z-u-z-a-n-n-a
09.09.12, 20:15
Mam 27 lat, z duzego miasta ( 500 tys mieszkancow) przeprowadzilam sie na wygnajewo (3 tys mieszkancow-miasteczko) za facetem oczywiście :) Postanowilismy zamieszkac w jego miejscowosci poniewaz mnie ona urzekla a co do pracy to i tak zakladalismy swoja dzialalanosc i lokalizacja nie miala znaczenia. Firme de facto prowadzi niemaz a ja mu tylko pomagam wiec postanowilam isc do pracy i tu ZONK!! Mam wyksztalcenie wyzsze ( co prawda kijowe bo geografia) doswiadczenie zawodowe jako pracownik biurowy oraz jako recepcjonistka, znam angielski i niemiecki. Szukalam pracy chyba przez 2 miesiace i znalazlam....jako kelnerka. Bylam tylko na zastepstwo, wiec musialamn znowu szukac czegos nowego, zajelo mi to kolejne 2 miechy i teraz pracuje jako kasjer/sprzedawca w Rossmannie!! Poki co pracuje ale szukam czegos dalej bo nie odpowiada mi ta robota!! jestem zalamana, rozsyłam swoje CV i LM ale nikt sie do mnie nie odzywa. Uwazam ze moje CV nie prezentuje sie najgorzej, staram sie o stanowiska biurowe typu pracownik biurowy, referent ds administracji (pracy szukam w pobliskich wiekszych mioasteczkach) Jkl to wyglada u was? czy tez jest tak kijowo? ja juz mam dosc i chce wracac do swojego miasta tylko ze niemaz to sie tu ustawil i nie narzeka.....a mi sie plakac chce.....w zyciu sobie nie wyobrazalam ze bede miala taki problem ze znalezieniem normalnej pracy ( kasjerki zawsze kojarzyly mi sie z dziewczynami co nie chcialo im sie uczyc i dlatego tak skonczyly a na tym wygnajewie to trzeba sie starac zeby zdobyc taka prace!!
Sorry ze tak chaotycznie wszystko napisalam ale usypiam dwojke dzieci jeszcze w miedzyczasie.