Smutne...

20.08.12, 12:39
Naprawdę smutne jest to jak niemal wszyscy faceci najeżdżają na dziewczynę z wątku obok, bo ośmieliła się skreślić faceta z powodu małego przyrodzenia. Robi to też spora część kobiet - wszystkie co najmniej grubo po 30stce z tego co kojarzę. Fantastyczny przykład na maksymę 'kobiety (szczególnie te starsze) są najwierniejszymi strażniczkami patriarchatu'.

Gdyby facet zrobił coś podobnego panie również by się oburzyły, nie przeczę, natomiast ze strony facetów poleciłaby same sprośne, żartobliwe komentarze.

Smutne jest, że faceci w 80-90% przypadków w każdej sytuacji potrafią - 'trzymać sztamę'. W przypadku wyśmiewania kobiecych felerów chyba jednak byłoby to 99%... Natomiast kobiety karzą (np.nazywająć pustakiem) jedną z nich, która się wyrwie i pośmieje się z męskich niedostatków, albo przyzna otwarcie, że jakiś seksualny atrybut u konkretnego mężczyzny jej nie odpowiada...
    • raohszana Re: Smutne... 20.08.12, 12:51
      Wiesz no, może te panie lubią małe członki? Wiadomo?
      • kora3 No może Raoh, może :) 20.08.12, 12:53
        Tylko wątkodawczyni nie pyta wcale co kto lubi, tylko sama pisze czego ona nie lubi :)
        • raohszana Re: No może Raoh, może :) 20.08.12, 12:57
          No, ale skoro te panie lubią, to może czują się w obowiązku naskoczyć na tę, która nie lubi tego co one?
          • kora3 hehe 20.08.12, 13:06
            dobre :)

            Wiesz, jestem jednak zdania, że po prostu naskakują, bo wg nich "nie wypada" przyznać się, ze rozmiar ma znaczenie:)
            Tylko, że tak naprawdę tamta wątkodawczyni pisze zwyczajnie o nieudanym seksie z fajnym facetem. A jest on nieudany, bo facet nie jest w stanie dać jej w łozku tego, czego ona oczekuje. I tu dochodzimy do kolejnej rzeczy, o której "nie wypada"...:)

            Wg wielu ludzi, w tym kobiet jak najbardziej wypada pożalić się np. kolezankom, że facet jest za mało czuły, że za szybko zmierza do swego celu nie zważając na to, że partnerka, ze tak powiem nie jest w tym samym miejscu :) itd. Bo przecież kobieta potrzebuje czułości, delikatnosci itd. Bo taka kobieta jest :) i w zasadzie po tych czułościach rozpalających ją do granic już nieważne jak się zakończy akt seksualny. Bo kobiety tak mają
            Powiedzenie, ze nie wszystkie i nie zawsze jest jakieś wstydliwe. Bo obnaża te czesc kobiecej natury seksualnej, którą od wieków przypisywano tylko facetom i tylko u nich jako normalną akceptowano.
            • raohszana Re: hehe 20.08.12, 13:10
              Znaczy, że im się nie podoba w ogóle to, że ona mówi o seksie, a nie to, że woli większych? No możliwe, tłumaczyłoby to reakcję agresywną.
              Fakt jest faktem, że wszystko jest albo tabu albo wyeksponowane różowym na monitor, brak opcji zawierającej szczerą rozmowę i poruszanie tematów osobistych, ale nadal sformułowanych ogólnie.
              • kora3 nie tyle, że mówi o seksie 20.08.12, 13:14
                a ze mówi o nim w aspekcie "nieromantycznym" ze tak to ujmę. Bo dla kobiety ma się liczyć nie rozmiar i ostry seks, a jedynie czułośc i staranie się faceta :)
                • raohszana Re: nie tyle, że mówi o seksie 20.08.12, 13:16
                  Erm... ale seks to nie jest czułość i staranie się? A przynajmniej nie tylko i liczą się efekty seksualne, a nie chęci?
                  • kora3 Dobra Raoh :) 20.08.12, 13:29
                    Pojadę, ze tak powiem na żywca, bo widzę, ze się nie da inaczej...:)

                    Nie neguję, ze istnieją kobiety, dla których sama czułośc i staranie się partnera są wystarczające dla udanego seksu. Tak mają i tyle. Natomiast zaryzykowałabym stwierdzenie, że takie kobiety bynajmniej nie stanowią większosci. z reguły, podobnie, jak faceci mamy pewne preferencje seksualne - coś nas szczególnie kreci, coś mniej, coś wręcz odstrecza itd.
                    Poza czułością partnera i dla wielu kobiet wazne jest własnie owo staranie. I to staranie polega np. na tym, że facet, który nie jest mistrzem jezyka ze tak to ujmę, ani go to specjalnie nie kreci stara się właśnie, bo to kreci na maksa jego partnerkę.

                    Jakkolwiek jednak posługiwania się np. jezykiem mozna się nauczyć, sprawa wygląda gorzej, gdy partnerka lubi no zwyczajnie czuć w sobie penisa, a ten jest taki, że to odczuwanie jest znikome. Tu samo staranie nie wystarcza zwyczajnie, bo choćby gośc wyszedł z siebie i stanął obok z nagła mu się penis nie powiekszy.

                    Być moze dla kogoś na maksa w tym momencie zakochanego w takim facecie nie ma to w tym konkretnym czasie znaczenia, bo akt seksualny sam w sobie z racji emocji jest bardzo ekscytujący, ale jeśli takie osoby mają współżyć dalej regularnie, to zapewne taki defekt faceta będzie przeszkadzał i tyle.
                    • raohszana Re: Dobra Raoh :) 20.08.12, 14:46
                      Ale po kiego, za małego zresztą, penisa mi to tłumaczysz? Ja wiem, że różni ludzie różnie wolą.
                      • josef_to_ja Re: Dobra Raoh :) 20.08.12, 14:52
                        A Ty jak wolisz? ;)
                      • kora3 No Raoh, bo 20.08.12, 14:58
                        pytalaś wszak, czy nie o samą czułośc i staranie chodzi, tylko o efekt - albo cosik źle przeczytałam :)
                        • raohszana Re: No Raoh, bo 20.08.12, 15:28
                          To były pytania retoryczne :)
                          • kora3 Re: No Raoh, bo 20.08.12, 15:39
                            aaaaaa sorki, zaćmienie mam dziś lekkie z upału :)
            • organza26 Re: hehe 20.08.12, 21:39
              Kora, zgadzam się z Tobą w 100 %, jak również mogłabym się podpisać pod Twoimi opiniami w wątku, do którego się odnoszę. :)
              • kora3 :) 20.08.12, 21:44
                Organzo to miłe, ale ogólnie raczej to, że kobiety same sobie zabierają prawo do otwartego wyrazania swoich oczekiwań jest przykre :(
      • policjawkrainieczarow Re: Smutne... 20.08.12, 18:40
        raohszana napisał:

        > Wiesz no, może te panie lubią małe członki? Wiadomo?


        albo "lubią" zgodnie z zasadą "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma"...
        • organza26 Re: Smutne... 20.08.12, 21:40
          > raohszana napisał:
          >
          > > Wiesz no, może te panie lubią małe członki? Wiadomo?
          >
          >
          > albo "lubią" zgodnie z zasadą "jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się
          > ma"...

          LOL :)))
    • kora3 No wiesz 20.08.12, 12:52
      ja bym tu raczej nie obwiniała braku damskiej solidarności. Raczej coś innego, co obserwuję na tym forum (i nie tylko :)) od dawna. Założyłam nawet taki watek o tym, do czego nie wypada "przyznać się"w kwestii oczekiwan od partnera np. na tym forum. Z mojej obserwacji wynika, ze do tego, iż ma być np. zaradny - jesteś wówczas skrajną materialistką, wykształcony - jesteś snobką, która pewnie sama nie ma matury, dobry w łozku - zapewne jesteś wówczas grubą kłodą i sama jesteś do de w seksie itd.

      Kompletnie nie wiem z czego to wynika. Może z tego, że to sa kryteria oczywiste, ale takie, o których nie wypada wg wielu wspominać, bo się wychodzi na mało romantyczną?:)
      • martishia7 Re: No wiesz 20.08.12, 13:02
        > Kompletnie nie wiem z czego to wynika. Może z tego, że to sa kryteria oczywiste
        > , ale takie, o których nie wypada wg wielu wspominać, bo się wychodzi na mało r
        > omantyczną?:)

        Przyziemną się jest po prostu, a to nie uchodzi i zupełnie nie koresponduje z tym, co Triss opisuje jako "mit trulov", doskonale zakorzeniony w naszej kulturze.
      • long.live.revolution Re: No wiesz 20.08.12, 13:05
        > wykształcony - jesteś snobką

        To akurat prawda, na ogół tak jest.
        • kora3 Uwazasz, że jestem snobką? :) 20.08.12, 13:12
          Jeśli tak - przezyję:) Dla mnie facet musi być ze tak powiem intelektualnie zbiezny ze mną. Muszę mieć z nim o czym porozmawiać poza czysto przyziemnymi sprawami, musi umieć się wysłowić i zachować. Jasne, wielu wykształconych ludzi tego nie potrafi. Ale niewykształconych - tym bardziej.
          Nie dobieram sobie znajomych po dyplomach i wśród nich są ludzie także bez w sumie żadnego wykształcenia, ale tacy, z którymi jest o czym pogadać poza pogodą, cenami itd.
          • long.live.revolution Re: Uwazasz, że jestem snobką? :) 20.08.12, 13:27
            > Uwazasz, że jestem snobką? :)

            Nie wiem, ale jest to wg mnie dość prawdopodobne.

            > Jeśli tak - przezyję:)

            Mam taką nadzieję. :)

            > Muszę mieć z nim o czym porozmawiać poza czysto przyziemnymi sprawami,
            > musi umieć się wysłowić i zachować. Jasne, wielu wykształconych ludzi tego
            > nie potrafi. Ale niewykształconych - tym bardziej.

            Prawdę mówiąc nie zauważam takiego związku. Oczywiście, domyślam się, że statystycznie tzw. ogólny poziom musi być jakoś skorelowany z wykształceniem, natomiast powstaje pytanie, czy rzeczywiście zachodzi tu związek przyczynowo-skutkowy. Według mnie jest to wątpliwe, przyczyną obu jest zapewne na ogół środowisko, w jakim się taki człowiek na poziomie wychował; zwyczajnie: ludzie wychowani w owych „lepszych miejscach”, o których wspominał swego czasu prezes Kaczyński, częściej idą na studia.

            Natomiast jeśli ktoś uważa, że na studiach zdobywa się ogólny poziom, kulturę, obycie czy nabywa się umiejętności prowadzenia konwersacji, to albo nie studiował nigdy, albo studiował bardzo, bardzo dawno (konkretnie w międzywojniu).
            • kora3 :) 20.08.12, 13:37
              W tym roku minęło 15 lat od kiedy skończyłam studia:) Teraz sobie to uświadomiłam :)
              A więc nie w międzywojniu, acz dośc relatywnie dawno.

              Jasne, masz rację - na studiach, szczególnie teraz ludzie nie uczą się wcale dobrych manier, ani sztuki konwersacji itd.
              Rzecz raczej w tym, że na ogół ludzie z mojego jeszcze pokolenia i starsi po studiach obracali się w pewnych środowiskach, które na ogół jakiejś ogłady im dodawały, nawet jesli nie wynieśli jej z domu. Także ówczesne szkoły srednie były inne i jakąś wiedzę ogólną człowiek z nich ze tak się wyraze wynosił. Mam na mysli to, że teraz np. mozna spotkać "licencjata" czy "magistra" przekonanego, ze istnieje jezyk brazylijski:), albo dającego sobie uciąć głowę, że Hitler to prawdziwe nazwisko przywódcy III Rzeszy
      • organza26 Re: No wiesz 20.08.12, 21:43
        > ja bym tu raczej nie obwiniała braku damskiej solidarności. Raczej coś innego,
        > co obserwuję na tym forum (i nie tylko :)) od dawna. Założyłam nawet taki watek
        > o tym, do czego nie wypada "przyznać się"w kwestii oczekiwan od partnera np.
        > na tym forum. Z mojej obserwacji wynika, ze do tego, iż ma być np. zaradny - je
        > steś wówczas skrajną materialistką, wykształcony - jesteś snobką, która pewnie
        > sama nie ma matury, dobry w łozku - zapewne jesteś wówczas grubą kłodą i sama j
        > esteś do de w seksie itd.
        >
        > Kompletnie nie wiem z czego to wynika. Może z tego, że to sa kryteria oczywiste
        > , ale takie, o których nie wypada wg wielu wspominać, bo się wychodzi na mało r
        > omantyczną?:)

        No właśnie dla mnie to wynika z niskiej kobiecej solidarności i chęci przypodobania się mężczyznom (nawet półświadomie).
    • spawacz.drewna Re: Smutne... 20.08.12, 12:52
      ale ameryke odkrylas no no...
    • wielkafuria Re: Smutne... 20.08.12, 13:01
      organza26 napisała:
      jedną z nich, która się w
      > yrwie i pośmieje się z męskich niedostatków, albo przyzna otwarcie, że jakiś se
      > ksualny atrybut u konkretnego mężczyzny jej nie odpowiada...


      no własnie, z tym że ja sie nie wysmiewalam, tylko ten fakt byl dla mnie dosc sporym problemem nie do przeskoczenia i tyle. w sumie nie odebrałam nikogo z mojego watku negatywnie, natomiast dziwiło mnie odbijanie piłeczki typu własnie "pewnie on jest normalny a ona rozjechana" :) i argumenty na porody, tudzież inne sposoby "rozjechania". Dziwiło mnie ze wlasnie oberwało mi sie tym przytoczonym pustakiem, zwlaszcza ze dostrzegalam zalety inne tego mezczyzny i tylko kwestia seksu mi nie odpowiadała. A ze znajomosc swieza i bez fajerwerkow to bez wiekszego zalu z owym panem sie pozegnałam. nie chce sie umartwiac skoro moge tego nie robic i tyle.
      • alpepe Re: Smutne... 20.08.12, 13:09
        o rozjechaniu tam było? A choć pokasowano te obelgi? W głowie się nie mieści. Mnie tam i twoje utyskiwania w głowie się nie mieszczą, ale ja katoliczka jestem, więc mąż i jego przyrodzenie są mi znane, braki mi porównania.
      • organza26 Re: Smutne... 20.08.12, 21:49
        > no własnie, z tym że ja sie nie wysmiewalam, tylko ten fakt byl dla mnie dosc s
        > porym problemem nie do przeskoczenia i tyle. w sumie nie odebrałam nikogo z moj
        > ego watku negatywnie, natomiast dziwiło mnie odbijanie piłeczki typu własnie "p
        > ewnie on jest normalny a ona rozjechana" :) i argumenty na porody, tudzież inne
        > sposoby "rozjechania". Dziwiło mnie ze wlasnie oberwało mi sie tym przytoczony
        > m pustakiem, zwlaszcza ze dostrzegalam zalety inne tego mezczyzny i tylko kwest
        > ia seksu mi nie odpowiadała. A ze znajomosc swieza i bez fajerwerkow to bez wie
        > kszego zalu z owym panem sie pozegnałam. nie chce sie umartwiac skoro moge tego
        > nie robic i tyle.

        Ja wiem, że się nie wyśmiewałaś, powiedziałabym nawet, że w Twoim wątku było również nieco zażenowania i odczuwania przykrości z powodu 'sytuacji'. Argumenty o rozjechaniu świadczą tylko o buractwie osób je wysuwających...
    • long.live.revolution Re: Smutne... 20.08.12, 13:03
      Zabawne, że kobiety na ogół uważają, iż mężczyźni są wobec siebie lojalni, a one nie – mężczyźni zaś odwrotnie. I jeszcze to nieszczęsne gdybanie: A gdyby to był facet, to coś tam, A gdyby to była kobieta, to coś tam. I tak dalej, w tym stylu. Zupełnie jakby ludzie się różnili tylko płcią.

      Osobiście też nie widzę powodu potępiania dziewczęcia za to, że wykazuje taki czy inny fetysz, nie jest to coś, co się wybiera. Różnych ludzi mogą kręcić różne rzeczy. Inna sprawa, że nie bardzo wiadomo, co miało jej pomóc stawianie pytań na forum. ;)
      • organza26 Re: Smutne... 20.08.12, 21:53
        > Zabawne, że kobiety na ogół uważają, iż mężczyźni są wobec siebie lojalni, a on
        > e nie – mężczyźni zaś odwrotnie.

        Z moich obserwacji wynika, że mężczyźni są o wiele bardziej solidarni, niż kobiety. Oczywiste jest też, że nie wszędzie i nie zawsze.

        Szczególnie na to się napatrzyłam w mojej pracy, gdzie większość pracowników to mężczyźni...
    • kseniainc Re: Smutne... 20.08.12, 13:05
      co tu smutnego?
      Dyskusja jak każda inna ;-)Różnice poglądowe są w każdym temacie.
    • give_me_a_break Re: Smutne... 20.08.12, 13:07
      no właśnie. Kobiety mają udawać, że przecież liczy się tylko charakter i bogate wnętrze. Za to każdy rozumie faceta, który jęczy, że jego luba ma za małe cycki. I wszystkie samce radzą wtedy:
      a) jak jest fajna fundnij jej sylykony
      b) zmień babę

      Jeśli facetowi zależy na Krysi postanawia jej fundnąć sylykon albo inne macrolane. Ale tu znów pojawia się pytanie: jak jej to zaproponować, żeby nie urazić, by nie słyszeć tych straszliwie bolesnych dociekań "nie podobam ci się Władziu taka, jaką mnie Pan Bóg w niebiesiach stworzył"? No i tu już samcza wyobraźnia się kończy, a dziewucha płacze w poduchę.

      Gwarantuję, że jakby istniał operacyjny sposób na powiększenie pena, panie nie musiałyby nawet swoim misiom o tym pisnąć słówka. Sami polecieliby na wizytę w centrum medycyny estetycznej i powiększyliby sobie do 30 cm za pierwszą wypłatę.
    • wez_sie Re: Smutne... 20.08.12, 13:13
      ja nie przekreslam.
      uwazam, ze jest super. tylko moglaby pokazac swoje foto :/
    • lenka.magdalenka Re: Smutne... 20.08.12, 13:15
      wiesz to nie jest smutne to jest ŻAŁOSNE, ze kobieta zamiast pogadać o tym z własnym facetem pisze o takich sprawach na forum i czego oczekuje ? poklepywania po ramieniu jaka ona bidna ,że tak trafiła ? durny post to i durne odpowiedzi proste!
      • wez_sie idac twoim tokiem rozumowania 20.08.12, 13:20
        mozna dojsc do wniosku ze kazdy watek jest bez sensu i kazdy post w nim jest rowniez bez sensu (w tym twoj)
      • kseniainc Re: Smutne... 20.08.12, 13:21
        a od czego jest forum, po co?Po to by pogadać nie? Nie rozumiem nie podoba się temat, to idziemy na inny wątek albo i nawet forum;-p
        • raohszana Re: Smutne... 20.08.12, 13:24
          W "pogadaniu" mieści się też powiedzenie, że wątek be :D
          • kseniainc Re: Smutne... 20.08.12, 13:39
            Chamstwo i awanturnictwo jest tu już ogólnie przyjęte i trolli przybywa;-p
            Ale racja, to publiczne forum , nie prywatne wstęp ma każdy i każdy może tu siać ferment;-)
      • wielkafuria Re: Smutne... 20.08.12, 13:23
        lenka.magdalenka napisała:

        > wiesz to nie jest smutne to jest ŻAŁOSNE, ze kobieta zamiast pogadać o tym z wł
        > asnym facetem pisze o takich sprawach na forum i czego oczekuje ? poklepywania
        > po ramieniu jaka ona bidna ,że tak trafiła ? durny post to i durne odpowiedzi p
        > roste!


        o mamo, jakas ty hardcorowa.... jak ja niby mialam z nim porozmawiac o jego malym przyrodzeniu???? Pan moim facetem nie był chociaz bylismy na dobrej drodze zeby byc razem. Nie oczekiwalam poklepywania po ramieniu, ale jakos nikt nie napisał "ja tez mam małego i swietnie sobie radze, partnerki sa zadowolone i daj mu drugą szansę".
        • lonely.stoner Re: Smutne... 20.08.12, 13:29
          rozmowa z facetem o tym ze ma 'malego' to jest cos czego nigdy sie nie powinno robic. To go tylko niepotrzebnie wpedzi w kompleksy. Na pewno znajdzie sobie panne ktorej bedzie odpowiadal, ja z takich niewygodnych znajomosci zawsze sie wolalam wylgac jakims powodem- typu nie jestem gotowa na zwiazek, itd, niz bezsensownie kogos ranic i mowic mu ze sorry wiecej sie nie spotkamy bo masz malego albo jestes grubasem... no jesus, troche wyobrazni!!!
          • roisin29 Re: Smutne... 20.08.12, 14:31
            Jestem dokładnie tego samego zdania. Pewnych rzeczy się ludziom nie mówi i już. A gdyby jednak powiedziała, to na bank by usłyszała jedną z poniższych opcji:
            a) żadna inna się wcześniej nie skarżyła, to na pewno Twoja wina, bo jesteś "rozjechana"
            b) sp...j sz...to
            c) sama jesteś sobie winna, bo mnie nigdy nie nakręciłaś tak, żebyś mogła go zobaczyć w całej okazałości.
            Ewentualnie Pan by zaniemówił, odwrócił się na pięcie i do końca życia by trwał z kompleksem małego członka.
      • give_me_a_break Re: Smutne... 20.08.12, 13:28
        pierniczysz. nie był to durny post. obnażył właśnie to, że jest sfera kobiecych potrzeb seksualnych, do których przyznać się nie wypada (czyli np. to, że lubisz na ostro z dużym penem, a małe wacki cię nie kręcą, choćby nie wiem jaki Brad Pitt się trafił). baby mówią - co za pustak (bo dobry seks oznacza dla niej pewien odpowiedni rozmiar? to chyba naturalne, że dobrze jest wtedy, gdy się cokolwiek czuje???), a faceci dostają piany, bo wychodzi na to, że jednak rozmiar ma znaczenie i można dziewczynę przez ten mały rozmiar stracić.

        btw - to nie był jeszcze jej facet, a dziewczyna i tak postąpiła taktownie, nie mówiąc mu o tym, bo i po co? po co ma mieć kompleksy, skoro innej dziewczynie może taki wacuś podpasować?

        po prostu nie dobrali się i tyle. dla mnie to też byłby problem, bo ja po prostu muszę mieć takiego co ma taaaaaaaakiego:)
        • kora3 Dokładnie 20.08.12, 16:36
          Jak dla mnie pomysł, żeby o tym z tym gosciem porozmawiać, jest przepraszam, ale jakiś debilny.
          Jeszcze ewentualnie, gdyby sprawa była innego rodzaju, nie wiem zbytnia szybkośc, czy brak dbałości o jej potrzeby, to mogłaby się zastanowić co było powodem pierwszego (moze np. stres), albo jak ewentualnie popracowac nad drugim. Ale w tej sytuacji nie da nic zrobić. Powiedzenie tego gosciowi niczego na plus nie przyniesie, wiec po kija mu robić przykrośc. Dla zasady?
          • alienka20 Re: Dokładnie 20.08.12, 19:45
            Masz rację, pierwszy raz rzadko kiedy bywa udany, bo obie strony się stresują i chcą wypaść jak najlepiej :). Ale jeśli jest dobra wola i chęć uczenia się seksu z tą osobą po obu stronach, rezultaty z biegiem czasu bywają bombowe.
            • kora3 Źle mnie zrozumiałaś Alienko 20.08.12, 20:01
              Absolutnie nie uważam, żeby normą było u dorosłych i w miare doswiadczonych ludzi, by pierwszy ich seks miał być nieudany.
              Nie mogę tego potwierdzić na bazie swoich doswiadczeń.

              Pozwoliłam sobie jedynie zauwazyć, ze czasem porazka za pierwszym razem nie musi świadczyć zaraz o tym, że nie ma szans na udany seks.
              Szczerze mówiąc nie miałam na szczescie takiej sytuacji i nie wiem, jakbym się w niej zachowała, ale obstawiam raczej wycofanie się, bo zwyczajnie nie mam ochoty na "dokładanie starań" i matkowanie komuś z problemami na tym tle.
              Nie twierdzę jednak, ze się w penych sytuacjach nie da sprawy wyprostowac, jesli ktoś ma ogromne checi. Tyle tylko, ze w przypadku Furii sprawy się wyprostować nijak nie da, bo to kwestia anatomii zwyczajnie
            • kora3 Żle mnie zrozumiałas 20.08.12, 20:18
              alienka20 napisała:

              > Masz rację, pierwszy raz rzadko kiedy bywa udany, bo obie strony się stresują i
              > chcą wypaść jak najlepiej :). Ale jeśli jest dobra wola i chęć uczenia się sek
              > su z tą osobą po obu stronach, rezultaty z biegiem czasu bywają bombowe.


              Alienko, odpisałam Ci wczesniej, ale nie widze mego postu. Wątpię by został skasowany, bo nie zawierał nic obraźliwego.

              Tak czy owak - absolutnie nie mogę potwierdzić, żeby pierwszy seks ludzi dorosłych i jakoś doswiadczonych był z reguły nieudany. Tak bywa na pewno, ale raczej to nie jest standard.
              Jesli komuś się zdarzy, no to cóż - można zastanawiać się czy to u tej osoby standard taki seks własnie, czy też coś sie tam "podziało" i dlatego nie wyszło. I pewnie, o ile ktoś ma chęc, mozna dać ze tak powiem "drugą szansę". Czy ja dałabym - nie wiem. Raczej nie, bo szkoda byłoby mi czasu na matkowanie jakiemuś panu z problemami tego rodzaju.
              le jesli ktoś chce ... Tyle tylko, ze w omawianym przypadku nie ma co liczyć na polepszenie sie sytuacji, bo chodzi o anatomię
              • alienka20 Re: Żle mnie zrozumiałas 20.08.12, 22:00
                Bardzo możliwe.
                Ja nie dałabym z pewnością impotentowi xD. No i gdybym stwierdziła, że pan startuje ze zbyt dużym sprzętem.
                Ja akurat nie mam przyjemnych wspomnień z "pierwszych razów". Tylko w jednym przypadku (obecny facet) się rozkręciło i jest ok. Wcześniej miałam problem z tym, że panom się wydawało, że coś mi sprawi przyjemność, co przyjemnością nie było (i temat był poruszony, ale reakcja na poziomie: co ty głupia babo się znasz), albo umiejętności na niskim poziomie (a nie byli to osobnicy bez doświadczenia).
      • kora3 No niby racja 20.08.12, 13:40
        tyle, ze idąc tym tropem myslenia w zasadzie o niczym nie moznaby na forum pogadać - ani w tematyce czyjeś osobistej, ani ogólnie.
      • sid-l Re: Smutne... 20.08.12, 21:48
        > wiesz to nie jest smutne to jest ŻAŁOSNE, ze kobieta zamiast pogadać o tym z własnym
        > facetem pisze o takich sprawach na forum i czego oczekuje ?

        Pogadać to można, jeśli jest problem do rozwiązania. A tutaj są dwa wyjścia - albo facet ma małego, albo nie ma, ale kobieta woli większe. Jaki sens widzisz w rozmowie, poza niepotrzebnym zdołowaniem faceta? Doczepi coś sobie? Forum jest anonimowe, takim wątkiem nikomu krzywdy się nie robi.
        • organza26 Re: Smutne... 20.08.12, 22:08
          > Pogadać to można, jeśli jest problem do rozwiązania. A tutaj są dwa wyjścia - a
          > lbo facet ma małego, albo nie ma, ale kobieta woli większe. Jaki sens widzisz w
          > rozmowie, poza niepotrzebnym zdołowaniem faceta? Doczepi coś sobie? Forum jest
          > anonimowe, takim wątkiem nikomu krzywdy się nie robi.

          Nic dodać nic ująć. Give me a break też dobrze prawi, dosadnie, ale do rzeczy:)
      • organza26 Re: Smutne... 20.08.12, 21:57
        > wiesz to nie jest smutne to jest ŻAŁOSNE, ze kobieta zamiast pogadać o tym z wł
        > asnym facetem

        No właśnie, z własnym facetem. Przeczytaj jeszcze raz starter, do którego się odnoszę, bo widzę że czytanie ze zrozumieniem za pierwszym razem szwankuje.

        A nawet jeśli byłby to własny facet to osoby poniżej dobrze prawią.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja