cellela
11.07.12, 02:51
Tak się od paru dni zastanawiam, w czym najwygodniej jeździć na rowerze. Do tej pory jeździłam w bawełnianych szortach a pod spód bokserki. Chodzi mi o to co pod spodem. Próbowałam kiedyś w zwykłych majtkach, ale w miejscu gdzie majtki się odznaczają, po dłuższej jeździe ten szew wbija się w pośladki i zwyczajnie jest nieprzyjemnie. Dlatego jeżdżę w bokserkach.
Parę dni temu zgadałam się z koleżanką ze studiów, by jeździć z nią i jej dwoma koleżankami. Wszystkie jeżdżą w stringach i bardzo sobie to chwalą :/ Wiem czym grozi noszenie stringów. Sama zakładam okazjonalnie i problemów nigdy nie miałam. Ale wydaje mi się, że przy takim intensywnym ruchu nóg i pośladków, a co za tym idzie, poceniu między nogami, istnieje o wiele większa szansa na infekcje.
I tak się właśnie zastanawiam, co wy zakładacie na rower? Przyznam szczerze, że prędzej założyłabym na goły tyłek gacie z lycry z "pampersem", pomimo tego, że czuję się w nich koszmarnie (dla osób nie w temacie: obcisłe gacie z antybakteryjną wkłądką).
Koleżanka twierdzi, że takie obcisłe bokserki jakie zakładam są niezdrowe, bo "kiszę sobie w nich tyłek".Więc zastanawiam się, jakie wy macie z tym doświadczenia? W czym wygodniej? W czym bezpieczniej?