to fizyka, nie Ty ani nie ja ją ustalamy.

                                        Opis na poziomie kwantowym dotyczy zjawisk kwantowych. Jeśli zastosujesz fizykę kwantową do opisu zachowania samolotu, to za efekt nikt nie może ręczyć. ;-)

                                        > Jeśli chcesz zawęzić jeszcze bardziej swoje przykłady i wyłączyć konkretne k
                                        > westie fizyczne - prą uprzejmie, ale w formie w jakiej postawiłaś zadanie na po
                                        > czątku - fizyka kwantowa pozwala je spełnić bez specjalnego wysiłku kombinatory
                                        > jnego.

                                        Nie masz racji. ;-) "Kot" Schroedingera nie oznacza istnienia dwóch stanów jednocześnie. Oznacza on nieokreśloność stanu przed dokonaniem obserwacji. ;-)

                                        > Inna kwestia, że tak postawione pytanie, jak na początku, bez wyłączenia opcji
                                        > "zgaś i zapal ponownie", spełnia opcja "zgaś i zapal".

                                        Mylisz się, ponieważ Ja napisałam: "To tak jakby rozpalać palący się ogień." I odnosi się to do kontekstu dyskusji, który ty raczyłaś zignorować. ;-)
                                        • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 09:59
                                          stokrotka_a napisała:

                                          > Opis na poziomie kwantowym dotyczy zjawisk kwantowych. Jeśli zastosujesz fizykę
                                          > kwantową do opisu zachowania samolotu, to za efekt nikt nie może ręczyć. ;-)
                                          *
                                          Resnick i Halliday, potem pogadamy :)

                                          > Nie masz racji. ;-) "Kot" Schroedingera nie oznacza istnienia dwóch stanów jedn
                                          > ocześnie. Oznacza on nieokreśloność stanu przed dokonaniem obserwacji. ;-)
                                          *
                                          Nie. Kwestia superpozycji. Kot był równocześnie żywy i martwy. Tu nie ma zastosowanie kwestia ogólnie pojętego rozsądku, a fizyka. Dlatego to takie ciekawe doświadczenie, bo fizyka tu wchodzi i robi swoje.

                                          > Mylisz się, ponieważ Ja napisałam: "To tak jakby rozpalać palący się ogień." I
                                          > odnosi się to do kontekstu dyskusji, który ty raczyłaś zignorować. ;-)
                                          *
                                          Ależ skąd, po prostu odnoszę się do konkretnego zadania postawionego dalej.
                                          A rewolucję da się zrewolucjonizować, w zakresie wykładni językowej jednego pojęcia:
                                          rewolucja
                                          1. «zbrojne wystąpienie dużej części społeczeństwa przeciw istniejącej władzy, mające na celu zmianę ustroju w państwie»
                                          2. «proces gwałtownych zmian w jakiejś dziedzinie»
                                          3. pot. «intensywny, nieprzyjemny proces zachodzący w organizmie człowieka»
                                          4. pot. «duża zmiana»

                                          Chociażby proces gwałtownych zmian w dziedzinie zbrojnych wystąpień dużej części społeczeństwa przeciw istniejącej władzy, mających na celu zmianę ustroju w państwie.
                                          Zauważ, że nie trzeba dorabiać do tego swoich znaczeń, bo wszystko daje język i słowniki i to na podstawie najprostszej wykładni językowej.
                                          • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:15
                                            raohszana napisał:

                                            > Resnick i Halliday, potem pogadamy :)

                                            Kurs fizyki na poziomie uniwersyteckim. Potem pogadamy. ;-)

                                            > Nie. Kwestia superpozycji. Kot był równocześnie żywy i martwy. Tu nie ma zastos
                                            > owanie kwestia ogólnie pojętego rozsądku, a fizyka. Dlatego to takie ciekawe do
                                            > świadczenie, bo fizyka tu wchodzi i robi swoje.

                                            Nie, nie jest jednoczesnie, żywy i martwy. To tylko próba wytłumaczenia laikom zasad fizyki kwantowej, a zasady te nie opisują zjawisk w skali makro. ;-)

                                            > Ależ skąd, po prostu odnoszę się do konkretnego zadania postawionego dalej.
                                            > A rewolucję da się zrewolucjonizować, w zakresie wykładni językowej jednego poj
                                            > ęcia:

                                            > Chociażby proces gwałtownych zmian w dziedzinie zbrojnych wystąpień dużej częśc
                                            > i społeczeństwa przeciw istniejącej władzy, mających na celu zmianę ustroju w p
                                            > aństwie.
                                            > Zauważ, że nie trzeba dorabiać do tego swoich znaczeń, bo wszystko daje język i
                                            > słowniki i to na podstawie najprostszej wykładni językowej.

                                            Rewolucja w rewolucji to jest kontrrewolucja. Nie ma czegoś takiego jak rewolucjonizowanie rewolucji. ;-D
                                            • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:19
                                              Z czystej ciekawości - jesteś fizykiem?
                                              • raohszana Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:19
                                                I ponowię - czy wiesz co to jest superpozycja w fizyce kwantowej?
                                                • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:34
                                                  raohszana napisał:

                                                  > I ponowię - czy wiesz co to jest superpozycja w fizyce kwantowej?

                                                  Tak, wiem. Nie ma ona zastosowania do opisu zachowania kotów ani planet. ;-)
                                              • stokrotka_a Re: laczcie sie na rozne sposoby 13.06.12, 10:31
                                                raohszana napisał:

                                                > Z czystej ciekawości - jesteś fizykiem?

                                                Nie, ale kurs fizyki na poziomie uniwersyteckim, w tym elementy fizyki kwantowej zdałam na 5. ;-)
    • 3.14-roman Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:35
      Nie pozostawiaj nas w niepewności, napisz proszę (albo daj wskazówki), co to było? Coś do jedzenia? Kosmetyk? Luksusowa szczotka do kibla?*

      *kiedym był pacholęciem, okradłem własną rodzoną babcię, zabierając cichaczem wkład do kostki toaletowej (nie demontowałem zawieszonej w haźlu kostki, jedno wziąłem taki nowy, prosto z opakowania), bo był taki ładny i kolorowy oraz pięknie pachniał. Przeznaczyłem go na potrzeby moich zabawek (miały już swój własny domek, dodatkowy mebel w postaci pachnącego taborecika się przydał).
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:51
        wątek jest wyssany z palca, ale mogę Ci się po cichu przyznać, że ja kiedyś ukradłam koledze zdjęcie jego ojca nago.
        nie erotyczne zakusy były motywem mego wykroczenia, które do dziś dnia trzymałam wstydliwie w tajemnicy, tylko czysty zachwyt nad zdjęciem, gdzie pan wygladał jak kudłąty Posejdon wynurzający się z fal...
        • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:26
          stephanie.plum napisała:

          > wątek jest wyssany z palca, ale mogę Ci się po cichu przyznać, że ja kiedyś ukr
          > adłam koledze zdjęcie jego ojca nago.
          > nie erotyczne zakusy były motywem mego wykroczenia, które do dziś dnia trzymała
          > m wstydliwie w tajemnicy, tylko czysty zachwyt nad zdjęciem, gdzie pan wygladał
          > jak kudłąty Posejdon wynurzający się z fal...

          Jak mogłaś tak skrzywdzić kolegę i jego ojca?! ;-)
          • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:28
            TU MNIE MASZ!
    • triismegistos Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:36
      Przyznaję bez bicia, po pijaku włącza mi się kleptomiania. Ukradłam kumplowi książkę, drugiemu fajki, kumpeli figurkę Buddy itepe. Zawsze oddaję gorąco się tłumacząc, nigdy nie było z tego powodu żadnego kwasu.
      Raz tylko się przeraziłam jak po upojnej nocy w klubie znalazłam w torebce obcy telefon. Zrobiło mi się aż gorąco. Co innego podprowadzić kumpeli groszowej wartości bibelocik a potem wraz z nią śmiać się z tego a co innego...
      Na szczęście okazało się że kumpel, z którym tam byłam sam wrzucił mi telefon do torebki, bo bał się ze zgubi.
      • wez_sie Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:43
        a "zabawek" nikomu nie zajumalas?
        eksiowi chyba
    • kalllka Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:36
      to jaka bedzie forma ( tryb) zwrotny/a
      'ukradzionego'- wina?
    • six_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:38
      :D
    • princessjobaggy Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:39
      A tak w ogole twoj post kogos mi przypomina, byla kiedys na forum taka jedna:

      forum.gazeta.pl/forum/w,384,38714912,38722539,Re_Czego_do_dzis_sie_wstydzicie_.html
    • wez_sie Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:42
      przestan zyc zyciem innych, wieeerz? ;)
    • anaisanais96 Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:42
      Widać koleżanka wywodzi się z jakiejś patologicznej rodziny a tobie sie to podoba. No cóż...
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:21
        strach pomyśleć, że możesz mieć rację...
        • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:28
          No widzisz, jak wiele wniosków można wyciągnąć z kilku zdań, które napisałaś w poście założycielskim. Patologia rodziny, środowiska, może nawet przestępcza działalność... ;-)
          • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:30
            do oskarżania rodziny bym się nie posuwała, ale niestety, czyny o czymś świadczą...
            • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:37
              stephanie.plum napisała:

              > do oskarżania rodziny bym się nie posuwała, ale niestety, czyny o czymś świadczą...

              Zdaniem anais one świadczą nie tylko o rodzinie koleżanki, ale też o tobie! ;-D
              • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:41
                i właśnie boję się, że ona może mieć rację.
                koleżanka ukradła, a ja jej na to, że "raz się żyje", po czym jeszcze ogłaszam to publicznie.
                dręczy mnie myśl, że coś może być ze mną nie tak.
                • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:43
                  stephanie.plum napisała:

                  > i właśnie boję się, że ona może mieć rację.

                  Na pewno ma rację! ;-D

                  > koleżanka ukradła, a ja jej na to, że "raz się żyje", po czym jeszcze ogłaszam
                  > to publicznie.
                  > dręczy mnie myśl, że coś może być ze mną nie tak.

                  No przecież prawdę powiedziałaś, chyba że wierzysz w reinkarnację. Jeśli wierzysz, to skłamałaś! ;-)
                • kseniainc Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:44
                  nie myśl już o tym;-p Niezaprzeczalnie jest......;-)
          • anaisanais96 Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 20:28
            POdśmiechujesz się, ale co powiedziałabyś o dziewczynie która weszłaby do twojego domu i wzięła sobie coś? Dla mnie to patologia. A z twojej wypowiedzi wynika że raczej to normalne-zabrać sobei coś co mi się podoba. W środowiskach niepatologicznych takie rzeczy się raczej nie zdarzają
    • six_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:48
      ale skąd w ogóle bierze się przekonanie, że to Twoja przyjaciółka. przecież wiesz, że jak coś piszesz, to nigdy o sobie, a już na pewno nie o swoich przyjaciółkach.
      ogarnij się zatem:)
    • kseniainc Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:57
      umówiłaś się z korą czy jak?
      hahahah
      raz się żyje;-D
    • raduch Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 15:58
      Natychmiast się przyznaj jej mężowi... Eeeee, szwagierce, czy jakoś tak?
      • six_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:17
        eeetam, jak się nie wymydliło, to po co się przyznawać, nie?
        :P
        • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 16:39
          To ona ukradła to mydło, a ono nadal jest tam gdzie było? ;-D
        • raduch Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 17:15
          No jaaaasne, od razu się wymodliło. Mszalne czy cywilne zawsze jednak wino.
          • stokrotka_a Widzisz sixo... 12.06.12, 17:50
            raduch napisał:

            > No jaaaasne, od razu się wymodliło.

            Od mydła do modlitwy nie jest tak daleko.... ;-D
            • six_a Re: Widzisz radku... 12.06.12, 18:17
              radek [imię zmienione]
              • stokrotka_a Re: Widzisz radku... 12.06.12, 19:08
                six_a napisała:

                > radek [imię zmienione]

                Zmieniłaś imię? ;-)
                • six_a Re: Widzisz radku... 12.06.12, 22:07
                  to taki żarcik forumowy:)
                  • stokrotka_a Re: Widzisz radku... 12.06.12, 22:21
                    six_a napisała:

                    > to taki żarcik forumowy:)

                    Jak miło! Grunt to być wtajemniczonym. ;-)
                    • six_a Re: Widzisz radku... 12.06.12, 22:36
                      no przepraszam no
                      zaczęło się od tego:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,121167842,121167842,ludzie.html
                      a potem to już poleciało:
                      forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=radek%20imi%C4%99%20zmienione&forumId=16&sortMode=SCORE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=2
                      • stokrotka_a Re: Widzisz radku... 13.06.12, 08:43
                        six_a napisała:

                        > no przepraszam no
                        > zaczęło się od tego:
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,16,121167842,121167842,ludzie.html
                        > a potem to już poleciało:
                        > forum.gazeta.pl/forumSearch.do?&query=radek%20imi%C4%99%20zmienione&forumId=16&sortMode=SCORE&queryMode=SIMPLEALL&pageNumber=2

                        Szkoda, że nie jestem historyczką forumową. ;-)
            • grassant Re: Widzisz sixo... 13.06.12, 11:13
              stokrotka_a napisała:
              >
              > Od mydła do modlitwy nie jest tak daleko.... ;-D

              modlenie to mydlenie oczu.
    • girl.anachronism Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 17:49
      > Możecie na mnie rzucić gromami, ale nie rzuciłam ja na nią. Raz się żyje :)

      a gdyby to tobie zaiwaniła z chałupy coś drogocennego (czy to materialnie, czy np. sentymentalnie)? też mówiłabyś z uśmiechem, że raz się żyje?

      nie szanuję złodziei, jeśli nie jest to dziecko które kradnie chleb i mleko żeby mieć czym nakarmić młodsze rodzeństwo. a już osoba, która przychodzi do domu zaufanej osoby i zabiera sobie bez pytania coś bo "ma na to ochotę" to najgorszy gatunek, zwykły śmieć. naprawdę nie masz się czym chwalić, a tym bardziej twoja koleżanka.

      może zaproś ją do domu na poszukiwania - w końcu raz się żyje.
      • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 17:54
        girl.anachronism napisała:

        > a gdyby to tobie zaiwaniła z chałupy coś drogocennego (czy to materialnie, czy
        > np. sentymentalnie)? też mówiłabyś z uśmiechem, że raz się żyje?
        >
        > nie szanuję złodziei, jeśli nie jest to dziecko które kradnie chleb i mleko żeb
        > y mieć czym nakarmić młodsze rodzeństwo. a już osoba, która przychodzi do domu
        > zaufanej osoby i zabiera sobie bez pytania coś bo "ma na to ochotę" to najgorsz
        > y gatunek, zwykły śmieć. naprawdę nie masz się czym chwalić, a tym bardziej two
        > ja koleżanka.
        >
        > może zaproś ją do domu na poszukiwania - w końcu raz się żyje.

        Poczucie humoru w narodzie ginie! ;-D
        • girl.anachronism Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 17:59
          > Poczucie humoru w narodzie ginie! ;-D

          będę musiała jakoś sobie z tym poradzić :-(
          • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 19:10
            girl.anachronism napisała:

            > będę musiała jakoś sobie z tym poradzić :-(

            Wierzę w ciebie! ;-)
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 17:58
        wiesz co?
        masz rację.
        no nic dodać, nic ująć, normalnie.
        • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 18:00
          Widzisz, jakie szlachetne posty sprowokowałaś swoja krotochwilą! Wzruszyłam się normalnie...
    • mamalgosia Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 18:25
      Najważniejsze sa dwie sprawy:
      - ona to chciała mieć, a nie miała
      - ktoś inny to miał
      Jak mogła postąpić inaczej?;)
      • kora3 O ile wymyslona osoba nie byłaby kleptomanką 13.06.12, 10:03
        to na milion sposobów mogła postapić inaczej :)

        Kupić sobie taką samą rzecz (nie zawsze wykonalne technicznie), poprosić o nią. Kleptoman nie ma wyboru, bo jego dysfunkcja nie pozwala mu na powstrzymanie się :)

        Natomiast w zwiazku z tym, ze watek Steph (b. fajnie przeze mnie postrzeganej poniekąd) jest nieudaną wg mnie analogią do mojego: nie mozna kogoś mieć ani nikogo komuś zabrać, chyba, ze ktoś w danym momencie albo w ogóle nie ma zdolnosci kierowania swym postepowaniem z przyczyny dowolnej
    • maggpie Ja też ;D 12.06.12, 18:28
      To było dawno, miałam z 10 lat, ale pokusa była tak silna.. zbierałam 'historyjki' (tak na to -zdaje sie mówiliśmy) z gum balonowych Donald, a ja nie mogłam trafić na tę którą ona wyciągnęła. A zbierałam je bardzo namiętnie, z dużą pasją, zaangażowaniem i kombinując 'jak by tu'.
      No i kiedy poszła do łazienki, podmieniłam jej rzadką historyjke na moją b. oklepaną. Nie było warto, do dziś mam wyrzuty sumienia, kurza twarz.
      • grassant Re: Ja też ;D 13.06.12, 11:19
        dawno temu u kuzynów wyrwałem stronę z dość rzadkiego katalogu. nie mogę uwolnić się od tego. :)
    • raohszana Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 18:32
      Za mało emotikonek i relatywizmu moralnego, moja droga ;)
      • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 19:09
        raohszana napisał:

        > Za mało emotikonek i relatywizmu moralnego, moja droga ;)

        Za mało idealnych cech, moja kochana! ;-D
        • raohszana Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 19:15
          Odczep się.
          • stokrotka_a Re: "okradłam przyjaciółkę" 12.06.12, 21:55
            raohszana napisał:

            > Odczep się.

            Wiesz, nie rozumiem cię. Chcesz, żebym się od ciebie odczepiła, a sama się mnie czepiasz. ;-)
      • kora3 wg mnie logiki 13.06.12, 09:21
        za mało, by było adekwatnie. Z paru powodów. Pierwszy jest taki, że jesli zdrada, czy tam skok w bok są kodeksowo podobne do kradzieży, to czas zmienić nasz kodeks karny na podobny np. afgańskiemu z uwzglednieniem tego, ze chłopa za zdrade też kamieniujemy, albo chociaż wsadzamy do kicia.

        O dziwo wszelako, pomimo naszej rozwinietej moralnosci ogólnie, nasz kodeks karny nie przewiduje sankcji za zdradę. Uprzedzając, bo moze ktoś (nie Ty rzecz jasna) się zagalopuje - uznanie winnym rozpadu małzeństwa z powodu zdrady nie ma nic współnego z KK, ani nawet kodeksem wykroczeń:)

        Oczywiscie mozemy zapytać "co z tego?", ale logiczna odpowiedź jest prosta: to, ze nie sposób porównywac czynu karalnego z czymś ocenianym moralnie nagannie, ale karalnym nie beddącym. Nieprawdaż?

        Inna sprawa, że wziecie sobie jakiejś rzeczy nalezącej do kogoś to wg mnie jednak coś innego niż dobrowolne z obu stron pójście do łozka. W naszym kraju nie ma mechanizmu, ani pojecia w którym ktoś należy do kogoś. Nie można człowieka zakupić i tak wejsc w jego posiadanie, ani też zadna deklaracja, czy spisana umowa nie moze zadnego człowieka uczynić własnoscią drugiego. Naqwet gdyby ktoś taką umowe spisał, byłaby ona niewazna z urzedu, bo co do zasady sprzeczna z prawem i normą społeczną.

        Logicznie zatem w naszym prawie, które akceptujemy (bo nie zmierzamy do jego zmiany) porównanie takie mija się ze zdrowym rozsadkiem. Mija się też całkiem życiowo - tu mowa o zabraniu jakiejś rzeczy przyjacielowi - wszak nigdzie nie wspomniałam, jakoby ów kolega mojej kolezanki był zajety i to przez jej przyjaciółkę. :)
        • stephanie.plum Re: wg mnie logiki 13.06.12, 10:23
          ależ nikt nie musi przecież dostrzegać tu żadnych analogii, a już zwłaszcza po to, aby, dostrzegłszy je, usiłować udowodnić, że ich nie ma.

          jeśli w moim wątku chciałam przeprowadzić jakiekolwiek porównanie, to jedynie pomiędzy niefajną rzeczą, jaką twoja koleżanka zrobiła swojemu mężowi,

          a niefajną rzeczą, jaką moja koleżanka zrobiła swojej przyjaciółce.

          zapewniam, że nikogo nie uważam za czyjąś rzecz, i z tego, co napisałam, absolutnie to nie wynika - zagalopowałaś się w przeprowadzaniu analizy porównawczej.
          :~)

          kodeksy karne i prawo kanoniczne też zostawmy sobie na inną okazję, bo nie znam nikogo, kto traktowałby je jako jedyne kryterium w postępowaniu wobec bliskiej osoby.

          z demagogicznymi pozdrowieniami,
          Stefa
          • kora3 Ależ na pewno znasz Steph :) 13.06.12, 10:36
            Takimi "kimiś" :) kto traktuje ww. prawa za obowiazujące takze wobec osoby bliskiej są sedziowie np. A poza nimi znam osobiscie kilka osób pt. katolicy, którzy prawo kanoniczne własnie tak przekładają na relację z kims i twierdzą np. ze człowiek z którym już nie są, który się z nimi rozwiódł już jakiś czas temu nadal jest ich mezem/zoną i bedąc z kimś innym zdradza ich :) Bo tak stanowi własnie prawo kanoniczne:)

            A tak poza tym wszystkim - czy osoby o tak radykalnych poglądach na zycie innych, jak na przykład Ty (tak cie postrzegam, być moze nie słusznie) zakładają jakieś okolicznosci czasem, gradację oceny postepku?
            Ja tak radykalna jak wiesz nie jestem :) I na przykład jesli załozmy facet zdradza babkę (albo idwrotnie) to uwazam, ze to on zdradza i jefgo wina wobec tej babki jest niewspółmiernie wieksza niż wina kobiety z którą owoą babkę zdradza. Ale jesli ta z którą zdradza jest dla zdradzanej osobą bliską (siostrą, przyjaciółką np.) to widze to inaczej.

            Podobnie inaczej widzę romansowanie czyjes w sytuacji, gdy z małzonkiem/partnerem (zeńśkie odpowiedniki też) kogoś łączy tylko wspólne mieszkanie, papierek, czy zobowiazania czysto techniczne, a inaczej gdy taki ktoś udaje oddanego współmałzonka i zdradza.
    • kora3 Zawsze mnie kompletnie rozwala Steph 13.06.12, 08:49
      takie demagogiczne porównianie. Np. przejscie na czerwonym swietle z rozbojem, kradzieży z włamaniem z jazdą tramwajem bez biletu, morderstwa z premedytacją z korzystaniem w sprawie prywatnej z telefonu słuzbowego :D
      • grassant Re: Zawsze mnie kompletnie rozwala Steph 13.06.12, 11:27
        kora3 napisała:

        > takie demagogiczne porównianie. Np. przejscie na czerwonym swietle z rozbojem,
        > kradzieży z włamaniem z jazdą tramwajem bez biletu, morderstwa z premedytacją z
        > korzystaniem w sprawie prywatnej z telefonu słuzbowego :D

        od jednego do drugiego jest b.blisko. bardziej naganne (pokjęcie względne) zachowania aspołeczne często zaczynają się od drobnych. :D
        • kora3 Re: Zawsze mnie kompletnie rozwala Steph 13.06.12, 11:42
          nawet jesli tak, takie porównania są absurdalne.
    • josef_to_ja Dobre :) 13.06.12, 11:02
      Podoba mi się ten temat :)
    • grassant "raz się żyje" 13.06.12, 11:40
      w moim mniemaniu nastąpiło pomylenie pojęć. owo "raz się żyje", czy "żyje się raz" jest przypomnieniem i ostrzeżeniem, a nie wymówką/usprawiedliwieniem.
    • moonogamistka Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 20:22
      Czyli faceta zagarnela?;-)
    • eaudecologne Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 20:32
      Porównanie faceta posiadającego wolną wolę do przedmiotu kuriozalne, no ale cóż, nie od dzisiaj złe kobiety podstępnie uwodzą biednych misiów.;) Tak jak porównanie tzw. obcej baby do przyjaciółki. Chyba, że tamten wątek dotyczył romansowania z facetem przyjaciółki, a ja nie zauważyłam?
      • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 20:47
        w żadnym miejscu nie porównuję tu faceta dop przedmiotu,
        ale rozumiem pomyłkę - pewnie jest ona freudowska.

        :~)

        jak już wyjaśniałam, porównanie można ewentualnie przeprowadzić na jednym tylko poziomie - na poziomie niafajnego zachowania wobec kogoś bliskiego, kto nam ufa, i reakcji na nie osoby trzeciej.
        tak zdrada, jak i kradzież takimi zachowaniami są.
        nie rozważam tu ani z kim zdradzono, ani co zostało ukradzione.

        wątek, w którym stawiam pierwsze i niepewne kroki jako troll, utrzymany jest w tonie abstrakcyjnego rozważania. podobnie jak światła autorka wątku, po której epigonię, celowo nie podaję żadnych szczegółów.
        nie ma więc sensu ich się dopatrywać.
        • eaudecologne Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 20:58
          > w żadnym miejscu nie porównuję tu faceta dop przedmiotu,

          Ty tak na serio, czy jaja sobie robisz?

          > jak już wyjaśniałam, porównanie można ewentualnie przeprowadzić na jednym tylko
          > poziomie - na poziomie niafajnego zachowania wobec kogoś bliskiego, kto nam ufa,
          > i reakcji na nie osoby trzeciej.

          Porównanie można przeprowadzić na kilku poziomach, nawet porównanie tak demagogiczne.:)
          • stephanie.plum Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 21:08
            jejku, a Ty serio myślisz, że przyświecał mi cel porównania faceta (jakiego zresztą faceta??? tego zdradzonego? czy tego kolegi, który przecież zdaje się jest stanu wolnego, więc do porównania nie pasuje) do rzeczy?

            myślę, że najlepiej zrobię, jeśli zaraz pójdę na spacer.
            jeżeli przyjdą mi do głowy kolejne demagogiczne przesłania, nie omieszkam się nimi podzielić po powrocie.
            :~)
            • eaudecologne Re: "okradłam przyjaciółkę" 13.06.12, 21:40
              Uuu, rzeczywiście - facet wolny, a ona zajęta. Mój błąd, przyznaję się i przepraszam za zamieszanie.:) Aczkolwiek nadal uważam, że porównywanie zdrady i kradzieży jest dosyć ryzykowne.
              Wiadomo, że ani zdrada, ani kręcenie z kimś zajętym nie są pozytywnymi zachowaniami, acz jak już napisano - za zdradę nie ma konsekwencji prawnych. Za to chyba łatwiej wymazać z pamięci kradzież niż zdradę, przynajmniej dla większości osób (bo pewnie będą i takie, które się nie przejmą, albo i będą udawały, że nic się nie stało). Natomiast wydaje mi się, ze sprawa jest taka, że kradzież jest jednoznacznie zła i dlatego potępianie jej nie spotyka się z kontrowersjami. Natomiast w przypadku zdrady dochodzi prywatność i to, jakie tak naprawdę są relacje między osobami zainteresowanymi. Oraz to, czy w ogóle mamy prawo się wtrącać w czyjeś życie i po której stronie stanąć - jeśli przyjaciółkę zdradza facet, to jest proste, ale jeśli przyjaciółka, którą bardzo lubimy, zdradza faceta, już robi się trudniej. Nie wiem gdybym ja była taką osobą, to nie chciałabym głaskania po główce i "świetnie postępujesz", ale też nie chciałabym, żeby przyjaciółka odwróciła się ode mnie trzaskając drzwiami na odchodne.
              • kora3 Otóż to 14.06.12, 00:02
                ale dostrzegam tu jeszcze jeden aspekt. Mianowicie taki, że jesli ktoś nam sie zwierza np. ze zdrady. to zwykle wie, ze jest to cos nieakceptowanego ogólnie, inaczej mówiłby o tym wprost ogółowi, a nie komuś po cichu w zaufaniu.

                Co moze zaoferować osoba bliska? Świete oburzenie zapewnie podniesie jej ego, ale czy o to tu chodzi? Jesli o czyms warto powiedzoeć wg mnie to włąsnie o konsekwencjach mozliwych. To bardziej trafić może niż pierdzielniecie mowy umoralniającej z sobą w roli głownej pt. "ja nigdy bla, bla"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja