dylemat

20.07.12, 09:37
taki w sumie trochę nie mój problem, ale ... jak byście postąpili w takiej sytuacji?

Mój brat cioteczny ma żonę i dzieci, mieszkanie na kredyt, rozmijające się z żoną grafiki w pracy, dwie babcie do opieki wymiennie nad dziećmi itp. No, taka polska codzienność. W tym tygodniu mieli jakiś problem z opieką nad chłopcami, więc zaproponowałam ze mogą podrzucać ich przez te kilka dni do nas, tym bardziej, że blisko mieszkamy a dzieciaki bardzo się lubią. Dzieci po pracy odbiera żona brata. Ostatnio jakoś mam wrażenie że bardziej żyje pracą niż sprawami rodziny, no i wczoraj zwierzyła mi się - w ogromnej tajemnicy oczywiście - że się chyba jakoś zauroczyła swoim szefem... kurczę, dziewczyna w moim wieku a problemy jak gimnazjalistka, och , on tak spojrzał, powiedział to czy tamto, poszukuje jakichś treści "miedzy wierszami" w służbowej korespondencji itp. Facet ją fascynuje swoją inteligencją i takim jakimś ogólnym oblataniem w świecie jej imponuje. Żeby nie było, mój brat też robi karierę, awansuje, rozwija się i kiedy ma tylko czas to zajmuje się domem, sprząta, gotuje i bawi się z synami, łapie jakieś jeszcze dodatkowe zlecenia żeby było na wakacje lub chociażby na weekend w spa dla żony. Ona generalnie ma takie podejście do życia, że jak sama przyznaje, zajęcia domowe ją nudzą i nie pali się do nich, no, nieważne nie wnikam, jeśli to odpowiada mojemu bratu. Ostatnio mają problem ze zdrowiem starszego syna, problem wymaga rehabilitacji, a przede wszystkim poświęcenia czasu i uwagi dziecku. Na to - oboje twierdzą - jakoś im brak czasu. No i ona wczoraj traci ze mną dwie godziny na opowiadanie mi o swoim zauroczeniu, dzieciak niedopilnowany, a mój brat , może się domyśla że mu się zona wymyka, a może nie... Ale znacie mnie że nie jestem pruderyjną babą i mnie nie oburzy nawet jak ona się z tym szefem bzyknie. Najgorsze jest to, że ona całą swoją życiową energię przeznacza na pracę a w domu, dla dzieci i dla męża to "nie ma siły" albo "nie chce jej się" - to są jej słowa, nie moja ocena. Dzieciak wymaga szybko żeby się nim zająć, a ona z głową w chmurach i jeszcze zwierza mi się w tajemnicy że ma w d... czy to małżeństwo przetrwa czy nie, w jakiś sposób zobowiązała mnie do milczenia, wiedząc że jestem w takich dość zażyłych stosunkach z bratem.... no i zastanawiam się co powinnam zrobić ? jakoś im zasugerować zwrócenie uwagi na dziecko? czy dać sobie z tym spokój? ech, nie mam z kim tego przedyskutować...
    • alpepe Re: dylemat 20.07.12, 09:49
      gdyby moja bratowa byłaby ze mną tak blisko, by mi się zwierzać, to owszem, w sprawach damsko-męskich bym milczała, ale wygarnęłabym ostro, nawet za cenę zerwania kontaktów, że dziecko wymaga rehabilitacji. I wygarnęłabym i bratu i bratowej, a nawet próbowała napuścić dziadków, bo dobro młodego najważniejsze.
      • varia1 Re: dylemat 20.07.12, 09:56
        no właśnie ona nigdy nie była ze mną blisko, tak sympatycznie, ale bez zwierzeń, z bratem jestem od lat , jeszcze sprzed jej kadencji, w bliskiej relacji... rzadko mi się to zdarza, że nie potrafię zareagować od razu zdecydowanie... ale masz rację, po prostu muszę jakoś chyba skierować uwagę ich obojga na problem dziecka ... może ją to obudzi, jego też
        • public.static.void.main Re: dylemat 20.07.12, 11:12
          może ją to obudzi, jego też
          Wake up Mr. Freeman, wake up!
    • przeciez.wiem Re: dylemat 20.07.12, 09:56
      Dać sobie spokój, ich życie.
      A w ogóle to może Twojemu bratu taki stan odpowiada - żonka jedną nogą w domu, drugą w czyimś łóżku? W końcu, z jednej matki jesteście, prawda? :) Chyba normalne, że ciężko ogarniać szwagierce dwa ogródki i dzieci trochę zaniedbanie.

      • varia1 Re: dylemat 20.07.12, 10:00
        nie, nie jesteśmy z jednej matki
        to mój brat cioteczny,
        ja nie o tym problemie piszę tylko o tym że ona z głową w chmurach a dzieciak zaniedbany
        wroć, jak się już nauczysz czytać ze zrozumieniem
        dziękuję
        • przeciez.wiem Re: dylemat 20.07.12, 10:16
          varia1 napisała:

          > ja nie o tym problemie piszę tylko o tym że ona z głową w chmurach a dzieciak z
          > aniedbany

          A dziwi Cię to? Nie każdy potrafi tak jak ty, na zimno d...ą na boku dysponować. Zadurzyła się - są efekty.

          • varia1 Re: dylemat 20.07.12, 10:22
            wcale mnie to nie dziwi, że się zauroczyła, to się zdarza, nie będę potępiać jej za to że się bzyka na boku, ale wydawało mi się że zauroczenie uskrzydla i dodaje energii , tak ogólnie... no i że trzydziestoparoletnia kobieta potrafi sobie przynajmniej własne dzieci postawić wyżej niż wzdychanie do szefa... jakoś mnie taka mentalność gimnazjalistki zaskoczyła...

            nie doradzam nikomu powielanie mojego stylu życia
            • public.static.void.main Re: dylemat 20.07.12, 11:08
              > nie doradzam nikomu powielanie mojego stylu życia
              To dobrze.
              Nie chcę mieć bębna :D
              • varia1 Re: dylemat 20.07.12, 11:13
                nie o to chodziło:) no ale brnij dalej:)
                • public.static.void.main Re: dylemat 20.07.12, 11:14
                  A gdzie brniemy? W ślepą uliczkę? :(
    • wersja_robocza Re: dylemat 20.07.12, 11:22
      Nie wiem czy chciałabym być powiernicą zdrajczyni czy zdrajcy, kiedy w grę wchodziłby mi ktoś bliski. W twoim przypadku to brat. Jeśli twój brat ma podobne podejście do zdrady to ok, ale jeśli niekoniecznie, to twoje, lajtowe i jak mówisz niepruderyjne, podejście najmniej się tu liczy. A zaniedbywanie dziecka to w ogóle sprawa, której nie powinnaś przemilczeć. Zgadzam się z Alpepe - pogoń do galopu szanownych rodziców, żeby się to czkawką nie odbiło.;)
      • varia1 Re: dylemat 20.07.12, 11:45
        no właśnie z tym się nie czuję komfortowo... mój brat z tego co wiem, nie ma aż tak liberalnego podejścia do zdrady jak ja, chociaż nie jest jakimś typem zazdrośnika, przynajmniej nie zauważyłam takich oznak obserwując ich...
        kwestię dziecka już kiedyś poruszyłam, ale oboje jakoś stwierdzili że "czasu nie ma", co wydaje mi się absurdem i zaburzeniem hierarchii ważności spraw w życiu ...

        myślę że twoja rada podobnie jak alpepe jest dość dojrzała, spróbuję raczej skoncentrować uwagę ich obojga na dziecku...
    • varna771 Re: dylemat 20.07.12, 11:47
      przecież varia napisała, że to jest brat cioteczny czyli KUZYN - o ile się nie mylę to varii mama i brata ciotecznego (czytaj kuzyna) mama to siostry ? powiedz kuzynce co o tym wszystkim myslisz ....
    • yoko0202 Re: dylemat 20.07.12, 12:31
      ogólnie jestem za tym, żeby każdy przeżył swoje i na swoich doświadczeniach się uczył, ale:

      > Ostatnio mają problem ze zdrowiem starszego syna, problem wymaga rehabilitacji, a przede wszystkim poświęcenia czasu i uwagi dziecku. Na to - oboje twierdzą - jakoś im brak czasu. No i ona wczoraj traci ze mną dwie godziny na opowiadanie mi o swoim zauroczeniu, dzieciak niedopilnowany,

      w takiej sytuacji powiedziałabym szwagierce, żeby się yebneła w głowę, ewentualnie mogę jej w tym pomóc,
      bo rodzina to nie jest zabawa w dom, być może mamy niezmiernie nowoczesny świat, gdzie założenie jest takie że każdy z każdym może bzykać się radośnie i nikomu nic do tego, ale czasami jednak trzeba się ogarnąć i postawić sobie jakieś priorytety, szczególnie gdy to co robimy wpływa na innych, np. dzieci które na świat chyba się nie pchały.
    • wez_sie dylemat w stylu 20.07.12, 12:45
      zapic kielbase mlekiem dwu, czy trzy procentowym

      a tak serio, to niezle wyklikujesz moje wpisy :)
      • varia1 Re: dylemat w stylu 20.07.12, 12:47
        a wyobraź sobie, ze to nie ja:D
        • public.static.void.main Re: dylemat w stylu 20.07.12, 14:03
          Co nie ty? Rozmiar 44 musiał skądś się wziasc. Jezeli nie z kielbasy popijanej mlekiem, to z czego?
          • wez_sie Re: dylemat w stylu 20.07.12, 14:20
            ty dobra. idz stont.
    • stephanie.plum Re: dylemat 20.07.12, 13:40
      fakt tu jest jeden: z Twoich obserwacji wynika, że i bratowa, i brat nie poświęcają dzieciom dość uwagi. zwłaszcza - choremu dziecku.

      powody, choć kuriozalne, są sprawą drugorzędną.
      czy bratowa jest zafascynowana preziem, czy skokami na bungee - w sumie obojętne, nie wiem, po co w ogóle się o tym rozpisywać (no chyba że koniecznie chce się podkreślić, iż w nowoczesnej rodzinie nikt o zdrady hecy nie robi).
      brat też radośnie oświadcza, że na rehabilitację syna "nie ma czasu".

      moja rada - ich życiem uczuciowym się nie zajmuj, ale jak najbardziej przywołaj ich do porządku w sprawach rodzicielskich.
      masz do tego prawo, bo: sama jesteś matką, i to doświadczoną w opiece nad dzieckiem ze zdrowotnymi problemami, wiesz o czym mówisz,
      interesujesz się dziećmi brata i angażujesz w opiekę nad nimi.

      jeśli bratowa powiedziała ci, że ma w nosie, czy jej małżeństwo z twoim bratem przetrwa, to chyba znaczy, że nie przetrwa, niestety, a bratowa decyzję już podjęła.
      :~(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja