kozlowskajustyna
16.07.12, 00:38
Witam serdecznie. Jestem 20letnią dziewczyną, która od kilku tygodni próbuje przeanalizowac swoje życie z dość mizernym skutkiem. Pracuję z dobrym myślę dochodem, od października uczę się na dwoch kierunkach, moje układy z rodzina w koncu sie ustabilizowały, mam najlepszą paczkę przyjacioł na świecie.. Niby wszystko pięknie, prawda? Jednak.. Nie jestem zbyt urodziwą dziewczyną. Wręcz otyłą, dość brzydką z zerową szansą na znalezienie związku swojego życia - juz tu wcale nie chodzi o wygląd ale o 6letnie wzdychanie za nieszczesliwą milością oraz bardzo niską samoocenę i alergie na slowo 'honor' - wybaczyłabym zdradę, kolejną, nie preszkadza mi wystawienie przez kogos, moge czekać i zaplacić rachunek za siebie i niego. Tak o, dla przykładu. W zwiazu z tym zwyczajnie postanowilam nie ranic siebie ani nikogo, wiec zzafundowałam sobie plan na zycie - szczesliwy singiel z.. dzieckiem. Chciałabym miec dziecko. Chociaz jedno. Czy to wstyd miec dziecko z probówki, jezeli się bardzo chce? Nie mowię ze teraz, za pare lat. Wybudować dom, posadzić drzewo, zrobić sobie dziecko. Być szczesliwą. Czy taki plan na życie jest planem dobrym? Czzy jednak wierzyć w ta milość, a wlasciwie to poswiecenie, ze ktos kiedys pojawi się, bym mogła go obdarzyć zaufaniem, codziennym byciem ze sobą, wyrzucaniem smieci i kłotniami o to ze się za dlugo pali światło? Czy ta codziennosc jest lepsza samemu czy jednak z kimś?