Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz???

27.06.04, 09:49
Byłam ze znajomymi nad jeziorem. Zadzwonił mój kumpel - znam go prawie rok,
spytał gdzie jestem powiedziałam mu i przyjechał- byłam lekko wstawiona
opijaliśmy ze znajomymi koniec roku szkolnego. W koncu przyjechał -
przyjechal
z kolega. Wsiadlam do auta i pojechaliśmy mieli mi pokazać mieszkanie ktore
kupili na sp łe - specjalne mieszkanie na imprezy. Pojechałam - znalam
Patryka
przez prawie rok i ufałam mu. W samochodzie mmieli jeszce wodke wiec napiłam
sie z jednym z nich, kiedy już w glowie totalnie mi szumiało dali mi tablete.
(narkotyk) Kidy dojechaliśmy do tego mieszkanie prawie bylam nieprzytomna.
Pamiętam ze przyszlo tam jeszce kilka osob. Prawie cała impreze
przesiedziałam
w toalecie. Nastepna rzecza jaka pamietam bylo to ze rozlozyli lozko i
rozebrali mnie. Najpierw wszedl we mnie kolega mojego znzjomego a pozniej on.
Mowili ze ich zachecałam - moze i tak było ale bylam ieprzytoman i prawie nic
nie pamietam. Jak juz we mnie byli chwile sie opieralam i przestałam.
udawalam
ze mie sie to podoba. mam straszne wyzuty czuje sie jak szmata, nie wiem co
mam
robic szczeze nie wiem czy to moja wina czy ich prowokowałam, nie wiem nic.
Ale
jestem pewna ze na trzezwo nigdy bym na cos takiego nie pozwoliła. Nie bili
mnie ale kiedy odpychalam ich nie zwracali na to uwagi. Mam chlopaka kocham
go , wstydze sie o tym komukolwiek powiedziec bo nie wiem czy to mozna nazwać
gwałtem- przeciez bylam nacpana i pijana. Nie broniłam sie za bardzo ale tez
prawie nic nie pamietam bylam na wpol przytomna. Co mam robić, czy to był
gwałt ? Piszcie na mojego meila smutna10@gazeta.pl szczerze chce wiedziec co
o
tym myslicie nawet jesli to byla moja wina

    • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:02
      Dlaczego udawałaś, że ci się to podoba???
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:04
        klara-klara napisała:

        > Dlaczego udawałaś, że ci się to podoba???
        Włssnie tu jest moje poczucie winy kiedy ich odpychałam a oni nie zwracali na
        to uwago dalam za wygrana. Nie potrafie tego wytlumaczyc. Prawie nic nie
        pamietam. A co mialam robic mieli mnie pobic?
        • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:08
          Szczerze? Będąc na twoim miejscu, w takiej sytuacji, chyba bym wytrzeźwiała w sekundę. Wiadomo, że fizycznie człowiek pijany jkest osłabiony, alenie poddałabym się biernie im, krzyczałabym itp. Nie chcę mówić, że jesteś winna, bo ci faceci postąpili bardzo, bardzo źle i powinni być za to ukarani. Mówisz, że nie pamiętasz, że ich zachęcałaś...a myślisz, że to jest możliwe?
          • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:12
            nie wiem czy jest to mozliwe. nie tylko bylam pijana oni mnie pozniej nacpali.
            Wiem ze juz niegdy nie postapie takk lekkomyslnie. NIe moglam wytrzezwiec w
            sekunde. Bylo tego za duzo
            • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:17
              Ale jak cię naćpali? Nie byłaś świadomo tego, że oni ci to dają?
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:23
        Byłam juz strasznie pijana.
        To nie ma znaczenia . Ja po prostu nie wiem co mam teraz robić. Postaw sie w
        mojej sytuacji. Twoi znajomi okazuja sie takimi smieciami. Ufasz konus a ten
        ktos Cie wykozystuje.
        • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:31
          aha ok juz wiem
        • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:36
          Wszytsko zależy od tego, co zamierzasz z tym dalej robić. Chcesz o tym zapomnieć, czy raczej chcesz, aby oni zostali za to ukarani?
          • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:40
            Chce zapomnieć. Wiem ze to szybko nie minie. A co do ukarania- nie mam siły
            • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:43
              Jelsi tak, to idz do kogoś, kto fachowo się "tobą zajmie", chyba, że chcesz sama z tym sobie poradzić. Nie waidomo jednak, czy, aby nie zapomnieć, nie będziesz jednak chciał, aby oni zostali ukarani. Miałaś może potem kontakt z tym jednym, bo jak rozumiem, drugiego poznałaś tego feralnego wieczora?
              • Gość: melmire Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 27.06.04, 10:46
                No i zrob test na HIV, nigdy nic nie wiadomo. No i ciazowy, o ile to konieczne .
              • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:46
                Tak tego jednego znam od ponad roku. Normalny wydawalo sie fajny facet.
                ja nie rozumiem jak mozna byc takim smieciem zeby zrobic cos takiego. Ale jak
                dzis czytalam rozne artyk ly o gwaltach to jest napisane ze w duzej
                czesci "sprawcami" sa osoby ktore "ofiara" zna. Ale ja mam caly czas pocz cie
                winy
                • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:51
                  Ono chyba samo nie minie, nie wiem, czy nawet czas jest tu w stanie coś pomóc. Trudno cokolwiek doradzć, to za ciezka sprawa. Gdybym teraz była na twoim miejscu, przychodizłyby mi rózne pomysły do głowy (zemsta), jednak to nei wyjście, bo przez to inni mogliby się o tym dowiedzieć, np. mój chłopak, a poza tym, mszczenie się zawsze wychodzi na złe, oobie mszczącej się. Chyba, wiec siedziałabym cicho...a moze zamailowała do jakiejś oragznizacji, która sie zajmuje takimi sprawaimi? Myśle, że jak będziesz dużo starsza, to będziesz chciała cos z tym zrobic, a do tego czasu będizesz sie z tym męczyć.
                  • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 11:03
                • Gość: k to byl gwalt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.dynamic.xdsl-line.inode.at 09.07.04, 13:05
                  zostalas najnnormalniej w swiecie zgwalcona!!!i nie ma ku temu zadnych
                  watpliwosci..oni wykozystali w perfidny sposob to ze bylas pijana..powinnas jak
                  najszybciej powiadomic o tym twojego chlopaka..udac sie do jakiejs organizacji
                  feministycznej ,pogadac tam z babkami ..na pewno nie na policje , bo policja
                  absolutnie nic tu nie zdziala..nie mow ,ze nie masz sily bo ci skorwiele
                  zrobili ci krzywde i powinni za to byc ukarani ..nie ludz sie ,ze zapomnisz ,bo
                  takie rzeczy zostaja do konca zycia w psychice i uwierz mi ,ale nie pomagaja
                  normalnie zyc i funkcjonowac..powinnas znalesc w sobie energie i zrobic tyle
                  ile w twojej mocy!!!
                  ..najgorsze jest to ,ze oni czuli sie kompletnie bezkarnie to robiac,a ty
                  chowajac to w sobie przyczyniasz sie do utwierdzenia tej bezkarnosci w nich,a
                  co za tym idzie zrobienia tego najprawdopodobniej kolejny raz!!
                  absolutnie nie poddawaj sie , musisz byc silna !!!!!!
                  i dac im nnauczke..
        • inaja Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:02
          smutna10 napisała:

          > Byłam juz strasznie pijana.
          > To nie ma znaczenia .

          To ma znaczenia, bo gwlaciciele tez byli pijani. Ale faktem jest, ze byl to
          GWALT.
          Wiec jezeli ty zglupialas, to ci gwalciciele tez mogli zgwalcic cie z glupoty.

          • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:04
            inaja napisała:

            > smutna10 napisała:
            >
            > > Byłam juz strasznie pijana.
            > > To nie ma znaczenia .
            >
            > To ma znaczenia, bo gwlaciciele tez byli pijani. Ale faktem jest, ze byl to
            > GWALT.
            > Wiec jezeli ty zglupialas, to ci gwalciciele tez mogli zgwalcic cie z glupoty.
            >
            Prowadzili auto. Wiedzieli co robia
            • inaja Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:13
              smutna10 napisała:



              > Prowadzili auto. Wiedzieli co robia


              Ale, jak sama napisalas, nie zgwalcili Cie w aucie!
              • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:15
                inaja ja tu napisalam bo jest mi zle. Nie wiem co mam robic. to byli moi
                koledzy. pisz sobie co chcesz, jak uwazasz ze sie sama prosilam o to to pisz a
                nie owijasz,
                • inaja Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:43
                  smutna10 napisała:

                  > inaja ja tu napisalam bo jest mi zle. Nie wiem co mam robic. to byli moi
                  > koledzy. pisz sobie co chcesz, jak uwazasz ze sie sama prosilam o to to pisz
                  a
                  > nie owijasz,


                  Tak nigdzie nie napisalam! Uwazam tez, ze masz prawo czuc sie podle, bo ja tez
                  (brrr), tak bym sie czula. Zacheta do gwaltu, jak sama to napisalas byla tez z
                  twojej strony. Gdybys starala sie dochodzic swojej krzywdy na drodze sadowej,
                  ciezko byloby Ci cokolwiek udowodnic teraz, i wiem tez, ze nie zamierzasz tego
                  robic. A to, ze czujesz sie moralnie zle, to znaczy, ze masz tez swiadomosc
                  wlasnej winy, wynikajacej z wlasnej glupoty. Dostalas powazna nauczke, mam
                  nadzieje, ze zapamietasz ja ..... i powtorki nie bedzie! A to, ze kolege znalas
                  rok, niczego nie usprawiedliwia. Czesto ma sie niewlasciwe znajomosci, szkoda,
                  ze Ty przekonalas sie o tym, robiac doswiadczenie na wlasnej skorze!
                  • ruda_szczurka Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 19:29
                    inaja napisała:

                    >Zacheta do gwaltu, jak sama to napisalas byla tez z twojej strony.

                    ???? ze co?!? zadne zachowanie nie jest zacheta do gwaltu ani jego
                    usprawiedliwieniem! Gdyby tak rozumowac kada pijana/nacpana kobieta bylaby
                    obiektem do przelecenia.



                    Gdybys starala sie dochodzic swojej krzywdy na drodze sadowej,
                    > ciezko byloby Ci cokolwiek udowodnic teraz

                    tu sie niestety zgadzam bo wielu jest takich ciemnogrodzkich ignorantow jak Ty,
                    lacznie z ustawodawcami.

                    , i wiem tez, ze nie zamierzasz tego
                    > robic.

                    a wlasnie powinna! dlaczego oni maja nmiec bezstresowe zycie? niech maja sprawe
                    o gwalt i smrod w kartotece do konca zycia. chocby dlatego warto, pomijajac juz
                    ideologiczne zapedy ze dopoki takich spraw nie bedzie wiecej to wyroki sadu
                    beda na niekorzysc ofiar

                    A to, ze czujesz sie moralnie zle, to znaczy, ze masz tez swiadomosc
                    > wlasnej winy, wynikajacej z wlasnej glupoty. Dostalas powazna nauczke, mam
                    > nadzieje, ze zapamietasz ja ..... i powtorki nie bedzie! A to, ze kolege
                    znalas
                    >
                    > rok, niczego nie usprawiedliwia. Czesto ma sie niewlasciwe znajomosci,
                    szkoda,
                    > ze Ty przekonalas sie o tym, robiac doswiadczenie na wlasnej skorze!


                    po...ało ci sie cos i tyle droga kolezanko....
                    czemu nawet upita do nieprzytomnosci kobieta ma byc winna gwaltowi?
                    • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 28.06.04, 08:06
                      ruda_szczurka napisała:

                      > inaja napisała:
                      >
                      > >Zacheta do gwaltu, jak sama to napisalas byla tez z twojej strony.
                      >
                      > ???? ze co?!? zadne zachowanie nie jest zacheta do gwaltu ani jego
                      > usprawiedliwieniem! Gdyby tak rozumowac kada pijana/nacpana kobieta bylaby
                      > obiektem do przelecenia.
                      >
                      >
                      >
                      > Gdybys starala sie dochodzic swojej krzywdy na drodze sadowej,
                      > > ciezko byloby Ci cokolwiek udowodnic teraz
                      >
                      > tu sie niestety zgadzam bo wielu jest takich ciemnogrodzkich ignorantow jak
                      Ty,
                      >
                      > lacznie z ustawodawcami.
                      >
                      > , i wiem tez, ze nie zamierzasz tego
                      > > robic.
                      >
                      > a wlasnie powinna! dlaczego oni maja nmiec bezstresowe zycie? niech maja
                      sprawe
                      >
                      > o gwalt i smrod w kartotece do konca zycia. chocby dlatego warto, pomijajac
                      juz
                      >
                      > ideologiczne zapedy ze dopoki takich spraw nie bedzie wiecej to wyroki sadu
                      > beda na niekorzysc ofiar
                      >
                      > A to, ze czujesz sie moralnie zle, to znaczy, ze masz tez swiadomosc
                      > > wlasnej winy, wynikajacej z wlasnej glupoty. Dostalas powazna nauczke, mam
                      >
                      > > nadzieje, ze zapamietasz ja ..... i powtorki nie bedzie! A to, ze kolege
                      > znalas
                      > >
                      > > rok, niczego nie usprawiedliwia. Czesto ma sie niewlasciwe znajomosci,
                      > szkoda,
                      > > ze Ty przekonalas sie o tym, robiac doswiadczenie na wlasnej skorze!
                      >
                      >
                      > po...ało ci sie cos i tyle droga kolezanko....
                      > czemu nawet upita do nieprzytomnosci kobieta ma byc winna gwaltowi?
                      >

                      Jak ja im udowodnie wine???
                      Nie mam na to szans. na razie o tym ie mysle, nie mam na to sily,
                      Przed tym jak mnie to spotkało myslałam tak jat Ty- Gwalciciel musia byc podany
                      do sadu. Myslałam jakie te dziewczyny sa glupie, ze pozwalaja zeby im to uszlo
                      bezkarnie, teraz je rozumiem.
                      A po 2 nie mam z nimi najmniejszych szans. Ich jest 2 ja jestem jedna
                      • Gość: JoeB. Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 01:06
                        Jesli ich bylo 2 , to jest duze prawdopodobienstwo ze ktorys z nich sie zlamie
                        ( przed sadem, policja ) bedzie staral sie zrzucic wine na drugiego ,
                        ujawniajac prawde . Powinni poniesc kare i mysle ze Ty pczujesz sie po tym
                        lepiej . Jest jeszcze ryzyko, gdy poczuli swoja bezkarnosc , ze zrobia to
                        kolejnej dziewczynie , wiec sie dobrze zastanow.
                        • Gość: JoeB Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.04, 01:30
                          Uderz w narkotyki, to oni je mieli i Ci podali ,tak ? Pytanie czy bylas tego
                          swiadoma ? Narkotyki dlugo pozostawiaja slady w organizmie.
                        • lolyta Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 30.06.04, 04:14
                          > Jesli ich bylo 2 , to jest duze prawdopodobienstwo ze ktorys z nich sie zlamie
                          > ( przed sadem, policja ) bedzie staral sie zrzucic wine na drugiego ,

                          No i jest duza szansa, ze ich zeznania sie nie beda pokrywac, bo kazdy bedzie
                          sciemniac a nie bedzie wiedziec, co nascciemnial ten drugi. Wiec to, ze ich bylo
                          dwoch, to moze nawet lepiej.
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 10.07.04, 23:49
        Ja płacze
        • Gość: Em Smutna!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.04, 12:44
          Jak dobrze znowu Cię widzieć! Tak się martwiłam, bo nie odpisałaś na mojego
          maila... Jestem z Tobą, trzymaj się. Też wczoraj płakałam. Bo balam się o
          Ciebie. Całuję Cię, bądź silna, droga Smutna.
          • smutna10 Re: Smutna!!! 11.07.04, 13:07
            Płakałaś bo bałaś sie o mnie??? Co Ty piszesz
            • Gość: Em No tak... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.07.04, 20:18
              Strasznie płaczliwa ze mnie istota, szybko się śmieję i szybko płaczę. I miałam
              okropne wyrzuty sumienia, bo zamiast Ci pomóc naprawdę, wolałam wykłócać się z
              Klarą i Obierzyną i wzruszać wszystkich naokoło swoimi losami... Głupio mi
              nadal.
    • jagodka_lesna Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:07
      Przeczytałam twoją wypowiedź i mam mieszane odczucia.
      Nie wiem ile masz lat, chyba jesteś bardzo młodziutką osobą ("koniec roku
      szkolnego")i tylko to usprawiedliwia twoją głupotę.
      1/. wybrałaś głupi sposób na uczczenie zakończenia roku szkolnego,
      2/. jeśli twoi znajomi kupili mieszkanie jedynie po to, by w nim imprezować,
      można było się domyślać, że nie po to, by słuchać płyt,
      3/. nie lepiej było uczcić ten dzień ze swoim chłopakiem?
      Mam nadzieję, że wyciągniesz lekcję z tego zdarzenia, mimo że już wakacje.
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:10
        mam 20 lat. Tylko to byli koledzy . "zaufani" nigdy bym nie przypuszczala ze
        zrobia cos takiego
        • Gość: Jacek Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.10.15.vie.surfer.at 27.06.04, 10:27
          Do Smutnej
          Bardzo Ci wspolczuje. Radze poszukac fachowej pomocy u jakiegos terapeuty, bo
          samej moze Ci byc ciezko sobie z tym poradzic.
          Twoi "koledzy" zachowali sie w sposob karygodny - Twoja bezmyslnosc nie
          usprawiedliwia ich zachowania.

          Do Klary
          przestan meczyc Smutna. Troche empatii, a nie upierdliwego gledzenia. to bardzo
          przydatne w twym wymarzonym zawodzie
          • klara-klara Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:38
            Nie męczę (celwo), pytam. Wiesz, nie ma co udawać, ze ona jest bez winy, ona to wie, a ja tylko pytam jak to się stało, bo może faktycznie było tak jak mówili oni, a po co ma sobie z tego tytułu robic jeszcze więcej przykrości?
        • Gość: amelia Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: 217.153.220.* 27.06.04, 10:31
          Ja Ci naprawdę współczuję tej sytuacji.Tylko tyle napiszę,bo po prostu nie mam
          pojecia co poradzić.Bedziesz widywać tych "znajomych" i co?Jakby się nic nie
          stało?A my7ślisz,że się chłopak o tym nie dowie?Czy Ci "znajomi"nie będą się
          przechwalać?Nie zrobią z Ciebie "pierwszej szmaty w mieście?
          • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 10:42
            Nie. Nie mamy na codzien ze soba stycznosci- rozne srodowiska, nie znaja mojego
            chlopka. O to jestm spokojna zreszta oni obydwoje maja dziewczyny i do od
            dlugiego czasu. Miedzy innymi dlatego nigdy bym ich o cos takiego nie
            podejrzewała. Nigdy.
    • Gość: Gosia Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 10:28
      Zajrzyj na priv. Pa!
      • smutna10 jaki priv????????????? 27.06.04, 10:30
        Jaki priv????
        Załozyłam tu konto dopiero dzisiaj rano, bo nikomu z moich bliskich o tym co
        sie stało nie powiem bo mi wstyd. Więc o jaki priv chodzi?
        • Gość: wojtek Re: jaki priv????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 10:42
          o skrzynkę pocztową na tym portalu.
          • smutna10 Re: jaki priv????????????? 27.06.04, 10:42
            tak wiem
            • Gość: agawa Re: jaki priv????????????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:01
              Szczerze wspólczuję.To nie była Twoja wina.Koniecznie musisz pójść do dobrego
              psychologa,bo potem odbije się to na tobie.
              Ale bydło ci kolesie.
              • smutna10 Re: jaki priv????????????? 27.06.04, 11:04
                Do psychologa. P jde. Ale jeszcze nie teraz. Od wczoraj mieszkam u kuzynki 30
                kilometrow od mojego domu. Nie moge patrzec na chlopka, na nikogo
              • Gość: erba Re: jaki priv????????????? IP: 217.97.164.* 27.06.04, 11:08
                Oni to bydło fakt, ale ona to normalna? zalać się w trupa i brać narkotyki...
    • Gość: koleś13 Kto z was jest bez grzechu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:17
      niech pierwszy rzuci kamieniem. Może laska trochę sama się w to wpakowała, ale
      przecież pije wiele dziewczyn, ale na takich sk..w nie trafiają.
      • 19alicja Re: Kto z was jest bez grzechu 27.06.04, 11:40
        do czasu aż niestety trafią...
        Rozsądek nakazuje jednak dbać o siebie i trochę się szanować.
        Cała ta historyjka się nie klei.
        Rozumiem że Smutna świętowała zakończenie roku szkolnego i że trochę wypiła, a
        nawet to że wsiadła z tymi facetami do samochodu. Ale co było potem??
        Po co piła z nimi, po co ćpała? Przecież nikt jej do tego nie zmuszał. Potem pisze o imprezie, na której było więcej osób, ni tylko ich 3. Po co zostawała??
        A już zupełnie nie rozumiem czemu się nie broniła. Z samej obawy że mogą ją pobić? Wydaje mi się, że gwałt jest czymś znacznie gorszym niż podbite oko.
        Smutna10, nie jesteś winna tego gwałtu, za to odpowiedzialność ponoszą Ci faceci, którzy skorzystali z okazji łatwej zdobyczy.
        Ale to Ty pozwoliłaś się skrzywdzić. Nie zatroszczyłaś się o siebie. Cały czas powtarzasz, że ufałaś jednemu z tych facetów. Na jakiej podstawie?? Prawie rocznej znajomości? Faktu posiadania dziewczyny? Poczytaj gazety, gwałciciele miewają nawet żony i dzieci.
        Rozumiem, że jest Ci ciężko, że zrobiono Ci straszną krzywdę i współczuję Ci.
        Ale następnym razem najbardziej ufaj sobie i nie osłabiaj własnego zdrowego rozsądku alkoholem i narkotykami.
    • Gość: Ethlinn Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 11:22
      Oj, a ja myślałam że takie historie to tylko w gazetach spotkać można.
      Oczywiście żal mi Ciebie, rozumiem Twój niesmak i wstyd, ale dobrze, że zdajesz
      sobie sprawę że niestety w dużej mierze sama im się podłożyłaś. Oni po prostu
      wykorzystali sytuację - oczywiście to ich nie usprawiedliwia - ale z drugiej
      strony można ich też próbować tłumaczyć tym, że podobnie jak Ty byli nawaleni i
      naćpani. Po prostu nie znalazł się tam nikt trzeźwy ani nikt mądry kto by temu
      wszystkiemu zapobiegł. Moim zdaniem trudno to nawet nazwać gwałtem, zwłaszcza
      jeśli rzeczywiście nie dawałaś im do zrozumienia że TEGO nie chcesz. Wydaje mi
      się, ze najważniejsze byś teraz spróbowała sobie samej pomóc przez wizyty u
      jakiegoś psychologa. Bo zapomnieć to pewnie nie dasz rady niestety.
    • Gość: Lis Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 27.06.04, 11:38
      Troche Ci wspolczuje ale na miejscu Twojego chlopaka jesli bym Cie bardzo
      kochal to chyba nie chcial bym sie o tym dowiedziec bo za samo to ze nie
      toleruje dragow zerwal bym a z drugiej strony taka impreza bez niego ??
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 11:41
        To nie była impreza przyjechała po mnnie kumpela po chwili zadzwonila 2 i tak
        jakoś wyszlo ze zebralo sie jeszcze kilku starych znajomych i pojechalismy nad
        jezioro.Moj chlopak w tym czasie bylk w domu.Tak szczee to on nie toleruje
        moich starych znajomych, mieli kiedys starcie i sie mijaja jak moga.Nie zawsze
        jest sie ze swoja 2 polowka prawda. Nigdy mu o tym nie powiem nie moge patrzec
        mu w oczy dlatego narazie jestem u kuzynki z dala od tego wszystkiego.Nie wiem
        jak sobie poradze.
    • Gość: eve Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.acn.pl 27.06.04, 11:39
      bardzo Ci wspolczuje.....Nie ma co teraz sie obwiniac,mimo,ze napewno
      postapilas lekkomyslnie,ale stalo sie niestety...Obwiniasz sie-to syndrom
      ofiary,czujesz sie 'brudna' pod kazdym wzgledem-niestety nie poradzisz sobie z
      tym sama,nawet czas Ci nie pomoze...Radze jak najszybciej isc do psychologa-
      napewno rozmowa pomoze Ci,choc tez nie od tak...Nie ukrywaj tego przed
      przyjaciolmi,chlopakiem,rodzina bo Twoje zachowanie bedzie wskazywac na to,ze
      cos sie stalo...mysle,ze jesli Cie kochaja-a napewno tak jest-beda starac Ci
      sie pomoc-uwierz mi,ze bez wsparcia najblizszych Twemu sercu nie wyjdziesz z
      tego...Trzymaj sie i nie obwiniaj sie(wiem,ze latwo sie mowi/pisze),pozdrawiam
      cieplo
      • Gość: Em Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.04, 18:18
        To nie do końca tak. Smutna, czas leczy rany. Dużo zależy od Ciebie, od Twojego
        podejścia. Wiem dobrze, że to delikatnie mówiąc, niełatwe, ale postaraj się
        zdystansować do tego wydarzenia. Może spojrzeć na to inaczej? Hm, nie wiem, co
        konretnego Ci doradzić, bo chyba nie każdy ma tak zabawną filozofię życiową jak
        ja. Ale są sposoby, żeby sobie z tym poradzić. Nie bój się chłopców, nie każdy
        z nich to potencjalny przestępca. Wielu z nich myśli w pierwszej kolejności o
        seksie, ale nie wszyscy.
        Proszę wszystkich, którzy wypowiadają się na tym forum: nie biczujcie Smutnej
        po raz kolejny. To bardzo ważne. Nawet jeśli była lekkomyślna, to już otrzymała
        karę. Teraz potrzeba jej głównie współczucia i rad. Smutna, nie licz, że
        ktokolwiek z Twoich bliskich będzie w stanie znieść to, co Ci się przytrafiło
        lepiej niż Ty. Już tak to jest, że ofiary są najsilniejsze. Nie radzę Ci też
        zanoszenia sprawy do sądu - szczegółowe zeznania na sali sądowej...
        Trzymam za Ciebie kciuki. Czas leczy rany, przysięgam!

        PS. Zdarzyło mi się praktycznie to samo, co Smutnej, więc nie piszcie,
        że "łatwo mówić"
    • Gość: eve Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.acn.pl 27.06.04, 11:42
      jeszcze jedno-LUDZIE PRZESTANCIE JA OBWINIAC!!!!!!!!!fakt faktem,ze postapila
      jak juz napisalam lekkomyslnie,ale stalo sie NIESTETY...postawcie sie w Jej
      sytuacji...
      Nie kopie sie lezacego...Nie chodzi mi o puste pocieszanie bo i tak zapewne
      duzo teraz nie pomoze,ale troche zrozumienia...............
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 12:24
        To jes chore. Jak z kiepskiego filmy jak o tym mysle to misie wydaje ze to nie
        mnie dotyczy.Jak ja bede z tym zyla, co z chlopakiem, nie potrafie tak..
    • Gość: ola Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.dobrafirma.com / *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 12:12
      A co było po tym całym "zajściu"?siedziałś jeszcze z nimi jak gdyby nigdy nic?
      Jak wróciłaś do domu?
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 12:19
        Jak sie obudziłam byłam sama w pokoju jak do mnie dotarlo co sie stalo bylam w
        szoku zaczelam plakac , oni byli w 2 (tak mi sie wydaje bo nie sprawdzałam)
        ubrałam sie i wyszłam. Mieszkam w du ym mieście, wsiadlam w tramwaj i
        pojechalam do domu, a co innego mialam zrobic
        • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 12:23
          To jes chore. Jak z kiepskiego filmy jak o tym mysle to misie wydaje ze to nie
          mnie dotyczy.Jak ja bede z tym zyla, co z chlopakiem, nie potrafie tak.
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 12:20
        To jes chore. Jak z kiepskiego filmy jak o tym mysle to misie wydaje ze to nie
        mnie dotyczy.Jak ja bede z tym zyla, co z chlopakiem, nie potrafie tak
        • Gość: banan Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.ds.pg.gda.pl / *.ds.pg.gda.pl 27.06.04, 12:26
          No to witamy w doroslym swiecie. Takie rzeczy sie zdarzaja czesto, pech chcial
          ze trafilo tez na Ciebie. Najlepiej wyjedz na studia do innego miasta albo cos
          podobnego...wtedy z czasem przestaniesz o tym myslec
          • Gość: Em Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.04, 18:21
            Banan, wybacz, ale TY to naprawdę nie wiesz, o czym piszesz. Najlepiej nie
            wpisuj się w ogóle, jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia.
    • Gość: Ania Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: 195.150.115.* 27.06.04, 12:27
      Może postąpiłas głupio. Głupota było picie alkoholu i cpanie. Ale to co stało
      się później NIE JEST TWOJĄ WINĄ. Nikt nie ma prawa wykorzystać drugiej osoby,
      nawet pijanej i nie w pełni swiadomej.
      Chyba powinnas skorzystać z porady dobrego psychologa. JA miałam raz do
      czynienia ze zboczencem. Nic mi nie zrobił.... tylko dnie dotknął po nodze, ale
      czułam się po tym strasznie brudna. Nie mogłam domyć nogi. To nic w porównaniu
      z tym co spotkało Ciebie, więc domyslam się jak musisz się czuć. To szybko nie
      mija.
      A co do chłopaka.... myślę, że na razie nie powinnas mu nic mówić. Może być na
      Ciebie wkurzony... nie o gwałt (bo o coś takiego może się na kobietę obrazić
      tylko zwykły dupek), ale o Twoje zachowanie na imprezie... picie i cpanie.
      Porozmawiaj z psychologiem... może on ci doradzi kiedy i jak masz powiedzieć o
      tym wszystkim swojemu chłopakowi.

      Trzymaj się. I pamiętaj.. NIE JESTEŚ NICZEMU WINNA!!!!!!!!!
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 12:31
        do Gość Ania
        Dzieki za te słowa ja wiem ze zachowałam sie jak idiotka,ale cały czas mysle ze
        jestem winna.
        • Gość: Ania Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: 195.150.115.* 27.06.04, 12:38
          NIE JESTEŚ!!!!
          Nie znam się za bardzo na psychologii, ale wiem że tak często czują się ofiary
          róznego rodzaju przestępstw. Biora na siebie winą ze całe zło które się stało.
          No i niestety często odwokacji przestępców wykorzystują ten syndrom.

          Nie daj sobie wmówić przez nikogo, że to Twoja wina. Ty byłas tylko
          lekkomyslna. Ale cała wina tego co się stało jest po stronie tych chłopaków. Im
          szybciej skontaktujesz się z dobrym psychologiem tym lepiej. Nie zdaręczaj się
          niepotrzebie!!!!!

          A na przyszłość pamiętaj, że czasem niestety trzeba tez myśleć za innych, skoro
          oni sami są pozbawieni tej umiejętności.

          Trzymaj się!
    • Gość: Jingiel Żal mi Cię, naprawdę, życie Cię doświadczyło IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 13:26
      ale dziękuję Bogu, że nie było mnie na tej imprezce. Ileż balang zaliczyłem,
      ile dziewczyn przeleciałem długo by liczyć. Na każdej imprezie wóda lała się
      strumieniami, dragi też chodziły, ale mniej. Dziewczyny raz same dawały raz się
      obrażały i nie dawały, nikt zbytnio się tym nie przejmował. Dziewczyn raczej
      nie brakowało a w śród nich przecież mogła być również taka jak Ty. Chciałaś
      się tylko zabawić a nie oddać grupce kolesi, kolesie chcieli się zabawić a w
      trakcie zabawy coś przelecieć, miałaś pecha, znalazłaś się w niewłaściwym
      czasie w niewłaściwym miejscu. Pamiętaj każda zabawa akoholowa (albo na haju) w
      mieszanym towarzystwie ma na celu zakończyć sie w łóżku. To czy tam traficie
      jest niewiadomą: czy Ty będziesz chcieć a On będzie mógł to już inna sprawa,
      ale cel jest tylko jeden - łóżko. Dobrze, że mnie tam nie było. Trzymaj się,
      świat się przecież nie zawalił na Twoją głowę. A może to był tylko sły sen?
      • smutna10 Re: Żal mi Cię, naprawdę, życie Cię doświadczyło 27.06.04, 13:28
        Oni właśnie chodzą często na takie imprezki ja piszesz. MOze po prostu myśleli
        ze jestem taka jak te panny ktore dotąd spotykali
        • Gość: Jingiel Re: Żal mi Cię, naprawdę, życie Cię doświadczyło IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 13:37
          Dokładnie tak. Jeśli slyl ich życia i sposób zabawy Ci nie odpowiadał to nie
          powinnnaś się tam wogóle znaleźć. A jeśli już to w 100% trzeźwa. Zając nie
          wychodzi na polowanie zabawić się. Pozdrawiam
      • Gość: kasia Re: Żal mi Cię, naprawdę, życie Cię doświadczyło IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 16:43
        Pamiętaj każda zabawa akoholowa (albo na haju) w
        > mieszanym towarzystwie ma na celu zakończyć sie w łóżku. To czy tam traficie
        > jest niewiadomą: czy Ty będziesz chcieć a On będzie mógł to już inna sprawa,
        > ale cel jest tylko jeden - łóżko.

        przepraszam,ale w jakim towarzystwie trzeba sie obracac,zeby miec takie
        poglady??nie wyobrazam sobie,zeby pojsc na"mieszana"impreze i miec nadzieje,ze
        zakonczy sie ona w lozku z kimkolwiek!!!
        kiedy ide ze znajomymi,kumplami,kolezankami,to bawimy sie,oblewamy jakas okazje
        i nikt nie ma na celu zaciagac kogos do lozka!
        • Gość: Jingiel Re:Szkoda IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 18:53
          No cóż, to że Ciebie nikt nie zaciągnął do łóżka to nie znaczy że nie chciał.
          Wiem coś o tym. Nie każda dziewczyna, na którą rozstawiłem sieci chciała do
          nich wpaść. A może jest znacznie gorzej, może nie znalazłaś swego amatora :).
          Szukaj więc dalej. Powodzonka. Gdybyś miała z tym jakieś problemy możesz walić
          do mnie jak w dym.
          • Gość: kasia Re:Szkoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 23:09
            rozmowa z toba nie ma sensu,bo jestes czlowiekiem pokroju tych dwoch..

            >Nie każda dziewczyna, na którą rozstawiłem sieci chciała do
            nich wpaść.

            dziwie sie ze jakakolwiek chciala.

            • Gość: Jingiel Lubię kobitki. Czy to grzech?, One mnie też lubią` IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 23:43
              czy to wada?. Czy Ty masz jakiś problem?
              • Gość: kasia838 Re: Lubię kobitki. Czy to grzech?, One mnie też l IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.04, 15:46
                jw.
                • Gość: Jingiel Kasiu chcesz poznać najsłodsze tajemnice życia? IP: *.acn.waw.pl 28.06.04, 21:46
                  Zapraszam do przejażczki po atrakcyjnych i intrygujących meandrach. Gwarantuję,
                  że nie pożałujesz, doznasz wrażeń nieosiągalnych dla przeciętnej kobiety. To
                  jest jedyna i niepowtarzalna okazja. A jak mawiają, najgorzej żałować
                  niepopełnionych grzechów.
        • smutna10 Re: Żal mi Cię, naprawdę, życie Cię doświadczyło 27.06.04, 18:53
          Gość portalu: kasia napisał(a):

          > Pamiętaj każda zabawa akoholowa (albo na haju) w
          > > mieszanym towarzystwie ma na celu zakończyć sie w łóżku. To czy tam trafic
          > ie
          > > jest niewiadomą: czy Ty będziesz chcieć a On będzie mógł to już inna spraw
          > a,
          > > ale cel jest tylko jeden - łóżko.
          >
          > przepraszam,ale w jakim towarzystwie trzeba sie obracac,zeby miec takie
          > poglady??nie wyobrazam sobie,zeby pojsc na"mieszana"impreze i miec
          nadzieje,ze
          > zakonczy sie ona w lozku z kimkolwiek!!!
          > kiedy ide ze znajomymi,kumplami,kolezankami,to bawimy sie,oblewamy jakas
          okazje
          >
          > i nikt nie ma na celu zaciagac kogos do lozka!


          Dokładnie!!! Cały czas o to mi chodzi, nigdy nie spotkałam sie z takąimpreza"
          czy ludzmi gdzie finisz miał sie odbywac w lozku. Raczej jeden dr giemu pomaga.
    • sunday Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 13:54
      Smutna, nie jesteś niczemu winna - nikt nie ma prawa tak postąpić, jak
      postąpili Twoi "koledzy". Potrzebujesz czasu i spokoju. I nieobwiniania się.
      Dobrze by było, gdybyś skontaktowała się z dobrym psychoterapeutą, razem z nim
      zastanowiła się, co dalej. Czy rozmawiałasz o tym, co się stało z kimś poza
      nami? Z kuzynką, u której mieszkasz? Dobrze by było, gdybys miała kogoś takiego
      przy sobie.

      Trzymaj się - czas płynie i leczy, nawet jeśli się na początku w to nie wierzy.
      I nie zapomnij o psychologu.
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 13:57
        Nie z nikim o tym nie rozmawiam. Wstyd mi
        • sunday Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:20
          > Nie z nikim o tym nie rozmawiam. Wstyd mi

          Jeśli masz kogoś naprawde bliskiego, o kim wiesz, że możesz jej/mu zaufać i
          który zatrzyma to dla siebie, to porozmawiaj z tą osobą. To naprawde pomaga. I
          pójdź do psychologa, jakiegoś dobrego - poradź się może kogoś ze znajomych,
          któy jest dobry - jeśli nie chcesz mówić, że to dla siebie, to np. powiedz, że
          szukasz dla koleżanki. Psycholog tez może pomóc. Nie zastąpi codziennego
          kontaktu z bliską osobą, ale może pomóc stanąć na nogi. Masz pieniądze, by
          zapłacić za wizyty?

          Myślę, że dobrze, że jesteś u kuzynki (na długo?), daleko od swojego środowiska
          i rodziny. I od chłopaka. Idealnie by było, gdyby to on był tą bliską osobą do
          porozmawiania, ale to chyba niemożliwe. Kuzynka, u której mieszkasz? Widzi
          chyba, że coś złego się z Tobą dzieje...

          I trzymaj się, spróbuj się uspokoić, nie zrób żadnego głupstwa.
          Czas płynie i leczy. Naprawdę. Tylko daj mu szansę leczyć...
          Trzymam za Ciebie kciuki!
          • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 14:24
            sunday napisał:

            > > Nie z nikim o tym nie rozmawiam. Wstyd mi
            >
            > Jeśli masz kogoś naprawde bliskiego, o kim wiesz, że możesz jej/mu zaufać i
            > który zatrzyma to dla siebie, to porozmawiaj z tą osobą. To naprawde pomaga.
            I
            > pójdź do psychologa, jakiegoś dobrego - poradź się może kogoś ze znajomych,
            > któy jest dobry - jeśli nie chcesz mówić, że to dla siebie, to np. powiedz,
            że
            > szukasz dla koleżanki. Psycholog tez może pomóc. Nie zastąpi codziennego
            > kontaktu z bliską osobą, ale może pomóc stanąć na nogi. Masz pieniądze, by
            > zapłacić za wizyty?
            >
            > Myślę, że dobrze, że jesteś u kuzynki (na długo?), daleko od swojego
            środowiska
            >
            > i rodziny. I od chłopaka. Idealnie by było, gdyby to on był tą bliską osobą
            do
            > porozmawiania, ale to chyba niemożliwe. Kuzynka, u której mieszkasz? Widzi
            > chyba, że coś złego się z Tobą dzieje...
            >
            > I trzymaj się, spróbuj się uspokoić, nie zrób żadnego głupstwa.
            > Czas płynie i leczy. Naprawdę. Tylko daj mu szansę leczyć...
            > Trzymam za Ciebie kciuki!


            Pracuje, mam pieniadze na psychologa, ale teraz nie potrafie z nikim o tym
            rozmawiac mam blokade. U kuzynki bede z tydzien gora dwa to stalo sie dwa dni
            temu, nie potrafie rozmawiac o tym twarza w twarz
            • sunday Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 15:10
              Odpisałem w mailu.
    • Gość: Piotr Re: dziewczyna pijana, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 14:37
      doopa sprzedana - stare, ale nadal aktualne :(
      • Gość: Em Re: dziewczyna pijana, IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.04, 18:26
        Co za idiotyzm. Jesteś dumny z tego, co napisałeś? To się ciesz. Na zdrowie.
    • grazka5 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 16:39
      Co się stalo, to sie nie odstanie, więc proszę nie zadręczaj się pytaniem czy
      to była Twoja wina. Sugeruję się skupić na końcówce tematu wątku "co teraz??"

      Dobrze byłoby porozmawiać o tym z kimś dorosłym, idealnie z matką, ale domyslam
      się, że nie jest to mozliwe. Zdecydowanie odradzam rozmowy z kolezankami i z
      chłopakiem. Piszesz jednak, iz nie jestes w stanie w tej chwili rozmawiac o tym
      z kimkolwiek w realu, rozumiem to.
      Psycholog - OK, ale moze byc trudno znalezc odpowiednią osobe nawet w duzym
      miescie, nie mówiac juz o wyjasnieniach jakich musialabys udzielac po drodze -
      czyli albo w rejestracji albo robiąc wywiad aby takowego znalezc.

      Przejrzalam internetowe strony czasopism kobiecych - tych udzielających porad
      od wielu lat - i ja proponuje skorzystanie na początek z porady psychologa
      redakcyjnego.
      Wierz mi - ogolnopolska redakcja pisma wiele razy zetknęła się z podobną sprawą
      i na pewno potrafi Ci wskazac adresy i telefony psychologow oraz instytucji w
      Twoim regionie, do ktorych bedziesz mogla sie zwrocić. Przypadkowo wybrany
      psycholog byc moze nigdy nie zetknąl się z taką sprawą. Tez mieszkam w duzym
      miescie, ale raczej mialabym problem ze znalezieniem odpowiedniego specjalisty
      tak bez wywiadu wsrod znajomych.

      Proponuje - wejdz na strone redakcji "Przyjaciolka" dzial "Miedzy nami"
      www.przyjaciolka.pl/article_spis.php?s=36
      na samym dole tej strony masz formularz, gdzie mozesz opisac sytuacje i
      poprosic o pomoc co dalej.
      Trzymaj sie, gdybys miala jakies pytania do mnie to pisz śmiało.
      Pozdrawiam.

    • Gość: cure Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.kom / *.kom-net.pl 27.06.04, 17:38
      Nie piszę pod swoim nickiem, choć jestem stałą bywalczynią.
      Za bardzo mi wstyd, jak sobie teraz przypomnę.

      MIałam podobną sytuację, tzn. jeśli chodzi o finał, bo cała oprawa wyglądała
      inaczej. Mnie po rozdaniu świadectw maturalnych zgwałcił mój nauczyciel.
      Mniejsza o to, jak to się stało. Faktem jest, że nie byłam na haju, pijana, nie
      prowokowałam, ale stało się...i nic tego nie zmieni. Też znałam go wiele lat,
      był i jest "szanowanym" członkiem społeczeństwa, ale nie powstrzymało go to od
      tego czynu.
      Przez wiele lat próbowałam o tym zapomnieć, ale niestety to wraca. Swojemu
      ówczesnemu chłopakowi nigdy o tym nie powiedziałam, ale miała wrażenie, że sama
      dążyłam do tego, żeby ze mną zerwał, bo nie czułam się godna.
      To siedzi cały czas we mnie, choć świadomie próbowałam to wyrzucić.
      Wraca w najmniej oczekiwanych momentach.
      Mam głęboką depresję i leczę się.
      Moja rada- smaruj do psychologa.Idź do jakiegoś miejsca, gdzie powiedzą Ci, co
      dokładnie robić. Nie zostawiaj tego, bo nie podniesiesz się do końca życia.
      To najlepszy moment, żeby zacząć coś robić.Cokolwiek.
      Trzymaj się.Latwo powiedzieć, ale jesteś na pewno silną osobą, więc może się
      udać.
      Znajdź kogoś, komu zaufasz. Nie możesz zostać sama.
      Pa
    • bandyta1 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 18:14
      Smutna to byl gwalt. Nie wazne czy sie opieralas. Powinnas zameldowac to na
      najblizszej komendzie milicji.Nie wazny jest czas. W Szwecji za taka sprawe
      jest kara do 4 lat. Nie badz glupia i nie daj sie zmylic. Chcesz reszte zycia
      spedzic u psychologa, po takim wydarzeniu, bo to sie kiedys w jakis sposob
      odbije na psychice. A oni nie powinni juz nigdy zadnej kobiecie zrobic podobna
      rzecz ich tez trzeba nauczyc, ze zrobili straszna rzecz!
    • Gość: 02 Zgłoś sprawę gwałtu policji IP: *.waw.pl 27.06.04, 18:27
      Tylko prawda cię oczyści i da ci zyć
      3maj sie
      02
      • smutna10 Re: Zgłoś sprawę gwałtu policji 27.06.04, 19:11
        Gość portalu: 02 napisał(a):

        > Tylko prawda cię oczyści i da ci zyć
        > 3maj sie
        > 02

        Jakieś dwie godziny temu wrocilam do domu z pracy , jechałam pociagiem 30
        kilometrow-30minut- ale inni ludzie codziennie tak dojezdzaja i nie przeszkadza
        mi to , przynajmiej nie musze ogladac mojego chlopaka, czuje sie tak jak
        napisala cugo niegodna, nie potrafie spojrzec mu w oczy , nie chce sie z nim
        widziec. dzwonil dziś domyslil sie ze jest cos nie tak. Boje sie.
        Nie znam nikogo komu moglabym powiedziec o wszystkim - znaczy moze sa takie
        osoby moja przyjaci łka, ale nie potrafie, czuje sie winna cały czas. Ze moglam
        cos zrobic, ze to moja wina nie pisze tego zeby za chwile przeczytac"smutna nie
        jestes winna" -to bardzo mi pomaga, ale ja caly czas , caly czas wydaje mi sie
        ze ...
        Co do policji-kiedy ogladalam w telewizji albo czytalam w gazetach o kobietach
        ktore spotkalo cos takiego jak mnie a one nie chialy isc na policje tylko
        nonimowo opowiadaly o tym co sie stało myslałam- głupie sączy co?! ja na ich
        miejscu odrazu bym poszła na policje, teraz wiem jak bardzo sie myliłam, juz
        wiem co czulu te kobiety- one po prostu nie mialy sieły, nie chcialy przezywac
        tego jeszcze raz, opowiadac o tym wszystkim dookoła. czuły sie jak szmaty,
        czuly sie brudne i winne. Co kolesie mowiliby ze to moja wina ze prowokowałam,
        kiedy spoktako by cos takiego jakasmoja znajomą zabilabym takich smieci. A sama
        sobie nie potrafie pomoc

        zawsze problemy innych wydają sie latwiejsze...

        Co do psychologa, wiem ze powinnam ale nie potrafie sie przełamać, nie umiem
        powiedzic tym co sie stalo 2 osobie, czula bym sie jak szmata
    • Gość: 02 A do tych kobiet jak klara-klara IP: *.waw.pl 27.06.04, 18:38
      mam jedno życzenie
      Mam nadzieję ze jako matki znajdziecie się w takiej samej sytuacji.
      Będziecie mogły do końca życia rozpatrywać problem winy i przyjemności.
      Gratulacje Gratulacje Gratulacje
      02
      • klara-klara Re: A do tych kobiet jak klara-klara 27.06.04, 18:56
        Ale o co konkretnie ci chodzi?
        • Gość: 02 klara-klara to facet IP: *.waw.pl 27.06.04, 19:03
          Teza ze wina zgwalconej kobiety jest zalezna od jej przyjemnosci podczas gwałtu
          chyba nie jest pomyslem kobiety nieprawdaż?
          02
          • klara-klara Re: klara-klara to facet 27.06.04, 19:05
            Tylko, chyba ci się pomyliło, bo ja nigdzie tego nie napisałam, nawet nic podobnego do tego.
            • Gość: 02 klaro-klaro a moze Karolu? IP: *.waw.pl 27.06.04, 19:10
              wyraznie widac to w twoich postach
              Piszesz o przyjemnosci w czasie gwaltu...
              To nie wiesz ze kobieta ma prawo w kazdej chwili powiedziec nie?
              02
              ps zas przecietna kobieta odczuwa przyjemnosc z sexu nieprawdaz?
              i nie ma to nic wspolnego z gwaltem
              chyba ze nie wiesz o czym mowa
              • klara-klara Re: klaro-klaro a moze Karolu? 27.06.04, 19:11
                Wskaż mi gdzie tak napisałam.
                • Gość: 02 Karolu IP: *.waw.pl 27.06.04, 19:14
                  zaraz jest meczyk
                  kup sobie piwko o usiadz przed telewizorkiem
                  02
                  • klara-klara Tak też myślałam. Ośmieszasz sie. (nt) 27.06.04, 19:16
                    • Gość: Em Re: Tak też myślałam. Ośmieszasz sie. (nt) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 10:15
                      Kłóćcie się. Kłóćcie się. Gratulacje. Na pewno Smutna ma na to ochotę. Na pewno
                      jej tym pomożecie.
    • senne_marzenie Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 18:45
      jeden blad juz popelnilas - zadajac sie z nimi. masz szanse nie popelnic
      drugiego - zglos sie na policje, idz do lekarza, do psychologa. im sie nalezy
      kara, niezaleznie od tego jak bardzo pijana bylas.
    • losiu4 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 19:38
      smutna10 napisała:

      > Byłam ze znajomymi nad jeziorem. Zadzwonił mój kumpel - znam go prawie rok,
      > spytał gdzie jestem powiedziałam mu i przyjechał- byłam lekko wstawiona
      > opijaliśmy ze znajomymi koniec roku szkolnego. W koncu przyjechał -
      > przyjechal
      > z kolega. Wsiadlam do auta i pojechaliśmy mieli mi pokazać mieszkanie ktore
      > kupili na sp łe - specjalne mieszkanie na imprezy. Pojechałam - znalam
      > Patryka
      > przez prawie rok i ufałam mu. W samochodzie mmieli jeszce wodke wiec napiłam
      > sie z jednym z nich, kiedy już w glowie totalnie mi szumiało dali mi tablete.
      > (narkotyk) Kidy dojechaliśmy do tego mieszkanie prawie bylam nieprzytomna.
      > Pamiętam ze przyszlo tam jeszce kilka osob. Prawie cała impreze
      > przesiedziałam
      > w toalecie. Nastepna rzecza jaka pamietam bylo to ze rozlozyli lozko i
      > rozebrali mnie. Najpierw wszedl we mnie kolega mojego znzjomego a pozniej on.
      > Mowili ze ich zachecałam - moze i tak było ale bylam ieprzytoman i prawie nic
      > nie pamietam. Jak juz we mnie byli chwile sie opieralam i przestałam.
      > udawalam
      > ze mie sie to podoba. mam straszne wyzuty czuje sie jak szmata, nie wiem co
      > mam
      > robic szczeze nie wiem czy to moja wina czy ich prowokowałam, nie wiem nic.
      > Ale
      > jestem pewna ze na trzezwo nigdy bym na cos takiego nie pozwoliła. Nie bili
      > mnie ale kiedy odpychalam ich nie zwracali na to uwagi. Mam chlopaka kocham
      > go , wstydze sie o tym komukolwiek powiedziec bo nie wiem czy to mozna nazwać
      > gwałtem- przeciez bylam nacpana i pijana. Nie broniłam sie za bardzo ale tez
      > prawie nic nie pamietam bylam na wpol przytomna. Co mam robić, czy to był
      > gwałt ? Piszcie na mojego meila smutna10@gazeta.pl szczerze chce wiedziec co
      > o
      > tym myslicie nawet jesli to byla moja wina

      kobieto, aż przykro się czyta takie rzeczy... że też są ludzie, którzy stan
      upojenia kogokolwiek w dosć perfidny sposób starają się wykorzystac...
      (oczywiście zakładam, ze to, co napisałas jest całą prawdą i tylko prawdą).
      Jesli uczciwa drogą chciałabyś obrac, to po obdukcji winnaś się zgłosić na
      policję i do sądu... ale tu problem jest... sytuacja, którą przedstawiałś jest
      wielce dwuznaczna... właściwie dobrowolne przyzwolenie na wszystko... wierzę,
      że Cie skrzywdzono... wiec jeśli chcesz - walcz... ale na sali sądowej
      spodziewaj sie różnych przykrych rzeczy...

      Pozdrawiam

      Losiu
    • witch-witch Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 27.06.04, 20:50
      To co teraz przezywasz to reakcja obronna psychiki. Koniezcnie musisz z kims
      porozmawiac do kogo masz zaufanie. Twojej winy nie ma tu zadnej. Masz prawo sie
      upic i wypic ile chcesz, jak ci nie przeszkadza branie narkotykow- tez.Ale to
      jest wina tych podlych facetow ktorzy jak typowe skurwysyny wykorzystali twoja
      slabosc. Swiata nie zmienisz, skurwysyni zawsze beda na nim ale nie wolno
      pozwolic aby ktos wbrew twojej woli pozwalal sobie. Dlatego jest to gwalt i
      powinnas przynajmniej zameldowac to na policji zrobic cokolwiek dla ratowania
      siebie. Co bedzie dzialo sie pozniej? Sama zobaczysz, ale ta teraz twoja
      slabosc kosztuje wiecej niz ci sie teraz wydaje. Czy masz jakas przyjaciolke, z
      ktora mozesz isc na policje? Z kims kto cie wesprze? Obiecaj mi ze to zrobisz!
      Trzymam kciuki.
      • kate78 Przeżyłam coś takiego dwa razy 27.06.04, 21:10
        W tym samym czasie, kończyłam podstawówkę, rodzice pracowali za granicą, a mną
        i siostra zajmował się sąsiad, który miał nam dawać pieniądze i sprawdzać, czy
        o 21 jesteśmy w domu. Pewnego dnia grałyśmy na szkolnym boisku w koszykówkę.
        Dostałam piłką w głowę, trochę mnie zamroczyło i zaczęłam się źle czuć. Siostra
        zaprowadziła mnie do domu i wróciła na boisko grać. Po jakimś czasie przyszedł
        sąsiad. Zobaczył mnie leżącą w łóżku, zrobił herbatę. Głaskał po głowie, a za
        chwilę zaczął głaskać uda, piersi, ściągnął mi koszulę, zaczął pieścić. Mnie
        głowa pękała, bo wcześniej wymiotowałam - pewnie miałam lekkie wstrząśnienie
        mózgu. Spytałam się, czy swojej córce też by to zrobił, a on :"jakby było
        trzeba". Cieszę się, że już tam nie mieszkam, że mam syna, a nie córkę. Więcej
        się to nie powtórzyło, opowiedziałam o tym mamie 3 lata później. Ale nie
        zareagowała odpowiednio. Może sama zdradzała z nim ojca, jak ten pracował za
        granicą, bo sąsiad często u nas przesiadywał! Szkoda gadać. Wtedy sobie
        obiecałam jak najszybciej stracić cnotę, tak tez się stało. Miałam też
        parunastu partnerów. od 2 lat jestem szczęśliwą mamą. Już nie zdradzam.
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 28.06.04, 08:12
        witch-witch napisała:

        > To co teraz przezywasz to reakcja obronna psychiki. Koniezcnie musisz z kims
        > porozmawiac do kogo masz zaufanie. Twojej winy nie ma tu zadnej. Masz prawo
        sie
        >
        > upic i wypic ile chcesz, jak ci nie przeszkadza branie narkotykow- tez.Ale to
        > jest wina tych podlych facetow ktorzy jak typowe skurwysyny wykorzystali
        twoja
        > slabosc. Swiata nie zmienisz, skurwysyni zawsze beda na nim ale nie wolno
        > pozwolic aby ktos wbrew twojej woli pozwalal sobie. Dlatego jest to gwalt i
        > powinnas przynajmniej zameldowac to na policji zrobic cokolwiek dla ratowania
        > siebie. Co bedzie dzialo sie pozniej? Sama zobaczysz, ale ta teraz twoja
        > slabosc kosztuje wiecej niz ci sie teraz wydaje. Czy masz jakas przyjaciolke,
        z
        >
        > ktora mozesz isc na policje? Z kims kto cie wesprze? Obiecaj mi ze to zrobisz!
        > Trzymam kciuki.

        Nie powiem o tym n ikomy moze sie powta am ale mi wstyd, po prostu
    • kate78 Przeżyłam coś takiego 2 razy 27.06.04, 20:54
      Kiedyś przytrafiła mi sie podobna sutuacja, a nawet dwie. Miałam 14 lat
      wracałam do domu o godz, 20:30, ubrana w krótką czarną sukienkę, do windy za
      mną wszedł chłopak około 20 letni. Zatrzymał windę i powiedział, że nic mi nie
      zrobi. Ja zaczęłam płakać, a on wyciągnął i kazał mi poruszać tak, żeby wywołać
      erekcję, póżniej odwrócił mnie tyłem do siebie i zaczął się o mnie ocierać,
      zdjął mi majtki i palcem mnie pocierał. Trwało to może 5 minut, a ja tylko
      płakałam. Po powrocie do domu zamknęłam się w pokoju. O 23 zadzwoniłam na
      policję, ale telefonicznie przyjął pan policjant moje zeznanie i na tym sie
      skończyło.Rodziców nie było w domu, pracowali za granicą. Nigdy też im tego nie
      powiedziałam, tylko moim 2 chłopakom. Pamiętam zapach tego chłopaka, czasami
      wydaje mi się, że go widzę. Boję się z obcym wsiąść do windy, ciemności i
      chodzenia sama po zmroku. Tego nie da się zapomnieć, a minęło 12 lat.
      • Gość: kutas Re: Przeżyłam coś takiego 2 razy IP: *.acn.waw.pl 27.06.04, 23:49
        dziewczyny, wy to macie dobrze
        • Gość: Em Re: Przeżyłam coś takiego 2 razy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 10:19
          Ty swinio
        • Gość: Em Re: Przeżyłam coś takiego 2 razy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 10:19
          Mam wrażenie, że sam zrobiłbyś to co oni (albo zrobiłeś)
    • Gość: Ewa Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.acn.waw.pl 28.06.04, 01:20
      Zgłoś to na policji ! To przestępstwo ! Nie możesz tego podarować ! TO NIE BYŁA
      TWOJA WINA ! Zrób to także w moim imieniu - kiedyś to przeżyłam - tylko, że ja
      mialam 13 lat i nic z tym nie zrobiłam.... dzisiaj żałuje....
      • smutna10 Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? 28.06.04, 08:15
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > Zgłoś to na policji ! To przestępstwo ! Nie możesz tego podarować ! TO NIE
        BYŁA
        >
        > TWOJA WINA ! Zrób to także w moim imieniu - kiedyś to przeżyłam - tylko, że
        ja
        >
        > mialam 13 lat i nic z tym nie zrobiłam.... dzisiaj żałuje....


        Ale co ja im pwoem, ze piłam, cpałam, byłam z nimi sama, pożadni ludzie by
        czegos takiego nie zrobili, nie wykorzystali by mnie, wiem, ale jak ja im
        udowodnie.
        • Gość: basia Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.04, 15:12
          są testy psychologichne które potwierdzą że mówisz prawdę pozatym są świadkowie
          z imprezy widzieli cię pijaną
    • Gość: Aga Re: Gwałt???Czy to była moja wina??? co teraz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.04, 08:20
      Nie znam się na prawie ,ale może to oni muszą udowodnić ,że tego nie zrobili?
      • smutna10 Rozmawiałam z kuzynem 28.06.04, 08:52
        Wczoraj wieczorem ogladaliśmy z kuzynka i kuzynem film, komedie:/ Bylam caly
        czas zdoinowana( no ale jaka mialam być) poszłam do kuchni kuzyn poszedl za mna
        jest starszy ma 24 lata, siedzielismy i gadaliśmy o niczym. Zapytał wprost co
        mi jest, powiedziałam mu pol prawdy- powiedziałam , ze probowali mnie zgwalcic
        ale im sie nie udało zaczelam plakac- prwdy bym mu nioe powiedziuała czula bym
        sie jak kurwa ....
        Kuzyn wpadł w szał... powiedział ze jak mu pwoeim kto to to ich roz.. tak ze
        nie beda wiedzieli kto i kiedyej prawdy)
        Powiedział ze ich roz... jak sie wie kto to wymuszal na mnie zebym mu
        powiedziała, ale sie o niego boje tamci tez mją"kolegów" od "bicia" Wszystko
        jest chore, Nie dziwie sie ze tak zareagował w koncu ktos skrzywdzil bliska
        jemu osobe.

        I wiecie co gdyby tak sie stalo pocz ła bym sie lepiej- tak mi sie wydaje. na
        policje nie pojde, nigdy, wiem to.
        Mam ochote powiedziec kuzynowi- "tak daj im nauczke"
        I wiecie co jak wroce z pracy to mu tak powiem . Niech wyladuja w szpitalu za
        to zo mi zrobili, nie zachowuje sie teraz jak ofiara, nie wiem nie dbam o to .
        "Ząb za ząb?"
        • Gość: Asia Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: *.233.169.70.devs.futuro.pl 28.06.04, 09:52
          Jedną radę Ci dam nie pisz tutaj o tym na forum. O tym trzeba powiedzieć
          jakiemuś specjaliście, osobie mądrej. To, co się stało nie powinno się stać.
          Słyszałam od koleżanki, a ona od swojego męża, że chłopacy(szczególnie młodzi)
          robią tak na imprezach. Dają dziewczynie narkotyki do alkoholu i nie tylko, aby
          była łatwiejsza. To, że spotkałaś się z kolegami nie jest powodem, że Ciebie
          później zgwałcili. Nikt pod wpływem alkoholu i narkotyku nie jest w stanie
          powiedzieć "nie" i bronić się. Przykre jest to, co wypisują niektóre osoby na
          tym Forum. Tak jak powiedział ktoś-trochę empatii. Normalne jest, że osoba,
          która coś takiego przeszła szuka w sobie winy, że coś zrobiła lub powiedziała,
          czym przyzwoliła im na to. Nie można jeszcze tego u niej pogłębiać. "Nie"!-
          nigdy coś takiego nie powinno się zdarzyć i jedynymi winowajcami są Ci
          chłopacy. Bądź również ostrożna mówiąc o tym rodzinie. Nie wiem, jak jest u
          Ciebie, ale to jest też bardzo trudne dla Twoich rodziców. Na tym forum zostały
          również przy okazji wypowiedziane przyczyny dla których takie sprawy pozostawia
          się w zapomnieniu. A, to może do końca życia ciążyć Ci. Porozmawiaj o tym z
          jakimś terapeutą-psychologiem, ale też nie z pierwszym z ulicy. On Ci pomoże
          podjąć decyzję, co z tym zrobić, jako osoba bezstronna!
          Nie wiem, czy moje słowa Ci coś pomogą, ale jestem z Tobą.

          Pozdrawiam Ciebie bardzo serdecznie. Asia
          • mellie1 Re: 01.07.04, 14:19
            po pierwsze: gwałt nie ma nic wspólnego z seksem, tego nawet nie mozna
            postrzegać w tych kategoriach. gwałt jest przestępstwem, bez względu na stan
            ofiary, jej zachowanie. Dziwnym trafem w kodeksie karnym nie znalazłam wśród
            okoliczności wyłączających winę następujących określeń: sama się prosiła, bo
            protestowała tylko trochę, mogła bardziej uważać.
            po drugie: moim skromnym zdaniem ofierze na takim forum można udzielić jedynie
            wsparcia i lekko zachęcić do wizyty u psychologa (byle nie takiego, który
            udziela rad typu "następnym razem będziesz wiedziała jak nie masz się
            zachowywać"), aby mogła trochę sobie tą sytuację poukładać.
          • izabelki Re: Rozmawiałam z kuzynem 01.07.04, 15:15
            napewno nie jest to twoja wina ale czy nie uwazasz ze upijanie sie do
            nieprzytomnosci jest super nic sie nie dzieje bez przyczyny sama wybierasz
            towarzystwo
        • Gość: Em Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.06.04, 10:24
          Jeśli masz na to ochotę i czujesz, że Ci pomoże - zrób to. Nie zamierzam
          moralizować, w końcu to oni Cię skrzywdzili. Ja osobiście jestem za innymi
          sposobami radzenia sobie, ale każdy ma swoje indywidualne.
          Mnie też jedna osoba zaproponowała, że pobije tamtego faceta. Mój ówczesny
          chłopak. Nie zgodziłam się, pożałowałam, że mu powiedziałam i moje relacje z
          nim się pogorszyły. Ale jeśli Ty poczułaś się lepiej, to zrób to.
        • Gość: asia Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: mieszko.pl.u* / 62.29.253.* 30.06.04, 11:21
          Dziewczyno, fakty są takie:
          1. byłaś narąbana
          2. pojechałaś z kolesiami
          3. wiedziałaś, że jedziecie gdzies na chatę
          4. połknęłaś piguły (TY połknęłaś, a nie ONI cię naćpali, chyba nie wepchnęli
          ci na siłę do gardła)
          5. potem do końca nie wiesz co się działo, zwalasz na stan nietrzeźwy
          6. wiesz, że nie powiedziałaś NIE, nie krzyczałaś o pomoc.

          Pytania mam takie:
          1. Co ty masz za znajomych, którzy puścili Cię narąbaną z kolesiami
          samochodem ????
          2.
          • smutna10 Re: Rozmawiałam z kuzynem 30.06.04, 12:40
            Ci kolesie to tez byli "znajomi"
        • Gość: asia Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: mieszko.pl.u* / 62.29.253.* 30.06.04, 11:32
          Dziewczyno, fakty są takie:
          1. byłaś narąbana
          2. pojechałaś z kolesiami
          3. wiedziałaś, że jedziecie gdzies na chatę
          4. połknęłaś piguły (TY połknęłaś, a nie ONI cię naćpali, chyba nie wepchnęli
          ci na siłę do gardła?)
          5. potem do końca nie wiesz co się działo, zwalasz na stan nietrzeźwy
          6. wiesz, że nie powiedziałaś NIE, nie krzyczałaś o pomoc.
          7. w zasadzie był to gwałt bo podobno jednak się opierałaś, ale to jest nie do
          udowodnienia

          Pytania mam takie:
          1. Co ty masz za znajomych, którzy puścili Cię narąbaną z kolesiami
          samochodem ????
          2. Czy ty naprawdę uważasz, że ci kolesie zostaliby ukarani?? Ich wersja jest
          taka, że sama chciałaś, to powiedzieliby w sądzie, nie masz szans.
          3. Czy naprawdę chcesz przechodzić przez przesłuchania na komendzie i pytania w
          stylu: ile wypiłaś tego wieczoru, czy sama zgodziłaś się wsiąść do samochodu a
          potem wejść do tego mieszkania, itp itd
          4. Czy nie powinnaś jednak powiedzieć kuzynowi prawdy? Prawda wygląda inaczej
          niż mu opowiedziałaś.
          5. Czy nie wziełabyś pod uwagę zmiany trybu życia, mniej chlania i ćpania,
          zamiast planować zemstę na kolesiach (którzy są oczywiście świniami i
          kutafonami, ale mam wrażenie, że raczej nie należą do gwałcicieli a po prostu
          wykorzystali okazję- gdyby nie udało im się zgarnąć tego wieczoru naćpanej
          panienki na chatę to raczej chyba nie poszliby na ulicę gwałcić...)

          Mam już swoje lata, wciąż imprezuję ostro, ale NIGDY nie jeżdżę nigdzie
          z "kolegami" !!! Jedynie z ludźmi znanymi od lat! A nawet jeżeli kroi się
          spontaniczna imprezka u kogoś mniej znanego to zawsze mam ze sobą swoje
          towarzystwo. To jest kwestia instynktu samozachowawczego, lepiej popracuj nad
          nim, bo będziesz płakać jeszcze nie raz.
          • Gość: Dosia Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: 195.217.253.* 30.06.04, 12:24
            > Mam już swoje lata, wciąż imprezuję ostro, ale NIGDY nie jeżdżę nigdzie
            > z "kolegami" !!! Jedynie z ludźmi znanymi od lat! A nawet jeżeli kroi się
            > spontaniczna imprezka u kogoś mniej znanego to zawsze mam ze sobą swoje
            > towarzystwo.


            I jaka masz gwarancje pusta istoto, ze Ci "ludzie znani od lat", to "twoje
            towarzystwo" nigdy Cie nie zgwalci zbiorowo??? No jaka??? Dasz sobie reke
            uciac? To wytlumacz mi dlaczego 90% gwaltow to gwalty gdzie sprawca jest
            ZNAJOMY??? Wszyscy maja nieodpowiednie towarzystwo, z wyjatkiem Ciebie?
            Myslisz, ze Ciebie to nie dotyczy. Ze nie powiesz kiedys - po nim, po nich
            nigdy bym sie nie spodziewala czegos takiego? Wiesz ile dziewczyn codziennie
            wypowiada taka kwestie???

            I to samo Ci ktos powie - trzeba bylo nie imprezowac i nie chlac.

            Dziewczyna ma prawo imprezowac, chlac, cpac ile chce, albo moze byc
            tzw. "porzadna" (co zazwyczaj jedno drugiego nie wyklucza - znam z autopsji)!
            Ale nikt nie ma prawa nikogo w ten sposob wykorzystywac! Od chlania i cpania do
            przyzwolenia na seks zbiorowy jest jeszcze dluga droga. Ta sprawe mozna
            podciagnac pod gwalt na randce.

            Tak samo dziewczyna moze pojsc sama noca do parku i zostac tam zgwalcona. To,
            ze zdrowy rozsadek podpowiada, ze do parku noca sie nie chodzi nie oznacza, ze
            to automatycznie zgoda na gwalt.
        • Gość: obierzyna ze swoim problemem znajdziesz zrozumienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 12:03
          na forum Cosmo, tam pisza takie niedojrzale i łatwe panienki jak ty. to jest
          forum dla porządnych, dojrzalych kobiet.
          • smutna10 Re: ze swoim problemem znajdziesz zrozumienie 30.06.04, 12:45
            Gość portalu: obierzyna napisał(a):

            > na forum Cosmo, tam pisza takie niedojrzale i łatwe panienki jak ty. to jest
            > forum dla porządnych, dojrzalych kobiet.


            Jak ktos napisał to był błąd, ze opisałam to co sie stało tutaj.
            Mam tylko pytanie. Czy porzadne kobiety , nie piją, nie zostaja skrzywdzone??
            Porzadne kobiety Twoim zdaniem to jakie?? Te ktore siedzą cały czas w domu i
            gotują obiadki???
            Łatwe... boze zastanow sie co Ty piszesz!
            • Gość: obierzyna Re: ze swoim problemem znajdziesz zrozumienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 12:48
              porządne kobiety pija,ale tyle, zeby nie stracic kontroli.
              i nie chce mi sie do ciebie dalej pisac, bo nie mam dla ciebie szacunku. fakt,
              nie powinnas tu pisac, bo to zwyczajnie wstyd.
              • smutna10 Re: ze swoim problemem znajdziesz zrozumienie 30.06.04, 12:56
                Gość portalu: obierzyna napisał(a):

                > porządne kobiety pija,ale tyle, zeby nie stracic kontroli.
                > i nie chce mi sie do ciebie dalej pisac, bo nie mam dla ciebie szacunku.
                fakt,
                > nie powinnas tu pisac, bo to zwyczajnie wstyd.


                Pewnie masz racje
                • blanchet Obierzyna- trudno-ale nie mogę inaczej 30.06.04, 14:29
                  jesteś kretynką
                  A do Smutnej- ona nie ma racji
                  ludzie są tak popier... że wierzą w sprawiedliwy świat w ktorym dobre rzeczy
                  spotykają dobrych złe złych- obierzyna to pierwszy z brzegu modelowy przypadek
                  takiego zachowania i powód że ofiary gwałtów maja takie problemy z procesami
                  sądowymi.
                  nie mozesz tego tak zostawić- jeśli się nie zemścisz- nie odzyskasz spokoju.
                  • Gość: obierzyna i vice versa Blanchet IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 15:39
                    od dzisiaj jestes dla mnie zerem
                    • Gość: Em Powiedziała mądra co wiedziała IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.04, 22:58
                      Głupio Ci bo sama wiesz że nie masz racji. Nie życzę Ci tego, ale ciekawe czy
                      tak samo byś śpiewała, jakby Ciebie ktoś zgwałcił
                      • Gość: obierzyna Re: Powiedziała mądra co wiedziała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 11:23
                        glupio? nie rozumiem aluzji. nie ma i nigdy nie bylo takiej mozliwosci, aby
                        mnie ktos zgwalcil, bo jesli sie szlajalam (mam na mysli późne powroty z
                        dyskotek np.) to z kims kogo dobrze znalam i wiedzialam , ze jest to porządna
                        osoba. z podejrzanymi typkami sie nie zadawalam. czasy "durne i chmurne" mam za
                        sobą, ale nie mam sie czego wstydzić. ostatecznie, muszą być rozne kobiety na
                        tym swiecie, bo gdyby wszystkie byly takie, jak ja, to kogo by gwalcono?
                        • blanchet obierzyno 01.07.04, 11:28
                          dla swojego własnego rozwoju (choć nie wiem czy to możliwe) siegnij chociaż po
                          ostatnie "Charaktery"- jest tam artykuł właśnie o Tobie. i takich co jak Ty
                          reagują na gwałt.
                        • Gość: Em Matko Boska IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 12:03
                          Aż żal mi impulsów na rozmowę z Tobą. Więc Ty uważasz się za lepszą od nas?
                          Jakim prawem?
                          • Gość: obierzyna Re: Matko Boska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 13:07
                            czy ja wspomnialam cos o tobie? caly czas zwracam sie wylącznie do smutnej.
                            nie znam ciebie i nie mam zamiaru cie oceniac.
                            • Gość: Em Nie mam zamiaru... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 14:01
                              ... zadręczać Was swoimi osobistymi wynurzeniami, w końcu to nie moje forum,
                              powiem jedno - znam niektóre z odczuć Smutnej. Jeśli gardzisz takimi kobietami
                              jak Smutna, jednocześnie gardzisz też takimi jak ja. Piszesz, że nie znasz mnie
                              i nie zamierzasz oceniać. A Smutną znasz? Więc jakim prawem ją oceniasz?
                        • Gość: Em A nie wydaje Ci się... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 12:04
                          ... ze i Twoim wspaniałym znajomym może odpalić szajba? Nigdy nikogo nie jesteś
                          pewna, Inaja. Nawet taki gówniarz jak ja to wie.
                        • sunday Naprawdę nikt ci nic nie zrobił? 01.07.04, 13:59
                          > z podejrzanymi typkami sie nie zadawalam. czasy "durne i chmurne"
                          > mam za sobą, ale nie mam sie czego wstydzić.

                          Naprawdę nikt ci nic nie zrobił? Jaka szkoda...
                    • blanchet Re: i vice versa Blanchet 01.07.04, 09:08
                      mam rownież nadzieje że masz świadomość tego, że bycie nienawidzonym,
                      uwielbianym, wysoce cenionym, niecenionym - ogólnie rzecz biorąc bycie
                      kimkolwiek dla Ciebie- nic dla mnie nie znaczy.
                • blanchet i jeszcze coś smutna 01.07.04, 10:06
                  nie rozumiesz swojej reakcji podczas gwałtu kiedy próbowałaś udawać że ci się
                  podoba- to nie jest dziwne- to jest nawet uzasadnione
                  gwałt jest czymś takim o czym myślimy- "To nie może zdarzyć się mnie, taka
                  potworność"
                  kiedy coś takiego się dzieje na tobie Twoja świadomość nie może w to uwierzyć,
                  mnóstwo komunikatów w postaci-
                  -to moi kumple
                  -moi kumple mnie gwałcą
                  -jestem normalnym czystym człowiekiem
                  -takie rzeczy mi się nie mogą zdarzyć
                  ......jest ze sobą niezgodnych, Twoja swiadomość nie wie jak się zachować-
                  jedynie czego pragnie to zachować jakąś ciągłoś, sens, bo sens czegoś tak dla
                  Ciebie niewiarygodnego powstałby wówczas gdyby to ci się podobało.
                  • Gość: Em Racja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 12:07
                    W każdym poradniku, w którym jest mowa o gwałtach, znajdziesz radę: gdy już nic
                    nie da się zrobić, leż nieruchomo i nie wyrywaj się - unikniesz pobicia, a może
                    nawet morderstwa. Poza tym gwałciciel może się zniechęcić, gdy ofiara nie
                    walczy. To są słowa ludzi mądrzejszych ode mnie, nie moje.
                    • Gość: obierzyna Re: Racja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 13:08
                      dobrze taki poradnik przeczytac przed kazdą randką. widocznie nasza smutna to
                      juz czytala.
                      • Gość: to ja Re: Racji to ty nie masz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 00:11
                        bo gdyby przeczytała, nie pojechałaby na tę imprezę.Prócz tego daruj sobie
                        wreszcie, bo się niepotrzebnie wyzłośliwiasz
              • Gość: Em A ja... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.04, 22:56
                NIE MAM SZACUNKU DLA CIEBIE!!!
                • Gość: Em Re: A ja... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 12:08
                  Mój powyższy post odnosi się do Obierzyny, w razie jakby to było niejasne.
                  • Gość: obierzyna Re: A ja... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 13:30
                    dlaczego nie masz dla mnie szacunku? dlatego, ze osmielilam sie miec inne
                    zdanie od twojego? fakty są takie: panienka pojechala ze znajomymi nad jezioro
                    i tam powinna byla zostac. jak mozna wsiąść do auta z kims kogo sie zna, nawet
                    pół roku, ale przelotnie?! jak mozna swiadomie pic alkohol i lykac tabletki (na
                    pewno narkotyk). dla mnie po prostu jest to glupie i szczeniackie zachowanie.
                    nic wiecej na ten temat nie powiem.
                    • Gość: Em szacunek IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 01.07.04, 14:06
                      Z reguły szanuję ludzi. Ale jeśli ktoś z takim upodobaniem rani drugą osobę,
                      znacznie słabszą i już zranioną, jeśli ktoś uważa się za lepszą od innych, choć
                      żaden człowiek na świecie nie ma do tego prawa, jeśli ktoś nie szanuje ludzi -
                      to chyba sam na szacunek nie zasłużył. Niemniej pisałam w gniewie, pod wpływem
                      emocji i prawdopodobnie nie miałam prawa użyć tych słów, więc bardzo Cię
                      przepraszam, Obierzyno.
                      • Gość: obierzyna Re: szacunek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 14:37
                        wiem, nie powinnam w ogóle zabierac tutaj glosu. mial zabrzmiec jak glos
                        rozsądku, a zostal odebrany negatywnie. no to zmienie ton i po prostu
                        wspolczuje smutnej , ze w taki sposob musi wchodzic w dorosle zycie. aczkolwiek
                        ciagle będę sobie w podobnych sytuacjach do tej, jaką miala smutna, zadawala
                        pytanie, kto popelnil bląd. bo nawet opisana przez jedna z dziewczyn sytuacja w
                        windzie jest zupelnie inna od tej, ktora opisala smutna. o ile tamta dziewczyna
                        musiala wsiąść do tamtej windy i nie wiedziala , co moze ją w niej spotkac, o
                        tyle juz smutna nie musiala niczego robic, z tych rzeczy, ktore jednak zrobila.
                        reasumując - wszystkiemu winny alkohol, bo byc moze na trzeźwo by tego nie
                        zrobila. przeprosiny z racji wieku mojego przyjmuje, bo inaczej mi nie wypada:)
                        • pawel.drozdziak Re: szacunek 01.07.04, 15:17
                          Wiara w to, ze trzymanie sie okreslonego stylu zycia zabezpiecza przed gwaltem
                          jest wsrod kobiet bardzo rozpowszechniona. Jej konsekwencja jest obwinianie
                          ofiar gwaltu o to, ze same go sprowokowaly.

                          Te wiare podtrzymuje strach. Wszyscy chcemy wierzyc w to, ze znamy jakis sposob
                          na zabezpieczenie sie przed niechcianym zdarzeniem. Jesli takie zdarzenie ma
                          miejsce wszyscy chcemy wierzyc, ze byl w tym jakis sens. Ze bylo to jakos
                          uzasadnione i ze my jestesmy przed tym zabezpieczeni.

                          Kobiety bardzo boja sie gwaltu. Poniewaz gwalciciel je przeraza ich agresja nie
                          zwraca sie przeciw niemu tylko przeciw ofierze. Tak jak w tym przypadku.
                          Jesli udowodni sie, ze winna jest ofiara tym samym udowadnia sie, ze samej jest
                          sie bezpieczna. Czuje sie ulge, bo nic tak nie przeraza jak bezsensowne
                          nieszczescia ktore zdarzaja sie tak samo dobrym jak i zlym ludziom i ktorych
                          nie da sie przewidziec.

                          Tak sie sklada, ze pracuje miedzy innymi z ofiarami gwaltow. Znam z pierwszej
                          reki cale mnostwo historii zwiazanych z przemoca seksualna i o jednym moge cie
                          zapewnic. Twoja wiara w to, ze "uczciwa kobieta" (cokolwiek by to mocno dla
                          mnie odstreczajace koltunstwem okreslenie mialo znaczyc) jest bezpieczna od
                          gwaltu jest calkowicie bezpodstawna. Ofiara gwaltu moze byc kazda kobieta.
                          Wbrew mitom to nie jest kwestia dlugosci spodniczki ani sklonnosci do imprez.

                          I jeszcze jedno. Zwykle instynktownie robimy ludziom podobne rzeczy jak te
                          ktore nam zrobiono wczesniej. Pisalas o chmurnej i durnej mlodosci ktora masz
                          juz za soba. Moze to samej sobie masz cos do powiedzenia, nie smutnej?
        • Gość: kk Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: *.jci.com 01.07.04, 22:27
          przerazajace sa wypowiedzi ludzi na tym forum... !

          sprawa jest prosta. ci mezczyzni uprawiali z Toba seks wbrew Twojej woli.

          Czy bylas lekkomyslna czy nie, co to ma za znaczenie.
          CO TO ZMIENIA czy bylas pijana, nacpana, cokolwiek - dalej masz prawo do
          swojego ciala.

          Obwinianie Ciebie za to co sie stalo to moralizatorstwo najnizszej klasy.
        • Gość: Ja Re: Rozmawiałam z kuzynem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 17:47
          Nie czytam poprzednich postów, bo nei mam czasu. Powiem Ci tylko, że byłam w
          podobnej sytuacji; byłam pijana - świadoma, ale nie miałam tak duż otej
          świadomosci, żeby powiedzieć jednoznaczne "nie". Powtarzałam to słowo jak
          mantrę, ale w końcu się wycofałam. Nie wiem - moze gdyby kolejny raz
          zaprzeczyła, albo głośno wrzasnęła "daj mi spokój!" to wszystko odbyło sie
          inaczej.
          Ale nie odbyło. Co więcej do pokoju wszedł później mój chłopak. Powiedział, że
          mi wierzy i wybacza. No i że zabije drania. Prosiłam go, żeby nigdy więcej sie
          nie spotykali w tej sprawie, znaliśmy sie w trójkę, ale tą sprawę chciałam
          przemilczeć. Spotkał się. I okazało się, że juz mi nei wierzy. Że to jego
          zeznania są bardziej prawdopodobne - że to ja prowokowałam, ja nalegałam, ja
          chciałam. Panowie zostali najlepszymi przyjaciółmi, tak jakby jeden nei
          wykorzystał dziewczyny drugiego. Obu mam w wysokiej pgoardzie.
      • Gość: to ja Szczerze współczuję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 23:59
        Takich rzeczy nie da się powiedzieć od razu.Wiem coś o tym. Po jakimś czasie
        spróbuj jednak powiedzieć to samej sobie, a później innym bliskim osobom.
        Później będziesz mogła zacząć z tym żyć. A co do policji. Byłoby idealnie,
        gdyby przesłuchiwała cię kobieta.Policjanci - mężczyźni są bez wyobraźni na ten
        temat. Zaś chłopakom przydałoby się oberwać dla zastraszenia przynajmniej po
        jednym jaju.Ciekawe, czy szybko by się wtedy wytłumaczyli?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja