Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy?

10.07.12, 18:11
Żyję w takim układzie. Nie będę pisała, po której stronie, bo nie to ma dla mnie znaczenie. Chciałabym poznać plusy i minusy wszystkich trzech zaangażowanych w takie związki osób.

Nie chce oceniać, ani być oceniania, ale ciekawi mnie dlaczego tyle osób się godzi na takie życie. Swoją rolę znam, mam przepracowane uczucia i możliwe do zakceptowania drogi. Ale chciałabym wiedzieć co innych ku temu pcha.

No i mamy

1. męża zdradzającego/żone zdradzającą.

2. żonę zdradzaną/męża zdradzanego.

3. kochankę/kochanka.

W większości przypadków wszyscy o sobie wiedzą, chociaż być może nie do końca znają role.

Plusy i minusy jakie ja widzę.
1. ciągły stres, kombinowanie, logistyka, dzielenie życia na dwa światy.

2. bycie niedocenianą, kompleksy, wyobrażanie sobie jak dobrze ma kochanka. Ale to żona ma męża (lub odwrotnie) wieczorami, nocami, na wakacjach, na świętach, to też taki obrazek dla rodziny/znajomych <znani mi 1. nie pokazują się zbyt często z kochankami>.

3. myślę, że minusy podobne do 2. Ma świadomość, że mąż nigdy nie opuści tej strasznej żony
, samotne noce, kradzione chwile, z czasem przestają być atrakcyjne, chce się więcej. wyobrażanie sobie, że to NORMALNY związek -jak kłamstwo - tysiąc razy powtórzone może stanie się prawdą.

2 i 3 obwiniają siebie wzajemnie o brak szczęścia i spełnienia z tym/ta wymarzoną i idealną, a to przecież 1 rozdaje karty. Chociaż prawda jest taka, że jak by 2 lub 3 chciało zakończyć te patologie to by to zrobiło. Widać jest coś co trzyma ich w kupie.

We wszystkich trójkątach jest kupa kłamstwa, niedomówień, niespełnionych obietnic, słów bez pokrycia.

W takim związku cierpią wszyscy, w tym najbliżsi (dzieci) każdego z tych uczestników, jeśli takowe są. W toksycznych związkach jest się z wygody? Przecież naiwnością byłoby, że któreś jest wyłącznie z miłości w takim układzie. Chociaż może i tak jest, ale wydaje mi się, że jednak nie. Przynajmniej u mnie, ta miłość, to jakby dodatek, nawet bardziej cenię przyjaźń w tym przypadku.


    • georgia241 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:21
      Nie żyję tak i nie będę żyła. Raz kiedyś z wzajemnością zakochałam się w żonatym, ale urwałam to, gdy dowiedziałam się o żonie.
    • sznupkowie Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:35
      a12b34 napisał(a):

      > Żyję w takim układzie. Nie będę pisała, po której stronie, bo nie to ma dla mni
      > e znaczenie. Chciałabym poznać plusy i minusy wszystkich trzech zaangażowanych
      > w takie związki osób.
      >
      > Nie chce oceniać, ani być oceniania, ale ciekawi mnie dlaczego tyle osób się go
      > dzi na takie życie. Swoją rolę znam, mam przepracowane uczucia i możliwe do zak
      > ceptowania drogi. Ale chciałabym wiedzieć co innych ku temu pcha.
      >
      > No i mamy
      >
      > 1. męża zdradzającego/żone zdradzającą.
      >
      > 2. żonę zdradzaną/męża zdradzanego.
      >
      > 3. kochankę/kochanka.
      >
      > W większości przypadków wszyscy o sobie wiedzą, chociaż być może nie do końca z
      > nają role.
      >
      > Plusy i minusy jakie ja widzę.
      > 1. ciągły stres, kombinowanie, logistyka, dzielenie życia na dwa światy.
      >
      > 2. bycie niedocenianą, kompleksy, wyobrażanie sobie jak dobrze ma kochanka. Ale
      > to żona ma męża (lub odwrotnie) wieczorami, nocami, na wakacjach, na świętach,
      > to też taki obrazek dla rodziny/znajomych <znani mi 1. nie pokazują się zb
      > yt często z kochankami>.
      >
      > 3. myślę, że minusy podobne do 2. Ma świadomość, że mąż nigdy nie opuści tej st
      > rasznej żony
      > , samotne noce, kradzione chwile, z czasem przestają być atrakcyjne, chce się w
      > ięcej. wyobrażanie sobie, że to NORMALNY związek -jak kłamstwo - tysiąc razy po
      > wtórzone może stanie się prawdą.
      >
      > 2 i 3 obwiniają siebie wzajemnie o brak szczęścia i spełnienia z tym/ta wymarzo
      > ną i idealną, a to przecież 1 rozdaje karty. Chociaż prawda jest taka, że jak b
      > y 2 lub 3 chciało zakończyć te patologie to by to zrobiło. Widać jest coś co tr
      > zyma ich w kupie.
      >
      > We wszystkich trójkątach jest kupa kłamstwa, niedomówień, niespełnionych obiet
      > nic, słów bez pokrycia.
      >
      > W takim związku cierpią wszyscy, w tym najbliżsi (dzieci) każdego z tych uczest
      > ników, jeśli takowe są. W toksycznych związkach jest się z wygody? Przecież nai
      > wnością byłoby, że któreś jest wyłącznie z miłości w takim układzie. Chociaż mo
      > że i tak jest, ale wydaje mi się, że jednak nie. Przynajmniej u mnie, ta miłość
      > , to jakby dodatek, nawet bardziej cenię przyjaźń w tym przypadku.
      >
      >

      zdradzający partner/partnerka żyjący w trójkącie to niedorajda życiowa, tchórz i egoista
      zdradzana partnerka/partner zyjacy w trójkącie to niedorajda życiowa, tchórz i egoista
      kochanek/kochanka zyjąca w trojkącie to niedorajda, tchórz i egoista

      Tu wszyscy są przegrani, tu nie ma plusów. Oczywiście nie mówie tu o jakims jednorazowym wyskoku tylko ciagnącym się toksycznym związku.

      Nigdy nie zrozumie jak czlowiek mozę sobie ułozyć w taki sposób życie, budzic sie w kłamstwie, zasypiac w kłamstwie?

      I niestosowne jest tu użwanie słowa miłosc..to jest tylko układ, układ ludzi, ktorzy nie radzą sobie z życiem i ze sobą.

      Zycie w trójkacie to jak życie w brudnym starym mieszkaniu do którego wstawiło sie nowa ładna komode i ma sie nadzieje, że to troche odnowi i ożywi mieszkanie..:)
    • gyubal_wahazar Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:36
      Doszukiwanie się plusów, to trochę jak z tym lekarzem na sali operacyjnej :
      - O ! Jaka piekna gangrena
      Jeśli nie wniosłem nic do meritum, to przepraszam
      • a12b34 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:46
        Jeśli nie ma plusów, dlaczego tyle kobiet godzi się być kochankami i wierzy w stare "z żoną mnie nic nie łączy?"

        Jeśli nie ma plusów, dlaczego żony zostają?

        Jeśli nie ma plusów to dlaczego się zdradza?

        Coś jednak musi być na rzeczy, skoro takich związków jest dużo, wbrew pozorom:(
        • light_in_august Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 19:17
          > Coś jednak musi być na rzeczy, skoro takich związków jest dużo, wbrew pozorom:(

          Oczywiście, że są plusy. Człowiek to bestia z natury samolubna i rzadko robi coś, co jej zupełnie nie odpowiada.

          Zdradzający/-a - potwierdza swoją atrakcyjność u kogoś nowego, "świeżego", dowartościowuje się na 2 frontach, może kręci go podwójne życie i związana z tym adrenalina.

          Zdradzany/-a - sytuacja mało komfortowa, ale jak się bliżej przyjrzeć, to też może się dowartościować stwierdzeniem "wprawdzie ma kogoś, ale ciągle jest ze mną, to ja jestem prawowitą żoną/mężem, tamta/tamten nic nie znaczą, są tylko zabawką, ha!"; a może zdaje sobie sprawę, że nie umie sprostać pewnym oczekiwaniom i zwyczajnie się godzi na "zastępstwo" np. w sferze seksu, a jednocześnie czerpie profity w innych sferach życia.

          Kochanka/kochanek - znowu wzrost samooceny, bo "przecież ma żonę/męża, a wybiera mnie, ze mną chce uprawiać seks, pociągam go/ją" itd.; polowanie na kogoś zajętego i zdobycie go może być swego rodzaju wyzwaniem, którym potwierdza swoją atrakcyjność.

          Na przykład...
      • baba67 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 20.07.12, 10:37
        Wniosles-to bardzo celne.
    • zamysleniee Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:51
      pewnie ten co zdradza jest szczęśliwy
      czy ten zdradzany też, to już wyższa szkoła jazdy, bo w końcu ten zdradzany też może zdradzać, o!
    • chersona Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 18:52
      ja znam trojkat z drugiej reki. malzenstwo i przyjaciel domu. i chyba sa szczesliwi. trojkat funkcjonuje od dawna, od tak dawna, ze niekoniecznie spełnia te sama funkcje, co kiedys. cala trojka bowiem dobija 70. pan na doczepke był/jest nie tylko od seksu, pelni te same funkcje, co maz - jezdzi na badania, na dzialke, na zakupy. wszyscy sie lubia, znaja i sobie pomagaja. i tak bylo od poczatku. zarzewiem pomyslu byla zdaje sie wczesniejsza przyjazn kobiety z przyjacielem oraz niadekwatnosc apetytow i mozliwosci seksualnych malzenskiej pary.

      jeszcze a propos trojkatow - czytam teraz 'ktory stawal na wysokosci zadania' - zbeletryzowana biografie h.g.wellsa piora davida lodgea. jakie tam byly piekne trojkaty. wells byl zwolennikiem i wyznawca wolnej milosci. jak sam przyznawal, jego slabym punktem byla zazdrosc. i o zone i o kochanke.
    • konwalia55 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 19:04
      ojjj, watpie. mysle, ze slowo "szczescie" uzywane jest bardziej w kontekscie wmawiania sobie "szczescia", oszukiwania siebie i udawania, ze "tak mi jest dobrze", nawet gdy sie czlowiek rozrywa na dwa (przynajmniej) kierunki.

      nigdy nie zrozumiem szczesliwych inaczej ;-)
      • facettt A czy musi byc szczęśliwy? 15.07.12, 15:49
        konwalia55 napisała:
        > nigdy nie zrozumiem szczesliwych inaczej ;-)

        Bo nie chcesz zrozumiec (chociaz gdybys chciala - tobys potrafila),
        ze niektorym i czasami szczescie (ta przereklamowana M. jak M.)
        wcale nie jest potrzebne do zycia - a tylko zwykle zaspokojenie potrzeb.

        Seksualnych, intelektualnych, bezpieczenstwa, ciagot do ludyzmu itd...
        • konwalia55 Re: A czy musi byc szczęśliwy? 15.07.12, 16:31
          a co ty tam o mnie wiesz, facettt
          • facettt Re: A czy musi byc szczęśliwy? 15.07.12, 16:44
            konwalia55 napisała:
            > a co ty tam o mnie wiesz, facettt


            wyrazilem tylko domniemanie: - ze jak chcesz, to potrafisz ?

            jezeli nie mam racji - no to coz: pomylilem sie.


            • konwalia55 Re: A czy musi byc szczęśliwy? 15.07.12, 17:05
              hmm...
              te oceny i wnioski...

              myslacych, ze mysle inaczej, niz mysle... tez nie rozumiem ;-)
              • facettt Re: A czy musi byc szczęśliwy? 20.07.12, 14:57
                konwalia55 napisała:
                myslacych, ze mysle inaczej, niz mysle... tez nie rozumiem ;-)

                mijanie sie myslami - to nierzadka przypadlosc.
                dobrze jest - gdy sie ja jednak dostrzeze.
                • konwalia55 Re: A czy musi byc szczęśliwy? 20.07.12, 15:46
                  skoro naprawde tak myslisz, to czemu analizujesz moje slowa oceniajac je?
                  przyjmij po prostu, ze mam swoje wyobrazenie swiata, inne niz Twoje, i nie badz niemily w swych mylnych stwierdzeniach, prosze. na pewno bedzie sympatyczniej :)
                  nie spotykamy sie myslami niemal od poczatku, na dodatek nie lubie zab ani facetow w skarpetach i sandalach ;-)
                  szczescia tez nie wiazalabym z zaspokajaniem wymienionych przez Ciebie potrzeb - juz taka jestem inna, na dodatek szczesliwie szczesliwa :)
                  usmiechnij sie :)
                  • facettt Adieu :) 23.07.12, 21:03
                    konwalia55 napisała:
                    usmiechnij sie.

                    tylko po co te pare lat dyskusji ?
                    niepoczebne (jak widac) to bylo.

                    ale ZGODA.
                    od dzisiaj takze Internetowa cisza.
      • baba67 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 20.07.12, 14:21
        Moze to nie trojkat tylko triada. Czyli cala trojka wie, nikt niczego nie udaje ani nikogo nie oszukuje.Ja nawet wierze ze w triadzie pewni ludzie ze specyficznymi psychologicznymi deficytami moga byc szczesliwi.Moje deficyty sa innego rodzaju.
    • lonely.stoner Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 19:10
      ja to nie rozumiem jak mozna dobrowolnie sie wpakowac w taki uklad ? Jedyne wytlumaczenie to takie ze albo ktos to robi dla pieniedzy albo jest zdrowo walniety.
    • lenka.magdalenka Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 19:25
      czy ktoś w takim układzie jest szcześliwy ?
      ten co bierze ... na pewno
      Swoją drogą to ludzie potrafią sobie komplkować życie , tak jakby innych i większysz problemów nie mieli .
    • paco_lopez Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 10.07.12, 19:47
      gdyby każdy miał jedno dziecko z kimś tam, to wszyscy by dali radę. a tu jakiś niedorajda z grodziska potęznie się zakochuje w wołominiance, która nie ma jeszcze dzieci i ona mu chce pokazać, że z nią dojedzie do raju na xuju. wtedy rzeczywiście można troszkę żałować jednego esemesa i tęskinić za utraconym spokojem. jak się jeszcze jest do tego kościołowaty za bardzo, to ból musi być.
    • kora3 Wszystko zalezy od powodów i oczekiwań 11.07.12, 06:58
      Mam na mysli powodów trwania w trójkącie (na dowolnej pozycji) i oczekiwań związanych z tym stanem. Ta osoba jest spełniona w takim układzie, której oczekiwania są zaspokajane w nim - całkowicie, albo czesciowo.

      Nie ma na to sztywnego schematu, bo każdy człowiek i każda sytuacja zwykle sa indywidualne, ale gdyby pokusić się o jakieś "zaszufladkowanie" tematu, to mozna spróbować tak:

      1. Osoba zdradzajaca (płci dowolnej) jest zainteresowana odmianą (nie tylko w seksie, ale i w relacjach) od stałego partnera/rki, ale nie jest zainteresowana radykalnymi zmianami w zyciu, ani zaangazowana emocjonalnie w kimś, z kim zdradza. Po prostu jej fajnie szczególnie fajnie, gdy nie ma wyrzutów sumienia, albo umie je uśpić.

      2. Osoba zdradzana moze chcieć pozostawac w zwiazku ze zdradzającą z jakiś pragmatycznych przyczyn mając tak naprawdę w de, że ta kogoś ma na boku.

      3. Kochanek/kochanka moze trwać w takim układzie z tych samych powodów, co zdradzająca - chce odmiany w swoim związku i niczego wiecej.

      Wszyscy są zatem zadowoleni, albo inaczej - nikt nie jest przez zdradę nieszczesliwy.

      Zwykle jednak tak nie jest. Zwykle jest tak, ze u zdradzajacego jest jak opisałam, albo z jakichś przyczyn nie moze opuścić osoby zdradzanej (np. z powodów materialnych, normy społecznej itp.).
      Dlaczego zdradzane osoby godza sie na to? Albo ze względów pragmatycznych typu bytowego, czy społecznego, albo z powodu uzaleznienia od partnera/rki. Obrazowo: sytuacja, kiedy są zdradzane jest dlań straszna, ale jeszcze straszniejsza jest wizja zycia bez tej osoby, stąd cierpią, ale za nic nie chcą zakończenia zwiazku.

      A kochanka/kochanek? Albo dobrze sie bawi, albo tkwi w układzie z jakichś praktycznych względów (materialnych, powiązań np. zawodowych), albo znów w gre wchodzi uzaleznienie emocjonalne. Analogicznie do osoby zdradzanej - osoba z którą ktoś zdradza źle się czuje w układzie, gdy jest kimś trzecim, ma swiadomośc, że ukochany/ukochana sypia "na legalu" z kimś innym, samotnie spedza wolne dni itd. ale nie umie się wymiksować z tego ukłądu, bo perspektywa zniknięcia kochanki/kochanka z ich życia jest straszniejsza, niż to co się w nim dzieje obecnie.
    • varia1 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 11.07.12, 07:56
      nie sądzę aby ktoś mógł być szczęśliwy w takim układzie, znam osobiście wieloletniego "bigamistę", omal nie wylądował w wariatkowie...
      nawet w kulturach akceptujących wielożeństwo to nie jest takie proste
    • zel.da Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 11.07.12, 12:22
      ja nie.
      masz rację - to on rozdaje karty , to ja czekam
      nawet jeśli od początku było jasne ,że ani on ani ja nie zamierzamy niczego w swoim życiu zmieniać to w niczym to nie pomaga i z czasem jest coraz gorzej - coraz więcej niedomówień żalu ,pretensji - co z tego ,że niewypowiedziane. Są.
      I co z tego ,że nie chciałabym mieć go na stałe - 24 godziny na dobę
      Ale tego co mam -za mało , dużo za mało
      Pewnie ,że mogę odejść
      Tylko że potrzebuję go tak bardzo....
    • potworski Wg mnie= 11.07.12, 12:33
      O szczęściu w trójkącie najwięcej do powiedzenia miałby chyba bóg=

      https://3.bp.blogspot.com/_yahsjBec23Q/S3yVBocKq0I/AAAAAAAAAFM/Yi8423_Iqyk/s320/eyeball.gif

      Może jego zapytaj? Tylko nie proś o numer telefonu bo nie mam. Na fejsie poszukaj=słyszałem, że jedna z ematek ma go w znajomych.
    • sid_sid Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 11.07.12, 17:20
      Należałoby zdefiniować, czy przez trójkąt rozumiemy kochankę/kochanka na boku, czy po prostu układ o którym wszyscy wiedzą i na jaki wszyscy się zgadzają.
    • facettt Tesz nie jezdem szczęśliwy - gdy jem kotleta 11.07.12, 18:04
      BEZ SOSU.

      no ale, kuzwa, czasami musi - jak zagraja, to tak sie tanczy.
      Ostatecznie po co mieszac do tego szczescie ?

      Jakies potrzeby widac spelnia, skoro istnieje.
      • sid_sid Re: Tesz nie jezdem szczęśliwy - gdy jem kotleta 12.07.12, 17:47
        Chyba pierwszy raz się z Tobą zgodzę.
        • facettt Re: Tesz nie jezdem szczęśliwy - gdy jem kotleta 15.07.12, 15:44
          sid_sid napisała:
          > Chyba pierwszy raz się z Tobą zgodzę.


          Nie czesto chce mi sie silic na myslenie, ale czasami mi sie zdarza.
    • horse5 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 11.07.12, 18:36
      krótko i na temat---N I K T---szkoda gadać
    • moonogamistka Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 11.07.12, 18:41
      Dlaczego " straszna zona"??? Zona czesto, jest piekna i najwspanialsza. Ale nie jest cudza;-)

      Sa rozne trojkaty, zalezy czego sie oczekuje i na ile jest sie szczerym w stosunku do swoich, wlasnych potrzeb, a te sa najwazniejsze, jakby nie patrzec :-)
    • opuncja.figowa Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 10:25
      Tójkąty często są czworokątami.
    • highly.sceptical Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 11:20
      > Swoją rolę znam, mam przepracowane uczucia
      > W większości przypadków wszyscy o sobie wiedzą, chociaż być
      > może nie do końca znają role.
      > W takim związku cierpią wszyscy, w tym najbliżsi (dzieci) każdego z tych uczestników, jeśli
      > takowe są.

      Czy Twoim zdaniem świat jest teatrem, a ludzie na nim aktorami... albo lepiej: kukiełkami na drutach? Bo kilka charakterystycznych zwrotów w Twoim poście świadczy o takim właśnie fatalistycznym podejściu: ludzie żyjący w trójkącie są rodzajem marionetek, bez wpływu na cokolwiek, z własnymi decyzjami włącznie. Skąd taki pogląd? Człowiek, wyjąwszy jakieś ekstremalne sytuacje, zawsze jest zdolny wybierać: pomiędzy pokusą a wstrzemięźliwością, siłą a słabością, lojalnością a zdradą, dobrem a złem, przyzwoitością a kure​wstwem itd. Możliwość wyboru jest zawsze.
      • pani_frig Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 11:35
        Człowiek, wyjąwszy jakieś ekstremalne sytuacje, zawsze jest zdolny
        > wybierać: pomiędzy pokusą a wstrzemięźliwością, siłą a słabością, lojalnością
        > a zdradą, dobrem a złem, przyzwoitością a kure​wstwem itd. Możliwość wybo
        > ru jest zawsze.

        Amen! I nic mądrzejszego od siebie nie dodam. :)
      • stokrotka_a Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 17:54
        highly.sceptical napisał:

        > Człowiek, wyjąwszy jakieś ekstremalne sytuacje, zawsze jest zdolny
        > wybierać: pomiędzy pokusą a wstrzemięźliwością, siłą a słabością, lojalnością
        > a zdradą, dobrem a złem, przyzwoitością a kure​wstwem itd. Możliwość wybo
        > ru jest zawsze.

        Możliwość jest zawsze, ale wybór zawsze jest uwarunkowany wieloma czynnikami, które mogą być poza kontrolą wybierającego.

        I dopóki istnieje możliwość wyboru ludzie zawsze będą wybierali i dobro i zło. Gdyby tak zabrać im możliwość wyboru i zaprogramować w nich tylko wybór dobra, żylibyśmy w raju. ;-)
        • highly.sceptical Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 19:00
          > Możliwość jest zawsze, ale wybór zawsze jest uwarunkowany wieloma czynnikami,
          > które mogą być poza kontrolą wybierającego.

          Ostateczną decyzję podejmuje zawsze człowiek (nie licząc oczywiście sytuacji typu choroba psychiczna czy inna niepoczytalność). Na decyzję wpływają rozmaite czynniki, ale to nie znaczy, że wyboru nie ma.

          Skądinąd znane są pewne eksperymenty psychologiczne, które wskazywałyby na to, że prawie każdy z nas postawiony w odpowiedniej sytuacji popełniłby zło. Wiele też wskazuje na to, że znaczna część naszych decyzji jest podejmowana za nas.

          Trochę się w tym sam zaczynam gubić. :(

          > Gdyby tak zabrać im możliwość wyboru i zaprogramować w nich tylko wybór dobra,
          > żylibyśmy w raju. ;-)

          A to nawet niezła powieść powstała traktująca o tym zagadnieniu: Mechaniczna pomarańcza. Autor skłania się ku tezie, że taki świat byłby raczej dość koszmarny, a w każdym razie na pewno nie ludzki, ponieważ możliwość wyboru między dobrem a złem jest istotą człowieczeństwa, nie bylibyśmy ludźmi bez tego: Człowiek niezdolny wybierać to już nie człowiek – powiada autor ustami jednego z bohaterów powieści.
    • przeciez.wiem Wczoraj miałam taki trójkąt. 12.07.12, 18:20
      I bardzo źle się w nim czułam.
      Siedzę ja sobie w dżakuzi, na basenie. Razem ze mną mój małżonek. Ćwierkamy sobie jak wróbelki, miziamy się, a tu jak mi nie wlezie taka do dżakuza, ładuje ten swój tyłek w różowym bikini, siada, gapi się i nasłuchuje. Normalnie mnie wpieniła, niekumata jakaś. Nie lubię trójkątów.
    • margie Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 18:32
      w calym swoim dlugim zyciu nigdy sie nie zdecydowalam i nawet mi pzrez mysl nie pzreszlo wiazac sie z kims, kto nie ejst wolny. Zupelnie nie miesci mi sie top w glowie.
      I tak jak jestem w stanie zrozumiec pojedyncze zdrady, to permanentnego zycia w trojkacie nie rozumiem, nie pojmuje i nigdy nie pojme.

      Dla mnie taki uklad ma same minusy, pomijajac moralna strone przedsiewziecia.

      A juz watek jest debilny, idiotyczny- jakie szczescie? zycie w wiecznym klamstwie, stresie, niepokoju, poczuciu niespelnienia? Do dupy taka zabawa.
    • kseniainc Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 12.07.12, 19:36
      Na głupotę nie ma rady;-p
      Szczęśliwy generalnie dla każdego znaczy co innego;-p
    • 1lapaz Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 13.07.12, 10:22
      Ostatnio czytalam takie opowiadanie o gosciu, ktory sobie obiecywal, po jakims skoku w bok, ze juz nigdy nie zdradzi zony. Jednak pomimo tego postanowienia, no tak sporadycznie, nie mogl sie powstrzymac. Takie romanse dawaly mu szanse na, jak to nazwal, dodatkowe zycie. Wchodzil na moment w nowa relacje, bral bez zobowiazan to co bylo najlepszego, czyli swiezosc i brak problemow, w zwiazku na chwile. Dla mnie to karygodne, ale o konsekwencjach nie bylo juz w opowiadaniu mowy.
      • greedex5 Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 15.07.12, 09:49
        Takie romanse dawaly mu szanse n
        > a, jak to nazwal, dodatkowe zycie. Wchodzil na moment w nowa relacje, bral bez
        > zobowiazan to co bylo najlepszego, czyli swiezosc i brak problemow, w zwiazku n
        > a chwile.
        Tchórz, egoista i co tam jeszcze było u góry napisane. Samych powodów zdrady jest podobno kilkanaście, trudno to zaszufladkować. Poza tym jak zona oficjalnie wie to nie zdrada. Żona pozostaje w takim układzie ze względu na niską samoocenę i niewiarę w siebie oraz/lub to, że poradziłaby sobie materialnie bez męża. Kochankowie też często po prostu zakochują się a to jedna z najsilniejszych sił w naturze. Zupełnie nie ma nic wspólnego z rozumem ten stan. To rodzaj nałogu. Zgadza się że to wszystko kwestia wyboru, ale tez nie wiem czy nie każdego można uwieść czy rozkochać. Zależy od sytuacji, osoby itd.
        A na podstawie sposobu przedstawienia problemu, obstawiam, że założycielka wątku jest tu kochanką.
        • sabrilla KIlkadziesiąt 23.07.12, 21:21
          Powodów do zdrady ponoć tyle jest. Przynajmniej według Lwa profesora Starowicza :-) co do tego, że opisywany koleś to tchórz i egoista-całkowicie się zgadzam.
    • mamalgosia Re: Czy ktoś w trójkącie jest szczęśliwy? 15.07.12, 10:24
      Tylko lęk przed samotnością takie coś skleja
Inne wątki na temat:
Pełna wersja