zaluje, ze mam z nim dziecko :(

17.07.12, 16:47
Moj zaj..sty maz. Co za kutas i egoista! Wyszlo szydlo z worka, szkoda, ze dopiero teraz. 4 lata po slubie - mamy mala coreczke, no i wlasnie...skonczylo sie partnerstwo..teraz ciagle slysze, ze przeciez ja nie pracuje i to ON zarabia, wiec nie bedzie jeszcze sprzatal, bo teraz ja to mam robic. Nawet ch...ek nie wstawi kubka do zmywarki, tylko zostawia gdzie popadnie. Chcialam isc do pracy na kilka dni, to uslyszalam, ze ONI NIE ZAMIERZA z sie zjamowac dzieckiem w swoje dwa dni wolne. Bo jego wolne ma byc wolne, on sobie idzie na ryby, spotyka z kolegami, a ja co..siedze z dzieckiem..ja nie mam wolnego..dzis pracuje na 16, to sobie spi do poludnia..pewnie wstanie i mi zaproponuje jakis szybki numerek, bo akurat sie wyspal i ma chwile to czemu nie..a zeby go szlag serio trafi.
MOglabym oddac mala do zlobka i isc do pracy, ale mi jej szkoda. A poza tym dokladnie mialabym tyle samo do roboty, plus szarpac sie z mala przed i po praca, bo przeciez on by jej nie zawiozl, mimo, ze zaczyna o 10. Bo przeceiz nie bedzie wstawal wczesnie, skoro moze pospac.
Na dodatek mamy jeszcze psa (jego pies), ktory sra i szcza w domu non stop. Pies jest stary, a poza tym sie naczuczyl ze mu wolno, bo przeceiz nie wolno na pieska krzyczec bo sie zestresuje. I kto sprzata te gowna codziennie? Cala chalupa wali szczochem, wszedzie klaki, 45 stopni, dziecko wyje a ja ku...ac sprzatam kolejne gowno z pieprzonej wykladziny podlogowej, co za kretynski wynalazek. NIenawidze tego psa, pepka swiata. Pieskowi goraco to mu trzeba klimatyzacje wlaczyc na caly dzien, ale jak mi goraco, to kto bedzie za to placil...

A w ogole to mam nie kupowac zoltego sera, bo jest niezdrowy, a skoro on placi, to on bedize decydowal co jemy, wszystko ma byc ekologiczne bo inne niezdrowe..kosmetyki dla dziecka nie, bo to chemia, ryb z puszki nie, bo bede miec w mleku rtec, jak proszek do prania to tylko 2 milimerty bo to chemia itd itp. mowi mi co mam robic z mala, co jej czytac, ale sam sie nia nie zajmie!
Posralo go w leb!

Siedze w tym domu i czuje sie jak ostatnia frajerka. Nieraz jak mi sie zbierze, to zgrzytam zebami za zlosci, ze sie dalam w taka sytuacje wpakowac. Ale kto to mogl przewidziec? Zostawie chu.a niech tylko mala podrosnie. NIech sobie tu siedzi z tym swoim psem, on sie nie zmieni, bedzie jeszcze gorzej. Widac to po jego ojcu, ktory jest takim chamem, ze to glowa boli. W zyciu nie slyszalam faceta, ktory by w taki sposob zwracal sie do swojej zony. I moj maz dokladnie zaczyna byc taki sam. NIech spieprza. NIenawidze go.


    • georgia241 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:15
      Miałam dzieciaka w żłobku. Idź do pracy.
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:32
        Problem jest taki, ze obecnie nie mam dokad wrocic. Szukam pracy ale jak cos znajduje, to zazwyczaj jest to praca w gastronomii. Oczywiscie najmadrzejszy ma swoje zdanie, ze to bez sensu zebym ja szla pracowac za grosze a mala siedziala w zlobku. Pewnie by tak bylo, ze tyle ile zarobilabym, wydalabym na zlobek, a znajac zycie on by sie nie dolozyl, bo przeciez on sie nie zgadza.
        • georgia241 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:26
          A jak długo jesteś bezrobotna? Może jakieś dofinansowanie na własną działalność by pomogło?
    • highly.sceptical Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:16
      > Moj zaj..sty maz. Co za kutas i egoista!

      A przed ślubem był fantastyczny czy po prostu liczyłaś na to, że się chłopina zmieni?
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:26
        Normalny byl. Najbardziej mnie wku...a jak mi dzien w dzien mowi ze to jego kasa bo on pracuje. Ale jak mu powiedzilam, ze ja pojde na pol etatu i on na pol, to juz bez sensu, bo... milion powodow.
        Wolalabym jesc najtansze zarcie,miec malo kasy i swiety spokoj, niz sluchac dobrych rad tego buca i jesc Jego ekologiczne super zdrowe zarcie, ktore mi 5 razy wypomni.
        • highly.sceptical Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:31
          > Normalny byl. Najbardziej mnie wku...a jak mi dzien w dzien mowi ze to jego kasa
          > bo on pracuje. Ale jak mu powiedzilam, ze ja pojde na pol etatu i on na pol,
          > to juz bez sensu, bo... milion powodow.

          Według mnie powód jest jeden: ma władzę, i bardzo go to cieszy. A władza, jak wiadomo, demoralizuje, co też by się zgadzało.
        • majaa Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:46
          Dla mnie to jest niepojęte, że można aż tak się zmienić, ewentualnie poza jakimiś pojedynczymi patologicznymi przypadkami. Jestem zdania, że to raczej my patrzymy na ludzi przez różowe okulary i nie zauważamy lub nie chcemy zauważać pewnych oczywistych sygnałów.
          • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:14
            prosta sprawa, zawsze mialam prace i swoje pieniadze, wiec odpadal ten problem. nie mielismy dziecka, skad mialam wiedziec jak to bedzie? syfiarzem zawsze byl, fakt, ze szkoda ze znalismy sie dluzej przed slubem, tak zebym miala szanse poznac jego rodzicow i zobaczyc jak modle z domu wyniosl..ale co by to dalo? pewnie i tak bym pomyslalm ,ze skoro wychowal sie z ojcem -chamem, to sam taki nie bedzie..
            • majaa Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 21:07
              No, to nic..., trzeba zmienić taktykę. Jak Ci daje forsę na eko-żarcie i inne fanaberie, to kupuj, tym lepiej dla Ciebie i dziecka. A na wypominanie ogłuchnij. Szukaj sobie intensywnie roboty, a jak znajdziesz, postawisz pana przed faktem dokonanym. Będzie musiał przywyknąć, że znów stajesz się niezależna i masz swoje zdanie i plany. Dopóki jesteś całkowicie na jego "łasce", dopóty będzie Ci dokuczał, pouczał, "dzielił i rządził".
              • bez_przekazu Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 19.07.12, 19:58
                b.madra rada , przychylam sie:)

                majaa napisała:

                > No, to nic..., trzeba zmienić taktykę. Jak Ci daje forsę na eko-żarcie i inne f
                > anaberie, to kupuj, tym lepiej dla Ciebie i dziecka. A na wypominanie ogłuchnij
                > . Szukaj sobie intensywnie roboty, a jak znajdziesz, postawisz pana przed fakte
                > m dokonanym. Będzie musiał przywyknąć, że znów stajesz się niezależna i masz sw
                > oje zdanie i plany. Dopóki jesteś całkowicie na jego "łasce", dopóty będzie Ci
                > dokuczał, pouczał, "dzielił i rządził".
        • jagienka75 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 29.07.12, 11:42
          milkcarton napisał(a):

          > Normalny byl.


          Czyżby
          Tobie się tylko tak wydaje, że był normalny. Nie mieszkaliście ze sobą a randkowanie to nie to samo, co życie pod jednym dachem.
    • alpepe Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:19
      zacznij mu dobrze gotować, tylko wal dość dużo soli. Za rok będzie wrakiem, za dwa lata padnie na zawał i po sprawie. A jak brak ci cierpliwości, to zastanów się nad przeprowadzką do rodziców, załóż sprawę o alimenty na małą, już dziś zacznij zbierać wszelkie rachunki na małą i najważniejsze: antykoncepcja, by cię nie uziemił do końca.
      • allatatevi1 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:34
        A skąd wiesz, że u rodziców jej będzie lepiej? Może jej ojciec to identyczny cham jak mąż i teść.
        Kobiety, które wchodzą w związki z takimi porąbańcami, najczęściej robią to dlatego, że takie głupie wzorce wyniosły z rodzinnego domu.
        • highly.sceptical Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:37
          > Kobiety, które wchodzą w związki z takimi porąbańcami, najczęściej robią to dla
          > tego, że takie głupie wzorce wyniosły z rodzinnego domu.

          Zapomniałaś dodać, że w cywilizowanych krajach, gdzie mieszkają Twoje koleżanki, byłoby to nie do pomyślenia. :D
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:39
        Smutne jest to, ze chcialabym miec drugie dziecko. Tylko, ze na pewno nie z nim. No ale jak nie z nim, to z kim? ZAnim sie rozwiode, znajde kogos kto by chcial sie zwiazac, to bede miec 40 :(

        Do rodzicow...nie da sie..od lat nie mieszkam w Polsce, a rodzice w Polsce sa.
        • facettt szczenka opada 17.07.12, 18:42
          lec na Wyzalnie, co ?
          • milkcarton Re: szczenka opada 17.07.12, 19:16
            co?
            • facettt To ze widzialo sie, co bralo. 17.07.12, 19:20
              Tylu czynnikow nie sposob wczesniej nie dotrzec.
              • milkcarton Re: To ze widzialo sie, co bralo. 17.07.12, 19:55
                Ale ktorych czynnikow? tych, ze facet mi mowi, ze sie nie zjamie wlasnym dzieckiem bo ma wolne? czy tych, ze mu odjebalo na temat ekologii? czy tych, ze ja pierwszy raz w zyciu nie mam wlasnych pieniedzy a akurat teraz on zarabia ich sporo i caly czas mi o tym przypomina?
                To nie jest prawda, ze widzialy galy co braly..ludzie sie zmieniaja, a takie sytuacje jak dziecko, to w ogole jest niezly sprawdzian dla zwiazku..
                • ursyda Re: To ze widzialo sie, co bralo. 19.07.12, 16:36
                  Po pierwsze z facetttem nie dyskutuj. Po drugie masz rację - wszelkie pierd.olenie "widziały gały co brały" to tylko pierd.olenie. Pragnę jednak zaznaczyć, że i w gastronomii można zarobić kasę oraz to, że w żłobku dzieci nie mordują.
                  Zastanów się więc nad tym.
                  • ursyda Re: To ze widzialo sie, co bralo. 19.07.12, 16:37
                    Zapomnialabym o najważniejszym, nie marnuj życia tłumacząc sobie, że coś zmienisz "jak dziecko podrosnie"
                    • bez_przekazu Re: To ze widzialo sie, co bralo. 19.07.12, 20:01
                      o o o !
                      ursyda napisała:

                      > Zapomnialabym o najważniejszym, nie marnuj życia tłumacząc sobie, że coś zmieni
                      > sz "jak dziecko podrosnie"
                • latoya25 Re: To ze widzialo sie, co bralo. 27.07.12, 12:22
                  Seksu w małżeństwie też pewnie nie ma.
                • traviata666 Re: To ze widzialo sie, co bralo. 30.07.12, 15:23
                  ja też uważam,ze "widziały gały co brały" jest troche na wyrost/
                  To tak jakbysmy przez czas trwania zycia byli ciagle tacy sami, nie uczyli sie niczego , nie nabywali złych nawyków.
                  Niestety jak pojawia sie dziecko jest o wile trudniej, kobieta m odciete zrodlo dochodu i rozne "złe" duszki mogą sie wyzwolic w mezczyznie, który wlasnie zdobyl panowanie i wladze.
                  To tylko madry czlowiek nie wykorzystuje przewagi.
                  Jak sie jest panienką to mozna przebiarac- on zachował sie niegodnie to do widzenia. a wtej sytuacji?
                  co jestem sobie wesoła panna z dzieckiem bez pieniedzy?
                  łatwo oceniac.
                  Może spróbuj porozmawiac z męzem szczerze.powiedz , co Cie boli
                  bez udawania, bez gierek.
                  moze do niego dotrze...
                  powodzenia:)
      • mariuszg2 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 03:38
        podoba misie
      • akle2 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 17:15
        alpepe napisała:

        > i najważniejsze: antykoncepcja, by cię nie uziemił do końca.
        >

        Obawiam się, że antykoncepcja to ostatnia rzecz, za którą on chciałby płacić. Przecież regularne wizyty lekarskie i komplet badań kosztują masę kasy, że o samych tabletkach nie wspomnę.
        Moim zdaniem autorka powinna - oprócz oczywiście zaplecza o którym piszesz - regularnie zacząć zostawiać dziecko pod jego opieką, mając przygotowaną wyprawkę. Dzień pierwszy: idę do lekarza, wrócę za trzy godziny (kolejki), tu masz pieluchy a tu kaszka dla dziecka. Dzień drugi: jadę na rozmowę o pracę, tu masz pieluchy, tu sweterek dla dziecka itp. wrócę za dwie godziny. Albo on ściągnie do siebie własną matkę albo będzie musiał długo myśleć nad tym co w tym pozwie rozwodowym napisać.
    • highly.sceptical Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:34
      Swoją drogą jak czytam takie rzeczy, to nieco łaskawszym okiem patrzę na Aleksandrę Kołłontaj.
    • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:55
      A w ogole to mi przykro, ze tak mi sie zycie potoczylo. Ze trafilam na takiego buraka, choc on sobie nie ma nic do zarzucenia - ze to ja sie czepiam. O nie widzi na przykald tego, ze normalny ojciec chcialby sie zajac z dzieckim, a nie komentowac, ze ON NIE ZAMIERZA. Ze jak ja siedze w mala w domu, to nie zarabiam, wiec gadki, ze to jego kasa, sa zenujace. Ze zwracanie sie do mnie "zamkniej morde" nie sa normalne. Ze jak mi sie nie podoba, to "mam wypie...c" ale ogolnie to mnie kocha. A moze ja sie faktycznie czepiam? Co?
      • tfu.tfu Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 21:45
        nie czepiasz się. będzie cholernie ciężko, ale przede wszystkim próbuj znaleźć pracę. tylko nie jakąbądź. póki szanowny małżonek żywi, Ty szukaj czegoś, co potem da Ci tyle kasy, byś mogła się samodzielnie utrzymać. alimenty alimentami, ale lepiej mieć dobrą pracę i nie musieć dokładać stresów do i tak już przykrego życia.
        trzymam kciuki.
      • lisiczka_83 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 28.07.12, 21:20
        Ja z moim facetem nie jestem w związku małżeńskim, ale faktycznie po urodzeniu dziecka dużo straciłam w jego oczach. Bo siedziałam cały dzień i TYLKO zajmowałam się dzieckiem. To, że było posprzątane, ugotowane, wyprane... nieważne. Też się czepiałam, gdy prosiłam o pomoc przy opiece nad dzieckiem. Problem gdy chciałam pojechać do miasta na zakupy.
        Inna sprawa, że miałam kasę, bo na macierzyńskim dostawałam wynagrodzenie. Ale uziemienie na wsi z dzieckiem, w pewnym stopniu uzależnienie od faceta sprawia, że on zaczyna czuć się jak Pan i Władca. Jak nie wytarłam zlewu do sucha to jestem syfiara, jak się odzywam to mam nie pyskować, a jak się nie podoba to mam wyp...ć. W końcu doszło do rękoczynów. Pan poczuł się chyba za bardzo Panem. No cóż jego dom. Nie chce mi dać dobrowolnie alimentów, żebym czasem nie odeszła, ale też codziennie słyszę, że nie jestem tu mile widziana. Już szukam mieszkanka, dziecko do żłobka, ja do pracy i znowu staję się niezalżzną, pewną siebie kobietką. Nie będzie mną jakiś burak pomiatał. Tobie też tego życzę.
    • jeriomina Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 17:55
      No widzisz, dałaś sobie zrobić dziecko i masz to, co ja bym miała, gdybym się nie zabezpieczała. Ale widziałam, na kogo się zapowiada mój eks.
      NIE WIERZĘ, ŻE TY NIE WIDZIAŁAŚ. I że on tak zamienił się w demona po tym jak się dziecko pojawiło.
      Dzięki Bogu, że pół roku temu kopnęłam małża w dupę i obecnie jestem wolna. Mam teraz naprawdę zaje....ste życie.
      Bez dziecka, bez śmierdzącego psa, bez małża jełopa. To nietrudne ale trzeba myśleć.
      I nigdy nie liczyć, że się chłopina zmieni na lepsze. Oni tylko na gorsze mogą się zmieniać.
      • allatatevi1 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:06
        Analogicznie - gdybyś nie wychodziła za mąż, nie musiałabyś się teraz rozwodzić, mogłabyś zamknąć ten związek trzaśnięciem drzwiami.
        • jeriomina Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:20
          No ale skończyło się na 1 rozprawie, a nie na nie-wiadomo-ilu jak w przypadku, gdy są dzieci.
          • nom73 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 00:01
            jeriomina napisała:

            > No ale skończyło się na 1 rozprawie, a nie na nie-wiadomo-ilu jak w przypadku,
            > gdy są dzieci.

            Nikt Cię wcześniej nie uprzedzał, że małżeństwo to pierwszy krok do rozwodu? ;-)
            • jeriomina Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 12:04
              Nie, miało być "na zawsze".
              Ale ja już w te bajki nie wierzę ;-)
              • nom73 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 16:59
                jeriomina napisała:

                > Nie, miało być "na zawsze".
                > Ale ja już w te bajki nie wierzę ;-)

                Pewnie przed ślubem nie czytałaś forum kobieta.
                Lepiej uczyć się na cudzych niż własnych błędach. ;-)
    • szafirowa_zatoka Przemoc ekonomiczna 17.07.12, 17:55
      Niedawno trafilam na telewizyjna pogadanke psychologow, ludzi ze stowarzszen pomagajaych kobietom, itd. o przemocy ekonomicznej. Twoj facet wlasnie to robi. Poszukaj w necie na ten temat. Im szybciej sie uwolnisz, tym lepiej. Te stowarzyszenia pomagaja kobietom, moze moglabys jakies skontaktowac?
      • lled Re: Przemoc ekonomiczna 17.07.12, 18:48
        jaka przemoc ekonomiczna? tych psychologow z TV trzeba przebadac, maja napie...ne w glowie.
        w takim razie jak nazywa sie cos takiego, gdy facet chce sie bzykac a zona mowi NIE!
        moim zdaniem to jest przemoc seksualna.
        wymyslaja, przemoc ekonomiczna, ehhh
        • highly.sceptical Re: Przemoc ekonomiczna 17.07.12, 20:57
          > jaka przemoc ekonomiczna? tych psychologow z TV trzeba przebadac, maja napie...ne
          > w glowie.

          Istnieją miękkie formy przemocy, to nie jest wymysł psychologów z TV. Mało tego: w obecnych czasach przemoc na ogół właśnie przyjmuje tego typu formy. I owszem, to, co wyprawia dyskutowany tu mężuś, jest przemocą niewątpliwie.

          > w takim razie jak nazywa sie cos takiego, gdy facet chce sie bzykac a zona mowi NIE!

          Każdy ma prawo nie mieć ochoty na seks, natomiast jeśli traktuje ona seks jako kartę przetargową czy karę/nagrodę, to możemy tu w pewnym sensie mówić o przemocy.

          Zgodnie zresztą z definicją słownikową: przemoc to «przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli, wymuszenia czegoś na kimś»
          • mijo81 Re: Przemoc ekonomiczna 17.07.12, 23:03
            Codziennie w pracy na mnie coś wymuszają i ja coś wymuszam
    • triismegistos Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:06
      Dziecko do żłobka i do pracy, potem zbieranie dowodów na rozpad małżeństwa z winy męża, rozwód, i jak największe alimenty.
      Generalnie nie popieram skubania eksów z kasy, bo niby z jakiej racji, ale jak chciał to niech ma.
      Szkoda ci dziecka? Poczytaj o rodzinach przemocowych. Człowiek, który wyrósł w takim domu z duzym prawdopodobieństwem będzie albo przemocowcem, albo ofiarą przemocy. To dopiero jest przegwizdane.
    • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:08
      ostatnio sie dowiedzialam ,ze przeciez to ja mu "DUPE TRULAM" o dziecko...ze co przepraszam? wlasnie o to chodzi..te jego okreslenia.. co to ma byc..jak to, ja mu dupe trulam..moze fakt, ze cos tam wspomnialam, WSPOMNIALAM, bo mielismy po 33 lata, wiec uznalam, ze moze warto porozmawiac o dzieciach..a on mi na to ze ja mu trulam..to co, to on nie chcial dziecka? postanowil byc tak wspanialomyslny, ze jak ja chce, to on mi je zrobi? nozesz serio..
      noz mi sie w kieszeni otwiera..
      • mijo81 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:04
        No widzisz .... w sprawie dziecka zastosowałaś wobec niego przymus.
        • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:35
          chyba czegos ci sie nie udalo zrozumiec..do niczego nikogo nie zmuszalam
    • konwalia55 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 18:12
      :-(
    • lonely.stoner Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:00
      kurde, laska- jedyne wyjscie to wlasne pieniadze i czyli musisz isc do pracy. Najlepiej do takiej zeby wypadalo akurat w te dni kiedy mezulek ma wolne- to sie dzieckiem zajmie. Tylko najpierw musisz powalczyc o swoje, a nie siedziec i narzekac- jak sama widzisz narzekanie nic nie zmienia, bierz ta robote w gastronomii, cokolwiek, nawet jakies sprzatanie sobie zalatw.
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:49
        Zaczne od tego - sam fakt, ze musze "walczyc o swoje" w ogole przekresla sens zwiazku, tak moim zdaniem. No ale, poniewaz juz w tym zwiazku jestem, to odniose sie do tego co, powiedzilas. Jakies tam kilka godzin mam, wlasnie sprzatania - oj ilez to bylo gadania!! ze na czarno, ze bez sensu, ze on musi siedziec, ze sie zajmowac, ze po co ja to robie skoro "mamy" wystarczajaco duzo kasy, ze on sobie juz wolny dzien zaplanowal (nic o tym nie wiem, bo ze mna tego nie planuje) Moze to i prawda ze kasy nam nie brak, tylko co mi z tego skoro to on ja zarabia, czego nie omieszka porkreslic przy kazdej okazji - wiec niech sobie ja w oko wsadzi. Poza tym nie zamierzam go prosic o kase, bo zaraz bedzie -
        on: a no co?
        ja: na krem.
        on: po cholere ci krem, sama chemia! (tu da mi link do strony z artykulem ile to chemii jest kosmetykach) i ze mi ta chemia skora przenika do krwi i do mleka i ja tym chemicznym mlekem pase nasze dzecko heheh a poza tym te kremy i tak nie dzialaja, bo i tak mam zmarszczki hehe

        co do gastronomii - pech chce, ze on tez w gastronomi pracuje, wiec oboje nie mozemy bo wtedy na prawde nie ma jak opieki zorganizowac..ja przepracowalam jako kelnerka 10 lat i wiem jak to wyglada, o ktorej sie konczy itp. jedynie co mi zostaje, to znalezc prace w dzien, szukam, szukam, a jak znajde nie daj boze ;) cos w zawodzie to wtedy trudno, mala idzie do zlobka bez mrugniecia okiem, nie bedzie mnie interesowac co on ma do powiedzenia.

        Generalnie problem nie jest w samej sytuacji, ze ja siedze z dzieckiem a on pracuje, bo to nie jest jakies niezwykle; tylko w jego chorym podejsciu do wszystkiego, jego chamskim zachowaniu, jego bezczelnych tekstach, ale na to ja juz nie mam wplywu - przeciez facia nie zmienie. Jedyne co moge, to znalezc robote i pozegnac pana. I na tym sie skonczy.

        • policjawkrainieczarow Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 29.07.12, 21:32
          Poza tym nie zamierzam go prosic o kase, bo zaraz bedzie -
          > on: a no co?
          > ja: na krem.

          Boś gupia :D Odpowied powinna byc - "na ch*j ci w oko" - i tu link nie do strony o chemii w kremach, tylko do strony z przepisami o wspolnocie majatkowej w mazlenstwie.

          > przeciez facia nie zmienie. Jedyne co moge, to znalezc robote i p
          > ozegnac pana. I na tym sie skonczy.

          i powodzenia :)
    • obiadu-nie-bedzie Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:03
      ale dlaczego masz czekac, az dziecko podrosnie? chcesz sie z nia dzielic nerwica? jestes bardzo altruistyczna matka!
      • mojemieszkanie24 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:15
        ile dziecko ma lat ? a psa oddaj na wytresowanie albo sama tresuj, bo il będziesz sprzatać. Na nauke nie jest za późno. To nie jego wina, ze jego właściel ( twój facet) jest glupi i go nie nauczył.
        • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:19
          dziecko ma 7 miesiecy, a pies lat 13 albo i wiecej, tego nikt nie wie. Chyba jednak na nauke w tym przypadku jest za pozno.
    • paco_lopez Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:19
      ufffffff. ale sie można wysterować. poczytać warto. pomóc ani doradzić nie potrafię. gość jest uroczy.
    • berta-death Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:24
      To ty jeszcze z nim seks uprawiasz, że w ogóle ma nadzieję, że może na jakiś szybki numerek liczyć? Przestań dla niego gotować i za niego sprzątać. Powiedz wprost, że nie chodzisz do pracy bo opiekujesz się dzieckiem. I to dzieckiem a nie domem i nim samym, więc w momencie jak wraca z pracy jest tak jakby ciebie przez ten cały czas nie było. Po powrocie możecie ewentualnie podzielić się obowiązkami, czyli jak masz sprzątać, prać i gotować, to on się dzieckiem zajmuje, jak to ty masz się dzieckiem zająć, to niech on zawija rękawy i bierze się za gosposiowanie.
      A co do przemocy ekonomicznej, to też postaw sprawę jasno. Albo wzorem tradycyjnej rodziny, miesiąc w miesiąc daje ci do ręki całą wypłatę, z której mu wydzielisz jakieś kieszonkowe i wtedy może się niczym nie interesować, albo niech się zabiera do równoprawnego podziału obowiązków. A jak nie to wytocz mu sprawę o alimenty, dla dziecka i dla siebie. I szykuj się na rozwód, bo on raczej się nie zmieni. Nie bardzo wierzę, że przed ślubem był inny. A jak był, to jedyne wytłumaczenie, że zachorował psychicznie.

      Co do psa, to nie jest to efekt niewychowania, bo psy mają w instynkcie niezanieczyszczanie terytorium. Najprawdopodobniej jest chory, albo to efekt starości. Trzeba z nim do weterynarza pójść.

      I pomyśl o jakiejś pracy. Przecież można różne rzeczy robić w domu, niekoniecznie w ramach stałego etatu, ale np dorywczo. Przeanalizuj swoje umiejętności i zrób rozeznanie lokalnego rynku. Na pewno znajdzie się coś, na czym możesz chociażby niewielkie pieniądze zarobić. Nawiąż kontakty z innymi matkami, na pewno są jakieś w sąsiedztwie i na placu zabaw. Może uda wam się jakoś tak zgrać, że podzielicie się opieką nad dziećmi. Raz ty weźmiesz czyjeś dzieci do siebie, raz podrzucisz komuś swoje.
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:16
        NIe gotuje w ogole i nigdy tego nie robilam. Sprzatac tez nie musze, ale wtedy bede sobie w gownach psich siedziec i w domu pelnym rupieci. On mi juz powiedzial, jemu to nie przeszkadza. Zje cos - pepierek zostaje na blacie, nowa rolka papieru - opakowanie zostaje na umywalce, wypije piwo - butelka kisnie kilka dni. Pewnie, moge to zostawic, ale czy ja chce zyc jak menel?

        O podzial obowiazkow caly czas jest walka - on twierdzi, ze moja praca jest nie tylko zajmowanie sie dzieckiem, ale tez sprzatanie bo on na to wszystko zarabia. Co nie jest do konca prawda, bo UWAGA! placimy czynsz i rachuki na pol, jako ze ja mam jakis tam nedzny zasilek. On placi za jedzenie, a reszte sobie odklada na swoje konto. hehe

        pies jest stary i chory, co nie zmienia faktu, ze jest to na mojej glowie.

        Moze masz racje, moze zawsze taki byl, ale sytuacja nasza zyciowa byla inna i to ja najwiecej stracilam, a zawsze myslalam ze jestesm tak cwana i mnie to nie dotyczy.
        • yriane Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 29.07.12, 22:35
          No chyba żartujesz! Nie płać rachunków tylko kasa na własne konto, on niech płaci skoro wygarnia Ci, że Cię utrzymuje to niech chociaż to robi...
    • invicta25 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:34
      Znajdź pracę i zdobądź niezależność. Może zacznie Cię szanować. Jak będziesz mieć swoje pieniądze, to powiesz: "Teraz oboje pracujemy, więc Ty też masz obowiązki". Jak powie, że Ci nie każe pracować, to odpowiedz, że widocznie chcesz i to Twoja sprawa. On też się zmienił, więc Ty też masz prawo.
    • six_a Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 19:43
      ładny język, podoba mi się.
      może wydrukuj, przyda się, jak będziesz uczyła dzieciaka czytać.
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:20
        no i po co w ogole sie odzywasz, co?
        jezyk jak jezyk, kazdy sobie moze pobluzgac, co to ma do rzeczy?
        i takie sobie madre wnioski wyciagneles, tak.. ze jak poprzeklinam z nerwow na forum, to ze tak dziecko naucze..
        • six_a Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:24
          >co to ma do rzeczy?
          no nie wiem, pomyśl jeszcze raz. i jeszcze raz, i jeszcze. do skutku.
          • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:37
            bardzo to glebokie i wielce pomocne..

            temu panu juz dziekujemy
            • six_a Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:43
              mogłabyś też podziękować panumężu, jeśli oferta rzeczonego panamęża przestała spełniać Twoje oczekiwania.
              pomogło?
    • zamysleniee Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:16
      no i jak tu brać ślub, no jak :>
      • see.berja Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:23
        to samo pomyślałam...lektura tego forum sprawia, że się odechciewa wiązać "na zawsze"
        • mijo81 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:07
          jak się ma klapki na oczach i się nie chce zauważać wad to lepeij sobie darować jakiekolwiek związki
    • devilyn Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:49
      Przemoc finansowa też jest karalna.
    • chersona Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 20:56
      na szczęście nic nie trwa wiecznie. dziecko podrośnie, pies zdechnie, a Ty zanim to nastąpi będziesz szukać pracy. jak ją znajdziesz, od razu zrobi Ci się lepiej a małżeński burak spuści z tonu. Pozdrawiam i łączę się w głębokiej niechęci do dziada.
    • annajustyna Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 21:38
      Nie mow, ze jak ma ochote na numerek, to Ty na to idziesz?!
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:19
        Nie, nie ide na to, na kazde zawolanie i na kazda jego ochote na numerek. Ale fakt, ze nieraz sie zdarza, ze robie to zeby miec swiety spokoj. Inaczej bysmy sie tu pozabijali. I mowie o tym glosno...zaraz pewnie posypie sie na mnie 1000 gromow jak tak moge ...bo to ja jedna? Co mam zrobic w sytuacji, kiedy jestem bez pracy, z malym dzieckiem i bez kasy..hehh taka prostutucja ale opieczetowana papierkiem malzenstwa pozal sie boze. Ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawe, nie udaje ze jest fajnie. Pewnie,ze mi sie to czkawka odbije, ale poki co nie widze innego wyjscia
        • nglka Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 03:02
          milkcarton napisał(a):

          > Co mam zrobic w sytuacji, kiedy jestem b
          > ez pracy, z malym dzieckiem i bez kasy..hehh taka prostutucja ale opieczetowana
          > papierkiem malzenstwa pozal sie boze. Ale przynajmniej zdaje sobie z tego spra
          > we, nie udaje ze jest fajnie. Pewnie,ze mi sie to czkawka odbije, ale poki co n
          > ie widze innego wyjscia

          Złożyć do sądu natentychmiast wniosek o przyznanie alimentów TOBIE I DZIECKU.
          Do tego żaden rozwód niepotrzebny.
          Nagle się okaże, że wcale nie takaś bez kasy, bo mając alimenty na siebie i dziecko, jest to dobry punkt zaczepienia i krok do uwolnienia się.
    • allatatevi1 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 21:51
      Wiesz co, piszesz gdzieś, że płacisz za swój zasiłek rachunki i czynsz.
      To błąd! Przecież nie wyrzuci Cię z dzieckiem, nie płać rachunków, a te pieniądze miej właśnie na swój krem albo na kupienie tego do jedzenia, co tobie odpowiada, bez pytania go o zgodę.

      Pisałaś, że mieszkasz za granicą Dowiedz się jakie masz prawa.
      W niektórych krajach, jeśli małżeństwo ma dziecko to po rozwodzie facet wylatuje z mieszkania - nawet jeśli to było jego mieszkanie jeszcze z czasów kawalerskich - taka ochrona dla matek z dziećmi.
      • olewka100procent Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 22:39
        jakie znaczenie ma TERAZ to, czy wiedziała przed ślubem że gość jest psycholem czy nie. Dziewczyna pyta o rade a tu co druga odpowiedz ,, nie wierze, że przed ślubem był inny,, ! ja pierdziele, to że prace musi znaleźć to też oczywiste. Wiem, że chciała się nam pożalić i pewnie jej teraz lepiej. Mam taką koleżanke która też ma takiego chama, jedna różnica że on jej kasy nie wydziela ale reszta się zgadza, i ona tkwi w tym bo nie lubi zmian dlatego ja jej już nie udzielam rad bo zrobi jak bedzie chcieć. Aczkolwiek wierze, że autorka postu będzie odważniejsza i mądrzejsza i kopnie chama w dupę
        • mijo81 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:10
          Nie chce go w dupę kopać bo ma kasę .... typowe
          • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:30
            no a jak ty to sobie inaczej wyobrazasz? kopne go w dupe i z czym zostane? z malym dzieckiem bez kasy? przeciez dlatego nie mam pracy i kasy, bo siedze z dzieckiem! jego dzieckiem! i zasranym obowiazkiem kolesia jest lozyc na dziecko i na matke,ktora sie nim zajmuje! A jak mu to nie pasi, to niech wynajmuje opiekunke i jej placi.
            • nglka Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 03:03
              milkcarton napisał(a):

              > i zasranym obowiazkiem kolesia jest lozyc na dziecko i n
              > a matke,ktora sie nim zajmuje!

              można to wyegzekwować sądownie; da się
      • mijo81 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 17.07.12, 23:09
        allatatevi1 napisała:

        > Wiesz co, piszesz gdzieś, że płacisz za swój zasiłek rachunki i czynsz.
        > To błąd! Przecież nie wyrzuci Cię z dzieckiem, nie płać rachunków, a te pieniąd
        > ze miej właśnie na swój krem albo na kupienie tego do jedzenia, co tobie odpowi
        > ada, bez pytania go o zgodę.
        >
        > Pisałaś, że mieszkasz za granicą Dowiedz się jakie masz prawa.
        > W niektórych krajach, jeśli małżeństwo ma dziecko to po rozwodzie facet wylatuj
        > e z mieszkania - nawet jeśli to było jego mieszkanie jeszcze z czasów kawalersk
        > ich - taka ochrona dla matek z dziećmi.

        Kur...., typowa Polska....jak jest problem, to po pierwsze jak go wyrzucić ze swojego mieszkania. Jesteś żałosna
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 16:19
        ale jak ja mam nie zaplacic rachunkow? jak on mi da zalozmy 500zl a czynsz wynosi 1000?

        nikt z nas nie ma mieszkania - wynajmujemy. rozstajemy sie - albo on sie wynosi, albo ja. mnie nie bedzie stac na to miejsce, a jago pewnie bedzie i pewnie by tu zostal.
        • allatatevi1 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 16:37
          Po prostu oznajmij mu, że ty się opiekujesz waszym dzieckiem, więc on w całości ma płacić czynsz i rachunki.
          I co myślisz, że jak się nie dołożysz to on cię wyrzuci z dzieckiem na ulicę? Zrobi awanturę - tym lepiej - zadzwoń na policję i powiedz, że mąż próbuje cię wyrzucić z domu.
          Dowiesz się, jakie naprawdę masz prawa, co ci przysługuje jako samotnej matce, pewnie też znajdzie się miejsce w żłobku dla twojego dziecka. Sprawa przyspieszy, bezpośrednio zaczną ściągać z jego pensji należne ci pieniądze.
    • yoko0202 nie martw się, on pewnie też 18.07.12, 00:12
      ty o nim: buc, palant, niech spieprza itp, on do ciebie: zamknij mordę itp.
      pełen szacunek i ogólnie sielanka
    • anaisanais96 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 00:51
      zapewne trochę podkoloryzowałaś. Ja się nie dziwię factowi, że po przyjściu do odmu nie ma ochoty na nic więcej. w końcu ty siedzisz w domu to chyba nic dziwnego że obowiązki domowe spadaja na ciebie. Po drugie jeśli dba o pieska to bardzo dobrze o nim świadczy. PO trzecie chce byście się zdrowo odrzywiali-co w tym złego? Mam wrażenie że siedzisz w domu i troche już świrujesz. I jesli chcesz,z to idź do tej roboty i nie słuchaj męża.
      • tamtakobieta Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 01:54
        Przede wszystkim to spróbuj z mężem pogadać, może uda się dojść do jakiegoś porozumienia. Jeśli oboje jesteście tak bojowo nastawieni, to nic dobrego z tego nie wyjdzie, po prostu trzeba siąść i spróbować poszukać jakiegoś kompromisu. W gruncie rzeczy małżeństwo zawsze należy raczej ratować a dopiero ostatecznie - rozwód...
        Jeśli jednak jesteś zdecydowana na rozwód, to lepiej jak dziecko jest malutkie i nic nie rozumie, niż potem jak jest już np. w przedszkolu czy pierwszej klasie, i już zaczyna coś rozumieć - wtedy może być dopiero ciężko (piszę to w oparciu o obserwacje analogicznych sytuacji u znajomych). Być może ewentualne pieniądze z alimentów pozwoliłyby Ci pokryć koszty żłobka, czy opiekunki (w zależności od ich wysokości) a ojciec dziecka bardziej by się nim zainteresował gdyby miał świadomość, że jest od niego w pewnym sensie "oddzielony"...? Żeby było jasne, nie zachęcam Cię do rozwodu, przede wszystkim spróbuj wyjaśnić sprawę pokojowo :)
        • mehil.dam Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 09:46
          A próbowałaś sobie po prostu wyjść sama z domu jak on jest i zostawić dziecko? Krzywda się dziecku nie stanie, bo Twój mąż jest generalnie tylko bucem i nad dzieckiem nie da rady się znęcać psychicznie. Wyłącz telefon idź do kina, na kawę z koleżanką i niech sobie radzi. Możesz mu karteczkę na lodówce zostawić jakby sobie chłopina mógł nie poradzić czym się dziecko karmi. Tylko to musi być akcja dobrze przemyślana - szybko wskakujesz do łazienki ze wszystkimi potrzebnymi ubraniami i malowidłami, szykujesz się i od razu wychodzisz, mówiąc, że ni wiesz o której wrócisz i ma się dzieckiem zająć.
          Wiele razy tak z moim robiłam jak przeginał. Konsekwencją tego w moim przypadku było to, że przez troszkę był miły, ewentualnie się obraził, nie odzywał i był święty spokój przez jakiś czas ;)
          • kkk Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 09:59
            Na początku my.ślałam, że pisze 20 parolatka...z wypowiedzi i stylu tak wynikało... ale dalej czytam że 'mieliście po 33 lata....i zdecydowałas się na dziecko. Czyli jetes kobita dobrze po 30 tce? i nigdy nie pracowałas?
            On rzeczywiscie nie jest ok wobec Ceibie ale wydaje mi się ze ogólnie coś z wami jest nie tak.Moze nie ma do ciebie szacunku, ciągle powtarza o tej kasie, moze jestes dla niego taką żoną z'zawodu' co tylko dom i dziecko i tak cie traktuje? musisz miec wiecej silnej woli, wziąc sięza siebie, do pracy, dziecko do żłobka a nei maridzic. Jestes dorosłą babą, do dzieła!
            • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 15:45
              jak juz chcesz cos komentowac, to sprobuj sie zapoznac ze szczegolami, owszem - pracowalam, moze nie bylam prezesem, ale zawsze mialam swoje pieniadze.
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 16:22
        a skad ten wniosek , ze cos podkoloryzowalam? bo ty tak nie masz?
    • jendza1 Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 11:33
      Przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku, Pudeleczko.

      I zmartwilam sie.

      Nie jest dobrze, oj, nie jest dobrze.
      Z zadnej strony. Hm, no moze tylko z jednej jest dobrze: doskonale zdajesz sobie sprawe z sytuacji i nie dalas sobie zlagrowac glowy. To grunt.
      Teraz pytanie: czy - i ewentualnie jak - chcesz powalczyc?

      I drugie pytanie: czy Ty mu komunikujesz, jak widzisz Wasza sytuacje i co w zwiazku z jego zachowaniem odczuwasz?
      Mysle, ze w podobnej sytuacji, jak Twoja, posadzilabym meza wygodnie (najlepiej wypoczetego i dobrze najedzonego) i poinformowala tonem rzeczowym, bez wrzaskow i zlosliwosci 'nadliczbowych', jaka jest moja aktualna 'pozycja', moje widzenie sprawy, moje emocje. I co z tego wyniknie, jesli czegos nie zmienimy. A wynika to dokladnie, co teraz siedzi w Twojej glowie: nienawisc, chec porzucenia go, kompletnego uwolnienia od 'balastu'. I o tej 'nienawisci', nagromadzonych zlych emocjach, warto mu powiedziec wprost. Nie, zeby sie 'domyslal' - powiedziec mu: 'gdy mnie traktujesz tak i tak, czuje i odbieram to tak i tak. Mam ochote w zwiazku z tym zrobic to i to. I zapewniam, ze tak wlasnie sie moze stac. I to predzej, niz myslisz. Bo takiego traktowania po prostu nie zniose". Cos w tym stylu, w kazdym razie... Mysle, ze bardzo by sie zdziwil, gdyby sie dowiedzial, jak to widzisz i czujesz, i co mu 'grozi'.
      Wystawilabym w trakcie takiej spokojnej rozmowy rachunek za moja prace: za opieke nad dzieckiem (ile wynosi stawka za godzine? A dziecko jest jego. W razie Waszego rozstania bedzie mial obowiazek nadal ponosic koszty jej wychowania, w swojej czesci), za sprzatanie po psie i opieke nad nim, za sprzatanie w domu, za gotowanie/pranie/zakupy. No i jeszcze - 'uslugi' natury seksualnej. Gdyby nie mial Ciebie - tez przeciez musialby zaplacic. Niech sobie przeliczy, co mu sie bardziej 'oplaca'. Jesli CIe rozlicza, a tak przeciez jest - niech liczy uczciwie - i wszystko. Nie zapomnij o pracy w nadgodzinach. W zaleznosci od prawa w danym kraju - stawki sa rozne, ale zwykle sporo wyzsze, niz przepisowe 40, 35 czy iles tam godzin w tygodniu... Poza emocjami: Tobie sie po prostu NIE OPLACA z nim byc. Wiec niech sie zastanowi.
      W zaleznosci od reakcji - bym sie zastanowila, czy probowac cos ratowac, czy rzeczywiscie zmywac sie z dzieckiem jak najszybciej.
      Sama musisz zobaczyc, jaka jest Twoja granica, co jest tym minimum, by bycie razem mialo sens. Dzieci potrzebuja normalnej, zdrowej rodziny, dwojga kochajacych rodzicow: matki i ojca. I trzeba zrobic wszystko: dla Ciebie, dla malej, dla niego tez - zeby Wasza codziennosc byla przynajmniej akceptowalna.
      Pomysl o sobie - troche tak, jak przy procedurach bezpieczenstwa w samolocie. Jesli nie zadbasz najpierw o siebie, o wlasne dobre bycie/ uzdrowienie emocji, sytuacja Waszej rodziny bedzie zla. I nikt jej nie naprawi. Musisz sie otrzasnac, odlaczyc od zlych emocji w miare mozliwosci - i podzialac racjonalnie. Albo tlumaczyc jemu, tak, zeby trafilo, albo rzeczywiscie zabrac dziecko i ukladac zycie inaczej. Logicznie rzecz biorac, nalezaloby zaczac od rzeczonego tlumaczenia, majac 'w odwodzie' wszystkie inne warianty reakcji.
      I tak juz nawiasem: masz mozliwosc wziac dziecko i wyjechac sama na jakis czas na przyklad? Zeby zostal sam z psem, ze swoim brudem i cala ta wladza?

      Jak sie czujesz dzisiaj?

      Przytulam

      j
      • milkcarton Re: zaluje, ze mam z nim dziecko :( 18.07.12, 16:41
        dzis sie czuje tak jak i wczoraj.
        ten dalej spi (10.30 rano), a jak go poszlam obudzic, to mi powiedzial, ze nie wstaje jeszcze bo mu sie chce spac. i ze ja sobie moge robic co mi sie chce caly dzien, codziennie, wiec on bedzie spal jak ma wolne. no i co ja mam mu powiedziec na to?

        masz racje, ze sie musze ogarnac i ochlonac, ale nie moge, bo jak o tym wszytskim mysle, to sie nakrecam od nowa.

        zostawialm go samego, pojechalam do Polski na miesiac. wiesz co bylo jak wrocilam? no wlasnie..weszlam do domu i mnie krew zalala..mialam ochote sie odwrocic na piecie i wyjsc.

        przyklad kolejny: chcemy kupic dom ( po co to nie wiem w tej sytuacji) i teraz: ja chce byc blizej miasta, bo tam jest praca, a nie usmiecha mi sie spedzac w samochodzie pol dnia, a on chce mieszkac w lesie. Bo on lubi nature. Aj tez lubie nature, ale w lesie nie ma sklepow, przedszkoli, szkol itp itd tylko, ze oczywiscie on o tym nie mysli, bo on sobie zycie dniem dzisiejszym..

        juz nie wspominajac o takim fakcie, ze dawno bysmy mogli kupic wlasny kat, ale przeciez krolewicz nie bedzie mieszkal w byle czym, w dzielnicy "kolorowych",walsnie "nie - w lesie"...nie, to lepiej wyrzucac w bloto co miesiac kupe kasy...nie wiem na co on liczy, ze nagle mu sie pojawi worek zlota, czy co :(

        non stop kolor cos, zupelnie mamy dwie rozne wizje zycia, kto by pomyslal...

        no i jak ja mam z nim rozmawiac? jak tylko zaczne to on wyjdzie sobie do piwnicy, zazwyczaj tak jest..albo mi powie, o co mi znowu chodzi.

        a kto malowal pokoj dla dziecka - o tak , zeby go odswiezyc..ja w 8 miesiacu ciazy liczac caly czas ze on moze mi pomoze, ale przeciez po co malowac cokolwiek, jak raz ze nie jest tak zle, dwa, ze malej to wszystko jedno, a trzy, ze on nie lubi malowac. :)

        i tak dalej i tak dalej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja