przyjazn a rodzina.

03.09.12, 14:11
Zgadzacie sie ze stwierdzeniem ktore uslyszalam od swojej znajomej, ktora jest po 50 i ma rodzine, ze w pewnym wieku jest po przyjaznaich, bo zaklada sie rodzine, są dzieci, maz itd. i nie ma sie na to czasu.
a to nie jest tak ze jesli sa prawdziwe przyjaznie to przetrwaja i zalozenie rodziny i zawsze jest na nie czas.wystarczy chciec.
W sumie dziwie sie dlaczego wielu ludzi pewnym wieku zajmuje sie tylko rodzina i nie zalezy im na przyjazniach .
Przeciez to nie to samo co druga polowa.
Pisze to z perspektywy osoby ktora ma 30lat i nie zalozyla jeszcze rodziny.
    • berta-death Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:21
      Ludzie permanentnie mylą przyjaciół ze znajomymi, stąd potem takie a nie inne wnioski wyciągają. Bardzo mało osób ma przyjaciół a na znajomych to naprawdę często nie wystarcza czasu jak się ma obowiązki związane z pracą, domem, rodziną, dziećmi a potem wnukami. Nawet jak ma się jakąś wolną chwilę, to przyjemniej ją spędzić na odpoczynku i nic nie robieniu niż na jakimś spędzie towarzyskim. Życie towarzyskie w pewnym momencie zaczyna być elementem życia zawodowego, bo żeby przetrwać to trzeba pielęgnować kontakty. Niekoniecznie urządza się imieniny czy idzie na bankiet dlatego, że się to lubi i chce zabawić.
      • allatatevi1 Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 18:16
        Mam nadzieję, że mnie to nigdy nie spotka i że zawsze będę chodziła na imprezy z ludźmi których lubię a nie z tymi z którymi pracuję (bo ich nie wybrałam, pojawili się w moim życiu przypadkowo).

        Mam fajnych ludzi z pracy, zawsze śmiejemy się i żartujemy sobie przy obiedzie - ale od kiedy zamykam za sobą drzwi w pracy to o nich nie myślę. Nie spotykam się z nimi w czasie wolnym, nie dzwonię, nie esemesuje, nie dodaje ich też na facebooku, mam z nimi kontakt tylko w pracy.

        Tak samo nie dodaję na fb ludzi z którymi łączy mnie tylko to, że razem studiowaliśmy - bo też są w moim życiu przypadkiem, nie wybierałam ich. Mam na fejsie tylko tych z którymi spędzałam regularnie czas również poza uczelnią (regularnie - a nie raz na miesiąc na wspólnej imprezie, czy opijaniu sesji).
    • szymon_gw Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:29
      Czegoż to dzisiejsza "młodzież" nie wymyśli byle tylko się od żeniaczki wymigać. Jak nie trudności mieszkaniowo-karierowe to teraz niemożliwość podtrzymywania przyjaźni. 30 lat to naprawdę już ostatni dzonek i nie ma co zwlekać. A co podtrzymywania przyjaźni to jest przecież fejsbuk.
    • light_in_august Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:35
      Jak sobie przypominam moich rodziców, to faktycznie na życie towarzyskie nie mieli za bardzo czasu - praca, dzieci, obowiązki domowe. To nie były czasy stołowania się w restauracjach i niań, które dziećmi się zajmą, do szkoły odprowadzą itd., i w ogóle do życia rodzinno-domowego też się przywiązywało większą wagę niż dzisiaj. Ale kiedy ja i mój brat wyfrunęliśmy z domu, to rodzice zyskali trochę więcej czasu i widzę, że teraz odnawiają różne znajomości np. z czasów licealnych...

      Natomiast w naszym pokoleniu jest juz ciut inaczej - my się spotykamy ze znajomymi co najmniej raz w tygodniu. Sami wprawdzie dzieci nie mamy, ale oni maja i też znajdują czas na kawę na mieście, jakąś domówkę, kino. Także nie jest tak, że jak ma się rodzinę, to życie towarzyskie musi zdechnąć no chyba że się o to postarać.
    • koham.mihnika.copyright Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:36
      moja mama miala psiapsiulki od czwartego roku zycia az do smierci.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:37
      There you go

      www.nytimes.com/2012/07/15/fashion/the-challenge-of-making-friends-as-an-adult.html?pagewanted=all
      New Yorker has already addressed this subject.

      Fajny artykuł dokładnie o tym o czym piszesz.
    • sweet_pink Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 14:47
      Ja mam 32 lata, nie mam męża ani dzieci. Mam troje przyjaciół, dużo znajomych, mam oczy otwarte na nowe znajomości jestem otwarta na zacieśnianie więzów. Teraz jestem sama, wiec tym więcej ludzi w koło mnie. Jak byłam w związku było tych znajomych troszkę mniej, ale trójki tych najbliższych zawsze się znalazł czas...nie umiem sobie wyobrazić okoliczności w których zabrakło by mi dla tej trójki czasu. To tak jakbym dla posiadania rodziny miała oderwać kawał samej siebie i wyrzucić do śmieci. No way.
      • aqua48 Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 15:10
        Jestem po 50, mam rodzinę i nie wyobrażam sobie życia bez przyjaciół. Mam też przyjaciółkę od lat mieszkajacą na innym kontynencie z którą utrzymuję bardzo ciepły i bliski kontakt, mimo tego, że widujemy się raz na parę lat. Nasze rozmowy są zawsze takie, jakby poprzednia odbyła się tydzień temu...
        Jak się nie chce utrzymywać i podsycać przyjaźni to się je traci, to proste.
    • ipsetta Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 15:35
      Różnie bywa - to jednak zależy od charakteru. W mojej rodzinie są małżeństwa (w różnym wieku), które są bardzo towarzyskie Z kolei np. moi rodzice wolą w zaciszu domowym robić swoje rzeczy (niekoniecznie wszelkie prace domowe), a spotkania to tak od czasu do czasu.

      Natomiast jak to wygląda w początkowym okresie rodzicielstwa - czy występuje brak ochoty na prowadzenie życia towarzyskiego - pytaj osoby doświadczone.
    • facet_on_line Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 16:01
      zgadzam się z tym ,że niektóre osoby potrzebują korepetycji z polskiego pod względem stylistycznym i gramatycznym . Boto co napisałaś strasznie ciezko się czyta , męczące to jest ;/
    • fomica Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 17:24
      Pierwsze primo: ostrożnie ze słowem przyjaciel. Bywaja osoby, które upierają się że mają mnóstwo przyjaciół, licza ich w dziesiątkach. Według mnie to jest niemozliwe, znajomi, koledzy to nie to samo co przyjaciele.
      Drugie primo: myślę że to nie jest kwestia czasu, a raczej profilu przyjaciela, tzn. najlepiej jest gdy drogi zyciowe, etap zycia, na którym sie obecnie jest, pasują do siebie. To dośc naturalne, że młoda mama raczej nie będzie balangowac co weekend z koleżanka singielką, albo młody mąz nie spędzi urlopu w Tajlandii z wolnymi kumplami (a przynajmniej taka jest teoria ha ha), więc siłą rzeczy ubywa tego, co kiedyś robili razem.
      Zatem jesli drogi i styl życia sie mocno rozjadą to uważam, że taka znajomośc musi sie rozluźnić. Po jakims czasie można ją próbować wskrzesić, gdy druga strona "dogoni".
      Dla mnie osobiście mąz jest osoba zdecydowanie ważniejsza niz jakiekolwiek przyjaźnie spoza rodziny.
    • gazetowy.mail Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 17:42
      Znajoma jest "stara" mentalnie.
      Jeśli ktoś lubi ludzi i spotykac się (sprawa relacji przyjaciel-znajomy to inna bajka) nie przeszkodzi mu w tym posiadanie rodziny.
      Ale jeśli ktoś jest leniwy to zwali wszystko na brak czasu bo ma męża i dzieci.
      Można sie spotykać z samotnymi i z parami będąc w parze lub samotnym. Dzieci nie stanowią przeszkody. Wszystko można dopasować tylko trzeba chcieć.
    • allatatevi1 Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 18:08
      To jest generalizowanie.
      Niektórym ludziom przyjaciele i znajomi nigdy nie są do szczęścia potrzebni.
      Już w momencie znalezienia drugiej połówki cały świat może przestać dla nich istnieć.

      Inni mają dzieci, a nawet wnuki i nadal mają czas i chęć żeby utrzymywać kontakt z przyjaciółmi, znajomymi.
      Moja babcia do dziś utrzymuje kontakt ze swoją przyjaciółką jeszcze z dzieciństwa chociaż mieszkają dość daleko od siebie.
    • paco_lopez Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 19:31
      osoba która ci to powiedziała jest w kręgu wpływów ortodoksji chrześcijańskiej gdzie na człwieka nakłada się szereg ubezwłasnowolnień. jednym z nich jest pojęcie rodziny, gdzie się wchodzi i skąd nie ma wyjścia. są to kajdanki umysłowe. nie wierz w to. po cztredziestce dorośli ludzie nie stanowią juz żadnych rodzin. jeśli twierdzą inaczej, to chrzanią bzdury. więzy krwi - dzieci to ludzie których trzeba nauczyc samodzielności i wyznaczyć do odpowiedzialności za podanie eutanazji. co się dzieje pomiędzy, to kwestia osobowości i intelektu.
      • kochanic.a.francuza Ciekawe to: 05.09.12, 16:07
        "o cztredziestce dorośli ludzie nie stanowią juz żadnych rodzin. jeśli twierdzą inaczej, to chrzanią bzdury."
        Moglbys rozwinac, bo sie zaciekawilam.
        • paco_lopez Re: Ciekawe to: 16.09.12, 18:36
          integracja możliwa jest tylko warunkowo. pojedynczo jeszcze każdy jest do wytrzymania, ale gromadnie, już nie. po czterdziestce ludzie stają się niemożliwi do zniesienia dla samych siebie. większość jest za gruba. wujek jakby mógł przeleciałby młodą ciocię, bracia kłócą się trzy razy dziennie. to wszystko musi od siebie odpoczywać, co jakiś czas. dotąd tego nie czułem w ten sposób.
    • astrofan Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 21:42
      pomijając znajomości związane z zagadnieniami którymi się zajmuje i interesuję, kontakty typu koleżeństwo mnie nudzą, wolę ten czas spędzać z dziećmi, jest ciekawiej

      stare pryki po 30 i 40 z reguły są nudni, więcej, są nieznośnie nudni i powtarzalni,

      spójrzcie choćby na swe wpisy, nieciekawa stylistyka, nieznośna powtarzalność wątków i komentarzy, można napisać prosty program który by z wami dyskutował i was imitował, tak samo w realu ;)

      choć rozumiem, że kobietom ze względów emocjonalnych przyjaciółki, koleżanki czy jak je zwał, są potrzebne do pogadania ze względów emocjonalnych (czy jakoś tak) ... i to jest ok
    • leniwy_pierog Re: przyjazn a rodzina. 03.09.12, 21:56
      Zależy od ludzi. Na przykład moi rodzice są wybitnie mało towarzyscy, przyjaciół nie mają, znajomych też niewielu. za to babcia do dzisiaj regularnie spotyka się ze swoją przyjaciółką, z którą znają się jeszcze od podstawówki! Znajomość przetrwała wojnę, założenie rodziny przez każdą z nich, dzieci, przeprowadzki. Od 20 lat mieszkają blisko siebie i nie ma tygodnia bez posiadówki przy herbacie lub kropli czegoś mocniejszego;)
      Dwie moje przyjaciółki mają dzieci i kontakty nam się nie rozluźniły, choć niektóre spotkania odbywają się na placach zabaw zamiast w kawiarni. Wszystko jest kwestią organizacji i tego, czy na znajomości komuś naprawdę zależy. I rzeczywiście ludzie chyba mylą przyjaźń i zwykłą znajomość.
    • bambinaa Re: przyjazn a rodzina. 05.09.12, 15:57
      To zależy od osoby, u niektórych juz w młodym wieku widać, że jak tylko znajdą chłopaka to zmniejszają kontakty ze znajomymi, albo ogólnie nie są zbyt towarzyscy lub nie utrzymują bliższych relacji z innymi. Inni odwrotnie i chociaz jasne, ze nie maja tyle czasu jak wczesniej zaraz po urodzeniu dzieci, to gdy dzieci podrastaja, albo juz w ogole sa dorosłe, to taka osoba tylko się cieszy, bo ma znów więcej czasu na spotkania towarzyskie :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja