druga szansa= zero szansy, zawsze?

07.07.12, 11:50
Yh, nieładnie. Pomogłam kiedyś komuś, teraz ja potrzebowałam pomocy i ta osoba odwróciła się do mnie plecami, w dodatku za swoją niekompetencję przysporzyła mi kłopoty. Zapewne dlatego, że chodziło o kwestie zawodowe, ale także w tej kwestii i ja udzieliłam pomocy.
Wiem wiem, stara jestem i nie powinno mnie to dziwić. Ale przykro gdy okazuje się, że ktoś udawał przyjaciela tylko dla własnych korzyści.
Z tą osobą pracować muszę i zapewne na polu zawodowym nic się nie zmieni, ale na polu osobistym postanowiłam traktować tą osobę obojętnie.
Nauczka na przyszłość jest taka, że w życie zawodowe nie wplata się życia prywatnego, bo potem jest kaszanka.
Tyle w temacie. Ale zastanawiam się jak to u innych ludzi wygląda. Łatwo przychodzi wam skreślenie drugiej osoby, jeśli wyrządziła ona wam krzywdę. Czy też wybaczacie i dajecie drugą szansę? Mi łatwo nie jest, ale znacząco zaszkodziła mi ta osoba, więc cóż. Sentymenty na bok.
    • lidka449 Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 11:57
      zgadza się Samuelo w pracy nie mamy przyjaciół,czasem
      możemy mieć pomocne koleżanki.
      cóż sparzyłaś się,ale patrząc z perspektywy drugi raz już nie zauwasz
      jakaś nauczka na przyszłość
      pozdrawiam :)
      • hermina5 Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:02
        Gdybym napisała , ze w pracy nie ma przyjaciól , to byłaby oczywista nieprawda - to jest polska wersja myślenia, gdzie swinię podkłada się dla zasady. Owszem, mozna mieć w pracy przyjaciół - zależy to tylko od tego, jacy ludzie tam pracują i jak to praca.

        Natomiast nielojalnoścć a nawet kopanie dołów to przywilej charakteru niektórych ludzi. Ja bardzo długo dawałam drugą szanśę, a potem właściwie z dnia na dzień po kolejnym swiństwie powiedziałam sobie DOŚĆ. Zrywam kontakt raz a dobrze, jak ktoś namącił, nie wolno miec do niego zaufania. I doświadczenie pokazało mi, że to jest najlepszy sposób.
        • samuela_vimes Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:06
          hyh widzisz ta osoba jest bardzo mało asertywna i bardzo bojaźliwa. zapewne z racji tego nie chce robić sobie w pracy problemów nawet kosztem przyjaciela.
          A przyjaćnie w pracy istnieją jeśli są zawarte w pracy. :-)
        • stephanie.plum Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 13:09
          przepraszam uprzejmie, co jest polskiego w "wersji myślenia, że świnię podkłada się dla zasady"?

          czy ta świnia jest ubrana w strój łowicki, a może krakowski i oberki wywija, czy co?
          • tfu.tfu Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 13:19
            stephanie.plum napisała:

            > przepraszam uprzejmie, co jest polskiego w "wersji myślenia, że świnię podkłada
            > się dla zasady"?
            >
            > czy ta świnia jest ubrana w strój łowicki, a może krakowski i oberki wywija, cz
            > y co?

            bo my mamy najlepszą wieprzowinę na świecie ;-)
    • highly.sceptical Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 11:59
      > Czy też wybaczacie i dajecie drugą szansę?

      Ja wybaczam, ale nie daję drugiej szansy. A wybaczam dla siebie; zauważyłem, że niechowanie urazy, nieszukanie odwetu, niemyślenie o wyrównaniu rachunków itd. jest dobre, pamiętliwość może nawet zniszczyć człowieka od środka!
      • samuela_vimes Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:03
        a to tak. Na zemstę szkoda czasu i energii. Zrzesztą takie mszczenie się dla wyrównania rachunków jest niedojrzałe wg mnie.
        • highly.sceptical Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:08
          > a to tak. Na zemstę szkoda czasu i energii. Zrzesztą takie mszczenie się dla
          > wyrównania rachunków jest niedojrzałe wg mnie.

          Tak jest. Ponadto An eye for an eye leaves the whole world blind – szukając zemsty czy odwetu, dokładasz od siebie cegiełkę do sumy zła na świecie.
    • zetka50 Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:00
      u mnie nie ma drugiej szansy, jak ktoś mnie skrzywdzi to tylko raz, no cóż taka już jestem :)
      • mariuszg2 Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 15:23
        ja tez tak mam
    • jlo83 Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:02
      > Tyle w temacie. Ale zastanawiam się jak to u innych ludzi wygląda. Łatwo przych
      > odzi wam skreślenie drugiej osoby, jeśli wyrządziła ona wam krzywdę. Czy też wy
      > baczacie i dajecie drugą szansę? Mi łatwo nie jest, ale znacząco zaszkodziła mi
      > ta osoba, więc cóż. Sentymenty na bok.



      jestem na etapie skreślania, pierwszy raz w życiu,bardzo ciężko mi to przychodzi, czuję ten ból serca, bo osoba ta dotychczas, poza tym jednym, ale jakże ważnym epizodem, była dla mnie bardzo ważna, zawsze pomocna i z wzajemnością
      nie jestem jednak w stanie przejść do porządku dziennego nad krzywdą jaką mi wyrządziła - próbowałam, ale przy każdej próbie spotkania czuła tylko żal i rozpacz, ale to była ogromna krzywda jednak, nie błahostka
    • good_morning Re: druga szansa= zero szansy, zawsze? 07.07.12, 12:03
      w sytuacji przez ciebie opisanej nie ma mowy, zebym dawala jakakolwiek szanse
      zachowaj czujnosc ;)
    • silverbaum a do podstawowki sie chodzilo ? 07.07.12, 14:48
      samuela_vimes napisała:
      Nauczka na przyszłość jest taka, że w życie zawodowe nie wplata się życia prywatnego, bo potem jest kaszanka.

      a do podstawowki sie chodzilo, czy poszlas od razu do liceum ?

      Bo ja tam w toalecie, przy papierosku - to bralem pierwsze nauki z jezyka rosyjskiego:
      na dlugo przed tymi w klasie:

      - gdzie zywiosz - tam nie jebiosz, ty pizdiec.
      • samuela_vimes Re: a do podstawowki sie chodzilo ? 07.07.12, 15:37
        > Bo ja tam w toalecie, przy papierosku - to bralem pierwsze nauki z jezyka rosyj
        > skiego:
        > na dlugo przed tymi w klasie:
        >
        > - gdzie zywiosz - tam nie jebiosz, ty pizdiec

        Jakbyś się bardziej do nauki przykładał, a nie palenia papierosków w szkolnej toalecie, to bys ise zapewne nauczył czytać ze zrozumieniem i wywnioskowałbyś, że twoje powiedzonko nie ma nic wspólnego z opisaną przeze mnie sytuacją.
        • silverbaum Re: a do podstawowki sie chodzilo ? 07.07.12, 16:41
          popatrz: a myslalem, ze po przelozeniu na j. polski oznacza (w jednej z wersji)
          - by zycia zawodowego z prywatnym nie mieszac, tak jak nie miesza sie kawy z herbata,
          ale widze ze z Toba ten numer nie przechodzi ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja