a12b34
10.07.12, 18:11
Żyję w takim układzie. Nie będę pisała, po której stronie, bo nie to ma dla mnie znaczenie. Chciałabym poznać plusy i minusy wszystkich trzech zaangażowanych w takie związki osób.
Nie chce oceniać, ani być oceniania, ale ciekawi mnie dlaczego tyle osób się godzi na takie życie. Swoją rolę znam, mam przepracowane uczucia i możliwe do zakceptowania drogi. Ale chciałabym wiedzieć co innych ku temu pcha.
No i mamy
1. męża zdradzającego/żone zdradzającą.
2. żonę zdradzaną/męża zdradzanego.
3. kochankę/kochanka.
W większości przypadków wszyscy o sobie wiedzą, chociaż być może nie do końca znają role.
Plusy i minusy jakie ja widzę.
1. ciągły stres, kombinowanie, logistyka, dzielenie życia na dwa światy.
2. bycie niedocenianą, kompleksy, wyobrażanie sobie jak dobrze ma kochanka. Ale to żona ma męża (lub odwrotnie) wieczorami, nocami, na wakacjach, na świętach, to też taki obrazek dla rodziny/znajomych <znani mi 1. nie pokazują się zbyt często z kochankami>.
3. myślę, że minusy podobne do 2. Ma świadomość, że mąż nigdy nie opuści tej strasznej żony
, samotne noce, kradzione chwile, z czasem przestają być atrakcyjne, chce się więcej. wyobrażanie sobie, że to NORMALNY związek -jak kłamstwo - tysiąc razy powtórzone może stanie się prawdą.
2 i 3 obwiniają siebie wzajemnie o brak szczęścia i spełnienia z tym/ta wymarzoną i idealną, a to przecież 1 rozdaje karty. Chociaż prawda jest taka, że jak by 2 lub 3 chciało zakończyć te patologie to by to zrobiło. Widać jest coś co trzyma ich w kupie.
We wszystkich trójkątach jest kupa kłamstwa, niedomówień, niespełnionych obietnic, słów bez pokrycia.
W takim związku cierpią wszyscy, w tym najbliżsi (dzieci) każdego z tych uczestników, jeśli takowe są. W toksycznych związkach jest się z wygody? Przecież naiwnością byłoby, że któreś jest wyłącznie z miłości w takim układzie. Chociaż może i tak jest, ale wydaje mi się, że jednak nie. Przynajmniej u mnie, ta miłość, to jakby dodatek, nawet bardziej cenię przyjaźń w tym przypadku.