long.live.revolution
08.08.12, 09:34
Jak się zapatrujecie na ludzi z nadmierną skłonnością do udzielania wszystkim wokół rad?
Pomijając już to, że większość wspomnianych rad przypomina, przytaczając fragment Klubu Pickiwcka Dickensa, okrzyki, jakie można usłyszeć podczas zmagań dwu uliczników: No, dalej, obal go na ziemie i trzymaj pod sobą! (świetna rada, tylko jak ją wcielić w życie?) – pomijając już nawet to, radowe owe świadczą o nadmiernie dobrym mniemaniu o własnej mądrości, że o braku wyczucia i umiaru nie wspomnę.
Czy macie może, nadobne koleżanki i zacni koledzy, jakieś dobre sposoby na detonowanie tego rodzaju niechcianych doradców?
PS Czy to przykre zjawisko jest zjawiskiem typowo polskim?