kropidlo5
15.06.12, 12:35
Zdarza sie, ze szef/manager obciaza niektorych pracownikow w grupie wieksza iloscia pracy niz pozostalych. Czesto jest to paradoksalnie rezultatem ich sumiennosci- jako takowi, dostaja coraz wiecej na glowie 'bo na nich mozna polegac'.
Aby wyjsc z tej sytuacji, mozna: odmowic wykonania obowiazkow mgliscie zaslaniajac sie 'brakiem czasu'- co jest trudne, albo powolac sie na sprawiedliwosc- i tym samym, wejsc na wojenne sciazke, a co najniej narazic sie reszcie.
Mialem taka sytuacje, 8 osob pracowalo, w tym wiekszosc to lenie i manadzer wytypowal sobie mnie i dwoch pozostalych i wymyslal coraz to nowe obowiazki i zwalal na nasza glowe. Pozostalli natomiast mieli lekkie zycie, relatywnie coraz lzejsze, bo ta sama ilosc podstawowych obowiazkow, a u nas nowe i nowe.
Zarazem ci pozostali wcale nie zyczyli nam 'zle, cieszyli sie ze kierownik na nich nic nie zwalil, ale nie cieszylli sie ze zwalil na nas- wyrazali wspolczucie ( i pewnie tez tak czuli). To byla kwetia miedzy nami a kierownictwem. No ale- nie mozesz odmowic wykonania pracy. Nie mozesz powiedziec 'nie robie tego, bo mi sie nie podoba', mozesz jedynie powolac sie na poczucie sprawiedliwosci- ale tym samym jak mowie, wchodzisz w spor z reszta zalogi.
To jest jak strategia 'dzieli i rzadz' troche, kierownik jest cwany, bo zamyka pracownikow w potrasku- albo beda robic wiecej niz powinni, albo beda w konflikcie z reszta i zespol bedzie podzielony. Oczywiscie, w interesie kierownika jest aby jak najlepiej zrobic, wiec w jego interesie jest 'niesprawiedliwosc'.