nie.strzelac.towarzysze
17.09.12, 12:19
Taka sprawa. Po urlopie przyszedłem do pracy w nowym biurze (tzn. firma ta sama, tylko zmienili siedzibę). Biuro to jest, trzeba uczciwie przyznać, wysokiej klasy, przypomina korporację, w życiu nie pracowałem jeszcze w takich warunkach.
Niestety, nie ma, jak to się mówi, róży bez kolców. Zapytany o odczucia, zażartowałem sobie, że w takim miejscu dobrze byłoby wprowadzić dress code. No to sobie pożartowałem. Dobry żart tynfa wart! Ha! ha!
Okazało się, że ponieważ „ w nowym miejscu będą się przewijać klienci” i „należałoby zadbać o wizerunek firmy”, muszę przychodzić do pracy w elegantszych sukniach. Jeansy i koszula to absolutne minimum! Koniec z polo, koniec z krótkimi spodenkami, koniec z japonkami i koniec z bluzami.
Nie sądziłem, że kiedykolwiek upadnę tak nisko, ale muszę niestety i ja po leninowsku zapytać: Co robić? :(