triismegistos
06.08.12, 15:58
Mamy ostatnio napiętą sytuację w firmie. Złożyło się na to mnóstwo czynników. Jednym z nich jest fakt przyprowadzania przez naszego menadżera do pracy kilkuletniego dzieciaka, który wszystkim wybitnie uprzykrza pracę w firmie. Najbardziej dał w kość jednemu chłopaczkowi z działu, który non stop wisi na telefonie. Niestety, jego sposób na zaistniałą sytuację był wątpliwy.
Napisał złosliwy wierszyk dotyczący sytuacji i z anonimowego @ rozesłał go do wszystkich osób w firmie, z zarządem włącznie. Z różnych powodów mój menago doszedł do wniosku, że co najmniej maczałam w tym paluchy.
No więc muszę teraz, jak najszybciej pogadać z nim na różne tematy, dość drażliwe, łączące się z omijaniem ścieżki służbowej i na przeszkodzie stoi mi ewidentny foch gościa.
Sama trochę się czuję winna sytuacji, bo co prawda nie maczałam w tym palców, ale bardzo z grubsza wiedziałam co się świeci. Odnoszę wrażenie, że rozmowę powinnam zacząć od jakiś przeprosin, ale to będzie ewidentnie wzięcie na siebie winy.
Zaczynać rozmowy od "sorry, ale to kto inny" też nie chcę, bo to idiotyzm. Jak to rozegrać?