tsaria
22.06.12, 19:32
Czuje się zniesmaczona.
Mój mały ma miesiąc w lipcu wolnego w żłobku. Mąż w wakację urlopu w tym roku nie dostanie, taka branża,że największy zapieprz wtedy mają. Ja biorę dwa ostatnie tygodnie lipca, problem jest z dwoma pierwszymi tygodniami.
Wymyśliliśmy z mężem, jako że oboje dziadkwie mieszkają kilka set kilometrów od nas i żadko wnuka widują to fajnie byłoby jakby tydzień przyjechał mój tato, a tydzień teściowa.
I tak: mój tato zgodził się chętnie i przyjedzie. Teściowa odmówiła, zresztą jak w tamtym roku, bo wtedy urlopu nie dostala, a teraz ma jakąś ważną wizytę lekarską (pytaliśmy jej na końcu maja) I trochę nam przykro/jesteśmy źli, bo widać, że ona wogóle nie chcę przyjechać, a że głupio jej odmówić to wymyśla. Wkurza mnei jeszcze, że ciągle deklaruje jak kocha młodego, jak tęskni, ciągle chciałaby go przez skaypa widzieć, a mimo wszystko odmawia.
Dodam, że tylko dwa razy prosiliśmy ją o pomoc w opiece nad małym i dwa razy odmówiła.
Może to ja się czepiam, ale wydaje mi się że raz na rok przez jeden tydzień opieki nad swoim wnukiem to nie jest wielkie poświęcenie, czy wymagam zbyt wiele?