stokrota113
12.07.12, 10:21
"Mamusia" jest męcząca, dręcząca, ma same dobre rady, jest wielce obrażalska i płaczliwa gdy ktoś się jej nie słucha. Nie mamy siły na kłótnie, więc wysłuchujemy i robimy swoje. (Tłumaczenia nie mają sensu bo Mamusia po kilku dniach wypiera się bzdur które opowiadała, tylko ma żal, że ktoś się jej przeciwstawił i ją obraził).
Zamieszkaliśmy ok. 500 km od "Mamusi" i było trochę spokoju ( bo przez telefon, to nie to samo). Ale od pół roku widujemy się raz w miesiącu na ok. 5 dni ( bo albo my musimy coś załatwić w rodzinnym mieście, albo ona przyjeżdża do wnuków). Jesteśmy wykończeni jej osobą.
Co zrobić:
A) wrócić do rodzinnego miasta, mieszkać na swoim, wykręcać się brakiem czasu i pozwalać na spotkania raz w tygodniu na 1-2 godz. (obawiam się, że może chcieć wpadać częściej "na chwilkę" bo akurat ma coś ważnego)
B) Zamieszkać ok. 200 km od nich - dla nas lepiej, bo męczą nas te dojazdy po 500 km, ale z drugiej strony wciąż będą zostawać na noc i przyjeżdżać na całe dnie
C) być tu gdzie jesteśmy...bo to zawsze tydzień wycięty z życiorysu, ale później spokój