Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedliwosci

27.06.12, 15:35
Skojarzyło mi się w zwiazku z wątkiem o rzekomym zachowaniu babek w sklepach.

Otóż moja kolezanka była świadkiem takiej scenki: w hiperze stoi przy kasie jakiś gośc około 30, za nim kobitka jakas i ta moja koleżanka. Kasjerka skasowała zakupy goscia i pyta czy ma kartę lojalnościową - nie ma. Kobieta stojąca za nim musiała być stałą klientką tam, bo kasjerka od razu zapytała tego goscia, czy moze punkty za jego zakupy "nabić" na jej kartę. I w tym momencie się zaczeło. Gośc zaczął krzyczeć, ze to oszustwo i niesprawiedliwe, zeby punkty za jego zakupy komuś nabijać, że ząda widzenia z przełożonym kasjerki itd. Kasjerka chcąc niechcąc zawezwałą przez mikrofon przełożonego, kolejka się zatrzymała. Przełożony się nie pojawił jeszcze, kasjerka chciała kasować kolejne zakupy, ale gośc wrzeszczał, ze nie, bo mu świadkowie wyjdą itd. Ludzie głowami aż ze zdumienia krecili, moja kolezanka zasugerowała panu, że wszak karty nie miał, wiec co mu szkodzi, ale pogorszyła tylko sytuację, bo gośc uznał ją za pochwalającą oszustwa.
Po paru minutach tego przedstawienia do awanturującego sie pana podszedł klient mniej wiecej z końca kolejki, taki rosły mezczyzna i powiedział mu grzecznie, ze ma natychmiast przestać z powodu takiego bzdetu blokować kolejkę, bo tu ludzie na zakupy, a nie do teatru przyszli. Gośc się próbował wymądrzac, ale tamten był stanowczy. KAsjerka zaczełą kasować zakupy, krzykacz już jej nie powstrzymywał, tylko dośc głośno narzekał, ze długo czeka na kierownika, czy kogo tam. Jak się ta historia skończyła dla pieniacza i kasjerki nie wiadomo, bo kolezanka zapłaciła i wyszła.

W szoku była, ze mozna o taką pierdołę zrobić taki cyrk i co tu kryć - wstyd samemu sobie.
Przecież reakcja goscia na taki bzdet swiadczy o nim. No, ale on się powoływał na sprawiedliwośc:) Jak wy w takich sytuacjach reagujecie/postepujecie? Zgadzacie się, żeby punkty za wasze zakupy "nabito" komuś, jesli nie macie karty wcale, albo przy sobie, nie zgadzacie się, ale bez cyrku - po prostu nie i koniec, czy może skłonni/nne bylibyście zachować się jak ów gość, choćby po to, żeby dać nauczkę kasjerce, by takich pytań nie zadawała?

PS. Nie , nie mam z tym problemu, nie nie ja jestem tą panią itd. Po prostu mnie zaskoczyło takie zachowanie, nawet z wysłuchania li tylko.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 15:46
      to taki typ kapusia, w PRLu zapewne robiłby karierę donosząc na swoich kolegów z Solidarności ubekom :)

      • kora3 Pewnie coś w tym jest Janie nt 27.06.12, 15:54

        • kitek_maly Re: Pewnie coś w tym jest Janie nt 28.06.12, 08:03
          Kora, wiesz, że właśnie zgodziłaś się z pierwszym kapusiem FK? :D

          PS. Ten gość ma schizofrenię.
          • kora3 Re: Pewnie coś w tym jest Janie nt 28.06.12, 08:41
            Możliwe, nie czytam watków dot. moderacji.

            Ale wiesz, mam takiego kuzyna, który zawsze od malucha był skarzypytą. W szkole potrafił donieśc na kolegę, ze ten odpisał zadanie, nawet nie od niego, a od kolezanki. Chłopisko jest po 40. i dziwi się, ze wiecznie jest sam, nie ma przyjaciól itd. Pare razy o tym rozmawialiśmy i gośc twierdzi, ze jest po prostu legalistą. Moim zdaniem jest po prostu upierdliwcem.
      • kitek_maly Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 28.06.12, 08:04
        > to taki typ kapusia, w PRLu zapewne robiłby karierę donosząc na swoich kolegów
        > z Solidarności ubekom :)

        Hahaha, a kto tutaj straszył donosami na moderatora? :D
        Lecz się.
      • loginsobotni1 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 00:01
        Raczej byłby społecznikiem który nastawia ludzi w kolejce po mieszkanie przeciwko machlojom w urzędzie je przyznających, jak w ‘Alternatywy 4’.
        Awanturowałaby się, byłby głośny i medialny.
        Teraz tacy ludzie też są potrzebni tylko trzeba wiedzieć jak ich pokierować tam gdzie zrobią dobrą robotę z tym swoim nastawieniem.
        • kora3 Wiesz, pieniacz to rzadko jest medialny 29.06.12, 22:46
          z doswiadczenia pisze:) Jak najdalej od takich
    • nostress.ka21 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 15:48
      Ojjj widziałam podobną scenę w ubiegły piątek.
      Moim zdaniem jest to małostkowość i to konkretna.
      Jednak z drugiej strony na miejscu kasjerki bym nie proponowała takiego czegoś bo faktycznie może zostać to źle zinterpretowane. "Moja" sytuacja była taka, że pani w kolejce przede mną zapytała klienta kasowanego czy może nabić na swoją kartę punkty z jego zakupów. Oczywiście po pytaniu kasjerki czy Pan ma kartę i jego negatywnej odpowiedzi. Koleś właśnie zrobił niezła zadymę i nazwał to "próbą popełnienia przestepstwa" :D
      Nikt w sumie nie zareagował na jego zachowanie i jakoś się rozeszło, jednak niesmak pozostał.

      Ja na przykład posiadam jedną taką kartę lojalnościową i często przekazuję ją znajomym, którzy rzadko robią zakupy w "moim" sklepie. Czyli wg niektorych popełniam przestępstwo :D
      Kpina i tyle

      Pan z Twojej historyjki widocznie uwielbia zwracać na siebie uwagę i musi mieć zawsze rację. Niestety, ale właśnie dla kasjerki mogloby to skończyć się nieprzyjemnościami, gdyż z założenia "klient" ma zawsze rację :(
      • kora3 Wiesz, ja nie oceniam 27.06.12, 15:58
        czy kasjerka powinna proponować gosciowi coś takiego. Pewnie - nie, bo wszak punkty to w efekcie zniżka na coś tam w tej sieci, czy coś do zakupienia za nie + śmieszna cena, czyli de facto strata jakaś tam dla sieci. Ale nie w tym rzecz - ja zwyczajnie nie rozumiem, jak mozna być tak małostkowym - gośc nic nie traci przecież, jesli nie ma karty wcale, czy przy sobie (bo chyba nie mozna sobie tych punktów mając kartę "nabić" w innym terminie), wiec o co mu biega?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 15:52
      Gość miał zasadniczo rację, bo kasjerka działało absolutnie wbrew wszelkim procedurom w swojej firmie.
      Tyle tylko że strata i "oszustwo" miało tak znikomą wartość że nie miało sensu naprostowywanie jej.
      • kora3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 16:02
        Ok, ale nie o kasjerce teraz gadamy. Pewnie miała nieprzyjemności:( i teraz przeklina goscia i swoje zapytanie.
        Nawet jesli gosc miał rację, to czy nalezało robić taki cyrk? Przecież nie "nabiłą" tamtej osobie bez pytania, tylko zapytała ta kasjerka, wiec wystarczyło powiedzieć "nie", a nie robić przedstawienie.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 16:11

          > Nawet jesli gosc miał rację, to czy nalezało robić taki cyrk? Przecież nie "nab
          > iłą" tamtej osobie bez pytania, tylko zapytała ta kasjerka, wiec wystarczyło po
          > wiedzieć "nie", a nie robić przedstawienie.

          Nie powinna jej nawet przyjść do głowy taka propozycja...
          A co do przedstawienia - mało to pieniaczy i krzykaczy mamy w narodzie? O bzdury krzyczeć najłatwiej. Pewnie że idiotę z siebie robił. Ale on uważał że w słusznej sprawie.
          • kora3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 16:18
            no pewnie nie powinna jej przyjśc, ale ja widuję w marketach czesto takie scenki, ze ktoś czy to poproszony, czy z własnej inicjatywy "oddaje" te punkty komuś z kolejki, kto je zbiera. Nigdy nie spotkałam się z negatywną reakcją kasjerki na ten "proceder" . Czy sama kasjerka kiedyś zapytała, zwyczajnie nie pamietam, ale nie wykluczam.

            Tak czy owak - moja kolezanka stwierdziła jedno - że 24 godziny nie wytrzymałaby z takim typem, jak ten gosc. I ja sie z nią zgadzam. Po prostu ludzie małostkowi draznią mnie niepomiernie - bardziej niż nieokrzesani nawet, czy skrajnie roztargnieni.
        • loginsobotni1 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 00:08
          > Nawet jesli gosc miał rację, to czy nalezało robić taki cyrk? Przecież nie "nab
          > iłą" tamtej osobie bez pytania, tylko zapytała ta kasjerka, wiec wystarczyło po
          > wiedzieć "nie", a nie robić przedstawienie.

          Chodzi o to że gdyby wszystkie kasjerki się tak zachowywały jak ta w twoim przykładzie to system byłby farsą: koniec końców lojalni klienci nie mieliby z niego wiele więcej jak ci przypadkowi.
          • kora3 Przeciwnie :) 29.06.12, 08:36
            Przypadkowi nie mają karty, wiec oddają punkty tym "lojalnym" - czyli na tym akurat najwiecej zyskaliby stali klienci.
            • jowita771 Re: Przeciwnie :) 29.06.12, 13:07
              No właśnie, traci tylko sklep. Ja nie miałabym nic przeciwko temu, żeby ktoś nabił sobie na kartę moje zakupy.
              • kora3 Sklep wg mnie nie traci Jowito 29.06.12, 22:48
                Bo zakupy zostały na daną kwote zrobione. Sklepowi wsio rawno czy przez człowieka z kartą, czy bez niej
        • mallina Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 01.07.12, 10:28
          ale problem wlasnie tkwi w propozycji kasjerki.
          gdy klient powiedzial nie i skomentowal powinna przeprosic, zalagodzic sprawe.
          no i co z tego ze jest to pie...? to on mial racje. jakby wezwana osoba pojawila sie na czas nie byloby zastoju przy kasie, czemu tego nie chcesz zauwazyc? ludzie sie niecierpliwili, bo ktos byl opieszaly, a czekajacy facet robil sie tez nerwowy.


          moge wziac od znajomej karte by moje zakupy na niej nabic, ale w zyciu bym nie chciala zeby od obcych osob mi nabijano zakupy na moja karte. i bylabym zmieszana gdyby kasjerka takie cos w moim(tak mozna to ujac) imieniu proponowala obcej osobie
    • koham.mihnika.copyright pies ogrodnika 27.06.12, 15:54
      przeciez jedyny stratny, to sklep. Czy w warunkach umowy jest cos na temat "odstepowania"?
      • kora3 Czy sklep bardzo stratny to dyskusyjne 27.06.12, 16:08
        w tej sytuacji. Stratny byłby na pewno, gdyby komuś nabijano lewe punkty, czy sam sobie nabijał. Mam na mysli punkty za nieistniejące zakupy.

        Bo chociaż za punkty mozna mieć jakieś tam zniżki, czy kupić coś "płacąc" nimi, to przecież zakupy w takim przypadku zostały zrobione, tylko nie przez posiadacza karty. Trudno tu wiec mówic na serio o stracie sklepu.

        Mam dwie karty lojalnościowe - do sieci, w której najczesciej kupuje (bo mam ją najblizej) i do sieci stacji benzynowych - jednej. A kupuję czasem gdzie indziej, tankuję gdzie indziej. No i jesli pada pytanie o karte i czy chcę sobie wyrobić to mówię, ze nie, dziękuję, ale jesli ktoś zbiera punkty to chętnie "swoje" oddam. Czasami ktoś chce:) i nie widze w tym nic złego. Jak sie mają zmarnować, to niech się komuś przydadzą:)
        • kora3 Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 16:30
          bo pare osób wspomniało tu, ze niezależnie od zachowania goscia to jednak jakieś tam "oszustewko" jest:)

          No właśnie, czy jest?
          Abstrahując od tego, że kasjerka pewnie nie powinna pytać, ale czy ja nie mam prawa oddać swych punktów za zakupy komuś? No chyba mam :) Zakupy zrobiłam, zapłaciłam za nie, punkty mi się należą, wiec są moje- a ze swoimi mogę zrobić co zechcę przecież. W każdym razie ja to tak widzę.

          Jak wspomniałam, nie jestem przekonana, ze siec na tym traci (mam na mysli promocje dla punkciarzy) - przecież zakupy zostały zrobione w tej sieci, a ta za nie oferuje tyle a tyle punktów. Nikt tych punków nie "ukradł" - po prostu zrobił je ktoś inny niż posiadacz karty i je podarował, bo były jego.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 16:44

            kora3 napisała:

            > bo pare osób wspomniało tu, ze niezależnie od zachowania goscia to jednak jakie
            > ś tam "oszustewko" jest:)

            To nie jest oszustwo per se. Ani nawet przestępstwo. Jedynie działanie niezgodne z procedurami i regulaminem sklepu oraz promocji i pewnie z regulaminem pracy.

            >Nikt tych punków nie "ukradł" - po prostu zrobił
            > je ktoś inny niż posiadacz karty i je podarował, bo były jego.

            Celem programów lojalnościowych jest utrzymanie/zdobycie nowych klientów. Dlatego "przepisanie punktów" przez kasjerkę łączy się z utratą potencjalnych korzyści przez siec.
            • kora3 Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 16:52
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              >
              > To nie jest oszustwo per se. Ani nawet przestępstwo. Jedynie działanie niezgodn
              > e z procedurami i regulaminem sklepu oraz promocji i pewnie z regulaminem pracy


              No toż dałam przecie w cudzysłowie :) I jak pisałam - abstrahuję tu od zachowania kasjerki (w zaiazku z tym regulaminu pracy itd.). Jeśli ja robię zakupy i nie mam karty (wcale bądź przy sobie) to moje punkty przepadają, tak? Czy mnie wolno wziąc kartę innej osoby do tego sklepu i "nabić" punkty za zrobione przez siebie zakupy? To moje punkty i mogę z nimi zrobić co zechcę :)

              • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 17:07
                > To moje punkty i mogę z nimi zrobić co zechcę :)

                Ani karta ani punkty nie są twoje. one sa sklepu.
                • kora3 Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 17:13
                  No nie zgadzam się. Wyrabiając karte - staje się jej posiadaczem, robiąc zakupy "punktuję" i punkty są w momencie ich zrobienia moje.
                  W sieci gdzie ja mam te jedyną karte jest ona na moje nazisko, a karty zasadniczo dostałam trzy - jedna mi się gdziesik zawieruszyła, drugą ma mój facet. On nie jest posiadaczem karty, ale ja jakom posiadacz dwóch dałam mu jeden egzemplarz. No i ? Czyli on nabija punkty za swoje zakupy na moją kartę :)
                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 17:22

                    kora3 napisała:

                    > No nie zgadzam się. Wyrabiając karte - staje się jej posiadaczem, robiąc zakupy
                    > "punktuję" i punkty są w momencie ich zrobienia moje.

                    Słonko :* Ty nie jesteś nawet posiadaczką swojej karty bankomatowej, a co dopiero jakiejś lojalnościowej. Idę o zakład ze punkciorki mogą ci anulować jak tylko będzie im się podobać, nie możesz ich również "wypłacić", prawda? czyli punkciorki też nie należą do ciebie.
                    • kora3 Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 17:38
                      No nie wiem czy mogą mi anulować:) Tak bez przyczyny?
                      Wypłacić nie mozesz, ale mozesz nimi płacić, tyle, ze tylko w tej sieci, tak?
                      Karty bankomatowej owszem jestem posiadaczem - mogę nie być włascicielem, ale posiadaczem - owszem.
                • six_a Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 27.06.12, 17:16
                  nie wiem w ogóle nad czym się zastanawiać, skoro w większości programów lojalnościowych, można nie mieć karty w momencie zakup, a punkty mogą być doliczone i tak w obsłudze klienta czy tam gdzie, gdy delikwent pojawi się z kartą i paragonem. oczywiście w jakimś tam ograniczonym terminie.

                  czyli kasjerka nie ma prawa rozporządzać czyimiś punktami w ogóle.

                  dylemat z dupy jak zwykle. sorry za wyraz.
            • policjawkrainieczarow Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 10.08.12, 19:16
              > Celem programów lojalnościowych jest utrzymanie/zdobycie nowych klientów. Dlate
              > go "przepisanie punktów" przez kasjerkę łączy się z utratą potencjalnych korzyś
              > ci przez siec.

              kasjerka przeciez juz jest tym klientem, a pan nim raczej nei zamierza zostac, wiec nie na tym polega strata sklepu. Te wszelkie programy sluza raczej zbeiraniu danych nt klientow, ich profilu, zeby wiedziec, komu przyslac gazeteke z kuponem na pieluchy, a komu z kuponem na tanie wino. Obroz im sie miesza, jak sie nabija zakupy komu innemu.
          • mallina Re: Tak sie zastanawiam nad tym "oszustwem" 01.07.12, 10:31
            Kora, wlasnie: Ty mozesz komus odstapic. ale to powinno wyjsc z Twojej strony a nie, ze kasjerka sugeruje co mozesz/masz/powinnas zrobic ze swoimi punktami.
            mysle, ze to wlasnie tego pana zdenerwowalo.
    • six_a Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 16:22
      >PS. Nie , nie mam z tym problemu,
      to jaki masz problem?
      może też dzień świra przedawkowałaś, jak ten pan od wątku z kasą?
    • alpepe Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 16:40
      chyba poczucie sprawiedliwości. Groteskowo wyszło z tymi świadkami, ale gość chciał być wiarygodny.
      Dla mnie takie przykombinowanie kasjerki to nieuczciwość i bezczelność i dziwi mnie brak reakcji ludzi w kolejce, aczkolwiek mnie samej zdarzyło się wcisnąć obcym osobom rabaty na ciuchy, bo nie widziałam nic dla siebie i podarowałam coś, z czego i tak bym nie skorzystała. Gdyby mnie kasjerka poprosiła o wykorzystanie moich punktów zakupowych, pewnie bym zwyczajnie odmówiła i byłabym potem zła na siebie, że nie zażądałam przełożonego. Takie właśnie drobne cwaniactwo obrzydza mi skutecznie Polskę, kraj katolicki, gdzie Maryja Królowa Polski i Król Polski Jezus Chrystus i papież Polak i ble ble ble.
      • kora3 Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 27.06.12, 16:48
        Przecież te punkty się należa za zakupy i są niejako własnoscią robiącego te zakupy. Czyli moze z nimi zrobić co chce, takze komuś podarować, podobnie, jak Ty podarowałaś swe kupony rabatowe, bo były Twoje, a nie miałaś zamiaru skorzystać.

        Cwaniactwo to byłoby podstępne jakieś powielanie punktów za jedne zakupy, ale w tej sytuacji....

        Analogicznie: nieuczciwym byłoby wziąc skasowany bilet od kogoś kto wysiada z tramwaju i dalej samemu "na niego" jechać, ale czy nieuczciwe jest przyjąc nieskasowany bilet, skasować i pojechać? Co to za róznica dla przewoźnika kto bilet kupił, ważne, ze kupił i skasował. To samo tutaj - jaka to róznica dla sklepu czy zakupy zrobiła ta, czy inna osoba, ważne, ze zostały zrobione i zapłacono za nie.
        • jasnecappucino Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 27.06.12, 16:53
          Kasjerka w ogole nie powinna proponować czegos takiego, gosc de facto miał rację- tylko powinien był ją wyrazić w innej, grzeczniejszej formie.
          • kora3 Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 27.06.12, 17:09
            Ależ on mówił o oszustwie i braku sprawiedliwosci. Ponownie, kolejny raz powtórze - abstrahując od zachowania kasjerki, która ma swoje procedury firmowe i pewnie je złamała faktycznie, gdzie gośc miał rację? Gośc miał punkty, a nie miał karty. Ma takie prawo, ale wg mnie ma takze prawo zrobić ze swymi punktami co chce. Założmy, ze to nie kasjerka, ale pani za nim (ktoś tu opisał podobną historię) zapytałaby go, czy może sobie je "nabić". Pewnie reakcja byłaby taka sama, ale tu już kasjerka nie miałąby udziału swego. I co w takiej sytuacji? Mozna się zgodzić, można odmówić, ale wg mnie o jakimś oszustwie i braku sprawiedliwosci :) mówić nie mozna.

            Zakupy się "punktują" niezaleznie od tego czy kupujący ma kartę ( w ogóle, czy przy sobie) zatem oznacza to, ze są one po zrobieniu zakupów własnoscią klienta. Moze z nimi zrobić co zechce - olać je, "nabić" sobie, albo podarować
            • alpepe Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 27.06.12, 17:18
              co mówią Ogólne Warunki Uczestnictwa w Programie Lojalnościowym? Czytałaś?
              • kora3 Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 27.06.12, 17:35
                nie i przyznaję się :) W tej sieci w której ja mam kartę co do zasady karta jest dla "rodziny" dostajesz tyle egzemplarzy ile mówisz, ze chcesz dostać, ale karta jest na jedną osobę i tylko ta może np. w ramach promocji kupić sobie coś z katalogu promocyjnego "płacąc" za to punktami. Natomiast dodatkowe egzemplarze kart może dać komu chce i te osoby będą nabijać punkty dla niej, bo same nie mogą nic w ramach lojalnoscowki nabyć, chyba, ze mają takze swoją kartę, na siebie
        • loginsobotni1 Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 29.06.12, 00:18
          Kora, co do przykładu z biletem: rentowność firm transportowych opiera się na tym że ludzie płacą za siebie.
          Czyli na pewnej uczciwości.
          Na tym też się opierał socjalizm w zakładach pracy w PRL: narzędzia i owoce pracy należą do państwa.
          I potem każdy sobie brał i narzędzia i owoce pracy do siebie a ludzie się dziwili że nic nie ma w sklepach nie widząc związku w tym że jak np. każdy krawiec zabiera po skrawku materiału, nici i igły to sukieniek w sklepach nie będzie.




          • kora3 Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 29.06.12, 08:34
            ale tu nikt nic nie brał wspólnego dla siebie - mam punkty - mogę je oddać, mam wazny bilet - mogę go sprezentować, nie?
            • alpepe Re: Hmm, ale dlaczego cwaniactwo Alpepe? 29.06.12, 09:18
              sprezentować możesz, ale osoba obdarowana nie ma prawa skorzystać z tego.
      • vandikia Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 22:22
        nie sądzę, żeby dla drobnych cwaniaczków Maryja była Królową Polski
        na całym świecie znajdziesz cwaniaków lepszych i gorszych, w Niemczech też

        tak na marginesie :)
    • 10iwonka10 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:08
      Jak przeczytalam twoj watek to przyszedl me do glowy jeden z poprzednich watkow ' Nie lubie swojego narodu'.... Nigdy jakos tak jednostronnie na to nie patrzylam bo chyba troche lubie swoj narod ale skad u nas tye niezyczliwosci???!!!!. Mnie sie zdarzylo kilka razy w Anglii ze ktos przede mna nie mial karty ja mialam i ta osoba zaproponowala mi abym nabila jej zakupy na swoja karte. Zwykla bezinteresowna zyczliwosc. I tutaj raczej konsumenci solidaryzuja sie przeciwko wielkim sieciom sklepowym ktore podnosza ceny i ssia nas jak pijawki a nie klient przeciw klientowi....

      A niby ci Anglicy tacy zarozumiali,zimni, upper-lips.....

      • kora3 Wiesz, ale w Pl takie zachowanie jak tego kolesia 27.06.12, 17:16
        wcale nie jest powszechne. Gdyby było nie wzbudziłoby wszak zdumienia u kolejkowiczów i niecheci tychze dla pieniacza. Nierzadko zdarza się natomiast w PL scenka, gdy w markecie, czy na stacji benzynowej ktoś niemający karty sam proponuje, że może ktoś z państwa zbiera, to proszę ...Pracownicy marketów, czy stacji nie protestują przy tym.
        • riki_i Re: Wiesz, ale w Pl takie zachowanie jak tego kol 27.06.12, 17:34
          Pewnie gościu z Niemiec przyjechał. :D
    • przeciez.wiem Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:33
      Widzę Tobie dużo nie trzeba, zawsze coś Ci się skojarzy i wątek można założyć, co nie?
      A! Startera nie przeczytałam (tyko wstęp), za długi.

    • spawacz.drewna Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:39
      debil jakis, znaczy chlopstwo
    • lonely.stoner Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:43
      ciekawe co ten pan zdolal wyegzekwowac na koniec tej calej awantury???
      • kora3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:50
        nie mam pojecia, bo kolezanka jak wspomniałam - wyszła nim jeszcze pojawił się przełozony kasjerki.
        Inna sprawa, ze pieniaczowi tak pewnie "uciekli" wszyscy ci "swiadkowie", a ci, co pozostali słyszeli pewnie tylko jakieś wrzaski goscia, bo byli daleko od zajscia, wiec z najczystszym sumieniem mogliby powiedzieć, ze nic w sprawie do powiedzenia nie mają, jako ze swiadkami scenki nie byli. :) Inna sprawa, ze w hiperach zwykle przy kasach jest monitoring.

        Ale , ze "klient ma zawsze racje" pewnie sie kasjerce coś tam dostało od szefa, w kazdym razie przy nim. Czy to miało jakieś konsekwencje dalej, trudno powiedzieć ...
    • kochanic.a.francuza Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:47
      Pieniacz.
      Ale to mi przypomnialo watek o smochodzie, podwozeniu i placeniu za benzyne. Tam uwazalas, ze to szczyt bezczelnosci doczepiec sie do czyjegos samochodu bez placenia za benzyne, a tutaj uwazasz, ze mozna sobie doczepic nie wlasne punkty?
      Dla mnie bardzo podobna sytuacja, bo w obu przypadkach juz i tak za benzyne i za zakupy zaplacono, a pomagajac komus nic nie tracisz. Nomiast mozesz zyskac cos: zyczliwosc osoby, ktorej pomoglas, dwa-ogolna zyczliwosc w narodzie, na zasadzie rozprzestrzeniaia sie pozytywnych postaw.
      • kora3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 17:58
        kochanic.a.francuza napisała:

        > Pieniacz.
        > Ale to mi przypomnialo watek o smochodzie, podwozeniu i placeniu za benzyne. Ta
        > m uwazalas, ze to szczyt bezczelnosci doczepiec sie do czyjegos samochodu bez p
        > lacenia za benzyne, a tutaj uwazasz, ze mozna sobie doczepic nie wlasne punkty?


        Kochanico miła - jakkolwiek pewnie bez takiej intencji, ale przeinaczasz. Nie twierdziłam, ze to szczyt bezczelnośc doczepić się bez płącenia za benzynę do czyjegoś samochodu (gdybym tak twierdziła to ja byłabym takze bezczelna, jako ze zdarzało mi się "doczepiać"), tylko bezczelne jest niezłozenie kierowcy propozycji partycypowania w kosztach, w dodatku wiedzac, ze nie stoi dobrze finansowo.

        Za bezczelnośc uwazałabym domaganie się od kogoś "jego" punktów, natomiast pytanie czy mozna uwazam za zgodne z zasadami kultury. Tyle, ze to powinno paśc ze strony osoby zainteresowanej, a nie kasjerki.

        W obu przypadkach jest tak, ze mozna odmówić.

        >
        > Dla mnie bardzo podobna sytuacja, bo w obu przypadkach juz i tak za benzyne i z
        > a zakupy zaplacono, a pomagajac komus nic nie tracisz. Nomiast mozesz zyskac c
        > os: zyczliwosc osoby, ktorej pomoglas, dwa-ogolna zyczliwosc w narodzie, na zas
        > adzie rozprzestrzeniaia sie pozytywnych postaw.


        Te dwa przypadki się róznią dośc zasadniczo.
        • kochanic.a.francuza Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 18:03
          tylko bezczelne jest niezłozenie kierowcy propozycji partycypowania w kosztach, w dodatku wiedzac, ze nie stoi dobrze finansowo.

          E, no tak to i bezczelne moze byc nie zlozenie "Panu pieniaczowi" propozycji partycypowanie w proficie z uzbieranych punktow. Babka zbiera punkty i bezczelnie sama je pieniezy, nie dzielac sie z panem, ktory do zysku sie przylozyl?

          Wiem, pienie sie jak ten pan.
          • 10iwonka10 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 18:09
            sklala finansowa jest troche inna...za punkty i za pelen bak benzyny.

            Dlatego w pierwszym przypadku to malostkowosc a w drugim to cwaniactwo.

            Nie pamietam z oryginalnego watku- jesli kasjerka zaproponowala te punkty bez zgody glownej ososby to jest to niekulturalne to raczej osoba bez karty proponuje osobie z karta. kasjerka jest ta trzecia ktora nie powinna miec nic do gadania.
            • kora3 no własnie, własnie - skala 27.06.12, 18:46
              jesli gośc nie wykupił pół sklepu, to ilez tych punktów tam było. A zapytała kasjerka, z pewnoscią niesłusznie, ale zapytał ktoś w ogóle, czyli stworzył mozliwosc odmowy.

              Do co róznicy - pełna zgoda. Gdyby powiedzmy mowa była o zabraniu się z kimś 20 km w jedną stronę, to uwazałabym za małostkowe, gdyby kierowca robił problem z braku propozycji partycypowania w kosztach paliwa. Ale mowa o kilkuset kilometrach i kilkuset złotych, które są dla kierowcy sporym wydatkiem i ulga w postaci dołozenia sie pasazera byłaby dlań znacząca.
          • kora3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 18:42
            kochanic.a.francuza napisała:

            > E, no tak to i bezczelne moze byc nie zlozenie "Panu pieniaczowi" propozycji pa
            > rtycypowanie w proficie z uzbieranych punktow. Babka zbiera punkty i bezczelnie
            > sama je pieniezy, nie dzielac sie z panem, ktory do zysku sie przylozyl?


            No tu babka nie pytała, tylko kasjerka :) też babka, ale nie o swoją kartę jej szło. Tak czy owak - zapytanie stwarza możliwosc zarówno dogadania sie, jak i odmowy .
            Czyli pieniacz miał mozliwośc:
            - powiedzieć nie
            - postawić swoje warunki przekazania punktów, które z kolei druga strona mogła zaakceptować, albo nie :)

            >
            > Wiem, pienie sie jak ten pan.

            E tam :) Wiesz, tak naprawdę dyskusja zeszła na to, czy kasjerce w ogole wolno zadać takie pytanie, czy gośc miał rację - a mnie w sumie szło o jego zachowanie. Jesli ktoś mnie o coś neutralnego pyta, to przecież zawsze mogę kulturalnie i normalnie odmówic, rozbienie takiego cyrku z takiej dupereli mnie rozwala
      • 10iwonka10 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 18:06
        Dla mnie to dwa kompletnie inne przypadki. oczywiscie ze nie ma nic zlego w uczynosci i podwiezieniu kogos ale jesli ktos robi to codziennie kompletnie za darmo a druga osoba uwaza ze 'mu sie to nalezy' bo i tak jedziemy w ta sama strone. To jest to cwaniactwo i kompletny brak kultury.Nawet jesli nie pieniadze to mozna sie nawet odwdzieczyc jakim prezentem.

        A w sklepie? Ilez ze te punkty mozna dostac? Poza tym sklep te ekstra punkty na produktach wklada w marze i jesli ktos nie ma karty i pzowala innej osobie to nabic to tez jest to raz a nie codziennie i permanentnie.
    • maly.jasio Korcia, musisz zajmowac sie takimi pierdulami ? 27.06.12, 18:15
      Bo ja, to przyznaje , ze sikam w pobliskim parku pod drzewem
      (a mam go obok domu i chodze tam gazety poczytac i na pivo)

      ale jak mi zainstaluja domek TOI
      - to moze przestane.
      stargardszczecinski.olx.pl/sprzedam-toi-toi-toalety-iid-98933570
    • beenthere Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 18:17
      > jakiś gośc około 30
      Jak mu sie zacznie kryzys wieku sredniego to jeszcze taka kasjerke ukamieniuje, razem z pania od karty:/ Jak dla mnie 100%towy burak ktory w swoim mniemaniu jest bogiem, a w zyciu nic nie osiagnal, wiec wyzywa sie tam gdzie ma "wladze". Ah, coz za wspaniale uczucie wezwac managera do kasjerki, niech jeszcze prace straci, to dopiero emocje! Nie trawie takich ludzi, na drzewo z palantem.
      • kora3 No przykre, ze tacy ludzie bywają 27.06.12, 19:10
        jasne, nie kazdy musi drugiemu iśc na rekę, wyswiadczać taką przysługę, ale wystarczyłoby takiemu zapytaniu odmówić i cześc. A tu zaraz afera, wrzaski, szukanie swiadków, przełożonych - ło ludzie o takie byle g ...

        Swoją drogą zauwazyłam, ze tak zachowuja się osoby zakompleksione, bo w ten sposób podbudowują swe ego.
    • judith79 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 27.06.12, 22:13
      to nie jest poczucie sprawiedliwosci tylko bycie zwyklym kutafonem, zakompleksionym leszczem, ktormu sie wydaje, ze jak jest klientem to jest panem (nawet jesli ma w koszyku najtansze parowki i malpke) i moze kasjerke traktowac jak g....i odragowac sobie swoje niepowodzonka i humorki. zawsze ale to zawsze kiedy jestem swiadkiem takiej sytuacji skacze mi cisnienie i jako, ze mi taki "klient/pan" moze naskoczyc to zaczynam robic mu awanture i totalna kiche. zwykle gdy ktos zareaguje takie cwoki robia sie malutkie i szybciutko sie wycofuja.
      • marguy Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 28.06.12, 00:18
        Pan cierpi na syndrom psa ogrodnika - sam nie zje ale drugiemu nie da.

        Zawsze gdy robie zakupy tam gdzie nie mam karty dobrowolnie oddaje punkty innym. Mowie kasjerce, ze ma z nimi zrobic co chce i wszyscy sa zadowoleni.
        • kora3 Okazuje sie Mar, ze z nas straszne przestepczynie: 28.06.12, 00:24
          albowiem punkty nie są nasze. Wiec czyniąc tak rozporzadzamy cudzym, co zapewne siec zrujnuje :)
          • marguy Re: Okazuje sie Mar, ze z nas straszne przestepcz 29.06.12, 22:42
            kora,
            no to razem pojdziemy siedziec ;)
            Mam nadzieje, ze forum zrobi zrzute na paczki dla nas :)
            • kora3 Re: Okazuje sie Mar, ze z nas straszne przestepcz 29.06.12, 22:44
              ale w jednej celi, co? A paczki to pewnie od przyjaciół i rodziny zaliczymy:) jednak jak się trafi jaka od forumowiczów, to tez ładnie podziękujemy :)
    • hildegarda-z-plocka Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 28.06.12, 02:12
      wg mnie to nawet nie jest malostkowosc, tylko pieniactwo do potegi entej. przez pol roku robilam zakupy w tesco i zawsze kasjerka poytala mnie, czy zalozyc karte lub czy chce oddac swoje punkty. karty zalozyc nie chcialam, bo do niczego nie bylo mi to potrzebne, ale punkty oddawalam zawsze. nie uwazam, zebym robila cos zlego- w koncu to moje punkty wiec mam prawo zronbic z nimi to, co mi sie podoba. rozumiem, ze jestem zlodziejem, gdy matka kupuje mi bluzke w orsayu (ma tam znizke) lub wtedy, kiedy ja jej kupuje perfumy w super pharm (tam z kolei ja mam znizke)? przeciez to jest jakis absurd. a koles to zwykly s..., bo nied wystracza mu wyrazenie swojej opini, ale jeszcze koniecznie musi zrobic kolo piora kasjerce, ktora przeciez sama nie chciala sie wzbogacic, a jedynie probowala byc mila.
      • kora3 No właśnie 28.06.12, 08:46
        Na serio nie rozumiem, dlaczego wg niektórych oddanie takich punktów, czy kuponu rabatowego jest nie ok. Wg mnie to jest uczciwe. Rabat, punkty itd. dostaję od sieci za swoje zakupy i mogę z nimi zrobić co zechcę, z oddaniem komuś, albo olaniem - włacznie.
      • six_a Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 28.06.12, 08:59
        no prosz. a ja bardzo często nie mam karty przy sobie takiej czy innej. i NIGDY, ani razu kasjerka mnie nie spytała, czy chcę komuś oddać punkty. jakby mnie kolejkowicz poprosił, to pewnie bym oddała, bo i tak nigdy nie chce mi się chodzić i dobijać tych punktów później. ale tego też nigdy nie słyszałam.
        coś ze mną nie tak chyba;)


        no i nie rozumiem, jak możesz oddawać punkty, jeśli nawet karty nie masz. bo jak pytają, czy założyć, to rozumiem, że nie masz?
        • hildegarda-z-plocka Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 12:55
          to wygląda w taki sposób, że sumę zakupó kasjerka nabija na kartę i za to jej posiadacz dostaje punkty- warte jakies totalne grosze w stylu 20gr za każde wydane 50zł. ja kupuje jedzenie tylko dla siebie, nie chce mi się więc tracić czasu na wyrabianie karty po to, by następnie zarabiać na tym 2zł miesięcznie. ale niektózy takie karty już mają i w takim wypadku ja mogę się zgodzić po prostu na to, by kasjerka nabiła mój rachunek na ich kartę- dzięki czemu oni zyskają 20gr a ja nic nie stracę.
          • six_a Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 13:09
            nie będę się sprzeczać, ale jak tak czytam ten wątek, to wydaje mi się, że część ludzi opowiada bajki jakieś. mam co najmniej 10 kart lojalnościowych, w tym takie, które do wielu sklepów pasują, jak payback - i aaaaani razu nie zdarzyła mi się sytuacja, że kasjer czy ktoś z kolejki poprosił o moje punkty. czasami zresztą nabicie punktów PO transakcji nie jest możliwe. tak ma payback np., ale czasami można dobić później, jak się człowiek pojawi z paragonem.

            pytają czy mam kartę, a jak nie mam, to czy chcę wyrobić, nie chcę. a często mówię, że akurat nie mam karty przy sobie, więc okazji do "przekazania" nie brakuje;)

            więc soooory, ale to całe żonglowanie punktami przy kasie wygląda mi na trochę wymysł.
            • raduch Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 13:33
              Niekoniecznie. Jak kupowałem flaszkę w tesco kasjerka spytała o kartę. Na moje zdziwienie, że za używki nie dostaję punktów pani ściszonym głosem mnie oświeciła: tak, ale mi się do statystyk liczy. Jak widać kasjerki mogą mieć w tym swój interes. A co do zasadniczej kwestii to oddanie punktów innemu klientowi nie jest żadnym nadużyciem, przywłaszczeniem czy innym występkiem. Cwaniactwem co najwyżej, w każdym razie legalnym.
            • hildegarda-z-plocka Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 22:40
              no, mnie się to właśnie tylko w tesco zdarzało.
    • loginsobotni1 A ja go rozumiem 28.06.12, 23:56
      Chodzi mu o zaufanie społeczne dla instytucji i idei, w tym przypadku do tego że firma prywatna naprawdę przyznaje punkty lojanościowe lojalnym klientom.

      Też bym chciała wierzyć że rzeczy są takie jakimi się nazywają.

      Tylko prawda jest taka że całe życie można spędzić na awanturowaniu się i rozprostowywaniu takich rzeczy i może warto jednak zająć się tymi naprawde istotnymi (jak już ktoś znalazł w sobie takie, swoją drogą pożyteczne, powołanie) a nie tym czy sklep nie przyznaje przypadkiem punktów ‘na lewo’. I też świadków swojej walki mógł szczęśliwiej wybrać.

      • kora3 a ja nie - rozumiem idee nadwartosciową 29.06.12, 08:40
        niektórzy ludzie tak mają, ze muszą walczyć, wszytskoi jedno o co z całym swiatem i udowadniać,ze mają zawsze rację, ale na litość boską - taki cyrk o taki pie...t oznacza, że człowiek ten tak naprawdę nie potrafi zawalczyć o wazne rzeczy. Bo gdyby potrafił nie trawiłby czasu i energii na "Walkę" o takie coś, co najwyzej powiedziałby "nie, nie moze pani, bo to nieuczciwe" - zabrał zakupy i poszedł.
    • zeberdee28 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 29.06.12, 13:08
      Skrajna głupota - koleś zrobił cyrk o nic, pewnie go rajcuje że może sobie bezkarnie powrzeszczeć na kasjerkę. Ciekawe czy byłby pierwszy tak nawtykać karkowi w beemie który zajął miejsce dla inwalidy ?
    • anna_sla Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 30.06.12, 23:06
      pozwoliłabym nabić tej pani, no bo co to komu szkodzi... Mnie zaskoczyła kiedyś sytuacja w aptece. Stałam w kolejce z kilkorgiem dzieci (nie pamiętam ile ich było, 4? 6?). Za mną stał starszy Pan (zdecydowanie w wieku emerytalnym) "wciąż sprawny". No i weszło małżeństwo dziadków, kobitka trzęsąca się (ze starości już chyba) i podpierająca męża ledwo idącego o kulach, ledwo co wyszli od lekarza nieopodal. Mieli prawo zostać obsłużeni bez kolejki ze względu na to, że ów pan był kombatantem. Nie chcieli jednak korzystać z tego przywileju i grzecznie poprosiła czy ją przepuścimy. Facet za mną zaczął tak jazgotać powołując się na to, że wszyscy tu chorzy jesteśmy w kolejce, że ja tu z dziećmi stoję itd. Wstyd mi było za faceta. Kobieta spłoszona zaczęła przepraszać i wyjaśniać. Odczekałam aż pieniacz przestanie szumieć i jak już zbliżyła się moja kolej wpuściłam ją przed siebie. Facet oburzony spytał, bo nie dosłyszał przez własny krzyk "pani się an to zgadza?" - "tak".. zamurowało gościa.. W szoku byłam, że można być takim idiotą, zwłaszcza, że wkrótce sam może znaleźć się w sytuacji gdy będzie potrzebował właśnie takiego pierwszeństwa w aptece i nie tylko...
      • kora3 Wiesz, ja mam wrazenie 01.07.12, 10:07
        ze tacy ludzie po prostu lubią się żreć, kłocić, udowadniać swoje racje publicznie, chyba chcą być w centrum uwagi.

        Nie przepadam za ludźmi wpychającymi się przed innymi w kolejce do kasy np. - jak chyba wiekszosc z nas :) ale jesli ktoś poprosi to jest zupełnie inna sprawa.
        Tego rodzaju "wystepy", jak tego goscia od punktów i kombatanta swiadczą tylko o tych ludziach, ich małostkowosci i zwyczajnym chamstwie. Chamstwie bo zawsze mozna wszak czemuś odmówić, ale bez cyrku.
    • mallina Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 01.07.12, 10:17
      punkty powinno sie nabijac na karte osoby ktora jest jej posiadaczem.
      w opisanej przez Ciebie sytuacji to ten pan mogl zaproponowac nabicie jego zakupow na cudza karte, a nie ze kasjerka.
      • kora3 zatem uwazasz, ze zrobienie takiego cyrku z tego 01.07.12, 10:23
        jest ok?

        Tak naprawdę to, ze kasjerka zapytała, choć pewnie nie powinna - jest w tej historyjce sprawą drugorzedną. Chodzi o przedstawienie, jakie gość urzadził w zwiazku z sytuacją, tak na serio tak duperelną, że dziw, ze mu się chciało - np. czekać na kierownika, wyszukiwać tych "swiadków", którzy w popłochu opuszczali sklep, zeby w tej swirlandii nie uczestniczyć:)

        Skoro już ktoś jest tak do bólu uczulony na te punkty, to wystarczyło powiedzieć "Nie, nie moze pani i nawet nie powinna pani o to pytać" i amen :)
        • mallina Re: zatem uwazasz, ze zrobienie takiego cyrku z t 01.07.12, 10:43
          jak napisalam wyzej: wcale to ze kasjerka zapytala nie jest sprawa drugorzedna. jest podstawowa;-)
          nie powinna pytac i tyle, wtedy by sprawy po prostu nie bylo.

          gosc sie zdenerwowal, ze dlugo nikt nie podchodzil -pewnie chcieli go przetrzymac, na zasadzie"znudzi mu sie i pojdzie".
          a jakby byl mniej nerwowy to bys tego watku nei zalozyla? ;-)
          w tym sensie, ze temat kart i wykorzystywanych punktow nie bylby interesujacy?
          ludzie o rozne rzeczy sie denerwuja i upieraja, w tym przypadku facet mial racje, a to jak sie sprawa rozwija, to juz zalezy jaki ktos jest. jeden spokojniejszy, drugi nerwowy itd.
          a moze ludzie z kolejki za nerwowi byli :D?
          wiesz, ja swoje w kolejkach do kas wystalam i pewnie jeszcze wystoje, bo tu prawie zawsze w duzych marketach kasowanie idzie dosc wolno, a przez 10 lat ani razu nie spotkalam sie z tym by ktos z kolejki opieprzyl kasjerke ze jest powolna, albo innego kupujacego ze sie guzdrze
          • kora3 A moim zdaniem problem był w pieniactwie goscia 01.07.12, 11:38
            wybacz.

            OK - ksjerka postapiła pewnie niezgodnie z regułami lojalnosciówek. No i? Nie wiem, czy przeprosiła, ale moim skromnym zdaniem jesli już gosc tak to przezywał wszystko, to mógł zwyczajnie powiedzieć bez wydzierania się swoje, tzn., ze to mu się nie podoba i oczekuje widzenia sie z jej przełożonym oraz spokojnie na tego przełozonego poczekać nie blokując kolejki. Kasjerka przełozoinego wezwała przez mikrofon, nie ma ona wpływu na to, kiedy ów człowiek nadejdzie. Blokowanie kolejki to było chamstwo do n-tej potegi, bo wszak pan jesli chciał mieć jakiś swiadków "sbrodni" to winien w moim odczuciu poprosić ich o pozostanie w sklepie, a nie zatrzymywać niejako siłą uniemozliwiając kasjerce kasowanie zakupów innych.
            • six_a Re: A moim zdaniem problem był w pieniactwie gosc 01.07.12, 11:45
              >No i?
              no i jest odpowiedzialna za cały burdel, który z tego dalej wynikał.
              możesz już skończyć żuć ten temat?
          • kora3 Dobra - to popatrz na to ze stroiny klientów 01.07.12, 11:45
            Mojej kolezance, która tam robiła wtedy zakupy zwisało równo, czy ksjerka zapytała pana o coś, o co nie powinna. Miało prawo jej zwisać? Miało :)

            Ona , jako i inni - przyszli tam po zalupy, a nie na pokaz pieniactwa, albo lekcję w zakresie dozwolonych i niedozwolonych pytań o karte przez kasjerkę. Chcieli sobie kupić i wyjśc - po prostu.
            Tymczasem ten gosc blokował kolejkę, krzyczał na kasjerkę i nie pozwalał jej kasować zakupów kolejnych osób dopóki mu inny człowiek stanowczo nie przemówił do rozsadku.

            Czyli on również postepował nie tak - jak powinien, prawda? Miał prawo nie zgadzać się z postawą kasjerki, miał prawo to zgłosić, ale nie wrzeszczeć i nie niejako siłowo zatrzymywać innych w sklepie, zeby swiadczyli za jego racją. Zgodzisz się?

            Sądze, ze gdyby gośc spokojnie zwrócił uwagę kasjerce i poprosił o wezwanie jej pzrełozonego, to moja kolezanka nawet by tego nie zauwazyła. A ze czekał on - no czekał, miał interes, to czekał, reszta nijakiego interesu w czekaniu nie miałą
            • six_a Re: Dobra - to popatrz na to ze stroiny klientów 01.07.12, 11:51
              hahahhaha, kooora, no jaka koleżanka? nie dostałaś czyichś punktów, co uważasz za małostkowość.

              sądzę, że powinnaś to wreszcie przełknąć. najwyższa pora.
              • six_a Re: Dobra - to popatrz na to ze stroiny klientów 01.07.12, 11:53
                pi es: jakbyś szukała pieniaczy, to popatrz na swoje wpisy. upierdliwość wałkowania bzdurstw, małostkowość, ale tylko wtedy, gdy tobie nie dali, i pieniactwo. już gorzej być nie może.
    • sid_sid Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 01.07.12, 10:57
      A mnie się wydaje, że tu chodzi także o to, że z propozycją wyskoczyła kasjerka - gdyby pani zainteresowana punktami, lub wręcz ofiarowywacz zaproponował coś takiego, to wyglądałoby to nieco inaczej.
      Ja nie zareagowałabym tak jak ten facet, ale pewnie powiedziałabym do kasjerki coś w stylu "chyba pani żartuje", bo taka propozycja z ust pracownika sklepu to po prostu nietakt (wiem, nieaktualne słowo).
      • kora3 Ale Sid nikt nie kwestionuje prawa do odmowy 01.07.12, 11:50
        "oddania" punktów za swoje zakupy bez względu na to kto o taką mozliwosc pyta i bez względu an powód tejże odmowy.

        Pomiedzy jednak odpowiedzią, jak Twoja, czy zwyczajnym "nie", a cyrkiem z wrzaskami, zatrzymywaniem ludzi w sklepie itd. jest wg mnie kolosalna róznica.
        Jesli ktoś tak ma:) to moze się oburzyć i na takie coś, moze tez zgłosić kierownictwu sklepu, jesli chce - nikt nie broni, ale przyznasz, ze wrzaski i próby zatrzymania kasowania zakupów innych to takze gruby nietakt. Moja kolezanka na ten przykład mogła się śpeiszyć, a takze mogła nie mieć ochoty "swiadczyć" w sprawie pana, to nie sąd, że trzeba :)
    • wredny-typek Jest taki gatunek klientow 01.07.12, 12:00
      Jest taki gatunek klientów - nie tylko w sklepach. Zaburzeni społecznie, znerwicowani, agresywni. Też takich spotykam i jedyny sposób na nich, to nie zaczepiać. i ignorować.
      Co do reszty - kasjerka zachowała się głupio i ma nauczkę
      O ile mi wiadomo, regulaminy kart lojalnościowych nie zabraniają korzystania z nich innym osobom, wiec sklep nie poniósłby żadnych strat.
    • hermina5 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 01.07.12, 12:25
      Ciekawa jestem czy poczucie sprawiedliwości tez by u gościa tak rześko zagrało, gdyby widział na przystanku dwóch łysych typów, kopiących o okradająccyh nastolatka. Bo coś mi się wydaje, że nie.

      Cały dylemat z dupy - koleś należy do typu służbowiec-upierdliwiec, taki nie da ci szklanki wody, bo w regulaminie nie było.
      • kora3 Jak widać - zdania są jednak podzielone 01.07.12, 12:46
        czesc ludzi uwaza, że mozna/trzeba reagować na takie nieprawidłowosci. Pytanie, czy mozna/trzeba w taki sposób?
    • kol.3 Re: Skrajna małostkowość, czy poczucie sprawiedli 03.07.12, 19:36
      Kasjerka nie powinna niczego podobnego proponować, bo to jest oszustwo. Facet może podniósł za duży raban i niepotrzebnie zablokował kolejkę, ale w zasadzie miał rację.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja