no to się dowiedziałam

09.07.12, 22:36
Kilka lat temu poznałam faceta, byliśmy razem przez pół roku aż się okazało, że mi zapomniał powiedzieć że jest żonaty. Ja byłam wolna i szukałam partnera, on deklarował się jako wolny i bez zobowiązań, miało być pięknie. Ja nigdy nikogo nie zdradziłam, wydawało mi się że tak się wszyscy kochający zachowują,ze sa uczciwi wobec siebie. Gdy sprawa się wydała, on zadeklarował że chce się rozwieść już od dawna, że mnie kocha i chce ze mną być. Więc zostałam z nim w sumie jeszcze ok rok bo sama byłam już zakochana a po takiej informacji bylam w niezlym szoku, obserwowałam co będzie dalej i zastanawialam sie co nas wlasciwie lączy. Ale nie umiałam mu wybaczyć oszustwa ani nie czułam się dobrze wiedząc, że nie jest wolny, on sam nie wiedział co z życiem począć, zastanaawial się , nie widziałam żeby się brał za rozwód więc zostawiłam go. Zaraz potem on się faktycznie rozwiódł.
A teraz spotykam koleżankę która: jako mężatka zdradzała męża, obecnie ma kochanka którego poznała też będąc jeszcze mężatką, wiedziała że on jest żonaty, bez skrupułów nawiązała z nim romans. Gdy ona się rozwodziła z mężem to kochanek powiedział jej wprost, że on nie zamierza się rozwodzić. Mimo tego kontynuowała romans, biegała za nim, sypiali w motelach na godziny, kilka lat próbowała go nakłonić do bliższego bycia z nią i liczyła że on odejdzie od rodziny dla niej. Żonaty kochanek jednak chętnie się od czasu do czasu poseksi ale zapytany po raz kolejny powiedział twardo, że nie zamierza od żony odchodzić. Mimo to dziewczyna wydzwania za nim nadal i nakłania do spotkań.

No i teraz sobie tak gadamy o tym i owym a ona oświadcza ni mniej ni więcej "no wiesz, nic nie jest czarno białe, przecież ty też miałaś romans z żonatym" ....
noż ku...
    • 2szarozielone Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 22:40
      No bo się spotykałaś rok z kolesiem, o którym wiedziałaś, że jest żonaty. Taka prawda. Czarno-biała ;) Ty masz swoje usprawiedliwienia i motywacje, ona ma swoje - ale fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem, że zacytuję klasyka ;)
    • raohszana Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 22:41
      No i co? Gdzie problem? Stwierdziła fakt.
    • annajustyna Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 22:42
      Super, nie? ;). Ludzie czasem widza pewne sprawy z takiej perspektywy, ze sie mozna naparwde zadziwic. A swoja droga to wspolczuje ci tego doswiadczenia z tym facetem. "Zapomniec" powiedziec o czyms takim :/.
      • raohszana Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 22:45
        Ale jakiej perspektywy? Przecież to fakt - autorka miała romans z żonatym.
        • annajustyna Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 07:37
          Ale zostala w niego wmanewrowana i facet faktycznie sie z zona chcial rozstac.
          • raohszana Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 20:54
            No i? Nadal fakt pozostaje faktem. A o stwierdzenie faktu się autorce "rozchodzi".
      • kolkjo Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 01:06
        Dzięki AJ, było minęło.
        Ja mam wrażenie, że koleżanka sama czuje wewnętrzny dyskomfort, ze żyje byle jak i widząc, że odstaje zachowaniem od części znajomych i że oni jej zachowań nie pochwalają ale patrzą krytycznie, to zeby zachować twarz usiłuje innych wyrównać do swojego poziomu, przedstawiając siebie jako wrażliwą ofiarę, bagatelizując własne zachowania a podkreślając jakieś szanse na negatywy u innych. O innej znajomej stwierdziła, że ta nie ma prawa jej krytykować bo sama mieszka z facetem z wygody a nie z miłości. Tylko, że to panna mieszka z kawalerem i obojgu to odpowiada.. więc jaki sens to porównywać w kontekście jej zdrad i gonienia za żonatym który jej nie chce..


        • annajustyna Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 07:38
          Kolezanka tez jest w sumie ofiara tej sytuacji, stad pewnie ten atak. Miota sie, a robi dobra mine do zlej gry, bo co pozostalo?
        • fomica Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 17:25
          > zeby zachować twarz usiłuje innych wyrów
          > nać do swojego poziomu, przedstawiając siebie jako wrażliwą ofiarę, bagatelizuj
          > ąc własne zachowania a podkreślając jakieś szanse na negatywy u innych

          To dokładnie to samo co ty własnie w tym wątku robisz :)
          Mam wrażenie że masz ten sam problem co koleżanka - nie czujesz sie komfortowo w swojej sytuacji, wiesz, że to co zrobiłas to nie powód do dumy, dlatego tak cie dotknęła jej uwaga. Wiesz że sama nie byłas fair i rozpaczliwie próbujesz podkreślic różnice pomiędzy tobą a tamta benadziejna koleżanka której winy sa nieporównalnie wyższe niż twoje. Gdziez tam twoim winom do jej!
          Ona za to mogłaby twój związek podsumowac mniej więcej tak: ta !@# omotała żonatego faceta, rozbiła małżeństwo, zniszczyła rodzinę, zabrała dzieciom ojca, nigdy go nie kochała, bo jak tylko podjął decyzje o rozwodzie to rzuciła go, juz jej niepotrzebny.
          A ja swojego faceta naprawde kocham, wierze że kiedyż będziemy razem, nie robie tego z wyrachowania tylko z miłości.
          • annajustyna Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 17:49
            Tyz prawda...
          • fuzzystone Re: no to się dowiedziałam 12.08.12, 23:20
            "nie czujesz sie komfortowo w swojej sytuacji, wiesz, że to co zrobiłas to nie powód do dumy, dlatego tak cie dotknęła jej uwaga. Wiesz że sama nie byłas fair ... "
            WTF???
            Nie była fair? Ona weszła w związek wolnym facetem, który potem z rękawa wyciągnął żonę.
            Jest różnica pomiędzy celowym włażeniem na chama w życie innych, a brakiem kluczowych danych.
    • moonogamistka Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 22:49
      Rozumiem, ze z jakis wzgledow czujesz sie lepsza od niej? I szukasz potwierdzenia?
      Ona swiadomie wlazi w uklad, Ty ciagle jestes naiwna.
      Wygranych nie ma.
      • kolkjo Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:05
        Dlaczego "ciągle"? Ze raz się dałam facetowi oszukać? Gdybym na początku wiedziała, ze ma żonę to bym go nawet kijem nie tknęła. Poźniej to on deklarował chęć rozwodu i faktycznie się rozwiódł. Tylko dlatego związek trwał kilka miesięcy dłużej że błagał o to bym została i nie przekreslała uczucia jakie się zrodziło, także poświęcał temu dużo czasu.

        Ona zdradza z premedytacją i wielokrotnie, sama nie ma oporów zdradzać męża, potem ugania się za żonatym wiedząc od początku że ma rodzinę, ot seksik dla przyjemności a potem próby wyłuskania go z jego małżenstwa. Biega za nim pomimo, ze słyszy wyraźnie nie raz, że facet nie zamierza się rozwodzić i facet ewidentnie niejednokrotnie ją olewa swoim zachowaniem a na wakacje jeździ grzecznie z żoną.

        Porównanie mojego związku do jej zdrad i romansu zwyczajnie mi uwłacza.
        • light_in_august Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:17
          Wiesz, gdybyś zostawiła od razu po tym, jak się dowiedziałaś, że ma żonę, to może mogłabyś z czystym sumieniem powiedzieć o sobie, że jesteś "lepsza". Ale jednak ten romans kontynuowałaś... Jasne, można sobie stopniować winę, że Ty to, a ona tamto... Ale ona biega za żonatym i Ty biegałaś za żonatym - ot co. Jedyna różnica to to, że ona zdradza, a Ty nie zdradzałaś.
          • kolkjo Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:34
            Ja byłam w związku ona ma romans.
            Żonaty biegał za mną ona biega za żonatym.
            Nikogo nie zdradziłam ona kilkakrotnie.
            Byłam traktowana jak osoba ważna a nie jak okazjonalna kochanka daleko po żonie.
            Mój się faktycznie rozwiódł jak deklarował , jej nie zamierzał i nie zamierza brać rozwodu.
            Mój nie mieszkał z rodziną jej zamyka się w kiblu z komórką żeby żona nie widziała.
            itd itp

            równanie obu spraw jest uwłaczające.

            • raohszana Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:36
              Uprzedzaj, bo od tej hipokryzji i podwójnych standardów tak się śmieję, że prawie udławiwszy się colą.
        • raohszana Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:18
          kolkjo napisała:

          > Porównanie mojego związku do jej zdrad i romansu zwyczajnie mi uwłacza.
          *
          Oh, oh. Fakt pozostaje faktem - miałaś romans z żonatym. Ona ma romans z żonatym. Takie są fakty, bardzo uparte. I wybielanie siebie ich nie zmieni.
          • martishia7 Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 00:26
            No ale koleżanka przy okazji zdradzała też swojego męża. Znaczy combos :P
          • sabrilla Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 19:53
            No, ale autorka męża nie posiadała czyli nikomu rogów nie przyprawiała. Tak po prawdzie, to rogi komuś z pełną premedytacją przyprawiał pan miś, bo ona z jego zoną ślubu nie brała i wierności nie obiecywała. A koleżanka i owszem (znaczy mężowi obietnice poczyniła) i według mnie to jest jednak różnica. Ale mogie się mylić bo gorąco dzisiaj.
            • raohszana Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 20:56
              Ale nie chodzi o to, czy autorka przyprawiała rogi czy nie. Ona się bulwersuje, bo koleżanka stwierdziła fakt - autorka miał romans z żonatym. I wot, wsio.
              • sabrilla Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 21:37
                Masz rację, nie zakumałam :-) Co fakt to fakt. Żonaty był? Był.
    • bibe08 Re: no to się dowiedziałam 09.07.12, 23:58
      Tak masz rację, ale racja jest jak dupa każdy ma swoją.
    • senseiek albo jestes prostytutka albo trollem.. :) 10.07.12, 00:38
      Pol roku spotykac sie z kims i nie wiedziec, ze ma zone? To musialas sie bzykac z nim chyba w kiblach dyskotekowych, juz samo wynajmowanie na seks motelu/hostelu byloby podejrzane, bo ludzie zwykle zapraszaja kochankow do swoich mieszkan- po co przeplacac?! I po godzinie wypad? Bez "sniadania"? Kto tak uprawia seks? Chyba tylko same prostytutki i kochanki ktore wiedza, ze u niego w domu dzieci biegaja..
      • triismegistos Re: albo jestes prostytutka albo trollem.. :) 10.07.12, 00:50
        Taki stary chłop, a o instytucji garsoniery nie wiedział?
        • senseiek Re: albo jestes prostytutka albo trollem.. :) 10.07.12, 03:26
          > Taki stary chłop, a o instytucji garsoniery nie wiedział?

          Ludzie mowia, ze wygladam na 10 lat mlodziej.. ;)
      • kolkjo Re: albo jestes prostytutka albo trollem.. :) 10.07.12, 00:51
        dziecko drogie, czasem ludzie mają swoje mieszkania. naprawde to się zdarza.

        współczuję ci doświadczen z dyskotekowych kibli, trzeba było dać mamie na kino może by ci zwolniła pokój na kilka godzin nie miałbyś teraz traumy.
        • senseiek Re: albo jestes prostytutka albo trollem.. :) 10.07.12, 03:23
          > dziecko drogie, czasem ludzie mają swoje mieszkania. naprawde to się zdarza.

          No wlasnie! On ma swoje mieszkanie i przez pol roku do siebie nie zaprasza, tak? Nie zauwazylas, ze tym mieszkaniu mieszka jakas baba.. :D
          • koham.mihnika.copyright ksiadz na plebanie nie zaprasza ;) 10.07.12, 04:07

    • georgia241 Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 09:36
      Niepotrzebnie opowiadalaś jej o swoim życiu.
    • lled Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 16:08
      najgorsze w tym wszystkim jest to, ze Wy drogie panie rozmawiacie sobie o zdradzie jak o wczorajszym sniadaniu. zadne wytlumaczenie nie bedzie wytlumaczeniem gdy sie ma romans z mezatym/zonata osoba.
      wstyd wstyd wstyd
    • asiu_3 Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 17:55
      No i nie ma co sie denerwowac, kolezanka powiedziala prawde. Mialas romans z zonatym.
      • bez_przekazu Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 18:26
        kiedy czytam takie watki to coraz bardziej nienawidze kobiet.
        • raohszana Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 20:56
          Przerzuć się na mężczyzn i po problemie.
    • sabrilla Re: no to się dowiedziałam 10.07.12, 19:25
      Spoko. Ty się z "układu" oddaliłaś, nawiasem mówiąc ten Twój pan to niezłe ziele.
      A koleżanka, no cóż, wlazła w układ, który z założenia kończy się kiepsko. Ty byłaś singielką, pan Ci nawinął makaron na uszy i okłamał-jeśli dobrze rozumiem. Ona mężatka z premedytacją przyprawia rogi mężowi. Bosko. Jakoś sobie musi dziewczyna racjonalizować to, co wyprawia, ale za specjalnie analogii tu nie widzę.





    • fuzzystone Re: no to się dowiedziałam 12.08.12, 23:27
      Koleżanka Ci dopiekła, bo jej gach ma ją w czterech literach i bawi się nią gdy ma ochotę, a od żony nie zamierza odejść. Twój Pan sfinalizował rozwód - nawet, gdy Ty go już nie chciałaś. I, jak to pięknie mawiają, żal jej cztery litery ściska.

      BTW: moja (swego czasu) bliska koleżanka zabrała się za zdradzanie męża 3 miesiące po ślubie (Internet). Bardzo chciała znajomość skonsumować, ale nie pozwalały jej na to - że tak powiem - warunki lokalowe. Warunki owe udostępnili jej znajomi (czyli miała u nich metę). Na pytanie, czy hotel/motel nie byłby nieco mniej kłopotliwy powiedziała "No co ty, w hotelu to byłoby już k****stwo".
      Rzecz jasna zdrada u znajomych na imprezie jest kryształowo czysta...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja