klinka
01.07.04, 13:48
Całe zycie jestem bałaganiarzem. Do tej pory nie przejmowałam się tym
zbytnio, bo mam czysto, a rozwalone papiery zawsze mi towarzyszyły i pewnie
tak już będzie.
Tylko tak sie złozyło,ze dzieci mi podrosły, i tez juz pokazują
swoje "zdolności". Mąz też nie jest pedantem. No i zaczyna się koszmar.
Małe mieszkanie, mnóstwo ksiązek i papierów. Taką oboje mamy pracę,że duzo
robimy w domu.
Dzieci są szkolne, więc też trochę tego mają.
Narazie w rachubę niestety zmiana mieszkania nie wchodzi.
Postaralismy się do minimum udoskonalić nasze gniazdko,żeby był wiekszy
porządek.Mmamy terakotę, regały na każdej ścianie, duże szafy, zmywarkę,żeby
nie było sterty naczyń itp.
Nawet musze sie pochwalić,że w szafach i na półkach raczej się porządek uda
utrzymać. Ale nawet jak posprzątamy, to w ciągu dnia robi się pobojowsko. 4
ludzi i kot na 45 m2 to kiepska kombinacja.
Wieczorem znowu wszystko porozkładane. Próbowalismy róznych sposobów, ale
zawsze konczy się tym samym bałaganem.
Może ktoś z Was wynalazł jakiś złoty środek na zmuszenie siebie do
systematycznego układania rzeczy.
Byłabym wdzieczna za podzielenie się ze mną tym sposobem, bo zaczyna mnie to
męczyć. A nie chcę spędzać zycia tylko na sprzątaniu.
klinka