przyjaźń

10.08.12, 21:09
mam 29 lat. kiedyś miałam grono przyjaciółek. były to głównie osoby z czasów liceum. z wieloma z nich utrzymywałam kontakt przez okres studiów. nagle coś się stało. nie wiem co. aktualnie nie mam kontaktu stałego z żadną z nich. każda poszła w swoją stronę. dziwi mnie to bo jak patrzę na innych ludzi to mam wrażenie ze niektórzy potrafią utrzymać przyjaźnie. ja się bardzo starałam. ale ile razy można się prosić o wyjście na piwo.

to co napisałam szczególnie dotyczy jednej osoby, którą śmiałam nazywać najlepszą przyjaciółką. odkąd na poważnie związała się z kimś, żyje chyba tylko tym związkiem, a koleguje się tylko ze znajomymi swojego faceta. apogeum tego wszystkiego było gdy wzięła ślub. poinformowała mnie o tym po fakcie, smsem. zaznaczam że nigdy nie powiedziała mi że na coś się wkurzyła czy cokolwiek.

czy wy tez tak macie? czy jak osiągacie pewien wiek, bieżecie kredyt, ślub, rodzicie dzieci itd. to równocześnie przyjaźń przstaje być tak ważna jak kiedyś? czy tzw. psiapsiółę można mieć tylko jak się jest w szkole i ma się naście lat?czy będąc w moim wieku możecie powiedzieć, że macie super kumpele, na które zawsze możecie liczyc?

piszę to bo jest piątek wieczorem i dziś nawet nie pytałam nikogo o wyjście gdziekolwiek, no bo po co. znam odpowiedz. u niektórych na audiencje trzeba się zapisać z miesięcznym wyprzedzeniem :/
    • maggpie Re: przyjaźń 10.08.12, 21:18
      Różnie to bywa.
      Niektóre znajomości jakoś tak naturalnie odchodzą: zmiany miejsca, przeprowadzki, ludzie stają się inni, inne drogi wybierają. Dają miejsce nowym. To nie jest takie złe, naprawde.
      Fajnie, gdy mimo upływu lata, ma się takie, z którymi mimo kilkuletniego niewidzenia, wie - że się na pewno porozumieć -jakby tej przerwy nie było. Ja ma takie dwie. Jedna znana od b. wczesnego dzieciństwa; czasem wpadamy na siebie 'przypadkiem', ale ja nie wierze w przypadek. Ciążymy ku sobie i zawsze fantastycznie nam sie gada -nie ma poczucia obcości, sztuczności. Może dlatego, że obie jesteśmy b. szczere z natury. Jej szczerość napotyka na moją i jest super :)
      Różnie jest;) Nic na siłe.
    • wicehrabia.julian Re: przyjaźń 10.08.12, 21:20
      nela.5 napisała:

      > czy wy tez tak macie? czy jak osiągacie pewien wiek, bieżecie kredyt, ślub, rod
      > zicie dzieci itd. to równocześnie przyjaźń przstaje być tak ważna jak kiedyś?

      dorośnij, nie każdy ma czas by latać na piwo jak w liceum
      • nela.5 Re: przyjaźń 10.08.12, 21:22
        nie chodzisz na piwo? ile masz lat?
        • wicehrabia.julian Re: przyjaźń 10.08.12, 21:24
          nela.5 napisała:

          > nie chodzisz na piwo? ile masz lat?

          chodzę, jednak nie tak często jak kiedyś, z przyjaciółmi widuję się nawet raz na kilka miesięcy przy kilku spotkaniach tygodniowo kiedyś to już nie jest taka częstotliwość
          • nela.5 Re: przyjaźń 10.08.12, 21:31
            rozumiem. czyli przez te kilka miesięcy przerwy nie prowadzisz życia towarzyskiego? w sumie ok. może to kwestia potrzeb. nie mam tu wcale na myśli latania na piwo 5 razy w tygodniu, ale tez np. to że ludzie się do siebie nie odzywają miesiącami, nie dzwonią, nie piszą, nic.
            • wicehrabia.julian Re: przyjaźń 10.08.12, 21:35
              nela.5 napisała:

              > rozumiem. czyli przez te kilka miesięcy przerwy nie prowadzisz życia towarzyski
              > ego?

              prowadzę, ale nie ze wszystkimi w równym stopniu, dzwonię jak mam sprawę, a nie żeby paplać bez sensu o niczym
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: przyjaźń 12.08.12, 00:29
                > prowadzę, ale nie ze wszystkimi w równym stopniu, dzwonię jak mam sprawę, a nie
                > żeby paplać bez sensu o niczym

                To dość instrumentalne podejście do ludzi, dzwonić jedynie, jak się ma sprawę.
        • 5justi Re: przyjaźń 11.08.12, 13:13
          ja np. na piwo nie chodzę nigdy... dziwne?
          i wiek tu nie ma nic do rzeczy
          • kseniainc Re: przyjaźń 11.08.12, 13:19
            piwo przychodzi do Ciebie?;-p
    • taja11 Re: przyjaźń 10.08.12, 21:23
      Mam psiapsióły przez cały czas małżeństwa. Na szczęście.Trzeba mieć własne życie oprócz małżeńskiego:-)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: przyjaźń 10.08.12, 21:58
      Jesteś w wieku w którym powinnaś zrozumieć że fakt że połączył was przypadek - wspólna szkoła to za mało aby stworzyć przyjaźń na całe życie. Tym bardziej, że w latach 20 społecznie i emocjonalnie człowiek dojrzewa i zmienia się.
      To naturalne że przyjaźnie się wykruszają i rozpuszczają. Niewiele na to poradzisz.

      Jedyne rozwiązanie to znalezienie nowych przyjaciół. Ludzi którzy z WYBORU a nie na skutek losu chcą dzielić w jakimś stopniu życie.
      W tym celu przydaje się hobby, wiele RÓŻNYCH hobby, żeby spotkać dużo ludzi z którymi coś cię łączy i wybrać tych z którymi do siebie pasujecie,.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: przyjaźń 12.08.12, 00:26
        Mądrze napisane:)

        Poza tym, może faktycznie z przyjaciół(ka)mi niekoniecznie trzeba się spotykać co tydzień, więc może lepiej mieć więcej różnych kump(e)li również. Moje przyjaciółki rozjechały się po świecie, ale na miejscu też się jakieś kumpele znajdą. Ale trzeba też zadbać o takie nowe i stare znajomości. Ale zdecydowanie odfiltrować ludzi, którzy niby się z nami przyjaźnią, a o ważnych zmianach w życiu, typu ślub, informują nas esemesem i po fakcie. Ciężko mi zresztą uwierzyć, że taka "przyjaźń" kiedykolwiek nią była.

    • mozambique Re: przyjaźń 10.08.12, 22:12
      tez mailam taka "wieczną" przyjaciolke , z liceum i studiów
      przyjazn skonczyla sie gdy nei zaprosila mnie na wlasny slub , bo "wzeniała sie" w zamożną i wiele mogącą rodzinę lekarzy -ordynatorów i "wiesz, nie odnalazałabyś sie w naszym towarzystwie"
      co ciekawe powiedziala mi to na wieczorze panienskim , na który mnie jednak zaprosiła

      zeby bylo smieszniej - odezwala sie niedawno, po 15 latach milczenia bo z okazji swego hucznego rozowdu chętenie odnowilaby przyjaźń, tylko ze mnie to jzu calkowicie nie interesuje
      • marguy Re: przyjaźń 11.08.12, 12:44
        nela,
        jesli wedlug ciebie przyjazn sprowadza sie do wspolnego chodzenia na piwo, to wcale mnie nie dziwi, ze zostalas sama.
        • nela.5 Re: przyjaźń 11.08.12, 13:18
          tak. masz absolutną rację... to jest meritum sprawy. ja powyżej faktycznie napisałam TYLKO i wyłącznie o chodzeniu na piwo. cały moj post powinien w sumie miec tytuł: nikt nie chce iśc ze mną na piwo ;P dzięki za uświadomienie!
    • kora3 Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 11.08.12, 12:43
      a ludzie mają zwyczaj robić z niej prozaiczne zjawisko pod tytułem : lubimy razem poimprezować, pogrillować, mamy dzieci w podobnym wieku, jesteśmy sąsiadami/współpracownikami (niepotrzebne skreślić) i lubimy się.

      Przyjaciel to jest człowiek, na którego możesz liczyć zawsze, któremu mozesz powiedzieć wszystko bez ryzyka, ze dowie sie o tym ktoś jeszcze, dla którego jesteś wazna niezaleznie od Twojej i jego sytuacji życiowej/zwiazkowej itd.

      Moje przyjaźnie z młodzieńczych i dziecięcych lat przetrwały nie takie "burze", jak wejście w zwiazek kogoś z nas :) Przetrwały wyprowadzkę moją pre setek kilometrów np.
      Twoja kolezanka to zadna przyjaciółka - ot zwyczajnie lubiła z Tobą spedzać czas, gdy nie miała nic innego do roboty i alternatywy na inne spadzanie czasu. Swoją drogą popełnia podstawawowy błąd zauroczonych babek - poza NIM i jego swiatem (znajomymi, rodziną, pracą, hobby) nic i nikt sie nie liczy. Nie życze tego Twej kolezance, ale gdyby przyszło jej sie rozstać z mezem, wokół niej będzie pustka, zostanie przy niej o ile to najbliższa rodzina. Sporo babek tak ma, ze bedac z facetem zrywa praktycznie kontakty ze swoimi znajomymi.

      Ale przyjaciele płci dowolnej tak nie postepują - wierz mi. Jasne, z czasem bywa tak, ze czas musimy i chcemy nierzadko dzielić już trochę inaczej niż na studiach np. Ze praca, że żona/maz, partnerka/partner, dzieci itd. To jest normalne w życiu i nie ma się czemu dziwić, ale czym innym jest brak mozliwosci, a czym innym brak chęci do kontaktów. Trudno, zeby mój przyjaciel się obrazał na mnie, ze nie widzimy się co tydzień, skoro ja raz na kilka miesiecy przyjeżdzam w rodzinne strony. Ale mógłby się obrazać np. za brak kontaktu telefonicznego, komunikatorowego, czy nailowego, szczególnie, gdy ma coś waznego i chce pogadać.

      Moja tutejsza już przyjaciółka, zamezna matka dwojga dzieci mająca absorbującą pracę kiedyś tak w jakiejś dedykacji dla mnie opisała (cytat to z kogoś, czegoś, ale nie wiem skąd) tak czym jest przyjaźń: "Przyjaciel to ktoś do kogo można zadzwonić w środku nocy i powiedzieć "Jestem w w więzieniu w Meksyku" , a przyjaciel odpowie: "Zaraz tam będę"" - moze to i patetyczne ale na tym własnie polega przyjaźń.
      • burana45 Re: Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 11.08.12, 13:20
        z wyjatkiem sytuacji gdy w przyjazn "wmieszają sie" pieniadze

        nie bez powodu mówi sie _ Chcesz stracic przyjaciela , pozycz mu pieniadze.

        JA tez przekonalam sie o tym osobicie gdy przeszlo 10-letnie przyjazn ( taka z kategorii- "wiezienia w Meksyku") poszła sobie w dal w wyniku pewnej pozyczki , której udzieliłam chętnie i bez pytania a po przeszło roku , delikatnie, jednym słowem upomniałam sie o zwrot .
        • kora3 Re: Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 11.08.12, 13:44
          no współczuję :( Nie miałam takich sytuacji finansowych z przyjaciółmi, choć zdarzało nam sie w tym gronie w konfiguracji róznej pożyczać sobie pieniądze. Zawsze pożyczki były zwracane w terminie i bez upominania się za to z jakimś miłym gestem typu zaproszenie gdzieś, jakiś upominek.
      • nela.5 Re: Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 11.08.12, 14:07
        no właśnie wydawało mi się, ze taką prawdziwą przyjaciółkę miałam. a tu klops. przychodzą mi do głowy pewne powody, ale az mi się nie chce wierzyc, że to mogłaby byc prawda. otóż mąż mojej przyjaciółki jest "panem architektem", kupili sobie niedawno mieszkanie na kredyt, wożą się na fajne wakacje itd. zauważyłam że ochłodzenie naszych stosunków nastąpiło mniej więcej w tym samym czasie. to wtedy nie zaprosiła mnie na ślub, mówiąc że to taki ślub na szybko był,żeby dostać kredyt. z tego co wiem wiele innych osób poinformowała mimo wszystko. nawet koleżankę zza oceanu zaprosiła :)

        a tak btw. to jakiś czas temu (oczywiście jak ja zadzwoniłam) zakomunikowała mi że za rok bedzie ślub kościelny i żebym się szykowała. zaszczyt! poszlibyście na moim miejscu?
        • xolaptop Re: Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 11.08.12, 15:00
          O koleżance zza oceanu mogła powiedzieć patrzcie, oto koleżanka zza oceanu. Dorośnij, nikogo nie zmusisz do przyjaźni, a jeśli już się trafi, doceń ją.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Przyjaźń Nelu to jest duża sprawa 12.08.12, 00:40
          Zawiodłaś się na swojej koleżance - niefajnie. Ale z drugiej strony, pociesz się, że przyjaźń jest możliwa i nie jest zależna od wieku. Mam po 30-stce i przyjaźnię się zarówno z moimi przyjaciółkami, które są singielkami, tymi, które są bezdzietne i mają chłopaków, jak i tymi, które pozakładały rodziny, wzięły śluby itd. Oczywiście, 2 singielki częściej mają czas na spotkania niż matki małych dzieci, albo zakochane świeżoupieczone konkubiny/żony, które do tego pracują sporo (jak to większość z nas w polskich warunkach). Ale tak czy inaczej, jeśli przyjaźń jest wartością, a nie jak napisała Korcia, wspólnym spędzaniem czasem z braku laku, to na pewno przetrwa i warto ją kultywować.

          A co do wyjść na piwo, jak radzili inni, znajdź sobie hobby, bądź otwarta i idź na to piwo z kimkolwiek znajomymi z pracy, klubu sportowego, kółka szydełkowania, czy co tam lubisz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja