Gość: Mädchen
IP: *.b.pppool.de
25.06.04, 15:49
Jestesmy razem dwa lata, mieszkamy rok razem. Na poczatku moj fecet czesto
mowil o slubie, o tym, ze chce mies ze mna dziecko. Teraz o slubie nawet nie
wspomina, na slowo "dziecko" dostaje gesiej skorki, bo przeciez musi miec
prace (jeszcze studiuje, jest na ostanim roku, robi teraz praktyke i dostaje
za to kase, poza tym dostal dosyc duzy spadek, wiec nie umarlibysmy z glodu),
wieksze mieszkanie itp- Ok, rozumiem to, ale ja mam 27 lat i kiedy do diabla
ma urodzic dziecko? jak bede miec 35 lat?????????? umowilismy sie, ze za dwa
lata. ja jednak obawiam sie, ze zgodzil sie ze wzgledu na mnie, ze tak
naprawde nie bardzo mu sie do ojcostwa spieszy (ma 29 lat, wiec gowniarzem
juz nie jest). kilka moich kolezanek ma juz dzieci, kilka jest w ciazy.
mam wrazenie, ze cos trace...
poza tym nie lubi o naszych planach rozmawiac np przy jego matce. udaje, ze
nie wie o co mi chodzi, ze przeciez nie mam zadnych planow.a wiadomo, ze jego
mama chce wiedziec, kiedy zostanie babcia.
czy ja sobie wymyslam problem czy naprawde cos nie gra???