Już nie chce mi się żyć...

15.08.12, 16:13
Mój obecny mąż jest moim drugim mężem od 7 lat. Mamy 6 letnią córkę,z byłym mężem mam 17 letniego syna i 15 letnią córkę która mieszka(mieszkała z nami). Pierwszy mąż okazał się damskim bokserem i wybuchowym człowiekiem rozwiedliśmy się ok 12 lat temu on wychowuje syna a ja córkę. Po rozwodzie byłam rozczarowana,zrażona i nie ufna,ale gdy poznałam obecnego męża zafascynował mnie był opiekuńczy zgodny. Moja córka go polubiła co było dla mnie bardzo ważne. Po roku znajomości wzięliśmy ślub cywilny i zamieszkaliśmy u moich rodziców. Pracowałam do urodzenia naszej córki,a potem dorywczo,nie kłóciliśmy się byliśmy zgodni no w miarę. Gdy po dwóch latach wyprowadziliśmy się do domu jego rodziców(osobne wejście w jednym domu) ruina którą trochę wyremontował wszystko zaczęło się psuć między nami. Mąż okazał się mami synkiem (mamusia wciąż go potrzebuje...). Przestał dbać o siebie o swój wygląd,ubranie,nigdzie już razem nie chodzimy kino itp. Rzuca wszystko gdzie popadnie ubrania poprzewracane w szafkach brudne skarpety i ubrania po kątach. Powiedział żebym wróciła do pierwszego męża jak chce czyścioszka. Wymyśla że tylko jego pieniądze mnie obchodzą ja przecież też pracuję i nie wyciągam od niego bóg wie na co. O nic nie dba jest bałaganiarzem,moja córka zresztą też zwracam im obojgu uwagę ale nie wiele to daje. Mężowi nie zależy żeby jechać z dziećmi na wakacje chociaż na tydzień zawsze odkładam jakieś pieniądze na kupkę i jadę z dziećmi o co mąż ma pretensje. W tym roku zrobił łaskę że nas zawiózł pod namiot 70 km od domu. Stosunki między moim mężem a córką już popsuły się jakiś czas temu. Obserwuje ją a potem ma jakieś głupie pretensje np. że w łazience rozmawia przez telefon albo idąc się kąpać słucha muzyki. Często się ostatnio kłóciliśmy i godziliśmy,ale ostatnia awantura wszystko zmieniła. Zwróciłam uwagę mężowi żeby posprzątał porozrzucane rzeczy brudne cuchnące skarpety i zaczął awanturę że jemu uwagę zwracam a córce nie. Wszedł do córki pokoju i zaczął ją wyzywać że jest mongołem komputerowym(męża w ogóle nic nie interesuje a komputer może nie istnieć). Ubliżał jej od jebanych,pie...nych brudasów odpowiedziała mu coś a on że dla niego jest gównem śmierdzącym i śmieciem i niech się zabiera do swojego tatusia jak się coś nie podoba. Córka wyszła pojechała do moich rodziców i powiedziała że nie wróci tu mieszkać. Mnie potem też wyzwał od brudasów ,a to dlatego że nie sprzątam jego rzeczy i nie układam ich na miejsce(dodam że on w domu nic nie robi kompletnie,nawet nie ma czasu dla swojej córki nigdy nic przy niej nie zrobił od 6 lat). Uderzył mnie jeszcze na koniec i szarpał za włosy, wpadł w wściekłość(wcześniej kiedyś taki nie był) powiedział że mogę się wynosić tylko bez córki,bo powiedziałam że sama nie wyjdę bez niej. Teściowa na to wszystko powiedziała że ona synowi nie kazała się żenić,a mi męża nie wybierała. Nawet nic się nie odezwała jak jej syn ubliżał mojej córce. Nie odzywam się do męża już drugi tydzień,on się zachowuje jakby nic się nie stało. Teściową omijam bokiem bo zawsze będzie za synkiem,a on za nią(przekonałam się już nie raz). Nie wiem co już mam robić,popłakuje po kątach jeszcze trochę i wpadnę w jakąś depresje. Myślę o starszej córce i płakać się chce,a córka młodsza musi na to patrzeć i tylko pyta kiedy wróci siostra do domu... Nie mam z kim o tym porozmawiać może ktoś jest w podobnej sytuacji. 38 lat i życie przegrane...:)










    • alpepe Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 16:31
      a może twoja starsza córka mu się podoba i radzi sobie chłopiec z tym uczuciem tak, jak umie? To łazienkowe podglądactwo i zaglądanie do komputerowego mongoła jest co najmniej dziwne.
      • organza26 Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 21:52
        Ciekawe, mnie tez cos takiego przyszlo do glowy i to od razu...
        • mozambique Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 11:19
          najwidoczniejs same macie pedofilskie sklonnosci skoro kazdy konflikt na lini - ojczym - pasierbica tlumaczycie seksem
          baby idzcie w koncu do jakiegos psychologa bo wasza fiksacja na tym punckie jest jzu zastanawiajaaca

          jesli w jakims watku pokaze sie temat - moj mąz nie lubi mojej córki , moja siostra nielubi mego męza itd - to wszytkie baby forumowe tlumaczą to toym ze on sie do niej dobierał albo ma ochotę

          moze czas sie leczyc ?

          Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
          • alpepe [...] 16.08.12, 12:04
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • raohszana Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 16:35
      A przeszło Ci przez myśl, że to normalne nie jest, mąż jak nie ma ochoty to się nie zmieni i że sensownym byłoby poszukać pomocy, a nie innych "w podobnej sytuacji", czyli biernych?
    • magnusg Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 16:50
      obawiam sie,ze pozostaje ci tylko podazyc sladem starszej corki.Normalny facet tak sie nie zachowuje-prostak i tyle.
    • piataziuta Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 16:51
      Trzeba wyprowadzić się i pójść na psychoterapię.
      Na psychoterapii grupowej będzie dużo ludzi w podobnej sytuacji.
      38 lat to za mało żeby mówić, że nie chce się już żyć.
    • alienka20 Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 16:59
      Współczuję, acz dziwi mnie, że pan mąż dopiero po 7 latach ujawnił się jako męski bokser. Radziłabym szukać pomocy u rodziców, wyjechać do nich razem z dzieckiem i .... pisz pozew.
      Weź przykład z córki, ona od razu pokazała ojczymowi, że nie da sobą pomiatać.
      Ja w sytuacji z ojcem zrobiłam tak samo. Wyprowadziłam się - bez pracy, przez miesiąc mieszkałam na waleta w akademiku u (obecnie narzeczonego). Było trudno, ale dało się :). Ty też dasz radę.
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 17:00
      to świr, uciekaj

      jedź do córki

      38 lat to ledwo połowa życia...

      Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad,
      Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł,
      Choć majątek prysł, on nie stoczył się,
      Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że...

      Ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...


      www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8&feature=related
    • trusia29 Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 19:16
      Zabieraj dziecko i uciekaj do rodziców. Tu może być tylko gorzej. I złóż pozew o rozwód.
    • allatatevi1 Re: Już nie chce mi się żyć... 15.08.12, 22:47
      38-latka, która dorobiła się trójki dzieci ale nadal pomieszkuje kątem u rodziców lub teściów...
      • olewka100procent Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 00:29
        no nie każdy jest tak przebojowy jak ty i ma własne mieszkanie, większość polaków zarabia 1300 zł na miesiąc wyobraź sobie ...
        U faceta ujawniła sie chyba jakaś choroba psychiczna bo to nie możliwe, że nagle tak zaczeło mu odbijać . Może ma schizofrenie ?
      • silic Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 00:39
        Wyjdź kiedyś poza centra dużych miast.
      • alienka20 Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 03:51
        Dajcie spokój, ona żyje w innym, własnym świecie, gdzie jest najpiękniejsza, najmądrzejsza, najzaradniejsza. Szkoda, że aż w necie musi to sobie udowadniać, bo w świecie realnym mają już jej dość :).
        Coś jak wicehrabia.julian.
    • replika78 Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 18:56
      ojej... 38 lat i przegrane życie... Wiesz... zostaw dziecko mężowi i się wyprowadź. albo przestań jęczeć.
    • anna_sla Re: Już nie chce mi się żyć... 16.08.12, 22:13
      odejdź razem z młodszą. Możesz też wrócić do rodziców? Wykorzystałabym moment kiedy nie będzie w domu męża i najlepiej teściowej też i zabrała się stamtąd..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja