Gość: kozborn
IP: *.torun.mm.pl
25.06.04, 18:07
Jest tak: Tata mojego Słoneczka bardzo mnie lubi i w ogóle jest super
(przepraszam za nieskładny ton, ale TO stało się jakieś 10 min. temu, na
dodatek stukam z JEGO komputera, żeby było śmieszniej..., Słońce moje, całe w
pąsach siedzi mi rozedrgane ze strachu i wstydu na kolanach...) A było to
tak: wiecie sami jak to jest, my u niej w pokoju, zrobiło się tak miło,
rozchyliła się sukienka tu i tam... nie, co to , to nie... nie byliśmy nadzy,
tylko tak nie do końca zapięci. I nagle puk puk (chyba nawet jedne raz!) i
wchodzi szanowny Tata, z telefonem ("mama dzwoni, chce coś od ciebie"). Ona
szybko się zapina, zakrywa sukienką moje niedopięte podwoje i... samy nie
wiemy jak to wyglądało. Czy już mnie znielubiono w tym domu... nie wiemy co
robić! Poradźcie! Tylko bez takich protekcjonalnych wykłądów w stylu "a
trzeba było tego nie robić w domu", DOBRZE? (acha, jesteśmy dorośli, 20 i
24).