Facet - facet a facet - starszy brat.

23.07.12, 01:06
Drogie Panie podpowiedzcie mi proszę. Co sprawia, że jednego mężczyznę traktujecie, jako partnera życiowego a innego, jako "starszego brata"?
Dobijam 30, na brak zainteresowania z Waszej strony nigdy nie narzekałem, ale zdecydowana większość kobiet traktuje mnie nie jak faceta/partnera/narzeczonego/chłopaka, ale jak starszego brata.
W czym to się objawia? Wypłakiwanie się w rękaw, narzekanie na chłopaka, rodzinę, szefa, pracę, proszenie o rady, dzwonienie ze słowami "ratuj, bo coś".
Jaka jest różnica pomiędzy osobą płci męskiej, którą traktujecie jako hmm... obiekt seksualny a inną osobą płci męskiej uznawaną za pocieszyciela/doradcę etc.?
Jakaś porada jak zamienić się z pocieszyciela w łamacza kobiecych serc? ;)

    • bijatyka Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 01:12
      Może nie masz tego- czegoś ?
    • anna_sla Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 01:52
      a może trafiasz na same z zajętym sercem? Albo nie zauważasz pierwszych sygnałów na tego "faceta" i zostajesz pocieszycielem przez "zasiedzenie"?
    • bcde Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 03:00
      Odpowiedź jest prosta - przestań kobietom pieskować i być na każde ich zawołanie. Bądź bardziej niedostępny, tajemniczy i zdystansowany. Bądź dla nich wyzwaniem, a ich problemy zejdą na dalszy plan, gdy będą w twoim towarzystwie. Jeśli czas spędzony z tobą będzie dla nich cenny, to nie będą zawracać d... , tylko będą próbowały na tobie swoich sił i kobiecych sztuczek. Wtedy też się nie daj zbyt łatwo.
      • oliwija Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 07:18
        no patrz a ja znam taka panią co to trafia własnie na takich starszych braci..... moze was poznac?
    • headvig Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 08:25
      jesteś za dobry. bądź bardziej zdecydowany i zacznij koleżanki podrywać, wysyłać im jasne sygnały a nie matkować.
      jeden z moich znajomych swojej obecnej żonie na takie przyjacielskie zapędy z jej strony powiedział, że przyjaciółek to on ma już dużo i kolejne przyjaźnienie go nie interesuje - albo podejdzie do sprawy poważnie albo koniec znajomości. to nią wstrząsnęło, ale od 7 lat są szczęśliwym małżeństwem.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 08:33

      > Dobijam 30, na brak zainteresowania z Waszej strony nigdy nie narzekałem, ale z
      > decydowana większość kobiet traktuje mnie nie jak faceta/partnera/narzeczonego/
      > chłopaka, ale jak starszego brata.

      No właśnie narzekasz, bo to nie jest zainteresowanie na jakim ci zależy :D

      Rozwiązanie? Wszystkie wolne kobiety jakie spotykasz traktuj od razu jak obiekt seksualny - bo teraz zapewne traktuje je za bardzo "jak człowieka". Pewnie część się obrazi, ale zmienisz relacje z innymi. Oczywiście nie możesz tego robić w stosunku do tych które już znasz - pomyślą że ci odbiło, bo dla nich wasza relacja jest ustalana i jest pozbawiona elementu seksualnego.
    • sweet_pink Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 08:58
      To bardzo proste. "Starsi bracia" umawiają się na spotkania towarzyskie, ot pogadać, pojeździć na rowerze, pozajmować się wspólną pasją i tyle. Jako potencjalni partnerzy/obiekty seksualne kwalifikują się Ci co proponują randki.
      Zacznij dziewczyny zapraszać na randki, to powinno pomóc.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 09:30

        sweet_pink napisała:

        > To bardzo proste. "Starsi bracia" umawiają się na spotkania towarzyskie, ot pog
        > adać, pojeździć na rowerze, pozajmować się wspólną pasją i tyle

        Ależ zarówno rower jak i wspólna pasja może być doskonałą randką.
        Czy jako randkę jesteś gotowa tylko spotkania na kolacji uznać?
        • sweet_pink Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 09:43
          Wszystko może być doskonałą randką, byle by było jasne jak słońce że to randka, a nie przyjacielskie spotkanie :P. Jakoś inaczej mi spotkania proponuje mój psiel, a inaczej są mi proponowane randki.
          A co do klasyki randka - kolacja...dobry pomysł na randkę pierwszą, bo raczej łatwo jest na kolację zaproszenie sformułować tak by było oczywiste, że chodzi o randkę, nawet komuś kto ma problemy z zapraszaniem na randki (a autor chyba skoro kobiety się nie orientują w jego intencjach)
    • stary.dziadyga Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 09:57
      > Jakaś porada jak zamienić się z pocieszyciela w łamacza kobiecych serc? ;)

      A dlaczego chcesz być łamaczem, a nie po prostu facetem/partnerem/narzeczonym?

      Może problem tkwi własnie w tym że nie mierzysz sił na zamiary. Uważaj w takim razie żeby nie skończyć jak Józek, który skrycie marzy o przygodnych analach w publicznej toalecie, a nie stać go nawet na zwykły flirt z kobietą. Rusz tyłek i zacznij te znajome podrywać!

    • highly.sceptical Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 10:31
      > Wypłakiwanie się w rękaw, narzekanie na chłopaka, rodzinę,
      > szefa, pracę, proszenie o rady, dzwonienie ze słowami "ratuj, bo coś".
      > Jaka jest różnica pomiędzy osobą płci męskiej, którą traktujecie jako hmm...
      > obiekt seksualny a inną osobą płci męskiej uznawaną za pocieszyciela/doradcę etc.

      M.in. atrakcyjność fizyczna, choć nie tylko. Również charakter, bycie draniem itd., w cenie jest również psychopatia, skłonności narcystyczne, także makiawelistyczne.

      Cóż, zasadniczo wyróżnia się wśród mężczyzn trzy typy ludzkie: całkowitych przypałowców (takimi kobiety nie są zainteresowane w ogóle), tzw. przyjaciół kobiet, inaczej bawidamków (czyli takich jak Ty frajerków, często studentów: miły, uczynny, przyjemny w rozmowie, ale jednak nie ma "tego czegoś", nie te emocje itd., kobiety są takimi zainteresowane, póki ich potrzebują, traktują ich czysto utylitarnie i przedmiotowo) oraz bad boyów, ruchaczy, samców alfa, jakby ludzie byli stadem (za takimi kobiety idą choćby w ogień, ale częsty oni je krzywdzą, wówczas znów w cenie są przyjaciele kobiet, którym można się wypłakać, czego zresztą doświadczasz na własnym rękawie).

      Akurat taką masz rolę, nie zmienisz jej, jesteś od pocieszania i rozmowy. Od ru...ia są inni. I tak mogłeś trafić gorzej, czyli do pierwszej wymienionej przeze mnie grupy, wówczas nawet tego byś nie miał. Może nie wiesz tyle o świecie i ludziach na nim co ja (jestem badaczem natury ludzkiej i jako taki robię liczne obserwacje tudzież notaty), ale uwierz mi, że tutaj, na tym zakichanym świecie, po prostu każdy musi grać swoją rolę, najlepiej z przyklejonym uśmiechem.

      > Jakaś porada jak zamienić się z pocieszyciela w łamacza kobiecych serc? ;)

      Człowieku, nie możesz być kimś, kim nie jesteś – im prędzej zaakceptujesz siebie w obecnej formie, tym szybciej zaznasz spokoju duszy, w przeciwnym razie wykończysz się psychicznie, nerwowo i możesz skończyć nawet w Kobierzynie, czyli szpitalu imieniem Babińskiego Józefa. A tego byś nie chciał, mogą Ci tam nawet w skrajnym przypadku, np. przy próbie ucieczki, zrobić wpi#rdol pałą gumową!
      • stary.dziadyga Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 11:22
        > Cóż, zasadniczo wyróżnia się wśród mężczyzn trzy typy ludzkie: całkowitych przy
        > pałowców (takimi kobiety nie są zainteresowane w ogóle), tzw. przyjaciół kobiet
        > , inaczej bawidamków (czyli takich jak Ty frajerków, często studentów: miły, uc
        > zynny, przyjemny w rozmowie, ale jednak nie ma "tego czegoś", nie te emocje itd
        > ., kobiety są takimi zainteresowane, póki ich potrzebują, traktują ich czysto u
        > tylitarnie i przedmiotowo) oraz bad boyów, ruchaczy, samców alfa, jakby ludzie
        > byli stadem (za takimi kobiety idą choćby w ogień, ale częsty oni je krzywdzą,
        > wówczas znów w cenie są przyjaciele kobiet, którym można się wypłakać, czego zr
        > esztą doświadczasz na własnym rękawie).

        Spróbuj nieco wnikliwiej badać tę naturę ludzką ickort jeśli swoich informacji nie zamierzasz zachować wyłącznie dla siebie, bo powielanie takich bzdur jest niebezpieczne dla otoczenia.

        Właśnie wmawiasz kolesiowi, że meżczyźni mają wybór bycia "całkowitym przypałowcem", "farajerem" albo "badbojem ruchaczem", który krzywdzi kobiety.
        Przemyślenia prosto ze świata Józka, w którym pryszczatym frajerom pozostaje oblizywanie się przed monitorem, podczas gdy chodzące chamy nagradzane są na każdym kroku przygodnym lodzikiem...
        • highly.sceptical Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 11:29
          > Spróbuj nieco wnikliwiej badać tę naturę ludzką ickort jeśli swoich informacji
          > nie zamierzasz zachować wyłącznie dla siebie

          Badam naturę ludzką niezwykle wnikliwie, robię nawet notaty. Poza tym: skąd właściwie znacie, obywatelko, mój stary pseudonim, hę!? Zresztą przytaczacie go z błędem, ponieważ brzmiał on Ikcort (co czytane od tyłu daje nazwisko-pseudonim Trocki), ale mniejsza o to – no już, mówcie zaraz, skąd wiecie, że miałem wcześniej taki nick!! Kto Wam to przekazał?!
          • stary.dziadyga Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 11:53
            Ah sorry Ikcort, le literówka mi się trafiła.

            A znam, bo mój zmyśł obesrwacji jest nieco wnikliwszy niż Twój badaczu :)
            Poza tym nie zmieniaj tematu i lepiej odpowiedz jakim cudem taką marna wizja Ci wyszła z tych badań natury ludzkiej!
            • highly.sceptical Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 12:22
              > A znam, bo mój zmyśł obesrwacji jest nieco wnikliwszy niż Twój badaczu :)

              Winszuję. :) Ponadto wypada Ci pogratulować również użytej formy wnikliwszy – nad wyraz piękne to słowo, zwłaszcza w naszych czasach, gdy stopniowanie proste odchodzi w niebyt, a książek się wiele nie czyta. Zrobiłaś mi tym słowem dużą przyjemność. :)

              > Poza tym nie zmieniaj tematu i lepiej odpowiedz jakim cudem taką marna wizja Ci
              > wyszła z tych badań natury ludzkiej!

              Pisałem zdaje się jedynie, że moje badania natury ludzkiej oraz zrobione rozliczne obserwacje doprowadziły mnie do wniosku, że człowiek powinien grzecznie grać przydzieloną mu w tym teatrze rolę, nie powinien próbować wychodzić poza nią, nie powinien usiłować jej zmienić, ponieważ zabiegi tego rodzaju są z góry skazane na porażkę. Ba, człowiek nie powinien nawet marzyć o innej roli, jeśli chce uniknąć frustracji, a w skrajnych przypadkach nawet choroby psychiczno-nerwowej!

              Ale pewnie szczególnie ciekawi Cię, co pisałem o draniach i przyjaciołach kobiet... czy z Twoich obserwacji, robionych bez wątpienia doskonalszą aparaturą, wynika może coś zgoła innego?
              • stary.dziadyga Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 13:16
                > Winszuję. :)

                A dziękuję. Ponadto słuszna uwaga z tym stopniowaniem, rzeczywiście sama się ostatnio często łapię na tym że na wszelki wypadek stopniuję przez bardzo, bo już nie pamiętam jak jest poprawnie. Ale coś tam jeszcze we łbie zostało, bo mama kazała książki czytać!


                > zne obserwacje doprowadziły mnie do wniosku, że człowiek powinien grzecznie gra
                > ć przydzieloną mu w tym teatrze rolę

                A niby któż biednemu człowiekowi tę rolę przydzielił? I kto mu nie pozwala zmienić?

                Ba, człowiek nie powinien nawet marzyć o innej roli, jeśli chc
                > e uniknąć frustracji, a w skrajnych przypadkach nawet choroby psychiczno-nerwow
                > ej!

                Nie zgadzam się, nie zgadzam się, nie zgdzam. Co więcej boli mnie że inni mogą tak myśleć.
                Jakież to zaobserwowane wydarzenia skłoniły Cię do takich wniosków?

                czy z Twoich obserwacji, robionych bez wątpienia doskonalszą aparaturą, wy
                > nika może coś zgoła innego?

                He he, "doskonalszą aparaturą" dobry zarcik, ale odpowiem Ci jak najbardziej poważnie
                Tak widzę coś innego. Znam wielu mężczyzn do tzw tańca i różańca, tak samo jak i kobiet. To nie jest tak, że tylko frajerzy i maczo oraz ladacznice i madonny.

                P.S.

                A Tobie przydzielono bycie ciapą czy "ruchaczem" w tym przedstawieniu?
                • highly.sceptical Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 13:52
                  > Ponadto słuszna uwaga z tym stopniowaniem, rzeczywiście sama się
                  > ostatnio często łapię na tym że na wszelki wypadek stopniuję przez bardzo

                  Bo rzeczywiście stopniowanie proste, zwłaszcza trudniejszych przymiotników, zanika. Ostatnio już nawet gdzieś słyszałem pokraczną formę bardziej ładny (sic!), zamiast ładniejszy. No ale cóż, znak czasów. Ludzie wybałuszają oczy i zarzucają mi nieznajomość ojczystego języka, gdy np. posłużę się najzupełniej poprawną formą typu elegantszy, prawdziwszy czy właściwszy. Wg mnie należy te odchodzące zwyczaje językowe kultywować, zwłaszcza w piśmie, gdzie wręcz zalecana jest pewna zachowawczość.

                  > A niby któż biednemu człowiekowi tę rolę przydzielił?

                  Dla jednych będzie to Bóg, dla innych karma, jeszcze dla innych po prostu los – w każdym razie nadrzędna instancja, wobec której człowiek jest całkowicie bezsilny, jak sądzę.

                  > I kto mu nie pozwala zmienić?

                  Nie może jej zmienić. Według mnie człowiek tylko z rzadka może zmienić los, jaki przypadł mu w udziale. Natomiast wszelkie ewentualne próby i usiłowania w tym kierunku są torpedowane choćby przez społeczeństwo – to chyba więc jest w pewnym sensie odpowiedź na Twoje pytanie: społeczeństwo.

                  > Nie zgadzam się, nie zgadzam się, nie zgdzam.

                  I bardzo dobrze! Lubię, kiedy ludzie się ze mną nie zgadzają. Ścieranie się jest korzystne. Dlatego: potakiwacze precz! Ha! ha! :D Zresztą sam wcale nie jestem na ogół pewien swoich poglądów, piszę, bo liczę na jakąś ciekawą dyskusję z pozostałymi użytkownikami.

                  > Co więcej boli mnie że inni mogą tak myśleć.

                  Nie chciałem Ci sprawiać bólu. :(

                  > Jakież to zaobserwowane wydarzenia skłoniły Cię do takich wniosków?

                  Ojej, trudno powiedzieć, żeby to było coś konkretnego. To raczej obserwacja natury ogólnej.

                  > To nie jest tak, że tylko frajerzy i maczo oraz ladacznice i madonny.

                  Słusznie, wygłosiłem chyba zbyt kategoryczny i uproszczony pogląd...

                  > A Tobie przydzielono bycie ciapą czy "ruchaczem" w tym przedstawieniu?

                  Ja nawet nie starałem się o angaż. Należę do publiczności i trzymam się z dala sceny. :)
                  • stary.dziadyga Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 24.07.12, 10:42
                    > Słusznie, wygłosiłem chyba zbyt kategoryczny i uproszczony pogląd...

                    Ale coś w tym jest :), tylko wg mnie Ty dorobiłeś teorie o tzw. d...py strony.
                    Te wszystkie maczo-ruchacze nie zawdzięczją swojego powodzenia byciu skurczybykami tylko, raczej ich powodzenie implikuje bycie tymże.

                    Ludzie wcale nie lecą na szuje (niewyklute larwy i szczeżuje), ale często te osoby które maja powodzenie, mają tendencje do bycia szujami, bo życie im to po prostu ułatwia i ciężko się pokusie bycia draniem oprzeć i tego nie wykorzystać, np. sypiając z osobami u których mają powodzenie i nigdy nie dzwoniąc :)

                    P.S. Od społeczeństwa, które Cię determinuje można się uwolnić, choćby kupując bilet w jedną stronę do miejsca, w którym zawsze chciałeś mieszkać albo na które sie akurat trafiło palcem na mapie.
                    Można też sporbować byc asertywnym i mieć gdzieś jaką rolę społeczeństwo Ci przydzieliło...
      • jeriomina Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 15:29
        highly.sceptical napisał:


        > e wykończysz się psychicznie, nerwowo i możesz skończyć nawet w Kobierzynie
        >
        Tak Ci się ten Kobierzyn przypadkowo wyrwał, czy fakt, iż nie napisałeś o Tworkach ma świadczyć wyraźnie, iż jesteś moim sąsiadem?
        • highly.sceptical Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 15:39
          > Tak Ci się ten Kobierzyn przypadkowo wyrwał, czy fakt, iż nie napisałeś o Tworkach
          > ma świadczyć wyraźnie, iż jesteś moim sąsiadem?

          Zapraszam do profilu. :) Ale tak, mieszkam w Krakowie, jeśli o to chodzi.
    • cherry-cherry Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 11:54
      > Jaka jest różnica pomiędzy osobą płci męskiej, którą traktujecie jako hmm... ob
      > iekt seksualny a inną osobą płci męskiej uznawaną za pocieszyciela/doradcę etc.
      > ?

      Bede szczera : kiedys mialam takiego kolege - starszego brata; ktory nawet pytal mnie czasem w przyplywie w desperacji "powiedz, dlaczego wszystkie laski traktuja mnie wylacznie jak przyjaciela, a nie jak faceta???". Cos mu tam wtedy sciemnialam na pocieszenie, bo nie bylam w stanie powiedziec mu prawdy : byl wyjatkowo nieapetyczny fizycznie, ale mial cudowna osobowosc.

      Moze u Ciebie jest tak samo? Okrutne, ale chciales wiedziec. Pociesz sie, ze beznadziejnie nie jest. Tamten koles poszedl kiedys po rozum do glowy, popracowal nad atrakcyjnoscia (rowniez finansowo-socjalna), poprawil fizis, no i znalazl sobie w koncu zone, zalozyl rodzine.
      • podwojny.kaczor To chyba nie to 23.07.12, 13:49
        Nie narzekam na swój wygląd. Co prawda mógłbym być kilka cm wyższy, ale obiektywnie rzecz ujmując podobam się sobie i podobam ludziom.
        • highly.sceptical Re: To chyba nie to 23.07.12, 13:53
          > obiektywnie rzecz ujmując podobam się sobie

          To szczególne! :)
          • cherry-cherry Re: To chyba nie to 23.07.12, 14:04
            highly.sceptical napisał:

            > > obiektywnie rzecz ujmując podobam się sobie
            >
            > To szczególne! :)
            >

            Hehe, faktycznie piekne :)
            No wlasnie, niestety, znam calkiem niemalo facetow, ktorzy podobaja sie sobie, ale niestety niekoniecznie kobietom. Wprawdzie kazda potwora znajdzie swojego amatora, ale oni ustawiaja wysoko poprzeczke, celuja w atrakcyjny target (czyli w laski, ktore moga sobie pozwolic, zeby wybierac i przebierac w adoratorach), a potem sie dziwia, ze pozytywnego odzewu niet.
            Mezczyzni rzadko sa krytyczni wobec swojego odbicia w lustrze (to raczje domena kobiet, no i moze jeszcze Jozka ;). I zazwyczaj uwazaja, ze jezeli nie sa jacys patologicznie grubi albo chudzi i nosza pare spodni, to juz jest git.
    • podwojny.kaczor Z tego, co piszecie 23.07.12, 13:52
      Z tego, co piszecie wynika, że powinienem każdą rozmowę z kobietą zaczynać od klepnięcia jej w tyłek. Bądź zły, wyrachowany, nie miej czasu, olewaj je. Baby, czy Wam na mózg padło? Naprawdę takich facetów szukacie? To ja przechodzę na homoseksualizm.
      • triss_merigold6 Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 13:55
        Chciałeś odpowiedzi szczerych czy uprzejmych? Musisz wyraźnie dawać sygnał, że jesteś panią zainteresowany jako kobietą, seksualnie, a nie chcesz służyć jako wyżalnia i pomocnik.
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 14:04
        podwojny.kaczor napisał:

        > Z tego, co piszecie wynika, że powinienem każdą rozmowę z kobietą zaczynać od k
        > lepnięcia jej w tyłek.
        To się zupełnie nie łączy z tym -
        >Bądź zły, wyrachowany, nie miej czasu, olewaj je. Baby,
        > czy Wam na mózg padło?

        Bądź "dobry", ale zorientowany seksualnie.
        • highly.sceptical Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 14:12
          > Wszystkie wolne kobiety jakie spotykasz traktuj od razu jak obiekt seksualny
          > zmienisz relacje z innymi.
          > bo dla nich wasza relacja jest ustalana i jest pozbawiona elementu seksualnego.
          > Bądź (...) zorientowany seksualnie.

          A Tyś, m.o.n.a.l.i.z.a.t.u.r.b.o, skąd wytrzasnął te mądrości? Z jakiegoś kursu PUA czy innego szarlataństwa? O nieee, tak dalej być nie będzie! – Jak już się uporam z systemem edukacji, to biorę na celownik kursy PUA i NLP, słowo honoru!
          • cherry-cherry Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 14:26
            Ale on ma akurat tutaj racje.
            Mi tez sie przydarzalo sporo takich 'przyjacielskich' zwiazkow z facetami, gdzie oni na sugestie ze pewnie w tej znajomosci chodzi im o seks zaklinali sie, ze alez skad, ze wcale nie, ze interesuje ich jako czlowiek i przyjaciel :)
            No to, skoro tak, to ja dalej spokojnie sie z nimi umawialam sie na pogaduchy, rower, kawusie i takie tam niezobowiazujace spotkania.
            Tyle ze za jakis czas ich cierpliwosc sie konczyla w rozny, mniej lub bardziej dzentelmenski sposob.
            A gdyby ich przekaz byl bardziej czytelny od samego poczatku, ze to ma byc przyjazn zmierzajaca do seksu/zwiazku, pewnie inaczej by to wszystko wygladalo. Konkretnie, ja bym w te uklady nie brnela, bo ci faceci mi sie kompletnie nie podobali jako mezczyzni.
            • princessjobaggy Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 14:38
              Naiwna.

              Zamiast opierac sie na czyims przekazie, wbij sobie do glowy, ze - jesli tylko nie straszysz - zaden zdrowy heteroseksualny mezczyzna nie bedzie sie z toba umawial na kawusie-srusie i pogaduchy dla samej kawy i pogaduch.
              • cherry-cherry Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 14:54
                Teraz juz wiem. Doswiadczenie uczy. Te historie zdarzaly mi sie, kiedy bylam sporo mlodsza ;)
                • jeriomina Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 15:31
                  Też miałam takie sytuacje.
                  Kolesie deklarowali przyjaźń, gdy widzieli, że ja nic nie reaguję niestety.
                  A potem nerwy im puszczały, bo jednak na coś liczyli.
          • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 15:18

            > A Tyś, m.o.n.a.l.i.z.a.t.u.r.b.o, skąd wytrzasnął te mądrości?

            Choćby i postu cherry_cherry poniżej/powyżej.
            Jeżeli facet narzeka że kobiety nie zauważają go seksualnie, to najwyraźniej sam nie ustawia się w tym kontekście. Bo jeśli by tak robił, to owszem - pewnie czekałoby go czasami odrzucenie, ale byłby w ten sposób rozpatrywany.
            A przejście do układu "pseudoprzyjacielskiego" jest łatwe, bo nie niesie ze sobą tego ryzyka.
            Naturalnie nie są to jedyne konfiguracje znajomości damsko-męskich, uważam nawet że jest to obraz tragicznie wręcz ubogi (przyjaciel albo partner), chciałem tylko zasugerować pierwszy krok który autor musi podjąć.

            BTW, Fajny artykuł w temacie.

            volantification.pl/2012/02/07/wcale-nie-jestes-milym-facetem
            • cherry-cherry Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 15:24
              g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

              > Jeżeli facet narzeka że kobiety nie zauważają go seksualnie, to najwyraźniej sa
              > m nie ustawia się w tym kontekście. Bo jeśli by tak robił, to owszem - pewnie c
              > zekałoby go czasami odrzucenie, ale byłby w ten sposób rozpatrywany.

              Dokladnie tak to wyglada. Wiele jego damskich znajomosci by sie wykruszylo, ale tez i stracilby mniej czasu, bo kobiety mialyby jasny przekaz. I o to wlasnie chodzi.
              Nie mowimy tutaj o oczywiscie tym, ze on ma do kazdej laski od razu startowac z penisem na wierzchu (symbolicznie). Ale ma sie ustawic w roli faceta zainteresowanego kobieta w normalnym, zdrowym, seksualnym sensie i dac jej to jasno (najlepiej parawerbalnie) do zrozumienia.
            • princessjobaggy Re: Z tego, co piszecie 23.07.12, 15:55
              > Jeżeli facet narzeka że kobiety nie zauważają go seksualnie, to najwyraźniej sa
              > m nie ustawia się w tym kontekście. Bo jeśli by tak robił, to owszem - pewnie c
              > zekałoby go czasami odrzucenie, ale byłby w ten sposób rozpatrywany.

              Czy ja wiem... Przeksztalcenie poczatkowej "przyjazni" w uklad damsko-meski zdarza sie bardzo czesto. Nie ma jednej wlasciwej strategii w tych sprawach.
    • minasz ja to nie rozumiem tych kolezanek 23.07.12, 15:41
      jak nie maja faceta to czemu sie z nim nie chca bzykac?
      jakies chore ryby i tyle
      • cherry-cherry Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 23.07.12, 15:44
        minasz napisał:

        > jak nie maja faceta to czemu sie z nim nie chca bzykac?
        > jakies chore ryby i tyle

        ;))
        Wlasnie tak dokladnie rozumuje wiekszosc facetow, i dlatego czuja sie tacy zdezorientowani w temacie 'o co tym kobietom chodzi'.
        Hehe.
        • minasz Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 23.07.12, 15:56
          ale o co im chodzi?

          jak kolega nie jest jakims kompletnym oblechem (a z takimi raczej sie nie koleguja) to czemu nie chcą sie bzykac????
          przeciez bzykanko jest przyjemne i zdrowe- no i chyba jakies potrzeby macie
          • cherry-cherry Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 23.07.12, 16:12
            minasz napisał:

            > ale o co im chodzi?
            >
            > jak kolega nie jest jakims kompletnym oblechem (a z takimi raczej sie nie koleg
            > uja) to czemu nie chcą sie bzykac????
            > przeciez bzykanko jest przyjemne i zdrowe- no i chyba jakies potrzeby macie


            Ty tak na powaznie ;)?
            No wlasnie, typowe dla faceta myslenie "ona nie ma chlopa na stanie, za to ja mam dwie rece, dwie nogi, fiuta tez mam - to DLACZEGO ona nie chce ze mna, przeciez mogloby byc tak milo"
            To typowo meskie podejscie. Kobiety (zwlaszcza te atrakcyjne) maja niestety troche wyzsze kryteria selekcji niz "nie-oblech z penisem". Nie bzykna sie z facetem tylko dlatego, ze raczy byc zainteresowany. Rzadko interesuje je taki seks z braku laku. Wyjatkiem sa nimfomanki, ale nie o nich tu mowimy. Normalne kobiety majace jakis wybor korzystaja z dobrodziejstw tego wyboru.

            Myslalam, ze to wiesz, tylko tak... ironizujesz ;)
            • minasz Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 23.07.12, 23:02
              niby wiem ze tak jest ale tego nie rozumiem- chyba wasz styl myslenia jest zwiazany z tym ze jest zagrozenie ciążą-ale z drugiej strony w ramach wzrostu skutecznosci antykoncepcji wasze postepowanie powinno byc podobne jak nasze- jezeli antykoncepcja bedzie na jeszcze wyzszym poziomie i taki styl myslenia sie utrzyma -bedzie to typowy wpływ kulturowy
              • cherry-cherry Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 24.07.12, 09:07
                > ale z drugiej strony w ramach wzrostu skute
                > cznosci antykoncepcji wasze postepowanie powinno byc podobne jak nasze- jezeli
                > antykoncepcja bedzie na jeszcze wyzszym poziomie i taki styl myslenia sie utrzy
                > ma -bedzie to typowy wpływ kulturowy

                Nie tak predko. Antykoncepcja to wynalazek ostatnich parudziesieciu lat, natomiast kobiecy, atawistyczny strach przed niechciana ciaza z niewlasciwym genetycznie facetem jest w nas zakodowany od prehistorii.
                Kobiety musza dokonywac selekcji partnerow seksualnych na poziomie swiadomym oraz podswiadomym, bo to one inwestuja cala swoja energie, zdrowie i sily witalne w 9 miesiecy ciazy, w porod, a potem w parenascie lat wychowywanie potomka. Jeszcze kilkadziesiat lat temu ciaza to bylo ogromne ryzyko, kobieta mogla umrzec przy porodzie, doszczetnie stracic zdrowie itp. Natura slusznie wyposazyla wiec nas w podswiadomy odruch selekcji partnera do lozka oraz mechanizm obronny przed realizowaniem popedu seksualnego z pierwszym lepszym "nie-oblechem" ktory jej sie napatoczy. Nie-oblech zainwestuje pare minut wydatku energetycznego i pare mililitrow plynow ustrojowych, blad genetyczny nie bedzie go wiec wiele kosztowal. Ryzyko kobiety jest niewspomiernie wieksze, kobieta musi wiec czuc, ze przynajmniej geny faceta sa odpowiednie (im zdrowsze i bardziej pasujace geny faceta = wieksza szansa na zdrowe dziecko, zdrowa ciaze i pomyslne rozwiazanie) i kompatybilne z jej genami, o innych aspektach juz nie wspomne. Tego atawizmu sie nie da wykorzenic przez pare dziesiatek lat antykoncepcji.

                Ewolucja tak szybko nie postepuje, wiec chyba nie dozyjesz szczesliwych czasow, kiedy kobiety beda sie masowo, beztrosko i bezselekcyjnie bzykaly z kazdym tak naturalnie jak faceci, a jedynym ich kryterium bedzie "bo nie oblech a to przeciez takie przyjemne, wiec co mi szkodzi".
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 24.07.12, 09:36
                  > Nie tak predko. Antykoncepcja to wynalazek ostatnich parudziesieciu lat, natomi
                  > ast kobiecy, atawistyczny strach przed niechciana ciaza z niewlasciwym genetycz
                  > nie facetem jest w nas zakodowany od prehistorii.

                  Zgadza się.
                  Lecz mimo wszystko wprowadzenie antykoncepcji hormonalnej w znacznym stopniu zmieniło zachowania kobiet i obniżyło wartość/cenę seksu dla mężczyzn.
                  Wcześniej sprawa była prosta - prostytutki albo ślub (upraszczając, ale tak to wyglądało), od czasów pigułki okazało sie że można "chodzić" i się seksić bez konieczności brania ślubu.
                  • cherry-cherry Re: ja to nie rozumiem tych kolezanek 24.07.12, 10:06
                    To prawda. Antykoncepcja i dostepnosc seksu bez zobowiazan, to w sumie jednak obosieczny miecz na kobiety. Odkad kazda sasiadka czy znajoma moze sie seksic ile wlezie bez konsekwencji, wieksze jest prawodopodobienstwo, ze maz pojdzie za glosem rozporka i porzuci rodzine. Kiedys ryzyko nie bylo az tak wielkie, dla prostytutek mezczyzni raczej nie rzucali zon.
                    Tak, ze z jednej strony antykoncepcja to blogoslawienstwo uwalniajace kobiety od koszmaru niechcianej ciazy i pozwalajace na wieksza swobode seksualna, a z drugiej porazka dla ich gniazdowych instynktow.

                    Co zas do kobiecego instynktu selekcji, nie wygasnie on tak predko. Na razie jest tylko wieksze przyzwolenie na niezobowiazujacy seks, jednak kobiety podswiadomie nadal dosc skrupulatnie selekcjonuja partnerow. Ku waszemu, panowie, utrapieniu.... ;)
                    Przypomina mi sie tu ten rysunek Mleczki "Zrozum, jezeli pojde do lozka z toba, to bede musiala isc do lozka z kazdym". Wyjatkowo piekne i subtelne, A. Mleczko zrozumial jak widac istote sprawy...
    • moonogamistka Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 19:25
      Fujara jestes...Za dobry, z cieply, za miekki, zbyt przewidywalny..
      Ale na pocieszenie, z czasem Cie docenia, jak zbiora ciengi od tych wszystkich samcow alfa;-)
      Bedzisz sie oganial i przebieral;-) W nadmiarze:-)
      Jeszcze chwilke wytrzymaj:-)
      Obiecuje:-)
      • minasz Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 23.07.12, 23:05
        jasne nawet moja tesciowa mówi ze dziecko trzeba przyzwyczaic do sportu bo bedzie facet ciapa fujara-kobieta jest po 60 ce hehe
        to jeszcze na nia by sie nie załapał to ma czekac do 70ki?
    • xemikk Re: Facet - facet a facet - starszy brat. 24.07.12, 10:16
      Bo kobiety nie szukają gościa, któremu będą się wypłakiwać w rękaw, tylko prawdziwego mężczyzny, który ma jaja, jest pewny siebie i nie boi się pokazywać swoich seksualnych intencji.

      Po zakwalifikowaniu Cię jako przyjaciela, jesteś już spalony u kobiety. :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja