Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ??

11.08.12, 20:31
Dzisiaj ze znajomą (nr 1) rozmawiałyśmy na temat ilości dzieci i pieniędzy (chodziło o naszą wspólną znajomą - nr 2- i jej 2 nieplanowaną ciążę). Opiszę sytuację tzn. małżeństwo z 1 (3 letnim) dzieckiem mają łącznie ok. 3 -3,300 tys dochodu z czego ok. 800 zł idzie im na opłaty czyli zostaje 2.400 - 2700 zł na 3 osoby no i do tej pory jakoś dawali radę... znajoma nr 2 nic nie wspominała o planowaniu 2 potomka bo twierdziła, że teraz jest ok jakoś im starcza i nie wyobraża sobie "jeszcze jednej osoby do wykarmienia, utrzymania itp.) aż tu jakiś tydz. temu przy wspólnym babskim wieczorze oznajmiła, że jest w ciąży. Oczywiście pogratulowałyśmy jej ale obie (czyli ja i znajoma nr 1 myślałyśmy o jednym czyli jak oni dadzą radę? Bo na pomoc rodziny nie mogą liczyć..) i dziś tak na spokojnie ja i znajoma nr 1 gadałyśmy na ten temat, moje stanowisko: masakra będą klepać totalną biedę i oby nic się w domu nie popsuło bo mimo, że oboje pracują to kokosów nie ma i nie ma możliwości lepszej pracy (blokadą jest ich wykształcenie) jedno dziecko do przedszkola a drugie z nianią, rachunki i 1 wypłaty nie ma a na utzrymanie zostaje 1500 -1800zł a zdanie znajomej: dadzą radę w końcu po 1szym dziecku mają całą wyprawkę itp. wychowa się jedno to i drugie. A wy jak myślicie (może coś z waszego życia - któraś miała podobną syt.|) Czy przy wspólnym dochodzie 3 tys. zł zdecydowałybyście sie na 2 dziecko??
    • gr.eenka Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 20:39
      I PROBLEM TAKI JEST. Ona ma dzieci i może biedę klepie, a wy sowje pieniądze
      • niunia19851 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 20:41
        Nie kasa w życiu najważniejsza i nie piszę, że ja mam kokosy i luksus po prostu się martwię ..
        • gr.eenka Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 20:57
          a pewnego dnia pozazdrościsz jej :)
          • allatatevi1 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:10
            o to chyba dość daleka przyszłośc, przed nią na razie 20 lat a może nawet ćwierć wieku wrzucania kasy do studni bez dna... a najbliższa przyszłość koleżanki maluje sie w dość "gó...anych" barwach
          • senseiek Juz jej zazdrosci.. :P 16.08.12, 07:24
            > a pewnego dnia pozazdrościsz jej :)

            Juz jej zazdrosci.. :P

            Inaczej by nam tu na forum nie pisala.

            ps. za 3,3k to dalo by sie nie dosc miec 2 dzieci, ale jeszcze kredyt mieszkaniowy.. ale to moje zdanie.
    • xolaptop Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 20:54
      Całkiem fajna ta znajoma. Po pierwsze wie, kto jest ojcem jej dzieci. Po drugie ma dzieci i je kocha. Po trzecie poradzi sobie.
      • niunia19851 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 20:59
        Opisałam jej sytuację ale tu chodzi ogólnie o to czy przy dochodzie 3000-3300 zdecydowałybyście się na 2 dziecko?
        • xolaptop Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 00:11
          tak
    • astrofan Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:02
      a to jest jakiś zarobków by mieć dziecko?

      a dzieci milionerów będą ci naprawiać szambo i wywozić śmieci?

    • allatatevi1 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:03
      Dopóki nie ciągnie kasy od innych uczciwie pracujących ludzi to jest ok.
      • niunia19851 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:05
        Pytanie czy wy świadomie zdecydowalibyście sie na 2 dziecko przy takim dochodzie??
        • allatatevi1 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:12
          jakbym miała wściek macicy to pewnie tak...

          na razie na szczęście nie mam żadnych dzieci i dochód też zupełnie inny
          • niunia19851 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:16
            Ja osobiście mam 1 dziecko i dochód też inny... 2 dziecka nie planuję przez najbliższe min. 3 lata
    • samuela_vimes Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:05
      Czy przy wspó
      > lnym dochodzie 3 tys. zł zdecydowałybyście sie na 2 dziecko??


      nie, nawet na jedno bym się nie zdecydowała.
    • kbjsht Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:15
      na pewno nie ;)
    • skrytapiromanka Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:43
      ja na jedno bym się nie zdecydowała przy takich dochodach. ale rozumiem, że skoro koleżanka wpadła, to zdecydowała się urodzić (swoją drogą chyba jednak uważali, że stać ich na dwójkę, skoro pozwolili sobie na wpadkę).
      wiesz, to jeszcze nie jest tragiczna sytuacja, zależy, gdzie państwo mieszkają. w wiosce, z której pochodzę, 3 tysie na 2+2 to nie jest jakieś ubóstwo (oczywiście nie ma co przesadzać - dostatek to też żaden), rodziny tak żyją - skromnie, ale w miarę godnie (no i w swoich domach, a nie w "swoich" mieszkaniach z czynszem za pięć stów jako dodatkowy stały wydatek) mają przydomowe ogródki, więc darmowe warzywa w sezonie, drzewka owocowe na własny użytek, i ogólnie na wsi jak wiadomo jest taniej. tylko że tam dziećmi opiekują się matki/ciocie/babcie;) jeśli z takiej kwoty ma być co miesiąc opłacana jeszcze opiekunka, to faktycznie - dramat;/ no a dopóki babka nie wróci do pracy to 1,800 też sądzę, że im nie wystarczy. nie daj pambóg jakaś choroba się trafi i klops. zresztą za 1800 na cztery osoby to i bez choroby bieda. z tego co piszesz rozumiem, że pani nie jest zatrudniona na etacie i nie należy jej się kasa za macierzyński.
    • kitek_maly Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:49
      aż tu jakiś tyd
      > z. temu przy wspólnym babskim wieczorze oznajmiła, że jest w ciąży. Oczywiście
      > pogratulowałyśmy jej ale obie (czyli ja i znajoma nr 1 myślałyśmy o jednym czyl
      > i jak oni dadzą radę?

      Co za hipokryzja.

      i dziś tak na spok
      > ojnie ja i znajoma nr 1 gadałyśmy na ten temat

      Czytaj: obrobiłyśmy jej tyłek.

      Bleeeee, nigdy nie życzę takich koleżaneczek.

    • varna771 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 21:57
      nie masz swoich problemów ? zajmij się swoim chłopem, posprzataj dom , ugotuj na jutro obiad!
    • astrofan Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:08
      widać po manierze, że prawie same mylionerki z domu tutaj, szkoda że wasze matki nie były takie "rozsądne" :)
      • skrytapiromanka Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:22
        za głupi jesteś widać, żeby pomyśleć, że może nie milionerki, a np. odwrotnie, pochodzące z ubogich rodzin i wiedzące jak to jest, kiedy dziecku codziennie trzeba czegoś odmawiać, a wszyscy wokół mają. jako małe dziecko jadłam codziennie chleb z cukrem, bo o podróbie mięsa czy sera nie było co marzyć. zanim moi rodzice się wzbogacili, nawet nie pomyśleli o drugim dziecku - przez to mam brata młodszego o całe 7 lat, ale oboje nie żałujemy;p w życiu nie urodziłabym drugiego dziecka, gdybym pierwszemu nie mogła zapewnić dobrostanu.
        • astrofan Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:36
          durna jesteś niemożliwie
        • senseiek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 18.08.12, 07:41
          > za głupi jesteś widać, żeby pomyśleć, że może nie milionerki, a np. odwrotnie,
          > pochodzące z ubogich rodzin i wiedzące jak to jest, kiedy dziecku codziennie tr
          > zeba czegoś odmawiać, a wszyscy wokół mają. jako małe dziecko jadłam codziennie
          > chleb z cukrem, bo o podróbie mięsa czy sera nie było co marzyć. zanim moi rod
          > zice się wzbogacili, nawet nie pomyśleli o drugim dziecku - przez to mam brata
          > młodszego o całe 7 lat, ale oboje nie żałujemy;p w życiu nie urodziłabym drugi
          > ego dziecka, gdybym pierwszemu nie mogła zapewnić dobrostanu.

          Ale przeciez o takiej biedzie tutaj nie rozmawiamy? 3,3 tys to kupa forsy na 4 osoby (i jeszcze szczegolnie na male dzieci), jesli sie ma wlasne mieszkanie (skoro 800 zl na "oplaty")..
          Zeby nie jesc miesa codziennie to trzeba by miec z 1500 zl na 4 osoby..
    • anna_sla Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:28
      i w tym momencie powinnam parsknąć śmiechem i opluć monitor.. My obecnie mamy taki dochód z trójką dzieci z czego 2tys. prawie to same opłaty z kredytem i nikt nie uwierzyłby, że klepiemy biedę ;), bo który biedny mieszka w 85m2 z 3ma komputerami :P, 3ma telewizorami i stosem zabawek ;)?
      • stara-a-naiwna Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:43
        He, he...
        A żebyś wiedziała
        :)
        "my" chyba w innym świecie żyjemy niż połowa forum

        Dla mnie (i wiekszości moich znajomych) takie zarobki są "normane"
        I nie widze w tym ubustwa, wiadomo szału nie ma - nie kupuje sie sandałków czy spodni za 300zł, ogólnie planuje sie wydatki i nie wydaje niepotrzebnie kasy na pierdoły.

        Skrajne ubustwo to jak jedna osoba pracuje i utrzymuje rodzine (2+2) za 1500zl. Dla mnie to mega skromnie i zycie od pierwszego do pierwszego. Ale wcale nie jest powiedziane, ze przymieranie głodem. Pewnie sa tacy co za mniejsza kase zyja i jakos sobie radza (bo muszą)


        Według mnie kasa; jej posiadanie lub nie jest często nie kwestią zarobków ale gospodarowania nią. I jak sie ma dziecko zminiają sie priorytety (naprawde są ważniejsze rzeczy niz wakacje zagranicą czy reguralne chodzenie na basen)
        Ja przy mniejszych zarobkach zdecydowala bym sie na 2 dziecko (oczywiscie zakladajac ze uklada mi sie z faceten) - "fortuna kołem sie toczy" kasa raz jest a potem nie ma, a na dziecko potem moze byc za późno.
      • anaisanais96 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:52
        Dokładnie. Choćby brat mojego męża z rodziną. Mają 2 małych dzieci, mieszkają w wynajmowanym mieszkaniu. Pracuje tylko on, ma ok2500-3000/miesiąc i żyją całkiem dobrze. Raz w roku wakacje, dzieci chodzą normalnie ubrane, odżywione, maja 2 samochody, i wiodą naprawdę normalne życie. Nie wiem co by to było gdyby każda rodzina uzależniała posiadanie dziecka od wysokiego dochodu.
      • skrytapiromanka Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:54
        a masz dla tych dzieci bezpłatne przedszkole? jeśli tak, to fantastycznie:) bo to luksus w dzisiejszych czasach. jednak autorka wątku pisze, że tamci musieliby zatrudnić opiekunkę i tym sposobem zostałoby im 1800 zł na opłaty, rachunki i życie łącznie - to już nie jest tak różowo, nie?
        • anna_sla Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 10:58
          nie, ona napisała, że zostanie im 1500-1800zł na jedzenie, ubrania i inne przyziemno-niezbędna rzeczy PO opłaceniu niani, przedszkola i rachunków, a to już mają więcej niż my przy trójce dzieci. Nie płacę za nianię ani przedszkole więcej jak za wyżywienie, ponieważ do tej pory pracowałam w domu. Dopiero od września idę do pracy poza domem, panowie są w zerówce a córa w szkole już, więc bezpłatnie na świetlicy siedzieć będzie (jedynie 100zł za obiady).
    • gazetopolaczek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:37
      Moim zdaniem nie dadzą rady. Umrą wszyscy z głodu pod mostem. To pewne.
      • stara-a-naiwna Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 22:45

        Najpierw narobiá długów

        gazetopolaczek napisał:

        > Moim zdaniem nie dadzą rady. Umrą wszyscy z głodu pod mostem. To pewne.
        • gazetopolaczek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 09:45
          Najpierw narobią długów, później się rozpiją, a na koniec poumierają z głodu. No chyba, że któreś z nich będzie miało szczęście wcześniej trafić do więzienia, to z głodu nie zdechnie, bo tam jeść dają.
    • berta-death Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 11.08.12, 23:07
      Ja bym się nawet na jedno nie zdecydowała. Ale to zależy od tego co się tym dzieciom chce dać. Z głodu, chłodu i nędzy pewnie nie poumierają, nawet jak sobie jeszcze ze dwoje strzelą. Ale nie samym chlebem człowiek żyje. Trzeba tym dzieciom jakiś w miarę sensowny start w życiu zapewnić, a to kosztuje. Szkoły, zajęcia pozalekcyjne, jakieś wyjścia do teatru, kina, restauracji na koncert, jakieś wakacje, sport, turystyka, życie towarzyskie, książki, hobby, komputery, gadżety elektroniczne, itp. Nic nie ma za darmo a przecież nie sposób żyć jak jaskiniowiec asceta w XXI wieku. A jak jeszcze się jakaś choroba trafi albo inna losowa przypadłość wymagająca pieniędzy. Ludzie wyobraźni nie mają.
      • gazetopolaczek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 08:43
        Lemingi istnieją naprawdę.
        • berta-death Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 08:56
          Menele też.
          • gazetopolaczek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 09:39
            O taaak, większość społeczeństwa to menele. Nie stołują się w restauracjach, nie chodzą po kilka razy w tygodniu do teatru, kina, na koncerty. Nie jeżdżą konno, nie grają w golfa, ani nawet w tenis. Menelstwo pani kochana. Powiadam pani: menelstwo i patologia.
      • ugne Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 07:16
        > zajęcia pozalekcyjne, jakieś wyjścia do teatru, kina, restauracji na koncert, jakieś
        > wakacje, sport, turystyka, życie towarzyskie, książki, hobby, komputery, gadże
        > ty elektroniczne
        Rozumiem, że Ty to wszystko miałas
      • long.live.revolution Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:16
        > Trzeba tym dzieciom jakiś w miarę sensowny start w życiu zapewnić, a to kosztuje. Szkoły,
        > zajęcia pozalekcyjne, jakieś wyjścia do teatru, kina, restauracji na koncert, jakieś
        > wakacje, sport, turystyka, życie towarzyskie, książki, hobby, komputery, gadżety
        > elektroniczne, itp.

        Ty chyba masz coś z głową, kobieto! Po pierwsze, z Twoim podejściem byłoby nas mniej coraz. Polaków! Po drugie, uwierz mi: nie chciałabyś żyć w świecie złożonym z samych bananowych dzieci.

        Może nie wiesz tyle o bananowych dzieciach co ja, bo chodziłem był swego czasu (z niejasnych po dziś dzień dla mnie przyczyn) do szkoły prywatnej. Na szczęście wpół do piątej klasy przeniesiono mnie do szkoły normalnej, gdzie zostałem nauczony prawdziwego życia.

        Miałem też bananowych kuzynów: mamusia w korporacji, tatuś lekarz. Szkoda gadać.

        Ja Bogu dziękuję, że urodziłem się w rodzinie nauczycielskiej, a w domu się nie przelewało. Dzięki temu wyszedłem na ludzi. Spodziewam się, że gdyby raczono mnie od dziecka gadżetami elektronicznymi, wizytami w restauracjach, teatrach (w życiu bym do teatru nie poszedł), a już nie daj Boże zajęciami pozalekcyjnymi (co za pomysł!?), byłbym dzisiaj alkoholikiem albo nawet heroinistą.

        Moim zdaniem rodzice posyłający dzieci na „zajęcia pozalekcyjne” są zagrożeniem w społeczeństwie. Na ogół wiąże się to z niezrealizowanymi ambicjami własnymi, które to ambicje nikczemni ci ludzie przelewają na dzieci. Tatuś zawsze chciał umieć na pianinku, nie udało mu się, ale córeczka szkołę muzyczną skończy. I taka córeczka albo synuś łykając łzy, spędza dzieciństwo przy czarno-białej klawiaturze, ćwiczy, ćwiczy, ćwiczy… A wszystko, żeby tatuś albo mamusia mogli się polansować trochę wśród znajomych.

        A średnia ocen, rzecz jasna, musi być wysoka.
        • stary.dziadyga Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:34
          > przelewało. Dzięki temu wyszedłem na ludzi. Spodziewam się, że gdyby raczono m
          > nie od dziecka gadżetami elektronicznymi, wizytami w restauracjach, teatrach (w
          > życiu bym do teatru nie poszedł), a już nie daj Boże zajęciami pozalekcyjnymi
          > (co za pomysł!?), byłbym dzisiaj alkoholikiem albo nawet heroinistą.

          Z pewnością. Nic tak nie degeneruje młodego człowieka jak teatr albo zajęcia pozalekcyjne, czy niedajboże wizyta w restauracji. Stąd już tylk droga do ciężkich uzależnień i wszelakiej patologii!
          • long.live.revolution Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:48
            > Nic tak nie degeneruje młodego człowieka jak teatr albo zajęcia pozalekcyjne,
            > czy niedajboże wizyta w restauracji

            Może od czasu do czasu nie, ale jeśli całe dzieciństwo tak wygląda, to niestety… Wymaga wiele silnej woli, by odebrawszy tego rodzaju staranne wychowanie, być normalnym człowiekiem. To się udaje jednemu na sto. Z biedy zawsze można się wyrwać, natomiast dzieciństwo pod kloszem to skaza a całe życie, z takim człowiekiem chowanym w cieplarnianych warunkach zawsze będzie coś nie tak.
            • berta-death Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 11:09
              Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego dzieci posyła się na zajęcia pozalekcyjne? Bo system edukacji kuleje. Czyli wracamy do punktu wyjścia, że jak rodzic nie ma kasy to i nie ma wyboru, musi korzystać z tego co MEN oferuje. Jakby w szkole był angielski z prawdziwego zdarzenia to nikt nie zawracałby sobie głowy posyłaniem dziecka na kurs albo prywatne lekcje. Podobnie jakby zamiast głupawego wuefu były zajęcia sportowe z prawdziwego zdarzenia to komu by się chciało wozić dzieciaka do jakiegoś klubu sportowego. Z całą resztą jest tak samo. Bo domyślam się, że nie mówimy o jakiś prawdziwych talentach i pasjach, które mają szansę być przyszłym zawodem takiego młodego człowieka. Tacy ludzie zazwyczaj lądują w jakiś szkołach sportowych czy muzycznych i to jest inna bajka.

              Owszem, najczęściej te zajęcia są tyle samo warte co lekcje szkolne, czyli nic. Zwykłe naciąganie rodziców na kasę i granie na ich ambicji czy poczuciu bycia złym rodzicem. Dzieciaki traktują je w najlepszym wypadku jak spotkanie towarzyskie i ani myślą przykładać się do treningów i nauki. Przecież nikt tego nie kontroluje ani nie sprawdza postępów. Ale to już jest inna sprawa, podobnie jak inną bajką są hoplaci rodzice, którzy dzieckiem zaspokajają swoje niespełnione ambicje. Ale nie tylko brak kasy dyskwalifikuje ludzi z bycia rodzicami, zaburzenia psychiczne dyskwalifikują tak samo. A nawet bardziej, bo z dwojga złego lepiej mieć biednie i normalnie.
              • senseiek Nic a nic nie zrozumialas z tego co powiedzial.. 18.08.12, 11:18
                > Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego dzieci posyła się na zajęcia pozalekcyjne? Bo
                > system edukacji kuleje. Czyli wracamy do punktu wyjścia, że jak rodzic nie ma
                > kasy to i nie ma wyboru, musi korzystać z tego co MEN oferuje.

                W ogole nie rozumiesz systemu edukacji. To czlowiek sam ma sie uczyc. Sam ma szukac rzeczy ktore mu sa potrzebne, jesli ich potrzebuje, JESLI. A nie tylko isc na gotowe do nauczyciela czy to w podstawowce, czy tym bardziej na uczelni. W dobie internetu znalezienie potrzebnych informacji nigdy nie bylo latwiejsze.

                > Jakby w szkole b
                > ył angielski z prawdziwego zdarzenia to nikt nie zawracałby sobie głowy posyłan
                > iem dziecka na kurs albo prywatne lekcje. Podobnie jakby zamiast głupawego wuef
                > u były zajęcia sportowe z prawdziwego zdarzenia to komu by się chciało wozić dz
                > ieciaka do jakiegoś klubu sportowego.

                Nic a nic nie zrozumialas z tego co powiedzial poprzednik.

                To DZIECKO samo ma z wlasnej nieprzymuszonej woli chciec isc na zajecia pozalekcyjne. A nie ma byc przymuszane bo rodzicowi szajba odbija..

                > Owszem, najczęściej te zajęcia są tyle samo warte co lekcje szkolne, czyli nic.
                > Zwykłe naciąganie rodziców na kasę i granie na ich ambicji czy poczuciu bycia
                > złym rodzicem. Dzieciaki traktują je w najlepszym wypadku jak spotkanie towarzy
                > skie i ani myślą przykładać się do treningów i nauki.

                Tym bardziej rodzic powinien dostrzec, ze dziecka nie interesuja ich chore niespelnione ambincje i wyciagnac z tego wnioski.. jesli jest inteligentnym czlowiekiem..
        • berta-death Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:54
          Co ma piernik do wiatraka. Tylko przykład podałam. Przecież nikt nikomu nie każe korzystać z w/w rozrywek. Chodzi o to żeby mieć wybór. A menel tego wyboru nie ma. Ma publiczną tv, w porywach kablówkę, internet, budkę z piwem i centrum handlowe, po którym może się poszwendać co najwyżej, bo na zakupy już go nie stać. Nawet jeśli chodzi o wybór szkół i zawodu to wyboru też nie ma, bo w zasięgu ręki ma jedynie jakieś publiczne gimnazjum i byle jakie studia. Bo do czegoś więcej to zazwyczaj korepetycje są potrzebne, na których rodziców nie stać.
          A co w przypadku choroby? Też dobrze mieć wybór i nie być skazanym na to co NFZ oferuje. Do tego dochodzą jeszcze jakieś konflikty z prawem, w które wbrew pozorom bardzo łatwo wdepnąć i parę innych ciekawych rzeczy, które też lepiej się rozwiązują jak się ma kasę.

          Po prostu uważam, że to skrajny egoizm powoływać do życia kogoś kogo już na wstępie skazuje się na wegetację. Bo co to za życie z którego nie da się korzystać. Przecież na to się żyje w danej epoce, żeby korzystać z jej dobrodziejstw a nie lizać lizaka przez szybę wystawową.
          • long.live.revolution Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 11:13
            > Nawet jeśli chodzi o wybór szkół i zawodu to wyboru też nie ma, bo w zasięgu
            > ręki ma jedynie jakieś publiczne gimnazjum i byle jakie studia. Bo do czegoś więcej
            > to zazwyczaj korepetycje są potrzebne, na których rodziców nie stać.

            Jeśli ktoś jest zdolny, a tylko tacy moim skromnym zdaniem powinni studiować, to poradzi sobie bez korepetycji.

            > A co w przypadku choroby? Też dobrze mieć wybór i nie być skazanym na to co NFZ
            > oferuje. Do tego dochodzą jeszcze jakieś konflikty z prawem, w które wbrew poz
            > orom bardzo łatwo wdepnąć i parę innych ciekawych rzeczy, które też lepiej się
            > rozwiązują jak się ma kasę.

            Z tym można by się zgodzić, bo nie oszukujmy się: lekarze i prawnicy też mają dzieci. ;) Chociaż pachnie nieco czarnowidztwem.

            > Bo co to za życie z którego nie da się korzystać.

            Hmm... na podstawie własnych doświadczeń nie widzę jakiegoś większego związku pomiędzy satysfakcją z życia a stanem finansów, chociaż chyba rzeczywiście jestem w mniejszości.

            Cóż smutnych czasów dożyliśmy, skoro o szczęściu świadczy ilość skonsumowanych dóbr, a wręcz ten czy ów uważa, że jeśli ilość ta nie będzie znaczna, nie warto żyć i nie warto powoływać no życia innych. To dość szczególne na tle historycznym, jest to pewne novum.
            • berta-death Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 11:43
              > Jeśli ktoś jest zdolny, a tylko tacy moim skromnym zdaniem powinni studiować, t
              > o poradzi sobie bez korepetycji.

              Nie można zakładać, że dzieciak od razu będzie jakimś hiper operatywnym i zaradnym życiowo geniuszem, który poradzi sobie zawsze i wszędzie. Zdecydowana większość osób jest przeciętna i wymaga pewnej pomocy, żeby stanęła na nogi. Poza tym to chyba da się wcześniej przewidzieć jakie geny odziedziczy po rodzicach i czego można się po nim spodziewać. I nie jest prawdą, że wystarczy być zdolnym i pracowitym, żeby drzwi wszelakie stały otworem. Zdecydowanie zbyt często słabi ale ustosunkowani stają na drodze. Zwłaszcza w Polsce, choć gdzie indziej zapewne nie jest wcale lepiej.


              > Cóż smutnych czasów dożyliśmy, skoro o szczęściu świadczy ilość skonsumowanych
              > dóbr, a wręcz ten czy ów uważa, że jeśli ilość ta nie będzie znaczna, nie warto
              > żyć i nie warto powoływać no życia innych.

              Tak jak mówiłam, kasa nie jest do tego potrzebna, żeby zakupem gadżetów nabijać kieszeń produkujących je firm, ale po to żeby mieć wybór i jakieś zabezpieczenie na wypadek jakby się okazała jednak potrzebna.
              Dobrze mieć możliwość zmiany mieszkania od ręki jak sąsiedzi okażą się z piekła rodem, posłania dziecka do prywatnej szkoły jak sobie nie radzi w publicznej, powrotów do domu taksówką jak zdarzy się zabalować za mocno, zakupu bezpiecznego samochodu, leczenia się u wybranego lekarza bez kolejek, leżenia w klimatyzowanej sali pooperacyjnej pod opieką sympatycznego i kompetentnego personelu. Przykłady można mnożyć bez końca. Owszem dawniej ludzie żyli w lepiankach, chodzili boso, leczyli się u znachorów i jakoś dawali radę, ale nie ma sensu celować w minimalizm i ascezę.
            • kochanic.a.francuza Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 17.08.12, 15:15
              "Cóż smutnych czasów dożyliśmy, skoro o szczęściu świadczy ilość skonsumowanych dóbr, a wręcz ten czy ów uważa, że jeśli ilość ta nie będzie znaczna, nie warto żyć i nie warto powoływać no życia innych. To dość szczególne na tle historycznym, jest to pewne novum. "

              Nie tragizuj. Nie jest tak zle: po przekroczeniu pewnego progu konsumpcji, ludzie juz nie czuja korelacji midzy finansami i satysfakcja zycia. Prog ten to jakies 15 tys. dolarow miesiecznie. Potem juz ludzie na finanse nie zwracaja uwagi, podobno.
      • trusia29 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:48
        Ja bym się nawet na jedno nie zdecydowała. Ale to zależy od tego co się tym dzi
        > eciom chce dać.

        Takkk, 80 % społeczeństwa czekałoby aż bezie ich stać na te "Szkoły, zajęc
        > ia pozalekcyjne, jakieś wyjścia do teatru, kina, restauracji na koncert, jakieś
        > wakacje, sport, turystyka, życie towarzyskie, książki, hobby, komputery, gadże
        > ty elektroniczne, itp. " a jak się by dorobili to na dzieci za późno.

        Komputer, gadżety elektroniczne , sport i turystyka nie zastąpią miłości. A to najważniejsze chyba?
        • senseiek Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 18.08.12, 11:23
          > Komputer, gadżety elektroniczne , sport i turystyka nie zastąpią miłości. A to
          > najważniejsze chyba?

          Ona nie zna tego slowa. Kocha tylko sama siebie.
    • leniwy_pierog Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 12.08.12, 10:19
      Tak. Z facetem, którego kocham, z którym mam stabilny i udany związek mogłabym mieć 2 dzieci przy takich dochodach.
    • ugne Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 07:09
      Oczywiscie, że sobie poradzą. A wy może bierzcie sie za robienie 'dzieci', a nie o 'myslenie' o dzieciach...
    • wez_sie a ty ile zarabiasz? 16.08.12, 08:32
      i jakie masz oplaty stale?
      blagan napisz to dla mnie mega wazne
    • swiete.jeze Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:16
      niunia19851 napisała:

      >

      Nie wiem w ogóle co ty z siebie wyrzuciłaś w tym poście, ale chyba na tym forum chodzi duch żabulinki czy tam agiee1988. Ewentualnie FK przyciąga tłumoków.
    • reniatoja Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:40
      Proponowałabym, abyście na początek ze znajomą nr 1 przedyskutowały temat: czy to ładnie plotkować o wspolnej koleżance za jej plecami, zaś w oczy jej gratulować obłudnie. Potem temat: Czy przyzwoity człowiek nie ma nic innego do roboty, tylko liczyć cudze pieniądze. Jak już dojdziecie do wniosków, to podziel się na forum co uradziłyście. Wówczas bedziemy wspólnie na forum biadolić nad klepaniem totalnej biedy Waszej znajomej nr dwa. No chyba, ze w świetle wyciagniętych wcześniej wniosków spalisz się ze wstydu i poprosisz o skasowanie tego obrzydliwego plotkarskiego wątku służącego tylko i wyłącznie temu, byś poczuła się lepsza, lepiej wykształcona, zaradniejsza, zamożniejsza i mądrzejsza od znajomej nr 1.
      • trusia29 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:50
        I sprytniejsza bo nie wpadła... a może z braku seksu ze swoim mężem? bo tylko zarabia, zarabia, zarabia a potem siły nie ma ?
    • trusia29 Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 16.08.12, 10:43
      Ja i mój parter mamy dobre zawody i nie klepiemy biedy, mamy jedno dziecko, chcemy więcej.

      Nie zdecydowałabym się na kolejne mając niski dochód, ale gdyby się pojawiło to by było tak samo kochane. Miłość więcej warta niż pieniądze.

      Wiem,ze zaraz na mnie napadną niektóre osoby z tekstami, czy miłością nakarmię dziecko. Ale znam rodziny nie zarabiające dużo a posiadające kilkoro dzieci - kochanych, zadbanych, szczęśliwych.

    • banksia jasna sprawa, 18.08.12, 05:57
      nie byloby mowy o powiekszaniu rodziny w tej sytuacji.

      przeczytalam wszystkie wypowiedzi.
      nie rozumiem tego najazdu na berte ktora osmielila sie stwiedzic ze ma wychowanie dziecka portzebne sa srodki pozwalajace na nie tyle wystawne, ile wygodne i niestresujace (w miare) zycie.
      berta pisala o zajeciach pozalekcyjnych, teatrze itp, rownie dobrze moze chodzic o opeke medyczna (czy ktos wie ile kosztuje np aparat na zeby??) czy niskobudzetowe nawet, podroze (ktore jak wiadomo, ksztalca;) - na to wszystko portzebna jest kasa.

      sprawy typu okazjonalny wypad do restauracji, kina czy wziecie taksowki sa dla mnie rowniez zupelnie naturalne i nie widze powodu zeby zaczac sobie tego odmawiac.


      a tak z innej beczki to wiem ze jesli bede miala dziecko rto nie wiecej niz jedno. z pzyczyn finansowych rowniez, ale decyzja moja jest oparta na wizji raczej "pary z dzieckiem" niz "rodziny".
      z jednym dzieckiem mniejsze sa wydatki, mniej absorbuje czasowo (szkoly, dojazdy, lekcje, choroby.. wszystkiego 2 razy mniej;) no i jest sie bardziej mobilnym - krotki wypad na weekend nie musi byc mega ekspedycja wymagajaca 3 dni przygotowan i wiekiego auta ktore pomiesci 2 dzieci (klocacych sie np. nonstop), psa i polowe zawartosci domu.

      i tak, jasne, mozna "dac rade" odmawiajac sobie wszystkiego, zyjac w stresie i bez poczucia bezpeczenstwa, mozna gniezdzic sie w 4 osoby w 2 pokojach.

      ale to nie dla mnie. nie bede miala dwojki dzieci bo nie interesuje mnie wegetacja.
      tylko baaaaardzo duza suma pieniedzy moglaby wplynac na moja decyzje;)
      • senseiek Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryturze 18.08.12, 09:18
        > nie rozumiem tego najazdu na berte ktora osmielila sie stwiedzic ze ma wychowan
        > ie dziecka portzebne sa srodki pozwalajace na nie tyle wystawne, ile wygodne i
        > niestresujace (w miare) zycie.

        Pieniadze teraz sie zarabia. A jutro moze nic sie nie zarabiac.
        I co w takim razie gdy juz dzieci sa na swiecie??
        Mialas 5k zarobkow i "stac cie bylo na 2 dzieci", a teraz jest 0.. Zabijesz je czy co?
        Takich brakow pieniedzy moze byc kilka dopoki nie beda dorosle, bessa i kryzysy sa srednio co 8 lat.

        > a tak z innej beczki to wiem ze jesli bede miala dziecko rto nie wiecej niz jed
        > no. z pzyczyn finansowych rowniez, ale decyzja moja jest oparta na wizji raczej
        > "pary z dzieckiem" niz "rodziny".
        > z jednym dzieckiem mniejsze sa wydatki, mniej absorbuje czasowo (szkoly, dojazd
        > y, lekcje, choroby.. wszystkiego 2 razy mniej;) no i jest sie bardziej mobilnym
        > - krotki wypad na weekend nie musi byc mega ekspedycja wymagajaca 3 dni przygo
        > towan i wiekiego auta ktore pomiesci 2 dzieci (klocacych sie np. nonstop), psa
        > i polowe zawartosci domu.

        Ale nie bedziesz bardzo zdziwiona jak po 70-tce nie bedzie cie stac na nic, prawda?
        Bo skoro wszyscy beda myslec Twoimi tak jak Ty, to bedziesz dostawac mniej niz dzisiejsze 800 zl renty.

        > ale to nie dla mnie. nie bede miala dwojki dzieci bo nie interesuje mnie wegeta
        > cja.

        Wegetacje to Ty dopiero bedziesz miala na emeryturze.
        • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:03
          5k zarobków to nie wystarczy na godne i wygodne utrzymanie dwójki dzieci, chyba, że obie strony tyle zarabiają. Wtedy mają 10k na 4osoby. Przeżyją, pewnie nawet uda się coś odłożyć na jakieś wakacje czy lepszy samochód, ale nadal będzie to skromne życie z liczeniem każdego grosza. I zawsze trzeba się liczyć z tym, że można stracić dochód. I to też trzeba brać pod uwagę decydując się na powiększenie rodziny. Rozsądny człowiek jakoś zabezpiecza się na różne okoliczności. Nie tylko w postaci oszczędności czy polis, ale także tego, żeby w przypadku utraty pracy mieć możliwość w miarę szybko zdobyć nową, przekwalifikować się, itp. Przecież nawet ośrodki adopcyjne jak oceniają przyszłych rodziców, to nie tyle biorą pod uwagę obecne zarobki ile możliwości zarobkowe tych ludzi. Wiadomo dzisiaj praca jest, jutro może jej nie być.

          Natomiast wypadki losowe to zupełnie inna bajka. Każdy może ulec wypadkowi, zachorować a nawet umrzeć. Nawet oboje rodzice mogą zginąć w wypadku. Tylko, że nie można w imię tego, że coś się zawsze może stać, fundować sobie już na starcie życie takie jakby to coś już się stało. Na tej zasadzie można sobie beztrosko rodzić świadomie chore dziecko, bo zdrowe też może zachorować. No niby może, ale żeby świadomie skazywać je na taki los, to przegięcie jednak jest.
          • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:12
            przepraszam, ale co Ty za pierdoły w ogóle piszesz. 10K to mało na rodzinę z dwójką dzieci?

            a znasz chociaż jedną osobę, która była na tyle, jak to nazywasz, rozsądna, chociaż jak dla mnie to świr, a nie rozsądek, która najpierw by uzbierała ten powiedzmy milion na utrzymanie dzieci, a dopiero potem się rozmnażała?

            co to za bzdury są i wymysły, zastanów się, kiedy przypadają najlepsze lata na rozmnażanie, a potem pomyśl, ile osób miałoby szansę do tego czasu uciułać na godne życie dzieci? potomkowie rockefellera kurdę, czy kto.

            wszystko stawiasz na łbie. ale to pewnie dlatego, że głównie zajmujesz się teoretyzowaniem, a nie życiem.
            • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:28
              Z głodu nie poumierają, ale do godnego, wygodnego i bezstresowego życia to im daleko. A po co mają się ludzie mnożyć jak nie są w stanie dzieciom fajnego życia zapewnić? Bo ksiądz z ambony każe a antykoncepcja jest zbyt skomplikowana? Bo osobistego parobka trzeba mieć w domu? Być może faktycznie prof Wasilewski ma rację, że to echem odbija się chłopskie pochodzenie. Wszakże przed wojną to statystyczny Polak mieszkał w kurnej chacie strzechą krytej i z glinianą podłogą, miał więcej dziecisków niż zliczyć umiał, wszystkie bose, brudne, potargane, głodne i chore. Trup się gęsto ścielił, wszędzie dookoła bida z nędzą, kazirodztwo, alkoholizm, FAS, przemoc, prymitywizm a sławojka przed domem to luksus.
              W porównaniu do czegoś takiego to faktycznie 10k na 4osoby to jaśnie państwo i raj na ziemi.
              • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:44
                przestań chrzanić i zapytaj się rodziców, po co Cię zrobili.
                tak będzie najprościej.
                • senseiek Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:53
                  > przestań chrzanić i zapytaj się rodziców, po co Cię zrobili. tak będzie najprościej.

                  Jak odziedziczyla ich poglady, to musiala im peknac gumka.. :)
                  • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 13:56
                    a nie wiem, ilekroć czytam wynurzenia berty na temat dzieci, wychowania szkół, to sobie myślę, że trafiło jej się wyjątkowo koszmarne dzieciństwo.
                    wszystko kuśwa źle i wszystko niedobrze: szkoła zła, zajęcia pozalekcyjne - wyciąganie kasy, rodzice krzywdzą dzieci już samą obecnością. po prostu sodoma i gomora. tylko co to ma wspólnego z rzeczywistością to nie wiem. jakoś większości udaje się i wychować i zapewnić jakieś warunki, a nie siedzą i dumają, że nie będą mieli za co dzieciakowi konsoli kupić, to może nie, dzieciom mówimy nie.
                    eetam, szkoda nawet klawiatury męczyć w tym temacie.
                    • senseiek Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:09
                      Najbardziej kosmiczny byl ten jej argument przeciw posiadaniu dzieci "bo jak sie nie zarabia 10k to sie nie bedzie mialo na taksowke dla nich jak beda gdzies po polnocy z imprezy wracac"... :D
                      • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:25
                        hahahaha, no bo dziecko to wiesz, taka lalka albo kolejny zakup w życiu, a życie zupełnie co innego i zawsze takie samo - imprezki, restauracje, znajomi. więc taksówka ważna rzecz dla pani od teorii.

                        ;)
                    • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:24
                      A ja to się zawsze zastanawiam z jakich to slumsów ty i tobie podobne osoby się wywodzą. Dziecko jako rzecz święta własność rodziców. Jak wychowanie to tylko przez znęcanie. Jak dziecko nie wyje godzinami i nie ma nerwicy, to się nie wychowa. Dziecko to zwierze, więc nie ma żadnych praw. Rodzice wobec niego nie mają żadnych obowiązków, tylko prawa, z prawem własności na czele. Wolno im to dziecko zmuszać do dowolnego widzimisie jakie rodzicowi do łba strzeli, oczywiście dowolnymi metodami. Dziecko oprócz bata niczego nie potrzebuje a już najmniej tego na co ma ochotę. Najlepsze miejsca na chów dziecka to publiczne ochronki. A publiczna edukacja to szczyt tego co do głowy komuś można włożyć. Najmądrzejsze mądrości dotyczące wychowywania dzieci są w brukowcach, telewizji śniadaniowej i bestsellerowych poradnikach.

                      A największy wróg publiczny to ten, który ośmieli się mieć inne zdanie. Bo jakby to miało być, żeby ktoś do świętej rodzicielskiej własności się wtrącał i jeszcze krytykował. Klasyczna chłopska mentalność. Chłopstwo okrutnie wrażliwe na swoją własność było i honorne na swoim punkcie a zwłaszcza na punkcie krytykowania swojej osoby. I co najważniejsze kompletnie niezdolne do dostrzeżenia w sobie jakiś negatywnych stron a co za tym idzie do dokonania jakiś zmian w swoim życiu i sposobie myślenia.
                      • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:26
                        kliknę Cię do kosza, pozwolisz?
                        nie ma za co.
                        • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:31
                          Prawda w oczy kole, czy riposty się skończyły?
                          • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:34
                            no berta, ogarnij się. przecież ty nic prawdziwego o mnie nie możesz powiedzieć, ani czy jestem ze slumsów, czy nie, ani czy "hoduję" dzieci przy pomocy bata czy nie. wszystko, co na ten temat produkujesz, zmyślasz. podobnie jak zmyślasz o tym, czy 10K wystarczy czy nie wystarczy na spokojne życie z dwójką dzieci. nic na ten temat nie wiesz. odleciałaś w tym wątku już dawno i tyle, bo to twój konik po prostu.
                            papatki
                            • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:38
                              Sama zaczęłaś wyjeżdżając ze stwierdzeniem, że jestem z patologicznej rodziny, bo uważam, że 10k na 4 osoby to nie są żadne kokosy.
                              • six_a Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:45
                                > że jestem z patologicznej rodziny,
                                nic takiego nie napisałam. nie wiem, gdzieś to wyczytała???
                                spartolone dzieciństwo nie musi oznaczać menelstwa ani slumsów. w gruncie rzeczy wystarczy dość popularny w zeszłym wieku tzw. zimny chów. jak ktoś sobie z tym nie poradzi, to mu to wsiądzie na całe widzenie świata, rodziny, potomstwa i tak dalej, i tak dalej.
                      • swiete.jeze Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:43
                        berta-death napisała:

                        > A ja to się zawsze zastanawiam z jakich to slumsów ty i tobie podobne osoby się
                        > wywodzą. Dziecko jako rzecz święta własność rodziców. Jak wychowanie to tylko
                        > przez znęcanie. Jak dziecko nie wyje godzinami i nie ma nerwicy, to się nie wyc
                        > howa. Dziecko to zwierze, więc nie ma żadnych praw. Rodzice wobec niego nie maj
                        > ą żadnych obowiązków, tylko prawa, z prawem własności na czele. Wolno im to dzi
                        > ecko zmuszać do dowolnego widzimisie jakie rodzicowi do łba strzeli, oczywiście
                        > dowolnymi metodami. Dziecko oprócz bata niczego nie potrzebuje a już najmniej
                        > tego na co ma ochotę. Najlepsze miejsca na chów dziecka to publiczne ochronki.
                        > A publiczna edukacja to szczyt tego co do głowy komuś można włożyć. Najmądrzejs
                        > ze mądrości dotyczące wychowywania dzieci są w brukowcach, telewizji śniadaniow
                        > ej i bestsellerowych poradnikach.


                        To smutne, że nieszczęśliwym dzieciństwem można kogoś skrzywić na całe życie, Berto.
                      • kseniainc Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:54
                        berta-death napisała:

                        > A ja to się zawsze zastanawiam z jakich to slumsów ty i tobie podobne osoby się
                        > wywodzą. Dziecko jako rzecz święta własność rodziców. Jak wychowanie to tylko
                        > przez znęcanie. Jak dziecko nie wyje godzinami i nie ma nerwicy, to się nie wyc
                        > howa. Dziecko to zwierze, więc nie ma żadnych praw. Rodzice wobec niego nie maj
                        > ą żadnych obowiązków, tylko prawa, z prawem własności na czele. Wolno im to dzi
                        > ecko zmuszać do dowolnego widzimisie jakie rodzicowi do łba strzeli, oczywiście
                        > dowolnymi metodami. Dziecko oprócz bata niczego nie potrzebuje a już najmniej
                        > tego na co ma ochotę. Najlepsze miejsca na chów dziecka to publiczne ochronki.
                        > A publiczna edukacja to szczyt tego co do głowy komuś można włożyć. Najmądrzejs
                        > ze mądrości dotyczące wychowywania dzieci są w brukowcach, telewizji śniadaniow
                        > ej i bestsellerowych poradnikach. ............................................................................


                        znów objawiasz tendencje do przesadyzmu;-p
              • senseiek Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 10:52
                > Z głodu nie poumierają, ale do godnego, wygodnego i bezstresowego życia to im d
                > aleko. A po co mają się ludzie mnożyć jak nie są w stanie dzieciom fajnego życia zapewnić?

                W zyciu sie nie domyslalem, ze ty masz tak nasrane w glowie..

                Wiesz po co kazda zywa istota w ogole istnieje???

                Po to, zeby PRZEKAZAC SWOJE GENY w przyszlosc.. i tylko dlatego..

                Jak ktos zarabia powyzej 2k (nie mowiac juz o takich co maja 5-9k) i ma twoje poglady to jest przegranym po tysiackroc. Po roku po twojej smierci bezdzietnej nie bedzie po tobie sladu twojego istnienia we wrzechswiecie. Mogla bys w ogole nie istniec.

                > Bo ksiądz z ambony każe a antykoncepcja jest zbyt skomplikowana?

                Bo sie nie ma zrytej psychiki.. ?

                > Bo
                > osobistego parobka trzeba mieć w domu? Być może faktycznie prof Wasilewski ma
                > rację, że to echem odbija się chłopskie pochodzenie. Wszakże przed wojną to sta
                > tystyczny Polak mieszkał w kurnej chacie strzechą krytej i z glinianą podłogą,
                > miał więcej dziecisków niż zliczyć umiał, wszystkie bose, brudne, potargane, gł
                > odne i chore. Trup się gęsto ścielił, wszędzie dookoła bida z nędzą, kazirodztw
                > o, alkoholizm, FAS, przemoc, prymitywizm a sławojka przed domem to luksus.
                > W porównaniu do czegoś takiego to faktycznie 10k na 4osoby to jaśnie państwo i
                > raj na ziemi.

                A mimo tego "gnoju i biedy" oni wygrali. Ich geny istnieja w tysiacach ludzi. A ty przegralas swoje zycie.
                • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:07
                  > A mimo tego "gnoju i biedy" oni wygrali.

                  Co wygrali, skoro mieli status zwierząt hodowlanych. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że krowy i świnie też wygrały. Dlatego tak wszystkim zależało na ich rozrodzie. Inwestowali w ilość a nie w jakość, stąd ta wielodzietność i bieda nikomu nie przeszkadzała. Służyli jako darmowa siła robocza. Ci na rzecz których pracowali nawet za ludzi ich nie uważali. I nadal służą to tego samego, tylko na skutek zmian cywilizacyjnych i gospodarczych ich praca ma inny charakter i z tego samego powodu nieco poprawił im się standard życia. Ale standard życia bydła i trzody chlewnej też się poprawił, nawet prawa specjalne ustanowiono, żeby zwierząt nie dręczyć.

                  > Ich geny istnieja w tysiacach ludzi.

                  I co to za geny zrujnowane chowem wsobnym i zachowane w otoczce, która mentalnie dalej tarza się w gnojowicy.
                  • senseiek Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:23
                    > Co wygrali, skoro mieli status zwierząt hodowlanych.

                    Takie klasyfikowanie to zalatuje humanizmem na kilometry..
                    We wrzechswiecie humanizm nigdy sie nie liczyl.
                    Liczy sie tylko to, ze pozostawia sie swoich potomkow.

                    Czemu nie klasyfikujesz wlochow i hiszpanow mowiac na nich "niewolnicy"??
                    Przeciez 90% starozytnych rzymian bylo niewolnikami- a ludzie ktorzy teraz mieszkaja we wloszech to sa wlasnie dzieci niewolnikow..

                    Elity rzadzace starozytnym rzymem sie wymordowaly, szczegolnie rodziny cesarskie, a pozostali jedynie potomkowie niewolnikow. Cesarze przegrali swoje zycia (mimo, ze je spedzili milo i przyjemnie, przynajmniej dopoty ktos nie robil zamachu na ich zycie ;), a niewolnik wygral, bo teraz zyje kilkadziesiat milionow ich potomkow.

                    > Na tej samej zasadzie możn
                    > a powiedzieć, że krowy i świnie też wygrały.

                    Swinie wygraly po tysiackroc! Jest ich 1 miliard na calym swiecie... Zadnego innego ssaka na tej planecie procz czlowieka nie jest tak duzo jak swin.
                    A teraz policz ile jest dzikow na swiecie..
                    • berta-death Re: Wegetacje to dopiero bedziesz miala na emeryt 18.08.12, 14:30
                      Co za różnica, niewolnik, chłop, robotnik, czy cokolwiek innego, jak cały czas jest to zwierze hodowlane służące do wyrabiania PKB albo do bycia mięsem armatnim. Żyje tylko dlatego, że ktoś mu żarcia do koryta sypie i żyć pozwala. Krowy i świnie żyją, bo są potrzebne. A konie już nie, została tylko garstka robiąca za rozrywkę. W zasadzie to już ci ludzie nie są potrzebni, bo zostali zastąpieni maszynami. Trzyma się ich bo jest kasa na ich utrzymanie, więc się pasą zasiłkami i jakimiś pseudozarobkami za pseudoprace. Poza tym nie bardzo jest jak ich zlikwidować. Część czarnej roboty odwaliły obie wojny, ale to wciąż za mało. No i jeszcze mogą się przydać jak się ropa skończy, więc taka eksterminacja masowa też nie jest szczególnie pożądana.
                      • senseiek Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek masonow 18.08.12, 14:34
                        > Co za różnica, niewolnik, chłop, robotnik, czy cokolwiek innego, jak cały czas
                        > jest to zwierze hodowlane służące do wyrabiania PKB albo do bycia mięsem armatn
                        > im. Żyje tylko dlatego, że ktoś mu żarcia do koryta sypie i żyć pozwala. Krowy
                        > i świnie żyją, bo są potrzebne. A konie już nie, została tylko garstka robiąca
                        > za rozrywkę. W zasadzie to już ci ludzie nie są potrzebni, bo zostali zastąpien
                        > i maszynami. Trzyma się ich bo jest kasa na ich utrzymanie, więc się pasą zasił
                        > kami i jakimiś pseudozarobkami za pseudoprace. Poza tym nie bardzo jest jak ich
                        > zlikwidować. Część czarnej roboty odwaliły obie wojny, ale to wciąż za mało. N
                        > o i jeszcze mogą się przydać jak się ropa skończy, więc taka eksterminacja maso
                        > wa też nie jest szczególnie pożądana.

                        Ty chyba wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek masonow.. i tajny rzad miedzynarodowy ktory decyduje za wszystko co sie dzieje na swiecie..
                        • berta-death Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 14:38
                          Wierzę w moc pieniądza. I to, że jak się ich nie ma, to nie jest lekko.
                          • senseiek Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 14:46
                            > Wierzę w moc pieniądza. I to, że jak się ich nie ma, to nie jest lekko.

                            A kto powiedzial, ze ma byc lekko?

                            Lekkie zycie kasiastej osoby jest plytkie- rozrywki, ktore nudza sie, przyjaciele ktorzy naprawde nie sa przyjaciolmi, odwrocili by sie w mgnieniu oka jakbys nie byla z ich kasty "kasiastych",
                            kazda rzecz mozna kupic - wiec po chwili masz wszystko (i wiekszosc nawet nie rozpakowana i nigdy nie uzyta ;)
                            kupujesz 60" LED TV i pokoju, a stary 42" dajesz do kibla...
                            za 2 lata wyjdzie nowy model 80" to 60" pojdzie do kibla a 42" da sie sasiadowi..
                            • berta-death Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:00
                              Masz jakieś stereotypowe wyobrażenie o byciu dobrze sytuowanym. To nie chodzi o to, żeby opływać w luksusy, tylko o to, żeby mieć w miarę godne i wygodne życie. Żeby np nie musieć miesiącami czekać w kolejce do specjalisty, tylko pójść sobie prywatnie do lekarza. Żeby nie musieć znosić uwłaczających i poniżających zachowań personelu w publicznym szpitalu, tylko z zachowaniem godności osobistej leczyć się prywatnie. Żeby po operacji leżeć sobie w klimatyzowanej sali a nie w 30st upale, bo akurat coś ci się w środku lata przytrafiło. Żeby móc sobie kupić nowy bezpieczny samochód a nie nie wiadomo co z komisu. Żeby móc mieszkać w bezpiecznej okolicy a nie wśród bandytów. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. I ja o tym pisałam we wcześniejszych postach, ale ty nie chcesz bądź nie potrafisz tego zrozumieć.
                              • kitek_maly Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:06
                                Berta, Ty chyba żyjesz na księżycu.

                                Żeby móc mieszkać
                                > w bezpiecznej okolicy a nie wśród bandytów.

                                A ten fragment to już mnie totalnie rozwalił. :D
                                • berta-death Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:09
                                  Taka praga północ czy sosnowieckie blokowiska, to podobno niezła jazda jest. Można się bać wracać do własnego domu.
                                  • swiete.jeze Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:16
                                    berta-death napisała:

                                    > Taka praga północ czy sosnowieckie blokowiska, to podobno niezła jazda jest. Mo
                                    > żna się bać wracać do własnego domu.

                                    A najwięcej mają na ten temat do powiedzenia ci, co nigdy tam nie byli. Na przykład ty.
                                  • kitek_maly Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:19
                                    > Taka praga północ czy sosnowieckie blokowiska, to podobno niezła jazda jest. Mo
                                    > żna się bać wracać do własnego domu.

                                    Podobno podobno. :D Pomieszkaj, to będziesz mogła się wypowiadać.
                                    W ogóle tyle niebezpieczeństw czeka nas po wyjściu z domu. A o tych gdy pozostaniemy w nim to już nawet nie wspomnę.

                                    Jak szacujesz, o ile więcej trzeba zarabiać, żeby móc zamieszkać na Bemowie a nie na Pradze Północ (dzielnicy bandytów)? A może Bemowo też niebezpieczne? To gdzie jest np. w Warszawie bezpiecznie? Tylko proszę, nie 'podobno'.
                                    • berta-death Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:39
                                      Cały czas mówię, że chodzi o to, żeby mieć wybór. Sąsiadów z piekła rodem można mieć w każdym mieście i każdej dzielnicy. Ważne, żeby mieć możliwość zwinięcia manatków i wyprowadzenia się w inne miejsce. Bez zastanawiania się czy mnie na to stać. Bo najczęściej tak to jest, że na sprzedaży się traci. Ciężko od ręki sprzedać za uczciwą cenę mieszkanie i od ręki kupić nowe o podobnym standardzie i cenie. Sama przeprowadzka to też koszt a nowe mieszkanie często wymaga remontu, przynajmniej odświeżenia.
                                      Poza tym nie tylko o mieszkanie chodzi.
                                      • kseniainc Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:45
                                        wszystko zależy od oczekiwań i od tego co i kogo cieszy;-)
                                      • senseiek Re: Ty wierzysz w jakis ogolnonarodowy spisek mas 18.08.12, 15:50
                                        Zauwazylem ze Ty ciagle tylko wyszukujesz teoretycznych problemow..

                                        Sprzedawac mieszkanie z powodu problemow z sasiadami?! Nigdy o czyms takim nie slyszalem..

                                        Jak mnie jeden sasiad wku...l to go kopnalem z mawashi geri jodan w glowe i juz nigdy wiecej nie bylo z nim problemow..
          • senseiek Wysmiewam Cie.. :D 18.08.12, 10:37
            > 5k zarobków to nie wystarczy na godne i wygodne utrzymanie dwójki dzieci, chyba
            > , że obie strony tyle zarabiają. Wtedy mają 10k na 4osoby.

            Buahahahaha!

            Wysmiewam Cie.. :D
            • samuela_vimes Nie rozumiem 18.08.12, 13:17
              Skąd ta nagonka na Bertę? 5 k na dwoje dzieci to bardzo mało, chyba że całkowicie zrezygnuje się ze swoich potrzeb i przyjemności jak dajmy na to zakupy, wyjścia do kina czy teatru, restauracji. Kupno nowych ciuchów czy karnetu na fitness. ' piszę przykładowo' Jeśli zrezygnuje się z przyjemności to owszem pieniądze są jak najnardziej wystarczające, jeśli nie opłaca się dziecku prywatnego żłobka lub niani.
              Sądzę, że wystarczy na podstawowe zakupy w Biedronce i życie do pierwszego do pierwszego.
              A ja jestem zdania, że lepiej niczego sobie nie odmawiać i tak wszystko zaplanować, aby nie rezygnnować z przyjemności bo to tylko powoduje niepotrzebne frustracje w zyciu.
              • six_a Re: Nie rozumiem 18.08.12, 13:43
                > Skąd ta nagonka na Bertę?
                przeważnie stąd, że wyciąga jakieś bzdury z janka muzykanta i przenosi to na czasy współczesne.

                hmm, a konkretnie to co udało Ci się do tej pory zaplanować? rzeczywiście masz dziś w ręku okrągłą kwotę pozwalającą na wychowanie zaplanowanego niewątpliwie dziecka od narodzin do powiedzmy pełnoletności? zaplanowałaś, że urodzi się zdrowe i nic mu nie będzie, tak że nie będziesz musiała organizować dodatkowych środków na kosztowne terapie i masz na to jakąś gwarancję? zagwarantowałaś sobie wysokość swoich zarobków do pełnoletności tego dziecka? no proszę, co można sobie zaplanować, bo chciałabym się dowiedzieć, czy zbieranie kasy na to żeby kiedyś mieć dwoje dzieci jest dziś faktycznie takie popularne.
              • kadfael Re: Nie rozumiem 18.08.12, 13:45
                Ale Ty mówisz o duzym mieście, gdzie sa te kina , teatry, knajpy i fitnessy. W małym mieście tego nie ma, więc ludzie i tak nie chodza do powyższych przybytków. A jak chodza to incydentalnie. Zresztą sa też tacy, którzy nie chodzą mieszkając w wielkim mieście i mając sporo kasy, bo po prostu nie maja takiej potrzeby. Wg statystyk do kina, a już szczególnie do teatru czy na koncert ludzie chodzą raczej rzadko. Nie każdy ma też potrzebę kupowania wciąz nowych ciuchów czy gadżetów.
                To nie jest tak naprawdę sprawa tylko ilości kasy, jaką sie ma tylko stylu zycia.
                • niunia19851 Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:26
                  Do trusi 29 i jej podobnych: naucz się czytać ze zrozumieniem to naprawdę nie taka trudna sztuka ;) ;p skupiłaś się na "mojej znajomej" i relacjach przyjacielskich bądź plotkarskich a to nie o to chodziło ... najważniejsze jest pytanie na końcu! Czy przy wspólnym dochodzie 3 tys. zł świadomie zdecydowałybyście się na 2 dziecko??
                  Lepiej byście się poczuli gdybym napisała zamiast prawdziwej historii zdanie : Ankieta / sonda / pytanie ???
                  Większość z WAS skupiła się na tym aby pokazać to mi jaką jestem zawistną plotkarą a mało kto odpowiedział na pytanie końcowe, które było meritum sprawy ...
                  Czy dla Was i waszych naprawdę dobrych znajomych - przyjaciół pieniądze są jeszcze większym tematem tabu niż seks ???
                  Skąd w Was tyle jadu ???
                  • berta-death Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:36
                    No to chyba się dowiedziałaś, że tak. Większość zdecydowałaby się nawet na 3, 4 i nawet 5. Wszakże dziecku prócz kromki chleba nic do szczęścia nie jest potrzebne. A każdy kto twierdzi inaczej to wróg publiczny. Nawet ty jesteś wrogiem publicznym z samego faktu, że zadałaś takie pytanie. Tutaj wszyscy są dzieciowi mimo, że ledwo wiążą koniec z końcem. A jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma i dorabia do tego filozofię życiową, która usprawiedliwia własne mniej lub bardziej świadome wybory. Ludzie nie lubią się dołować ani biczować, ani tym bardziej nie lubią jak inni ich dołują i biczują. Lubią żyć w poczuciu samozadowolenia.
                  • kitek_maly Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:39
                    > Większość z WAS skupiła się na tym aby pokazać to mi jaką jestem zawistną plotk
                    > arą a mało kto odpowiedział na pytanie końcowe, które było meritum sprawy ...
                    > Czy dla Was i waszych naprawdę dobrych znajomych - przyjaciół pieniądze są jesz
                    > cze większym tematem tabu niż seks ???

                    Chyba dla Ciebie, skoro koleżance 'oczywiście pogratulowałaś' a potem anonimowo przyszłaś obgadać na forum. Skoro tak się o nią martwisz, to może porozmawiaj Z NIĄ?..
                    • niunia19851 Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:50
                      W którym momencie Twoim zdaniem obgadałam ją na forum?? Czy coś złego o niej napisałam? Chyba nie, napisałam że jest w 2 nieplanowanej ciąży i dochód ma taki a nie inny (zresztą napisałam też, że ona sama nie wyobrażała sobie kiedyś kolejnego dziecka w tych warunkach co ma). Napisałam również swoje zdanie czyli no niestety za wesoło u nich nie będzie (wszystko kosztuje). Żadnych złośliwości nie pisałam pod jej adresem ani nic w tym stylu, a tak na marginesie już od tego czasu kilka razy się widziałyśmy i rozmawiałyśmy na ten temat i ona sama się zastanawia jak dadzą sobie radę ...
                      • kitek_maly Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 15:05
                        a tak na marginesie już od tego
                        > czasu kilka razy się widziałyśmy i rozmawiałyśmy na ten temat i ona sama się z
                        > astanawia jak dadzą sobie radę ...

                        I co jej odpowiedziałaś?
                        Czy: oczywiście, dacie sobie radę!
                        Czy:
                        > moje stanowisko: masakra będą klepać totalną biedę

                        ?
                        • niunia19851 Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 15:12
                          Powiedziałam jej wprost tylko troszkę delikatniej, że moim zdaniem będzie im ciężko (czasem może nawet bardzo) jednak ma pamiętać o tym , że jesteśmy przy niej i w razie czego służymy pomocą nie tylko przy opiece nad dzieckiem ale też finansową. Nie jedno razem przeżyłyśmy to damy radę i teraz ;) Ona sama też uważa, że czasem może być "masakra" ... jednak wie, że ma kochającego męża, rodzinę i nas ... żeby nie było opowiedziałam jej wszystko nawet o tym wpisie tu - pokazałam wasze odpowiedzi ... nie ma mi niczego za złe ... sama odpowiedziała mi na moje pytanie i też przyznała, że swiadomie przy tych dochodach nie zdecydowała by się na 2 dziecko - jednak u nich to była wpadka i tyle ...
                          • kitek_maly Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 15:22

                            Hahahaah, troooooll.
                      • berta-death Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 15:07
                        Znaczy temat powinien bardziej zawierać pytanie czy usunęłybyście ciążę mając trudną sytuację materialną czy raczej zacisnęły pasa i urodziły dziecko. Bo czym innym jest świadome zachodzenie w ciążę na zasadzie co rok prorok, bóg da dziecko to i da na dziecko, a czym innym jest zaliczenie wpadki. W tym drugim przypadku to nieco inne czynniki niż chłodna kalkulacja dochodzą.
                        • kseniainc Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 15:28
                          berta-death napisała:

                          > Znaczy temat powinien bardziej zawierać pytanie czy usunęłybyście ciążę mając t
                          > rudną sytuację materialną czy raczej zacisnęły pasa i urodziły dziecko. Bo czym
                          > innym jest świadome zachodzenie w ciążę na zasadzie co rok prorok, bóg da dzie
                          > cko to i da na dziecko, a czym innym jest zaliczenie wpadki. W tym drugim przyp
                          > adku to nieco inne czynniki niż chłodna kalkulacja dochodzą.

                          ten temat to juz jakaś Twoja obsesja chiba co?
                          Godnie żyć berta , to dla każdego insza inszość. Jeden woli w luksusie znosić męża psychopatę, a inny woli spokój w domu samotnej matki zagryzając chlebek z serkiem;-) Co jest bardziej godne?
                  • kadfael Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:42
                    A skąd pomysł, by z tym aktem strzelistym podpiąc sie pod mojego posta, który jest odpowiedzia na inny konkretny post?
                    • kitek_maly Re: Wyjaśnienie ... 18.08.12, 14:52
                      Pewnie nie potrafi inaczej.
              • senseiek nastepna ofiara braku matury z matematyki.. 18.08.12, 14:29
                > Skąd ta nagonka na Bertę? 5 k na dwoje dzieci to bardzo mało, chyba że całkowic
                > ie zrezygnuje się ze swoich potrzeb i przyjemności jak dajmy na to zakupy, wyjś
                > cia do kina czy teatru, restauracji.

                Nastepna smieszna... i ofiara braku matury z matematyki..
                Wyjscie do kina bilet dla doroslych 21 zl. Ile razy chcesz miesiecznie chodzic do kina? Zalozmy ze jest 10 premier nowych filmow miesiecznie
                10 * 21 zl * 2 osoby = 420 zl..
                I 5k by Ci nie starczylo na chodzenie na wszystkie filmy jakbys miala jakas obsesje na ich punkcie?!
                Zalozmy ze jestes bardziej normalna - 1 raz w tygodniu = 4 * 21 zl * 2 = 170 zl..
                Nawet bys nie zauwazyla takiego malego wydatku majac 5k zarobku!
              • kitek_maly Re: Nie rozumiem 18.08.12, 14:43
                samuela_vimes napisała:

                > Skąd ta nagonka na Bertę?

                Wg Berty jak się ma dochód łącznie 10k to będzie się ledwo prząść. :D

                Berta: 'chyba, że obie strony tyle zarabiają. Wtedy mają 10k na 4osoby. Przeżyją, pewnie nawet uda się coś odłożyć na jakieś wakacje czy lepszy samochód, ale nadal będzie to skromne życie z liczeniem każdego grosza.'

                • senseiek Re: Nie rozumiem 18.08.12, 14:48
                  > Wg Berty jak się ma dochód łącznie 10k to będzie się ledwo prząść. :D
                  >
                  > Berta: 'chyba, że obie strony tyle zarabiają. Wtedy mają 10k na 4osoby. Przeżyj
                  > ą, pewnie nawet uda się coś odłożyć na jakieś wakacje czy lepszy samochód, ale
                  > nadal będzie to skromne życie z liczeniem każdego grosza.'

                  Nieee wierze, ze ona by dala dozyc 1-szego.. ;) Pewnie w polowie miesiaca by juz byla na minusie.. :P
    • stara-a-naiwna wygoda, wyrachowanie, egoizm czy zapobiegliwość? 19.08.12, 19:11
      (nie do końca w temacie)
      czytam wypowiedzi i jestem przerażona

      tak naprawdę nielwie osób stąd dorosło do bycia rodzicem. Zasłaniając się dobrem dziecka mają na względzie własną wygodę. Dla mnie ta wygoda wynika z egoizmu i wyrachowania (nie jest to "nie stać mnie na dziecko" ale tak naprawdę "musiała bym z czegoś zrezygnować na rzecz dziecka")

      Dziecko jest poświęceniem i wyrzeczeniem. Jeśli nie pieniędzy to czasu (a zazwyczaj jednego i drugiego)
      wszyscy którzy tego nie "przyswoją" i się z tym nie pogodzą czeka zgorzkniała starość w samotności, starość pozbawiona celu i najbliższych (tylko nie mówicie mi, ze można mieć pasje, bo taka jest prawda, ze jak się nie ma do kogo gęby otworzyć to wszystko nawet to co najlepsze traci sens)
      Rodzina - najbliżsi, dzieci i wnuki nadają życiu sens. Prędzej czy później wszyscy dochodzą do tego wniosku, problem polega na tym, że jedni szybciej od drugich (a ktoś zostaje z ręka w nocniku - otoczony licznymi dobrami luksusowymi których nie ma komu przekazać)

      • berta-death Re: wygoda, wyrachowanie, egoizm czy zapobiegliwo 19.08.12, 20:23
        A to przypadkiem nie jest odwrotnie? Czyli, że robienie z dziecka celu życia i remedium na samotną starość nie jest przypadkiem szczytem egoizmu i egocentryzmu? Zwłaszcza jak się jeszcze nie jest temu dziecku w stanie stworzyć jako takich warunków do rozwoju. A może dlatego lepiej mu nie stwarzać za dobrych warunków, żeby jednak się nie rozwinęło, nie usamodzielniło i do usranej śmierci robiło za markietankę własnych starych?

        A może dziecko będzie miało inne plany na przyszłość niż zapewnienie rodzicom wnuków i towarzystwa? Może będzie chciało wyemigrować do Ameryki, gdzie rodzice nie dostaną wizy a oni nie dorobią się tam na tyle dużych pieniędzy, żeby na każde święta przyjeżdżać do domu? Może będzie chciało pójść do klasztoru albo zostać księdzem i zostanie oddelegowane na drugi koniec kraju, na misję zagraniczną albo zamknięte w klasztorze odciętym od świata? Może zechce zostać obieżyświatem, wstąpi do hippisowskiej komuny, albo będzie robiło karierę, która zawłaszczy cały jego czas, łącznie z weekendami i świętami? A może będzie wolało spędzać czas z własną rodziną, która nie zaakceptuje teściów, albo tak go pochłonie życie towarzyskie, że nie będzie miało ani czasu ani ochoty na obiady z rodzicami? A może wymyśli jeszcze coś innego co nie będzie korelowało z zapewnieniem rodzicom towarzyskiej starości.
        • stara-a-naiwna Re: wygoda, wyrachowanie, egoizm czy zapobiegliwo 21.08.12, 16:20
          "jako takie" warunki do rozwoju to poświęcenie czasu, uwagi i akceptacja. NIe twierdzę, z eto zapewni wszystko, ale to naprawdę dużo.

          w posiadanie; chęci posiadaniu potomka nie chodzi o to, żeby ten ich zabawiał (na życzenie)
          i nie chopdzi tylko o dzieci, ale o wnuki
          jeśli się ma fajny kontakt z rodziną, to się chętnie spędza z nimi święta, dzieli swoim życiem

          ty najprawdopodobniej masz inny model wyniesiony z domu, ale my chętnie jeździliśmy do dziadków, potem chętnie się nimi opiekowaliśmy i pomagaliśmy (w zakupach, remoncie, i wizycie u lekarza) Oni wcześniej robili dla nas (mnie i kuzynostwa) dużo - babcia gotowała to co lubimy, spędzała czas, miała cierpliwość, zwyczajnie kochała i akceptowała. To wszystko wróciło do niej (z przyjemnością i bez musu) na starość.
          I każde z nas ma i miało swoje życie i plany a mimo to nigdy nie mieliśmy dylematu co jest priorytetem (nie mieliśmy też poczucia, ze trzeba coś oddać czy wypada coś zrobić)

          Myślę, ze podobnie będzie z moimi rodzicami. Ni musza mi kazać czy narzucać sobie pomóc. To będzie naturalne, ze jeśli zobaczę, ze czegoś potrzebują to to dla nich postaram się zrobić, w miarę możliwości i chęci. Bez wymuszeń i obciążenia psychicznego.
    • mocno.zdziwiona Re: Ile kasy na 1 lub 2 dzieci ?? 21.08.12, 16:38
      Ja bym się zdecydowała gdybym chciała mieć dwójkę. Skoro na lepszą pracę i zarobki nie mają szans to nie ma sensu czekać na zmiłowanie. A jeśli ma się miłość i potrzebę wychowania więcej niż jednego dziecka to wydaje mi się to lepsze niż najnowsze smartfony i tablety w rodzinie gdzie nie ma ciepła.
      Sporo rzeczy po starszym dziecku się wykorzysta. Biedy klepać nie będą. A zanim w dzieci trzeba będzie naprawdę inwestować (języki, przygotowanie do egzaminów) minie kilkanaście lat. Nie ma się co martwić na zapas bo pewnie większości z nas by na świecie nie było gdyby rodzice tylko czynnik ekonomiczny brali pod uwagę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja