Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać?

03.08.12, 09:31
Piszę zainspirowana żoną kolegi z pracy. Mają dwoje dzieci, 12 i 6 lat. Ona nigdy nie pracowała (a nie, przepraszam, podczas studiów stała na promocjach!), teraz niby szuka pracy ale wymagania ma takie że jak nie spuści z tonu, to nigdy jej nie znajdzie. Jak widujemy się na kolacjach służbowych, na których ona często "przy mężu" to ona ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat, mnie dosr.ywa bagatelizując moją rolę w firmie. Sama na portalach społecznościowych nie ma swojego konta, tylko prowadzi konto męża ;-) Najlepsze są teksty mojego kolegi, że oni to nigdy nie musieli się prosić babć i dziadków o pomoc. No jak się miałeś prosić jak masz babę, która siedzi w domu i nic oprócz opiekowania się ogniskiem nie robi? To są dogadywania na to, że jak u mnie żłobek był zamknięty to dziecko było z babcią.
Nie wiem jak wy, ale ja uważam siedzenie w domu przy tak odchowanych dzieciach za lenistwo i brak ambicji. Bo ja, żeby zacząć pracować poszłabym gdziekolwiek, zaczęłabym od najniższego szczebla. A ona skończyla chemię (14 lat temu!) i uważa, że jest mega wykształcona.
I teraz pytanie: czy przestać być kulturalną i miłą wobec niej, i przy najbliższej okazji nie odpuścić jej i doprowadzić na skraj załamania nerwowego pokazując jej deficyty, błędy i porażki życiowe, bagatelizując rolę kobiety siedzącej w domu przy dużych dzieciach i podśmiewać się z jej niemożności braku pracy, czy olać ją? Dotychczas byłam mega wyrozumiała, miła, cierpliwa. Ona potrafiła mi nieraz dołożyć, a ja zawsze uważałam, że "nie kopie się leżącego". Ale widzę, że ona z braku swoich sukcesów zaczyna żądzić kumplem i on dostaje w robocie małpiego rozumu.
    • headvig Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:36
      jak nie będzie prowokować, to siedzieć cicho. jak przygada, to od razu oddać :)
      • headvig Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:37
        inna sprawa, może im tak jest po prostu dobrze i nie widzą problemu w tym, że ona nie pracuje, być może to dla ciebie większy problem niż dla niej samej.
        • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:59
          headvig napisała:

          > inna sprawa, może im tak jest po prostu dobrze i nie widzą problemu w tym, że o
          > na nie pracuje, być może to dla ciebie większy problem niż dla niej samej.

          Dla mnie jej niepracowanie nie jest żadnym problemem. Problemem jest to, że jest wobec mnie chamska i zachowuje się z wyższością. I dla nich jest to problem, kolega często wspomina, że jakbym coś słyszała, że ona szuka itp. Że jest im ciężko, bo on sam pracuje i jakby coś się w pracy nie powiodło to leżą.
          • fomica Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:15
            > Dla mnie jej niepracowanie nie jest żadnym problemem.
            No to ciekawe co piszesz, bo caly twój pierwszy post - łącznie z tytułem - jest właśnie o tym, że ona nie pracuje, ma marne wykształcenie, brak doświadczenia i niczego nie osiągnęła. Więc chyba jednak masz z tym problem.
            Jak zawsze w takim sytuajach - prawda lezy pośrodku. Nie zdziwiłabym się gdyby ona wysmażyła identyczny wątek dodając tylko szczegół, że "koleżanka męża okazuje mi pogarde w związku z tym, że nie pracuję zawodowo, baba sie wywyższa i uważa te swoja marną biurowa posadke za nie wiadomo jaki sukces". Nie było mnie tam, więc nie wiem która z was pierwsza zaczęła byc niemiła i chamska, zazwyczaj rzecz się dzieje stopniowo, spirala niechęci nakręca, i potem juz trudno powiedziec kto zaczął.
    • mojemieszkanie24 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:37
      a czemu chcesz sie wtrącać ? Przecież to twoja znajoma, a nie przyjaciólka której ewentualnie mozesz udzielić jakieś rady. Wiem, ze taka postawa może irytować. Ja mam pełno bezrobotnych kolezanek- nauczycielek, które maja pretensje do calgo świata, ze nie maja pracy...
      • georgia241 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 13:33
        Zaciekawiłaś mnie. Też kiedyś byłam nauczycielką. Jak to jest z twoimi koleżankami nauczycielkami, że nie mają pracy?
        • anussa Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 05.08.12, 22:25
          zapewne niż demograficzny,zamykane szkoły.zobacz co się dzieje z nauczycielami w gospodarnym Poznaniu.i nie dziw się.
    • wersja_robocza Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:40
      Znając życie z twoim poczuciem wyższości pójdziesz na udry. Bez skrępowania powiedz jej, co o niej myślisz. Poczujesz się lepiej. Przez chwilę. Powodzenia.
      • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:02
        wersja_robocza napisała:

        > Znając życie z twoim poczuciem wyższości pójdziesz na udry.

        Po czym wnosisz, że mam poczucie wyższości? Ja odczuwam to wręcz odwrotnie.

        >Bez skrępowania powiedz jej, co o niej myślisz. Poczujesz się lepiej. Przez chwilę. Powodzenia.

        Wiesz, jeśli ktoś ci dokłada o tym, że nic ci się nie należy, że powrót do pracy po macierzyńskim zawdzięczam jej mężowi to w końcu masz ochote przestać być dobrze wychowaną. Do tej pory gryzłam się w język bo ja po prostu nie lubię być chamska. Ale ona naprawdę, niejednokrotnie mnie obraziła. Najczęściej robi to jak już trochę wypije. Dlatego nastrajam się na kolejne spotkanie. I wtedy już raczej nie będę grzeczna, bo ile można?
        • wersja_robocza Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:08
          Po czym? Po całym poście. Naprawdę nie trzeba się wysilać, by to dostrzec.
          Nie wiem, czy jest sens dyskusji a nawet odgryzania się komuś, kto jest pijany. Bo do czego to doprowadzi? Do regularnej pyskówki z pijakiem. Załatw to grzecznie, kiedy pani nie będzie pod wpływem. Weź ją na stronę i dowiedz się, czego od ciebie chce i dlaczego jest niegrzeczna. Przy czym nie daj się zbyć byle tłumaczeniem, że była po kielichu i tak tylko sobie głupoty plotła.
          • akle2 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:36
            Eee, ale wtedy tamta może mężowi głupot do głowy nakłaść, żeby zwolnił autorkę z pracy np. Ja tam bym taką zołzę totalnie zignorowała, a jeśli już musi być walka to tylko w celu obnażenia braków wiedzy na tematy, na które się wypowiada. No bo co może wiedzieć eks-chemiczka o funkcjonowaniu firmy męża?
    • allatatevi1 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 09:43
      Wiesz w sumie jej sprawa, że nie pracuje.

      Natomiast absolutnie nie pozwalaj się obrażać.
    • light_in_august Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:00

      > I teraz pytanie: czy przestać być kulturalną i miłą wobec niej, i przy najbliżs
      > zej okazji nie odpuścić jej i doprowadzić na skraj załamania nerwowego pokazują
      > c jej deficyty, błędy i porażki życiowe, bagatelizując rolę kobiety siedzącej w
      > domu przy dużych dzieciach i podśmiewać się z jej niemożności braku pracy, czy
      > olać ją? Dotychczas byłam mega wyrozumiała, miła, cierpliwa. Ona potrafiła mi
      > nieraz dołożyć, a ja zawsze uważałam, że "nie kopie się leżącego". Ale widzę, ż
      > e ona z braku swoich sukcesów zaczyna żądzić kumplem i on dostaje w robocie mał
      > piego rozumu.

      Ty tak na poważnie...?
      Skąd tyle agresji wobec kogoś, kto żyje inaczej?
      Inaczej, ale nie gorzej. To był jej wybór, akceptowany przez jej męża. Więc o jakich porażkach Ty piszesz? Tylko ona może uznać, co w jej życiu było porażką, a Ty - co w Twoim.
      I na co właściwie jestes taka wściekła?
      -że mąż popiera wybór żony i nie "goni" jej do pracy, jak większość by pewnie zrobiła? To pozazdrościć zgodności tylko można, a nie się wściekać.
      -że nie mieli problemu z kim zostawić dziecko? Przecież to fakt- ona się zajmowała, więc nie mieli problemu.
      -boli Cię, że sie kobieta nie spełnia, nie ma ambicji i jest leniwa? Uwaga - to jej WYBÓR. Nie musi Ci się podobać, ale też nie widzę powodu, dlaczego miałabyś go krytykować prosto w twarz.
      • sundry Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:07
        O ile zrozumiałam, clue problemu nie jest, że ona żyje inaczej, tylko że okazuje z tego tytułu wyższość i dogryza pracującym.
        • crises Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 12:04
          > clue

          CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU. CLOU.
      • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:13
        light_in_august napisała:

        > Ty tak na poważnie...?

        No, nie smiertelnie, ale tak.

        > Skąd tyle agresji wobec kogoś, kto żyje inaczej?

        Agresja rodzi agresję. Poczytaj odpisałam wyżej o jej zachowaniu

        > Inaczej, ale nie gorzej. To był jej wybór, akceptowany przez jej męża. Więc o j
        > akich porażkach Ty piszesz? Tylko ona może uznać, co w jej życiu było porażką,
        > a Ty - co w Twoim.

        Nie zrozumiałaś. To był ich wybór, ale teraz szuka pracy i nie może znaleźć. Nie ma czym pochwalić się w życiu od strony zawodowej. Mnie nie chodzi o rozliczanie kogoś, guzik mnie to obchodzi, ale jeśli ktoś przy każdej możliwej okazji mi dowala, to sorry, du.py dłużej nadstawiać nie będę.

        > I na co właściwie jestes taka wściekła?

        Na to, że się od lat mnie czepia, a ja jak ta krowa nie potrafiłam jej odszczeknąć, bo nie chciałam psuć sobie kontaktów w pracy. Ostatnio znowu coś tam mi dowaliła, więc mam już dość.

        > -że nie mieli problemu z kim zostawić dziecko? Przecież to fakt- ona się zajmo
        > wała, więc nie mieli problemu.

        Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? To nie było stwierdzenie, że dobrze że ona siedzi w domu. To było dogadanie, że oni się nie muszą prosić, że oni są tacy zajebiście samowystarczalni bo ich dzieci nie siedzą na świetlicy. Przekaz był jasny: ja mam gorzej, bo moje dziecko chodzi do żłobka, a jak żłobek zamknięty to muszę się prosić teściowej, żeby z dzieckiem siedziała.

        > -boli Cię, że sie kobieta nie spełnia, nie ma ambicji i jest leniwa? Uwaga - to
        > jej WYBÓR. Nie musi Ci się podobać, ale też nie widzę powodu, dlaczego miałaby
        > ś go krytykować prosto w twarz.

        Dlatego, że mnie ktoś krytykuje prosto w twarz. Moja poprzedniczka miała ją serdecznie w poważaniu, nawet się nie znały. I było dobrze. Jak ja przyszłam i zamawialiśmy np jakieś kurtki firmowe, to robiłam przysługę i brałam w jej rozmiarze taką jak chciała. Generalnie dotychczas brałam ją pod uwagę we wszelkich firmowych eventach - bo kolega chciał, ja nie robiłam problemu. Jak dzwoniła, że potrzebuje żeby coś tam zrobić, pomóc - robiłam. I za to, na kolacji firmowej słyszałam, że moja rola jest żadna w firmie, że nie mam zasług, że wszystko zawdzięczam jej mężowi. Jest niewdzięczna i złośliwa, dlaczego ja mam być wyrozumiała i miła?
        • light_in_august Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:30

          > Czy ty potrafisz czytać ze zrozumieniem? To nie było stwierdzenie, że dobrze że
          > ona siedzi w domu. To było dogadanie, że oni się nie muszą prosić, że oni są t
          > acy zajebiście samowystarczalni bo ich dzieci nie siedzą na świetlicy. Przekaz
          > był jasny: ja mam gorzej, bo moje dziecko chodzi do żłobka, a jak żłobek zamkni
          > ęty to muszę się prosić teściowej, żeby z dzieckiem siedziała.

          Najwyraźniej nie umiem czytać ze zrozumieniem, bo nadal nie rozumiem. Oni na pewno chcieli Ci dowalić czy tylko Ty odebrałaś to jako "dowalanie"? Bo że oni są samowystarczalni i nie musza nikogo prosić o pomoc w zajmowaniu się dzieckiem to wg mnie nadal FAKT :)

          > Dlatego, że mnie ktoś krytykuje prosto w twarz. Moja poprzedniczka miała ją ser
          > decznie w poważaniu, nawet się nie znały. I było dobrze. Jak ja przyszłam i zam
          > awialiśmy np jakieś kurtki firmowe, to robiłam przysługę i brałam w jej rozmiar
          > ze taką jak chciała. Generalnie dotychczas brałam ją pod uwagę we wszelkich fir
          > mowych eventach - bo kolega chciał, ja nie robiłam problemu. Jak dzwoniła, że p
          > otrzebuje żeby coś tam zrobić, pomóc - robiłam. I za to, na kolacji firmowej sł
          > yszałam, że moja rola jest żadna w firmie, że nie mam zasług, że wszystko zawdz
          > ięczam jej mężowi. Jest niewdzięczna i złośliwa, dlaczego ja mam być wyrozumiał
          > a i miła?

          Nie musisz być szczególnie miła dla żony kolegi z pracy i nie widze powodu, dla którego miałabyś zamawiać kurtki specjalnie w jej rozmiarze, skoro się nie lubicie.

          Trudno mi uwierzyć, że ktoś na kolacji służbowej - czyjaś żona, nawet nie pracownik firmy - mógłby przy wszystkich deprecjonowac Twoje zasługi i nikt by na to nie zareagował... Ale okej, skoro tak twierdzisz. Moja rada: po prostu ignoruj teksty wg Ciebie złośliwe. Bo wzajemne dogryzanie sobie raczej nakręci tę 'wojnę" niż cokolwiek poprawi. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy w okolicznościach służbowych przy stole 2 baby zaczynają ujadać "a ty to...", "a nie, bo ty tamto, ty taka owaka...". No daj spokój... Ktoś musi mieć klasę. Jak nie ona, to Ty.
          Chill out ;)
        • filo764 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:30
          a ja bym dogadała - w sytuacji gdy ona Tobi ejezdzi, wywyższa siebie (bez powodu), rżnie wielką damę a jest...kurką domową bez ambicji - nie znosze takich dziewuch! Rozumiem cię :) sam ajestem bardzo ambitna i nie zniosłabhym chyba takiej kwoki.
          Tylko - nie zniżaj sie do jej pozomu, jesliona znowu coś do ciebie kwaknie - spokojnie z opanowaniem odbij piłeczkę, a co! Wg mnie nie ma w tym nic złego. Ja fizycznie bym nie zniosła jej obecnosci, jesli jets tak jak piszesz - wielka dama na salonach, bez ambicji, pracy, za to z wyimaginowanym poczuciem wyższości :D ;)
          • filo764 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:33
            OK, a żeby nie bawić się z nia w słownego ping - ponga zakończ tak - nie jesteś dla mnie partnerką do dyskusji, temat uważam za zakończony - przy czym uśmiechnij się szeroko i ostatecznie zmiec temat zupełnie sie od niej odcinając
        • nelamela Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:36
          Piszę zainspirowana żoną kolegi z pracy. Mają dwoje dzieci, 12 i 6 lat. Ona nigdy nie pracowała (a nie, przepraszam, podczas studiów stała na promocjach!), teraz niby szuka pracy ale wymagania ma takie że jak nie spuści z tonu, to nigdy jej nie znajdzie. Jak widujemy się na kolacjach służbowych, na których ona często "przy mężu" to ona ma najwięcej do powiedzenia na każdy temat, mnie dosr.ywa bagatelizując moją rolę w firmie.

          Chyba mamy tę samą znajomą...Pani nie pracująca,dwójka dzieci,od zawsze przy mężu,szukająca pracy ale zgodnie z ambicjami(a ambicje z sufitu).Co ciekawe ja,jej mąż i moi koledzy z pracy mamy takie same wykształcenie.A pani ma kompleksy związane z moją osobą i dosrywa mi.Czasem się śmieję,czasem olewam a czasem dosrywam...Widać niedowartościowanie wyłazi z niej że hej...Ale ostatnio ja jej popsułam skutecznie humor gdy opowiedziałam historię innego naszego znajomego który wymienił sobie taki model żony jak ona na nowszy z ambicjami i przede wszystkim pracujący na siebie a nie żerujący na innych.Pozdrawiam.
          • filo764 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:48
            chyba każdy ma takie znajome ;) - ja również, podobnie, tylko ze my sobi ejak na razie nie dosrywamy, kazda wybrała inny model życia...
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:18
              Ja urywam kontakt z takimi osobami. "Dosrywanie" kobiecie, która najwyraźniej ma kompleksy jest niskie. Jak napisała Wersja Robocza - poczuje się autorka lepiej na chwilę. Ale czy dobre samopoczucie i samoocena autorki wątku naprawdę zależy od tego, co mówi jakaś iksińska?

              Ja tam wolę dać się "obrazić" niż zniżać się do dziwnego rodzaju zemst, choćby lingwistycznych;>
    • lady-z-gaga Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 10:51
      >Sama na portalach społecznościowych nie ma swojego konta,


      A to babsztyl bez ambicji, no..... :D

      Najlepsze są teksty mojego kolegi,
      > że oni to nigdy nie musieli się prosić babć i dziadków o pomoc.(...) To są dogadywania na to, że jak u mnie żłobek był zamknięty to d
      > ziecko było z babcią.

      O, to jednak kolega tez Ci dogryza, a pałasz żądzą zemsty tylko wobec jego zony ;)

      > I teraz pytanie: czy przestać być kulturalną i miłą wobec niej, i przy najbliżs
      > zej okazji nie odpuścić jej i doprowadzić na skraj załamania nerwowego

      :D:D:D
      Wyraźnie się przeceniasz. Może i w sprawie swojej roli w firmie jestes mitomanką, a żona kolegi musi sprowadzac Cię na ziemię ;)

      pokazują
      > c jej deficyty, błędy i porażki życiowe,

      Gówno wiesz o jej deficytach i błędach. Zajmij się swoimi, a może za mocno interesujesz się kolegą, skoro na spotkaniach firmowych koncentrujesz się tak mocno na jego żonie.
      Jest tam chyba więcej ludzi?
      • nelamela Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:01
        Ja rozumiem kobiety które wybrały taki model życia.I nic mi do tego.Jest im tak wygodnie,stać je na to -oki.Nie rozumiem tylko takich bab,które niczego w życiu nie osiągnęły(nie przepraszam mają męża!) i skutecznie dosrywają innym kobietom pracującym na stanowiskach pokroju ich męża.Tu wyłażą kompleksy że hej...
    • anna_sla Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:00
      a dosraj jej ;).. ale mi nie dosrywaj, ok? Ja przynajmniej jestem miła :P
    • berta-death Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:05
      Zazdrościsz jej czy co? Przecież to jest prawda, że nie jesteś żadną kobietą sukcesu, tylko zwykłą robotnicą, która rano zasuwa do tyrki w firmie a popołudniu zasuwa do roboty w domu i której dzieci poniewierają się po ochronkach, babciach i cholera wie czym jeszcze. Kobieta sukcesu ma pieniądze na nianie i gosposie i nie musi się nikogo prosić o pomoc. A przede wszystkim nie musi tyrać na dwa etaty, z których w żadnym nic szczególnego nie osiągnęła. Nie ma też kompleksów ani poczucia niższości i żaden tekst nie wytrąci jej z równowagi. Nie musi się dowartościowywać tym, że inne nie mają pracy zarobkowej w ogóle. Nie musi też pytać na forach jak dokopać tej drugiej, żeby jej w pięty poszło.
      • filo764 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:17
        eeeeeeee, po co dosrywacie teraz Autorce???? :/:/
        Nagła zmiana - to ta, która się nigdy nie skalała praca jest tą otaczana szacunkiem i uznaniem a pracująca to ta be? bo ją 'nie stac' by siedziec w domu na koszt męża??
        sorryyyy :/ CHOREE w diziseijszych czasach
        Do mnie nie dociera argument - siedzę w domu bo 'mogę sobie na to pozwolić, stać mnie!" buahahahha
        odpowiedziałabym - pracuję, rowijam się - nie tylko leze i pachnę - na to nie pozwoliłaby mi ambicja i szacunek do samej siebie :) chce wiecej
        • berta-death Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:27
          To nie dosrywanie tylko nazywanie rzeczy po imieniu. Jak ktoś się chce rozwijać, to się rozwija. I 14lat po studiach (skoro znienawidzona niepracująca koleżanka tyle jest, to autorka wątku pewnie podobnie) to już się jest wyższa kadra kierownicza albo właściciel dobrze prosperującego średniej wielkości przedsiębiorstwa. To się wyciąga ze 20tys na rękę i nie musi prosić nikogo o pomoc ani mieć kompleksów i poczucia niższości. To ma się w dupie co ludzie powiedzą a ostatnią rzeczą na jaką ma się czas to siedzenie na forum.
          A jak się tego wszystkiego nie ma to jest się zwykłą robotnicą a nie ambitną osobą, która się rozwija. Czyli jeśli chodzi o status społeczny i osiągnięcia, to mniej więcej to samo co kura domowa. I to kura domowa, nie pani domu, która leży, pachnie i ma czas na rozwijanie swoich zainteresowań, czytanie książek, chodzenie do teatru i pogłębianie wiedzy.
          • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:44
            berta-death napisała:

            > To nie dosrywanie tylko nazywanie rzeczy po imieniu. Jak ktoś się chce rozwijać
            > , to się rozwija. I 14lat po studiach (skoro znienawidzona niepracująca koleżan
            > ka tyle jest, to autorka wątku pewnie podobnie) to już się jest wyższa kadra ki
            > erownicza albo właściciel dobrze prosperującego średniej wielkości przedsiębior
            > stwa. To się wyciąga ze 20tys na rękę i nie musi prosić nikogo o pomoc ani mieć
            > kompleksów i poczucia niższości. To ma się w dupie co ludzie powiedzą a ostatn
            > ią rzeczą na jaką ma się czas to siedzenie na forum.
            > A jak się tego wszystkiego nie ma to jest się zwykłą robotnicą a nie ambitną os
            > obą, która się rozwija. Czyli jeśli chodzi o status społeczny i osiągnięcia, to
            > mniej więcej to samo co kura domowa. I to kura domowa, nie pani domu, która le
            > ży, pachnie i ma czas na rozwijanie swoich zainteresowań, czytanie książek, cho
            > dzenie do teatru i pogłębianie wiedzy.

            Berta, idź ugotuj gołąbki, przeprasuj obrus i nie przejmuj się tym, że nie możesz znaleźć pracy. Nikt tutaj do ciebie personalnie nie uderza, więc nie musisz się tak ostro bronić.
            Aha, i przestań oglądać te seriale, wtedy nabierzesz realnego spojrzenia na życie, robienie kariery, bo póki co g.wno wiesz, głupoty piszesz.
            Dziękuję za uwagę.
            Nie odciągaj się od kuchni, nie odpisuj.
            • berta-death Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:53
              A nie mówiłam, że masz jakieś kompleksy niskopłatnej robotnicy, która nic w życiu nie osiągnęła?
          • kochanic.a.francuza Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:13
            "To się wyciąga ze 20tys na rękę i nie musi prosić nikogo o pomoc ani mieć kompleksów i poczucia niższości. To ma się w dupie co ludzie powiedzą a ostatnią rzeczą na jaką ma się czas to siedzenie na forum. "
            O, nieprawda. Forum jest wystarczajoco atrakcyjne, by pobic wszelkie uciechy jakie dostraczaja wysokie dochody. Co ci po kolejnych podrozach i kieckach, ktore sprzedwcy wciskaja z przyklejonym do buzi usmiechem? Tu przynajmniej wsztsko zyje, czuje.
            Forum jest piekne!:)))
          • jamesonwhiskey Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 17:14
            się jest wyższa kadra kierownicza albo właściciel dobrze prosperującego średniej wielkości przedsiębiorstwa. To się wyciąga ze 20tys na rękę i nie musi prosić nikogo o pomoc ani mi


            albo jak w twoim wypadku jest sie utrzymankiem na garnuszku pana
            dobrze ci z tym?
            • berta-death Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 19:23
              Bo jak się zarabia 1500 na mies będąc robotnikiem to oczywiście nie jest się niczyim utrzymankiem i w 100% można dać sobie radę samemu.
              Poza tym jakbyś bardziej orientował się w forumowych nickach, to byś wiedział, że nie mam żadnego pana.
              • kseniainc Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 12:58
                berta-death napisała:

                > Bo jak się zarabia 1500 na mies będąc robotnikiem to oczywiście nie jest się ni
                > czyim utrzymankiem i w 100% można dać sobie radę samemu.

                chyba nie bardzo.No może jeśli ów robotnik mieszka u kogoś kontem za free.
                • berta-death Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 13:18
                  Ja już to pisałam w którymś z poprzednich wątków o podobnej tematyce. Nie wystarczy być kobietą pracującą, żeby być kobietą niezależną i mieć szacunek społeczny. Trzeba jeszcze tyle zarobić, żeby nie dość, że nie musieć korzystać z cudzych pieniędzy ani pomocy państwa, to jeszcze mieć możliwość sponsorowania innych. I dopiero wtedy kiedy ma się tyle, że można sobie pozwolić na posiadanie utrzymanka, można o sobie powiedzieć szanująca się kobieta sukcesu. W przeciwnym wypadku zawsze będzie się na czyjejś łasce i nie łasce. Jak nie męża, to rodziców, jak nie rodziców to teściów, jak nie teściów to państwa.
                  • kseniainc Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 13:32
                    wszystko tak berta;-)
                    Za 1500 nie jest się samowystarczalnym.
                    • akson_ka Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 22:17
                      kseniainc napisała:

                      > wszystko tak berta;-)
                      > Za 1500 nie jest się samowystarczalnym.

                      Powiedz to pracodawcom... to raz.
                      A po wtóre - jak się musi, to się jest samowystarczalnym - nawet za tyle.
                      I obyś tego (jedna z drugą) nie musiała zaznać. Bo niestety, nie ma nic pewnego na tym świecie - jedynie śmierć i podatki. Pomyślcie o tym zanim jakąś kolejną głupotę napiszecie.
                      • kseniainc Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 05.08.12, 11:03
                        aksonka-czep się tramwaja;-p
                        Samowystarczalna za 1500zł?Gdzie?Kiedy?Jak?Podaj przykład.
                        • akson_ka Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 05.08.12, 13:36
                          Wolę gładkiej ściany ;P

                          Tak - tu, teraz (i wcześniej), ciężko jak cholera, ja.
                          Wystarczy tej spowiedzi?
                  • six_a Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 22:34
                    >I dopiero wtedy kiedy ma się tyle, że można sobie pozwolić na posiadanie utrzymanka, można o sobie powiedzieć szanująca się kobieta sukcesu.

                    buahahahahahahaha
                    dobra, post soboty. niech tam.
      • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 11:21
        berta-death napisała:

        >Kobieta sukcesu ma pieniądze na nianie i gosposie i nie musi się nikogo prosić o pomoc. A przede wszystkim nie musi tyrać na dwa etaty, z których w żadnym nic szczególnego nie osiągnęła.

        A skoro nie tyra nawet na jednym etacie to te pieniądze na gosposie i nianie ma albo z nieba niczym manna jej spadają, albo dostaje od bogatego mężusia. Ponieważ druga wersja jest bardziej realistyczna, promujesz kobietę bluszcz, której jedynym sukcesem jest złapanie bogatego męża i utrzymanie go przy sobie. Ambitne. Buahaahahahahah

        Nie ma też kompleksów ani poczucia niższości i żaden tekst nie wytrąci jej z równowagi. Nie musi się dowartościowywać tym, że inne nie mają pracy zarobkowej w ogóle. Nie musi te
        > ż pytać na forach jak dokopać tej drugiej, żeby jej w pięty poszło.

        I ty zapewne jesteś taką bogatą pańcią, bez kompleksów, co udowodniłaś tym wątkiem. Buahahahahahah
    • my_favourite_axe Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:06
      nie rozumiem konieczności doprowadzania kobiety do załamania nerwowego. jak ci mówi że jej dzieci nie musiały zostawać u babci, to mówisz że to przecież oczywiste, bo nie pracuje - jakbyś ty nie pracowała to też by nie było takiej potrzeby.
      jak ci mówi że jesteś nikim w firmie (serio tak wprost??) to się pytasz co tam u niej w pracy.
      itd. naprawdę można odpowiedzieć na takie zaczepki nie wywołując kłótni z wleczeniem się za kudły po podłodze.
      • moim_zdaniem Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:11
        my_favourite_axe napisała:

        > nie rozumiem konieczności doprowadzania kobiety do załamania nerwowego.

        fakt, poniosło mnie ;-) Chyba nie mam aż takich ambicji do destrukcji drugiej osoby ;-)

        >jak ci mówi że jej dzieci nie musiały zostawać u babci, to mówisz że to przecież oczyw
        > iste, bo nie pracuje - jakbyś ty nie pracowała to też by nie było takiej potrze
        > by.

        Bo to prawda i ja cenię fakt mamy w domu. I gdybym nie pracowała, to też bym była w domu. Ale na szczęście pracuję, mam dobrą pracę z możliwością wyjścia wcześniej, podjechania po zakupy "przy okazji", więc nie muszę oddawać dziecka do ochronki, tylko odbieram go ok 16 ze żłoba i jesteśmy razem. Ale tego nie mogę powiedzieć, bo by sie wredota zacietrzewiła, że jak to, z jakiej racji?! Ano takto, heheh ;-))

        > jak ci mówi że jesteś nikim w firmie (serio tak wprost??) to się pytasz co tam
        > u niej w pracy.

        nie, nie wprost. Jak wypiła to sobie ulała, dlatego też jakoś szczególnie nie zareagowałam. Ale zadra została.

        > itd. naprawdę można odpowiedzieć na takie zaczepki nie wywołując kłótni z wlecz
        > eniem się za kudły po podłodze.

        Chyba za długo jej pozwoliłam na szkalowanie bez konsekwencji, stąd we mnie ta zgorzkniałość. Ale faktycznie, odpowiem jej na zimno, ale raz, drugi i może załapie.
        Dzięki wszystkim rozsądnym ;-))
    • kseniainc Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:17
      Nie rozumiem Twoich rozterek;- p
      Rób swoje i już, jak jest nieuprzejma nie rób dobrej miny do złej gry-cała tajemnica;-p
    • sredniowiecze86 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 12:24
      Rzeczywiście masz chyba jakieś kompleksy i wysokie mniemanie o siebie. Odczep się od niej i jej męża, a może ten mąż ci się podoba co? I chcesz go wziąć na swoją stronę, żeby odszedł od leniwej żony? Daj jej spokój, może ona ma jakieś problemy o których nie wiesz i dlatego nie szuka pracy. Nie wpieprzaj się w związek twojego kumpla, bo tak to wygląda jakby ci na nim zależało...
    • mirtillo25 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 14:55
      Jeśli dogadujecie sobie z tą kobietą, to po kiego kija dalej się z nimi spotykasz albo w ogóle próbujesz rozmawiać. To że nie pracuje, nie oznacza że musi być jednocześnie tępa. Jeszcze nie słyszałam, aby rola biurowej, ekspedientki czy też kobiety z działu personalnego rozwijała intelektualnie. Znam wiele kobiet "pracujących" a tępych jak but. Natomiast znam kobietę, która nigdy nie pracowała, a wiedzę posiada wszechstronną. Być może Twoje koleżanka taka jest :)
      Twoja pogarda dla kobiet niepracujących jest oznaką głupoty. Każdy żyje jak chce. I tylko wydaje Ci się, że Twojemu koledze to nie odpowiada. Mężczyźni uwielbiają, gdy kobieta czeka na nich z ciepłym obiadkiem. A Ci, którzy mówią, że tego nie chcą - kłamią :)
      • allatatevi1 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 16:31
        Oj głupoty piszesz, chyba naprawdę niewiele wiesz o mężczyznach.

        Obiad i porządek w domu - posprzątane, poprane, poprasowane to sprawy trzeciorzędne.

        Zwłaszcza że zazwyczaj to mężczyźni sprzątają dużo lepiej i dużo dokładniej niż kobiety.

        Facet będzie zadowolnym jak będzie codziennie rano i wieczorem dobry seks, a weekendy to najlepiej 3 x dziennie i gitara gra.
    • brown_aurelia Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:00
      a może pomóc jej w szukaniu pracy?
    • violon-czela Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:12
      Ale ona leżąca jest wg Ciebie. Nie każda kobieta chce latać po etatach, wychowywać dzieci 2 godzinny dziennie itd. To jest wybór życiowy i jej nic to twojego a tobie nic do jej wyboru. Ogarnij się z deczka. Ja na razie widzę, że to ty masz problem, na siłę robisz z niej ofiarę losu, której nie chcesz dokopywać po czym jedziesz po niej, obsmarowujesz na forum i zarzucasz jakieś lenistwo, brak ambicji bo ty wiesz lepiej.

      Przede wszystkim zacznij być szczerą. Bo dajesz po sobie jeździć takimi tekstami widmo, boli cię że taka wielka pani pracująca może być bagatelizowana w firmie, robisz z kogoś ofiarę, na siłę, najgorszego człowieka, lenia a potem za plecami obsmarowujesz. A moze boisz się że taka wielka światowa " NIE KURA domowa" polegnie w dyskusji z takim leniem i ofiarą?

      "jej deficyty, błędy i porażki życiowe, "

      ale kim ty jesteś żeby decydować za kogoś co było/jest JEGO porażką życiowa?


      "Ale widzę, ż
      > e ona z braku swoich sukcesów zaczyna żądzić kumplem i on dostaje w robocie mał
      > piego rozumu.
      "


      ha ha pomóż mu, tak.
      • simply_z Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:18
        >
        > Przede wszystkim zacznij być szczerą. Bo dajesz po sobie jeździć takimi tekstam
        > i widmo, boli cię że taka wielka pani pracująca może być bagatelizowana w firmi
        > e, robisz z kogoś ofiarę, na siłę, najgorszego człowieka, lenia a potem za ple
        > cami ob
        rozumiem ,ze kiedy ktos inny sie z ciebie nabija ,obraza ,rzuca uszczypliwymi tekstami usmiechasz sie i mowisz ,ze deszcz pada?
        to nie chodzi o status tej kobiety ale o jej stosunek do drugiej osoby ,w tym wypadku autorki watku.Na jej miejscu wygarnelabym glupiemu babsku co o niej mysle i oczywiscie nawiazalabym do jej watpliwych osiagniec zyciowych.
        • fomica Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:34
          Chyba nie zakładasz naiwnie , że autorka wątku mówi prawde, cala prawde i tylko prawdę :) Takie sytuacje nigdy nie sa czarno-białe, jedna to podła zła jędza, a druga cierpiące niewiniątko. Z jej tekstu az bije złośc, niechęć i tak, uzyje tego słowa - pogarda dla tej drugiej - niepracującej kury. Jesli ona takim tonem rozmawia z tamtą to nie dziwie sie że tamta nie pozostaje dłużna. Nie wiadomo jak bylo naprawde, może jakis "niewinny" komentarz naszej autorki spowodowal że tamta zaczeła się bronić. Albo odwrotnie. Nie wiadomo kto zaczął.
          • simply_z Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:40
            :)przeciez gros watkow forumowych to spekulacja ,ustosunkowuje sie tylko do wypowiedzi konkretnej osoby.Mnie zwisa status tejze kobiety ale mozliwe ,ze jedna czuje sie wazniejsza dzieki kasie meza i zachowuje sie w taki ,a nie inny sposob.
        • violon-czela Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 18:12
          Po pierwsze nie widzę tutaj jakiś mega uszczypliwych tekstów a te zdania wypowiedziane różnym tonem oznaczają zupełnie coś innego. Wielu ludzi szczególnie tych wygadanych i nie przejmujących się każdą bzdeta wali jakieś teksty. Teksty nie na miejscu bo nikt jasnowidzem nie jest i nie wie co kogo boli.
          Po drugie jak uznam, że ktoś mi dokucza to albo zlewam albo odgryzam się. Nie obgaduje za plecami robiąc z kogoś na siłę ofiarę losu i przechwalając się że wiem lepiej co jest cudza porażką życiową.
          Tak obgadywanie za plecami, traktowanie kogoś jako ofiarę życiową bo wybrała inny styl życia to zajbiaszczy stosunek do innych ludzi. Dzieki już wole niepracującą zołzę co mi dowali, zem niedzieciata czy coś bo przynajmniej mogę sobie wybrać czy jej oddać czy ją zlać. tak wole taka niż paniusie która się uśmiecha a ma mnie za gón..o bo żyje inaczej o czym nie omieszka jednak poinformować całego świata za moimi plecami.
    • akle2 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 15:26
      Jeśli już musisz się odgryzać, to tylko merytorycznie. Jeśli ta pani palnie głupotę, to popraw ją grzecznie i z uśmiechem. I tak z 10x w ciągu danej dyskusji. Każdemu puszczą nerwy ;)
      Zakładam oczywiście, że sama jesteś specjalistką w dyskutowanym temacie.
    • lonely.stoner Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 16:09
      ja nie widze zadnego konkretnego powodu zeby pozwolic po sobie jezdzic - nie tylko niepracujacej kobiecie, kurze domowej ale i prezesowi spolki- dlaczego niby ktos ma sie czuc lepiej od ciebie i poprawiac sobie wlasne mniemanie twoim kosztem?
    • kochanic.a.francuza Niepracujaca kobiet i kopleksy na tym tle-klasyka. 03.08.12, 16:11
      Nie widzisz, ze ona jest zazdrosna? Najpierw, ze masz prace, niewazne jaka. Potem krecisz sie blisko meza i nie daj boze jestes w miare atrakcyjna- chce w obecnosci meza pokazac mu, ze w rzeczywistosci jestes plaska i glupiutka i nawet jezorem nie potrafisz sie wybronic, jak Cie ktos publicznie obraza. No taka jej reakcja na je wlasne, wymaginowane braki.
      Nie wiem jak postapic bo z jednej strony nie kopie sie lezacych, a ona lezy i kwiczy:
      nie spelnia swoich ambicji, nie jest tez zadowolona kura. To co maz przyniesie nie daje im sytej blogosci poczucia bezpieczenstwa (facet sam ci mowiel, ze nie czuje sie bezpiecznie z tym, ze ona nie praucuje-pewnie delikatnie sugeruje jej prace, ale ona marzy o 20 tys. na miesiac bez zadnego doswiadczenia: sama widzisz powod frustracji. Wiec Ciebie poniza, zebys czasem nie czula sie KIMS z tym swoim marnym stanowiskiem i paroma tysiaczkami. )
      Z drugiej strony dac soba pomiatac to trzeba byc chyba starym i miec wszystko w powazaniu.
      Njalepiej publicznie zapytac sie jej czemu Cie obraza. I popatrzec na reakcje.
      Tez mialam kiedys taka sytuacje tylko mezczyzna mna pomiatal. Do dzisiaj nie daruje sobie, ze nie potrafilam sie bronic. A pomiatal bo mogl. Taki tym, jak tylko raz zauwazy, ze nie dasz sobie, od razu zamilknie. Sprobuj choc raz: zapytaj glosno wyraznie i bez nerwow: dlaczego mnie obrazasz? I masz ja z glowy na wieki.
      Odradzam pyskowki: bedziesz wygladac tak zalosnie jak i ona. Nikt nie zauwazy od czego sie zaczelo i kto jest ten zly.
    • princess_yo_yo Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 16:22
      passive aggressive to najlepsza metoda w takiej sytuacji, a ile przy tym zabawy.

      nikt inteligentny i obyty nie daje po sobie jezdzic czy to osobom bezrobotnym czy dyrektorom - powaznie sie wiec zastanow nad swoimi watpliwymi osiagnieciami i wyraznymi deficytami.
    • sabriel Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 16:22
      Dosrywa ci z zazdrości. Ma dosyć siedzenia z dziećmi w domu. Nawet z dyplomem, ale bez doświadczenia to szanse na pracę ma marne. Przy najbliższej okazji jak ci znów z czymś wyskoczy sprowadź ją na ziemię jakimś tekstem.
      • lonely.stoner Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 17:58
        Przy najbliższej okazji jak
        > ci znów z czymś wyskoczy sprowadź ją na ziemię jakimś tekstem.

        no - i nawet sie nie musisz wysilac na jakies riposty, wystarczy zapytac jak tam szukanie pracy idzie? ewentualnie wspomniec- to ile lat juz siedzisz na tym bezrobociu??
    • senseiek "jak tam kuro domowa, garki juz pomyte?" 03.08.12, 18:08
      Stara baba, a nie umie sie odgryzc.. ;)

      "jak tam kuro domowa, garnki juz pomyte?"

      "co tam dzis ugotowalas na obiad kuro domowa? bo my bylismy na obiedzie w restauracji i zjedlismy pyszna kaczke po tonkinsku. Obslugiwala nas przesliczna kelnerka z wietnamu. Ale was to pewnie nie stac na restauracje, skoro nigdy nie pracowalas"...

      ;)
      • chcesztomasz Re: "jak tam kuro domowa, garki juz pomyte?" 03.08.12, 18:42
        hahahaha,

        A potem ona powie, że mąż tyyyyyleee zarabia że nie musi pracować, tyrać tak że widać tak młodo te zmarchy i cienie pod oczami i zabierać go łaskawie do jakieś knajpy, woli ugotować pyszny obiad ze zdrowych produktów (przyodziana TYLKO w fartuszek) w kilka minut bo gotowanie to jej pasja bla bla bla następnie przedstawi zastraszające dane z tego co dzieje się w restauracjach - co nieświadomy klient wpierdziela i leży na łopatach...
        • senseiek Re: "jak tam kuro domowa, garki juz pomyte?" 03.08.12, 19:12
          No to weźmiesz palcem przejedziesz po blacie i "o, popatrz tu jest jeszcze dużo kurzu! nie zajmujesz się niczym innym tylko domowymi porządkami i nawet tego nie potrafisz porządnie zrobić? nie nadawała byś się do *prawdziwej* pracy".. ;)
    • bez_przekazu nie lubie obmawiania ludzi, dlatego... 03.08.12, 20:31
      ..nie zabiore glosu w tym watku:)
    • ma_dre Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 03.08.12, 22:34
      Dobrze jest ukrocic chamstwo. Nie widze powodu dla ktorego mialby ktos po mnie jezdzic bez powodu jak po lysej kobyle.
    • n.i.p.69 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 06:53
      Dowala Ci bo dowalasz się do jej męża!
      ...... twoim jedynym argumentem, jest jej życie zawodowe, ale boisz się go użyć, bo w gruncie rzeczy rozumiesz, że to żaden argument!!! ........ tylko "przykładanie kogoś do własnej miary" w dodatku w dziedzinie, która nie powinna Cię interesować! ..... a to, że nie potrafisz się "odgryźć" bez uciekania się do jej/ich prywatności , świadczy o tym, że ma rację i dlatego brakuje Ci argumentów! ...... albo jesteś tak tempa, że nie potrafisz sklecić sensownej riposty!!!


    • kol.3 Re: Kobieta niepracująca...ignorować czy dogadać? 04.08.12, 06:57
      Znajoma doskonale wie czego jej brakuje, ma kompleksy i odreagowuje na Tobie, a Ty pozwalasz sobie jeździć po głowie. Ja, w przypadku ataku, bym jej wygarnęła właśnie w tym sensie: "Wiem, że masz kompleksy z powodu siedzenia w domu i każda kobieta pracującą cię wqrwia, może po prostu poszukają sobie pracy realnie do twoich obecnych możliwości.... itd."

      To, że kobieta z powodu siedzenia w domu nie zamierza zostać obecnie popychadłem pracowym może nie jest najgorszą filozofią życiową, moja znajoma która nawiasem mowiąc niańczyła dzieci do 15 roku życia i była równie antypatyczna, wróciła do pracy i zarabiała lepiej od niektórych pracujących od lat.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja