Dodaj do ulubionych

niechęć do własnego narodu...

26.06.12, 19:06
A więc dobrze, domyślam się że zakładając ten wątek narażę się niektórym forumowiczom okropnie, ale co tam raz się żyję.
Co chce przekazać? Nic więcej jak tyle, że nie lubię swojego kraju, nie lubię naszej mentalności. Czego konkretnie :narzekania, malkontenctwa, ponuractwa, chamstwa agresji, zawsze jednej i tylko swojej racji, myślenie stereotypami, bezsensownego niepopartego niczym a uciążliwego przywiązania do tradycji, braku tolerancji, uwielbieniu di teorii spiskowych, zaniedbabania wizualnego w pewnych grupach wiekowych lub społecznych, niechęci do sztuki i kultury.
To co nie odpowiada mi w naszym kraju w aspekcie politycznym to już wpis na osobny rozdział, w skrócie napiszę że nic mi nie odpowiada, ale naprawdę szkoda mi czasu i energii nad gdybanie nad tym.
Żeby z góry odeprzeć komentarze w stylu 'jak ci się nie podoba to sobie wyjedź' napiszę, że nie chce wyjeżdżać, ułożyłam sobie tutaj wszystko dobrze. Mam tu rodzinę i przyjaciół i pracę którą lubię i to jest moje życie, po to żyje, ale.... nie jestem patriotką, mało interesuje mnie przyszłość naszego narodu i zwyczajnie po prostu go nie lubię. Nie przejmuje się tym po nocach, bo życie jest zbyt piękne na przejmowanie takimi pierdołami, tylko jeśli ktoś by mnie spytał czy jestem dumna, że jestem polakiem odpowiedziałabym że w żadnym wypadku.
A wy co byście odpowiedzieli?
Obserwuj wątek
        • wicehrabia.julian Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 19:22
          samuela_vimes napisała:

          > > ps. kliknąłem na kosz
          >
          > ja też

          z powodu założenia wątku w niewłaściwym miejscu, zrzekając się obywatelstwa nie zapomnij wpłacić na konto twojego Urzędu Wojewódzkiego ekwiwalentu za twoją darmową edukację i opiekę zdrowotną, tak będzie uczciwiej

          ps. do emigracji takim jak ty polecam Somalię np, tam będziesz mogła docenić polskie warunki
          • samuela_vimes Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 19:29
            > z powodu założenia wątku w niewłaściwym miejscu, zrzekając się obywatelstwa nie
            > zapomnij wpłacić na konto twojego Urzędu Wojewódzkiego ekwiwalentu za twoją da
            > rmową edukację i opiekę zdrowotną, tak będzie uczciwiej

            pracuje i płacę podatki, więc szybko odzyskają dług...Swoją drogą nie wiem o jakiej opiece zdrowotnej mówisz, bo państwowa nie istnieje.

            > ps. do emigracji takim jak ty polecam Somalię np, tam będziesz mogła docenić po
            > lskie warunki

            porównywać się trzeba z lepszymi nie z gorszymi, ale nie dziwię się że akurat ty porównujesz się gorszymi. Przynajmniej podnosisz sobie samoocenę.
    • my_favourite_axe Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 19:22
      jestem świadoma przywar tzw "narodowych", ale wiem też szybko to się zmienia.
      najgorsza przywara to właśnie nieuzasadnione malkontenctwo i podpinanie pod epitet "polskie" całej masy pejoratywnych skojarzeń (czego twój post jest świetlistym przykładem).
      a najwięcej dobrego o Polsce słyszę za granicą.
    • light_in_august Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 19:53
      Nie sposób się nie zgodzić, że w Polsce panuje bałagan i chaos w wielu dziedzinach życia.
      Przywary swoje mamy, ale który naród nie ma? Ja mam akurat wielki sentyment do naszych "wad", wynikających przecież z historycznych uwarunkowań. Lubię ułańską fantazję, lubię te nasze zrywy, lubię mobilizację w ważnych chwilach, lubię nawet to narzekactwo - wszystko to daje niepowtarzalny koloryt ;)
      Wiele państw europejskich odwiedziłam i mimo że w paru z nich mogłabym jakiś czas pomieszkać, to jednak nigdy nie chciałabym opuścić kraju na dobre.
      • simply_z Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 20:13
        ja nie lubię Polaków ,kiedy czytam fora internetowe .Nie jest to absolutnie przytyk do Samueli. Przykladowo wiadomości..i zaraz jakis idiota musi ale to musi napisać coś o Tusku, Pisie itd.
        Zdjęcie aktorki?-jazdaaa zaraz uwaga na te temat jej wyglądu ,forum praca?-każdy zawod głupi ,jeden mądry pisze ,jakas pozytywna wiadomość? a gdzie tam ,zaraz komentarz na temat aktualnej opcji albo kretyńskie ,chamskie dogryzanie.
    • scibor3 Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 20:39
      Ależ ty jesteś nieodrodną córką tegoż narodu i zachowujesz się jak typowy Polaczek a właściwie Polaczkowa którego immanentną cechą jest wypisywanie najgorszych kalumnii na własny naród które to nie przyszły by do głowy nawet najgorszemu wrogowi. A wyjazd dobrze by ci zrobił. Nie mówię na stałe, tylko na parę lat dla potestowania trawy u sąsiada. To działa leczniczo i pozwala zachować proporcje.
      • samuela_vimes Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 20:53

        scibor3 napisał:

        > Ależ ty jesteś nieodrodną córką tegoż narodu i zachowujesz się jak typowy Polac
        > zek a właściwie Polaczkowa

        kiedy nazwanie mnie w ten sposób w żaden sposób mi nie uwłacza, jest mi dalece obojętne.
        A wyjeżdżać nie chcę, bo jak pisałam jestem tu dla rodziny pracy i przyjaciół, może gdyby nie to,to już dawno by mnie tu nie było. Ale żyję tu dla tych paru ludzi których kocham i to oni a nie naród daje mi szczęście i zadowolenie z życia.
        • scibor3 Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:08
          Kobieto, narzekanie to polski sport narodowy i zupełnie nie jesteś w tym oryginalna, mimo, że się bardzo starasz. Za to siedząc na czterech literach nie potrafisz spojrzeć na to zjawisko jak na kod kulturowy, zaakceptować je i nawet(!) polubić. Jak to mówią, podróże kształcą i nie chodzi tylko o oglądanie starych ruin.
    • happy_time Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 20:41
      Ponarzekałaś sobie? ;)
      Przesadzasz moim zdaniem. Z tego co napisałaś wynika, że życie w Polsce to jakiś koszmar musi być. Wszędzie tylko narzekające, ponure, zaniedbane chamy. Ja widzę większość Polaków zupełnie inaczej. Jasne, że są tacy, o których piszesz i jest ich sporo, ale nie nazywaj tego naszą mentalnością. Może to zależy od podejścia? Jak się poczyta fora internetowe to rzeczywiście tak to wygląda :)
          • samuela_vimes Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:09
            ale nie umiesz czytać? napisałam że jest mi ok. Tak jestem tą szczęściarą której się udało. Ale nie udało się np mojej sis. Skończyła dziennie ciężkie studia, a pracuję na umowę zlecenie za najniższą krajową, moją przyjaciółkę wyrzucono z pracy jak tylko wróciła z macierzyńskiego. Kumpel miał poważny wypadek z kolanem i nie może się dostać na operację od kilku miesięcy państwowo, bo nie ma terminów. To wspaniałe tak? Mam się cieszyć, że moi bliscy tak mają?
            • my_favourite_axe Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:13
              samuela_vimes napisała:

              > ale nie umiesz czytać? napisałam że jest mi ok. Tak jestem tą szczęściarą które
              > j się udało. Ale nie udało się np mojej sis. Skończyła dziennie ciężkie studia
              > , a pracuję na umowę zlecenie za najniższą krajową, moją przyjaciółkę wyrzucon
              > o z pracy jak tylko wróciła z macierzyńskiego. Kumpel miał poważny wypadek z ko
              > lanem i nie może się dostać na operację od kilku miesięcy państwowo, bo nie ma
              > terminów. To wspaniałe tak? Mam się cieszyć, że moi bliscy tak mają?
              >
              >

              a co to ma wspólnego z mentalnością narodu?
              bezrobocie i świadczenia społeczne to kwestia poziomu gospodarczego kraju. myślisz że nie dostał się na operację, bo polacy to malkontenci?
              • samuela_vimes Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:21
                to jedna rzecz racja. A inna, że jak patrzę na tych ludzi to nie są zadowoleni uśmiechnięci. Chodzi to skwaszone jedno z drugim, niezadowolone, nieskore do życzliwości.
                Jak wracam z pracy to serio czuję się jakbym jechała na jakąś rzeź, ludzie ponurzy zmęczeni, niesympatyczni.
                • my_favourite_axe Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:23
                  samuela_vimes napisała:

                  > to jedna rzecz racja. A inna, że jak patrzę na tych ludzi to nie są zadowoleni
                  > uśmiechnięci. Chodzi to skwaszone jedno z drugim, niezadowolone, nieskore do ży
                  > czliwości.
                  > Jak wracam z pracy to serio czuję się jakbym jechała na jakąś rzeź, ludzie ponu
                  > rzy zmęczeni, niesympatyczni.
                  >

                  może wracali od lekarza i dowiedzieli się że operacja za pół roku?
                  ja tego nie zauważam, uśmiecham się do ludzi i oni to odwzajemniają - może spróbuj?
            • lady-z-gaga Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:19
              No tak, to ewidentna wina narodu, ze Twoi bliscy tak mają.
              Bo, jak wiadomo, gdyby urodzili się w innym kraju, nic podobnego nie mogłoby im się przydarzyć. Wszędzie poza Polską mlekiem i miodem płynie, w dodatku my sami jestesmy sobie winni, że jest cięzko.
              Ale miło, że nadal tu jestes, taka niepasująca i cudzoziemska....poświęcasz się, aby nam srednią zalet podnieść :D:D:D
            • princess_yo_yo Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 10:17
              proponuje jednak wyjechac na jakis czas zeby nabrac perspektywy, jednak wyglada na to ze podroze rzeczywiscie ksztalca. polecam.
              panstowowa sluzba zdrowia nigdzie nie daje wszystkiego, co wiecej przypadki sie prioretyzuje, nie biega do specjalistow z byle bzdetem i na dodatek nie lazi do lekarza z przeziebieniem bo cie po prostu nie przyjma.
              nie wiem gdzie istnieje cos takiego jak ochrona pracownika po macierzynskim, to zdaje sie polski wynalazek.
              wady narodowe sa dosc uniwersalne, jest cos takiego jak mentalnosc narodowa ale to wielkie uogolnienie.
    • alinkaalinka Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 20:56
      Zgadzam się w 100& z Tobą, również nie lubię swojego kraju. Mam okazję teraz przebywać w Austrii dość sporo czasu. To, co mnie przeraża to to, że u nas w PL ludzie są wykorzystywani. Praca na najniższą krajową, brak umowy, brak świadczeń. W Austrii jest to nie do pomyślenia. Każdy pracujący ma umowę i wszystkie świadczenia, a dlatego, że na nieuczciwego pracodawcę są nakładane tak duże kary, że nikomu nie przyjdzie na myśl zatrudnianie na czarno. Gdyby u nas zamiast 5 tys było 50 tys kary, może byłoby tak samo-niestety. To mnie boli. Co do ludzi tam również spotykam się takimi ludźmi jak u nas. Znam Polaków w PL super ludzi, a za granicą świnie. Znam świetnych Austryjaków, ale też i zadufanych w sobie dupków, więc z tym bym się sprzeczała, bo każdym narodzie są ludzie i ludziska. Mnie bardziej przeraża aspekt życia, zarobki itd. Tam jak i w innych krajach UE tego nie ma. Nie jestem patriotką, żyje mi się dobrze tam, gdzie jest moje serce:) Nigdy za swoim krajem nie przepadałam i z pewnością na stałe wyprowadzę się. Jest kolorowiej i przyjemniej jak u nas w całej prawie europie :) to są fakty.
      • lazy.eye Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:20
        Wątpię, żeby autorka wątku zrozumiała o czym piszesz ani zresztą większość tubylców zamieszkujących ten kraj. Żebyś zobaczyła jakiś przebłysk inteligencji w ich oczach musieliby najpierw trafić do np. takiej Austrii i zobaczyć jak się żyje w cywilizowanym kraju. To, że są wykorzystywani to nie jest najgorsze. Każdemu może się to przytrafić. Najgorsze jest to, że uważają to za normalne. Nie ma bardziej przerażającego widoku jak tłumy świń idących głosować na swoich rzeźników w tzw. wyborach.
        • zeberdee28 Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 23:34
          Rozumiem że rozwiązaniem problemów jest zrozumienie że jesteśmy wykorzystywani, a następnie zadekretowanie umów o pracę i dobrych płac dla wszystkich :) I wtedy będzie normalnie i będziemy żyli długo i szczęśliwie:) Ty może gościu zostań premierem, albo nawet mesjaszem - bo ja np. bym na takie genialne i proste pomysły rozwiązywania problemów społecznych nie wpadł.
            • paco_lopez Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 13:19
              tak zaiste rewelacja. czemu w niemczech na to nie wpadli ? albo w szwecji ? wiesz jakie tam sa podatki ? ja proponuje u nas referendum w sprawie cen podstawowych produktów konsumpcyjnych. Ile na ten przykład powinien kosztowac kilogram cukru, zeby wszyscy bylli happy ?
        • alinkaalinka Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:36
          six_a napisała:

          > >Jest kolorowiej i przyjemniej jak u nas w całej prawie europie :)
          > czym ty się tak zachwycasz, to ja nie wiem.
          >
          > gazetapraca.pl/gazetapraca/1,67738,11565719,Praca_za_granica__Polacy_jak_niewolnicy.html
          >
          >
          Napisałam nie o polakach pracujących za granicą-czytaj uważnie.
          Napisałam o tym jak żyją ludzie np. w Austrii, którzy się tam urodzili. Jest wielka różnica ich życia, a naszego.
          • six_a Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:42
            nie no sorry, a to nie ci urodzeni tam, RODOWICI niemcy/austriacy i włosi z tą wspaniałą mentalnością, do której tak piejecie, tak rąbią innych?

            to o czym w ogóle piszesz? i co, nie macie tam w tej austrii dewiantów, alkoholików, meneli, przestępstw, nizin społecznych, depresji wszystko tylko pięknie i cacy i ludzie radośni i uśmiechnięci od rana do wieczora?

            to jest dopiero skrzywione patrzenie polaka w euforii, bo już nie jest w tej strasznej polsce, tylko liże zachodni chodnik.
            • alinkaalinka Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:51
              six_a napisała:

              > nie no sorry, a to nie ci urodzeni tam, RODOWICI niemcy/austriacy i włosi z tą
              > wspaniałą mentalnością, do której tak piejecie, tak rąbią innych?
              >
              > to o czym w ogóle piszesz? i co, nie macie tam w tej austrii dewiantów, alkohol
              > ików, meneli, przestępstw, nizin społecznych, depresji wszystko tylko pięknie i
              > cacy i ludzie radośni i uśmiechnięci od rana do wieczora?
              >
              > to jest dopiero skrzywione patrzenie polaka w euforii, bo już nie jest w tej st
              > rasznej polsce, tylko liże zachodni chodnik.
              >
              >
              Widzę, że czytanie ze zrozumieniem przychodzi ciężko. Proszę grzecznie: przeczytaj, co napisałam, a potem się wypowiadaj. Napisałam wyraźnie: Znam Polaków w PL super ludzi, a za granicą świnie. Znam świetnych Austryjaków, ale też i zadufanych w sobie dupków, więc z tym bym się sprzeczała, bo każdym narodzie są ludzie i ludziska.

              Jak i również to o co mi chodzi.

              Z Tobą dyskusję kończę, ponieważ nie dyskutuję z ludźmi, którzy "piszczą" nad czymś czego nie doczytali lub po prostu mają nie umiejętność czytania ze zrozumieniem. Bez odbioru :)
                • alinkaalinka Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:02
                  six_a napisała:

                  > > >Jest kolorowiej i przyjemniej jak u nas w całej prawie europie :)
                  > do tego się odnieś.
                  >
                  > i "niż", a nie "jak". polski wywietrzał, pewnie dlatego tak ciężko zrozumieć, o
                  > co ci chodzi.
                  >
                  >
                  Jak widać znowu nie masz nic mądrego do napisania. Miłego wieczoru zapluta jadem " osobo" :) ha ha ha
                  • six_a Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:14
                    przeczytaj swój pierwszy post w tym wątku i swoje zachwyty nad uczciwością pracodawców w Austrii, następnie spróbuj jakoś zrozumieć moje pytanie (całe jedno), a jeśli kiedykolwiek dojdziesz do etapu odpowiedzi, postaraj się odpowiedzieć. może być po niemiecku, jeśli polski sprawia ci kłopot.
        • paco_lopez Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 13:38
          Jest kolorowiej i przyjemniej jak u nas w całej prawie europie :)


          składni sie nie będę czepiał i gramatyki, bo midek nie jestem, ale spostrzeżenie jest nader kulawe. gdzie moze byc kolorowiej niż na woli gdzie wszystkie budynki pokolorowali w zajebiste kolorki ?
    • lazy.eye Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:08
      :)
      Kobieto, nie jesteś żadną Polką tylko tanią siłą najemną w skolonizowanym kraju, dekoracją.
      Wywodzisz się z kultury radzieckiej i reprezentujesz odpowiedni dla niej poziom kulturalny i umysłowy.
      Żeby być Polakiem czy w ogóle należeć do jakiegoś narodu trzeba spełniać odpowiednie warunki a nie tylko tu się urodzić. Jesteś pewnie tylko zwykłe ch...wieco niewychowane ani przez rodzinę ani przez Kościół ani przez państwo (którego zresztą dawno tu nie ma).
      Jeśli chodzi o agresję, chamstwo, ponuractwo, malkontenctwo itp. obejrzyj sobie przedwojenne filmy kręcone przez Polaków, tych, których tak nie lubisz, wychowanych w tradycyjnej kulturze i dzisiejsze, kręcone przez bydło, które tu przyszło z Azji i stworzyło własną kulturę, do której należysz.
        • lazy.eye Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:33
          Owszem:) Ale w II Rzeczpospolitej udało się stworzyć jedno spójne państwo, którego obywatele byli dumni, że do niego należą. Ludzie byli wtedy dobrze wychowani, skromni i optymistycznie nastawieni do życia. I jeśli ktoś chce pisać o mentalności Polaków powinien brać te czasy za punkt odniesienia. Jak się ogląda zdjęcia przedwojennej Warszawy, czy nawet jeszcze z czasów okupacji hitlerowskiej to kontrast z teraźniejszością jest przerażający. To było piękne miasto i sympatyczni, uśmiechnięci ludzie. Dziś jest to gułag zasiedlony słoikami.
          • six_a Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:50
            >To było piękne miasto i sympatyczni, uśmiechnięci ludzie.

            z widokówek to wnosisz? czy z filmów? też jest się na czym oprzeć: pozowane zdjęcia i fabuły typu trędowata.

            może chociaż literaturę jakąś byś się oparł. słoiki, dobre. a służba w przedwojennej warszawie w tych pańskich domach to skąd się brała? dawna arystokracja pewnie.

            no i na pewno dużo się uśmiechali - jak dzisiaj. wtedy kryzys, teraz kryzys. dużo powodów do radości.
          • soulshunter Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 21:57
            ale racz zauwazyc moja droga, ze za czasow II RP istniala grupa spoleczna ktora byla prawdziwa inteligencja. Niestety ci ludzie zostali unicestwieni w Katyniach, Ostaszkowach itp. Ich miejsce zajelo bydlo sprowadzone i przeszkolone przez NKWD samozwanczo zwane inteligencja. Co do pytania samuela_vimes - zgadzam sie calkowicie. Zyjemy w podlym miejscu, w srod podlych ludzi i w podlych czasach.
            • scibor3 Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 23:28
              > ale racz zauwazyc moja droga, ze za czasow II RP istniala grupa spoleczna ktora
              > byla prawdziwa inteligencja. Niestety ci ludzie zostali unicestwieni w Katyni
              > ach, Ostaszkowach

              Wygadujesz brednie. Większość to trepy tak jak brat mojego dziadka - kpt. KOP- żadna inteligencja i kultura też. Poza tym to zaledwie 22 tys.. Ja rozumiem, że w tej mitycznej II RP, gdzie rocznie uzyskiwało świadectwo dojrzałości zaledwie 15 tys osób (na 35 mln mieszkańców, jakby się kto pytał) to był znaczący upust krwi dla tego zacofanego kraju.

              > itp. Ich miejsce zajelo bydlo sprowadzone i przeszkolone prze
              > z NKWD samozwanczo zwane inteligencja.

              A można się zapytać skąd ich przywieźli? Z Marsa? Mogę jedynie zapewnić, że ani mojej babci-germanistki (a po wyczynach Kulturtraegerów, polonistki), mojego dziadka inżyniera mechanika, moich rodziców inżynierów budowlanych nikt znikąd nie przywoził.

              > Co do pytania samuela_vimes - zgadzam si
              > e calkowicie. Zyjemy w podlym miejscu, w srod podlych ludzi i w podlych czasach

              Mam dla ciebie radę - utop się. Po co się masz tak męczyć?
              > .
          • scibor3 Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 23:39
            > Owszem:) Ale w II Rzeczpospolitej udało się stworzyć jedno spójne państwo, któ
            > rego obywatele byli dumni, że do niego należą.

            Jak najbardziej. Ukraińcy na każde święto państwowe burzyli parę cerkwi aby pokazać tą dumę i jedność. Niemcy organizowali się w propaństwowe V kolumny i wspierali armię czynem zbrojnym, tylko Żydzi byli jacyś dziwni organizowali jakieś getto ławkowe, ale to pewnie tylko po to aby ławki się tak szybko nie zużywały. I to zupełnie nieprawda, że wojsko i policja zraniła lub zabiła 15 tys. osób. Bo jak nie być dumnym z państwa w którym na dorosłego obywatela przypadało statystycznie półtora buta.
          • wersja_robocza Re: potomkowie chłopów 27.06.12, 08:26
            Przedwojenna inteligencja, choć ma specjalny status w polskiej kulturze czy literaturze, to jest to status niezasłużony i przejaskrawiony. Wszelkie badania pokazują, że jeśli przez inteligencję rozumiemy ogół pracowników umysłowych, np. panie na poczcie, to stanowiła ok. 6 proc. społeczeństwa. Jeśli natomiast inteligencję potraktować nieco węziej, to uzyskujemy 3 proc. - Świadczy to o nienowoczesnej i zapóźnionej strukturze społecznej w II Rzeczpospolitej. I z tym weszliśmy w okres II wojny światowej i bezpośrednio w okres powojenny.



            Może przestań bajdurzyć o tej polskiej inteligencji przedwojennej wyżętej czy zalanej przez napływowe chłopstwo. Było tego tyle, ze na palcach można policzyć. Ale co tam, nie ma to jak powtarzać mity.
            • soulshunter Re: potomkowie chłopów 27.06.12, 09:25
              Szanowna wersjo robocza, kogo zatem zaliczamy do tzw inteligencji? Czy obecnie zaliczamy kazdego polglowka, debila i chamskiego prostaka, ktory ukonczyl wyzsza szkole lansu i glansu, studia podyplomowe zarzadzania baranami uzyskujac w taki czy inny sposob metoda Ctrl+C Ctrl+V tytul licencjata, mgr, inż? Czy do inteligencji zaliczymy prostackiego doktora z wyzszej uczelni, ktory za pieniadze pisze prace magisterskie swoim studentom a poziomem moralnym nie odbiega od poziomu bagna? Czy zaliczymy ograniczonego adjunkta ktorego jedynym osiagnieciem jest zajmowanie stolka na wyzszej uczelni? Czy do inteligencji zaliczymy pozytecznych debili (bez wzgledu na wyksztalcenie), ktorzy daja sie manipulowac wszelkiego rodzaju mediom, by pozniej pod ich dyktando wybierac takich samych debili i zlodziei do rzadzenia soba? Czy do inteligencji zaliczymy wszelkiej masci kombinatorow i zlodziei, ktorzy swoja wiedze wykorzystuja do obchodzenia prawa, wynajdywania luk prawnych a w efekcie do okradania panstwa i wspolobywateli pod przykrywka "robienia interesow"? I na koniec podstawowe pytanie - ilosc czy jakosc? Nie twierdze ze za II RP wszyscy byli czysci jak lza, ale to co sie teraz wyprawia wola tylko i wylacznie o potop i pomor.
              • six_a Re: potomkowie chłopów 27.06.12, 09:43
                inteligencja musi tworzyć kulturę/naukę czyli dobra intelektualne lub co najmniej z tworów tej kultury/nauki (umieć) korzystać i uważać je za istotną wartość w życiu. istotną na tyle, by wpajać ją kolejnym pokoleniom.

                jeśli ktoś jest magistrem produkującym aktualnie pietruszkę i kojarzącym kulturę z dyskoteką i kinem, to, oczywiście, żadną inteligencją nie jest i nie będzie.
              • spawacz.drewna Re: potomkowie chłopów 27.06.12, 11:25
                > Szanowna wersjo robocza, kogo zatem zaliczamy do tzw inteligencji? Czy obecnie
                > zaliczamy kazdego polglowka, debila i chamskiego prostaka, ktory ukonczyl wyzsz


                Przeczytaj sobie Kariere Nikodema Dyzmy czy Lalke (to wczesniej ale wiadomo,ze kiedys bylo lepiej) a dowiesz sie jak wspaniale ten swiat funkcjonowal.
                Wracajac do Twoich pytan - takie pytanie inaczej sformulowane moze bylo postawic wczoraj, 100 lat temu i 500 lat temu. Roznica polega na tym, ze o ile srednia inteligencji rosnie wrecz niezauwazlnie to swiadomosc spoleczenstwa zwiekszyla sie w ostatnich 200 czy 300 latach ogromnie. I tu jest problem ktorego nie rozumiesz - dzisiejsza inteligencja to zgola inna inteligencja niz ta sprzed 80 lat. Kiedys przynaleznosc do wyzszej sfery byla wyznaczana przez urodzenie, spadek, wyksztalcenie badz zawod. Dzis jak sa piszesz doktor to moze byc idiota, kombinatorow (w domysle bogatych) sie potepia a lekarz czy policjant to pewnie lapowkarz.
                Dzisiejsza inteligencja dla mnie to szacunek dla prawa, potepienie kultury mezczyzn i trakowanie kobiet na rowni nie tylko w sferze prawno-zawodowej ale rowniez emocjonalnej, akceptowanie dziecka jak kogos rownego w kategoriach spoleczenstwa, wyzbycie sie negatywnych emocji wobec innych (moj sasiad tym bardziej byl mily im mi bylo gorzej), nierelatywizowanie takich pojec jak uczciwosc czy godnosc i tak dalej i tak dalej.
                Biorac pod uwage te kategorie to faktycznie 99% spoleczenstwa w Polsce to chlopstwo.
        • lazy.eye Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:03
          Sama o sobie piszesz, że jesteś niewychowana, nie lubisz tradycji itp. i jeszcze masz pretensje.
          Rodzice pewnie katolicy z jakiejś dziury a ty chowałaś się sama i jesteś pierwszą inteligentną, tolerancyjną, internacjonalistyczną i kulturalną osobą w rodzinie:)
          Sama pewnie jesteś polaczkowata ale w jednym masz rację. To jest twój kraj, bo na pewno nie jest mój. Dla mnie to nie jest Polska tylko GG albo sowiecka czy europejska republika, która tylko tak samo się nazywa jak państwo, które tu kiedyś istniało.
        • kombinerki.pinocheta Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:33
          > Napisałam tylko, że nie lubię własnego kraju, a już mnie wyzywają od niewychowa
          > nych komuchów.

          Litosci. Dziwisz sie, ze ktos moze sie zdenerwowac? Napisalas przeciez, ze go nie lubisz. Ja to po czesci rozumiem, ale jak juz wspomnialem problem lezy w komunie, ktora tutaj rzadzila i ludziach, ktorzy obecnie sprawuja wladze, czyli kukielki, ktorymi sie bawia postkomunisci.

          Problem Polakow polega na tym, ze godza sie byc okradanymi. Mam na mysli podatki. Wszystko zaczyna sie od tego, ze zeby cos zalatwic trzeba lizac dupe lub znosic fochy pani w okienku. Panstwo zabiera 60-70% wyplaty i nic z tego nie mamy. Haslem rzucam, bo nie chce mi sie rozpisywac.

          Niestety nie bedzie lepiej, bo hasla-wytrychy ciagle sa obecne. Wszystko mozna zalatwic wycierajac sie slowem "demokracja". Do tego dojdzie wkrotce, jak to bywa w "postepowych krajach na zachodzie", tolerancja, multikulti, rasizm, feminizm, homofob. Takimi haslami mozna latwo operowac, manipulowac i trzepac kasiore.

          Przydaloby sie ograniczyc role panstwa, ale do tego nie dojdzie, bo ci na samych szczycie straciliby wladze i swoje uklady, a nigdy do tego nie dopuszcza. Zreszta ci na dole, chociazby urzednicy, tez nie chca stracic swoich zrodel zarobku, poniewaz maja rodziny, ktore mozna utrzymac.

          Fajny system dla tych, ktorzy kreca lody.
        • aneta-skarpeta Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 21:31
          napisałas, że nie lubisz swojego kraju, że ludziebeznadziejni, zycie tu do dupy, a ulice zbyt szare

          i teraz mi wytlumacz, czym się roznisz od tych cholernych malkontentów narzekających na wszystko?

          bo wg mnie jestes dokladnie taka sama jak ludzie, ktorych nie cierpisz

          bo ja np nie widze wszedzie ludzi narzekających, wszedzie czarnej dupy etc i lubie swoj kraj i Polaków
    • kombinerki.pinocheta Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:13
      Panstwa nie lubie, ale narod jest znosny.

      Euro dalo mi troche do myslenia. Wszyscy poszukiwali aprobaty u ludzi z innych krajow. Pelno filmow w necie o spiewajacych [wpisz nacje], chwalacych nasz kraj. Nie czepiam sie kibicow, bo nawet mi sie podobalo ich zachowanie. Chodzi o to, ze Polacy zrobiliby wszystko zeby tylko poczuc sie docenionymi w Europie. Mamy kompleksy, ktore zapewne pozostaly w nas jeszcze z czasow komuny. Zreszta niby system sie zmienil, ale rzadza nami ciagle ci sami ludzie, ciezko sie tutaj zyje, bo tak naprawde nic sie w sposobie rzadzenia nie zmienilo. To wladza jest temu winna, ale lubicie swoich politykow, na nich glosujecie, wiec sami jestescie sobie winni.
      Co do Euro to zapewne zauwazylas, ze wszyscy wierzyli w reprezentacje. Polacy po prostu potrzebuja bohaterow, autorytetu, czlowieka z ktorego mozna byc dumnym.

      Komuna zrobila swoje. Sporo o tym kiedys myslalem. Dziadkowie stracili rodzicow. Wychowywali naszych rodzicow w biedzie, wódzie, ucisku. Nasi rodzice to pamietaja i popelniaja bledy swoich rodzicow. Moje pokolenie tez jest chyba troche wadliwe, chociaz wydaje mi sie, ze jestesmy pewniejsi siebie. Moze byc tylko lepiej, pod warunkiem, ze zmienimy watahe przy korycie - w skrocie - ktora obnizy podatki, bo to podstawa.

      Przyklad Polek tez jest dobry. Dla obcokrajowca zrobilaby wszystko za drinka, bo ma dosyc polskiej biedy, rzucania klod pod nogi czy nerwowosci Polakow. Dlatego taki zachodnioeuropejski typ jak na nia spojrzy to Polka cala w skowronkach.

      Wladzy nie lubie.

      Cenie sobie nasza przeszlosc.
    • sabrilla Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 22:29
      Trawa jest zawsze bardziej zielona gdzie indziej. Pewnie, że mamy mnóstwo przywar jako Polacy. Można by tu pewnie jako Top 1 podać zawiść, ale ja chyba napisałabym nienawiść do rodaków. Takie pieprz..nie, że Polacy to buraki, że nasz kraj to dno etc.
      Czy jestem dumna z tego, że jestem Polką? Wstydu na pewno nie odczuwam. Niełatwo nam się żyje, ale krain mlekiem i miodem płynących generalnie ubyło.
    • facettt Chęć do własnego narodu... :)))) 26.06.12, 23:06
      A my lubimy swoj narod.
      Oczywiscie wszystkie jego (wymienione przez Ciebie) przywary - znamy.
      I tez sie z nich smiejemy.
      ale sa tez niewymienione prze Ciebie zalety - jakich niektorzy-inni nie maja.

      I nie wracamy tylko dlatego, ze za te sama prace - mamy tu 2 razy wiecej.

      Ale to nie wina Polakow - a tylko ostatnich 200 lat historii.
    • berta-death Re: niechęć do własnego narodu... 26.06.12, 23:14
      Jak to mówią, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Podstawowym problemem Polaków i Polski jest to, że nie ma nikogo od białego PR. Wszystko co sami Polacy o sobie wiedzą i co o nich wiedzą inni to element czarnego PR, który raczej z tego kraju się nie wywodzi.

      Przecież te wszystkie stereotypy o tym jak to w innych krajach jest dobrze, jacy fajni ludzie tam mieszkają i jak bosko się tam żyje, to jest to zwykła propaganda. Niemająca nic wspólnego z rzeczywistością. Jakby podrążyć temat i zacząć postrzegać inne kraje przez pryzmat wszystkich negatywnych stereotypów jakie o nich krążą i wszystkich newsów medialnych opisujących różne niefajne rzeczy jakie się tam wydarzają, to od razu człowiek miałby inne spojrzenie na rzeczywistość.

      Ludzie wszędzie są tacy sami, tylko w jednych miejscach jest większe skupisko osób zamożnych a w innych skupisko biednych. A to byt kształtuje świadomość, nic innego. Jak masz łatwą kasę, lekką pracę i nie musisz się martwić o przyszłość ani swoją, ani dzieci, ani nawet wnuków, to w czym problem, żeby być wyluzowanym, zadowolonym i oddawać się rozrywkom zamiast narzekaniu.
      Do tego dochodzi jeszcze nastawienie. Jak człowiek nasłucha się i naczyta, że gdzieś tam jest raj na ziemi i jeszcze w to uwierzy, to cokolwiek by nie zastał na miejscu, to będzie to postrzegał jako super ekstra. A nawet jak dojrzy coś co nie pasuje do wizerunku to zignoruje to, żeby nie rozwalać sobie światopoglądu. I na odwrót, jak się nastawi, że coś jest złe, to też jakiekolwiek by to w rzeczywistości nie było, to i tak nie będzie się podobać.
          • facettt Wujek Dobra Rada - radzi: 27.06.12, 14:54
            berta-death napisała:
            > A komu by się chciało czytać wątek z ponad 50-postami. Przecież to gorsze niż s
            > zkolne lektury obowiązkowe. ;)

            Czytaj zatem, Drogie Dziewcze, chociaz te - ktore maja wlasny tytul.
            zazwyczaj jest wtedy tak - ze autor nie oppowiada na poprzedni post emocjonalnie i z rozpedu
            - tylko ma cos wlasnego do powiedzenia.

            A wracajac do Twojej uwagi: ludzie NIE SA TACY sami.
            Moze gdzies w gebi duszy sa, ale w praktyce nie.

            I tak Protestanci przez pokolenia jako pierwsi doszli do dobrobytu - gdyz Protestantyzm stawia etos pracy i uczciwosc na pierwszym miejscu - a bogatctwo nie jest tam grzechem.
            Inaczej, niz u katolikow - gdzie bieda jest omalze cnota - a bogatcwo czyms moralnie watpliwym.

            PS. Tez jestem Protestantem. Tyle ze lenivym :)
      • marguy Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 00:33
        Bertha,
        wybacz, ale to ty poslugujesz sie stereotypami.

        Wracajac do tematu watku napisze to co mnie w dzisiejszej Polsce dziwi, zaskakuje i zasmuca.
        Dziwi mnie pseudopatriotyzm i machanie szabelka oraz jednoczesny jawny wstret do spelniania podstawowych obywatelskich obowiazkow jakim jest glosowanie i placenie podatkow.
        Zasmuca agresywna, wszechobecna wulgarnosc. Wystarczy wyjsc na ulice i posluchac w jaki sposob ludzie ze soba rozmawiaja. A rozmawiaja tak jakby jezyk polski mieli kompletnie w dupie, co jest w kompletnej niezgodzie z pseudopatriotyzmem.
        Zaskakuje bezmyslnosc kolejnych rzadow, ktore kompletnie zrujnowaly sluzbe zdrowia, szkolnictwo i kulture.

        Z kraju wyjechalam ponad dwadziescia osiem lat temu, nie za chlebem ni dla pieniedzy tylko do meza polskiego pochodzenia, ktorego bardzo ladne polskie nazwisko nosze do dzis.
        W Polsce bylam po raz ostatni trzy tygodnie temu wiec jestem na biezaco.

        Co do porownan to uwazam, ze je mam. Pomijajac lata spedzone we Francji doskonale znam Belgie (mieszkam na pograniczu) oraz Czechy w ktorych mieszkalam ponad dwa lata, a w POlsce spedzilam ponad rok poczawszy od 2007.
        Porownywanie Polski z Francja i Belgia zawsze uwazalam za bezsensowne, za to porownywanie jej z Czechami mialo sens i to duzy. Kiedys staralam sie przyjmowac za dobra monete tlumaczenia w rodzaju "Polska to mloda demokracja, trzeba czasu aby wszystko zaczelo sprawnie funkcjonowac". Potem wyjechalam do Czech i przekonalam sie o tym, ze kraj w dokladnie takiej samej sytuacji jak Polska nie skopal sluzby zdrowia tylko ja dostosowal do nowych warunkow, ze szkoly funkcjonuja, administracja takze.
        • kombinerki.pinocheta Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 07:39
          > Dziwi mnie pseudopatriotyzm i machanie szabelka oraz jednoczesny jawny wstret d
          > o spelniania podstawowych obywatelskich obowiazkow jakim jest glosowanie i plac
          > enie podatkow.

          To sa wlasnie hasla-wytrychy.

          Glosowanie? Nie ma na kogo to po co glosowac? Te same mordy od lat. Nie moge sluchac wywodow tych gosci czy to Niesiolowskiego, Nowaka, Kalisza, Ziobry, Tuska czy Kaczynskiego. Ich gadki mnie mecza, a jednoczesnie widze to co mnie otacza. Nic sie nie zmienia. No moze wiecej pieniedzy jest marnotrawiona. I to najbardziej boli.

          Placenie podatkow? To jest niewolnictwo. Wlasnie Polacy w tej kwestii postepuja bardzo dobrze. Gdyby to bylo 20-30%, ale nie 70%. Ludzie chca zyc za swoje pieniadze i nikt nie bedzie sie zarzynal dla PANSTWA. Widac od razu, ze siedzisz na obczyznie. Zapraszamy do Polski, 2500 brutto plus vaciki, akcyzy, podatki od nieruchomosci, platne autostrady, drogi gaz i nic w zamian. Latwo rzucac haslami.
        • simply_z Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 10:54
          > aby wszystko zaczelo sprawnie funkcjonowac". Potem wyjechalam do Czech i prze
          > konalam sie o tym, ze kraj w dokladnie takiej samej sytuacji jak Polska nie sko
          > pal sluzby zdrowia tylko ja dostosowal do nowych warunkow, ze szkoly funkcjonuj
          > a, administracja takze.
          >
          blad Polakow polega na tym ,ze lubimy porownywac sie z Czechami ,tym czasem oni nie dosc ,ze za nami nie przepadaja ,to jeszcze blizej im do Niemcow i niemieckiej mentalnosci ,niz do naszej.
    • gobi05 Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 07:33
      > zakładając ten wątek narażę się niektórym forumowiczom okropnie

      Jesteś osobą, masz prawo czuć to, co czujesz, masz prawo myśleć to co myślisz, masz prawo chcieć czego chcesz i robić to czego pragniesz. Dobrze byłoby jednak zdawać sobie sprawę, co ma realne przyczyny, a czego źródłem są fałszywe przeświadczenia.


      > Co chce przekazać? Nic więcej jak tyle, że nie lubię swojego kraju, nie lubię n
      > aszej mentalności.

      "na Wawelu Walezy po raz pierwszy zobaczył wychodki, z których nieczystości odprowadzano poza zamkowe mury, i po powrocie do Francji nakazał zbudowanie takich urządzeń w Luwrze i innych pałacach. Minęło jednak sporo czasu, zanim francuscy panowie i dworzanie przyzwyczaili się do tej nowinki technicznej, zaprzestając załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do kominków i zamkowych sieni. Tak samo sprawa wyglądała z łaźnią (wanna i kurki z ciepłą i zimną wodą), a także widelcem – tych wynalazków Francuzi również nie znali" - pl.wikipedia.org


      > bezsensownego niepopartego niczym a uciążliwego przywiązania do tradycji,
      > braku tolerancji

      Jak to łatwo jednym tchem wymienić przywiązanie do tradycji i brak tolerancji. Słowa nic nie kosztują.


      > uwielbieniu di teorii spiskowych

      Powiedz, a gdyby (wiem, że ten pomysł budzi w tobie odrazę, ale jednak gdyby...), gdyby dało się udowodnić, że są potężne organizacje rzeczywiście działające na szkodę Polski, to czy umiałabyś przyjąć to do wiadomości? Czy umiałabyś pogodzić się z faktem, że ktoś może przez wiele lat działać na szkodę Polaków? Że efekty tych działań mają bardzo niekorzystne dla nas skutki? Czy byłabyś w stanie dopuścić do siebie taką myśl?
      Czy raczej znienawidziłabyś polskich rządzących za nieudolność, Polaków za aspołeczność i Polski za to, że wydała z siebie jednych i drugich?


      > .. nie jestem patriotką, mało interesuje mnie przyszłość naszego narodu i zwycz
      > ajnie po prostu go nie lubię.

      A, to szkoda, bo zawsze taniej i korzystniej jest płacić podatki na cele własnego społeczeństwa niż kolonizatorom. To się właśnie nazywa "patriotyzm".


      > jeśli ktoś by mnie spytał czy jestem dumna,
      > że jestem polakiem odpowiedziałabym że w żadnym wypadku.

      To nie o jakąś dumę chodzi, tylko o zamożność. Pytanie powinno brzmieć "czy jesteś zamożna dzięki temu, że jesteś Polką?". Czy możesz wyjechać w podróż dookoła świata nie martwiąc się, że gdy będziesz w Timbuktu zabraknie ci środków do życia?


      > A wy co byście odpowiedzieli?

      Odpowiedziałbym, że przez pół roku (co roku) pracuję i nie mam kontroli nad przeznaczeniem moich pieniędzy. pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Wolno%C5%9Bci_Podatkowej - Uhuu! Polska przed Niemcami!
    • condessa Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 09:13
      Coz, po czesci masz racje acz nie do konca.
      Ktos kto mieszka w Polsce nie jest w stanie ocenic obiektywnie i wydaje mu sie, ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
      Pociesze, ze kazdy narod ma swoje wady.
      Jako narod mamy dosc ciasna mentalnosc ale mamy rowniez wiele zalet, ktorych nie maja inne narody. To, ze nie interesujemy sie sztuka i kultura nie jest prawda. W zderzeniu z inna kultura okazuje sie, ze mamy szerokie horyzonty myslowe, wyobraznie i wrazliwosc na sztuke.
      Twoj post wynika wlasnie z malkontenctwa, bo jestes w stanie dostrzec tylko i wylacznie wady.
    • paco_lopez Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 09:38
      ja mam w zasadzie podobnie, ale przez to, ze jestem inny, zyje tutaj i mam dobrze, konstatuje , ze można. nikt mi nie zadaje takich pytań, czy jestem dumny z tego, ze jestem polakiem. w ogóle duma mnie nie rozpiera w życiu, klaty nie napinam itp, nie słucham radia i nie czytam gazet, wyczepiłem z tradycji, sam sobie robie trochę sztuki. jestem w istocie hybrydą europejską i nie czuje sie tylko i wyłacznie polakiem , a mieszkam tu, bo mnie nic nie ciagnie na stałe gdzie indziej. byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w budapszcie itd.
      • paco_lopez Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 13:24
        no jasne. lubic wszystkich sie nie da szczególnie bliżej czterdziestki. znam niezjadliwych szwedów, wku...ających niemców itd. tak blizej czterdziestki u wszystkich towarzystwo to rzecz selekcjonowana, a reszta jest do zlewu. to normalne i zeby nawet wszystko u nas było razem z euro po 3 złote, kto ma w bani pod kopuła czarno tez będzie w ogonie. koniec dla wszystkich taki sam. czy tu czy tam. reszta to pozory.
    • 10iwonka10 Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 13:27
      Ktos kto mieszka w Polsce nie jest w stanie ocenic obiektywnie i wydaje mu sie, ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
      Kazdy narod ma swoje wady.

      >>narzekania, malkontenctwa, ponuractwa, chamstwa agresji, zawsze jednej i tylko swojej racji, myślenie stereotypami, bezsensownego niepopartego niczym a uciążliwego przywiązania do tradycji, braku tolerancji, uwielbieniu di teorii spiskowych, zaniedbabania wizualnego w pewnych grupach wiekowych lub społecznych, niechęci do sztuki i kultury.
      >>

      Tak mozna napisac o kazdym kraju i brzmi troche bez sensu- kogo konkretnie okreslasz? W kazdym kraju sa rozne grupy spoleczne,ludzie maja rozne wyksztalcenie, rozna mentalnosc ,interesuja sie sztuka lub nie.

      Co to jest niechec do sztuki i kultury? Nikt ksiazek nie czyta? Nie chodzi do muzeum?
    • anais_pl Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 14:10
      Podpisuję się. To co mnie najbardziej denerwuje:
      -podejście "jakoś to będzie", czyli bylejakość na każdym kroku
      -brak kultury w życiu codziennym (trudno usłyszeć głupie przepraszam)
      -ponuractwo i niechęć do pomagania obcym (znajomi z zagranicy są zawsze zszokowani smętnymi minami rodaków: "bez kija nie podchodź")
      -mobilizowanie się w sytuacjach wyjątkowych, zrywami, a potem powrót do szarej rzeczywistości
      -brak zaufania do innych (chyba najniższy wskaźnik w Europie) i w efekcie słabo rozwinięte społeczeństwo obywatelskie; ludzi obchodzi tylko własna rodzina i koniec (można zdechnąć na środku miasta i mało kto się tym zainteresuje)
      -zakaz "szargania świętości", co w efekcie uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję np. o wydarzeniach historycznych i wyciąganie wniosków na przyszłość
      -związane z punktem wyżej nadmierne przywiązanie do tradycji, umiłowanie martylorogii i cierpiętnictwa (a sami nie jesteśmy przecież święci i mamy parę grzechów na sumieniu)
      -brak szacunku dla państwa i jego struktur, w efekcie kombinowanie na każdym kroku jakby je oszukać
      -nadmierny wpływ religii katolickiej na państwo i ludzi (rozdźwięk między wyznawanymi wartościami a codziennym życiem jest zatrważający, może religia "zwalnia" ludzi z przestrzegania zasad moralnych?)
      Oczywiście ta mentalność powstawała przez wieki, jest efektem naszych doświadczeń historycznych. Nie wiem czy kiedykolwiek to się zmieni...







    • kochanic.a.francuza Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 17:52
      "Mam tu rodzinę i przyjaciół i pracę którą lubię i to jest moje życie, po to żyje, ..."

      No a Ta rodzina to nie sa ci okropni Polacy tylko jacyc lepsi obcokrajowcy?

      "...ale.... nie jestem patriotką, mało interesuje mnie przyszłość naszego narodu i zwyczajnie po prostu go nie lubię."

      Czyli nie interesuje Cie w czym przyjdzie zyc Twoim dzieciom?
      Wyrodna matka.
      • samuela_vimes Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 19:01
        > No a Ta rodzina to nie sa ci okropni Polacy

        nie całkiem :-)

        > Czyli nie interesuje Cie w czym przyjdzie zyc Twoim dzieciom?
        > Wyrodna matka.

        zapewnię mojemu dziecku miłość i pieniądze, mając to żadna przyszłość nie będzie mu straszna.
        • georgia241 Re: niechęć do własnego narodu... 27.06.12, 19:18
          Jesteś strasznie w sobie zadufana. Może zapewnisz miłość i pieniądze a może nie zapewnisz. Równie dobrze może ci odbić po porodzie i się zachlastasz, nie dając dziecku miłości. Był taki przypadek w mojej grupie forumowych ciążówek. Dziewczyna wyszła z domu i popełniła samobójstwo. Wcześniej była normalna.
          Przeceniasz siebie Samuelko. A nawet nie wiesz, czy w ogóle możesz zajść w ciążę. Śmieszą mnie pyszałkowate osoby. Wszystko jest w rękach Boga a niepokorni mają trudne życiowe lekcje. No chyba, że zadeklarują, że z Bogiem nie chcą mieć nic wspólnego, popełniając niewybaczalny grzech przeciw Duchowi Św.
          Już cierpisz na brak miłości, wyszydzając innych ludzi, że brzydcy czy wredni. A jesteś taka sama. Może lepsza z wygladu, ale nie z charakteru. W psychologii jest coś takiego jak projekcja i twoje wywody to jej klasyczny przypadek. Buźka!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka