kryzys w związku

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 10:36
witam!
Ostatni przeżywam kryzys w naszym związku. Zastanawiam się czy to wszystko ma
sens. Jesteśmy razem ponad rok, a tu już zaczyna się coś rozpadać. Czuję że
oddalamy się od siebie, że coś się wypala. Mam pełno wątpliwości. Nawet
zaczynamy nudzić się ze sobą, widujemy się zadko. Myślę że powinnam to
skończyć, ale boję się. Kocham go i boję się że moge stracić go na zawsze. Z
jednaj strony jest mi tak źle, zrobiliśmy się dla siebie całkiem obcy, a z
drugiej nie wyobrażam sobie abym była bez niego. Muszę być silna. Ale jak to
się łatwo mówi. Słyszałam że każda para po pewnym czasie przeżywa taki
kryzys, ma wątpliwości, ale później wszystko wraca do normy. Ale czy ciągnąć
to wszystko na siłę? Czuję że się wypalam, ja daję wszystko dla niego on już
NIC. Zero uczucia, a ja tego tak bardzo potrzebuje.
Przepraszam za tą przydługawą wypowiedź. Dzięki za wysłuchanie i może za
jakąś radę.
Pozdrawiam
    • Gość: Meggg Re: kryzys w związku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 10:40
      Myślę że powinnam to
      > skończyć, ale boję się. Kocham go i boję się że moge stracić go na zawsze


      Sorry, ale nie rozumiem tego. Chcesz skonczyc, ale boisz sie ze stracisz go na
      zawsze? Nieprawda, ze po roku pojawia sie kryzys. Na to nie ma reguly.

      Dam ci rade - pogadaj z nim. Nikt na forum w tej kwestii ci nie pomoże.
    • Gość: Nelka Re: kryzys w związku IP: *.pl / 193.24.200.* 23.06.04, 10:44
      Jak długo trwa ten kryzys? Może da się go przeczekać? Może da się jeszcze ten
      związek "ubogacić"? Moze to tylko stagnacja wynikająca z Waszego lenistwa i
      wystarczy trochę bardziej się postarać, by wszystko naprawić?

      Łatwiej się poddać niz walczyć. Może powiedz mu dokładnie to, co napisałaś?
      Rozmawiaj, mów o swych uczuciach. A może za bardzo się starasz by mu dogodzić i
      go to męczy?

    • Gość: roza Re: kryzys w związku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 10:59
      Miałam podobny kryzys do Twojego.Jednak nie poddałam się.Porozmawialiśmy
      szczerze czego wymagamy od siebie i naszego związku, co chcemy zmienić by był
      on lepszy.Z tego wszystkiego wysnułam wniosek,że mój chłopak nie miał pojęcia
      czego tak naprawde ja oczekuje od niego. Teraz oboje budujemy nasz związek od
      nowa, czego i Tobie życzę:) pozdrawiam
    • honeybeam Lauro 23.06.04, 11:11
      Związek to nieustanna praca. Minął już u was najprawdopodobniej okres pierwszej
      fascynacji sobą, a teraz wszystko zależy od tego czy chcecie być razem ze sobą.
      Nie możesz siedzieś z założonymi rękami i czekać, aż coś samo się rozwiąże.
      Teraz jeśli chcesz aby to przetrwało, musisz zakasać rękawy i do dzieła. Może
      Twój chłopak w ogóle nie wie, że dręczą Cię jakieś wątpliwości. Bardzo często
      wychodzimy z mylnego założenia, że ktoś powinien umieć czytać nasze myśli, a
      tak nie niestety nie jest. On nie jest Tobą i ma prawo nie wiedzieć czego Ci
      potrzeba. Pomyśl jak nam samym trudno czasem zwerbalizować nasze
      własne "chcenia", więc nie żądajmy tego od drugiej osoby. Zacznij mu mówić o
      tym, czego pragniesz od niego i co czujesz. Wtedy dopiero przekonasz się, czy
      on jest w stanie sprostać Twoim wymaganiom, czy nie i czy ten związek ma
      przyszłość czy nie. Pojedźcie może gdzieś razem w wakacje, zdobądźcie wspólne
      doświadczenia i wspomienia - to są rzeczy, które scalają związek.
      I zastanów się, czy Twój lęk przed rozstaniem z nim, nie jest raczej lękiem
      przed tym, że zostaniesz sama...

      Powodzenia
      • Gość: złośnica a może to już przyzwyczajenie i strach przed IP: *.acn.pl 23.06.04, 13:50
        samotnością, a nie miłość?
    • Gość: samica Re: kryzys w związku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.04, 23:39
      Z kryzysami tak bywa, że to tylko jedna osoba go przeżywa. Twój chłopak pojęcia
      nie ma, że coś jest nie tak, a ty tu płaczesz. Za rok może być inaczej - ty
      będziesz pewna, że jest cudownie, a on ci powie, że się męczy.
      I tak do śmierci.
      Coś mi się porymowało - pewnie mam rację.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja