mischab
24.07.12, 10:14
Cześć, mój wpis jest aktem desperacji, nie mogę sobie sama ze sobą poradzić. Jestem managerem w dużej firmie, jedyną kobietą w zespole i jednocześnie najmłodszym pracownikiem. Kocham swoją pracę, ponieważ daje mi możliwość rozwoju i poczucie spełnienia. Jest jednak jeden problem- nie mogę sobie poradzić z obowiązkami w domu, ciągle walczę z praniem, prasowaniem, opieką nad dzieckiem ( ma 8 lat). Cały dom jest na mojej głowie- po 14 godzinach pracy w firmie, mam jeszcze drugi etat. W domu bałagan, wyglądam strasznie, jedynie w firmie wszystko poukładane jak w pudełeczku. Nie mam czasu nawet na sen, o sporcie lub innych przyjemnościach nie wspominając. Od pewnego czasu kompletnie nie mogę się pozbierać w życiu prywatnym, prawdopodobnie od wtedy gdy mój zespół zaczął odnosić sukcesy. W pracy jestem kimś, w domu zauważam jak bardzo jestem żałosna- niezadbana, przemęczona, z coraz większą nadwagą ( 14 godzin siedzenia przy biurku robi swoje). Mój partner uważa, że przesadzam, że nie ma żadnego powodu do zmartwień, że wszystko jest ok. Ja jednak nie umiem się już cieszyć wolnymi weekendami, wciąż myślę, co robiłabym, gdybym była w pracy. Jestem na siebie wściekła, gdy wyjdę z pracy godzinę wcześniej, mam wtedy straszne wyrzuty sumienia. Czy można jakoś wyrwać się z tego stanu? Tylko proszę, nie piszcie o rezygnacji z pracy, bo nie wchodzi to w rachubę. Mam dopiero 26 lat, a czuję się jak starsza, zmęczona życiem kobieta. W zasadzie nie potrzebuję porad, chciałam się jedynie chwilę wyżalić, bo tutaj chyba mogę. Pozdrawiam.