weronika.brunetka
16.09.12, 20:13
Bardzo proszę, pomóżcie mi- bo już brakuje mi sił, czuję się bezsilna i osaczona. Jakis czas temu, trochę spotykałam się z pewnym facetem, jednak przestało mi to odpowiadac i zakonczyłam znajomosc. Od tego momentu moje zycie zamieniło się w pasmo udręk i stresów. Pan ten rozpoczął nagonkę na mnie przy pomocy składania doniesień do prokurator we wszystkich dzielnicach w naszym mieście. Najpierw tłumaczyłam się, ze podczas naszej randki w kawiarni okradłam go z portfela, gdzie miał 2000 zł. Policja mnie przesłuchała, sprawe umorzyła on się odwołał, sąd umorzenie podtrzymał. W międzyczasie miałam w domu wizytę policji- bo ktoś anonimowo doniósł, że na balkonie hoduję marihuanę. Nie hoduję, nic nie znaleźli- ale podejrzewam, że to on zrobił. Dwa miesiące później dostałam wezwanie z policji w innej dzielnicy, że go nękam i piszę doń z roznych adresów na fb po 100 maili dziennie. Powiedziałam wprost, że ten pan to wariat i opowiedziałam wszystko. Prokuratura sprawe umorzyła, on się odwołał, sąd uchylił odwołanie. Życzliwy prokurator doradził, abym zlozyła doniesienie,ze on fałszywie powiadamia policję o niepopełnionych przeze mnie przestępstwach. Złozyłam- dostałam odmowe, bo jeszcze nie zostały zakonczone poprzednie sprawy, odwołanie nie pomogło. Ten koszmar trwa od 1,5 roku- chodzę tylko po komendach i się tłumaczę z urojeń chorego człowieka. Czy w prokuraturach/ policji/sądzie nie widzą że to jest swir i pogonic go? Jetsem kłębkiem nerwów, widok listonosza wywołuje u mnie lęk, boję sie ze zwariuję. Co ja mam zrobic